Pages

poniedziałek, maja 30, 2022

Blogowe podsumowanie miesiąca - maj 2022

W maju miałam wyjątkowo dobrą passę, jeśli chodzi o czytanie. Dawno już nie udało mi się przeczytać w miesiącu szesnastu książek. Ostatni raz było to chyba w zeszłe wakacje w czasie urlopu, więc jestem mega z siebie zadowolona. Gorzej prezentują się statystyki filmowe, ale jak wiadomo, coś za coś. W maju trzymałam się ustalonego harmonogramu aktywności fizycznej, udało mi się wybrać do teatru i na maraton zumby. Ogólnie miesiąc ten mogę uznać za bardzo udany!
 
 Lista przeczytanych:
 


1. "Chechło" Paulina Świst - 5 
2. "Taka tragedia w Tałtach" Marta Matyszczak - 5
3. "Laboratorium" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
4. "Pod skórą" Agata Czykierda - Grabowska - 4
5. "Stare kości" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
6. "Granice szaleństwa" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
7. "Bez litości" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
8. "Zamknij oczy" Sophie McKenzie - 4
9. "Pies, który nas odnalazł" Jagna Kaczanowska - 5
10. "Nagle trup" Marta Kisiel - 5 
11. "Dziewczynka z zapalniczką" Mariusz Czubaj - 5
12. "Trup Gideona" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
13. "Komisorz Hanusik" Marcin Melon - 5 
14. "Baśniobór. Klucze do więzienia demonów" Brandon Mull - 5
15. "Zaginiona wyspa" Douglas Preston, Linconl Child - 6
16. "Cios kończący" Mariusz Czubaj - 6

Imprezy kulturalne:
 
W maju udało mi się kolejny raz wybrać do Miejskiego Teatru w Gliwicach na spektakl "Spin Doctor" oraz wziąć udział w maratonie zumby.

Nowości: 
 
 
"Mów mi Win" Harlan Coben
 "Uśpiona" Alicja Sinicka
"Wieszać każdy może" Andrzej Pilipiuk
"Oko jelenia. Triumf Lisa Reinicke" Andrzej Pilipiuk
"Nagle trup" Marta Kisiel
"Nadciągająca burza" Douglas Preston, Lincoln Child
"Trup Gideona" Douglas Preston, Lincoln Child
"Stare kości"  Douglas Preston, Lincoln Child
"Granica lodu" Douglas Preston, Lincoln Child
 "Kult" Douglas Preston, Lincoln Child

Serialowo:
 
W maju obejrzałam kolejny serial Netflixowski nakręcony na podstawie powieści Harlana Cobena. "Zachowaj spokój" podobał mi się tak bardzo, że umieszczam go na pierwszym miejscu mojego prywatnego rankingu cobenowskich seriali. Świetnie opisuje trudne relacje na poziomie rodziców i ich nastoletnich dzieci., a do tego ma ciekawą intrygę kryminalną, a właściwie dwie, toczące się równocześnie i trzymające w napięciu do samego końca. Adam Barczyk, nastolatek pochodzący z dobrej rodziny, uczeń renomowanego warszawskiego liceum, znika bez śladu po samobójstwie kolegi. Ponieważ jego rodzice podejrzewają, że z ich synem dzieje się coś złego, już wcześniej instalują mu w komórce program szpiegowski, z którego wynika, że ktoś szantażuje chłopaka każąc mu zachować spokój i siedzieć cicho. Kiedy Adam znika, jego rodzice zrobią wszystko, aby odnaleźć swe dziecko i ochronić je za wszelką cenę.  


Filmowo:
 
W maju obejrzałam 9 filmów, co daje mi ostatecznie 77 filmów w ciągu 5 miesięcy (styczeń 27 + luty 9  + marzec 16 + kwiecień 16 + maj 9 = 77)
 
1. "Potwór z Cleveland" reż. Alex Kalymnios - przerażający thriller oparty na autentycznych wydarzeniach. Ariel Cruz, rozwodnik, spokojny i nikomu nie wadzący sąsiad okazał się bezwzględnym porywaczem, który przez kilkanaście lat więził w swoim domu, gwałcił i znęcał się psychicznie i fizycznie nad trójką młodych kobiet. Historia prawdziwa i to jest w niej najgorsze. 
 
2. "Pozwany" reż. Peter Sullivan- z założenia horror, ale mnie osobiście specjalnie nie przestraszył. Jakaś nadprzyrodzona siła eliminuje po kolei członków ławy przysięgłych, która skazała przed laty seryjnego zabójce zwanego Mordercą o Północy, na karę śmierci. 

3. "Metall Lords" reż. Peter Sollett - zabawny film młodzieżowy, który będzie nie lada gratką dla miłośników ostrzejszego brzmienia.Kevin i Hunter, szkolne wyrzutki postanawiają wziąć udział w Bitwie Bandów i wystąpić, jako heavy metalowa kapela. Do pełnego składu brakuje im jednak basisty, co generuje pewne problemy, nieoczekiwanie jednak pojawia się utalentowana wiolonczelistka, która mogłaby dołączyć do zespołu, nie spotyka się to jednak z aprobatą Kevina.

4. "Między życiem a śmiercią" reż. Arie Posin - wzruszający film o sile pierwszej miłości i odwadze, aby podnieść się po przeżyciu wielkiej tragedii. Tessa i Sky przeżywają fantastyczne lato, w którym poznają smak pierwszego, młodzieńczego uczucia. Ich związek przerywa nagle dramatyczny wypadek samochodowy, w którym chłopak ginie, a dziewczyna po długiej rekonwalescencji próbuje wrócić do życia. Dusza Sky'a nie może jednak zaznać spokoju, dopóki nie wyjaśni z Tess pewnych zaległych spraw.

5. "Powrót do liceum" reż. Alex Hardcastle - Steph to popularna licealistka, która planuje zacząć swoje idealne życie tuż po maturze. Nieszczęśliwy wypadek podczas występu cheerleaderek sprawia, że dziewczyna popada w śpiączkę na dwadzieścia lat. Kiedy niespodziewanie budzi się w 2022 roku próbuje ogarnąć, że nie ma już siedemnastu lat, tylko prawie czterdzieści, a liceum nie wygląda już tak, jak przed laty.

6. "Perfekcyjne połączenie" reż. Stuart McDonald - nowość na Netflixie, przyjemna komedia romantyczna, w której ceniona importerka win porzuca dotychczasową pracę, rozpoczynając własny biznes, i na swoje pierwsze zlecenie wybiera australijską potentatkę. Wyrusza do Australii zupełnie nieprzygotowana na to, co ją tam czeka, bowiem jej przyszła klientka nie chce pracować z nieznaną firmą. Lola postanawia więc podjąć pracę na farmie owiec i pokazać się jej od najlepszej strony, w czym pomaga jej miejscowy gospodarz.

7. "F*ck love too" reż.Aram van de Rest, Apple Boudellah - holenderska komedia romantyczna, w której grupa przyjaciół zmaga się z różnymi rozterkami miłosnymi. Ktoś komuś ukradł męża, ktoś będzie miał dwójkę dzieci z dwoma różnymi kobietami, ktoś boi się małżeństwa, ktoś zakochał z żigolaku, ktoś nie potrafi wybrać pomiędzy ex chłopakiem, a dawną szkolną miłością, ktoś stara się odzyskać zaufanie żony. Dużo się dzieje, jest zabawnie, no i ciekawie jest obejrzeć produkcję nieamerykańską. 

8. "Rodzina idealna" reż. Arantxa Echevarria - kolejna komedia romantyczna, tym razem hiszpańska. Młody prawnik pochodzący z arystokratycznej rodziny żeni się z charyzmatyczną, wesołą i pełną pasji dziewczyną z biednej dzielnicy Madrytu. Spotkanie rodzin najbardziej szokuje jej przyszłą teściową, która postanawia nie dopuścić do ślubu, ale kiedy jej się to nie udaje, nieoczekiwanie wkręca się w swobodną atmosferę drugiej rodziny, a co gorsza, zakochuje w ojcu swej synowej!

9. "Autostopowicz" reż. Dave Meyers - thriller z roku 2007. Para studentów, która wybiera się na wakacje zabiera po drodze autostopowicza. Mężczyzna przedstawiający się, jako Jack Reader zaczyna się jednak dziwnie zachowywać i grozić dziewczynie nożem. Młodym udaje się ostatecznie pozbyć intruza z samochodu, jednak po paru kilometrach zauważaj, że facet podróżuje z inną rodziną z małym dzieckiem. Postanawiają ostrzec ich przed zbliżającym się niebezpieczeństwem, jednak sytuacja wymyka się spod kontroli. 

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

Muzycznie:
 
Maj to przede wszystkim nowa płyta Harry'ego Stylesa. "Daylight" oprócz tego, że cudnie brzmi ma genialny teledysk stworzony przez Jamesa Cordana w przezabawnych okolicznościach. Świetna sprawa!
 
 
Drugim kawałkiem jest "Quitate La Ropa", zumbowy kawałek Elijah King Ft. 2 Nyce. Fajny, energetyczny utwór poprawiający humor.
 

 A jak Wam minął maj?
 
Sardegna

piątek, maja 27, 2022

"Granice szaleństwa" #10, "Bez litości" #11, "Dwa groby" #12 Douglas Preston, Lincoln Child

 
Wydawnictwo: G+J
Liczba stron:  524
Moja ocena : 5/6
 
 
Kolejne trzy tomy przygód agenta Pendergasta, bohatera serii Prestona i Childa, za mną. Tak się wkręciłam w powieści ich autorstwa, że postanowiłam zebrać sobie całą kolekcję. Na ten moment, nie mam jeszcze wszystkich części, ale powoli je kompletuję ("Relikt", "Relikwiarz", "Gabinet osobliwości", "Martwa natura z krukami", "Siarka", "Taniec śmierci", "Księga umarłych", "Krąg ciemności", "Kult", "Granice szaleństwa", "Bez litości", "Dwa groby", "Biały ogień", "Błękitny labirynt", "Karmazynowy brzeg", "Obsydianowa komnata", "Miasto bezkresnej nocy")
 
Trzy powyższe tomy, 10 "Granice szaleństwa", 11 "Bez litości" i 12 "Dwa groby" są ze sobą ściśle powiązane. Dlatego poniższy TEKST MOŻE ZAWIERAĆ SPOJLERY. Trudno bowiem pisać o fabule którejkolwiek z części bez wspomnienia, co działo się wcześniej. Każdy kolejny tom to ścisła kontynuacja poszukiwań prawdy o Helen Estherazy, żonie Pendergasta, stąd też, o ile inne tomy serii można czytać w miarę niezależnie, to te trzeba koniecznie ze sobą połączyć. 
 
Akcja "Granicy szaleństwa" kręci się wokół śmierci żony głównego bohatera, okazuje się bowiem, że Pendergast był szczęśliwym małżonkiem Helen, lekarki pracującej w organizacji Lekarze bez Granic. Dwanaście lat temu, agent wraz żoną przebywał w Zambii, gdzie brali udział w myśliwskim safari. To właśnie podczas tego wydarzenia doszło do nieszczęśliwego wypadku, w rezultacie którego Helen została zabita przez olbrzymiego lwa ludojada. Atak zwierzęcia odbył się praktycznie na oczach Pendergasta, bowiem ani on, ani Helen, która była doskonałym strzelcem, ani żaden z obecnych na miejscu łowców nie potrafił zastrzelić dzikiego kota na czas. 
 
Choć od śmierci ukochanej żony minęło dwanaście lat, agent nie może pogodzić się z jej utratą, dlatego, kiedy podczas odwiedzin w swej rodzinnej posiadłości w Luizjanie, przypadkowo odkrywa, że broń z której Helen próbowała zastrzelić lwa została przez kogoś celowo uszkodzona, dochodzi do wniosku, że jej śmierć nie była wypadkiem, tylko zaplanowanym morderstwem. Wstępują w niego nowe siły, a za cel obiera sobie odnalezienie sprawcy.  
 
W akcję poszukiwawczą angażuje swojego przyjaciela porucznika Vincenta D'Agostę, namawiając go do działania poza prawem, o sprawie informuje także Judsona Esterhazy'ego czyli brata Helen, człowieka równie inteligentnego, wykształconego i charyzmatycznego, jak on sam. 
 
Mężczyźni podążaj tropem, najpierw tym afrykańskim, czyli próbują odkryć, co faktycznie stało się przed dwunastu laty i czy ktoś naprawdę zaplanował śmierć Helen, a później grzebią w przeszłości kobiety, aby dowiedzieć się, czy mogła mieć przed mężem jakieś tajemnice. To, co odkrywają, boleśnie im uświadamia, że atak lwa to tylko wierzchołek góry lodowej... 
 
Helen prowadziła bowiem podwójne życie, o którym jej mąż nie miał pojęcia. Nie dość, że współpracowała z tajemniczym zespołem lekarzy, to jeszcze obsesyjnie interesowała się sztuką, a dokładnie XIX wiecznym malarzem Johnem J. Audubonem, poszukując bezskutecznie od lat jego zaginionego obrazu. Do tego interesowała się rzadkim gatunkiem wymarłej papugi, łącznie z tym, że posunęła się do kradzieży wypchanego ptaka z muzeum etnograficznego. Każdy kolejny dzień przynosi nowe informacje o Helen i sprawia, że Pendergast nie wie właściwie, kim była jego żona i czym się zajmowała.
 
Jakby tego było mało, każdy kto w jakiś sposób mógłby pomóc agentowi przybliżyć działalność Helen ginie. Również życie Pendergasta i D'Agosty zaczyna być w niebezpieczeństwie. Dlaczego przeszłość kobiety jest tak pilnie strzeżona i nie może wyjść na światło dzienne?
 
"Granice szaleństwa" naprawdę są szalone! Wyjaśnienie tego, co stało się z Helen przed dwunastu laty i tego, co robiła, że stała się celem ataku zorganizowanej grupy ludzi, będzie tak bardzo pokręcone, jak tylko fabuła książek Prestona i Childa może być. Zakończenie nie przyniosło mi jednak wszystkich odpowiedzi, stąd też od razu przeszłam do lektury tomu kolejnego, czyli "Bez litości".

Wydawnictwo: G+J
Liczba stron:  444
Moja ocena : 5/6
 
W tej części agent dalej kontynuuje poszukiwania prawdy o swej żonie, wie już czym się zajmowała i czego szukała, wie też, że w sprawę jej zniknięcia był zamieszany jej brat. Stąd też sporo miejsca w tej książce poświęcono poczynaniom Judsona i jego powiązaniu z tajną organizacją zwaną Przymierzem. Choć czytelnik nie dowie się od razu, czym jest Przymierze i jakie ma plany wobec agenta, to odkryje, że swoje korzenie ma ono w Niemczech i łączy się w jakiś sposób z nazistami, tajnymi dokumentami z czasów wojny i ... rodziną Esterhazy.

W tym tomie pojawia się także Constance Green, czyli podopieczna Pendergasta znana z "Kręgu ciemności", która również znalazła się w tarapatach, została bowiem oskarżona o wyrzucenie za burtę statku, na którym przybyła z Azji, swojego kilkumiesięcznego dziecka. Kobieta nie chce wyjawić szczegółów swego czynu, w czym utwierdza ją jeszcze Pendergast. Przy okazji dowiadujemy się ciekawych faktów o jej pochodzeniu, co pewnie też ma swoje wytłumaczenie w poprzednich częściach, a dla mnie okazało się nowością.
 
W poszukiwaniu informacji na temat Przymierza angażuje się też Corrie Swanson, młoda agentka, która już prawdopodobnie w poprzednich tomach pomogła Pendergastowi w niejednej akcji. W każdym razie, teraz działa bez zgody swojego przełożonego, przy okazji wpadając w niezłe tarapaty.

Wydawnictwo: G+J
Liczba stron:  616
Moja ocena : 5/6

Finał historii Helen Esterhazy Pendergast i jej związku z tajemniczą, niemiecką organizacją Przymierze, przynosi zaskakującą informację, jakoby kobieta żyła, a śmierć z łap lwa ludojada dosięgła nie ją, tylko jej siostrę bliźniaczkę. Aloysusowi nie dane będzie zbyt długo nacieszyć się odzyskaną żoną, gdyż ledwo co ją odnajduje, to od razu ją traci.

Helen zostaje bowiem porwana przez członków Przymierza i wywieziona w nieznanym kierunku. Pendergast aktywuje wszystkie swoje znajomości i koneksje, aby odbić Helen, zanim ta zostanie wywieziona z kraju. I faktycznie, w pewnym momencie udaje mu się dogonić porywaczy, sytuacja kończy się jednak tragicznie, a członkowie nazistowskiej organizacji z jego dowódcą Fischerem na czele, wymykają się agentowi.

Aktualnym celem bohatera staje się więc odkrycie, czym zajmuje się Przymierze, dlaczego zamordowało Helen, jakie ma powiązania z nazistami, a w etapie końcowym, zniszczenie tej organizacji. Zanim jednak agent podejmie się tych wszystkich działań, które doprowadzą go do sfinalizowania swojej zemsty, musi wyjść z pogłębiającej się depresji.

Impulsem do przejęcia inicjatywy może się okazać szereg zabójstw dokonywanych przez "hotelowego zabójcę", czyli nowego seryjnego mordercę, który pojawił się w mieście. Zabójca nie tylko zostawia na miejscu zbrodni pewne podpowiedzi do tego, kim jest, ale też wiadomości skierowane do samego Pendergasta.

Kim jest ów młody człowiek, który kpi z wymiaru sprawiedliwości? Aloysus zrobi wszystko, aby go chwytać, tym bardziej, że chłopak ma z nim więcej wspólnego, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać.

Dalsze śledztwo poprowadzi Pendergasta w sam środek brazylijskiej dżungli, do małej, odizolowanej od świata osady, do któej nikt nie ma wstępu, a kto trafi tam przypadkowo, nigdy nie wraca.

Bardzo przyjemnie spędziłam czas galopując pomiędzy wątkami, które zaserwował mi szalony duet pisarski Prestona i Childa. "Granice szaleństwa", "Bez litości" i "Dwa groby" zamykają pewien etap w życiu Pendergasta, a kolejny tom serii to już zupełnie inna przygoda... 
 
Sardegna

poniedziałek, maja 23, 2022

"Zamknij oczy" Sophie McKenzie

 
Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron:  430
Moja ocena : 4/6
 
Bardzo się cieszę, że udało mi się przeczytać powyższą powieść, mimo że nie spełniła do końca moich czytelniczych oczekiwań. "Zamknij oczy" to jedna z tych książek, które czekały na swoją kolej kilka dobrych lat. Zdobyłam ją chyba przy okazji jednej z targowych wymian, prawdopodobnie w Katowicach, skuszona opisem okładkowym zapewniającym, że oto trzymam w ręku niesamowity, mrożący krew w żyłach, thriller. A ponieważ takim historiom nigdy nie odmawiam, "Zamknij oczy" powędrowało ze mną do domu.
 
Główna bohaterka, Genevier, to kobieta po przejściach, która osiem lat temu urodziła martwą córeczkę Beth. Od tamtej pory zmaga się z depresją, niemocą twórczą i żałobą, z której nie umie się otrząsnąć. Mimo wsparcia Arta, kochającego męża, przyjaciółki Hen i szwagierki Morgan, Genevier nie potrafi wrócić do normalności. Do tego, bezskutecznie od lat, próbuje zajść w ciążę, co dodatkowo ją frustruje i nie pozwala ruszyć do przodu.
 
Pewnego dnia do Gen zgłasza się nieznajoma kobieta, utrzymująca, że zna kogoś, kto był świadkiem tego, że Beth urodziła się cała i zdrowa i parę minut po cesarskim cięciu została zabrana matce, a potem wywieziona w nieznanym kierunku. Gen oszołomiona tą wiadomością, początkowo nie chce dać temu wiary, z czasem jednak, skrycie marząc, że jej córeczka ciągle żyje, zaczyna napędzać się nadzieją i drążyć temat. Faktycznie odkrywa, że to, co mówiła tajemnicza kobieta może być prawdą. Do tego, jej mąż, obecny wtedy przy porodzie, wyraźnie coś ukrywa, nie chce zdradzić szczegółów momentu narodzenia dziewczynki, niszczy też dokumenty związane z pogrzebem dziecka. Gen dociera nawet do informacji, jakoby lekarz przeprowadzający cesarskie cięcie nagle opuścił miejsce pracy, anestezjolog zmarł w dziwnych okolicznościach, a personel szpitalna uległ całkowitej wymianie. 
 
Świadomość, że ktoś prawdopodobnie ukradł jej dziecko sprawia, że Gen obsesyjnie szuka wsparcia, człowieka, który uwierzy w jej wersję wydarzeń. Nieoczekiwanie z pomocą przychodzi jej Lorcan, dawny znajomy Arta, człowiek dość specyficzny i cieszący się złą sławą. Razem udaje się im przeprowadzić amatorskie śledztwo i wejść w posiadanie informacji, które raz na zawsze wyjaśnią sprawę Beth.

Czy Gen oszalała, a może ktoś naprawdę ukradł jej dziecko po porodzie? Czy Art faktycznie miał coś wspólnego ze zniknięciem swej córeczki?  Czy to możliwe, że nikt przez lata nie puścił pary z ust na temat porwania? A może ta historia rozgrywa się tylko w umyśle kobiety, a jej dziecko od ośmiu lat nie żyje?
 
Sami przyznacie, że fabuła tej powieści zapowiada się naprawdę nieźle, niestety gorzej z wykonaniem. Akcja rozkręca się niemiłosiernie wolno, a kiedy już Gen odkrywa pewne sekrety, zachowując się przy okazji w sposób oderwany od rzeczywistości, jej mąż serwuje jej irracjonalne wytłumaczenia, których ta zupełnie nie podważa. Kiedy w końcu dowody mówią same za siebie i wydawałoby się, że wszystko jasne, Gen podejmuje kolejne nie najmądrzejsze decyzje, opóźniając zakończenie tej absurdalnej sprawy. Finał niestety nie powala, ale to niestety jest dość powszechne w przypadku książek, które zapowiadają się świetnie i sugerują intrygującą zagadkę.

No cóż. Takie nieudane strzały też się zdarzają, ja jednak mimo tych wszystkich negatywów, nie żałuję przeczytanej lektury, bo oto w ten sposób będę mogła z czystym sumieniem posłać kolejną książkę w świat.
 
Sardegna

sobota, maja 21, 2022

"Córka generała" Magdalena Witkiewicz


Wydawnictwo: Skarpa Warszawska
Liczba stron:  382
Moja ocena : 5/6
 
Długo zabierałam się za lekturę "Córki generała", czyli nową powieść Magdaleny Witkiewicz, ale to dlatego, że jej premiera zbiegła się z rozpoczęciem wojny na Ukrainie. W ferworze tych wydarzeń, nie bardzo miałam ochotę sięgać po literaturę, która w jaki sposób nawiązuje do działań wojennych. Do książek o takiej tematyce podchodzę bardzo emocjonalnie, często też muszę je później "odchorować", stąd też trochę obawiałam się całej gamy uczuć, które mogłyby towarzyszyć mi w czasie lektury.
 
Musiało minąć kilka tygodni, aby na spokojnie mogła wgłębić się w historię, w której przeszłość łączy się z teraźniejszością, a dobro ze złem.
 
Magdalena niedawno się rozwiodła i wraz z nastoletnią córką próbuje ułożyć sobie życie. Nie szuka mężczyzny na siłę, ale ktoś staje się bliski jej sercu. Andreas mieszka na co dzień w Niemczech, ma jednak polskie korzenie, stąd też w Gdańsku szuka jakiś śladów po swej babci, która przed wojną mieszkała właśnie w tym mieście. Magda początkowo nie wiąże wielkich nadziei w związku z Andreasem, nie chce też budować głębszych relacji na odległość, jednak z czasem uświadamia sobie, że to właśnie z tym mężczyzną chce budować swa przyszłość. 
 
Niezrażona faktem, że często musi czekać na spotkanie z ukochanym, postanawia uporządkować strych domu po babci. Przy okazji przeglądania starych gratów znajduje prawdziwe skarby. Stara, drewniana kołyska i pliki kartek z zapisaną drobnym maczkiem historią trzech osób, stają się początkiem niesamowitej podróży Magdy w przeszłość, która będzie miała swą kontynuację w teraźniejszości.
 
Ponieważ jedno z imion widniejących w starych listach należy do babci Magdaleny, kobieta z zainteresowaniem postanawia prześledzić zapiski i poznać nieznaną historię swej rodziny. W ten sposób przed czytelnikami odsłania się opowieść o Helenie, Andrzeju i Elise, trójce przyjaciół, których połączył Gdańsk, a rozdzieliła wojna. Historia o miłości, szacunku, wierności, lojalności, przyjaźni, ale też o tym, jak mało ważne w ich obliczu jest to, jakiej kto jest narodowości. 
 
Elise, piękna, młoda Niemka, tytułowa córka generała, która wraz z rodziną zamieszkuje przed II wojną światową Wolne Miasto Gdańsk. Ojciec dziewczyny, podobnie jak jej brat, jest wielkim zwolennikiem Hitlera, jednak wychowuje córkę pod kloszem, z dala od polityki, nazistowskich poglądów, nie wprowadzając jej w świat aktualnej sytuacji w Europie i na świecie. Stąd też Elise nieświadoma zbliżającej się wojny, żyje spokojnie i szczęśliwie, w mieście pełnym Polaków, Niemców, Żydów i przedstawicieli innych nacji, zakochana pierwszą młodzieńczą miłością w Andrzeju i zaprzyjaźniona z Haliną i Józkiem. Dziewczyna nie ma pojęcia, czym tak naprawdę zajmuje się jej ojciec, stąd tak wielkim zdziwieniem i szokiem okazuje się dla niej fakt, iż rodzina nie akceptuje jej wybranka. 
 
Zakochana młoda kobieta postanawia zrobić jednak wszystko, aby jej miłość miała szanse przetrwać, zwłaszcza w sytuacji, kiedy wszyscy wokół mówią o zbliżającej się wojnie, a jej ojciec nie zawaha się przed niczym, aby usunąć niewygodnego amanta ze swej drogi.
 
Jednocześnie z historią Elise poznajemy losy jej przyjaciółki Haliny, zakochanej w swoim wieloletnim przyjacielu Józku, która również musi przetrwać czas wojenny i stawić czoła trudnej rzeczywistości. Jej problemy są zupełnie inne, niż te Elise, wiążą się bowiem z trudami codzienności pod okupacją, strachem o życie najbliższych, a z czasem o ochronę najważniejszych dla niej istot, czyli dzieci. Jednak mimo to, losy młodych kobiet splotą się ze sobą w pewnym momencie, choć nie w takiej formie, jak mogłoby się czytelnikowi wydawać. Coś sprawi, że historia Niemki i Polki znajdzie wspólny mianownik, dając nadzieję na lepsze jutro nie tylko obu kobietom, ale także kolejnym pokoleniom, dla których obie stanowią początek.  
 
"Córka generała" to niesamowicie wzruszająca historia opowiadająca nie tylko o brutalnym obliczu wojny i losach zwykłych ludzi rzuconych w jej wir. To historia pokazująca dobre oblicze człowieka, który nawet w tak bestialskich okolicznościach, jak wojna, potrafi zachować swoje człowieczeństwo. To historia o tym, jak dobro do nas wraca, i to podwójnie, i nawet w sytuacji bez wyjścia, kiedy nie ma nadziei na ratunek, zawsze znajdzie się ktoś, kto wyciągnie do nas rękę. O tym, że wojna nie we wszystkich ludziach budzi mordercze instynkty, bo u niektórych budzi ukryte pokłady empatii i wrodzonego dobra. Przypomina, że wszystko co złe, kiedyś się kończy, daje więc nadzieję na lepsze jutro i to, że kiedyś trudna sytuacja się zmieni, rzeczywistość wróci do normy, i wszystko będzie dobrze, a nawet lepiej. Jest to po prostu taka książka ku pokrzepieniu serc, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy to temat wojny jest nam bliższy, niż kiedykolwiek, i dobrzy ludzie pokazują swe serce i wsparcie, jak nigdy dotąd. 

Kończąc już ten przydługi wpis, chciałam jeszcze zaznaczyć, że bardzo podobał mi się pomysł na tę powieść, mam jednak wobec niej jedno zastrzeżenie. Historia "Córki generała" ma w sobie sporo niewykorzystanego potencjału. W przypadku takich książek jak "Czereśnie zawsze muszą być dwie" czy "Jeszcze się kiedyś spotkamy" Magda Witkiewicz stworzyła co prawda obszerne powieści, ale jednak - rozwinęła wszystkie możliwe wątki. Moim zdaniem nie jest tak w przypadku „Córki generała”, która liczy sobie tylko 380 stron. Tak rozbudowana fabularnie książka, w której splatają się różne plany czasowe i losy trojga bohaterów z przeszłości, oraz dwójki z teraźniejszości, zdecydowanie domaga się dla siebie więcej miejsca. Niektórym istotnym dla fabuły wydarzeniom poświęcono, według mnie, za mało uwagi, zabrakło czasu, aby dobrze wczuć się w sytuację bohaterów i zrozumieć ich emocje, a jest to dla mnie szalenie istotne w trakcie lektury.
 
Dlatego czuję niedosyt. Bo choć dzieje się niezwykle dużo w życiu bohaterów, a sama opowieść ma w sobie ogromny potencjał, to jednocześnie mam poczucie, że za wiele nam, czytelnikom, umyka.
 
Jeśli jednak nie czujecie się tym zrażeni, zachęcam do lektury "Córki generała". Gwarantuję, że pochłoniecie książkę na raz i będziecie chcieli więcej.
 
Przeczytaj także:
Sardegna

czwartek, maja 19, 2022

Co będziemy czytać w czerwcowej Trójce e-pik?

Zapraszam do wyboru czerwcowej Trójki e-pik. W komentarzach poniżej lub  na naszej grupie trójkowej zostawiajcie propozycje kategorii, które chcielibyście przeczytać w nadchodzącym miesiącu. Przypominam, że nie powtarzamy opcji, które już wcześniej był wykorzystane (dla pewności TUTAJ znajdziecie zestawienie wszystkich Trójkowych kategorii, jakie do tej pory się pojawiły). Biorę pod uwagę pierwszych 10 opcji, a później w ankiecie na blogu i w grupie na Facebooku będziecie mogli wybrać swojego faworyta. Przypominam, że każdy uczestnik może oddać w ankiecie maksymalnie 3 głosy. Zapraszam do zabawy i proponowania swoich kategorii
 
 
 
 
 
 
*** 

AKTUALIZACJA
 
Poniżej znajdziecie tym razem jedenaście Waszych propozycji na to, co będziemy czytać w czerwcowej Trójce e-pik. Wybieramy trzy najciekawsze, oddając swoje głosy tutaj lub na grupie na FB. Opcja z największą liczbą głosów będzie czytana w maju. Miłej zabawy!
 
¡Hola España!
Duet ( autorów lub w tytule "Ktoś/coś i ktoś/coś")
Na Noc Kupały
Nie tylko Dan Brown - książka z historią/tajemnicą w tle
Znów za rok matura...  coś o szkole / nauczaniu / również w tytule lub popularnonaukowe  
Owocowy tytuł, czyli dowolne owoce w tytule
Przeczytam książkę pisarza urodzonego w czerwcu
Połącz kropki  
Bez wysiłku - przeczytam coś, co nie bedzie mnie wiele kosztowało (czasu, pieniędzy, starań, myślenia
Nie przeczytam nic, tzn. poza książkami pasującymi do dwóch pierwszych kategorii     
Książka o książkach- dzieje się w bibliotece, w księgarni/ bohaterem jest pisarz, pisarka/ o pisaniu 
 
Sardegna

wtorek, maja 17, 2022

"Pod skórą" Agata Czykierda - Grabowska

 
Wydawnictwo: Empik Go
audiobook: czas trwania 14 godzin 27 minut
Moja ocena : 4/6
lektor: Olga Żmuda
 
Na "Pod skórą", czyli historię YA autorstwa Agaty Czykierdy - Grabowskiej natknęłam się przy okazji przeglądania audiobooków w moim abonamencie Empik Go. Po przesłuchaniu komedii kryminalnych pani Małgorzaty Starosty postanowiłam sięgnąć po coś z zupełnie innej beczki, stanęło więc na powieści utrzymanej w nurcie YA, będącej połączeniem romansu i historii obyczajowej.
 
Wprawdzie od wielu lat nie należę ju,z do grupy docelowej tej książki, ale lubię czasami przeczytać coś, co zapewni mi takie emocje i wrażenia czytelnicze, jakie może dostarczyć tylko historia o pierwszej, młodzieńczej miłości. Dokładnie tak dzieje się w przypadku tej książki. Młodzi bohaterowie przeżywają swoją pierwszą miłość z całą mocą, zmagając się ze wszystkim tym, co przydarza się, kiedy człowiek poznaje tę jedyną osobę, ale nie jest jeszcze pewien, czy to, co do niej czuje jest prawdziwe. Historia "Pod skórą" bogata jest w te wszystkie emocje, w wzajemne zainteresowanie, fascynację, pociąg fizyczny, namiętność, ale też wrogość, zazdrość, nieodwzajemnione uczucie, a nawet nienawiść.
 
Oskar i Ada przyjaźnili się przez lata, kiedy byli jeszcze nastolatkami. Razem z bratem bliźniakiem Ady, Adrianem, tworzyli bardzo zgraną paczkę i spędzali ze sobą naprawdę sporo czasu. Coś zdarzyło się jednak w życiu dzieciaków, co poróżniło bohaterów. Na początku czytelnik nie wie, co tak naprawdę stało się powodem kłótni nastolatków i tego, że ich przyjaźń z dnia na dzień się skończyła, domyśla się jedynie, że stało się coś na tyle poważnego, że Oskar kiedy tylko osiągnął pełnoletniość wyjechał do pracy za granicę, zupełnie odcinając się od dawnego środowiska.
 
Odsunięcie się od przeszłości to jedna strona medalu, chłopak musi jednak zacząć pracować na własny rachunek, aby pomóc finansowo mamie, która po śmierci jego młodszej siostry i rozstaniu z ojcem została bez środków do życia. Jako jedyny żywiciel rodziny, postanawia całe życie podporządkować temu, aby zapewnić matce spokojny byt. Dużo pracuje, wysyła pieniądze, ale przez lata nie odwiedza też rodzinnych stron. W pewnym momencie postanawia jednak wrócić do domu i pobyć trochę z najbliższą mu osobą, a przy okazji zrobić mały remont. I to właśnie jego powrót do miasta sprawi, że drogi dawnych przyjaciół z dzieciństwa ponownie się skrzyżują. 
 
Ada do dzisiaj nie może pogodzić się z tym, że jej przyjaciel porzucił ją w takich okolicznościach. Ciągle jest na niego wściekła, ale nie ma też ochoty na rozdrapywanie starych ran na nowo. W Oskarze również tkwią bolesne wspomnienia, chociaż od ich ostatniego spotkania minęło już kilka lat, widać że dawne emocje jeszcze w nim nie opadły. Kiedy więc Ada i Oskar spotykają się ponownie, pomiędzy nimi aż iskrzy, ale to w niekoniecznie dobry sposób. 
 
Z czasem jednak, kiedy okazji do spotkań jest coraz więcej, oboje przypominają sobie wszystkie dobre chwile, jakie wspólnie przeżyli, stąd też napięcie pomiędzy nimi opada. Oskar z dnia na dzień jest coraz bardziej zafascynowany Adą, jej dorosłym wyglądem, stylem bycia, który przypomina ten sprzed lat, uświadamia sobie też, że dziewczyna staje się dla niego coraz bardziej interesująca i mocno go pociąga. Oczywiście, nawet przed samym sobą nie chce się  przyznać, że coś zaczyna czuć do dawnej przyjaciółki, stara się więc przekierować swe zafascynowanie w inną stronę, planując rozkochać w sobie Adę, a potem porzucić ją w akcie zemsty za dawne krzywdy.
 
Dziewczynie również Oskar nie jest obojętny, choć nieco ostrożniej podchodzi do tej nowej - starej relacji. Zainteresowanie chłopakiem usprawiedliwia pociągiem fizycznym i dawną zażyłością, starając się nie angażować za bardzo w te znajomość.
 
Życie pisze jednak inne scenariusze. Oskar i Ada spędzają ze sobą dużo czasu, co ostatecznie, z wzajemnego przyciągania i fizycznej fascynacji przemienia się w coś poważniejszego. Jednak czy przeszłość naprawdę została zapomniana i czy można tak na dobre zapomnieć o dawnych krzywdach i budować relację od nowa?
 
I to właściwie tyle, jeśli chodzi o fabułę "Pod skórą". Młodzi zakochani borykają się z cała gamą skrajnych emocji, z jednej strony bardzo chcą być razem, z drugiej strony mają pełno wątpliwości, dawnych niewyjaśnionych zatargów i tajemnic. To, co wydarzyło się pomiędzy bohaterami przed laty wyjaśnia się w połowie książki, a druga tajemnica związana z przeszłością wyjdzie na jaw dopiero w finale, jednak, jak dla mnie za dużo trochę tego rozpamiętywania przeszłości i wspominania, głównie w rozważaniach wewnętrznych bohaterów. Po prostu młodzi cały czas przypominają sobie, jak to kiedyś byli sobie bliscy, a teraz już nie są, jak "coś" ich poróżniło i przez to nie mogą teraz być razem. Za dużo tego trochę, jak dla mnie. Bohaterowie starsi o kilka lat naprawdę bez sensu wspominają dawne dzieje, tym bardziej, że domyślają się, iż nie oni byli winni tamtej kłótni, tylko zostali poróżnieni przez osoby trzecie. Tym bardziej powinni ruszyć naprzód. Stąd też moja ocena tej historii to 4/6. Jak dla mnie, za dużo gadania, za mało czynów.
 
Żeby nie było, że "Pod skórą" to tylko romans i zawirowania uczuciowe, w powieści znajdziemy jeszcze niewielki wątek kryminalny, ktoś bowiem atakuje w miasteczku młode dziewczyny. Kto okaże się psycholem wyjaśni się w finale, więc mona powiedzieć, że jest to taki wątek towarzyszący relacji bohaterów, Oskar bowiem nieustannie martwi się o Adę, żeby i ona nie padła ofiara psychola. 
 
Poza wyżej wymienioną uwagą, co do rozważań Ady i Oskara, moje wrażenia z przesłuchania audiobooka są raczej pozytywne. Książka dostarczyła mi takich emocji, jakie w danym momencie potrzebowałam, bo fajnie poczytać czasami o sile pierwszej miłości, której nie da się pomylić z niczym innym, wzajemnym przyciąganiu, ale też o rozterkach, wahaniach, zazdrości i pierwszych kłótniach zakochanych. 
 
"Pod skórą" to przyjemna opowieść YA, dzięki której można przypomnieć sobie, jak to kiedyś bywało i przy okazji spędzić miły czas.
 
Sardegna

środa, maja 11, 2022

Spektakl "Amadeusz" w Teatrze Miejskim w Gliwicach

W tym roku świetnie idzie mi realizowanie planu co miesięcznego wyjścia do teatru. Właściwie tylko w kwietniu nie udało mi się wybrać na żaden spektakl, w styczniu miałam bowiem okazję obejrzeć dramat psychologiczny "Całe życie", w lutym cudownego "Amadeusza", w marcu opartą na dramacie Różewicza "Kartotekę", a w maju, parę dni temu, thriller polityczny "Spin Doktor". 
 
Dzisiaj chciałabym napisać parę słów o "Amadeuszu", czyli wspaniałym trzygodzinnym spektaklu opartym na oryginalnym tekście dramatu Petera Shaffera, pochodzącym z 1979 roku, będącym sfabularyzowaną wersją życiorysów Wolfganga Amadeusa Mozarta i jego przeciwnika, Antonio Salieriego. 

Co ciekawe, na podstawie tego samego dramatu powstała ekranizacja Miloša Formana z 1984 roku, o tym samym tytule. Nie wiem, jak Wy, ale dla mnie powyższy film jest jedną z najlepszych produkcji, jakie miałam okazję kiedykolwiek obejrzeć, stąd też bardzo byłam ciekawa spektaklu i tego, czy faktycznie fabularnie będzie on podobny do filmu. Rzeczywistość przerosła jednak moje najśmielsze oczekiwania. Spektakl okazał się fantastycznym doświadczeniem, pełnym emocji, wzruszeń, humoru, a do tego, pełen wspaniałej muzyki Mozarta, cudownych kostiumów i niesamowitej atmosfery przenoszącej widza w XVIII wiek. 

 
Spektakl przedstawia losy Wolfganga Amadeusza Mozarta oczami Antoniego Salieriego, nadwornego kapelmistrza, pracującego na cesarskim dworze we Wiedniu, kompozytora, którego pozycja została mocno zagrożona wraz z momentem pojawienia się w jego otoczeniu młodego i bardzo zdolnego Amadeusza. Salieri to człowiek, który nie może pogodzić się z faktem, że jego wieloletnia praca na dworze cesarza zostaje w parę dni odstawiona na boczny tor, na skutek pojawienia się Mozarta, młodego, nieco odklejonego od rzeczywistości, ale za to nieziemsko zdolnego muzyka. Salieri uważa, że Amadeusz nie zasługuje na uwielbienie od tłumu i talent, jakim obdarzył go Bóg. Nie może też pogodzić się też z faktem, że sam ma zdecydowanie mniejszy talent i możliwości kompozytorskie, w porównaniu z muzycznym geniuszem młodszego kolegi. 
 
Amadeusz jawi mu się, jako błazen nie potrafiący zachować się stosownie do sytuacji, jako hałaśliwy i naiwny młokos, który niesłusznie porywa serca i włada gustami muzycznymi członków cesarskiego dworu. Do tego, jako człowiek o słuchu absolutnym, potrafi w parę minut stworzyć utwór o niebo lepszy, niż Salieri tworzyłby kilkanaście dni, nie dziwi więc, że staje się obiektem nienawiści i zazdrości kapelmistrza.
 
 
Widz podąża za zgorzkniałym i sfrustrowanym Salierim, złorzeczącym Bogu i ludziom, coraz bardziej zatracającym się w swej nienawiści i żądzy pozbycia się wroga. Towarzyszy mu w momencie, kiedy ten wpada na szatański plan otrucia swego przeciwnika i obserwuje jego poczynania, kiedy stara się doprowadzić sprawę do końca. Wysłuchuje jego gorzkich monologów, w których kapelmistrz wyrzuca wszystko to, co leży mu na sercu, łącznie z tym, iż nie może pogodzić się ze swoimi ograniczeniami i kompozytorską miernością.

W tle natomiast żyje i tworzy Amadeusz. Pełen werwy, młodzieńczej pasji, z głową pełną partytur, faktycznie nieco oderwany od realiów i problemów "zwykłych" ludzi. Ale czy nie tak właśnie funkcjonują geniusze skupieni tylko i wyłączne na swojej dziedzinie? Mozart pełen wiary w ludzi i ich miłości do muzyki wpada w pułapkę zastawioną przez Salieirgo, do końca wierząc, że ten jest mu przychylny. Kiedy jednak przychodzi refleksja i chwila prawdy,  na ratunek jest już za późno...
 
 
"Amadeusz" to niesamowity spektakl, pełen skrajnych emocji i wspaniałej muzyki Mozarta. Skomplikowana dworska intryga wciąga widza w szereg wydarzeń, a ten, choć zna zakończenie, do końca wierzy, że tym razem, nad zawiścią i złorzeczeniem, zatriumfuje geniusz i młodzieńcza charyzma. Piękne kostiumy, oszczędna, ale idealnie oddająca charakter, scenografia, genialne role, zwłaszcza panów grających Antoniego Salieriego (Błażej Wojcik) oraz Amadeusza (Mateusz Trzmiel), wszystko to sprawia, że trzygodzinny spektakl staje się dla widza niesamowitym przeżyciem na długo pozostającym w pamięci.

"Amadeusz"
  • Tekst: Peter Shaffer
  • Tłumaczenie: Bogumił Trelkowski
  • Reżyseria: Norbert Rakowski
  • Scenografia: Maria Jankowska
  • Kostiumy: Krystian Szymczak
  • Asystentka kostiumografa: Janina Łubkowska
  • Opracowanie muzyczne: Marcin Partyka
  • Reżyseria światła: Bogumił Palewicz
  • Ruch sceniczny:  Witold Jurewicz, Marlena Bełdzikowska
  • Wizualizacje: Wojtek Kapela
  • Obsada:  Karolina Olga Burek (Konstancja Weber – żona Mozarta);  Anna Maria Moś (Caterina Cavalieri); Katarzyna Wysłucha (Teresa Salieri); Przemysław Chojęta - gościnnie (Hrabia Franz Orsini – Rosenberg); Rafał Domagała (Ignaz Greybig); Mariusz Galilejczyk (Venticelli 3, ksiądz); Cezary Jabłoński (Venticelli 1); Łukasz Kucharzewski (Baron Gottfried van Swieten); Maciej Piasny (Johann Killian Von Strack); Krzysztof Prałat (Józef II – cesarz Austrii); Mirosław Rakowski - gościnnie (Kapelmistrz Bono); Kornel Sadowski - gościnnie (Venticelli 2); Mateusz Trzmiel - gościnnie (Wolfgang Amadeusz Mozart); Błażej Wójcik (Antonio Salieri)
Sardegna