Pages

niedziela, stycznia 30, 2022

Blogowe podsumowanie miesiąca - styczeń 2022

Pierwszy miesiąc nowego roku minął mi bardzo owocnie. Udało mi się naprawdę sporo przeczytać, przesłuchać i pooglądać. Mimo nowej fali zachorowań i obostrzeń udało mi się wybrać do teatru i dwa razy spotkać na blogerskiej kawie. Cieszę się, że w ostatnim czasie ominął nas wirus, choć nie obyło się bez przeziębienia, z którego na szczęście wyszliśmy dość szybko. Ogólnie styczeń był bardzo pozytywnym miesiącem, w którym kontynuowałam codzienną aktywność fizyczną.

Lista przeczytanych:
 
 
1. "Drań" Katarzyna Michalak - 4
3. "Wiatr" Igor Brejdygant - 4
4. "Zabójczy pocisk. Polska krew" antologia - 4
5. "Infantka" Wojciech Nerkowski - 5
6. "Pruskie baby" Małgorzata Starosta - 4
7. "Wesela nie będzie" Małgorzata Starosta - 5
8. "Kwestia czasu" Małgorzata Starosta - 5
9. "Polscy himalaiści" Dariusz Jaroń - 6 

Imprezy kulturalne:
 
Tak, jak wspomniałam, dwa razy udało mi się spotkać ze Śląskim Blogerami Książkowym na kawie w katowickiej Synergii. Choć w nieco okrojonym składzie, to i tak bardzo się cieszę, że moje małe marzenie z czasu pandemii udało się zrealizować.
 
Oprócz kawy, wielkim wydarzeniem stycznia było obejrzenie spektaklu "Całe życie" w Miejskim Teatrze w Gliwicach. Wspaniała, choć niełatwa historia, o której opowiem coś więcej w osobnym poście.

 Nowości:

 
"Pies, który nas odnalazł" Jagna Kaczanowska
"Szkoła szpiegów. W obozie wroga" Stuart Gibbs
"Strażnicy. Szkatułka i ważka" Ted Sanders
"Polscy himalaiści" Dariusz Jaroń 
"Solo" Krzysztof Wielicki
"Czerwona gorączka" Andrzej Pilipiuk
"Przepaść" Remigiusz Mróz 
"Dziennik Cwaniaczka. Przykra prawda" Jeff Kinley
"Dziennik Cwaniaczka. Biała gorączka" Jeff Kinley

 Serialowo:
 
W styczniu obejrzałam aż 4 seriale. Nie były one wprawdzie zbyt długie, bo 8-12 odcinkowe, ale za to bardzo wciągające:
 
"Zostań przy mnie" - kolejny serial na podstawie powieści Harlana Cobena o tym samym tytule. Meg, która właśnie ma wyjść za mąż za ojca jej trójki nastoletnich dzieci spotyka kobietę z przeszłości, od której udawało jej się uciec przez szesnaście lat. Powrót do dawnych spraw łączy się ze zniknięciem młodego mężczyzny, który miał jakiś kontakt z córką Meg. Świetny serial, podobał mi się zdecydowanie bardziej, niż "Bez pożegnania". Jest dynamicznie, zaskakująco, czyli tak, jak tu Cobena bywa, serial ma dużo wątków, cliffhanger pod koniec każdego odcinka i emocjonujące zakończenie. Szkoda tylko, że akcja nie jest umieszczona w innym kraju niż Wielka Brytania, wtedy zgadzałaby się tendencja ulokowania fabuły każdego nowego serialu w innym europejskim kraju.

"Somewhere between" trafiłam na ten serial zupełnie przypadkowo, głównie skusił mnie wątek podróży w czasie, i wbrew oczekiwaniom produkcja okazała się bardzo wciągająca, przypominająca nieco pogmatwane cobenowskie seriale. Dziennikarka Laura Pirce, żona prokuratora okręgowego tropi seryjnego mordercę. Kiedy ten w odwecie porywa i morduje jej córkę, zrozpaczona Laura postanawia popełnić samobójstwo. Z rąk śmierci ratuje ją prywatny detektyw, były policjant, który od dziesięciu lat walczy o uniewinnienie swego brata osadzonego w celi śmierci. Laura i Nico orientują się, że oprócz tego, że oszukali przeznaczenie, przenieśli się też w czasie i mogą postarać się zapobiec śmierci małej Serene.
 
[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

"Archiwum 81" - nowy, mocno psychodeliczny serial na Netflixie, który ma tylko 8 odcinków, stąd polecam, jeśli oczywiście historia przypadnie Wam do gustu, aby obejrzeć go dwa razy. Wtedy wszystkie wątki, nawet te, pozornie nieistotne poukładają się w całość i rozwiążą wszystkie dylematy. Dan zajmuje się renowacją kaset wideo, naprawia je i zgrywa na nowe nośniki. Pewnego dnia dostaje zlecenie od szefa olbrzymiej korporacji, aby oczyścić i zgrać cały komplet kaset pochodzących z lat 90, częściowo zniszczonych w pożarze budynku komunalnego Visser. Przeglądając kolejne kasety, Dan wkręca się w historię na nich nagraną, a jest to amatorski film przygotowany przez młodą dziewczynę, interesującą się budynkiem Visser i jego mieszkańcami. Kiedy na jednym z filmów dziewczyna prosi tego, kto ją ogląda o pomoc, bo jest ścigana przez niebezpieczną sektę, Dan postanawia zrobić wszystko, by odkryć prawdę sprzed dwudziestu lat.

"Dziewczyna z Oslo" - serial o tematyce, której zazwyczaj unikam (wojna na Bliskim Wschodzie, ISIS, terroryści). Trójka studentów, dwójka Izraelczyków i Norweżka podróżujące po Izraelu zostają porwani przez grupę terrorystów ISIS.  Na pomoc Norweżce Pii, wyrusza jej mama, dyplomatka, która uruchamia wszelkie znajomości i zrobi wszystko, co tylko matka może zrobić, aby uratować swoją córkę.

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

Filmowo:
 
W styczniu obejrzałam 27 filmów.
 
1. "Emma" reż.  Autumn de Wilde - świetny film kostiumowy będący ekranizacją powieści Jane Austen. Emma jest piękną, mądrą, wykształconą i dobrze wychowaną panienką. Jednak jej codzienne życie, zachowanie wobec przyjaciół i znajomych oraz kawalerów wyraźnie temu przeczy.

2. "Idealny facet" reż. David M. Rosenthal - piękna i wykształcona prawniczka chce się wreszcie ustatkować, jednak jej wieloletni chłopak miga się od małżeństwa. Kobieta postanawia więc poszukać kogoś, kto spełni jej oczekiwania i nie będzie bał się odpowiedzialności. Nieoczekiwanie pojawia się w jej życiu taki mężczyzna, który wydaje się być ideałem pod każdym względem. Z czasem jednak zaczyna odkrywać swe mroczne oblicze.

3. "Jesteś tylko moja" reż. Michael Civille - kolejny thriller, tym razem oparty na autentycznych wydarzeniach. Lubiana w miasteczku dziewczyna, która dorabia w lokalnym barze zbierając na studia zakochuje się w nowo przybyłym do miasta funkcjonariuszu policji. Początkowo ich związek kwitnie, z czasem jednak mężczyzna osacza ukochaną i staje się wobec niej agresywny. Kiedy sprawa zostaje zgłoszona na policję, wściekłość dręczyciela tylko rośnie.

4. "Special Corrrespondents" reż. Ricky Gervais - komedia obyczajowa opowiadająca o dwóch dziennikarzach, którzy zostają wysłani, jako korespondenci wojenni do Ekwadoru. Dla obu z nich ma to być szansa na awans, gdyż jeden z nich jest uznawany w redakcji za fajtłapę, a drugi, choć sprytny i zazwyczaj zdobywa ciekawy materiał, szuka jeszcze większej popularności. Dziennikarze jednak nie docierają na miejsce, bo po drodze gubią bilety na samolot, postanawiają więc skryć się w mieście i udawać, że nadają wprost z Ekwadoru. W pewnym momencie ich audycje wymykają się jednak z pod kontroli.

5. "Trauma" reż. Brad Anderson - thriller, w który do końca nie wiadomo, co jest prawdą, a co wymysłem wyobraźni bohatera. Para podróżująca z małą córeczką trafia do lokalnego szpitala, aby skonsultować się po niegroźnym wypadku, jakiemu dziewczynka uległa po drodze. Mała z matką zostają zabrane na badania, ale z nich nie wracają. Mężczyzna zaczyna szukać swej rodziny, podejrzewając, że szpital coś ukrywa.

6. "Po omacku" reż. Cooper Karl -  thriller o dość ciekawej koncepcji, choć zakończenie nie do końca mnie usatysfakcjonowało. Była skrzypaczka zostaje napadnięta i w wyniku spryskania jej oczu kwasem, traci wzrok. Po krótkiej rekonwalescencji zostaje umieszczona w budynku socjalnym, aby nauczyć się funkcjonować bez zmysłu wzroku, a w przystosowaniu pomaga jej młody wolontariusz. Z czasem dziewczyna zaczyna dostrzegać pewne niepokojące sygnały z mieszkania obok, podejrzewając, że sąsiadce dzieje się krzywda.

7, "Świąteczny zamek" reż. Mary Lambert - wobec tego filmu świątecznego miałam wielkie oczekiwania, jednak jedynym jego plusem jest Szkocja i piękne zamki ulokowane u wybrzeży na klifach w tamtym rejonie. Wątek romansowy głównej bohaterki, pisarki kobiecych powieści i zubożałego arystokraty jest mocno średni.

8. "Pakt milczenia" reż. Renny Harlin - film z 2006 roku, który idealnie obrazuje studencki klimat tamtych czasów (imprezy, muzyka, styl ubierania, przystojniacy). Czwórka przyjaciół, którzy odziedziczyli po przodkach, założycielach miasta, pradawne moce, musi zmierzyć się z nieznaną siłą, pojawiającą się w okolicy.  
 
9. "Odludzie" reż. Dawid Casademunt - kiedy w XIX wieku w Hiszpanii panuje wojna, trzyosobowa rodzina zamieszkuje stare domostwo na pustkowiu, ucząc małego Diego nie opuszczać granicy gospodarstwa. Kiedy ojciec wyjeżdża, matka z synem walczą z nieznaną siłą, która paraliżuje ich ze strachu.

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

10. "Doktor Dolittle" reż. Stephen Gaghan - świetny film familijny, który obejrzeliśmy całą rodziną z wielką przyjemnością. Doktor Dolittle wraz ze swoimi zwierzęcymi przyjaciółmi wyrusza na niebezpieczną misję na koniec świata, aby zdobyć antidotum na truciznę, którą zastosowano wobec królowej Wiktorii. Mówiące zwierzęta są genialne, dubbing również. Ogólnie jest to jeden z fajniejszych filmów, jakie miałam okazję obejrzeć ostatnimi czasy.

11. "Jack pogromca olbrzymów" reż. Bryan Singer - kolejny film familijny, przygodówka oparta na motywach bajki o magicznej fasoli. Jack, ubogi parobek, zostaje oszukany na targu i zamienia konia na ziarna fasoli. Okazuje się, że jest to magiczna fasola z legendy o królu Eryku pogromcy olbrzymów. Kiedy nasiona kiełkują, wyrasta z niej olbrzymie pnącze prowadzące wprost do krainy gigantów.

12. "Groźne kłamstwa" reż. Michael M. Scott - młode małżeństwo, które boryka się z problemami finansowymi podejmuje pracę u samotnego staruszka. Kiedy mężczyzna umiera, okazuje się, że zgromadził całkiem sporo gotówki, którą młodzi cichaczem zabierają. Niestety to tylko początek ich problemów.
 
13. "Rust Creek" reż. Jen McGowan - studentka w czasie przerwy świątecznej jedzie na rozmowę kwalifikacyjną do Waszyngtonu, ale przez korki na autostradzie postanawia skrócić sobie trasę jadąc mało uczęszczaną drogą. Kiedy zatrzymuje się, aby sprawdzić mapę zostaje napadnięta przez dwóch mężczyzn. Porzuca więc samochód i ucieka ranna w las. Tak zaczyna się jej walka o przetrwanie.

14. "O wszystko zadbam" reż. J Blakeson - świetny thriller, którego obejrzenie na Netflixie z niewiadomych przyczyny ciągle odsuwałam w czasie. Marla Grayson jest bezwzględną szefową firmy zajmującej się opieką nad starszymi, schorowanymi osobami nie mającymi bliskich. Kobieta przejmuje ich majątki, ubezwłasnowalnia seniorów, ogranicza kontakt ze światem w ostateczności doprowadzając do śmierci staruszków. Kiedy wybiera swą kolejną ofiarę nie jest nawet świadoma, że staruszka ma bardzo wpływowych znajomych, którzy nie zawahają si przed niczym, aby ją uwolnić z podejrzanego domu opieki. 
 
15. "Bez wahania" reż. Monika Mitchell - kryminalna nowość na Netflixie. Zapowiadała się nieźle, ale wypadła bardzo słabo. Kiedy psychopata morduje siostrę znanej pisarki piszącej o zbrodniach true - crime, kobieta postanawia włączyć się do śledztwa i pomóc władzom ścigania swoim doświadczeniem. 

16. "Adwokat diabła" reż. Taylor Hackford - kultowy film z 1997 roku z Keanu Reevesem, Alem Pacino i Charlize Theron w rolach głównych. Młody i ambitny prawnik zostaje zaproszony do współpracy z wpływową nowojorską firmą kierowaną przez charyzmatycznego Johna Milltona i skuszony wizją olbrzymiego zarobku. Z czasem sprawy, którymi ma się zająć, stają się coraz bardziej kontrowersyjne, a Millton okazuje się mieć diabelski charakter.

17. "Jak pokochałam gangstera" reż. Maciej Kawulski - film, który zawładnął ostatnio wyobraźnią widzów Netfixa. Historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami z życia "Nikosia", czyli Nikodema Skotarczaka, trójmiejskiego gangstera z lat 90 - tych. Ogląda się go bardzo dobrze. Świetna muzyka, dynamiczne kadry, opowieść o ludziach z półświatka ma nieco przerysowany, romantyczny, ale chwytliwy wydźwięk.

18. "Deidra i Laney okradają pociągi" reż. Sydney Freeland - dwie nastoletnie siostry muszą poradzić sobie z problemami finansowymi po aresztowaniu mamy, postanawiają więc okradać pociągi. Początkowo idzie im świetnie, ale z czasem sytuacja wymyka się spod kontroli.

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]
 
19. "Ksero" reż. Wregas Bhanuteja - film produkcji indonezyjskiej, stąd początkowo trudno było mi się przyzwyczaić do tamtejszego stylu, ale kiedy się wkręciłam, film okazał się nadzwyczaj ciekawy, a do tego bardzo smutny i przejmujący. Sur, ambitna studentka, pochodząca z biednej rodziny i ciężko pracująca na stypendium, wpada na studencką imprezę, na której ktoś dosypuje jej coś do drinka i udostępnia kompromitujące zdjęcia w sieci. Fotki docierają do władz uniwersyteckich, które usuwają Sur z listy studentów. Zrozpaczona dziewczyna próbuje odkryć, co stało się na imprezie i kto ją wrobił. Fabuła raczej przewidywalna, co mną jednak wstrząsnęło, to bezradność kobiet, walczących o swoje prawa, zdominowanych przez mężczyzn z ich otoczenia.

20. "Żona na niby" reż. Dennis Dugan - komedia z Adamem Sandlerem i Jeniffer Aniston. Dany, wzięty chirurg plastyczny, prosi swoją asystentkę i jej dzieci, aby ci udawali jego rodzinę, ma on bowiem plan uwiedzenia pięknej modelki, która koniecznie chce poznać ex żonę nowego ukochanego. Mistyfikacja kończy się oczywiście niespodziewanym uczuciem pomiędzy Danym i jego koleżanką z pracy.

21. "Chyba na pewno Ty" reż. Nahnatchka Khan - świetna komedia romantyczna. Odnosząca sukcesy w branży kulinarnej, Sasza, wraca do rodzinnego miasta, gdzie spotyka swojego dawnego przyjaciela z dzieciństwa Marcusa, w którym się kiedyś podkochiwała z wzajemnością. Coś ich do siebie po latach przyciąga, jednak różnice zawodowe, ambicje i podejście do życia nie pozwalają im spróbować zawalczyć o związek.

22. "W królewskim stylu" reż. Rick Jacobson - sympatyczna komedia romantyczna. Fryzjerka z Nowego Yorku Izzy przypadkowo strzyże młodego księcia Lavanii, Thomasa, co staje się początkiem pięknej przyjaźni. Książę w ramach podziękowania zaprasza swoją nową przyjaciółkę i jej fryzjerską ekipę, aby przygotowali gości podczas królewskiego wesela. Pomiędzy Izzy a Thomasem rodzi się uczucie, ale na przeszkodzie staje poczucie obowiązku obojga.
 
23. "Gdy spotkaliśmy się pierwszy raz" reż. Ari Sandel -  kolejna komedia romantyczna. Noah jest szaleńczo zakochany w swojej przyjaciółce, która za niedługo ma wyjść za mąż. Zdesperowany chłopak trafia do budki fotograficznej, gdzie po raz pierwszy spotkał Avery, a urządzenie niespodziewanie przenosi go w czasie. Noah ma teraz szansę poznać ukochaną jeszcze raz i rozkochać ją w sobie.

24. "Ilu miałaś facetów?" reż. Mark Mylod - kolejna komedia romantyczna, tym razem jednak bardziej pikantna od poprzednich. Ally szykuje się do ślubu siostry, na który nie ma z kimś pójść, bowiem każdy jej kolejny facet z nią zrywa. W końcu sfrustrowana zaczyna się zastanawiać, co z nią jest nie tak, i dlaczego żaden z chłopaków, z którymi spała, nie został z nią na dłużej.

25. "Ta ostatnia noc" reż. Steve Pink - historia pewnego związku, który zaczyna się od przygody na jedną noc, ma jednak szansę zmienić się w coś poważnego. Wzloty i upadki, wspólne mieszkanie, codzienne sprawy, obowiązki, ale też przyjaciele, którzy mieszają im w głowach, sprawiają, że para zrywa ze sobą niegotowa na wspólne życie. Czy dają sobie jeszcze jedną szansę, czy poszukają nowych parterów?

26. "Skok przez miotłę" reż. Salim Akil - Sabrina i Jason zakochują się w sobie i dość szybko planują ślub, co nie spotyka się ze zrozumieniem rodziców dziewczyny i matki chłopaka. Do tego przyszli teściowie pochodzą z dwóch różnych światów. Rodzina Sabriny to bogaci przedsiębiorcy zamieszkujący piękny dom na przedmieściach, matka Jasona pracuje na Brooklynie i zmaga się z problemami finansowymi. Do tego nie planuje oddać swego syna w ręce podejrzanej dziewczyny z wyższych sfer. Na ślubie dochodzi więc do skandalu.

27. "Swatamy swoich szefów" reż. Clarie Scanion - dwójka zapracowanych asystentów postanawia uknuć niecny plan wyswatania swoich szefów, aby mieć trochę spokoju i czasu dla siebie. Organizując atrakcje dla swoich przełożonych nie przypuszczają, że zakochają się w sobie.

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]
 
Muzycznie:

W styczniu skupiłam się na kawałkach, których słucha moja córka. Wprawdzie te instagramowo tiktokowe różnią się od oryginałów, ale obie wersje przypadły mi do gustu. Pierwszy to nostalgiczny kawałek Adele "Easy on me"
 

drugi to Glass Animal i "Heat Waves" 


A jak Wam minął styczeń?

Sardegna

piątek, stycznia 28, 2022

"Bez reszty" Wojtek Miłoszewski

 

Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
audiobook: czas trwania 12 godzin 10 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Janusz Zadura


Po przesłuchaniu "Kastora", czyli thrillera policyjnego osadzonego w Krakowie na początku lat 90 tych, autorstwa Wojtka Miłoszewskiego, wzięłam się praktycznie od razu za poznanie jego kontynuacji. Dzięki temu, że "Bez reszty" również dostępne jest w abonamencie Empik Go, a lektorem ponownie jest pan Janusz Zadura, można od razu wkręcić się w historię i płynnie przejść od jednego wątku i sprawy kryminalnej, którą badał Kastor Grudziński, do drugiej. Jest to tym łatwiejsze, że akcja powieści rozgrywa się praktycznie zaraz po zakończeniu tomu pierwszego. 
 
"Bez reszty" nie jest tak bardzo skupione wokół przeszłości głównego bohatera, jak to miało miejsce w części pierwszej, tylko koncentruje się na sprawie, jaką przyszło mu prowadzić. Natomiast, co ciekawe, oprócz motywu kryminalnego, w tej historii bardzo ważna jest warstwa społeczno ekonomiczna ówczesnej Polski i wszelkie wzmianki o transformacji gospodarki, otwarciu kraju na zachód, pełnych półkach w sklepach, galopującej inflacji, czy prywatyzacji. Przez to mocno w historii mocno rozbudowane są wątki układów, zatrudniania pracowników bez kwalifikacji, ale "po znajomości", szemranych interesów, "dorabiania się" na podejrzanych biznesach oraz cinkciarzy. 
 
Akcja powieści toczy się w Krakowie, a miasto staje się idealnym przykładem tego, jak początek lat 90 - tych wpłynął na mieszkańców dużych miast. Skrajne ubóstwo sąsiaduje z nowobogackimi przedsiębiorcami, a w ich tle prężnie rozwija się zorganizowana działalność gangsterska, opierająca się na wymuszeniach, szantażach i handlu narkotykami.
 
W Krakowie pojawia się amfetamina, jako zupełna nowość dla ledwo co stransformowanej, miejskiej policji. Funkcjonariusze nie bardzo ogarniają temat, a jakby tego było mało, dotychczasowy naczelnik wydziału, a prywatnie przyjaciel Kastora, zostaje zastrzelony na służbie podczas jednej z obław. Grudziński ma podejrzenia, że śmierć naczelnika nie była przypadkowa, postanawia więc znaleźć winnego na własną rękę. Do tego musi więc zmierzyć się z rewolucją, która szykuje się na komendzie, czyli zmianą przełożonego i jego metod działania, ale przede wszystkim faktem, że nowa władza nie ma pojęcia o dowodzeniu grupą wywiadowczą, mającą za zadanie rozbicie szajki narkotykowej.
 
Jakby tego było mało, w Krakowie od jakiegoś czasu dochodzi do porwań dzieci majętnych obywateli, prawdopodobnie dla okupu, a co gorsza, mimo wpłacenia odpowiedniej kwoty, dzieci nie wracają do rodziców żywe. Wśród zaginionych znajduje się także mały Bartek, syn pracownika zakładów komunalnych, którego porwanie zupełnie nie pasuje do ustalonego motywu. Czy ojciec chłopca coś ukrywa? A może porwanie dzieciaka było zupełnie przypadkowe? 
 
Kastor mocno angażuje się w sprawę, nie tylko poszukiwania porwanych dzieci, ale także odkrycia, kto stoi za zamordowaniem naczelnika. A ponieważ nie ma wsparcia w nowym komendancie, który wręcz cenzuruje jego poczynania, musi radzić sobie sam, ewentualnie z pomocą znanego z części pierwszej sierżanta Kwietnia, zwanego Kwiatkiem, który za dnia jest eleganckim dżentelmenem, pachnącym najlepszą wodą kolońską, natomiast nocą przemienia się w niepanującego nad swoim nałogiem, alkoholika, oraz Ślepego, emerytowanego milicjanta, który z powodu braków kadrowych, został sprowadzony do komendy.
 
Ciekawostką jest fakt, że w tym tomie miarka, co do tolerowania wyskoków Kwiatka, się przebiera, stąd też zostanie on postawiony przez Kastora przed faktem dokonanym i będzie musiał zmierzyć się ze swoim nałogiem.
 
Lektura "Bez reszty" sprawiła mi wielką czytelnicza frajdę. Wczułam się w klimat lat 90 - tych, dałam się wciągnąć sprawie kryminalnej i poszukiwaniu porwanych dla okupu dzieci, tym bardziej, że niektóre rozdziały zostały pokazane z perspektywy małego Bartka, stąd też możemy bezpośrednio poznać sytuację, w jakiej się znalazł.   

Bardzo się cieszę, że tym razem zapoznałam się z serią we właściwej kolejności, sądzę bowiem, że sięgając po "Bez reszty" bez znajomości "Kastora" nie mogłabym dobrze poznać, zarówno zawodowej, jak i prywatnej historii krakowskiego policjanta. Jeśli macie ochotę na kryminał retro z interesującym bohaterem w roli głównej, umiejscowiony w Krakowie lat 90 - tych, zapraszam do lektury obu tytułów.
Sardegna

wtorek, stycznia 25, 2022

"Przeżyć. Moja tragedia na Nanga Parbat " Elisabeth Revol

 
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron:  223
Moja ocena : ?/6
 
"Przeżyć" Elisabeth Revol to moja pierwsza (ale na pewno nie ostatnia) książka górska przeczytana w tym roku. Wspomnienia francuskiej himalaistki z akcji zimowego zdobycia Nanga Parbat w 2018 roku, w czasie której niestety zginął jej partner Tomek Mackiewicz, wzbudziły we mnie niesamowite emocje i przypomniały mi dlaczego tak kocham literaturę górską. 
 
Opowieści himalaistów, opisy wejść na najwyższe szczyty świata, walka z górą, warunkami atmosferycznymi, ale przede wszystkim z samym sobą, swoimi słabościami i wytrzymałością, są mi bardzo bliskie. Jestem w stanie zrozumieć, co kieruje ludźmi podejmującymi się wysokogórskich wyzwań i z wielkimi emocjami towarzyszę im wirtualnie we wspinaczce, która jak wiadomo czasami kończy się sukcesem, innym razem porażką, a jeszcze innym razem dramatem, gdy nie uda się szczęśliwie z wyprawy powrócić. Każda historia zdobywania góry jest inna, wyjątkowa. Do każdej lektury na ten temat podchodzę z zainteresowaniem, ale przede wszystkim szacunkiem i trochę zazdrością, że ktoś ma tyle odwagi, kondycji, siły i wytrzymałości, aby podjąć się takiego ekstremalnie trudnego zadania i w ten sposób realizować swoje marzenia. 
 
Czytałam naprawdę sporo książek górskich, angażując się emocjonalnie w temat. Wszystko jednak do czasu, a dokładnie do roku 2018, kiedy miała miejsce wspomniana przeze mnie akcji na Nanga Parbat, czyli pierwsze zimowe wejście Revol i Mackiewicza oraz tragedia, która rozegrała się później na strokach tego ośmiotysięcznika. Tomek Mackiewicz nie wrócił z tej wyprawy, Elizabeth Revol została uratowana przez grupę wspinaczy działających pod K2, w tym Adama Bieleckiego i Denisa Urubko, a cały świat obserwował tą sytuację z zapartym tchem, komentując całą akcję. 
 
Ogromny szum medialny, który wytworzył się wokół wyprawy sprawił, że na rynku książki pojawiło się bardzo wiele publikacji z zakresu literatury górskiej, ale też wielu "specjalistów", czytelników, którzy po przeczytaniu jednego tytułu wiedzieli już "wszystko" o zimowym himalaizmie, zdobywaniu ośmiotysięczników i powodach, którymi kierują się ludzie wyruszając na takie wyprawy. Owi czytelnicy nie mieli wcześniej do czynienia z tematem, powiem brutalnie, że "przyciągnęła" ich tragedia na Nanga Parbat, ale za to chętnie dzielili się ze światem swoją "wiedzą" na ten temat. 
 
I wtedy przelała się moja osobista czara goryczy. W momencie, kiedy wokół mnie zaczęły pojawiać się osoby zainteresowane tematem górskim od miesiąca, stające się z dnia na dzień specjalistami od wspinaczki wysokogórskiej, polskiego i światowego himalaizmu, tłumaczące mi na czym polega fenomen gór i zachwalające książki, które czytałam lata temu, sprawiały, że przestałam sięgać po ten gatunek. Porzuciłam książki, które kochałam od lat, nie chciałam bowiem uczestniczyć w blogowym "szale" i płynąć na popularności górskich tytułów. 
 
I tak mój "odpoczynek" trwał trzy lata (ostatnią książką o górach, jaką przeczytałam była "Ucieczka na szczyt" Bernadette McDonald w lutym 2018), ale w sumie wyszedł mi na dobre, bowiem teraz, kiedy moda na góry się już skończyła i zostali tylko czytelnicy naprawdę zainteresowani tematem, mogę na nowo, z czystym umysłem sięgać po coś, co naprawdę mnie interesuje i nie musieć wysłuchiwać mądrości jednoksiążkowych specjalistów.
 
Zaczęłam więc od tego, na czym właściwie skończyłam, czyli od tragedii na Nandze Parbat widzianej oczyma Elisabeth Revol. Francuzka w swej książce opisuje nie tylko przygotowania do wyprawy, jak i sam jej przebieg, a także to, co wydarzyło się na szczycie, czyli pogorszenie kondycji Tomka, konieczność pozostawienia go w miarę bezpiecznym miejscu i próbę zejścia po pomoc, walkę o przetrwanie oraz całą akcję ratowniczą. Elisabeth opisuje swoje zejście, walkę o każdy kolejny krok, siłę i determinację by przeżyć noc na grani. Revol sporo miejsca w swej książce poświęca także Tomkowi, opowiada o ich przyjaźni, celach im przyświecających, różnicach i podobieństwach, jakie ich do siebie przyciągały i dzięki temu mogli być dla siebie idealnymi górskimi partnerami. Jest to bardzo osobista książka, mocno nasycona emocjami, sądzę że Elizabeth pisała ją w niedługim czasie po zejściu z góry, sporo w niej bowiem świeżych ran i niedokończonych spraw. Zarówno tych z Tomkiem, jak i z samą sobą.
 
"Przeżyć" to publikacja idealna dla osoby interesującej się tematem i zaciekawionej tym, co tak naprawdę wydarzyło się Nandze, ale bez zbędnych sensacji i plotek. Lektura pozwoli jej na inne spojrzenie na sprawę, różniące się od tego, co serwowały nam owego czasu media i internetowy szum. A mnie wspaniale było powrócić w Himalaje, choć zaczęłam od ich nie najłaskawszej strony. Warto jednak było. Jak zawsze zresztą.
 
Sardegna

niedziela, stycznia 23, 2022

"Infantka" Wojciech Nerkowski

 
Wydawnictwo: Lira
 Liczba stron: 416
Moja ocena : 5/6
 
 
Jestem wielką fanką twórczości Wojtka Nerkowskiego i mogę pochwalić się, że czytałam właściwie wszystkie Jego książki za wyjątkiem "Przecięcia" ("Spisek", "Zdrada" i "Koniec scenarzystów", "Okrutnie piękny", "Kryptonim Romeo") . Cechą charakterystyczną tych powieści jest wciągająca fabuła, dynamiczna akcja oraz to, co najważniejsze, czyli plastyczne opisy, naturalne dialogi, które sprawiają, że daną opowieść czyta się doskonale, praktycznie na raz. Wojtek Nerkowski ma niesamowitą zdolność lekkiego i naturalnego kreowania fabuły, dzięki temu czytelnik ma wrażenie, iż  jest częścią akcji i może się w nią wczuć w podobny sposób, jakby oglądał ją na dużym ekranie. Sięgając po książki autora mamy też pewność, że lektura będzie satysfakcjonująca i odprężająca, i na pewno nie będziemy musieli się przez nią przedzierać.
 
Główną bohaterką "Infantki" jest Hania Wysocka, dziewczyna bez przeszłości, która dzieciństwo spędziła w domu dziecka. Hania od dłuższego czasu spotyka się z Jakubem, młodym, dobrze zapowiadającym się prawnikiem, i nic nie stoi właściwie na przeszkodzie, aby ich związek wkroczył w poważniejszą fazę. Ani fakt, iż rodzice Jakuba nie do końca akceptują tą relację, uważając, że dziewczyna o niewiadomym pochodzeniu nie jest odpowiednią partią dla ich syna, ani to, że Hania pracując jako stewardessa sporo podróżuje i przez większość tygodnia nie ma jej w domu.
 
Podczas weekendowej wycieczki za miasto, Jakub z Hanią trafiają do dworku w Wojdanach leżącego na obrzeżach Warszawy. Podczas zwiedzania majątku należącego do rodziny Woydańskich zauważają obraz kobiety, która swym wyglądem łudząco przypomina Hanię. Co więcej, miejscowy włóczęga "rozpoznaje" w dziewczynie krewną zmarłego przed laty ordynata, co już naprawdę wydaje się dziwne.
 
Hania początkowo z wielkim humorem podchodzi do niespodziewanego podobieństwa do Woydańskich, jednak zmotywowana pozytywnym nastawieniem Jakuba do sprawy, z czasem zaczyna się poważnie zastanawiać, czy faktycznie mogłoby istnieć jakieś pokrewieństwo pomiędzy nią a arystokratyczną rodziną. Tym bardziej, że nie wie ona nic na temat swojej przeszłości, mogłaby więc być córką kogokolwiek. Nawet ordynata. 
 
Kiedy jednak zaczyna interesować się bliżej historią Stanisława Woydańskiego, spotyka się z wyraźnym sprzeciwem jego krewnych, którzy absolutnie nie chcą grzebania w ich prywatnym życiu, szukania ewentualnych potomków ordynata, a co za tym idzie, dzielenia się z nimi spadkiem. Nie zważając na protesty zainteresowanych, dziewczyna postanawia kontynuować poszukiwania, a przy okazji utrzeć nosa zarozumiałym członkom arystokratycznej rodziny. Najbardziej jednak zależy jej na poznaniu swoich korzeni, stąd też jej motywacja jest bardzo silna.
 
Kiedy para zaczyna szukać powiązań Hani ze Stanisławem Woydańskim, aby potwierdzić fakt, iż faktycznie jest jego córką, wokół sprawy zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jedna z osób, która mogłaby rzucić więcej światła na prawdę, ginie, inna nagle znika, ktoś ostrzega dziewczynę przed dalszymi poszukiwaniami, a krewni ordynata stają się coraz bardziej natarczywi. Hania zaczyna odczuwać niepokój, ale też coraz bardziej wątpi w celowość swoich działań i w uczciwość osób pomagających i towarzyszących jej w dojściu do prawdy.
 
Czy faktycznie dziewczyna jest nieślubną córką arystokraty i spadkobierczynią fortuny? A może to tylko sprytna manipulacja kogoś, kto ma plan wykorzystać niespodziewane podobieństwo Hani do Woydańskich, dla własnych celów?
 
Nie chciałabym zdradzać więcej na temat fabuły, bo "Infantka" kryje w sobie wiele tajemnic i niespodzianek, a do tego trzyma w napięciu do ostatniej strony. Najlepiej będzie, jeśli czytelnik sam będzie mógł się przekonać, jak skończy się historia Hani i czy dane będzie jej poznać swoich biologicznych rodziców. Najlepszą wskazówką na to, co czeka czytelnika w trakcie lektury, jest zdanie umieszczone na okładce powieści: "Szukając swojej tożsamości, można stracić wszystko inne". Ale czy na pewno będzie warto? 
 
Sardegna

piątek, stycznia 21, 2022

"Wiatr" Igor Brejdygant

 
Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna 
audiobook: czas trwania 9 godzin 32 minuty
Moja ocena : 4/6
lektor: Andrzej Chyra, Karolina Gruszka, Kamil Pruban
 
"Wiatr" Igora Brejdyganta to nowa produkcja Empik Go, która spotkała się z wielkim zainteresowaniem czytelników i słuchaczy, stąd też i ja postanowiłam sprawdzić, czy spodoba mi się nowa powieść autora, tym bardziej, że jej akcja toczy się w Zakopanem i zaczyna od wypadku w górach. 
 
Jak wiadomo, uwielbiam wątki górskie w powieściach beletrystycznych, a jeżeli są jeszcze w jakiś sposób powiązane ze zbrodnią, tajemniczym zniknięciem, albo sekretem sprzed lat, to już w ogóle jest to mój ulubiony motyw i zawsze ciekawi mnie, w jaki sposób zostanie wpleciony do kryminalnej historii.
 
Nie czytałam właściwie żadnej poprzedniej książki pana Brejdyganta, stąd też nie wiedziałam czego się po "Wietrze" spodziewać. Otrzymałam nietypowy kryminał, będący nawet bardziej obyczajówką, thrillerem psychologicznym, niż powieścią akcji, w którym dużą rolę odgrywa psychika głównego bohatera, miotającego się pomiędzy tym, co dzieje się w jego życiu, oczekiwaniami, pragnieniami i wyobrażeniami na temat otaczającego świata.
 
Wawrzyniec Wiślicki, niespełniony pisarz, dziennikarz, który przez kilka zimowych miesięcy, jako były TOPRowiec zaszywa się w jednym z tatrzańskich schronisk, aby pomagać w akcjach ratunkowych, próbuje się wyciszyć, znaleźć sens i cel egzystencji na kolejny rok. Pomimo swoich 50 paru lat Wawrzyniec nie potrafi ułożyć sobie życia. Mimo że spotyka się z wieloma kobietami, wdaje się w przygodne romanse, ciągle szuka kogoś, kto zainteresuje go i zatrzyma na dłużej. 
 
Kiedy zima powoli dobiega końca, a w górach wieje najsilniejszy halny od lat, spod Szpiglasowej Przełęczy, aż do Morskiego Oka schodzi lawina, która porywa ze sobą dwójkę turystów. Świadkiem tego wydarzenia jest Wawrzyniec, rozpoznający w ofiarach lawiny małżeństwo poznane wcześniej w jadalni schroniska. Grupa TOPRowców wyrusza turystom na pomoc, jednak akcja ratunkowa nie przynosi sukcesu, pozostawiając ich ciała pod śniegiem. Wawrzyniec, jako bezpośredni świadek zdarzenia ma jednak nieodparte wrażenie, że coś w tej całej sytuacji nie gra, a lawina nie była dziełem przypadku i sił natury, tylko została sztucznie wytworzona przez człowieka. Wydaje mu się bowiem, że tuż przed zejściem lawiny, usłyszał jakiś dziwny dźwięk, który mógł prawdopodobnie być wybuchem. 
 
Nikt nie dowierza jego wersji wydarzeń, stąd też Wiślicki postanawia sprawę zbadać nieco bliżej. Kiedy wyrusza w góry, faktycznie zauważa na stoku pewne ślady, które mogłyby sugerować, że ktoś wywołał lawinę i chciał się pozbyć dwójki turystów, a kiedy na jaw wychodzą jeszcze dodatkowe fakty, jakoby ludźmi, których zmiotło ze zbocza góry, było znane w całym Zakopanym, ekscentryczne małżeństwo, Agnieszkę i Piotra Markowskich, sprawa ich śmierci robi się jeszcze bardziej nieprzypadkowa i tajemnicza.
 
Kiedy Wawrzyniec zaczyna drążyć i wypytywać ludzi znających parę dochodzi do ciekawych wniosków. Małżeństwo Markowskich było mocno rozchwiane, skonfliktowane, małżonkowie zdradzali się, rozchodzili i ponownie wracali do siebie. Coś ich wyraźnie do siebie przyciągało, iż ostatecznie po tylu latach ciągle trwali przy sobie. Do tego, Agnieszka była słynną malarką, której obrazy wystawiane na aukcji osiągały olbrzymie kwoty, stąd też faktycznie mogły istnieć powody, dla których ktoś chciał się ich pozbyć.
 
Wiślicki, prowadząc amatorskie śledztwo, zapoznaje się gosposią lokalnego proboszcza, Moniką, który ma wiele do powiedzenia na temat Markowskich. Kobieta w ogóle wzbudza w nim cieplejsze uczucia, a mężczyzna po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, zaczyna angażować się w jakiś związek. Sam dziwi się sobie, że jest pod takim urokiem Moniki i coraz częściej myśli o niej w kategoriach kobiety na stałe. 
 
Rozterki uczuciowo egzystencjalne to jeden z wątków powieści, drugim jest śledztwo prowadzone w sprawie Markowskich, początkowo krążące wokół lawiny, ale z czasem przechodzące w zupełnie inną stronę, Wawrzyniec ma bowiem podejrzenie, jakoby z całą sprawą coś wspólnego miały obrazy Agnieszki. Tym bardziej, że w otoczeniu Wiślickiego pojawia się ekscentryczny marszand i piękna kobieta, która teoretycznie nie powinna żyć.
 
Kolejnym wątkiem są wizje Wawrzyńca, które sprawiają, że mężczyzna już sam się gubi w tym, co jest prawdą, a co wytworem jego wyobraźni. Zdarza mu się bowiem być świadkiem pewnych wydarzeń, które zupełnie wykluczają to, co dzieje się po jakimś czasie. Mężczyzna zaczyna się już obawiać, że traci rozum i że to duszna, zamknięta atmosfera Zakopanego, a właściwie halny, sprawiający, że całe miasto okrywa przygnębiająca, trochę psychodeliczna atmosfera, tak na niego działa. Prawda leży jednak gdzieś zupełnie indziej.
 
Mam z "Wiatrem" problem, bo z jednej strony, nastawiając się na kryminał z wątkiem górskim, Zakopanem, lawiną i poszukiwaniem zaginionych turystów, czuję się trochę rozczarowana. Ten wątek rozgrywa się w tle i jest taki trochę na doczepkę, więc nie czułam się ukontentowana. Z drugiej jednak strony, patrząc na książkę, jako powieść psychologiczną, naprawdę jest nieźle. Poza tym, to, co zasługuje na bardzo duże uznanie i wyróżnienie, coś, co w moich oczach "uratowało" tę książkę, to zakończenie. Niesamowite, psychodeliczne, sprawiające, że właściwie trzeba byłoby przeczytać książkę ponownie, żeby ją dokładnie zrozumieć. I choćby dlatego warto po nią sięgnąć. Dostaniecie coś, co pomiesza w głowach i sprawi, że nic nie będzie już łatwe i oczywiste.
 
Sardegna

środa, stycznia 19, 2022

Co będziemy czytać w lutowej Trójce e-pik?

Zapraszam do zaplanowania lutowej Trójki e-pik. W komentarzach poniżej lub  na naszej grupie trójkowej zostawiajcie propozycje kategorii, które chcielibyście przeczytać w lutym. Przypominam, że nie powtarzamy opcji, które już wcześniej był wykorzystane (dla pewności TUTAJ znajdziecie zestawienie wszystkich Trójkowych kategorii, jakie do tej pory się pojawiły). Biorę pod uwagę pierwszych 10 opcji, a później w ankiecie na blogu i w grupie na Facebooku będziecie mogli wybrać swojego faworyta. Przypominam, że każdy uczestnik może oddać w ankiecie maksymalnie 3 głosy. Zapraszam do zabawy i proponowania swoich kategorii.
 
*** 
 
AKTUALIZACJA
 
Poniżej znajdziecie dziesięć Waszych propozycji na to, co będziemy czytać w styczniowej Trójce e-pik. Wybieramy trzy najciekawsze, oddając swoje głosy tutaj lub na grupie na FB. Opcja z największą liczbą głosów będzie czytana w styczniu. Miłej zabawy!
 
Dzień kota, książka z kotami i o kotach
Morska bryza - przeczytam książkę wydawnictwa Wiatr od morza.  
Nowe - stare,czyli wznowienie,nowe tłumaczenie, nowe wydanie
Krótko i na temat - czytamy krótkie formy
Eurotrip - akcja w dwóch lub więcej miejscach w Europie
Greckie klimaty - literatura grecka lub z akcją w Grecji
Książka w kostiumie - tytuł, okładka lub autor sugerują jakąś tematykę, a książka okazuje się o czym innym.
Połącz kropki - czyli dobierz taką trzecią pozycję która ma dowolną cechę wspólną z pozostałymi dwiema
¡Hola España!" (autor Hiszpan albo akcja w Hiszpanii) 
Książka z okazji... - Wybieramy książkę, która treścią pasuje do jednego z lutowych świąt.   
 
Sardegna

sobota, stycznia 15, 2022

"Deszcz" Marcin Ciszewski

 
  Wydawnictwo: War Book
 Liczba stron:  384
Moja ocena : 5/6 

"Deszcz" Marcina Ciszewskiego to książka, która jako jedna z nielicznych została przeze mnie w zeszłym roku wypożyczona z biblioteki. Moja relacja z tym książkowym miejscem jest raczej skomplikowana, i nie wynika to z faktu, że nie lubię chodzić do biblioteki. Wręcz przeciwnie - uwielbiam! Ale mocno to ograniczam, ponieważ za każdym razem wychodzę z niej z naręczem wypożyczonych książek, które przecież koniecznie muszę przeczytać, zupełnie zapominając o setkach tytułów czekających w domu. Stąd też już parę lat temu założyłam sobie, że niczego z biblioteki nie przynoszę chyba, że są to książki wystawione na pobibliotecznym kiermaszu. 
 
Zdarza mi się jednak skorzystać czasami z dobrodziejstw zasobów bibliotecznych, a to głównie w sytuacji ekstremalnej, czyli w takiej, kiedy bardzo chcę daną książkę przeczytać, ale nie mam jej w domu, i nie mogę zdobyć jej z żadnego innego źródła. Natomiast mój mąż jest bardzo częstym użytkownikiem biblioteki i przynosi z niej zazwyczaj jakieś fajne audiobooki, ale nie tylko. Ostatnio wymyślił, że doczyta sobie całą serię meteorologiczną Marcina Ciszewskiego z Jakubem Tyszkiewiczem w roli głównej, bo zna tylko dwa tomy, zresztą tak, jak i ja, czyli "Upał" (tom 2)  oraz "Wiatr" (tom 3), a do kompletu brakowało mu jeszcze "Mrozu" (tom 1), "Mgły" (tom 4) i "Deszczu" (tom 5). No i przyniósł brakujące części do domu i zgadnijcie, od którego tomu ja zaczęłam nadrabiać zaległości? 
 
Na swoje usprawiedliwienie dodam, że można czytać poszczególne tomy niezależnie od siebie, i spokojnie rozeznać się w wydarzeniach, wyjątkiem jest właściwie tylko "Deszcz", który kończy całą historię, ale niesie też ze sobą sporo spojlerów. Nie pytajcie, dlaczego właśnie od niego zaczęłam, bo nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale wiem, że kiedy doczytam resztę. Taka jest przynajmniej oficjalna wersja...
 
Zanim przejdę do krótkiej charakterystyki "Deszczu", chciałam tylko nadmienić, że "Upał" i "Wiatr" to świetne historie sensacyjne, rozgrywające się w polskich realiach. Pierwsza dotyczy udaremnienia zamachu bombowego, który planowany jest na czas piłkarskich Mistrzostw Świata, odbywających się na Stadionie Narodowym, drugi - ataku podczas przyjęcia sylwestrowego organizowanego w schronisku na Kasprowym Wierchu. Tyszkiewicz, komisarz Komendy Stołecznej, oficer Wydziału do Walki z Terrorem, jak do tej pory radził sobie całkiem nieźle z różnymi zamieszkami, potencjalnymi atakami terrorystycznymi, czy innym zagrożeniem bezpieczeństwa państwa, jednak w pewnym momencie sytuacja zaczyna przerastać nawet jego możliwości. Ale po kolei.
 
Akcja "Deszczu" toczy się dosłownie kilkanaście dni po zakończeniu "Mgły", czyli po rozwiązaniu sprawy rozbitego na Okęciu samolotu pasażerskiego z rządową delegacją rosyjską, kiedy Tyszkiewicz, ramię w ramię z politykami, stał w pierwszej linii obrony, starając się uspokoić sytuację, jak najszybciej okryć, kto stoi za zamachem i uspokoić nerwowe nastroje polityczne.
 
Kiedy sytuacja wydaje się w miarę stabilna, Polska szykuje się do kolejnego wielkiego wydarzenia, przylotu prezydenckiej pary z USA, prezydent ma bowiem rozmawiać o sytuacji geopolitycznej w Europie, a jego żona ma w tym czasie towarzyszyć Pierwszej Damie w charytatywnej licytacji aukcji obrazów, z której zysk przeznaczony jest na jedną z fundacji. Tak się składa, że główną osobą odpowiedzialną z przygotowanie aukcji, a jednocześnie znaną malarką, jest Helena Tyszkiewicz, żona Jakuba, która mocno stresuje się tym wyzwaniem zawodowym, ale wie, że po skończonej pracy i pożegnaniu pary prezydenckiej czeka ją zasłużony urlop. Małżeństwo Tyszkiewiczów bowiem, po wielu perturbacjach, z którymi musiało się zmierzyć, postanawia opuścić Polskę i wyjechać na stałe za granicę. Stąd też przygotowanie aukcji i ochrona prezydenckiej pary przez Jakuba ma być ich ostatnim zobowiązaniem.
 
Wizyta prezydenckiej pary nie przebiega jednak pomyślnie. Kiedy Pierwsze Damy udają się do galerii, aby wziąć udział w aukcji, terroryści przejmują budynek, biorąc kobiety, jak i większość obecnych na miejscu osób, w tym żonę Tyszkiewicza, na zakładników. Oszalały z rozpaczy i wściekłości Jakub, odpowiedzialny za dowództwo nad grupą szturmową, wbrew zwierzchnikom wydaje nieprzemyślany rozkaz do ataku, po czym znika, kiedy terroryści w odpowiedzi na szturm, wysadzają budynek w powietrze.

Za komisarzem zostaje od razu wysłany list gończy, jedynie jego przyjaciele z komendy nie dowierzają, jakoby miał on wydać tak absurdalny rozkaz i sprzeciwić się dowódcom. Wprawdzie jego zachowanie mogło wynikać z faktu porwania żony i działania w afekcie, ale jest to raczej niepodobne do Tyszkiewicza, stąd też Krzeptowski z zaufaną grupą współpracowników postanawiają znaleźć ukrywającego się Jakuba i odkryć, gdzie leży prawda.
 
W "Deszczu" wiele się dzieje. To, co powyżej opisałam, to właściwie początek historii, jej dalszy ciąg będzie w rękach komisarza ukrywającego się przed zwierzchnikami, próbującego dociec prawdy, a także grupy śledczej podążającej jego śladem. Akcja nie zwalnia tempa, nowe wątki leżące u podstawy zamachu na galerię sztuki powoli odkrywają się przed czytelnikiem, aby w finale ukazać całą prawdę, która może wstrząsnąć nie tylko Tyszkiewiczem, ale przede wszystkim całym krajem, a nawet światem. 

Seria meteorologiczna autorstwa pana Marcina Ciszewskiego należy do gatunku sensacyjnego political fiction, jednak nie jest trudno wyobrazić sobie, że opisywane w książce wydarzenia mogłyby zdarzyć się naprawdę. Historia ta robi wrażenie na czytelniku, dając mu poczucie, że o bardzo wielu rzeczach rozgrywających się w świecie polityki, biznesu i międzynarodowych wpływach, nie ma najmniejszego pojęcia. Ale może to nawet lepiej. Nieświadomość czasami jest zbawienna.

Sardegna

czwartek, stycznia 13, 2022

"Taki wstyd" Joanna Jagiełło

 
Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
audiobook: czas trwania 8 godzin 43 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Agnieszka Postrzygacz


"Taki wstyd" to kryminalno obyczajowa powieść pani Joanny Jagiełło, autorki, którą do tej pory kojarzyłam głównie, jako twórczynię książek dla dzieci i młodzieży. Kiedy znalazłam tego audiobooka w ofercie mojego abonamentu Empik Go, bardzo się ucieszyłam, chciałam bowiem sprawdzić, czy powieść dla dorosłych w wydaniu pisarki wypadnie równie dobrze, jak te skierowane dla najmłodszych.
 
Tak, jak wspomniałam, "Taki wstyd" to powieść z wątkiem kryminalnym, jednak największy nacisk kładzie na aspekt obyczajowy, a właściwie historię rodzinną, pamięć rodową i dziedziczenie transgeneracyjne. To głównie wokół tego wątku kręci się opowieść, nawiązując do nieuchronności losu, przeznaczenia i klątwy przechodzącej z pokolenia na pokolenie.
 
Olgierd i Marta, mimo że są po rozwodzie, utrzymują ze sobą przyjacielskie relacje, a ponieważ w swoim towarzystwie świetni odpoczywają, postanawiają spędzić wspólnie kolejne wakacje. Na swoją bazę urlopową wybierają Hel, niestety nie mogą w pełni korzystać z uroków wakacji, ponieważ pogoda wyraźnie im nie sprzyja. Trochę więc z nudów, trochę z przekory zaczynają interesować się lokalną, ale jak do tej pory nierozwiązaną sprawą kryminalną, a mianowicie zamordowaniem miejscowego dyrygenta.
 
Człowiek ten był szanowany w lokalnej społeczności, miał kochającą rodzinę i bardzo dobrą opinię, nie wiadomo zatem, kto pragnąłby jego śmierci. Do tego, w czasie urlopu Olgierda i Marty na Helu, w tajemniczych okolicznościach znika również żona dyrygenta. Para turystów postanawia więc włączyć się w śledztwo i poszukać tropów na własną rękę, urozmaicając sobie w ten sposób urlop.

A ponieważ uwielbiam czytać powieści, które toczą się w miejscach mi znajomych, z tym większą przyjemnością dałam się porwać tej opowieści, do czego i Was zachęcam.
 
Sardegna