Pages

środa, czerwca 29, 2011

Stos czerwcowy cz.2

Tym razem będzie skromnie. I dobrze, bo w takim tempie zdobywania książek nie przeczytam ich do końca życia. Oto mój malutki stosik:


1. "Odpowiedni trup" G. Semprun
2. "Magnetyzerka" B. Ewing - wygrana na pewnym portalu
3. "W pogoni za wiatrem" S. Hamilton
4. "Sen" L. McMann
Numer 1,3 i 4 zdobyte na Podaju.
Pochwalę się jeszcze wygraną w blogowym konkursie u Magdy:


 Madziu jeszcze raz serdecznie dziękuję

Czerwiec uważam za bardzo udany czytelniczo miesiąc. Przeczytałam aż 11 książek, co w mojej sytuacji rodzinnej jest na prawdę niezłym wynikiem. Mój czytelniczy rekord to 13 z jednym dzieckiem na stanie, więc jestem z siebie bardzo dumna

1. "Niemiecki bękart" Camilla Läckberg  - 5
2. "Otchłań zła" Maxime Chattam -6
3. "Dziennik szalonej narzeczonej" Laura Wolf - 4
4. "W ciemnościach strachu" Maxime Chattam - 6
5. "Namiętnik" Manuela Gretkowska - 4
6. "Wakacje w Sarajewie" Krzysztof Jednachowski - 5
7. "Diabelskie zaklęcia" Maxime Chattam -6
8. "Zamiana miejsc" Jane Green - 5
9. "Raj" Donald Barthelme - 3
10. "Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weisberger - 5
11. "Zazdrość i medycyna" Michał Choromański - 4

Z odkrycie tego miesiąca uważam trylogię Chattama, o której pisałam TUTUTU. Za powieść najsłabszą "Raj".Dwie książki są w trakcie czytania: "Trucizna" Alex Kavy i "Stara baśń" J.I. Kraszewskiego - bo postanowiłam dołączyć do Projektu Kraszewski, o którym więcej informacji znajdziecie TUTAJ. To chyba wszystko. Aha. Jeśli ktoś byłby tak uprzejmy i uświadomił mnie jak dołączyć do Projektu Nobliści, będę wdzięczna. Pozdrawiam i życzę miłego dnia
Sardegna

poniedziałek, czerwca 27, 2011

"Zazdrość i medycyna" Michał Choromański


Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 287
Moja ocena : 4/6

Gdyby ktoś mnie zapytał w dzieciństwie jaka książka stoi na półce u rodziców, to pierwszą w kolejności wymieniłabym "Klaudynę" Colette a w drugiej "Zazdrość i medycynę" Choromańskiego. Jednak przez wszystkie lata mego dorastania, jakoś nie po drodze było mi ją przeczytać. Aż tu nagle, na targu staroci zauważyłam "Zazdrość..." w pięknym, nowym wydaniu ze Świata Książki. I nagle stwierdziłam, że po prostu muszę ją przeczytać! I oto moje wrażenia:

Rzecz dzieje się w Zakopanem, gdzie pogoda akurat nie jest sprzyjająca i wieje silny halny wiatr. Wątek pogodowy jest tu wyjątkowo istotny, gdyż niedogodności aury wpływają na bohaterów i pogłębiają w nich poczucie trudnej sytuacji.
Widmar, zamożny fabrykant ma piękna żonę Rebekę. Ale nie potrafi cieszyć się swoim szczęściem, gdyż podejrzewa żonę o zdradę ze znajomym lekarzem. Podejrzenia te, zrodziły się po dziwnym zabiegu operacyjnym, któremu poddała się Rebeka Na początku mężczyzna odbiera jakieś niejasne i podejrzane sygnały w zachowaniu żony. Po jakimś czasie, docierają do niego plotki a potem bezpośrednie informacje od świadków rzekomej zdrady. Coraz więcej szczegółów romansu Rebeki i doktora Tamtena wychodzi na jaw. Widmar nie jest jednak pewny w stu procentach niewierności żony. Postanawia urządzić zasadzkę na kochanków. Jednak dziwny zbieg okoliczności pokrzyżuje mu plany.

Książka, jak czytamy na okładce, to "psychologiczne studium zdrady". Pokazuje nam jak uczucie zazdrości wpływa na człowieka, jak niszczy jego życie, zajmuje myśli, doprowadza do obsesji. Obserwujemy, jak wielka zazdrość niszczy związek, wymusza na partnerach kolejne kłamstwa i doprowadza do tragedii. Zastanawiamy się czy zazdrość to nieodzowny element miłości, czy ma niszczycielski czy budujący wpływ na związek. Czy bezgranicznie ufamy partnerowi i czy jesteśmy pewni jego uczuć.

Historii nie czyta się łatwo, ale jak najbardziej warto poświęcić jej czas. Polecam wszystkim zainteresowanym tematyką relacji międzyludzkich.
Sardegna

niedziela, czerwca 26, 2011

"Diabeł ubiera się u Prady" Lauren Weiseberg

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 448
Moja ocena : 5/6

Większość z Was widziała pewnie film "Diabeł ubiera się u Prady" ze świetną rolą Meryl Streep jako Mirandy Priestly. Ja oczywiście też film oglądałam, na nieszczęście mojego męża, parę razy. Nie, żebym była aż tak owym filmem zafascynowana. Po prostu, kiedy puszczają go w telewizji publicznej, nigdy nie przełączam kanału. Podoba mi się takie życie na wysokich obrotach, piękne stroje dziewczyn z Runwaya, a poza tym lubię Anne Hathaway.
Po książkę też sięgnęłam chętnie, choć nie od razu. Od dłuższego czasu stała na półce, a mnie po prostu nie chciało się czytać historii, którą już znam. Ale gdy zabrałam się za książkę, przeczytałam błyskawicznie i nie żałuję poświęconego jej czasu.
Film jest w sumie wiernym odzwierciedleniem fabuły książki. Może poza paroma epizodami, które nie zostały wprowadzone do ekranizacji. W książce, troszkę inne jest zakończenie, ale jak dla mnie bardziej wyraziste.

W skrócie: Andy marzy o pracy dziennikarki w poważnej redakcji. Ponieważ nie ma doświadczenia w tej branży, podejmuje pracę asystentki w jednym z ekskluzywnych czasopism o modzie. Trafia do "modowego piekła" pełnego niepisanych zasad i szefowej z piekła rodem. Początki pracy są dla Andy niekończącym się koszmarem. Jednak z upływem czasu, dziewczyna zaskakująco dobrze odnajduje się w nowej rzeczywistości. Znajduje akceptację szefowej i koleżanek z redakcji, ale w zamian za to, traci chłopaka i najbliższą przyjaciółkę.

Wyścig szczurów, to dobre określenie, charakteryzujące pracę w redakcji Runwaya. Młode dziewczyny potrafią zrobić wszystko i jeszcze trochę, aby zdobyć wymarzoną posadę. Znoszą upokorzenia, wyzwiska, wykonują bezsensowne polecenia, przechodzą głodówki, pracują po 16 godzin bez chwili odpoczynku i bezwzględnie eliminują konkurencję.
Andy musi zastanowić się do jakiego świata należy i jakie wartości są dla niej priorytetem.

Książka, podobnie jak film, naszpikowana jest ekskluzywnymi strojami i dodatkami, prosto od najlepszych projektantów. Pełno w niej szpilek od Manola, apaszek od Hermesa, spodni od Gucciego czy walizek Burberry. Dziewczyny są wyjątkowo piękne i noszą jakieś mikroskopijne rozmiary odzieży. Wszystko jednak pasuje do siebie, bo tak prawdopodobnie wygląda "od kuchni" praca w nowojorskich redakcjach ekskluzywnych czasopism o modzie

Powieść czyta się wyjątkowo dobrze. Zaznaczam jednak, że jest to raczej kobieca literatura. Mój mąż nie przebrnął przez 20 pierwszych minut filmu, więc książki też  by na pewno nie strawił.

Sardegna

wtorek, czerwca 21, 2011

"Zamiana miejsc" Jane Green


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron:  420
Moja ocena : 6/6

Na początek powiem, że nie jest to typowe babskie czytadło, choć może na takie właśnie wygląda. Autorka była mi znana wcześniej, z jakiegoś romansu w Wielkim Mieście, z serii "Na szpilkach". A, że lubię sobie czasem przy takiej literaturze odpocząć, pobrałam sobie powyższy tytuł na Podaju.
I jakież było moje zdziwienie, pozytywne oczywiście, kiedy w trakcie lektury nie było żadnych infantylnych miłostek, tylko problemy współczesnej kobiety. Czasami miałam wrażenie, że czytam o sobie (tyle, że w mniej ekskluzywnej wersji:).

Bohaterkami powieści są dwie młode trzydziestoletnie kobiety. Różnią się właściwe wszystkim.
Jedna z nich to Vicky - Angielka z krwi i kości. Jest kobietą sukcesu, redaktorką poczytnego czasopisma. Ma pieniądze, mieszkanie, przyjaciół. Jest jednak singlem i to jej bardzo przeszkadza. Marzy o księciu z bajki, który oświadczy się w romantycznej atmosferze i stanie się Mężem z prawdziwego zdarzenia. Pragnie gromadki dzieci, domku na wsi i sielanki rodzinnej. Jakoś nie cieszy się ze swego obecnego stanu. Zmienia facetów, albo oni ją zmieniają i czuje, że życie przecieka jej przez palce.

Druga kobieta to Amber. Ma ona wszystko to, o czym marzy Vicky. Ma uroczą rodzinę, piękny dom, pieniądze na koncie i ubrania od sławnych projektantów. Ale ma też fałszywe przyjaciółki, zazdrosne o każdy najmniejszy drobiazg, ma tysiąc obowiązków, zero czasu na przyjemności oraz zero czasu dla własnego męża i dzieci. Amber marzy się odmiana. Czuje się zagubiona w swym idealnym świecie. Brakuje jej swobody. Tonie w towarzyskich układach, w których ciągle próbuje udowadniać swoją wartość.

Pewnego dnia wszystko się zmienia. Vicky, pod wpływem chwili, umieszcza ogłoszenie w swym czasopiśmie. Anons dotyczy miesięcznej zamiany miejsc z kobietą - matką. Korzyści będą obustronne. Vicky pozna życie rodzinne "od kuchni", a druga dziewczyna posmakuje wolności i pracy w redakcji. Amber odpowiada na to ogłoszenie i jak można się domyślać, zamiana dochodzi do skutku.

W trakcie tego eksperymentu, dziewczyny przekonają się co jest dla nich naprawdę ważne, czego mogą się dopuścić aby spełnić swe marzenia, oraz gdzie leży granica zaufania do drugiej osoby. Będą mogły też przekonać się, czy powiedzenie "najlepiej jest tam, gdzie nas nie ma" jest prawdziwe.

Polecam tą lekturę wszystkim kobietom, i matkom i singielkom. Każda z nas znajdzie w niej coś dla siebie. Książka pokazuje też znaną wszystkim prawdę: ciesz się z tego co masz, bo kiedy to stracisz, okaże się jakie to było dla Ciebie ważne.
Sardegna

niedziela, czerwca 19, 2011

"Raj" Donald Barthelme

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 173
Moja ocena : 2/6

Powieść należy do serii VIP - Vademecum Interesującej Prozy. W tej serii zostały wydane tytuły takich autorów jak: Cortazar, Tolkien, Marquez, Capote czy Llosa. Dlatego, szczerze mówiąc, po powyższym tytule spodziewałam się czegoś lepszego.

Głównym bohaterem jest pięćdziesięciotrzyletni Simon. Jest on statecznym mężem i ojcem, wziętym architektem z Filadelfii. Chociaż raczej powinnam powiedzieć - był - bo w czasie gdy jego małżeństwo przechodzi kryzys, Simon odchodzi od żony i przenosi się do Nowego Jorku. Również jego stosunki z nastoletnią córką ulegają znacznemu ochłodzeniu. Simon odczuwa ciągłą niechęć i nudę, generalnie przechodzi kryzys wieku średniego.

Wszystko zmienia się z chwilą, gdy do jego kawalerki wprowadzają się trzy piękne i młode, przypadkowo poznane, kobiety. Dziewczyny mają swoje osobiste problemy: finansowe, uczuciowe, moralne - związane z pracą tancerki erotycznej. Próbują ułożyć sobie życie a Simon zaoferował pomoc. Na początek oferuje im lokum i wsparcie finansowe, bez podtekstów. Ale dziewczyny z wdzięczności, za za punkt honoru stawiają sobie zaspokojenie potrzeb seksualnych Simona. On oczywiście nie odmawia, bo rzadko się zdarza, że tak odważne fantazje erotyczne faceta w średnim wieku, zostają zaspokojone.
Sielanka jednak nie trwa długo. A to dlatego, że
"bohaterowie "Raju" to ludzie dotknięci chorobą cywilizacyjną, polegającą na niemożności porozumienia się. I chociaż wciąż go szukają, to jednak czynią to beznamiętnie i bez wiary w powodzenie swoich wysiłków"
z okładki, Muza, 2001

Książka na kolana mnie nie powaliła. Tematyka za bardzo oryginalna nie jest, bo kwestia starszego sponsora w życiu młodych dziewczyn w trudnej sytuacji materialnej, w zamian za usługi seksualne, nie jest nikomu dziwna. Simon to dla mnie zblazowany starszy pan, nie potrafi się cieszyć ze swojego życia. Nie potrafił odnaleźć się w małżeństwie i marzył o zmianie. Gdy ta "zmiana" (nawet potrójna) się trafiła, on ciągle wymyśla problemy, analizuje przeszłość, rozmyśla o przyszłości - nie widząc perspektyw na dalsze życie. "Beznamiętność" to dobre słowo charakteryzujące Simona, bo nawet zapewniane mu "atrakcje" seksualne nie przynoszą mu radości.
Jak dla mnie dwója, bo sama poczułam się strasznie beznamiętnie w czasie tej lektury. Ach!
Sardegna

sobota, czerwca 18, 2011

"Diabelskie zaklęcia" Maxime Chattam

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 560
Moja ocena : 6/6

No i przeczytałam! Ostatnia część trylogii Chattama już za mną. Niestety to już koniec. Smucę się trochę, bo to strasznie wciągająca seria i żałuję, że autor nie dopisał jeszcze jednej, przerażającej przygody detektywa Brolina. Thrillery to z prawdziwego zdarzenia, ale o tym pisałam już przy okazji dwóch pierwszych części, więc nie będę się powtarzać.
Już się skupiam na fabule części trzeciej.

Historia zaczyna się od tajemniczej śmierci strażnika leśnego. Niby to jakiś nieszczęśliwy wypadek, ale dlaczego mężczyzna zastygł w śmiertelnej pozie z grymasem przerażenia na twarzy? Na jego szyi odkryto także dwa ukłucia, jakby jakiegoś owada, ale monstrualnych rozmiarów. Wszystko to, robi się jeszcze bardziej tajemnicze, kiedy w mieście dochodzi do serii ataków egzotycznych pająków. Z powodu ukąszeń ginie sporo niewinnych ludzi, a  policja i służba zdrowia nie ma pojęcia skąd takie zwierzęta wzięły się w ich miasteczku.
Sprawa robi się jeszcze bardziej zagmatwana, kiedy policja otrzymuje anonim o znalezionych w lesie zwłokach. Po dotarciu na miejsce, okazuje się, że ofiara zaplątana jest w gigantyczną sieć pajęczą. A najbardziej przerażające jest to, iż została pozbawiona swoich wewnętrznych organów. Nie ma żadnych nacięć czy uszkodzeń skóry, wygląda więc to na robotę jakiegoś tajemniczego pająka - mutanta.

Bez obaw! Powieści nie zepsuje historia jakiegoś zmutowanego genetycznie stwora. Nic z tych rzeczy. Zabójca - psychopata znów zaatakuje, ale na szczęście detektyw Brolin jest na posterunku i sprawę rozwiąże.

Powieść jest moim zdaniem najsłabsza z całej trylogii. Moim faworytem jest "W ciemnościach strachu", przy lekturze której, miałam gęsią skórkę. Tutaj jest trochę słabiej, aczkolwiek thriller nie jest zły. Może te pająki mnie jakoś osobiście nie wystraszyły. Ale jeśli ktoś lęka się tych żyjątek, ta powieść może wywrzeć na nim odpowiednie wrażenie. Polecam oczywiście całą trylogię i będę wypatrywać jeszcze innych tytułów autora.
Sardegna

czwartek, czerwca 16, 2011

Stos czerwcowy cz.1

Połowa czerwca już za nami, wiec czas na mój pierwszy stos:


Na początek idzie przerażająca trylogia Chattama. Książki są pożyczone, ale nie ukrywam, że postaram się je zdobyć na własność. Wszystkie części już przeczytane, a komentarze do pierwszych z nich można znaleźć TUTU.

Następnie, coś z targu staroci w Bytomiu:
1. "Namiętnik" M. Gretkowska - komentarz znajdziecie TU
2. "Czarnoksiężnik z Archipelagu" U. Le Guin - czytałam już dość dawno, ale chciałam mieć swój osobisty egzemplarz
3. "Zazdrość i medycyna" M. Choromański - z ta książką, to sprawa wygląda tak, iż tytuł, w starym wydaniu siedział na półce u rodziców. Jakoś nigdy po niego nie sięgnęłam. Ale teraz, gdy zobaczyłam go w nowym wydaniu, stwierdziłam, że muszę koniecznie przeczytać, śmieszne nie?
4. "Historia Alejanda Mayty" M. V. Llosa - wprawdzie w starym wydaniu, ale bardzo kuszący
5. "Klub Dantego "M. Pearl - już kiedyś czytałam, ale egzemplarz patrzył na mnie i mówił "Weź mnie, weź mnie! Kosztuję tylko 3 zł", no to wzięłam


Kolejno:
!. "Wakacje w Sarajewie" K. Jednachowski - od Wydawnictwa Novae Res, komentarz  TUTAJ
2. "Romans bez ramiączek" L. Riker
3. "Zabić drozda" L. Harper - obie z Podaja


No i na koniec, pyszności z Tesco. Po 2,50 sztuka
Życzę miłego wieczoru i pozdrawiam wszystkich

 Sardegna

wtorek, czerwca 14, 2011

"Namiętnik" Manuela Gretkowska

Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 141
Moja ocena : 4/6

Bardzo lubię prozę Manueli Gretkowskiej. A zaczęło się od "Polki". Teraz sobie tak myślę, że może wynikało to z faktu, że czytając ją sama byłam w ciąży. I teraz pozostał mi sentyment do tego tytułu. Pewnie tak. Ale potem zabrałam się za "Na dnie nieba" i felietony rozrzucone po różnych czasopismach. A moja sympatia do pióra Pani Gretkowskiej pozostała. "Namiętnik" tylko potwierdził to, co już wiedziałam wcześniej: felietony i opowiadania tej autorki są kobiece do szpiku kości. Jest to kobiecość silna, walcząca o swoje, bezkompromisowa, broniąca własnego zdania, twarda po prostu.

"Namiętnik" to cykl 5 opowiadań. Jak się można domyślić, każde mówi o namiętnościach, targających człowiekiem. Mówią o potrzebie i poszukiwaniu miłości. Ale mocnym, dosłownym językiem, który nie każdemu może odpowiadać.

Pierwsze z opowiadań "Sandra K." to historia młodej, podążającej za trendami, dziewczyny. Sandra próbuje wbić się w istniejące kanony piękna i przechodzi na ścisłą dietę. W czasie kolejnej głodówki zaczyna popadać w paranoję i odkrywa w sobie zdolności do jasnowidzenia.  Kolejne opowiadanie "Latin Lover" opisuje życie Latynosa Jose, który zakochuje się w starszej od siebie Europejce. Zaślepiony miłością podąża za nią do Europy. A tam czeka go destrukcja. Fizyczna i psychiczna.
"Namiętnik" - to krótkie tytułowe opowiadanie, będące erotykiem w pełnym tego słowa znaczeniu.
"Mur" to historia Marii, która podąża za swoim chłopakiem Julianem do klasztoru. Związek tych dwojga przechodzi kryzys a chłopak pragnie przemyśleć ową sytuację w ciszy i skupieniu. Przybycie dziewczyny do klasztoru, ujawni pewne sekrety.
"Ikona" (najlepsze moim zdaniem opowiadanie, które nawet wzruszyło mnie nieco) opowiada odległą historię świetnie wykształconej dziewczyny, która usilnie poszukuje pracy. Przymiera głodem i chłodem, wykonując tłumaczenia z marne grosze. Przełomem w jej życiu stanie się zatrudnienie u bogacza Kołdunowa. Będzie to coś, co odmieni jej los. Niekoniecznie na lepsze...

Proza Manueli Gretkowskiej jest "dojrzała, prowokująca zarówno obyczajowo i intelektualnie" z okładki, W.A.B. 2005.
Polecam każdemu, kto lubi czytać o miłości, niekonieczne rodem z telenoweli.
Sardegna

poniedziałek, czerwca 13, 2011

"Wakacje w Sarajewie" Krzysztof Jednachowski

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 345
Moja ocena : 5/6

"Każdego ranka Serbowie rozpoczynali morderczy ostrzał ­Sarajewa. Były to dni, w których na miasto spadało 2500-3000 pocisków artyleryjskich i moździerzowych. Do tego dochodził ostrzał ukrytych w wieżowcach snajperów. Jedyną, ale niepewną szansą na przeżycie było ukrycie się w ruinach miasta. Ta kobieta nie miała wyboru – albo zginie z rąk serbskich oprawców, albo wraz dzieckiem umrze z głodu.

Pozostała jej tylko jedna przecznica, tylko jedna ulica. Ruiny jej domu, które były tuż tuż, dawały im względne bezpieczeństwo, zwłaszcza solidna piwnica. Kobieta zatrzymała się za murem ochraniającym ją przez snajperami. Zastało tam jeszcze kilka osób. Postanowili, że pobiegną wszyscy naraz, dzięki czemu zwiększy się szansa na przeżycie. Jeśli zrobiliby to w pojedynkę, snajperzy zastrzeliliby wszystkich po kolei. Na umówiony sygnał pięć osób, w tym ciężarna kobieta, wybiegło na ulicę, by dostać się na jej drugą stronę.

Pocisk artyleryjski wybuchł tuż przed ich nogami. Fragmenty rozszarpanych ciał zastygły w bezruchu…" 
z okładki, Wydawnictwo Novae Res, 2011.

Czy po przeczytaniu takiego opisu z okładki, można obok książki przejść obojętnie? Na pewno nie.
Wojna Bałkańska, która toczyła się w latach 90-tych zeszłego stulecia, jest chyba najbliższa wyobrażeniowo, młodemu czytelnikowi. No może poza wojną w Afganistanie, o której ciągle słyszy się w mediach. A to dlatego, że jest najbardziej współczesna. W każdym razie dla mnie. I i II Wojna Światowa, straszna w swych okrucieństwach i konsekwencjach jest mi znana tylko z literatury, ewentualne z opowieści. Wojna Bałkańska i w Afganistanie, to działania zbrojne, współczesne mojemu pokoleniu. Oczywiście żaden ze mnie historyk. Nie będę przytaczać tutaj żadnych politycznych aspektów tych działań.Opiszę tylko moje emocje i odczucia po lekturze powyższej książki.

Na początku chciałam zaznaczyć, iż najbardziej przerażające w lekturze jest to, że opisana, straszna rzeczywistość wojny, właśnie dzieje się współcześnie. Nie 50 lat temu, tylko parę/paręnaście lat temu. Kiedy ja miałam lat 10 i bawiłam się spokojnie z rówieśnikami. W innym zakątku Europy, inne dziesięciolatki ginęły z rąk swoich krajanów, najemników, z głodu, z poniesionych ran postrzałowych, z wyziębienia, ze strachu. Kiedy ja jadłam kolację z rodziną, wcale nie tak daleko od naszego kraju, inne dzieci traciły swoje rodziny, walczyły o życie, były gwałcone, rozstrzeliwane, przymierały głodem. I to nie jest odległa historia z podręcznika szkolnego, tylko rzeczywistość, która wydarzyła się na początku lat 90 tych.
To tytułem wstępu.

"Wakacje w Sarajewie" - ależ przewrotny tytuł - to historia młodego chłopaka Juliusza, który świadomie udał się do Sarajewa w czasie prowadzonych tam walk. Julek wychował się na Podlasiu, w małej zaściankowej wsi. Już od dziecka był przyzwyczajany do polowań i patroszenia zwierzyny. Świetnie strzelał bronią myśliwską, więc w czasie służby wojskowej został snajperem. Pod namową kolegi, wyrusza na "wakacje" do Sarajewa. Te wakacje, to w rzeczywistości praca anonimowego najemnika, który w ruinach miasta będzie ostrzeliwał koczujących cywili, pochodzenia muzułmańskiego. Julek bardzo podekscytowany nowym wyzwaniem, z zapałem wyrusza wypełniać "swoją misję" oczyszczenia miasta z niewiernych.
Początkowo wykonuje swe zadanie bez emocji. Strzela celnie do anonimowych mieszkańców Sarajewa, nie zastanawia się nad swoimi czynami. Liczy tylko zdobyte pieniądze. Nie obchodzi go czy celuje do mężczyzny, młodego chłopaka, kobiety czy dziecka. Wraz z grupą najemników dokonuje mordu na niewinnych. Jest świadkiem przerażających egzekucji, gwałtów i grabieży. Żadne ze strasznych wydarzeń, których jest świadkiem, nie robi na nim większego wrażenia. Wszystko zmienia się jednak z chwilą, gdy jedną z jego ofiar okazuje się być młoda matka z niemowlęciem na ręku. Wtedy Julek decyduje się na radykalny krok, który być może  kosztuje go życie.

Książka składa się z dwóch powiązanych ze sobą części. Jedna opisuje, okrucieństwo Serbów i najemników wobec muzułmańskich Bośniaków oraz straszną rzeczywistość działań wojennych. Druga część, opisuje aspekt moralny. Gdzie zaczyna się a gdzie kończy granica człowieczeństwa? Ile warte jest ludzkie życie? Czym jest tolerancja, wiara, współczucie, humanitaryzm? Jak silna jest psychika człowieka? I czy w strasznym świecie okrucieństwa jest miejsce na miłość, wybaczanie i bezinteresowną pomoc?

Tematyka książki jest trudna a niektóre opisy drastyczne. Ale mimo to, polecam zapoznanie się z tą literaturą. Uświadamia wiele faktów historycznych oraz prawd dotyczących ludzkiej natury.

Książkę "Wakacje w Sarajewie" przeczytałam, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję
Sardegna

niedziela, czerwca 12, 2011

Coś o mnie - czyli małe sekrety ujawnione

Do ujawnienia paru sekretów o sobie, zostałam zaproszona przez Zaczytaną w chmurach.
Coś zatem ujawnię
1. Jestem nałogowym czytaczem książek wszelakich (ale to chyba nie jest żadna tajemnica:), jedynie czego nie trawię to biografie i książki historyczne.
2. Marzę o tym, aby jeden pokój zagospodarować na moją osobistą, prywatną bibliotekę. W takim miejscu, miałabym w końcu dostęp, do wszystkich książek poupychanych po szafach.
3. Moje kolejne marzenie to własny antykwariat. Ale jak czasami o tym myślę, to mam wrażenie, że nic bym na tym interesie nie zarobiła, bo nie potrafiłabym się rozstać z tymi wszystkimi książkami. 
4. Już od dawna chciałam założyć książkowy blog ale nie miałam odwagi. Teraz nie umiem sobie wyobrazić bez niego dnia
5. Z roku na rok poprawiam swój czytelniczy rekord. Na razie się udaje. Ale czy w tym zaliczę więcej niż 111 książek? Może być problem...
6. Z wykształcenia jestem biologiem o specjalności biotechnolog roślin i mikroorganizmów.
7. Zawodowo pracuję w szkole. Choć obecnie jestem na urlopie macierzyńskim.
8. Jestem mamą dwójki. Ania lat 3 i Jasio miesięcy 6
9. Uwielbiam góry a szczególnie Tatry. Przeszłam je wraz z mężem (wtedy jeszcze chłopakiem) wzdłuż i wszerz. Rysy darzę szczególnym sentymentem, bo tam mój szanowny małżonek się oświadczył (dodam, że z zaskoczenia)
10. Nie lubię nieszczerych i fałszywych ludzi. Unikam ich jak mogę.
11. Uwielbiam buty i torebki. Mam ich zdecydowanie za dużo. Niektórych butów ani razu nie założyłam. Po prostu musiałam je mieć, nawet mimo tego, ze nie było mojego rozmiaru. Kupiłam rozmiar mniejsze - z myślą, że na pewno się rozciągną
12. Bardzo lubię prowadzić samochód i słuchać w nim głośniej muzyki. Najlepiej prowadzi mi się przy 30 Second to Mars i Paktofonice
13. Serial "Bones" mogę oglądać bez przerwy. Podobnie jak "Dextera" i "Gotowe na wszystko"
14. Jestem niejako uzależniona od Podaja - stanowi moje wielkie źródło wymian i dostawy książek.
15. Przez całe życie miałam długie włosy. Ale pewnego dna mi się znudziły, więc poszłam na całość

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, a do zabawy zapraszam Magdę i Izę jeśli dziewczyny mają na to ochotę 

Sardegna

sobota, czerwca 11, 2011

"W ciemnościach strachu" Maxime Chattam

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 493
Moja ocena : 6/6

Po błyskawicznym przeczytaniu pierwszej części trylogii Chattama - "Otchłań zła", do której komentarz zamieściłam tutaj, wzięłam się za część następną, bo książki te przyciągają jak magnes. Zanim napiszę parę słów o powyższym thrillerze, chciałam nadmienić, iż dziwi mnie fakt, że tytuły te i autor, są słabo znani polskim czytelnikom. Oczywiście może to tylko moje wrażenie i większość z Was autora zna. Dla mnie jednak książki te zostały potraktowane trochę po macoszemu. A na uwagę jak najbardziej zasługują.

A teraz do rzeczy: drugą część można czytać jak najbardziej niezależnie od części pierwszej. Osobą spajającą obie historie jest Joshua Brolin.
Kiedyś policjant, obecnie prywatny detektyw, zostaje wynajęty przez rodzinę zaginionej dziewczyny Rebeki. Nastolatka, podobnie jak dziesiątki innych osób w okolicy, ginie bez wieści. Policja bezskutecznie szuka zaginionych, nijak nie potrafi znaleźć punktów zaczepienia i połączyć tropów w śledztwie, osoby zaginione bowiem, pozornie nic nie łączy. Przełomem w sprawie staje się dziwne zgłoszenie: w parku widziano nagą, oskalpowaną kobietę, która znajdowała się na granicy utraty zmysłów.
Podążając za tym tropem, policja trafiają na zwyrodnialca, który torturuje, zabija i skalpuje młode kobiety. Sam uważa się za członka tajemniczego zgromadzenia, i czci nowe bóstwo - Kalibana. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że w czasie rewizji domu psychopaty, znaleziono zdjęcia zaginionych osób.

Jeżeli ktoś teraz pomyśli, że zdradziłam za bardzo fabułę książki, to spokojnie. To co napisałam, można znaleźć w pierwszych parudziesięciu stronach. Potem jest tylko straszniej, bardziej tajemniczo i przerażająco. Książkę czyta się migiem. Jedyne co mogę tej powieści zarzucić, to momenty dyskusji o śledztwie. jak dla mnie są trochę przydługie. Ale może to wynikać z faktu, że koniecznie chciałam wiedzieć co dalej, bez policyjnej analizy przypadków. Oczywiście to w ogóle nie przeszkadza w odbiorze książki. Daję zasłużona 6-kę. I biorę się za część trzecią.
Sardegna

czwartek, czerwca 09, 2011

"Dziennik szalonej narzeczonej" Laura Wolf

Wydawnictwo: Libros
Liczba stron: 256
Moja ocena : 4/6

W przerwie czytania trylogii Chattama sięgnęłam po odsterowywacz albo odmóżdżacz, jak kto woli. Padło na kobiece czytadło "Dziennik szalonej narzeczonej". Lektura ta, jak najbardziej, spełniła zamierzoną funkcję. Książka jest lekka w odbiorze, zabawna, w sam raz na wieczór, albo na długą gorącą kąpiel.
Fabuła też nie jest skomplikowana.
Książka ma formę zapisków w pamiętniku, wyzwolonej trzydziestolatki Amy. Bohaterka jest kobietą niezależną, oddaną pracy, w ogóle nie zainteresowaną instytucją małżeństwa. Ma stałego chłopaka, ale o małżeństwie nie myśli, bo legalizacja związku nie leży w jej naturze. Amy towarzyszy swej przyjaciółce w organizacji jej ślubu i wesela. Strasznie irytuje się wszystkim "dziwacznymi" problemami przyjaciółki, związanymi z tym ważnym, a jakże, dniem. Bo jaki problem może być w wyborze sukni ślubnej, świadków, kwiatów na stoły weselne, zaproszeń czy ustaleniem menu.
Pogląd na instytucję małżeństwa i organizację wesela, zmienia się z dniem, kiedy Amy sama zostaje narzeczoną, a data wyznaczonego ślubu  zbliża się nieubłaganie. Trzeba przecież wszystko załatwić i wszystkiego dopilnować!
Amy wpada w wir przygotowań i sama zapada na chorobę "szalonych narzeczonych".
Czytając powyższą książkę można się nieźle ubawić. Zwłaszcza patrząc na przygotowania weselne z perspektywy własnego ślubu i wesela. Bo czyż każda z nas, która była kiedyś narzeczoną, nie popadła w podobny wir szaleńczych przygotowań i niepohamowanego przedślubnego stresu?
Sardegna

poniedziałek, czerwca 06, 2011

"Otchłań zła" Maxime Chattam

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 543
Moja ocena : 6/6

A zaczęło się tak: 
Siedziałam z ciocią na ławeczce i w trakcie luźnej dyskusji padły jej słowa: "Masz tyle książek i codziennie przychodzi listonosz z nowymi paczkami, co ty właściwie czytasz?" No więc ja zaczęłam wymieniać co ostatnio przeczytałam i czy mi się podobało czy nie. Na to cioteczka: "A czytałaś serię Chattama? To najlepsze książki jakie w życiu czytałam! Takie straszne i tajemnicze! Nie można się oderwać, a po przeczytaniu pierwszej części już się chce czytać kolejne! Nie znasz? To ci pożyczę!"

Hmm...myślę sobie.  Z ciocią nigdy dyskusji o książkach nie prowadziłam, jakąż to książkę może mi polecić. A najlepsze jest to, że autor o nazwisku Chattam nic minie mówi! A podobno tak znam się na książkach...
No i otrzymałam do przeczytania pakiet trzech części powieści Chattama: "Otchłań zła", "W ciemnościach strachu" i "Diabelskie zaklęcie". Sprawdziłam na Biblionetce - wysokie oceny - między 5 a 6. Myślę sobie: "O wstydzie! No pięknie, dałam ciała...". Bez dyskusji wzięłam się więc za część pierwszą.

I oto co otrzymałam:
Otrzymałam świetny, trzymający w napięciu, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, przerażający thriller. Akcja toczy się wartko, trup ściele gęsto, a 540 stron małym drukiem (bo czytałam wydanie kieszonkowe) przeleciało jak z bicza strzelił.

Fabuła może nie jest oryginalna, bo grasujący seryjny zabójca, mordujący młode kobiety, to nic w thrillerach nowego. Ale cała otoczka temu towarzysząca robi wrażenie.

W stanie Oregon znikają młode kobiety. Oczywiście odnajdują się potem, martwe, okaleczone w straszny sposób. Na ich ciałach znajdują się ślady tortur i przeprowadzonych rytuałów. Sprawę prowadzi inspektor Brolin a pomaga mu w tym Juliette, młoda kobieta, która sama cudem uniknęła śmierci z rąk seryjnego zabójcy. A rozwiązanie tajemniczych zbrodni jest przerażające.

Najgorsze w tej historii jest to, że jak sam autor zaznacza, wydarzenia te miały miejsce w rzeczywistości. Maxime Chattam w czasie pisania książki zajmował się medycyną sądową i psychiatrią kryminalną. Opisał coś, czego nie wymyśliłby jak powiedział "najzręczniejszy pisarz", który wpada na pomysł swej powieści.
"Aby niepotrzebnie nie gloryfikować grozy, pisząc tę powieść starałem się być jak najbliżej rzeczywistości. Z pewnością to jest w niej najstraszniejsze."
(Wydawnictwo Sonia Draga, 2007)
Sardegna

niedziela, czerwca 05, 2011

"Niemiecki bękart" Camilla Läckberg

Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 568
Moja ocena : 5/6

"Niemiecki bękart" to kolejna część sagi Camilli Läckberg, która wpadła w moje ręce. Oczywiście za sprawą szanownego małżonka, który nie bacząc na moje protesty, przyniósł ją z biblioteki. I w sumie bardzo dobrze się stało, bo książka jest warta uwagi.

Moje pierwsze spotkanie z tą serią skomentowałam tutaj. "Kaznodzieję" oceniłam wprawdzie na 5 tkę, ale jak dla mnie styl i pomysł na książkę jest trochę tendencyjny. Natomiast "Niemiecki bękart" to coś więcej niż kryminał. Oczywiście, dominujące w powyższej historii jest znalezienie zabójcy i wyjaśnienie motywów zbrodni. Ale dodatkowo, bardzo ważny aspekt stanowią relacje rodzinne, które mają decydujący wpływ na rozwój i zakończenie historii.

Głównymi bohaterami ponownie stają się Patrik Hedström i jego żona Erica. Chociaż w tej części, postacią dominującą jest Erica. Kobieta stara się wyjaśnić rodzinną tajemnicę, związaną z medalem, pochodzącym z czasów II Wojny Światowej, znalezionym w rzeczach matki. Oprócz medalu, Erika znajduje pamiętniki, z których poznaje prawdziwe oblicze swej rodzicielki. Oblicze, o które matkę nigdy by nie podejrzewała. Wraz z lekturą, na jaw wyjdą sekrety ukrywane od 50 lat. A cała ta historia sprzed lat, będzie miała ścisły związek z zabójstwem nieszkodliwego staruszka, zamieszkałego w sąsiedztwie Patrika i Eriki.

W tej opowieści, najbliższe osoby zachowują się wobec siebie jak najwięksi wrogowie. Tutaj syn wystąpi przeciwko ojcu. Matka przeciwko córce. Przyjaciel przeciwko przyjacielowi. Bohaterowie będą musieli spojrzeć prawdzie w oczy i zmierzyć się z faktem, że czyny z przeszłości nie zostały zapomniane i wybaczone. Będą musieli zmierzyć się z własną moralnością. Będzie tez okazja do zrehabilitowania się, ale nie wszyscy z tej możliwości skorzystają.

Podsumowując, fabuła książki bardzo przypadła mi do gustu. Historia teraźniejsza, życie Eriki, Patrika i ich małej córeczki, przeplata się płynnie z retrospekcjami z czasów II wony światowej. Wszystko jest spójne i na miejscu. Nie jest to typowy kryminał. Jest to także przejmująca historia o przyjaźni, miłości, lojalności, rodzinie i prawdzie. Pokazuje, co można zrobić w imię tych wartości i że to nie zawsze jest dobre i szlachetne.
Jak na razie "Niemiecki bękart" zdecydowanie umieszczam na perwszym miejscu w rankingu powieści pani Läckberg. Piątka z plusem
Sardegna

czwartek, czerwca 02, 2011

Stos majowy cz.2

Przedstawiam moje kolejne majowe zdobycze. Jestem z nich bardzo zadowolona. A to dlatego, że większość pochodzi z Podaja. A wszyscy narzekają jak to na Podaju źle. A tu proszę: same ciekawostki (w każdym razie jak dla mnie)


1. "Rok 1984" G. Orwell
2. "Pan i władca na krańcu świata" P. O'Brian
3. "Sezon na panny młode" C. Brockway
4. "Krótko mówiąc" J. Archer
5. "Sługa kości" A. Rice - wszystkie z Podaja i to w bardzo dobrym stanie
6. "Zimowe zjawy" K. Mosse - a to nagroda za punkty z pewnego serwisu
7. "Niemiecki bękart" C. Lackberg - z biblioteki


Ekhmm.... pierwsze trzy pochodzą z Tesco...Iza to przewidziała... ale cóż mogłam na to poradzić, jeśli powyższe książki miały powalającą cenę 2,49 zł!!! No pytam się jak mogłam wyjść z pustymi rękami? Toż to grzech zostawić je na półce.
A swoją drogą, stojąc przy kasie w Tesco z moimi skrzatami: Anią, która właśnie rozsypała Tik Taki i Jasiem, który miał już dość leżenia w wózku i głośno to oznajmiał, pani w kasie spojrzała na mnie z politowaniem i rzekła: "a pani to jeszcze ma czas na czytanie?". Chyba mi nie uwierzyła, kiedy powiedziałam: "tak"
A do Tesco muszę jeszcze zajść, i przeszukać dobrze półki, a jak coś znajdę to umieszczę w następnym stosie.

1. "Przepaść" N. Evans
2. "Zielona mila" S. King
3. "Dolores Claiborne" S. King
4. "Toksyczne związki rodzaju męskiego" M.Papathanasopulu
5. "Raj" D.Barthelme
6. "Cień Poego" M. Pearl
7. "Zamiana miejsc" J. Green - poza pierwszą trójką, reszta z Podaja

A na koniec rarytas! Moja druga już wygrana, tym razem  w konkursie u Izuś z Zakurzonej półki. A książka - cudo - bo z autografem autorki:



Bardzo dziękuję Izie i Wydawnictwu Otwarte za zorganizowanie konkursu i szczęśliwą rękę w losowaniu :)
Moje wrażenia po lekturze już wkrótce.
Aha, no i pochwalę się kolejną nawiązaną współpracą, tym razem z wydawnictwem
Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia
  Sardegna

środa, czerwca 01, 2011

"Wyjątkowo wrena ceremonia" Tomasz Bochiński

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 365
Moja ocena: 4/6

Zaintrygował mnie następujący opis:
"Grabarstwo to zajęcie nudne i niemiłe; robota brudna i niewdzięczna. Grabarz jest osobnikiem prostackim, ciągle w dym pijanym, o wątpliwej moralności... Liczyć na takiego nie sposób. Co jednak czynić, jeżeli umarli nie chcą leżeć spokojnie w wygodnych mogiłach i wracają do świata żywych pod postacią wampirów, upiorów i ghuli?" tekst z okładki, Wydawnictwo Fabryka Słów.

Zabierając się za powyższą książkę, po przeczytaniu, jakże zachęcającego opisu, spodziewałam się historii rodem z Jakuba Wędrowycza: zabawnych, rubasznych, które czyta się jednym tchem.  I po części takowe dostałam. A dlaczego po części - zaraz wyjaśnię.

Powyższa książka podzielona jest na 6 opowiadań. Pierwsze cztery, prezentują niezwykłe historie grabarza Elizabediatha Moncka. Pozostałe dwa stanowią osobne historie.
Monck jest osobą bardzo zaangażowaną w swą wykonywana profesję. Ma też niezwykłą w swej dziedzinie, wiedzę i umiejętności. Bo wbrew oczekiwaniom, grabarz nie tylko grzebie zmarłych, ale musi znać się także na różnych rytuałach, ceremoniach i obrządkach pogrzebowych. Oczywiście w swym fachu czyhają na niego różne niebezpieczeństwa: wampiry czy inni nieumarli, którzy pragną przechytrzyć Moncka i powrócić do świata żywych. W niebezpiecznych przygodach, bohaterowi towarzyszy Dalambert. Mimo, że jest on teoretycznie największym wrogiem grabarza - hieną cmentarną, plądrującym groby w poszukiwaniu co potrzebniejszych elementów,  stanowi dla Moncka nieocenioną pomoc w sytuacjach kryzysowych. Ważną postacią jest także Francine, piękna córka Dalamberta, która wprowadzi w życie Elizabediatha sporo zamieszania.
I tak na przykład, Monck musi rozwiązać tajemnicę nadmiaru trumien i znajdujących się w nich ciał, pochowanych w grobowcach na rodzimym cmentarzu. Musi zmierzyć się z przeprowadzeniem niezwykle trudnego ceremoniału pogrzebowego, Ang-Hare, na życzenie starego rodu Drago. Oraz wybawić z opresji pewna damę. A w tym przypadku może mieć do czynnienia z groźnym wampirem.

Więc tak: pierwsze cztery opowiadania są całkiem miłe w odbiorze, lekkie, zabawne, Monck to Wędrowycz na pewno nie jest, ale sympatią można do niego zapałać.

Natomiast pozostałe dwa opowiadania są osobnymi historiami. Opisują wydarzenia wojenne, rozgrywające się w czasie i rzeczywistości, w której żyje Monck. Ale jego osoby, ani jego towarzyszy w nich nie znajdziemy. Spotkałam się z opiniami, że owe opowiadania są bardziej interesujące od przygód grabarza. Jeśli chodzi o mnie, to tak nie jest. Oba przeczytałam, ale nie zapadły mi w pamięć. Więc jak dla mnie, książka kończy się na opowiadaniu czwartym. Polecam miłośnikom lekkiej fantastyki, albo jako odstresowywacz między poważniejszymi lekturami.
Sardegna