Pages

niedziela, czerwca 30, 2019

Blogowe podsumowanie miesiąca - czerwiec

W czerwcu nie udało mi się jeszcze wrócić do formy i być dobrym blogerem na 100%. Zakończenie roku, pozamykanie przeróżnych tematów, które się z tym wiążą, spowodowało, że nie byłam systematyczna w blogowaniu, a do tego niezbyt szło mi czytanie, o pisaniu nawet nie wspomnę... Ogarnęłam się pod koniec miesiąca, co zaowocowało tym, że w czerwcu pojawiło się 12 postów, czyli tyle samo, co w maju. Nie było więc źle. Jeśli chodzi o czytanie, miałam siłę tylko na kontynuację SoLL, bo oprócz tego ogarnęłam tylko trzy książki.  

Lista lektur


1. "Saga o Ludziach Lodu. Zemsta" tom 11 - Margit Sandemo - 6
2. "Saga o Ludziach Lodu. Gorączka" tom 12 - Margit Sandemo - 5
3. "Saga o Ludziach Lodu. Ślady szatana" tom 13 - Margit Sandemo - 5
4. "Saga o Ludziach Lodu. Ostatni rycerz" tom 14 - Margit Sandemo - 5
5. "Saga o Ludziach Lodu. Wiatr od Wschodu" tom 15 - Margit Sandemo - 4
6. "Saga o Ludziach Lodu. Kwiat wisielców" tom 16 - Margit Sandemo - 5
7. "Saga o Ludziach Lodu. Kwiat wisielców" tom 16 - Margit Sandemo - 5
8. "Saga o Ludziach Lodu. Ogród śmierci" tom 17 - Margit Sandemo - 5
9. "Saga o Ludziach Lodu. Dom upiorów" tom 18 - Margit Sandemo - 6
10. "Zawód położna. Zapiski z dyżurów" Leah Hazard - 5
11. "Dwie kobiety" Hanna Dikta - 6
12. "Wtajemniczeni. Nie wszystko złoto, co złote" Dorota Suwalska - 4


Imprezy kulturalne

Na początku czerwca byłam z dzieciakami w Teatrze Miejskim w Gliwicach, na ostatnim w tym sezonie spektaklu, "Malutkiej Czarownicy" (szczegóły tego wydarzenia są TUTAJ).
 
21.06 miałam możliwość uczestniczyć w spotkaniu autorskim z panią Hanną Diktą, ale w nieco innym charakterze, bo jako prowadząca spotkanie (relacja z wydarzenia TUTAJ).


Natomiast 25.06 wzięłam udział w szkoleniu "ABC podejmowania działalności gospodarczej" organizowanej przez Urząd Miasta Katowice, a wszystko to w związku z faktem, ze nasze Stowarzyszenie przekształciło się właśnie w taką działalność.


Nowości


"Zawód położna. Zapiski z dyżurów" Leah Hazard (to nowość z maja, ale przez przypadek wylądowała na zdjęciu)
"Penny Pepper. Luzik! Nic się nie stało!" oraz "Penny Pepper. Alarm w wesołym miasteczku" Rylance Ulrike
"Przebudzenie zmarłego czasu" Stefan Darda
"Wada" Robert Małecki
"Umorzenie" Remigiusz Mróz
"Na strunach światła" Krystyna Mirek
"Dwie kobiety" Hanna Dikta

Filmowo i serialowo

 Nadal nie mam weny do seriali. Obejrzałam po jednym odcinku "Czarnego punktu" oraz "Pełnego morza" i na tym się skończyło. Co do filmów, w czerwcu obejrzałam dwa, oba na Netflixie:

 [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

1."Zabójczy rejs" reż. Kyle Newacheck - nowa produkcja Netflixa, która premierę miała dosłownie w czerwcu umiliła mi wieczór. Para małżonków udaje się w podróż do Europy z okazji rocznicy ślubu, po drodze zapoznając się z bogatym przedsiębiorcą, który zaprasza ich na swój jacht. Na miejscu okazuje się, że jacht jest miejscem rodzinnego zlotu, a na wieczornym przyjęciu, ktoś morduje seniora rodu. O zabójstwo zostają oskarżeni Amerykanie, jednak sprytni małżonkowie nie poddają się presji i sami zaczynają prowadzić śledztwo, aby odkryć, kto zabił. Komedię kryminalną z Jennifer Anston i Adamem Sandlerem w rolach głównych, przypominającą trochę klimatem klasyczne historie Agathy Christie ogląda się bardzo fajnie, choć uprzedzam, osoby, które nie trawią specyficznego aktora, nie będą zadowolone.

2. "Dzień zagłady" reż. Mimi Leder - miałam ochotę na jakiś dramatyczny film katastroficzny, stąd też wybór padł na "Dzień zagłady". Nie zauważyłam jednak w zapowiedziach, że jest to produkcja sprzed 20 lat, co widać oczywiście bardzo wyraźnie w trakcie oglądania. Nie jest to więc film, w którym efekty specjalne powalają, niemniej jednak ogląda się to całkiem dobrze. Olbrzymich rozmiarów kometa podąża w stronę Ziemi. Czy da się uniknąć katastrofy, czy zagłada jest jednak nieunikniona?

Muzycznie

Czerwiec to przede wszystkim muzyka, którą puszcza na cały regulator moja Córka. Energetyczny "Roar" Katty Perry odsłuchiwany jest ostatnio bardzo często:


Podobnie, jak "Break free" Ariany Grande. Przedziwne to wszystko, czym interesuje się dzisiejsza młodzież, ale co zrobić, ... kiedy do tej muzyki aż tańczyć się chce!



A jak Wam minął czerwiec?

  Sardegna

piątek, czerwca 28, 2019

"Dwie kobiety" Hanna Dikta


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 311
Moja ocena : 6/6


Żeby przygotować się do spotkania autorskiego z Panią Hanną Diktą (szczegóły w TEJ notce), obowiązkowo musiałam zapoznać się z najnowszą powieścią pisarki "Dwie kobiety" wydaną przez Wydawnictwo Zysk i S-ka, której premiera miała miejsce 28 maja. Jest to moje drugie spotkanie z twórczością Autorki bowiem jakiś czas temu miałam okazję sięgnąć po "To nie może być prawda", historię, która powstała, jako druga, natomiast  przede mną jeszcze "We troje", czyli powieść, którą Pani Dikta prozatorsko debiutowała.

"To nie może być prawda" zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Mocna historia, z ciekawym konceptem, dobrze skonstruowana, miałam wtedy tylko jeden zarzut do Autorki, a mianowicie fakt, iż niektóre wątki poboczne zostały porozpoczynane i nie znalazły ujścia we właściwej fabule. Zastanawiałam się, jak na jej tle wypadnie lektura "Dwóch kobiet" i powiem Wam, przeżyłam bardzo pozytywne zaskoczenie. Historia jest niesamowicie dobrze napisana! Widać, iż Autorka zrobiła ogromny postęp warsztatowy, wszystkie mankamenty, które przeszkadzały mi w poprzedniej książce, zniknęły, a zamiast nich pojawiły się nowe elementy, nadające historii głębszy sens. 

Pani Dikta wplata w fabułę przemyślenia swoich bohaterów, zagadnienia trochę filozoficzne, dotyczące ich przeszłości, wskazujące na światopogląd, ale przede wszystkim mądre życiowo i bardzo prawdziwe. No naprawdę, wielki szacunek! "Dwie kobiety" czyta się doskonale, a jeśli do tego dołożymy świetną fabułę, bogactwo osobowości, kontrowersyjne wątki, słodko - gorzkie refleksje, otrzymamy bardzo dobrą powieść obyczajową, której lektura dostarczy czegoś więcej, niż tylko chwilowego relaksu.

Ewa opuszcza swojego wieloletniego męża Adama, rodzinne miasto Katowice i przenosi się na drugi kraniec Polski po to, żeby zacząć nowe życie. Kobieta skrywa jakiś sekret, coś ciąży jej na sumieniu, ale nie dzieli się z nikim swoimi doświadczeniami, nawet z Bogną, właścicielką pensjonatu, u której mieszka, choć z kobietą połączyła ją nić porozumienia. Bogna jest wdową, niedawno straciła swojego o 20 lat starszego męża, też ma za sobą trudne doświadczenia, zwłaszcza wspomnienia z dzieciństwa kładą się cieniem na dorosłość, poza tym kobieta nie czuje się spełniona w roli gospodyni pensjonatu, który był raczej marzeniem jej zmarłego męża, niż jej. Bogna ma też inną tajemnicę, o której wie tylko nieliczne grono osób. Kobieta sama już nie wie, czy sekret ten bardziej jej ciąży, czy przynosi ukojenie. 

Systematycznie odsłaniają się przed nami losy Ewy i Bogny. Wspomnienia bohaterek przeplatają się z wydarzeniami aktualnymi, które przyjmą mocno dramatyczny obrót. Kobiety spotykają się w dość przełomowych momentach swojego życia, dla obu nadchodzą zmiany, i to w momencie, kiedy wydaje się, że ich losy są przesądzone, nawiąże się między nimi wyjątkowa relacja, ale wymykająca się nieco ze schematu kobiecej przyjaźni.  

Oprócz dwóch tytułowych kobiet, w całej tej historii występuje więcej ciekawych bohaterów. Mamy jeszcze Zosię Kulową, dziewczynę, która mimo młodego wieku naznaczona jest poważną chorobą, ma czwórkę dzieci i niepełnosprawnego męża, rodziców Ewy, przyjmujących w obliczu problemów córki, skrajnie różne postawy, męża Ewy, Adama, czy księdza Marka. Każdy z nich dokłada cegiełkę do pełnego obrazu sytuacji i jest niezbędnym elementem tej jakże wielowątkowej fabuły.

Historii nie da się odebrać tego, że niesie spory ładunek emocjonalny, ale nie może być inaczej, kiedy Autorka zawarła w niej całkiem sporo ludzkich dramatów, tragedii i kontrowersji. Drażliwych tematów jest sporo: śmierć, starość, choroby, utrata ukochanej osoby, związki, nie zawsze zgodne z oczekiwaniami otoczenia, trudna przyjaźń, czy zaburzone relacje z rodzicami. Dużo tego, i gwarantuję, że to jeszcze nie wszystko, nie chciałabym jednak spojlerować czytelnikom, którzy sami zechcą sprawdzić tą powieść. 

W momencie, gdy jedna powierzchnia fabularna tak mocno nasycona jest trudnymi tematami, czytanie nie może być łatwe. Sama kilkakrotnie odkładałam książkę na bok, żeby odetchnąć, i tego trzeba być świadomym, zanim sięgnie się po "Dwie kobiety". Jednak jeśli czytelnik podejmie się wyzwania i pozna bliżej historię bohaterek, na pewno nie będzie żałował. Życie nigdy nie jest czarno - białe, a jego odcienie szarości codziennie nam towarzyszą, dlaczego więc udawać, że jest inaczej?

Powiem Wam, że "Dwie kobiety" to jedna z lepszych książek obyczajowych, jakie ostatnio czytałam. Mocna, kontrowersyjna, trudna, jej czytanie momentami "boli", ale czy to nie takich książek podświadomie szukamy? Hanna Dikta , jak sama mówi, nie pisze pod publiczkę, nie nakłada na siebie cenzury, jeżeli jakiś wątek ją zaciekawi, na pewno go rozwinie, bez względu na konsekwencje. Myślę, że Autorka namiesza jeszcze w polskiej prozie i nie raz o niej usłyszymy!


Sardegna

środa, czerwca 26, 2019

"Zagadka królowej myszy" Marta Guzowska


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 140
Moja ocena : 6/6

"Zagadka królowej myszy" jest trzecim tomem serii "Detektywów z Tajemniczej 5", autorstwa pani Marty Guzowskiej (o pierwszych i drugich detektywistycznych poczynaniach dzieciaków można poczytać tutaj:"Zagadka zaginionej kamei" oraz "Zagadka grobu wampira" ), opisującym przygody rezolutnej trójki: rodzeństwa Piotrka i Jagody oraz ich koleżanki Ani, kiedy to kolejny już raz dzieciaki, przypadkowo znajdują się w samym centrum wydarzeń, stając się domorosłymi detektywami, rozwiązują pewną trudną zagadkę. 

Dla przypomnienia, w poprzednich częściach mali bohaterowie również mieli okazję zmierzyć się z rozwiązaniem pewnych tajemnic. W pierwszym tomie, wydedukowali, kto zabrał zaginioną kameę babci, w tomie drugim, rozpracowali,  kto ukradł czaszkę wampira na wykopaliskach wujka Janka, natomiast w części trzeciej będą mogli odkryć, kto ukradł obraz Olgi Boznańskiej z muzeum w Krakowie.

Piotrek i Jaga wraz z mamą oraz Anką, przy okazji wizyty w dawnej stolicy Polski, odwiedzają muzeum, a dokładnie pracownię w domu słynnej malarki, Olgi Boznańskiej. W pracowni, w której to malarka kiedyś tworzyła i przez jakiś czas mieszkała, znajdują się aktualnie najważniejsze jej dzieła, które wystawione są na widok publiczny. 

Dzieci kręcą się po muzeum, może nie do końca zachowują się, jak należy, a do tego, w czasie ich ekspresyjnego zwiedzania, jeden z obrazów ulega niechcący uszkodzeniu, a kiedy spada na ziemię, okazuje się falsyfikatem. Jako że dyrektor placówki jest przekonany o tym, iż do zuchwałej kradzieży musiało dojść zaledwie wczoraj, ponieważ dzień wcześniej wszystko sprawdził, ktoś z obecnych w pracowni musi być odpowiedzialny za ten niecny czyn.

W muzeum, oprócz dzieci i mamy, znajduje się tylko dyrektor, woźna, sekretarz oraz studentka Akademii Sztuk Pięknych, która w pracowni maluje swoje obrazy zaliczeniowe, ktoś zatem z tej czwórki musi być złodziejem obrazu. W Piotrku, Ani i Jadze od razu odzywa się zew detektywów, ale ponieważ znajdują się pod czujnym okiem mamy, która nie pozwala im prowadzić żadnego samodzielnego śledztwa, muszą działać w sekrecie. 

W tajemnicy przed mamą, trochę z boku, z dala od Jagi, która do wszystkiego się wtrąca i próbuję prowadzić swoje małe śledztwo, starają się rozwiązać zagadkę kradzieży obrazu Olgi Boznańskiej. Ponieważ do przyjazdu policji zostało jeszcze kilkanaście minut, dzieci badają tropy, analizują sytuację i za pomocą dedukcji próbują odkryć, kto stoi za kradzieżą "Dziewczynki z chryzantemami". Jak można się domyślać, świetnie im to wyjdzie i ostatecznie wskażą winnego zuchwałego rabunku. 

"Zagadka królowej myszy" jest utrzymana w podobnym stylu, jak dwie poprzednie części serii. Niektóre rozdziały kończą się zestawem pytań, z trzema możliwymi odpowiedziami, a mały czytelnik może spróbować wydedukować sobie, co wydarzy się na kolejnych stronach książki. 

W ogóle cała seria książek dla najmłodszych, autorstwa Marty Guzowskiej ma w sobie coś takiego, że dzieci bardzo chętnie po nią sięgają. Mój Młody do dziś z rozrzewnieniem wspomina, jaka to była fajna historia, jak bohaterowie szukali zaginionej kamei, poza tym, kiedy tylko dowiaduje się, że na rynku jest już nowa część, muszę odłożyć wszystko i zacząć czytać mu kolejną "Zagadkę...". Myślę, że to zainteresowanie wynika z faktu, iż książki te są w pewnym sensie interaktywne. Dziecko ma poczucie sprawczości, jakby miało wpływ na to, co dzieje się w książce. Może nie w bezpośredni, ale pośredni sposób. Takie historie sprawiają właśnie, że dzieci zaczynają interesować się czytaniem, a jeśli do tego rozwijają jeszcze zdolności logicznego myślenia, to jest już pełen sukces!

Sardegna

poniedziałek, czerwca 24, 2019

Spotkanie autorskie z Hanną Diktą

W piątek, 21 czerwca w katowickiej księgarni Tak Czytam miało miejsce wyjątkowe spotkanie autorskie, które mogło odbyć się dzięki współpracy Stowarzyszenia Śląscy Blogerzy Książkowi z Wydawnictwem Zysk i S-ka. Dlaczego to wydarzenie okazało się tak wyjątkowe? Z dwóch powodów. Po pierwsze, gościem spotkania była Pani Hanna Dikta, poetka, prozaiczka, autorką trzech książek poetyckich "Stop - klatka", "Awantury nie będzie" oraz "Cienie", a także trzech powieści obyczajowych "We troje", "To nie może być prawda" oraz najnowszej, która premierę miała 28 maja, książki "Dwie kobiety". 






Po drugie, spotkanie miało dla mnie wymiar bardzo osobisty, bowiem zmierzyłam się na nim z kolejnym życiowym wyzwaniem. Po raz pierwszy uczestniczyłam w takim wydarzeniu w nieco innym charakterze, mianowicie, jako osoba prowadząca, nie muszę więc dodawać, że emocji było sporo! 


Rozmowa z panią Hanią okazała się niezwykle inspirującym doświadczeniem, publiczność dopisała, wiele osób zaangażowało się w dyskusję, a księgarnia Tak Czytam, jak zwykle ugościła nas na najwyższym poziomie. W rozmowie z pisarką poruszyłyśmy wiele tematów m.in. na temat tego, jak zaczęła się jej przygoda z pisaniem, kiedy znajduje na nie czas, jak wygląda sam proces twórczy, kto czyta jej pierwsze teksty i ile czasu mija od pojawienia się pomysłu, do napisania gotowego tekstu. Jako że 28 maja premierę miała najnowsza powieść Hanny Dikty "Dwie kobiety", nawiązałyśmy także do tego tematu, choć w sposób dość ogólnikowy, bowiem o książce nie da się opowiadać bez spojlerów, a tego chciałyśmy uniknąć. Autorka opowiedziała, skąd wzięła się u niej trudna droga pisarska, poruszanie kontrowersyjnych, często niewygodnych tematów, jak buduje osobowości swoich bohaterów, czy są oni charakterami zaplanowanymi, czy w trakcie pisania zaczynają żyć własnym życiem, skąd czerpie inspiracje do pisania, i czy któreś z wydarzeń opisanych w jej książkach ma podłoże w autentycznych wydarzeniach.   



Udało nam się także porozmawiać na temat tego, czy Pani Hania bardziej czuje się poetką, czy prozaiczką, co myśli o instapoezji, kiedy premierę będą miały "Cienie" - najnowsza książka poetycka oraz wysłuchać fragmentu poetyckiej twórczości. Porozmawiałyśmy także trochę o życiu prywatnym pisarki, o tym, co lubi robić, jakie książki czyta w wolnym czasie, czy z natury jest optymistką, i czym jest dla niej szczęście. 

 
Spotkanie zakończyło się oczywiście podpisywaniem książek przez autorkę, oraz prywatnymi rozmowami z czytelnikami. 

Niesamowite doświadczenie, wyjątkowy Gość, inspirująca rozmowa, dzięki której człowiek ma ochotę wyjść poza strefę swojego komfortu i wejść do świata poezji, choć z pewną nutą obawy, czy podoła. Nowe znajomości, wymiana doświadczeń, za takie chwile kocham blogowanie i wszystko to, co ze sobą niesie! Momenty, wydarzenia, takiem jak te, uświadamiają, że to, co robi się od lat w blogosferze, ma sens. Wspaniały wieczór Pani Haniu! Bardzo dziękuję!

Sardegna

sobota, czerwca 22, 2019

Co będziemy czytać w lipcowej Trójce e-pik?

Czas wybrać, co będziemy czytać w lipcowej Trójce e-pik. Mam oczywiście dla Was dwa pomysły, ale trzeci wybierzcie sami. Tradycyjnie w komentarzach poniżej, a także w naszej grupie Trójkowej pod TYM linkiem możecie proponować trzecią kategorię wyzwania, którą chcecie czytać w lipcu.  Przypominam, że nie powtarzamy opcji, które już wcześniej był wykorzystane (dla pewności TUTAJ znajdziecie zestawienie wszystkich Trójkowych kategorii, jakie do tej pory się pojawiły). Biorę pod uwagę pierwszych 10 kategorii, a później w ankiecie na blogu i w grupie na Facebooku będziecie mogli wybrać swojego faworyta. Przypominam, że każdy uczestnik może oddać maksymalnie 3 głosy. Zapraszam do zabawy i proponowania swoich opcji.

AKTUALIZACJA:

Poniżej znajduje się dziesięć kategorii zaproponowanych przez Was. Głosować można tutaj, albo w ankiecie na grupie. Wybieramy trzy propozycje. Miłej zabawy!


1. Ptaszki, ptaki i ptaszydła
2. Chmielewska - polska królowa kryminału
3. Na sportowo! (biografie sportowców, autor uprawia sport, motyw sportu w powieści itp.)
4. Imię lub nazwisko w tytule (ale nie biografia ani autobiografia)
5. Powieść graficzna
6. Książka z motywem matematyki  
7. Książka napisana w oryginale w nietypowym języku (nie po polsku, niemiecku, angielsku, francusku)
8. Flora i/lub fauna w tytule lub treści książki
9.  Kreatywna książka, w której samemu buduje się zakończenie
10. Baśń

  Sardegna

piątek, czerwca 21, 2019

"ŚBKowe sposoby na upały"

Nie ma innej opcji. W czerwcu trzeba napisać coś o upałach. Ludziom trudno dogodzić. Zimno - źle. Ciepło - jeszcze gorzej. Za gorąco! Za duszno! Kiedy się ochłodzi? Ale ja się w to nie bawię. Dla mnie lato może trwać cały rok! 

Nie przejmuję się upałami, wręcz przeciwnie, staram się z nich korzystać, ile jestem w stanie. Wiadomo, że nie czuję się super komfortowo w momencie, kiedy muszę siedzieć w pracy, a za oknem jest piękna pogoda, albo co gorsze, duchota przenosi się do pomieszczeń, ale zawsze staram się szukać pozytywów. Zdecydowanie wolę, kiedy za oknem świeci słońce, niż pada śnieg, biorę więc lato z całym dobrodziejstwem inwentarza, nawet jeśli są to uciążliwe upały.

Okres letni to czas mojego wyczekiwanego urlopu, czasu, kiedy mogę odpocząć, czytać do upadłego, nie muszę martwić się o domowe i szkolne obowiązki. Stąd też, kiedy tylko pojawiają się upalne dni, nawet wtedy, gdy ja nie mam jeszcze wolnego, podskórnie czuję już zbliżające się wakacje. uwielbiam to uczucie!

Oczywiście, kiedy temperatura przekracza już moją wewnętrzną, dozwoloną normę, mam parę sposobów, dzięki którym zostaję przy zdrowych zmysłach:
  • nigdy się nie opalam, nie dla mnie leżenie na leżaku, na plaży, nigdy nie siedzę nawet w słońcu
  • mrożona kawa czy herbata to zawsze jest dobry pomysł, podobnie, woda z miętą i kostkami lodu
  • jeżeli  jest możliwość, wskakuję do basenu/jeziora/rzeki, albo przynajmniej pod zraszacz
  • spędzam czas w cieniu, z książką oczywiście
  • zostaję w domu - wbrew pozorom to nie jest zły pomysł, gdyż często w momentach kryzysowych w naszym mieszkaniu jest chłodniej, niż na zewnątrz

Mimo niedogodności, upalne lato trzeba jednak doceniać bo:
  • przy aktualnej globalnej zmianie klimatu nigdy nie wiadomo, jak będzie wyglądał następny rok. Czy aby dane nam będzie choć przez chwilę cieszyć się latem? A może mroźna zima będzie trzymała pół roku? Cieszmy się tym, co jest!
  • spędzanie czasu na świeżym powietrzu, niż w pomieszczeniu zawsze jest lepszą opcją
  • upalne dni skłaniają do rodzinnych wyjazdów

Jakie są Wasze sposoby na upalne dni?

Sardegna

środa, czerwca 19, 2019

"Zawód położna. Zapiski z dyżurów" Leah Hazard


Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 316
Moja ocena : 5/6


Pięć lat temu czytałam już książkę o podobnej tematyce. Była to "Położna. 3550 cudów narodzin" autorstwa Jeannette Kalyty,
najbardziej chyba znanej położnej w naszym kraju, a o wrażeniach z lektury pisałam w TYM wpisie. Kiedy dowiedziałam się, że na rynek wychodzi podobna książka, w której to inna położna, tym razem pochodząca ze Stanów Zjednoczonych, ale mieszkająca od lat 90 - tych w Wielkiej Brytanii, opisuje swoje doświadczenia, związane z wieloletnią pracą na oddziale położnicznym, postanowiłam sięgnąć i po tą pozycję, może nie po to, by porównywać, ale stwierdzić, czy faktycznie położnictwo za granicą ma się znacznie lepiej od naszego, i jak tam wygląda sprawa porodów i położnic.

Będąc już po lekturze mogę ocenić, iż obie książki mają ze sobą całkiem wiele wspólnego. Obie zawierają pełne emocji wspomnienia i zapiski z codziennej pracy Autorek, w obu możemy przeczytać o dobrych chwilach, wyjątkowych momentach i szczerych zachwytach. Obie książki nie są tez wolne od gorzkich pigułek, przykrych, tragicznych wydarzeń, negatywnych emocji i codziennych trudności. 

Powiedziałabym nawet, że w zagranicznej "Położnej" tych gorzkich pigułek jest o wiele więcej, niż w polskiej, ale nie wynika to bynajmniej z faktu, iż położnictwo w Polsce jest doskonałe i nie można mu niczego zarzucić. Bardziej mam tutaj na myśli specyfikę pracy Leah Hazard i jej podejście do swych obowiązków, które różni się nieco od doświadczeń zawodowych Jeannette Kalyty. Nasza polska położna spędziła wiele lat w szpitalach publicznych, aby później walczyć o godność kobiet w czasie porodu i stać się inicjatorką akcji "Rodzić po ludzku". Leah Hazard nie aspiruje do wprowadzania rewolucji w brytyjskim położnictwie, chce po prostu, aby rodzące kobiety miały w szpitalach dostateczną opiekę, a garstka położnych, która się nimi opiekuje, godną pracę, możliwość odpoczynku, zaufaną pomoc i wsparcie w innych koleżankach po fachu. 

Położna Hazard spędziła wiele lat na tzw. selekcji, czyli naszym polskim, ostrym dyżurze dla kobiet w ciąży, stąd też w swej książce opisuje głównie swoje doświadczenia na tym oddziale, gdzie miała decydować o dalszych losach pacjentek, odbierać alarmowe telefony i to właściwie od jej decyzji zależało, czy ciężarna zostanie skierowana do szpitala, czy może odesłana do domu 

W swej karierze Leah Hazard miała kontakt z przeróżnymi kobietami, w różnym wieku, różnych narodowości, czy statusie społecznym. Kilka historii wyjątkowo zapadło jej w pamięć, stąd też bardziej szczegółowo opisuje je w swej książce. Możemy więc poczytać o tym, jak udzieliła pierwszej pomocy dziewczynie, która prawdopodobnie uciekła z transportu handlującego ludźmi, jak wyglądał poród obrzezanej kobiety, jak zakończyła się zagrożona ciąża nastolatki, emocjonalne problemy z karmieniem piersią dziewczyny stłamszonej przez matkę, czy przypadek kobiety, która idealnie prezentuje się z zewnątrz, natomiast ma poważne problemy z zaakceptowaniem zmiany i pojawieniem się nowego członka rodziny. Na szczęście oprócz historii mniej lub bardziej dramatycznych, będziemy mogli poczytać także o sytuacjach zupełnie zwyczajnych, czyli porodach kończących się szczęśliwie.

W swych zapiskach, Autorka zawarła codziennie zmagania z brakami kadrowymi, problemami logistycznymi, ogarnianiem w jednym momencie wielu kobiet w różnych fazach porodu, czy wspieraniem telefonicznym wielu innych ciężarnych, które dzwonią na infolinię z przeróżnymi problemami. Sporo pracy, stresu, presji i odpowiedzialności. Wiele emocji, i tych pozytywnych i negatywnych. Wzruszenia, radość, ale i smutek, tragedia i zagrożenie życia. O wszystkim tym można przeczytać w "Zawodzie położna".  


Książka podzielona jest na rozdziały, z których każdy poprzedzony jest krótkim podrozdziałem wprowadzającym do opisywanej historii. A ponieważ Leah Hazard ma naprawdę wiele do opowiedzenia, bowiem przez szereg lat przyszło jej odbierać przeróżne porody i mieć do czynienia z kobietami o wszelakich problemach, lektura na pewno nie będzie nudna. Emocjonująca okaże się zwłaszcza końcówka książki, w której Autorka przeżywa poważny kryzys zawodowy. To właśnie w tej części zastanawia się ona nad kondycją położnictwa, obciążeniem psychicznym i presją odpowiedzialności zatrudnionych w trudnych warunkach, położnych.

Mam wrażenie, że ta ponad 300 stronicowa książka jest tylko kroplą w morzu wszystkich przygód w swej pracy, jakie Leah Hazard miała okazję doświadczyć. Najbardziej istotne jest to, że swą publikacją pokazała smutną prawdę o kobietach, czyli fakt, iż często są dla siebie najgorszymi wrogami, że mają problemy z zaakceptowaniem siebie, czy problemy z poczuciem odpowiedzialności i własnej sprawczości. To taka przykra i jednocześnie smutna refleksja...

Generalnie "Zawód położna" jest książką o kobietach i dla kobiet, aczkolwiek nie polecam jej dziewczynom, które aktualnie są w ciąży. Temat dość trudny, stąd też i można się zdenerwować niepotrzebnie. Natomiast kobietom, które już swoje ciąże mają za sobą, i dla których temat ten nie jest już drażliwy, jak najbardziej. Jeśli chodzi o mnie, będzie to na pewno książka, która mocno do mnie przemówiła. Myślę też, że spokojnie mogę ją postawić na półce obok "Położnej" Jeannette Kalyty. Dogadają się!

Sardegna