Pages

piątek, stycznia 29, 2016

"Ostatnia sprawa" Lee Child


Wydawnictwo: Albatros A. Kuryłowicz
audiobook: czas trwania 13 godzin i 18 minut 
Moja ocena : 5/6
lektor: Jan Peszek

Czasami jestem tak bardzo nie w temacie, że aż sama sobie dziwię...

Znany, amerykański autor powieści sensacyjnych, Lee Child, ma na swoim koncie bardzo wiele książek, w tym popularną serię (liczącą sobie w chwili obecnej, aż 20 tomów), w której pierwsze skrzypce gra Jack Reacher, charyzmatyczny wojskowy w randze majora (w każdym razie, w "Ostatniej sprawie" bohater ma taki właśnie stopień).

A ja, wyobraźcie sobie, nie czytałam ani jednej książki Lee Childa. Ani tej z serii, ani żadnej innej. Mam na półce jakieś pojedyncze tomy, ale zabijcie mnie, nie mam pojęcia, jakie to tytuły. Jak więc doszło do powstania tego wpisu? Otóż...

Znajoma z BNetki (której już teraz serdecznie dziękuję), podzieliła się kodem rabatowym do portalu audiobookowego, na którym można wybrać promocyjne powieści, a "Ostatnia sprawa" była jedną z nich. Jako że na telefonie słuchanie audiobooków idzie mi całkiem dobrze, zdecydowałam się na Lee Childa, żeby poznać właśnie twórczość autora. Z góry przyjęłam, że powieść jest historią odrębną, więc nieco się zdziwiłam, kiedy okazało się, że jest ona 16 tomem (!) serii o Jacku Reacherze. Na szczęście, "odkryłam" ten fakt, będąc już dobrze w połowie książki, i powiem Wam szczerze, nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Historia jest tak dobrze napisana, przeszłość Reachera, tak zgrabnie i przejrzyście wyjaśniona, że zupełnie nie przeszkadzała mi nieznajomość poprzednich 15 tomów. 

Zakładam, że każda część serii ma taką formę: spokojnie można czytać ją odrębnie, choć wiadomo, znajomość wszystkich tomów daje lepszy obraz bohatera i wyjaśnia motywy jego postępowania. 

Nie znałam przeszłości Reachera, nie miałam pojęcia o jego profesji, relacjach z przełożonymi, rodziną czy obecnymi w jego życiu kobietami, był on dla mnie zupełnie obcą postacią, którą musiałam rozgryźć. I powiem Wam, podobało mi się to rozgryzanie.

Jack Reacher kojarzył mi się trochę z Myronem Bolitarem z powieści Harlana Cobena. Choć na pierwszy rzut oka niewiele panów łączy (bo i inną mają profesję i inną przeszłość, Reacher nie ma też pomocnika w postaci Wina), to obaj bohaterowie są bardzo charyzmatyczni, odważni, bezkompromisowi i męscy, czyli tacy, jakich lubię najbardziej.

Akcja "Ostatniej sprawy" toczy się w roku 1997, kiedy to Reacher, z polecenia przełożonych, dostaje do wykonania tajną misję. Musi udać się incognito do niewielkiego miasteczka  Carter Crossing w stanie Missisipi, gdzie obok ludności cywilnej funkcjonuje baza wojskowa Fort Kelhem, i rozwiązać zagadkę zabójstwa młodej kobiety, która została znaleziona z poderżniętym gardłem, niemalże w centrum miasta. Wojskowi mają poważne podejrzenia, że za zabójstwem dziewczyny może stać któryś z żołnierzy, dlatego działania Reachera mają być delikatne, nie wzbudzające podejrzeń, w razie czego, mają uspokoić nerwowe nastroje w mieście.

Niestety plan wojskowych nie wypala już pierwszego dnia, kiedy to Jack zostaje "rozgryziony" przez ambitną i piękną panią szeryf, Elizabeth Deveraux, która zna miasto od podszewki, poza tym, przez wiele lat pracowała w wojsku, więc takie akcje są jej doskonale znane. Reacher, chcąc nie chcąc (choć bardziej jest na tak w związku z tym, że pani szeryf zaczyna zdobywać jego serce), podejmuje współpracę z lokalnymi władzami.

Duet Deveraux - Reacher okazuje się wyjątkowo skuteczny, bowiem dzięki kontaktom pani szeryf i świeżemu spojrzeniu Jacka, na jaw wychodzą zupełnie nowe fakty tej sprawy. Morderstwo może mieć zupełnie inną przyczynę, niż się na początku wydawało. Poza tym, fakt, iż w poprzednim roku, w miasteczku doszło do zabójstwa jeszcze innych, dwóch młodych kobiet, zmienia zupełnie front poszukiwań potencjalnego mordercy.
Sprawa okaże się dość zagmatwana, ale bezkompromisowy Reacher da sobie radę, choćby nawet miał przeciwko sobie całą amerykańską armię.

Moje wrażenia z lektury są bardzo pozytywne. Przede wszystkim podobała mi się kreacja Jacka Reachera. Bohaterowie powieści są wyraziści (choć osoby związane z prywatnym życiem bohatera, jak choćby jego brat, czy "stałe" nazwiska wojskowych, stanowią dla mnie jeszcze zagadkę, bo mam wrażenie, że ich historii poświęcone są właśnie poprzednie tomy serii). Podobał mi się wątek kryminalny i cała akcja poszukiwania mordercy, zakończenie tej sprawy, a także relacja Reachera z panią szeryf.

Mam może uwagę, co do rozwlekłości niektórych opisów, związanych np. z jedzeniem w barze czy rodzajem odzieży, którą nosili bohaterowie. Wydawały mi się one naprawdę przydługawe, zwłaszcza kiedy odsłuchuje się treść. Być może czytając książkę papierową, nie jest to tak męczące.

Pierwszy raz miałam też okazję słuchać audiobooka w wykonaniu pana Jana Peszek, w roli lektora. Uważam, że aktor doskonale sprawdził się w tej roli i nadał Reacherowi odpowiedni charakter.

Podsumowując, przez zupełny przypadek udało mi się poznać jedną z powieści Lee Childa, przesłuchać fajną historię sensacyjną, i nabrać ochoty na więcej. Może uda mi się w końcu przeszukać półki i odnaleźć inne powieści autora, które na pewno posiadam. A może nawet uda mi się je przeczytać?

Sardegna

10 komentarzy:

  1. Niestety, ale nie lubimy audiobooków :(

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A szkoda, bo to fajna alternatywa, kiedy nie da się czytać książki papierowej. Dla dzieci także :)

      Usuń
  2. Też nie miałam jeszcze okazji sięgnąć po książki tego autora, ale chyba będę musiała to nadrobić. Postaram się jednak zacząć od początku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię w Książkach Sardegny. Jestes chyba u mnie op raz pierwszy, o ile się nie mylę. Zachęcam do pozostanie na dłużej. A co do Lee Childa, zdecydowanie zacznij od początku :)

      Usuń
  3. Nie znać Reachera to grzech jest:D U mnie czeka 20 tom, nie muszę pisać, że czytałam wszystkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już teraz wiem, ze sporo straciłam nie zapoznając się z nim wcześniej :)

      Usuń
  4. Mój mąż czytał chyba większą część książek z tej serii, ja jeszcze nie ale chyba w końcu też się skuszę, on sobie bardzo chwalił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie już parę razy spotkałam się ze stwierdzeniem, że Child jest bardziej dla mężczyzn, niż kobiet. Wydaje mi się jednak, że to nie jest tak do końca prawda ;)

      Usuń
  5. U mnie z Lee Childem było podobnie jak z Harlanem Cobenem. Mijałam się z nim. A teraz obu panów uwielbiam, choć Childa bardziej :) Tę akurat czytał i ją wyróżniłam w 2014 roku. Jak lubisz ebooki, to kilka mam, najnowszą również. Polecam ci 61 godzin, od niej zaczęła się moja przyjaźń z tym panem:) Polecam również: NIEPRZYJACIEL; CZASAMI WARTO UMRZEĆ; :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to powiem Ci, że ja z pary kryminalistów Coben - Child wybieram Cobena. Marzę, że kiedyś spotkam go na TK

      Usuń