Archive for 2017

"Bajki filozoficzne" Michel Piquemal


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Muchomor
Liczba stron: 72
Moja ocena : 5/6

"Bajki filozoficzne" to książka bardzo nietypowa. Składa się z kilkudziesięciu krótkich opowiastek, bajek, przypowieści, pochodzących z różnych rejonów świata, posiadających nawiązania do filozofii i religii różnych wyznań. 

Jak sam Michel Piquemal mówi we wstępie, bajki te mają dać alternatywę młodemu czytelnikowi i pokazać, że mądre opowiastki z morałem nie muszą tylko opierać się na postaciach magicznych, wróżkach, czarownicach, skrzatach, uczestniczących w walce dobra ze złem, ale mogą mieć zupełnie innych bohaterów. Piquemal przyznaje, że w dzieciństwie fascynowała go filozofia i to w jej szeregach postanowił szukać odpowiedzi na pytanie: czym jest dobro i zło.

Autor, tworząc swe bajki wykorzystał autentyczne nazwiska znanych filozofów, ale także postacie mityczne bądź pochodzące z wierzeń ludowych czy regionalnych tradycji. Korzystając z tych inspiracji, stworzył sześćdziesiąt krótkich, acz treściwych bajek filozoficznych, które mają za zadanie dać młodym czytelnikom odpowiedzi na różne pytania egzystencjalne. 

Poszczególne bajki nie są pogrupowane w daną tematykę. Ot, niektóre są tradycyjnymi opowieściami, pochodzącymi z danego regionu (Azji, Afryki, Bliskiego Wschodu), inne są w jakimś stopniu przypowieściami ludowymi, czasami powstałymi na bazie prawdziwych wydarzeń. Wszystkie dotykają ważnych, nie tylko dla młodego człowieka, spraw: życia, śmierci, dobra, zła, prawdy, wolności, porozumienia, mądrości, pragnienia, natury, wyrzeczenia, poznania, gniewu, zazdrości, pokusy czy świadomości. 

Dodatkowym atutem tych opowiastek są komentarze, umieszczone pod koniec każdej bajki, które "okiem filozofa" podpowiadają niejako temat do rozważań czy dyskusji w szerszym gronie.

"Bajki filozoficzne" niosą ze sobą wiele mądrości. Dzięki temu, że są bardzo krótkie, można je czytać po kilka na raz, aczkolwiek polecam jednak robić to pojedynczo. Jeśli osobiście zabierzecie się za książkę, naprawdę warto zatrzymać się po każdej opowiastce, odczytać na spokojnie komentarz i zastanowić się nad jej sensem. Czytając bajki na głos, koniecznie trzeba ją później przedyskutować i pozwolić dzieciom, by własnymi słowami wyjaśnili jej istotę. 

Historyjki te niosą uniwersalny przekaz, nie tracą więc na aktualności i autentyczności. Im dzieci starsze, tym coś innego znajdują w nich dla siebie. Nie wspomnę już, że dorośli czytelnicy również odnajdą w nich ważne kwestie, zawsze warte głębszego przemyślenia. 

Polecam serdecznie powyższy tom, ale także pozostałe, autorstwa Michela Piquemala, dotykające innych sfer życia ("Świat mitologii", "Jak żyć razem", "Jak żyć na ziemi", "Opowieści mędrca Sofiosa").

  Sardegna

"Skrzat" Waldemar Cichoń


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Żwakowskie
 Liczba stron: 80 
Moja ocena : 5/6


Śląscy Blogerzy Książkowi po raz pierwszy objęli patronatem medialnym książkę dla dzieci. Jest nią "Skrzat", opowieść dla najmłodszych autorstwa pana Waldemara Cichonia, śląskiego pisarza, znanego głównie z serii o kocie Cukierku ("Cukierku ty łobuzie!", "Popraw się Cukierku", "Nie martw się Cukierku)

Autor wydał właśnie nową książkę, która pozornie może się wydawać zwyczajną, bajkową historyjką o krasnalu, dla młodszych dzieci, tak naprawdę jest jednak opowieścią z morałem dla tych nieco starszych.

Trzeba przyznać, że "Skrzat" wyróżnia się oryginalnością. Tytułowy ludzik o dźwięcznymi imieniu Rymosław nie jest takim typowym skrzatem, którego możemy znać z popularnych bajek czy kreskówek. Po pierwsze, non stop mówi wierszem, po drugie, nie jest zbyt urodziwy, ani też specjalnie miły, a po trzecie, cierpi na przedziwną przypadłość bycia skrzatołakiem.  

Ale po kolei. Tomek ma dwanaście lat i nie jest zbyt dobrym uczniem. Nie poświęca szkole za wiele uwagi, nie zależy mu też specjalnie na ocenach. W momencie krytycznym, kiedy zagrożenie z przyrody jest już niemal pewne, chłopak musi zrobić zielnik, żeby zdać do następnej klasy. Wędruje więc po lesie, niszcząc co popadnie i narzekając na nauczycielkę, szuka odpowiednich roślin do swej pracy domowej. Po drodze natyka się na skrzata Rymosława, któremu, przy okazji deptania po lesie, zniszczył schronienie. Zabiera więc go, w ramach rekompensaty, do domu i tak zaczyna się jego niesamowita przygoda ze skrzatem w roli głównej. 

Rymosław świetnie dogaduje się z kotem Tomka, doskonale rymuje, potrafi znikać na zawołanie, czytać w myślach i grać w szachy. Umie też robić zamówienia przez internet, ale kiedy dopada go przypadłość bycia skrzatołakiem, strach pada na całe osiedle! 

Przyjaźń z krasnalem zmienia diametralnie życie Tomka, i to na lepsze. Dziwna jest to sprawa, bowiem, co ciekawe, sam Rymosław jest humorzastą i niezbyt miłą postacią, a będzie miał ogromny wpływ na zachowanie chłopca w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

"Skrzat" to przyjemna opowiastka dla dzieciaków. Tym młodszym sprawia frajdę i bawi (z doświadczenia mogę powiedzieć, że najbardziej śmieszą rymowane wypowiedzi Rymosława), starszym natomiast lektura może przynieść coś więcej, niż tylko dobra zabawę. Książka ma jednak jedną sporą wadę, w przypadku kiedy dzieciaki są bardzo zaciekawione historią: jest tomem pierwszym i kończy się w najmniej oczekiwanym momencie. Kiedy więc czytelnik dochodzi do sedna sprawy, do najciekawszego motywu w opowieści, musi obejść się smakiem i zostaje mu czekać na tom drugi.

Czy polecam "Skrzata"? Oczywiście! Choć jest to zupełnie inna historia, niż przygody kota Cukierka, można dopatrzeć się w sposobie prowadzenia opowieści, charakterystycznego stylu pana Waldemara Cichonia. Jedyne poważne zastrzeżenia mam do grafiki. Gdybym nie znała Autora, jego twórczości, okładka książki i wizerunek skrzata, jakoś specjalnie nie przyciągnęłyby mojego wzroku i nie zachęciły do lektury. Dzieci także są wzrokowcami, a stwierdzenie moich, po zakończonej lekturze: "fajna ta książka, a nie wyglądała na taką", również daje do myślenia. Poza tym jednym mankamentem uważam, że jak najbardziej warto poznać bliżej Tomka i Rymosława i przekonać się, co przygotował dla nich Autor w kolejnym tomie.

Sardegna

# Nowości w mojej biblioteczce - maj


posted by Sardegna on

17 comments

Widzicie dramatyzm tej sytuacji? Dzisiaj jest 16 czerwca, a ja publikuję post z nowościami majowymi. To opóźnienie świadczy o tym, że nie wyrabiam. W maju przeczytałam, o zgrozo, tylko dwie książki (kryminał "Pustułka" Katarzyny Bereniki Miszczuk oraz "Nieosiągalną" Madeline Sheehan, czyli ni to romans, ni to erotyk, o którym dowiecie się więcej klikając w link). W maju odwiedziłam WTK, o których możecie poczytać TUTAJ. Tam też znajdziecie dokładną listę moich targowych zakupów.

Miesiąc obfitował też w inne, nietargowe nowości, które, z braku czasu na wszystko, tylko odkładałam na półkę, nie próbując nawet się za nie zabierać. Na szczęście sporo w tych stosach znalazło się książek dla dzieci, więc nie mam jakoś specjalnych wyrzutów sumienia.


"Amelia i Kuba. Stuoki potwór" oraz "Amelia i Kuba. Tajemnica dębowej korony" Rafala Kosika - od Powergraphu
"Zapisane w wodzie" Paula Hawkins - od Świata Książki
"Ucieczka na szczyt" Bernadette McDonald - od Agory


"Sendo sprawy" Grahama Green - kolejny brakujący tom do mojej kolekcji GW XX - prezent
"Anielski kokon" Karolina Wilczyńska - zakup własny
"Szewc z Lichtenrade" Andrzej Pilipiuk - prezent od Agnieszki - dziękuję!


"Pole krwi" Denise Mina
"Pięćdziesiąt twarzy Greya" E.L. James - zakupy po 1 zł w bibliotece

Reszta to książki dla dzieci:


Książkowy prezent na Dzień Dziecka od Egmnotu:
"Suarez", "Cuda niewidy" oraz książeczki z naklejkami "Star Wars"


Podobnie, jak komiks "Dwanaście prac Asterixa" - od Egmontu



"Graczki. Zabawki i zabawy śląskie" Marka Szołtyska - to akurat efekt udziału Dziewięciolatki w spotkaniu autorskim z pisarzem. 


Na koniec, cały zestaw książkowych prezentów dla moich dzieci, od znajomych, których pociechy już z tych książek wyrosły:

"Bracia Lwie Serce" Astrid Lindgren
"Sposób na Alcybiadesa" Edmund Niziurski
"Anaruk, chłopiec z Grenlandii" A.Cz. Centkiewiczowie
"Władca Lewawu" Dorota Terakowska
"Przygody Tomka Sawyera" Mark twain
"Tajemniczy ogród" Frances H. Burnett
"Akademia pana Kleksa" Jan Grzechwa
"Wilka, większa i największa" Jerzy Broszkiewicz
"Cierpienia młodego wampira" Tim Collins

Powiem Wam, że czerwiec nie wygląda lepiej. Jak na razie mam za sobą dwie książki (w tym jeden audiobook), jedną zaległość właśnie kończę, trzy inne są pozaczynane. Nie mam pojęcia, jak będą wyglądały statystyki pod koniec miesiąca, ale raczej nie spodziewam się cudów. Na szczęście lipiec już za pasem, a wtedy będę mogla się czytelniczo wyżyć!

Sardegna

"Florystka" Katarzyna Bonda


posted by Sardegna on , , , , ,

7 comments

Wydawnictwo: Muza
audiobook: czas trwania 22 godziny 30 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Marek Bukowski
 
Parę dni temu skończyłam odsłuchiwać "Florystkę", czyli ostatnią część trylogii Katarzyny Bondy, z Hubertem Meyerem w roli głównej, i powiem Wam, że dziwnie mi z tą aktualną ciszą na słuchawkach, bowiem ostatnie trzy miesiące spędziłam w towarzystwie profilera i lektora, pana Marka Bukowskiego. Trudno mi jakoś teraz przestawić się na inną historię, choć w planach mam "Osiedle marzeń" Wojciecha Chmielarza. 

W każdym razie, wracając do "Florystki", po rewelacyjnej "Sprawie Niny Frank" i nieco słabszym tomie "Tylko martwi nie kłamią", rozgrywającym się na Śląsku, część trzecia wzbudziła we mnie bardzo mieszane uczucia, które postaram się ubrać w słowa (o moich dokładnych wrażeniach z lektury części pierwszej i drugiej, przeczytacie klikając w odpowiednie linki TU i TU). 

Akcja powieści rozpoczyna się praktycznie tuż po zakończeniu historii z "Tylko martwi ...". Meyer, który z sukcesem zaangażował się w sprawę wyjaśnienia śmierci śmieciowego Barona Johanna Schmitta, zostaje od razu zaproszony do udziału w kolejnych akcjach. Niestety jedna z nich kończy się fiaskiem, a jego profil zabójcy zupełnie mija się z prawdą. Upokorzony i zdegradowany Meyer postanawia wycofać się z pracy w policji i zaszywa się w rodzinnej wsi, niedaleko Białegostoku. W ciszy na odludziu, próbuję coś zrobić ze swoim życiem, ima się różnych zleceń, a wszystko do czasu, kiedy jego dawny znajomy z białostockiej policji prosi o pomoc w przesłuchaniu kobiety zamieszanej w zaginięcie dziecka.

Zosia Sochacka, dziewczynka pochodzenia romskiego, znika w centrum Białegostoku. Pierwszą podejrzaną jest matka, ale z czasem na jaw wychodzą inne powiązania, zwłaszcza niepokojące podobieństwo do sprawy sprzed pięciu lat, dotyczącej zabójstwa nastoletniego Amadeusza Jekela.

Meyer początkowo niechętny, w końcu angażuje się w sprawę, współpracując ze swoją dawną kochanką. Lena Pawłowska, która uczy się być profilerem i upatruje w pracy z Hubertem szansę na swoją karierę. Z czasem jednak jej plany ulegają znacznej zmianie, podobnie jak samo zaangażowanie w relację z Meyerem.

Duet profilerów, w obu sprawach zaginięcia Zosi i Amadeusza, odkrywa wiele podobieństw. Dzieci były uczniami szkoły muzycznej, mieszkały w pobliżu siebie, a ich codzienne rytuały dnia splatały się w nieciekawej okolicy osiedla Dziesięciny. Meyer odnajduje jeszcze więcej podobieństw pomiędzy nimi, śledzi też sytuację rodzinną Zosi i Amadeusza, odkrywając co chwilę szokujące fakty. W rodzinie dziewczynki źle się dzieje, natomiast jeszcze gorzej jest u matki Amadeusza, Aleksandry Jekel, miejscowej florystki, która wydaje się być opętana myślą o zmarłym synu.

Przełomem w śledztwie okazuje się odkrycie powiązanie zabójstwa w windzie pewnej dziewczyny, ze sprawą dzieci. Kto stoi za zaginięciem Zosi Sochackiej? Co tak naprawdę stało się przed laty z Amadeuszem? I najważniejsze pytanie: czy florystka naprawdę jest opętana przez ducha zmarłego syna? 

Tak, jak napisałam na początku, "Florystka" na pewno jest ciekawsza od tomu drugiego, ale zdecydowanie gorsza od "Sprawy Niny Frank". Teoretycznie jest to kryminał, ale sam wątek zabójstwa jest tutaj poboczny, zwłaszcza w drugiej części książki schodzi on na dalszy plan. Jak dla mnie, niestety cała fabuła nieco się rozchodzi. Początkowo najważniejsza jest sprawa zaginięcia Zosi, ale gdzieś po dwudziestym rozdziale zostaje to odstawione na boczny tor na rzecz rozwiązania śmierci Amadeusza Jekel. Meyer z Leną zajmują się także dogłębnie tytułową florystką i jej przeszłością. Ja to wszystko rozumiem. Te sytuacje mają ze sobą związek, ale ich połączenie mogło być jakoś bardziej logiczne, a wprowadzane do fabuły bardziej płynnie. Cały początek dotyczący Zosi i jej rodziny, urywa się w pewnym momencie i zostaje podsumowany jednym akapitem w ostatnim rozdziale. Zakończenie też nie do końca mnie satysfakcjonuje. Niby jest zaskakujące, ale jakby trochę nielogiczne. Im bliżej końca, tym więcej zgrzytów odczuwałam. 

"Florystka" to kryminał z bardzo rozbudowanym wątkiem obyczajowym. I to generalnie mi nie przeszkadza, sporo jednak w książce poświęcono kwestii utraty dziecka i kondycji psychicznej matki po tej stracie. Dla mnie z zasady to trudny temat, więc książka okazała się być po prostu bardzo, bardzo smutną powieścią, która kryminałem była tylko przez pierwsze kilkadziesiąt stron, a potem stała się tylko, albo aż, powieścią psychologiczno - obyczajową, o niełatwej tematyce, na którą niekoniecznie miałam ochotę.

Nie twierdzę że "Florystka" Katarzyny Bondy, a także pierwsze dwie części trylogii są złe, bo tak nie jest. Świadczą o tym zresztą moje pozytywne oceny dla wszystkich tomów. Jednak ich ogromna objętość, wynikająca z wielostronicowych opisów codziennych czynności i rozważań bohaterów nie na temat, nic nie wnoszących do sprawy, sprawia, że czytanie/odsłuchiwanie momentami nuży, a określanie ich szumnie najlepszymi polskimi kryminałami, jest dla mnie zdecydowanie na wyrost.

Sardegna

Z okazji Dnia Dziecka - Już czytam sam! #10


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments

Zapraszam na #10 odsłonę cyklu "Już czytam sam!", a dobrym pretekstem do tego będzie dzisiejsze święto. Z okazji Dnia Dziecka na wielu blogach pojawią się zapewne wpisy na temat książek dziecięcych. Może zainspirują one kogoś z Was do zaopatrzenia się w konkretne tytuły i podsunięcia je małym czytelnikom, nie tylko z okazji ich święta. Moje osobiste dzieciaki dostały rano książkowy prezent. Jaki? Pokażę go dokładnie we wpisie stosikowym, podsumowującym maj, a póki co, zapraszam do zerknięcia, co samodzielnie czytała ostatnio moja Dziewięciolatka.

  Wydawnictwo: Jedność
Liczba stron: 200
Moja ocena : 5/6

Cecylka Knedelek to bohaterka znana już moim dzieciom z opowiadań pani Joanny Krzyżanek, które czytaliśmy już jakiś czas temu. Powyższa książka różni się jednak gabarytowo od tych, z którymi już mieli do czynienia - jest ona bowiem pełnowymiarową książką, a nie mini, 50 - 70 stronicową, książeczką. Formuła "Dobrych uczynków..." też nieco różni się od TEJ i TEJ Cecylkowej opowiastki. Owszem, jest zabawna, utrzymana w podobnym tonie, ale składa się z kilkunastu odrębnych historyjek, które dopiero po przeczytaniu całości oddają jej charakter i ukazują morał. 

W tej książeczce Cecylka pokazuje dzieciom, że robienie dobrych uczynków może być prawdziwą przyjemnością i sprawiać wielką frajdę. Cecylka odnajduje na strychu dziennik tajemniczej Eleonory, z którego dowiaduje się, że dziewczynka spędziła wakacje bawiąc się w "Niewidzialną Rękę". Będąc taką nierzucającą się w oczy pomocnicą, bezinteresownie, przez dwa miesiące, wspierała mieszkańców Starego Knedelkowa w różnych, codziennych sprawach. Cecylka i gąska Walerka postanawiają pójść w jej ślady i również stać się takimi wolontariuszkami. Wraz ze swoimi przyjaciółmi: Antkiem, Lusią, Lucią, Joasią angażują się w życie mieszkańców miasteczka, niosąc pomoc i wsparcie najbardziej potrzebującym.

Każde opowiadanie dotyczy jakiegoś innego, dobrego uczynku, a Cecylka swoim zachowaniem uświadamia, że pomagając innym można naprawdę dobrze się czuć. Podsumowaniem każdego rozdziału jest właśnie taka "złota myśl", pokazująca, jak fajne jest pomaganie: "Kiedy (tutaj pada hasło udzielenia konkretnej pomocy), czułam się tak, jakbym jadła ciasteczko z leśnymi poziomkami". I moim dzieciom podobała się ta konwencja książki oraz motto każdego rozdziału, które zazwyczaj kończyli na głos, zanim doczytałam opowieść do końca. 

W moim odczuciu pełnowymiarowe "Dobre uczynki Cecylki Knedelek" są o wiele fajniejszą lekturą, niż krótkie opowiastki z tą bohaterką w roli głównej. W każdym razie, dla starszych dzieci.



Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 152
Moja ocena : 4/6

 
"Mela zawsze pomoże", autorstwa pani Agnieszki Stelmaszyk, była druga książeczką, którą czytaliśmy na zmianę z Cecylką, żeby nie było monotonnie. Ta opowiastka powstała prawdopodobnie na fali popularności serii "Zaopiekuj się mną". Tradycyjnie, jest uroczy pupil (w tym wypadku suczka bernardynka), któremu przydarza się jakiś dramat (Mela zostaje porzucona w lesie). Są dzieci, które bezgranicznie chcą mieć zwierzątko, ale rodzice się na to nie zgadzają, jednak w końcu ulegają namowom i do domu trafia ten oto zwierzak. W końcu, gdy już do pełni szczęścia nikomu niczego nie brakuje, coś się złego wydarza (np. dzieci postanawiają pójść w niebezpieczne miejsce i jedno z nich się gubi). Na szczęście jest z nimi pupil, dzięki któremu wszystko skończy się dobrze.

Naprawdę nie mam większych zastrzeżeń do tego typu historii. W końcu uczą one dzieci odpowiedzialności za zwierzątko, pokazują, że domowe pupile to nie zabawki, no i zawsze mają jakiś morał. Jednak mają też jedną podstawową wadę: są do bólu powtarzalne. Można więc przeczytać kilka takich historyjek, ale po którejś kolejnej można już autentycznie oszaleć! Dzieci też po czasie czują nimi znużenie, dlatego jeśli już chcecie czytać zwierzęce historyjki, to tylko jako przerywnik innej lektury.

A co czytają aktualnie Wasze dzieciaki? No i najważniejsze: pochwalcie się książkowymi prezentami na Dzień Dziecka!
 
Sardegna

"Tylko martwi nie kłamią" Katarzyna Bonda


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Muza
audiobook: czas trwania 22 godziny 29 minut
Moja ocena : 4/6
lektor: Marek Bukowski


Na moich słuchawkach króluje Bonda! Aktualnie słucham "Florystki", czyli trzeciej części przygód profilera Huberta Mejera, a powyższa książka to akurat część druga, z którą zapoznałam się już jakiś czas temu. Jako że "Tylko martwi nie kłamią" zaczynają się praktycznie tam, gdzie kończy "Sprawa Niny Frank", audiobook ma też tego samego lektora, pana Marka Bukowskiego, bardzo sprawnie i płynnie przeszłam od jednej powieści Autorki, do drugiej. I powiem Wam, że jak najbardziej polecam takie sposób zapoznawania się z dość sporymi objętościowo, powieściami Katarzyny Bondy.

Meyer po spektakularnym sukcesie odkrycia zabójcy aktorki Niny Frank staje się bardzo popularny, nie tylko w kręgach policyjnych, ale też poza nim. Zmęczony sukcesem wraca w rodzinne strony na Śląsk, gdzie otrzymuje propozycję od katowickiej Komendy Policji zajęcia się sprawą zabójstwa bogatego biznesmena, Johanna Schmitta, "śmieciowego barona", którego ciało znaleziono w jednej z kamienic w centrum miasta na ulicy Stawowej.

Hubert wraz z podinspektorem Waldemarem Szerszeniem, bardzo specyficznym, ale rzeczowym człowiekiem, oraz piękną prokurator Weroniką Rudy, próbują ogarnąć tę sprawę, jednakże im bardziej się w nią zagłębiają, tym więcej niepokojących szczegółów odnajdują. Po pierwsze, sprawa nie będzie miał charakteru rabunkowego, jak się na początku mogło wydać. Po drugie, w latach 90-tych, w tej samej kamienicy, w tym samym mieszkaniu, zamordowano Troplowitza, czyli "Gybisa", znanego na cały Śląsk, bogatego protetyka, pochodzenia żydowskiego. Czy oba zabójstwa mają ze sobą coś wspólnego? Po trzecie w sprawę, w jakiś sposób, zamieszana jest właścicielka lokalu, w którym dokonano obu zabójstw, popularna w Katowicach psycholog - seksuolog, Elwira Douglas - Poniatowska.  

Meyer wraz z prokurator Rudy i podinspektorem Szerszeniem tworzą przedziwne, ale zgrane trio, które aby dociec prawdy musi odkryć, co łączy Schmitta, Troplowitza, Douglas - Poniatowską, a także całą gamę osób, które w mniejszym lub większym stopniu zamieszane są w sprawę. Co wspólnego z zabójstwem ma przeszłość Schmitta i jego dawne ekscesy seksualne? Czy może jego śmierć ma raczej związek z szemranymi i niedokończonymi interesami? Kolejni świadkowie kłamią, przedstawiając co rusz inną wersję wydarzeń. Jak więc w tych kłamstwach odkryć, kto stoi za zabójstwem "śmieciowego barona"?

Drugi tom przygód profilera Huberta Meyera trzyma poziom, choć szczerze powiem, "Sprawa Niny Frank" podobała mi się bardziej. W tym wypadku odczuwalna jest też spora objętość książki, nawet podczas słuchania audiobooka, co rzadko się zdarza. Niektóre fragmenty nie do końca związane z samą sprawą (wspomnienia bohaterów, relacja uczuciowa Meyera), czy opisy zwyczajnych czynności były nieco nużące w odsłuchiwaniu.

Pomysł na fabułę podobał mi się może nieco mniej niż w tomie pierwszym, ale przez to, że akcja rozgrywa się na Śląsku, głównie w Katowicach i w Rudzie Śląskiej, miejscowościach bardzo dobrze mi znanych, spowodowała, że z wielkim zainteresowaniem śledziłam tok wydarzeń. Jako rodowita Ślązaczka znalazłam też jeden błąd rzeczowy: Elwira Douglas - Poniatowska jedzie na weekend odpocząć do Śmiłowic, koło Mikołowa, nad rzekę Jamnę. I tutaj psikus, bo owszem, Śmiłowice leżą obok Mikołowa, jest to dzielnica tego miasta, ale na pewno w żaden sposób nie przepływa przez nie rzeka Jamna. Jeżeli Autorka miała na myśli jeden z mikroskopijnych dopływów rzeki, to naprawdę nie jest on na tyle rekreacyjny, żeby spędzać nad nim wolny czas "nad wodą".

Oprócz znanych mi miejsc w Katowicach, Osiedlu Paderewskiego, ulicy Stawowej czy Kilińskiego, w książce dość wnikliwie przedstawiona jest także Ruda Śląska, jednak jej wizerunek trochę mi przeszkadzał. Miasto zostało ukazane jako zapadła dziura, śmiertelnie niebezpieczna okolica, miejsce pełne najbardziej wynaturzonych przestępców. Wiadomo, że pewne dzielnice Rudy Śląskiej nie są może i najbezpieczniejszą strefą do życia na Śląsku, ale bez przesady! Miasto, jak każde inne w naszym regionie z lepszymi i gorszymi dzielnicami. Nie podobał mi się do końca ten obraz Śląska. 

Podsumowując, "Tylko martwi nie kłamią" jest interesującą, ale nieco zagmatwaną i przegadaną historią kryminalną, rozgrywającą się na Śląsku. W trylogii o Hubercie Meyerze będzie chyba plasować się na ostatnim miejscu, bo "Florystka" ma jednak o wiele większy potencjał, choć jeszcze nie przesłuchałam jej do końca.

Cieszę się jednak, że dzięki audiobookom udało mi się zapoznać z pierwszą trylogią autorstwa Katarzyny Bondy. Teraz już będę mogla spokojnie wziąć się za "Żywioły" Saszy Załuckiej, które mam już w formie papierowej.



Sardegna

"Niepiękna" i "Nieosiągalna" Madeline Sheehan


posted by Sardegna on , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 375/ 390
Moja ocena : 4/6

Moja dzisiejsza opinia dotyczy kontynuacji jednej z najdziwniejszych książek, jakie miałam okazję czytać, czyli dalszej części historii  "Niepokornej", autorstwa amerykańskiej pisarki Madeline Sheehen. Dlaczego mam takie nietypowe zdanie o "Niepokornej", możecie przeczytać klikając w odpowiedni link, w każdym razie, po lekturze tomu  drugiego ("Niepiękna") i trzeciego ("Nieosiągalna") potwierdzam, że kontynuacja trzyma poziom dziwności, a nawet przebija w tym charakterze tom pierwszy.

Życie uczuciowe i erotyczne motocyklistów z gangu Hells Horsemen jest tak dziwne, że aż śmieszne. To powoduje, że książki te nie są ani romansami, ani erotykami. Nie są nawet jakimiś powieściami obyczajowymi czy sensacyjnymi. Całość jest niby oryginalna i oparta na zupełnie innych schematach niż typowe powieści erotyczne czy romanse, ale to, co się dzieje w tych książkach przechodzi ludzkie pojęcie!

Bohaterowie głównie się kłócą, kochają i nienawidzą. Rzucają wobec siebie najgorsze wyzwiska, straszą pobiciem, namiętnie uprawiają seks i to w różnych kombinacjach, a wszystko to podobno dzieje się w imię prawdziwej miłości. W całej tej historii dzieje się tak dużo, że czytać można o tym jedynie z przymrużeniem oka. To nie może być na serio! W innym wypadku nie wyobrażam sobie, że komuś ta seria tak naprawdę może się podobać...

Tom pierwszy opisywał trudną miłość Ewy i Deuca, piekielnej pary, która schodziła się i rozchodziła przez 20 lat (po szczegóły zapraszam do TEGO wpisu). Ostatecznie udało im się stworzyć szczęśliwy związek, choć w tej opowieści szczęście ma zupełnie inny wymiar od tego, który kojarzy się z normalną i zdrową relacją.

W tomie drugim i trzecim przedstawione są losy bohaterów, którzy w "Niepokornej" byli postaciami drugoplanowymi. W "Niepięknej" poznajemy historię Danny, córki Deuca, dziewczyny, która swą urodą i delikatnością zupełnie nie pasuje do agresywnego środowiska, w którym się wychowała, oraz Rippera, jednego z najbliższych współpracowników szefa gangu, człowieka, który najbardziej ucierpiał w starciu z byłym mężem Ewy (o tym przeczytacie TUTAJ). Ripper, okaleczony, wiecznie zgorzkniały i agresywny zakochuje się z wzajemnością w pięknej i pozornie niewinnej Danny. Oni także będą musieli przez lata ukrywać swój związek (nie wiem o co chodzi w tej serii z tym wieloletnim ukrywaniem), wiedząc że Deuce nigdy nie zaakceptuje ich relacji.

Związek tych dwojga jest równie burzliwy i pełen namiętności, jak bohaterów z pierwszej części. Jest też brutalny, pełen żalu, pretensji i niespełnionych obietnic. W wyniku pewnego zdarzenia Ripper wyjeżdża z miasta, a Danny z rozpaczy wpada w objęcia innego mężczyzny. Czy bohaterom dane będzie zaznać szczęścia? Oczywiście finał tej opowieści będzie pozytywny, choć w nieco innym, niż standardowe tego słowa znaczenie. Jednak to, co będzie się działo zanim szczęśliwy finał nastąpi, przechodzi najśmielsze oczekiwania.

Podobna sytuacja ma miejsce przy okazji "Nieosiągalnej". Tym razem głównym bohaterem będzie Cage, syn Deuca, i Tegen, szalona hipiska, córka Dorothy, kochanki jednego z motocyklistów. Tegen wychowana w klubie, od lata zakochana w swym przyjacielu z dzieciństwa, nie może pogodzić się z faktem, że ich drogi się rozeszły. Natomiast Cage jest pewnym siebie kobieciarzem i potrzebuje wielu lat (znowu!), żeby dojść do wniosku, że Tegen jest dla niego kimś więcej, niż tylko znajomą z klubu. 

Poza tą parą, bohaterami "Nieosiągalnej" są także Dirty i Ellie, ludzie których dzieli wszystko, a łączą tylko dramatyczne wspomnienia. Ich związek będzie najbardziej nieoczekiwanym, i przez to ta historia będzie najbardziej niezwykłą, z wszystkich opisywanych w serii.

Czytając powyższą opinię, możecie mieć wrażenie, że jest to typowa seria romansów, powieści erotycznych, które nie różnią się formułą od innych. Gwarantuję Wam jednak, że to, co dzieje się w tych książkach przechodzi ludzkie pojęcie. Bohaterowie są agresywni, wyzywają swoje ukochanej kobiety od suk i świń, zdradzają je na prawo i lewo, kłócą się, biją i zabijają. W sumie kobiety zachowują się podobnie, a i tak po całej serii dramatów, bohaterowie lądują w łóżku.

Tak, jak pisałam przy okazji tomu pierwszego, nie mam pojęcia co autorka miała na myśli, pisząc tę serię. Czy powstała ona tak na poważnie, czy miał to być jakiś eksperyment społeczny? Nic nie jest w tej książce normalne i szczerze wątpię, że w taki sposób funkcjonują kluby motocyklowe w Stanach Zjednoczonych. Ta seria ma jednak jeden poważny plus: jest tak absurdalna i tak dziwna, że aż fajna. Kolejne tomy czyta się bardzo szybko i w sumie z chęcią, żeby sprawdzić, co jeszcze niesamowitego zaserwowała autorka czytelnikom. Z tego co się orientuję ma ukazać się jeszcze część czwarta i piąta, po które pewnie sięgnę, bo jestem nawet ciekawa, kogo Madeline Sheehen zrobi bohaterami tych historii.


Sardegna

Jak spędziłam sobotę, czyli o Warszawskich Targach Książki w Warszawie


posted by Sardegna on

10 comments

Tak, jak pisałam w TYM wpisie, na sobotę 20.05 miałam zaplanowany udział w Warszawskich Targach Książki. Były to już moje drugi targi w stolicy, bowiem dwa lata temu, po raz pierwszy się udało mi się dotrzeć na książkowy Stadion Narodowy. W doborowym towarzystwie Patryka z bloga Moje Bestsellery, spędziłam podróż i bardzo energetyczną sobotę, wypełnioną książkową atmosferą, niezliczoną ilością książek w świetnych cenach oraz tytułów, które koniecznie musiałam mieć. 


Nie wiem w czym tkwi ten fenomen targów ale corocznie (a jeżeli się uda, to nawet dwa lub trzy razy w roku) z wielką radością planuję i później jadę na targi. Nie przeszkadzają mi tłumy, duchota, długi czas oczekiwania w kolejkach na podpis ulubionego autora, czy przeciskanie się do wejścia. Przez 7 lat prowadzenia bloga byłam już na kilku Targach Książki (dokładne relacje znajdziecie klikając w linki):

2017 - Warszawa  

za każdym jednak razem wracam z nich naładowana mega pozytywną energią oraz wielką ochotą do czytania i blogowania. Za nic więc nie odpuściłabym sobie udziału w tym książkowym święcie.

Faktycznie, przez te 7 lat blogowania zmieniło się nieco moje podejście do targów. Kiedyś, na początku skupiam się tylko na ulubionych autorach i zebraniu od nich autografów. Brałam na TK niezliczone ilości książek do podpisu i później cierpliwie stałam w olbrzymich kolejkach. Dzięki temu mam w swej biblioteczce całkiem sporą kolekcję książek z wpisami. Na kolejnych TK skupiłam się już raczej na spotkaniach z zaprzyjaźnionymi blogerami i nawiązywaniu nowych kontaktów i znajomości. Na spotkaniach targowych i imprezach potargowych udało mi się poznać niesamowitych ludzi, z którymi do dziś utrzymuję blogowy kontakt. Później, wraz z grupą ŚBKów zajęliśmy się organizacją paneli dyskusyjnych i innych targowych atrakcji. TK były więc bardziej pracą, niż odpoczynkiem.
W tym i zeszłym roku moja obecność na TK była już oparta na zupełnie czymś innym. Mniej było spotkań towarzyskich (choć z grupą znajomych, nadal tą samą, zawsze udaje mi się porozmawiać, czy wypić kawę), mniej stania w kolejkach do autorów i zbierania podpisów, za to więcej było luzu, spokojnego spacerowania między stoiskami i skupienia na samych książkach.




Doskonale widać to po tegorocznych TK w stolicy. Zabrałam do podpisu tylko trzy książki: "Zakładnika" Przemysława Borkowskiego, "Pustułkę" Katarzyny Bereniki Miszczuk i "Polska odwraca oczy" Justyny Kopińskiej. Nie stałam w kilometrowych kolejkach, bo to już nie na moje nerwy (dobrze, że mam podpis Remigiusza Mroza z czasów, kiedy nie był jeszcze tak oszałamiająco popularny, bo nie dałabym rady stać w 5 godzinnej kolejce...). Nie brałam też udziału w spotkaniach blogerów (oficjalnego nie było, a te mniej oficjalne jakoś mnie ominęły). Udało mi się za to spotkać w przelocie i chwilę porozmawiać z zaprzyjaźnionymi blogerami (Aine, Chiara, ManiaCzytania, Klaudyna, Silaqui, Kasia i Daniel, Agnieszka Tatera, Natalia, Angelika), pogadać z ŚBKami i robić to, na co nigdy wcześniej na TK nie miałam czasu: spokojnie pochodzić między stoiskami, kupić książki w promocyjnej cenie i po prostu "być" na targach.



Na tegorocznych TK zauważyłam jeszcze coś: nowe, młode pokolenie blogerów i vlogerów. To oni teraz mają swój czas. Zabrzmiało to strasznie staro, ale właśnie w Warszawie uświadomiłam sobie, jak przez te moje 7 lat blogowania zmieniła się blogosfera i blogerzy. Czy to źle? Chyba nie, jednak trochę zrobiło mi się przez to trochę refleksyjnie.

Wracając jednak do autorów. Udało mi się zdobyć podpisy wyżej wymienionych (Katarzyny Bereniki Miszczuk, Justyny Kopińskiej i Przemysława Borkowskiego)




porozmawiać z Magdą Witkiewicz, Renatą Kosin przy okazji promocji jej najnowszej, cudnie wydanej książki "Tatarka", a także z panią Patrycją Gryciuk, promującą swoją najnowszą książkę "Trzy godziny ciszy". Udało mi się też zamienić parę słów z panią Katarzyna Puzyńską, trafiłam bowiem na sam koniec podpisywania przez Nią książek, i nawiązać do pierwowzoru Lipowa, czyli miasteczka Pokrzydowo, które jest mi akurat znane prywatnie.



Podeszłam przywitać się także do zaprzyjaźnionych wydawców z Naszej Księgarni, Czwartej Strony, Heliona, Agory i Prószyńskiego. Poza tym, zrobiłam zakupy w części antykwarycznej na poziomie -1 oraz w Taniej Książce,  wypiłam kawę i zjadłam lody, którymi można było częstować się do woli na stoisku Merlina oraz odpoczęłam na trybunach słuchając wywiadu z Maxime Chattamem.


Tak prezentują się moje zdobycze targowe:



"Potwór z Florencji" Douglas Preston i Mario Spezi 
"Przymierze trojga" Maxime Chattam 
"Wiem o tobie wszystko" Clarie Kendal
"Biała jak mleko, czerwona jak krew" Alessandro D'Avenia
"Pogromca lwów" Camilla Lackberg 

"Gorzka czekolada", "PSYgoda na czterech łapach", "13 - piętrowy domek na drzewie" oraz książeczka piłkarska o Błaszczykowskim. Do tego torba i standardowo kilkanaście zakładek. W tym roku nie kupiłam sobie kubka, czego trochę żałuję, ale mam zamiar nadrobić to na TK w Krakowie.

Podsumowując, spędziłam bardzo energetyczny dzień targowy, wypełniony książkowymi atrakcjami po brzegi. I choć z domu wyszłam O 3:00 w nocy w sobotę, a wróciłam o 1:45 w niedzielę, nie żałuję ani minuty spędzonej na TK w stolicy. Co do planów na przyszły rok, mam takie, ale jak wiadomo, przez ten okres czasu wiele może się jeszcze zmienić. Póki co, planuję Kraków w październiku i Katowice w listopadzie.   
Sardegna

Są targi, jest plan, będzie Warszawa!


posted by Sardegna on

4 comments

Tak, tak. Dobrze widzicie. Jeżeli nic niespodziewanego się nie wydarzy (a swoją drogą nie może, bo bilety na pociąg już kupione), w sobotę pojawię się na Targach Książki w Warszawie. Pomysł wyjazdu zrodził się trochę spontanicznie, bowiem maj miałam zaplanowany dość skrupulatnie, stwierdziłam jednak, że jeśli targi mają zająć mi tylko jeden dzień, to jestem w stanie wygospodarować na nie czas. Tym oto sposobem będę w sobotę w Warszawie i mam na ten dzień zaplanowanych wiele targowych atrakcji.


Przejrzałam program na sobotę i znalazłam oczywiście bardzo wiele ciekawych punktów, które koniecznie muszę odwiedzić i spotkań autorskich, na których obowiązkowo muszę być. Jak zwykle zresztą wyszło na to, że powinnam zabrać ze sobą tonę książek do podpisu. W tym roku jednak, ze względu na ograniczone miejsce, wezmę ze sobą tylko te niezbędne egzemplarze, bez których tegoroczne warszawskie targi nie będą mogły się odbyć. 

Wychodzi więc na to, że spakuję tylko: "Zakładnika", Przemysława Borkowskiego, "Polska odwraca oczy" Justyny Kopińskiej oraz "Pustułkę" Katarzyny Bereniki Miszczuk.
Aż się nieswojo czuję z tak ograniczoną liczbą książek wiezionych z domu, ale tym razem będę dzielna i postawię raczej na zakupy targowe, niż na zbieranie autografów. 


Oczywiście po dokładnym przeanalizowaniu programu targowego, interesujących mnie wydarzeń jest znacznie więcej, niż trzy spotkania autorskie z powyższymi Autorami. Choćby planowany wywiad z Maxime Chattamem (książki nie biorę, bo wpis Autora już mam) i Charlotte Link (obawiam się tłumów w kolejce) - tam się wybieram. Jednak na 100% znajdziecie mnie na spotkaniach:

12:00 - 14:00 Przemysław Borkowski CZWARTA STRONA Miejsce: stoisko 96/D17
13:00 - 14:00 Justyna Kopińska ŚWIAT KSIĄŻKI Miejsce: stoisko 50/D10
14:30 - 16:00 Katarzyna Berenika Miszczuk GW FOKSAL Miejsce: stoisko 24/D4

A z kim z Was widzę się na targach? Czy planowane jest jakieś spotkanie blogerów? Warszawo, przybywam!

Sardegna

# Nowości w mojej biblioteczce - kwiecień


posted by Sardegna on

9 comments

Kwiecień minął mi pod hasłem przygotowań do wielkiej, rodzinnej uroczystości i skupieniu się na pracy (jak zwykle zresztą). W związku z tym, czytelniczo nie zaszalałam: przeczytałam tylko 5 książek i przesłuchałam 1 audiobooka. Z publikacją notek na blogu też było średnio, bowiem udało mi się stworzyć tylko 10 wpisów. Z wydarzeń kulturalnych, w kwietniu wzięłam udział w wymianie książkowej ŚBKów i spotkaniu podróżniczym Rafzefiber

Co do planów na maj, jest ich kilka i mam szczerą nadzieję, że uda się je zrealizować, choć jak widać, dzisiaj mijają już dwa tygodnie miesiąca, a ja nie przeczytałam jeszcze żadnej książki i dopiero teraz publikuję podsumowanie kwietnia. Głównym planem na maj jest mój jednodniowy udział w Warszawskich Targach Książki, w przyszłą sobotę 20.05. Decyzję o wyjeździe podjęłam trochę spontanicznie, ale mam nadzieję, że wszystko się uda. W doborowym towarzystwie i z minimalna ilością książek odwiedzę po raz drugi stolicę, ale o moich dokładnych, targowych planach napiszę jeszcze w osobnym poście. 


Drugim planem na najbliższy tydzień, jest udział w spotkaniach autorskich z tytułu Festiwalu Apostrof, które będą miały miejsce w Katowicach. Codziennie od poniedziałku do niedzieli, w siedmiu miastach w Polsce, w tym w Katowicach, odbywać się będą spotkania, rozmowy, koncerty i spektakle, a wszystko dla miłośników literatury. Oprócz Katowic, Apostrof odbywać się będzie także w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Gdańsku i Szczecinie. 

Jeśli chodzi o szczegółowy program Festiwalu, zapraszam na stronę organizatora. Ja skupię się tylko na spotkaniach katowickich, które odbywać się będą w Empiku w Silesia City Center.
Poniedziałek, 15.05
18:00 spotkanie z Ziemowitem Szczerkiem wokół książki „Międzymorze” 

Wtorek, 16.05 
18:00 spotkanie z Wojciechem Kuczokiem wokół książki „Czarna” 

Środa, 17.05 
18:00 spotkanie z Jakubem Żulczykiem wokół książki „Wzgórze psów” 

Czwartek, 18.05 
18:00 spotkanie z Magdaleną Witkiewicz wokół książki „Czereśnie zawsze muszą być dwie” 

Piątek, 19.05 
18:00 spotkanie z Grahamem Mastertonem wokół książki „Pogrzebani” 

Sobota, 20.05 
16:00 spotkanie z Michałem Rusinkiem wokół książki „Pypcie na języku”

Niedziela, 21.05 
16:00 spotkanie z Jakubem Ćwiekiem wokół książki „Grimm City. Bestie” 

Czyż to nie brzmi interesująco? Planuję przybyć na spotkanie z Magdą Witkiewicz, tym bardziej, że otrzymałam od Autorski taka oto niespodziankę:


"Czereśnie zawsze muszą być dwie"  to najnowsza powieść Magdy, która premierę miała zaledwie w zeszłym tygodniu. Będę mogła zatem na spotkaniu osobiście podziękować jej za ten prezent.

Co do innych nowości kwietniowych:


"Dziennik Cwaniaczka" Jeff Kinney
"Hate list" Jennifer Brown
"Dom nie z tej ziemi" Małgorzata Strękowska - Zaremba - od Naszej Księgarni
"Chemik" Stephanie Meyer - od Wydawnictwa Ederpresse
"Bajki, legendy i opowieści wierszem" - czyli pierwszy tom nowej kolekcji Cała Polska Czyta Dzieciom - zakup własny


"Trzeci znak" Yrsa Sigurðardóttir- kupiona na kiermaszu
"Chór zapomnianych głosów" Remigiusz Mróz - zakup własny
"Koniec samotności" Benedict Wells - od Muzy
"Zula i porwanie Kropka" Natasza Socha - od Naszej Księgarni
"Zakładnik" Przemysław Borkowski - od Czwartek Strony

I jeszcze rzutem na taśmę "Nela mała reporterka i skarby Karaibów" dla Dziewięciolatki:


Jako że maj przyniesie Targi Książki, mam wrażenie, że stos z nowościami majowymi będzie wyglądał już zupełnie inaczej. Ja się tym jednak w ogóle nie przejmuję, bo minimalizm to jednak nie moja działka. Pozdrawiam i do zobaczenia, być może już za tydzień w targowej stolicy!

Sardegna

"Eksplozje" Janusz L. Wiśniewski


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: Wielka Litera
Liczba stron:352
Moja ocena : 5/6 

"Eksplozje" Janusza Leona Wiśniewskiego to druga strona czytelniczego medalu, zwanego "Kulminacjami", czyli zbioru 8 opowiadań Autora z dołączonymi do nich historiami alternatywnymi, stworzonymi przez polskie pisarki. W powyższej książce sprawa ma się podobnie, z tym że na opowiadania pisarza odpowiadają panowie. 8 polskich autorów, twórców, którzy niekoniecznie kojarzą się z literatura kobiecą, pokazało się czytelnikom od zupełnie nowej strony.

O "Kulminacjach" pisałam dwa lata temu. Miałam nawet okazji porozmawiać na ich temat z Autorem przy okazji Krakowskich Targów Książki w 2015 roku. Fajnie się złożyło, że i o "Eksplozjach" będę mogła zamienić z panem Wiśniewskim kilka słów, bo w tym roku wybieram się na TK do stolicy.

Jestem wielką fanką prozy pana Wiśniewskiego i mam stosunek niemal bezkrytyczny do Jego opowiadań, ale co do powyższego zbioru mam jedno poważne zastrzeżenie: 8 opowiadań Autora jest identycznych z tymi, zawartymi w "Kulminacjach". W związku z tym książka była dla mnie tylko w połowie nowością (nie mam w sumie z tym większego problemu, co można zobaczyć po wysokiej ocenie), jednak osoby, które zaopatrzyły się w "Eksplozje" w oczekiwaniu na nowe zestawienie historii, mogą poczuć się bardzo rozczarowane, zwłaszcza jeżeli wcześniej czytali wersję kobiecą.

Jak zatem prezentują się męskie odpowiedzi na opowiadania Autora?


"Metronom" Daniela Odija pokazał alternatywną wersję historii "Arytmii", którą znam już prawie na pamięć. Nie powiem, podobała mi się ta druga opcja, zmieniła ona bowiem zupełnie moje postrzeganie bohaterów, którzy w wersji pana Wiśniewskiego są niemalże idealni. Oba opowiadania są zdecydowanie za krótkie, ale myślę, że na rozpoczęcie zbioru nadają się doskonale. 

"Syndrom przekleństwa Undine"/"Pilzner solipsysty" – opowiadanie z Matyldą, cierpiącą na schorzenie związane ze śmiertelnym bezdechem w roli głównej, miało już swoją nową odsłonę dzięki Magdzie Witkiewicz i "Kulminacjom". W przypadku Igora Brejdyganta, autora wersji alternatywnej, możemy obserwować tą historię z zupełnie nowej perspektywy. Kim jest ojciec bohaterki i czy chora córka ma dla niego w ogóle jakieś znaczenie? Męskie opowiadanie zdecydowanie bardziej przypadło mi do gustu.

"Anorexia nervosa"/"Jeden dzień w Sarajewie" – "Anorexia..." to jedno z moich ulubionych opowiadań pana Wiśniewskiego, w ogóle, dlatego mam wysokie wymagania, co do odpowiedzi na nie. W wersji żeńskiej pani Agnieszka Niezgoda zaproponowała kontynuację tragicznej historii bohaterki, która zmaga się ze śmiercią ukochanego. Autor "Jednego dnia...", Alek Rogoziński, również poszedł w tę stronę i postanowił pokazać czytelnikom, dalsze losy Marty. Powiem szczerze, czułam zgrzyt. Zakończenie jest w prawdzie świetne, ale rozwinięcie historii i humorystyczne wtrącenia w tą opowieść zupełnie mi już nie pasowały.

"Kochanek" Tomasza Jastruna to luźniejsza wariacja "Kochanki". Może nieco mniej dramatyczna i typowo męska, ale równie dobrze się ją czyta. Podobała mi się ta bardziej szorstka wersja opowieści życia w trójkącie.   

"Noc poślubna" podobnie, jak "Anorexia..." jest jednym z moich ulubionych opowiadań Autora. Pisałam już przy okazji "Kulminacji", że ta historia jest bardzo emocjonalna i dramatyczna. "Drugie samobójstwo Magdaleny" Ahsana Ridha Hassana miało pokazywać oblicze bohaterki w nowej odsłonie, w tym przypadku jednak, jakoś nie do końca poczułam klimat, choć może wynikało to z faktu, że trudno dorównać fabularnie opowiadaniu Wiśniewskiego i każda na niego odpowiedź, wypada przy nim słabiej.  

"Cykle zamknięte"/"Zła kobieta" A.J. Gabryela to kobieca perspektywa wydarzeń, opisanych w historii "Cykli...". W "Kulminacji" pani Izabela Sowa również pokazała, jak wygląda tęsknota kobiety za mężczyzną przebywającym na morzu, jednak opcja powyższa jest bardziej realistyczna, bardziej gorzka i przejmująca.

"Krew"/"Strzępy" Pawła Palińskiego to mój faworyt i najlepsze według mnie, opowiadanie w tym zbiorze. Podobnie zresztą było w przypadku wersji pani Wardy, która "Placem zabaw" odpowiedziała Autorowi w "Kulminacjach". Tyle jednak, że o ile Autorka poszła bardziej w kryminalną kontynuację, Paweł Paliński pokusił się o pokazanie sprawy z emocjonalnej strony. Poznajemy bliżej Joachima, syna bohaterki, oraz to, co mogło się wydarzyć "pomiędzy" początkiem, a zakończeniem "Krwi". Mocna historia, działająca na wyobraźnię.

"Menopauza"/"Zmarszczki wszechświata" – w tym przypadku, podobnie, jak w wersji kobiecej, poznamy dwie strony nieudanego, trwającego wiele lat, związku. I podobnie, jak wtedy, widzę celowość umieszczenia tych opowiadań na zakończenie zbioru, jednak ponownie nie wzbudzają one we mnie większych emocji.

Podsumowując wpis, opowiadania polskich pisarzy w "Eksplozjach" różnie przypadły mi do gustu. Odpowiedzi męskie na tle kobiecych wypadły bardzo podobnie, jednak uważam, że o wiele korzystniej byłoby, gdyby panowie mieli szansę zmierzenia się z nowymi historiami Janusza L. Wiśniewskiego, nie publikowanymi wcześniej w "Kulminacjach". Obie książki w komplecie stanowią bardzo fajny duet, ale wydaje mi się, że są one skierowane raczej do fanów prozy Autora, bo osoby, które po prostu miały chęć na opowiadania o miłości i zaopatrzyły się w te tytuły, mogą być rozczarowane.

Sardegna

"Tęsknota i przeznaczenie" Dina Štěrbová


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Stapis
Liczba stron: 268
Moja ocena : 5/6

Tak, jak pisałam przy okazji "Ataku rozpaczy" Artura Hajzera, moją trzecią lekturą wysokogórską, przeczytaną w przeciągu ostatnich dwóch miesięcy, była "Tęsknota i przeznaczenie" Diny Štěrbovej. 

Autorka urodzona  w 1940 roku w Bratysławie, wspinaczka i sportsmenka, w ciągu swojego życiu wzięła udział w wielu międzynarodowych wyprawach na siedmio i ośmiotysięczniki (Pik Lenina, Pik Korżeniewskiej, Noszak, Manaslu, Elbrus, Gaszerbrum II), jako pierwsza kobieta w historii weszła też na Cho Oyo. Jako że większość swoich przejść udało się jej zrealizować w żeńskich  drużynach, jej znajomość kobiecego himalaizmu ma bardzo solidne podstawy.
Dina Štěrbová jest autorką kilku książek o górach, wydanych w Czechach, "Tęsknota i przeznaczenie" jest jednak pierwszą, wydaną w Polsce i stanowi prawdziwe kompendium wiedzy na ten temat żeńskiego himalaizmu.

Wiadomo, że wspinaczka wysokogórska jest raczej zdominowana przez mężczyzn, którym przypisuje się większą odwagę, wytrzymałość na trudne warunki panujące w górach oraz większą wydolność organizmu. Nie jest to jednak reguła, znamy bowiem wybitne himalaistki, które w niczym nie ustępowały mężczyznom w drodze na szczyt. O ile w dzisiejszych czasach równouprawnienie, związane z jednakowym wspinaniem kobiet i mężczyzn jest większe, to w latach 70 - 80-tych, a także wcześniej i na początku XX wieku, kobiety miały wielką trudność z dostaniem się do składu wypraw na siedmio i ośmiotysięczniki. Zdarzało się więc, że wspinaczki organizowały się w grupy i decydowały na samodzielne poprowadzenie wyprawy. Štěrbová sama uczestniczyła w takich ekspedycjach, między innymi kierowała wyprawą na Manaslu w latach 80 - tych, postanowiła więc podzielić się z szersza publicznością szczegółami takich żeńskich wypraw wysokogórskich.

"Tęsknota i przebaczenie" to nie tylko wspomnienia Diny Štěrbovej, ale przede wszystkim zbiór informacji na temat kobiecego himalaizmu. Autorka wykonała tytaniczna pracę, gromadząc szereg materiałów i zdjęć, dokumentujących te znane i mnie znane w środowisku, ekspedycje. Książka rozpoczyna się od podsumowania kondycji dawnego, żeńskiego himalaizmu z jego sytuacją obecną. /Kolejno, Autorka przechodzi do bardzo szczegółowego spisania historii zdobywania poszczególnych ośmiotysięczników. Każdy szczyt ma swoją historię, radość z sukcesów, ale i swoje dramaty, a poszczególne rozdziały kończą się mini podsumowaniem oraz zebraniem w tabelkę dat i nazwisk pierwszych zdobywczyń danej góry. W książce jest także spory akcent polski, związany oczywiście z działalnością naszej himalaistki, Wandy Rutkiewicz.

Muszę być szczera: książka nie jest łatwa. Nawet dla mnie, osoby, która generalnie uwielbia literaturę wysokogórską i czyta dość sporo na ten temat, była to bardzo wymagająca lektura. Nie chodzi mi oczywiście o tematykę, bo jest mi ona bardzo bliska, więc sama historia kobiet na ośmiotysięcznikach nie sprawiła mi większej trudności. Problemem okazała się forma i wydanie "Tęsknoty i przeznaczenia". Bardzo drobny druk, duża ilość litego tekstu na stronie, mało zdjęć (które, jak wiadomo, w książkach o takiej tematyce są bardzo istotne) powodowały, że lektura naprawdę była męcząca i strasznie się dłużyła. Przez to też przeczytanie tej książki zajęło mi bardzo dużo czasu, bo ponad trzy miesiące. Nie byłam bowiem w stanie na raz, ogarnąć większej ilości tekstu. 

Z drugiej jednak strony, nie jest to książka akcji. Bardziej przypomina swoją formą mini encyklopedię i dzięki temu, stanowi naprawdę świetne źródło informacji. Nie nadaje się więc do czytania na czas i na szybko.

"Tęsknotę i przeznaczenie" polecam osobom zainteresowanym tematem. Może ona okazać się wartościową pozycją w ich biblioteczce, ale muszę zaznaczyć, że czytelnikom, którzy szukają emocji w książkach wysokogórskich, ta propozycja może nie przypaść do gustu. Dla mnie książka okazała się ważna i na pewno będę do niej zerkała, zwłaszcza w poszukiwaniu konkretnych informacji, na przykład w celu porównania wypraw Wandy Rutkiewicz, opisanej z perspektywy kobiecej, z męską.

Jeśli jesteście zainteresowani książkami z zakresu literatury wysokogórskiej, zapraszam na stronę wydawnictwa Stapis, a na moim blogu do poczytania o:

"Spod zamarzniętych powiek" Adam Bielecki
"Atak rozpaczy"Artur Hajzer
"Jak wysoko sięga miłość? Życie po Broad Peak" Beata Sabała - Zielińska w rozmowie z Ewą Berbeką
 "Naga Góra" Reinhold Messner
 "Kukuczka" Dariusz Kortko , Marcin Pietraszewski
"Nanga Parbat. Śnieg, kłamstwa i góra do zdobycia"
"magisterkowalski.blog" Tomasz Kowalski, Agnieszka Korpal
"Broad Peak. Niebo i piekło" Bartek Dobroch, Przemysław Wilczyński
 "Długi film o miłości" Jacek Hugo - Bader
"Mordercza góra" Pat Falvey, Pemba Gyalje


Sardegna