Pages

wtorek, kwietnia 30, 2013

"Plan: żyć długo i szczęśliwie" Alisa Bowman


Wydawnictwo: Znak
Liczba stron:  300
Moja ocena : 4/6

Na początek parę słów wyjaśnienia: moje małżeństwo uważam z bardzo udane, nie mam problemów, z jakimi boryka się główna bohaterka, i w ogóle nie przepadam za poradnikami, bo nie wierzę, że na podstawie paru książkowych rad można zmienić swoje życie czy małżeństwo. Jednak wbrew pozorom, znalazłam w tej książce coś dla siebie i jej lekturę uważam za jak najbardziej udaną i pożyteczną.

"Plan: żyć długo i szczęśliwie, jak ratowałam swój związek, gdy skończyła się bajka" to prawdziwa historia autorki Alisy Bowman, opisująca próby naprawienia jej małżeństwa. Na szczęście nie jest to klasyczny poradnik, bo takie książki nie za bardzo toleruję, tylko opowieść o życiu uczuciowym Alisy,  jej zmagania z małżeńskimi problemami i próba zawalczenia o miłość, która w ferworze codzienności, gdzieś się zagubiła.
Alisa wyszła za Marka z wielkiej miłości. Wydawało jej się, że są dla siebie stworzeni. Mieli podobne zainteresowania, poglądy i plany na dalsze życie. Z czasem zaczęło się jednak coś między nimi psuć. Poważniejszy kryzys pojawił się jednak, kiedy na świat przyszła Kaarina. Małżonkowie coraz bardziej oddalali się od siebie, pojawiły się wzajemne oskarżenia, pretensje, niedomówienia. Brzmi znajomo?

Myślę, że większość małżeństw przechodzi mniejszy lub większy kryzys, który często zaczyna się wraz z pojawieniem się dzieci, ale przy dobrej woli obu stron, spokojnie da się to ogarnąć.
Niestety parze nie udało się osiągnąć porozumienia, kompromisu i podziału domowych obowiązków. Kiedy w ich związku poziom goryczy osiąga apogeum,  Alisa zaczyna myśleć o rozwodzie. I kiedy pozornie wydawałoby się, że decyzja o rozstaniu jest nieunikniona, Alisa postanawia dać swojemu małżeństwu ostatnią szansę. Zaczyna wprowadzać plan ratowania swego związku. Systematycznie i powoli, metodą małych kroków parze udaje się porozumieć i odnaleźć w sobie dawne uczucia.

I to jest cała esencja książki. W poszczególnych rozdziałach autorka na własnym przykładzie pokazuje, jak osiągnąć porozumienie z partnerem. Czasami błahe sprawy i pozornie nic nie znaczące sytuacje mogą spowodować wybuch złości czy awanturę. Uświadamiając sobie, jak odbiera nasze zachowanie czy wypowiedzi druga osoba, można uniknąć niedomówień i pretensji. Autorka przedstawia jeszcze, jakie porady ratowania małżeństwa rzeczywiście przyniosły pożądany skutek, a które okazały się totalną klapą.

Książka może rzeczywiście być drogowskazem w sytuacji kryzysowej. Ja raczej nie skupiłam się na ślepym podążaniu za autorką i realizowaniu jej planu, bo tak jak powiedziałam, nie dotyczą mnie jej problemy. Nie da się ukryć jednak, że niektóre porady i dla mnie mogą okazać się pomocne, dlatego książkę spokojnie mogę polecić wszystkim mężatkom czy dziewczynom będącym w stałym związku. Na pewno znajdziecie w niej coś dla siebie.
Sardegna

niedziela, kwietnia 28, 2013

A na Śląsku się dzieje...

Nie ogarniam, ale o tym pisałam już ostatnio, więc nie będę dalej marudzić. Mam nadzieję, że w maju jakoś wszystko się ułoży i nie będę miała już takich zaległości blogowych i kulturalnych, bo w kwietniu przepadł mi udział w kilku fajnych wydarzeniach.
Dzisiaj trzy propozycje, na które zwróciłam uwagę i chciałam się z Wami nimi podzielić:

Po pierwsze:
spotkanie z Paulliną Simons. Autorka przyjeżdża do Polski z okazji premiery powieści "Pieśń o poranku". W sobotę 18 maja spotyka się z czytelnikami na Warszawskich Targach Ksiązki, w kolejnych dniach odwiedzi Dyskusyjne Kluby Ksiązki w różnych częściach Polski. 

Jak widać, Śląsk nie został pominięty w planach promocyjnych autorki. Oczywiście bardzo się cieszę, i jak nic się nie zmieni, postaram się pojawić w Bibliotece Śląskiej. Może ktoś z Was też się wybiera?

Po drugie:

Śląskie blogerki spotykają się ponownie, Gliwicach, które staną się chyba naszym blogowym miastem. Po majówce spodziewajcie się naszych po spotkaniowy relacji i wrażeń, chociaż już dzisiaj mogę potwierdzić, że będą pozytywne, bowiem dziewczyny są rewelacyjne a tematów do rozmów nam nie brakuje.

Poza tym nasze spotkanie postanowiły wspomóc wymienione na plakacie wydawnictwa, ale to na razie niespodzianka.

Po trzecie:

Na blogu Książki Moja Miłość znalazłam ciekawy wpis sprzed kilku miesięcy: Autorka proponuje trochę nietypową akcję oszczędzania pieniędzy na ... książki oczywiście. W pierwotnym zamyśle chodziło o zaoszczędzenie pewnej kwoty na Światowy Dzień Książki, aby później za uzbieraną sumę zaszaleć zakupowo.

Jako że trafiłam na ten wpis zbyt późno, postanowiłam trochę zmodyfikować zamysł pomysłodawczyni (mam nadzieję, że nie będzie mi miała za złe) i wymyśliłam inny termin tego wyzwania. Od dnia 1 maja do dnia katowickich albo krakowskich Targów Książki (jak kto woli) odkładamy do "skarbonki" 1 złoty dziennie. Nie jest to wielka kwota, więc nie wpłynie znacząco na nasz budżet domowy. Jeżeli będziemy trzymali się planu, na TK będziemy mieli całkiem pokaźną kwotę, którą spożytkujemy na to, co kochamy najbardziej, czyli książkowe zakupy, bez wyrzutów sumienia.
Czyż to nie jest świetny pomysł? Potem możemy pochwalić się na blogu swoimi książkowymi zdobyczami i cieszyć z targowych zakupów do woli. Co Wy na to? Podejmujecie się tego zadania? Zmobilizujmy się a potem zaszalejmy!

Sardegna

czwartek, kwietnia 25, 2013

"Prowincja pełna smaków" Katarzyna Enerlich

Wydawnictwo: mg
Liczba stron:  250
Moja ocena : 5/6

Ostatnio poszukuję. Sama do końca nie wiem czego tak szukam w moich lekturach, instynktownie wybieram jednak powieści, które mnie uspokajają, łagodzą trudny okres w moim życiu, dają nadzieję i napawają optymizmem.
Moja poprzednia kwietniowa lektura, "Ballada o ciotce Matyldzie" nastroiła mnie bardzo pozytywnie, sięgnęłam więc po kolejną ciepłą i sympatyczną historię - "Prowincję pełną smaków". Ta powieść spełnia wszystkie kryteria, jakie są mi na ten czas potrzebne, a dodatkowo niesamowicie uspokaja, uświadamia, co powinno być dla nas ważne i udowadnia, że wszystko w życiu ma swój czas i miejsce.
Na chwilę obecną, coś w sam raz dla mnie.

Powyższa książka jest już czwartą częścią historii o Prowincji, jednak do tej pory, nie było mi jakoś z nią po drodze. Mam w prawdzie na półce pierwszą część (nawet z autografem Autorki, zdobytą na krakowskich TK), ale nie przeczytaną. Dlaczego zatem sięgnęłam po ostatnią część? Przecież to bez sensu, powiecie.
Miałam plan udać się na spotkanie autorskie z Panią Kasią, które miało się odbyć w pobliżu mojego miasta. Chciałam być w temacie i zapoznać się z nowością wydawniczą. Ospa pokrzyżowała moje plany, ale książkę zdążyłam już przeczytać, czego oczywiście teraz nie żałuję.

Na początek uspokajam, nawet osoby, które nie czytały części poprzednich, mogą spokojnie sięgać po "Prowincję pełną smaków". Autorka zwięźle wprowadza nas w aktualną historię Ludmiły. Nie zdradza za dużo fabuły z części poprzednich, ale przekazuje na tyle dużo informacji, że mamy wrażenie, że znamy bohaterkę nie od dziś i orientujemy się, na jakim etapie życia się ona znajduje.

Podoba mi się bardzo ten etap jej życia. Ludmiła znalazła upragniony spokój, mieszka w urokliwym miejscu , kilka kilometrów od Mrągowa (czy ja już mówiłam, że kocham Mazury? W prawdzie bardziej te "żeglarskie" niż "stacjonarne", ale potrafię sobie wyobrazić, jak cudownie jest móc tam mieszkać na stałe), ma udaną córeczkę a u boku kochanego i kochającego mężczyznę. Jest spełnioną kobietą, odkrywającą uroki życia, czerpiącą z niego pełnymi garściami i potrafiącą się cieszyć nawet z najmniejszych, codziennych radości.

I to właśnie o tych małych radościach jest ta powieść. O tym, że warto wsłuchać się w samą siebie, warto podążać za marzeniami, warto cieszyć się z każdej upływającej chwili, bo jest ona jedyna i niepowtarzalna, a druga taka może nie być nam już dana.
Wędrując z Ludmiłą po jej Prowincji, odkrywamy jej tytułowe smaki. Bohaterka prowadzi nas po niesamowicie oryginalnych w swej prostocie, potrawach, aromatach i kombinacjach smakowych.
Aż chciałoby się spróbować tego i owego i wypróbować przepis na własnej skórze (a raczej podniebieniu). Poza tym Autorka przemyca do fabuły historię swojego regionu, łączy realne wydarzenia z fikcyjnymi, okrasza wszystko aktualnymi zdjęciami i starymi fotografiami. W niektórych momentach nie wiadomo już, co jest prawdą a co fikcją, ale to tylko nadaje powieści charakteru i niepowtarzalności.

Bardzo dobrze czułam się na Prowincji, polubiłam bohaterkę, która wydała mi się sympatyczną, ciepłą, wrażliwą kobietą, z którą udałoby mi się znaleźć nić porozumienia. Mam wrażenie, że strasznie dużo Kasi w Ludmile i o to chciałam między innymi zapytać Autorkę na spotkaniu. Jednak co się odwlecze to nie uciecze, więc zapytam następnym razem. Co do poprzednich części serii, jak skompletuję, to na pewno przeczytam.

Uspokojona, naładowana pozytywną energią, może nie do końca w absolutnej równowadze, ale skłaniająca się do poziomu normalności, pozdrawiam Was wieczornie 
Sardegna

wtorek, kwietnia 23, 2013

Żyję...

Tak jak w tytule, żyję, ale ciężko mi idzie... Nie będę wylewała tutaj, co akurat dzieje się w moim domu i w pracy. Powiem tylko hasło kluczowe: ospa. Już czwarty tydzień...
Do tego jestem zawalona robotą, kursem kwalifikacyjnym, o ogarnianiu domu nie wspomnę. Czytam, ale nie mam siły na pisanie. Wezmę się w garść, ale pewnie dopiero wtedy,  kiedy wykurzę ospę z moich dziecięcych szeregów.

Wybaczcie moją ciszę w sprawie Trójki e-pik. Wszystkie komentarze czytam i uzupełniam w miarę możliwości na bieżąco, nie mam tylko kiedy skomentować. Mam nadzieję, że rozumiecie. Dziękuję za Wasz udział i nowe linki, które dosyłacie. Wszystko zapisuję. Dzięki za udział w ankiecie. Uzbierało się już całkiem dużo głosów. Postaram się, aby moja sytuacja domowa nie wpłynęła na wyzwanie i nowa Trójka ruszyła o czasie.

Korzystając z okazji, że się dzisiaj pojawiłam, wklejam zdjęcie nowych nabytków:

"Satysfakcja. The Rolling Stones" Daniel Wyszogrodzki - przywieziona z domu rodzinnego w ramach przetransportowania "panieńskiej" biblioteczki
"Regulamin tłoczni win" -z Giełdy Mamy
"Historyjka całkiem nowa o Niponkach" - od Novae Res - dla ospiarzy
"Powrót bogini" cz. 1 i cz. 2 - od Harlequin/Miry
"Plac dla dziewczynek" - od Matrasa - wszystkim wydawnictwom serdecznie dziękuję
"Mag i diabeł" - kupiłam sobie z okazji Dnia Książki! A co!
Słuchowisko Chmielewskiej kupił mi mąż.

Co do zaległości czytelniczych: "Prowincja pełna smaków" czeka na opisanie, podobnie jak "Kolacja z zabójcą""Plan: żyć długo i szczęśliwie"

2 maja planujemy kolejne spotkanie śląskich blogerek książkowych. Jeżeli ktoś miałby ochotę się do nas przyłączyć, albo ominęło go ostatnie spotkanie, o którym pisałam tutaj, proszę pisać śmiało, wszelkie nowe osoby są mile widziane.


Sardegna

czwartek, kwietnia 18, 2013

"Ballada o ciotce Matyldzie" Magdalena Witkiewicz


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 291
Moja ocena : 6/6

Dzisiaj będzie sporo ochów i achów, entuzjazmu i optymizmu. Potrzebuję ostatnio takiej lektury. Nie czytam nic, co by mnie mogło przygnębić i zepsuć humor. Taki czas w moim życiu nadszedł, że otaczam się tylko pozytywnymi treściami i szukam takich w moich książkach.

"Ballada o ciotce Matyldzie" jest taką właśnie powieścią: ciepłą, pełną dobrej energii i dobrych myśli. Mimo że zerkając na opis z okładki można pomyśleć, że to raczej powieść obyczajowa, gdyż dotyka poważnych kwestii, takich jak: śmierć bliskiej osoby, rozwód, samotne wychowywanie dziecka czy szukanie pracy.
Oczywiście z wszystkimi tymi problemami i dylematami, będzie musiała się nasza bohaterka zmierzyć, ale i cała sytuacja, w jakiej się znajdzie, okaże się przysłowiowym "szczęściem w nieszczęściu".

Joanka, po śmierci swoich rodziców, najbardziej związana jest z ciotką Matyldą, która staje się dla niej najważniejszą osoba na świecie i powierniczką wszystkich tajemnic. Dziewczyna wkracza w dorosłe życie, spodziewa się szczęśliwego rozwiązania i narodzin swojego wyczekiwanego dziecka i ... tęskni za swoim świeżo poślubionym mężem - naukowcem, który prowadzi badania na drugim krańcu świata.

Najszczęśliwszy dzień w życiu Joanki - narodziny córeczki, staje się jednocześnie dniem dramatycznym, bowiem ciotka Matylda postanawia odejść z tego świata. Tak, tak, sama postanawia odejść, bowiem cioteczka ma silny charakter i robi to, na co ma akurat ochotę.
Ciotka Matylda postanawia zrobić miejsce nowej istotce, pojawiającej się w życiu Joanki i opuszcza ziemski padół. Nie zostawia jednak swojej podopiecznej na pastwę losu, gdyż kieruje w jej stronę przesympatycznych opiekunów, których nie warto oceniać po pozorach, bo można się bardzo pomylić.

Joanka otoczona zupełnie obcymi, ale jakże jej życzliwymi ludźmi, zaczyna życie bez ciotki Matyldy. Z czasem, okaże się, że zmian w jej otoczeniu będzie więcej, ale mając wsparcie w przyjaciołach i czuwającą z góry ciotkę, żadne życiowe rewolucje nie będą jej straszne.

Prześwietna to książka, ciepła, optymistyczna, zabawna i rozczulająca. Jest to moje pierwsze spotkanie z autorką, ale na pewno nie ostatnie, bo coś czuję, że Pani Magdalena bardzo trafi w moje czytelnicze gusta.

Mam ostatnio kryzys. Dopadło mnie przesilenie wiosenne, apatia i zmęczenie. Ale są na szczęście książki, które pozwalają oderwać się od tych ponurych myśli pozwalają odzyskać dobry humor i nadzieję, że nadchodzące zmiany nie zawsze muszą być na gorsze. Polecam szczerze "Balladę o ciotce Matyldzie". Może komuś z Was lektura też pomoże "wrócić na właściwe tory" i sprawi szczerą przyjemność.
Sardegna

niedziela, kwietnia 14, 2013

"Ukarać zbrodnię" Erica Spindler


Wydawnictwo: Harlequin/ Mira
Liczba stron: 476
Moja ocena : 5/6

Jeżeli chodzi o kryminały pisane kobiecą ręką, na mojej osobistej liście króluje Alex Kava. Drugie miejsce, bezapelacyjnie zajmuje Erica Spindler. Czytam ich powieści właściwie w ciemno, bo wiem, że lektura mnie nie zawiedzie, a treść przypadnie do gustu.
Kto śledzi mojego bloga, ten wie, że ostatnio nie po drodze mi z kryminałami. W zeszłym roku thrillery, kryminały i sensacje były moimi dominującymi wyborami czytelniczymi, w tym są w zdecydowanej mniejszości. Dlatego lektura jednej z moich ulubionych autorek kryminałów miała być okazją do przełamania tej chwilowej niechęci.

Fabuła powieści krąży wokół dwóch spraw kryminalnych. Jedna z nich to zabójstwo młodej dziewczyny, pochodzącej z "wyższych sfer" sennego miasteczka w Karolinie Północnej, a druga to pozornie przypadkowe wypadki, które przydarzają się mężczyznom, znęcającym się w różny sposób nad swoimi bliskimi.
Policjantka Melanie May, której kariera zawodowa utknęła w martwym punkcie i opiera się na stawianiu mandatów i łagodzeniu rodzinnych sprzeczek, rozpoczyna oba śledztwa. Pierwsze, oficjalne, wraz z pomocą znanego profilera, Connora Parksa, drugie - nieformalne, na własną rękę.

Melanie ma powody, aby zaangażować się prywatnie w sprawę śmierci dręczycieli. Wspomnienia z dzieciństwa nie dają jej spokoju i mają znaczący wpływ na teraźniejszość. Podobnie jest w przypadku jej sióstr. Przebyta trauma nie pozwala im osiągnąć równowagi i spełniać się w różnych sferach życia.

Początkowo nikt nie bierze na poważnie podejrzeń Melanii, co do faktu, że śmierć mężczyzn jest przypadkowa. Z pomocą przychodzi jednak funkcjonariusz Parks i rzuca na sprawę nieco światła. Niestety, im bliżej rozwiązania sprawy, tym większe niebezpieczeństwo grozi Melanie. Czy odkrycie prawdy i zmierzenie się z zabójcą będzie tego warte?

Powieść rzeczywiście przełamała mój chwilowy przesyt kryminałami i thrillerami. Nie jest zbyt brutalna, krew nie wylewa się z każdej strony, a jednocześnie napięcie utrzymuje się na odpowiednim poziomie, zagadka kryminalna jest intrygująca a zakończenie zaskakujące. Poza wątkiem kryminalnym, autorka wiele miejsca poświęciła sprawie rodzinnej przemocy i pokazała, jak wpływa ona na jej ofiary. Dla mnie "Ukarać zbrodnię" to mieszanka powieści obyczajowej i kryminału, a taka kategoria bardzo wpasowała się w moje gusta i aktualne czytelnicze potrzeby.

Powieść zaliczam do kwietniowej Trójki e-pik.

Sardegna

piątek, kwietnia 12, 2013

Radości nigdy za wiele

W dzisiejszym poście chciałam przedstawić książki, które dotarły do mnie w tym miesiącu. Nie będę pisać, że ograniczam zapełnianie mojej biblioteczki, bo to kłamstwo. Nie będę narzekać, kiedy ja to wszystko przeczytam, bo to bez sensu. Każda nowa książka, która do mnie trafia daje mi wiele radości, a jeżeli są to jeszcze powieści, na których mi bardzo zależy, to moja radość jest podwójna.  Więc dzielę się dzisiaj z Wami moją małą radością i moim kolejnym stosem.

 
"Niebieskie migdały" i "Przebudzenie" K. Zyskowska - Ignaciak - plan przeczytania wszystkich książek autorki w toku. Dziękuję Wydawnictwu Nasza Księgarnia
"Chudszy" S. King
"Miasto popiołów" C. Clare - wymiana na Exlibri - czy ktoś miałby na zbyciu tom I ? Proszę o kontakt



Stos drugi zawiera:
"Nocna rozmowa" C.M. Lakotta
"Ludzie Julya" N. Gordimer
"Sztuka uprawiania róż z kolcami" M. Delloway - od Wydawnictwa m, serdecznie dziękuję
"Karminowy szal" J.M. Chmielewska - od Wydawnictwa mg
"Niebo nad Maralal" oraz "Katastrofa" dzięki opróżnianiu półek u Agnieszki 

Mam ostatnio szczęście do dobrych lektur, o czym świadczą wysokie noty przeczytanych książek.
W najbliższym czasie pojawią się opinie o dwóch kolejnych "Ukarać zbrodnię" E. Spindler i "Balladzie o ciotce Matyldzie" M. Witkiewicz, obie oceniłam bardzo wysoko.

Na tapecie "Prowincja pełna smaków" K. Enerlich. Nie czytałam w prawdzie wcześniejszych części Prowincji, ale zorientowałam się mniej więcej, o co chodzi. Chciałabym w przyszłym tygodni dotrzeć na spotkanie autorskie z panią Kasią i podyskutować o jej najnowszej powieści. Stąd ten pośpiech w poznawaniu Prowincji, nawet kosztem ominięcia poprzednich części.

W samochodzie audiobook Marininy "Kolacja z zabójcą". W trakcie czytania "Plan: żyć długo i szczęśliwie" oraz "Arka ognia", którą niestety zawsze odkładam na później, ale mam nadzieję, że w tym miesiącu już uda mi się ją skończyć.
Nie mam planu na powieść zekranizowaną, do kwietniowej Trójki, chociaż książek z tej tematyki na półce mi nie brakuje. Coś będę musiała wymyślić

Zapraszam do udziału w ankiecie i przesyłania ewentualnych linków do wyzwania. Życzę Wam udanego weekendu, w którym nie zabraknie czasu na czytanie. 

Sardegna

czwartek, kwietnia 11, 2013

"Profesor" Charlotte Bronte


Wydawnictwo: mg
Liczba stron: 312
Moja ocena : 5/6

"Profesor" to pierwsza powieść Charlotte Bronte wydana w Anglii dopiero po śmierci autorki. O pierwsze polskie wydanie postarało się Wydawnictwo mg, które sprawuje pieczę nad nowymi wydaniami powieści Sióstr.
Moja znajomość z ich twórczością jest dopiero w fazie początkowej, bowiem poza "Agnes Grey" nie czytałam żadnych innych powieści, nawet tych kultowych ("Wichrowe wzgórza" czy "Dziwne losy Jane Eyre"), póki co, podoba mi się to odkrywanie prozy Sióstr. Chociaż w obu przypadkach ( "Agnes Grey" i "Profesor") styl i forma powieści są bardzo podobne, podobna jest nawet "szkolna" tematyka, to jednak moje odczucia co do każdej z tych książek są zupełnie inne.

"Agnes Grey" podobała mi się bezapelacyjnie. Pewnie wpływ miała na to posada głównej bohaterki, z którą się bardzo identyfikuję. Co do "Profesora", spodziewałam się właśnie opisów podobnych "szkolnych" i wychowawczych dylematów, jednak ta powieść serwuje nam nieco inną tematykę. Szkolnictwo będzie tłem dziejących się wydarzeń, a nie ich istotą. Oczywiście nie znaczy to, że w ogólnej ocenie książka wypadła słabo. Daję jej zasłużoną piątkę.

Tytułowym bohaterem powieści jest młody mężczyzna, William Cromsworth. Właściwie od pierwszych stron wzbudził on moją sympatię, bowiem stawia on na samodzielność, własną pracę i nabyte umiejętności. Porzuca swoich arystokratycznych krewnych, którzy zaplanowali u przyszłość i ożenek, i postanawia szukać własnej drogi życiowej. Początkowo szuka oparcia w starszym bracie, ten jednak swoim aroganckim zachowaniem i pogardą w stosunku do Williama, tylko pogłębia przepaść dzielącą braci.

Cromsworth postanawia wyruszyć do Brukseli i zacząć nowe życie. Posiłkując się listem polecającym od znajomego przedsiębiorcy, pana Hunsedna, zdobywa posadę nauczyciela języka angielskiego w szkole dla chłopców. Jako że gmach szkoły graniczy z żeńskim internatem, Williamowi udaje się znaleźć dodatkową pracę w szkole dla panien.

I tutaj zaczyna się pogmatwana historia miłosna, bowiem Cromsworth wpada w sidła uczucia, które pochłonie go maksymalnie. Wybrnięcie z poplątanych relacji damsko - męskich, w które włączają się jeszcze osoby trzecie, będzie wymagało do profesora wysiłku i taktu. Na szczęście trud zdobycia przychylności będzie się opłacał, bowiem wybranka Williama warta będzie poświęcenia i pokładanego w niej uczucia.

Podobała mi się ta wiktoriańska historia miłosna. Skomplikowana, opierająca się na walce o dominację, aluzji oraz grze gestów i słów. Tak odległa nam historia, a jednocześnie tak bliska, pokazująca odwieczną prawdę, że o wartościową osobę trzeba zawalczyć. Czasami warto też odrzucić uprzedzenia i stereotypy, aby nie przegapić tego, co na prawdę w życiu ważne.

Miłośnikom twórczości Sióstr Bronte powieść na pewno się spodoba. Podobnie jak miłośnikom epoki wiktoriańskiej czy zagmatwanych historii miłosnych. Ja ze swej strony polecam.

Sardegna

środa, kwietnia 10, 2013

Serie wydawnicze Sardegny. Kobieca Literatura w Spódnicy

Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować trzecią część cyklu, dotyczącego serii wydawniczych, znajdujących się w mojej biblioteczce. Posty o podobnej tematyce, w których opisałam moje poprzednie serie znajduj się TU i TU.

Seria, którą prezentuję dzisiaj to kobieca Literatura w Spódnicy. Seria wydana przez Wydawnictwo Axel Springer Polska miała swoja premierę bodajże w 2002 roku. Wtedy też w kioskach Ruchu zaczęły pojawiać się poszczególne tomy. Cena za książki wynosiła 9,9 zł. Niby nie jest to wielka kwota, ale pamiętam, że w cenie okładkowej kupiłam sobie owego czasu, tylko kilka egzemplarzy. Resztę skompletowałam po kilku latach, kupując brakujące tomy na wyprzedażach, albo na targach staroci.


W chwili obecnej seria Literatura w Spódnicy zajmuje konkretne miejsce w mojej biblioteczce i mogę się pochwalić, że przeczytałam ją prawie całą (wyjątkiem jest "Rosyjski kochanek" Nurowskiej oraz "Teren prywatny" Kosmowskiej)
Oczywiście seria trzyma dość nierówny poziom. Znajdują się w niej mniej lub bardziej znane, kobiece powieści polskich i zagranicznych autorów.

Z naszych rodzimych nazwisk znajdziemy książki autorstwa Janusza Leona Wiśniewskiego, Joanny Chmielewskiej, Marii Nurowskiej i Barbary Kosmowskiej. Reszta to autorzy zagraniczni m.in. Helen Fielding, Candace Bushnell, Fannie Flagg, Sophie Kinsella, Tony Parsons czy Nick Hornby.


Oczywiście niektóre powieści bardzo przypadły mi do gustu i zapadły w pamięć. Treść kilku kolejnych, po przeczytaniu zupełnie wypadła z głowy. Całość oceniam jednak bardzo dobrze i cieszę się, że miałam okazję przeczytać takie powieści jak: "Świat marzeń zakupoholiczki" czy "Niania w Nowym Jorku" zanim stały się popularne za sprawą ekranizacji. Poza tym, miałam okazję sięgnąć po książki, których w innych okolicznościach pewnie bym nie przeczytała ("Książka poniekąd kucharska" Chmielewskiej czy "Wierność w stereo" Hornby'ego)

Pełna lista tytułów, wchodzących w skład serii Literatura w Spódnicy, prezentuje się następująco:

Dziennik Bridget Jones -Fielding Helen - tom 1
Seks w wielkim mieście - Bushnell Candace - tom 2  
Książka poniekąd kucharska - Chmielewska Joanna - tom 3 
W pogoni za rozumem - Fielding Helen - tom 4  
Smażone zielone pomidory - Flagg Fannie - tom 5  
Niania w Nowym Jorku - McLaughlin Emma, Kraus Nicola - tom 6  
Rosyjski kochanek - Nurowska Maria - tom 7  
Mężczyzna i chłopiec - Parsons Tony - tom 8  
Trzydziestka na karku - Jewell Lisa - tom 9
Prosto z mostu - Green Jane - tom 10   
S@motność w Sieci - Wiśniewski Janusz Leon - tom 11  
Wierność w stereo - Hornby Nick - tom 12  
Chodźmy razem - Lloyd Josie, Rees Emlyn - tom 13
Impreza u Ralpha - Jewell Lisa - tom 14 
Mężczyzna i żona - Parsons Tony - tom 15  
Imię i nazwisko zastrzeżone - Sigaloff Jane - tom 16  
Nie całkiem do pary - Markham Wendy - tom 17  
Polowanie na męża czyli Teoria szczelnej przykrywki - Curnyn Lynda - tom 18  
W pogoni za Alice - Naylor Clare - tom 19  
Świat marzeń zakupoholiczki - Kinsella Sophie - tom 20
Masz nową wi@domość - Harte Kelly - tom 21  
Randki w ciemno - Senate Melissa - tom 22  
Koktajl mleczny - Mlynowski Sarah - tom 23   
Życie po (życiu z facetem) - Curnyn Lynda - tom 24
Dziewczyna w Mieście Aniołów - Yardley Cathy - tom 25  
Cienka różowa kreska - Baratz-Logsted Lauren - tom 26
Na rozstaju dróg - Caldwell Laura - tom 27  
Teren prywatny - Kosmowska Barbara - tom 28

Pogrubione zostały te tytuły, które najbardziej przypadły mi go gustu. A jak to wygląda u Was? Znacie serię Literatura w Spódnicy? A może tak jak ja, macie ją w swojej biblioteczce? Które z powieści są Wam bliżej znane, a których jesteście ciekawi?
Pozdrawiam i życzę miłego dnia.

Sardegna

wtorek, kwietnia 09, 2013

"Posiadłość" Maggie Moon


Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 290
Moja ocena : 6/6

Znacie to uczucie, kiedy czytacie pierwsze zdania jakieś powieści i czujecie, że to będzie to? Uwielbiam ten moment, a najbardziej wtedy, kiedy książka jest mniej znana, a ja mam świadomość, że ją właśnie odkrywam.
Nawet nie spodziewałam się, że "Posiadłość" tak mi się spodoba i zawładnie mną praktycznie od pierwszego zdania. Chciałam tylko zerknąć, o czym właściwie jest ta książką. Od niechcenia przeczytałam pierwszych kilka zdań i ... nie mogłam przestać czytać dalej!
Zaczęłam wieczorem i skończyłam o 2 w nocy. To chyba wystarczająca rekomendacja.

Zara Dormer, studentka londyńskiej Wyższej Akademii Sztuki zdobywa elitarne stypendium i wyjeżdża na warsztaty malarskie do arystokratycznej posiadłości Debrettów w miasteczku Charlottshire. Udział w plenerze malarskim ma być okazją do odkrycia jej talentu, bowiem warsztaty prowadzi znany w całym kraju Artysta.
Zara, zachwycona zabytkową posiadłością i tajemniczą aurą, która otacza właścicieli - braci Debrett, wchłania niesamowitą atmosferę domostwa.

Spacerując po posiadłości, przypadkowo odbiera pewne niepokojące sygnały. Pracownik zamku wynosi z piwnicy dziwne worki, na posadzce Zara znajduje ślady krwi, w jednym z wielu pokoi natrafia na ukrywaną młodszą siostrę właścicieli. Samo zachowanie braci Debrett też pozostawia wiele do życzenia. Pozornie uprzejmi i pozytywnie nastawieni do swoich gości, stwarzają atmosferę niepokoju i grozy.
Zara na własną rękę próbuje odkryć, co ukrywają bracia i co skrywa tak szczelnie zamknięta piwnica. Oczywiście przyjdzie jej za tą ciekawość słono zapłacić.

Czytając powyższy tekst pewnie powiecie, że powieść niczym nie różni się od typowych kryminałów czy thrillerów. Zamknięta piwnica, dziwni właściciele, krew na podłodze, to musi skończyć się w wiadomy sposób. Jednak ta powieść dostarczy nam nieco innych wrażeń.

Po pierwsze, już od pierwszych rozdziałów, autorka serwuje nam retrospekcje, dotyczące życia przodków braci Debrett, sięgające XIX wieku, więc niektóre informacje, związane z ich arystokratycznym rodem zostają nam pokazane już na samym początku. Nie musimy się więc domyślać, co dzieje się w podziemiach zamku, bo zostaje nam to z pewnej perspektywy przedstawione.

 Z drugiej jednak strony, nie wszystkie tajemnice zostają przed nami odkryte, więc na niektóre rozwiązania będziemy musieli poczekać do finału. Warto będzie poczekać, bo zakończenie historii będzie zupełnie niespodziewane.
Czytając powieść próbowałam rozgryźć braci Debrett. Do głowy przychodziły mi różne opcje i sytuacje, na szczęście żadna z nich nie okazała się słuszna. To bardzo dobrze świadczy o Autorce, która nie powiela schematów, chociaż pozornie mogłoby się tak wydawać.

Bardzo udany debiut młodej Autorki, piszącej pod pseudonimem Maggie Moon. Ja jestem bardzo zadowolona z lektury i będę wypatrywać na księgarskim rynku kolejnych jej powieści.

Sardegna

niedziela, kwietnia 07, 2013

"Ucieczka znad rozlewiska" Katarzyna Zyskowska - Ignaciak

 
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 280
Moja ocena : 6/6

Po ilu przeczytanych książkach wiecie, że dany autor jest Waszym ulubionym? W moim przypadku było to zawsze kilka powieści (A. Kava, H. Coben, E. Spindler,  M. Chattam, M. Gutowska - Adamczyk, M. Szwaja), z których każda kolejna utwierdzała mnie w przekonaniu, że obojętnie jaką książkę autora przeczytam, to i tak będzie mi się podobać.

Wyjątek stanowi chyba tylko Pani Kasia Zyskowska - Ignaciak. W Jej przypadku już po pierwszej lekturze wiedziałam, że to jest to! "Upalne lato Marianny" zawładnęło mną całkowicie. Od pierwszych stron wiedziałam, że muszę koniecznie zwrócić uwagę na Autorkę, bo jej styl i przedstawiona fabuła bardzo przypadły mi do gustu. Mogę zatem stwierdzić, że Pani Kasia została jedną z moich ulubionych autorek już po pierwszej powieści.

Nie chciałam jednak na tym poprzestać i zaplanowałam przeczytać wszystkie jej książki, następna w kolejności okazała się być "Ucieczka znad rozlewiska". Książka, mimo że zupełnie inna od historii Marianny, jest równie świetna: kobieca, lekka, pełna pozytywnej energii i doskonała na poprawę humoru.

Nie da się nie skojarzyć tego tytułu z inną sielankową historią. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, naszej bohaterce - Frani daleko do tworzenia sielankowego domostwa i zagłębienia w ciszę i sielskie życie na prowincji. Energiczna dziewczyna pragnie zaszaleć. Wychowana trochę pod kloszem, w urokliwym, ale przynudnawym miasteczku (zwolennicy Kazimierza Dolnego na pewno się oburzą), pragnie zmian i rewolucji w swoim życiu. Przytłoczona zbliżającym się ślubem z wieloletnim chłopakiem, osaczającą rodziną i perspektywą spędzenia reszty życia w rodzinnym mieście, Frania dezerteruje sprzed ołtarza.

Kolejne wydarzenia dzieją się błyskawicznie: przenosiny do Warszawy, nieoczekiwana propozycja pracy, która zaskakuje samą dziewczynę i nowy adorator.
Dodatkowo, Frania zaczyna realizować swoją największą pasję, czyli gotowanie oryginalnych, zdrowych, wegetariańskich dań. Dlatego, jak się można domyśleć, książka pełna będzie smakowitych przepisów i propozycji dań, od czytania których aż cieknie ślinka.

Czy Frania zaaklimatyzuje się w wielkim mieście? Czy znajdzie szczęście? A może wróci na prowincję, bo tylko tam może znaleźć spokój? Gwarantuję, że przy tej historii nie będziecie się nudzić.

Pani Kasia Zyskowska - Ignaciak znowu podbiła moje serce, tym razem uroczą, zabawną, trochę szaloną historią, ale potwierdziła tylko fakt, że jej pióro bardzo mi odpowiada,a  przeczytanie Jej kolejnych książek jest tylko kwestią czasu.
Sardegna

piątek, kwietnia 05, 2013

"Życie Pi" Yann Martel


Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 341
Moja ocena : 6/6

Łaskawy był dla mnie marzec pod względem doboru lektur. Zaledwie kilka dni temu pisałam o rewelacyjnej powieści Charlotte Link "Dom sióstr", a dzisiaj kolejny hit na mojej osobistej liście. Jeszcze w trakcie odsłuchiwania "Domu..." zabrałam się za czytanie "Życia Pi". Wyznaczyłam sobie tą książkę do marcowej Trójki e-pik, a przy okazji chciałam połączyć ją z wyzwaniem Z półki, bo już dobrych kilka lat zimowała w mojej biblioteczce.

I teraz żałuję, strasznie żałuję ... że tak późno się zabrałam za "Życie Pi". Ależ to jest rewelacyjna książka! Trochę po macoszemu potraktowana, ale wróciła do czytelniczych łask za sprawą niedawnej, oskarowej ekranizacji.

Powieść podzielona jest na trzy główne części. Część pierwsza, wprowadzająca, trochę mnie rozczarowała. Wiadomo, orientowałam się mniej więcej, o czym jest ta historia, więc cały czas czekałam na wydarzenia, dziejące się na łodzi. Teraz jednak, kiedy zastanawiam się nad celowością umieszczenia takiego rozbudowanego wstępu, widzę w tym sens. Co więcej, będę chyba czytać go ponownie, żeby żadnego z rozważań głównego bohatera nie ominąć.

Pierwszy fragment powieści każe nam na "właściwą" akcję poczekać. Wprowadza nam obraz bohatera, Piscine "Pi" Patela, opisuje jego dzieciństwo, przedstawia rodzinę i jego dorastanie w cieniu ogrodu zoologicznego. Oryginalne imię nie ułatwia życia wrażliwemu chłopcu, który szuka pocieszenia i swej duchowej drogi w czterech religiach: chrześcijaństwie, islamie, judaizmie i hinduizmie.

Część druga powieści, ukazuje nam niezwykłą sytuację, w jakiej znalazł się Pi. W czasie przenosin
rodziny Patela i ogrodu zoologicznego z Indii do Kanady, statek, którym odbywa się transport zwierząt, niespodziewanie tonie. Jedynym ocalałym z katastrofy jest Pi, któremu udaje się przedostać na szalupę ratunkową. Nie będzie na niej jednak sam, bowiem ratunku na łodzi szukają jeszcze: zebra, orangutan, hiena i ... tygrys bengalski.

Trzecia część, jak się można domyślać, przedstawi czytelnikowi finał całej historii i niepokojące, alternatywne zakończenie, ale ja nie zdradzę już na ten temat najmniejszego szczegółu.

Wspaniała to historia, łącząca w sobie dramat i powieść psychologiczną. Pozornie o zwierzętach, w rzeczywistości jest to przejmująca opowieść o psychice ludzkiej, pokazująca, jak ekstremalna sytuacja jest w stanie zmienić człowieka.

Zwlekałam z opublikowaniem mojej opinii do czasu obejrzenia filmu. Ekranizacja jak najbardziej oddaje charakter książki, chociaż rzeczywiście, dla osób nie znających oryginału, całość może wydawać się zbyt rozwlekła. Jak dla mnie film zasłużył na 9/10.

"Życie Pi" zaliczam do marcowego wyzwania Trójki e-pik (powieść z listy BBC). Jest to też moja 3 lektura Z półki (3/31)




***

W związku ze źle działającą ankietą, proszę o zostawienie swojego głosu na trzecią kategorię maja, pod TYM postem. Musimy znaleźć alternatywny sposób oddawania głosów.

Sardegna

WAŻNE! NOWA AKTUALIZACJA. Czas zdecydować, co będziemy czytać w MAJU

Dzisiejszy post będzie dotyczył wyboru trzeciej kategorii w majowej Trójce e-pik. Tradycyjnie, w komentarzach wpisujcie swoje propozycje.  
Przypominam, że każda osoba może podać tylko JEDNĄ kategorię. Pod uwagę wezmę 10 pierwszych propozycji, na które będzie można oddać swój głos w ankiecie (jeszcze dziś będzie umieszczona w pasku bocznym).

Wspomnę jeszcze, że zgodnie z naszymi ustaleniami, ja podaję dwie opcje czytelnicze, trzecia zależy od Was. Zapraszam zatem do wypowiedzenia się i pozostawienia odpowiedniego komentarza. 

*** 
Dziękuję Wam serdecznie za zaangażowanie i wybranie 10 nowych kategorii. Oto propozycje i Wasze głosy:

kryminał polskiego autora
książka, której akcja dzieje się w ważnym momencie historycznym
książka z motywem listu/listów
książka z muzyką w tle/ w tytule
biografia znanej postaci historycznej
baśń lub zbiór baśni
lektura szkolna
książka o ciekawej osobie/osobach związanych z regionem naszego zamieszkania
wiosenna książka (akcja dzieje się wiosną lub wiosna w tytule)
książka związana z Oksfordem


***

Drodzy uczestnicy, pojawił się niespodziewany problemy w postaci szwankującej ankiety. Już wcześniej obserwowałam jakieś podejrzane sytuacje, takie jak znikania głosów i brak odnotowania nowych. Wczoraj wieczorem, zamykałam bloga z 22 głosami, dzisiaj rano było ich już tylko 16. 

Wydaje mi się, że ankieta nie jest wiarygodną metodą wyboru naszej trzeciej kategorii. Mam zatem propozycję, aby wszyscy zainteresowani wpisali pod tym postem swoje typy (z podanych 10). Wygra kategoria o największej liczbie komentarzy. Wydaje mi się to sensownym rozwiązaniem, ale chętnie zapoznam się z Waszym zdaniem.
 ***
Przepraszam Was bardzo za to zamieszanie z ankietą. Obiecuję, że tylko ten miesiąc będzie taki eksperymentalny. Znalazłam inną wersję ankiety, która mam nadzieję nie będzie szaleć i dostarczy nam wiarygodnych informacji. Prosiłabym już ostatni raz, osoby, które się wypowiedziały o kliknięcie w odpowiednie okienko. Myślę, że w ten sposób wszystko już będzie na właściwym miejscu. 

Jeżeli ktoś ma ochotę wziąć udział w aktualnej Trójce e-pik, wszystkie informacje na ten temat znajdzie TUTAJ.

Sardegna

środa, kwietnia 03, 2013

Co czytałam w 2009? GRUDZIEŃ

Dzisiaj przyszedł czas na prezentację czytelniczą ostatniego miesiąca roku 2009. Tym sposobem dotarłam do końca i przedstawiłam Wam moje lektury z tego okresu. Dla osób, które chciałyby zerknąć na poprzednie miesiące, oto zestawienie:

W całym roku 2009 przeczytałam 69 książek, z czego większość znajduje się do dziś w mojej biblioteczce. Przechodząc do grudnia, w owym miesiącu przeczytałam 6 książek, nie były one powalające do tego stopnia, że książki Eco i Appiano powędrowały na wymianę.

"Diariusz najmniejszy" Eco Umberto - 4


Zbiór felietonów Eco publikowanych w "L'Expresso" nie zrobił na mnie piorunującego wrażenia. Błyskotliwe, zabawne teksty na tematy wielorakie, powinny powalić mnie na kolana. Może powinnam wnikliwiej się im przyjrzeć, może przeczytałam je zbyt pobieżnie, a może szukałam w nich rewelacyjnego "Imienia róży", którego nie znalazłam, bo to zupełnie inny gatunek literatury.. W każdym razie do mnie felietony nie trafiły. Nie da się jednak odebrać autorowi wielkiej inteligencji i szerokich horyzontów, które "Diariusz..." oraz "Zapiski..." świetnie reprezentują.

"Przyjaciółki@it" Appiano Alessandra - 2

Powiastka z gatunku kobiecych czytadeł. Niestety nie jestem w stanie powiedzieć, o czym właściwie jest ta książka. Pamiętam tylko pięć kobiet, które pozornie nie związne ze sobą próbują nadać sens swojemu życiu. Oczywiście pierwsze skrzypce grają tu toksyczne związki i odzyskiwanie pewności siebie. Jednak całość jest tak chaotycznie napisana, takim nienaturalnym językiem, że z lektury pozostał mi jedynie niesmak i olbrzymie poczucie nudy. Nie polecam.


"Baśnie barda Beedle'a" J.K. Rowling - 5

Krótka książka wydana na bazie popularności serii o HP. Fajna, ale zdecydowanie za krótka. 5 opowieści, wszystkie w klimacie powieści o młodym czarodzieju, z morałem i komentarzem Albusa Dumbledore'a. Jako że uwielbiam Harrego Pottera, baśnie przeczytałam z prawdziwą przyjemnością, w prawdzie z wielkim niedosytem, ale zawsze można je potraktować jako nieznaczne przedłużenie historii HP.


"Ja wam pokażę" Grochola Katarzyna - 5

Trzecia część przygód bohaterki, najbardziej znanej powieści Katarzyny Grocholi. Judyta wreszcie znalazła spokój u boku Adama. Wszystko w ich związku układa się znakomicie, do czasu kiedy Adam dostaje korzystną ofertę tymczasowej pracy w Stanach. Rozłąka będzie poważnym sprawdzianem dla pary bohaterów, na szczęście Judyta poradzi sobie z nią z typowym dla siebie poczuciem humoru i pozytywnym myśleniem.
Osobiście bardzo lubię prozę Grocholi, więc jestem trochę nieobiektywna. Dla mnie w każdym razie, seria o Judycie zasługuje na piątkę z plusem.  

"W poszukiwaniu króla Artura" -  Ashby Ruth - 5

Powyższa książeczka jest pierwszą częścią serii "Wehikuł czasu". Próbuję ją sobie skompletować, dlatego nie czytam jej po kolei. Na szczęście, nie ma to większego znaczenia, bowiem każda część prezentuje inną historię. Wędrując z głównym bohaterem w przeszłość, mamy wpływ na dziejące się wydarzenia. Wybierając dowolny wariant, sami decydujemy o naszym dalszym losie. Seria Wehikułu przeznaczona jest raczej dla młodzieży, ale i dorośli znajdą w lekturze wiele przyjemności.

"XXL" Carroll Jaye- 3

Kolejne, nie do końca udane babskie czytadło. Bohaterka w rozmiarze XXL zmaga się z typowymi problemami osób walczących z nadwagą. Oczywiście perypetie miłosne będą sprowadzały się tylko do porównywań z pięknymi i szczupłymi kobietami w rozmiarze S, poszukiwania idealnego partnera i rozważań z tym związanych. Tendencyjna, banalna książka. Jeżeli przeczytacie, to tyko na własną odpowiedzialność.


Rok 2009 zakończyłam z wysoce zadowalającym wynikiem. Planowałam 52 lektury, skończyłam z 69. Rok kolejny będzie przełomowy dla mojego czytelnictwa, jednak to rok 2009 zapoczątkował moją przygodę z BNetką, Podajem, a potem blogosferą. 

Standardowo zapytuję, czy widzicie w moich ówczesnych lekturach coś dla siebie?  
Z aktualnych informacji, zapraszam do zabawy w kwietniowej Trójce e-pik
Pozdrawiam

Sardegna

wtorek, kwietnia 02, 2013

"Dom sióstr" Charlotte Link


Wydawnictwo: Sonia Draga
audiobook: czas trwania 22 h 30 minut
Moja ocena : 6/6
lektor: Joanna Jeżewska

Czy macie czasem wrażenie "czytelniczego kaca"? Znalazłam takie określenie, które oznacza, że po skończone lekturze nie możecie o niej zapomnieć i zacząć nowej książki, bowiem "starzy" bohaterowie i ich perypetie tak utkwili Wam w pamięci, że nie możecie się skupić na nowej treści. "Dom sióstr" zapewnia takiego "czytelniczego kaca". Książka jest ponad 600 stronicowa, audiobook ponad 22 godzinny, strasznie długaśna książka, powiecie. Mogę Was jednak zapewnić, że emocje, jakie będą Wam towarzyszyć w trakcie lektury są tego warte!

Powiem szczerze, że na początku miałam wobec tej powieści trochę inne oczekiwania. Autorka, Charlotte Link, kojarzyła mi się z kryminałami, oczekiwałam więc czegoś takiego: śnieżyca, małżeństwo, odcięte od świata w domu na pustkowiu i ... grożące im niebezpieczeństwo. Pełen napięcia i nerwowego wyczekiwania wyścig z czasem i dramatyczny finał.
"Dom sióstr" oferuje jednak coś innego. Owszem, końcowe rozdziały zaserwują nam wyścig z czasem i gorączkową walkę bohaterów o zachowanie bezpieczeństwa, jednak cała forma powieści będzie się raczej skłaniać ku wielowątkowej powieści obyczajowej, niż kryminałowi.

W roku 1996, niemieckie małżeństwo Barbara  i Ralf, przyjeżdżają na północ Anglii, aby w wynajętym na święta domu, próbować uratować swoje małżeństwo. Niestety, na skutek śnieżycy, która nawiedza okolicę, para małżonków zostaje odcięta w posiadłości Westhill Farm praktycznie bez jedzenia, prądu i ogrzewania. Trudne warunki, w jakich przyszło im spędzić święta będą dla nich małżeńską próbą, a także staną się przyczyną odkrycia tajemnicy, ukrytej w domostwie przed wielu laty.

Barbara, myszkując po Westhill Farm w poszukiwaniu zapasów i opału, natyka się na rękopis, spisany ręką Francis Grey, dawnej właścicielki posiadłości. Z nudów zaczyna czytać te zapiski, które sięgają czasów sprzed I Wojny Światowej, kiedy to Francis była nastolatką. Początkowo niewinna lektura zamienia się w odkrywanie tajemnic rodzinnych, które na zawsze powinny zostać ukryte. Jak się można domyślić, przyjdzie Barbarze słono zapłacić za tą ciekawość.

Główną treścią powieści jest więc historia rodziny Grey, na tle wydarzeń historycznych, które miały miejsce w Europie. Oczywiście pierwsze skrzypce gra Francis, ale postacie innych członków rodziny, ich zagmatwane relacje i sytuacje, z jakimi przyszło im się zmierzyć, są równie ważne w całej tej opowieści.
"Dom sióstr" to historia o wielkiej miłości, ale i o równie wielkiej nienawiści. To historia o sile, wytrzymałości, honorze, lojalności, prawdzie. Przede wszystkim jest to jednak książka o ludziach, ich marzeniach, postawach i życiowych wyborach.
Wielowątkowa, wielopostaciowa powieść z historią w tle. Jak dla mnie, na dzień dzisiejszy, zasługuje na miano najlepszej książki, przeczytanej w 2013 roku.

Audiobook, chociaż bardzo długi (słuchałam go ponad miesiąc) jest rewelacyjny. Oczywiście główna w tym zasługa lektora, Pani Joanny Jeżewskiej, która świetnie interpretuje i nadaje charakter każdej odtwarzanej postaci.
Serdecznie polecam. "Dom sióstr" zasługuje na 6 z plusem.

Sardegna

poniedziałek, kwietnia 01, 2013

Trójka e-pik - kwiecień 2013. Podsumowanie marca

Kolejny miesiąc Trójkowej zabawy za nami. Marzec nie dopisał pogodowo, ale za to Wy dopisałyście swoimi wyzwaniowymi lekturami i zaangażowaniem. W tym miesiącu czytałyśmy:
powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości, książkę z listy BBC oraz książkę o kobietach. Wszystkie kategorie chyba przypadły Wam do gustu, bo nie zauważyłam jakiś większych problemów z doborem lektur. Nawet lista BBC została przez Was miło przyjęta. W marcu w zabawie wzięło udział 39 osób. 23 osoby ukończyły wyzwanie w całości. 9 w 2/3, a 7 osób przeczytało tylko jedną lekturę. Na podium znalazły się:

Gosia B - Cząstka mnie
jjon - Bukowniczek
Aneczka - Pasjonatka literatury
Kolejne miejsca zajęły:

Nutinka - U Nutinki
Dosiak - Dosiakowe królestwo
Agnesto - Agnestariusz
Agnieszka czyta
To przeczytałam
Leanika - Świat recenzji
Paulina - W świecie słów
Anek7 - Lektury wiejskiej nauczycielki
Zorija - nie prowadzi bloga
  • powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości - "Córka dymu i kości" Laini Taylor
  • książka z listy BBC - "Folwark zwierzęcy" George Orwell
  • książka o kobietach - "Stan zdumienia" Ann Patchett, "Cukiernia pod Amorem. Cieślakowie" Małgorzata Gutowska-Adamczyk, "Dziewczęta z Szanghaju" Lisa See, "Milcząca dziewczyna" Tess Gerritsen
ktrya - Moje recenzje książek
 viv - Która lektura
  • powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości - "Śmiertelna groźba" Jim Butcher
  • książka z listy BBC - "Perswazje" Jane Austen
  • książka o kobietach - "Maria Antonina. Z Wiednia do Wersalu" Juliet Grey - książki przeczytane, nie opisane
Aine - Czytanie przy kominku i nie tylko
Jenny - Bookworm
  • powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości - "Klub Mefista" Tess Gerritsen,
    "Przygoda fryzjera damskiego" Eduardo Mendoza, "Azazel" Boris Akunin - ksiązki przeczytae, nie opisane
  • książka z listy BBC - "Hobbit, czyli tam i z powrotem" J.R.R. Tolkien
  • książka o kobietach -"Czekolada" Joanne Harris, "Dzikie łabędzie. Trzy córy Chin" Jung Chang
Magda Borkowska - My Paper Paradise
madmad - Ogród książek Mad
Maniaczytania
  • powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości - "Miłość na marginesie" Yoko Ogawa
  • książka z listy BBC - "Wielki Gatsby" Francis Scott Fitzgerald
  • książka o kobietach - "Dama w bieli" Dorthe Binkert; "Słodki świat Julii" Sarah Addison Allen - książki przeczytane, nie opisane
Ejotek - Ejotkowe postrzeganie świata
Kasia - Taki jest świat
     Silwercross - Moje czytanie
    • powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości - Virginia C. Andrews - "Kwiaty na poddaszu"
    • książka z listy BBC - Khalled Hosseini - "Chłopiec z latawcem"
    • książka o kobietach -  "Cukiernia pod Amorem" M. Gutowska - Adamczyk
    Cooltura osobista 
    • powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości - "Wielki Gatsby" Francis Scott Fitzgerald
    • książka z listy BBC - "David Copperfield" Charles Dickens
    • książka o kobietach - "Kolacja z Anną Kareniną" Gloria Goldreich - książki przeczytane, nie opisane
    Na moje książki złożyły się:
     Wyzwanie w 2/3 zrealizowały:

    Magda K-ska - Stulecie literatury
    Melania - Biblioteka Melanii
    AgataP - Różności książkowe i nie tylko
    KasiaJ - Kącik z książką
    Viv - Krakowskie czytanie
     Skrzat - Skrzatowisko
    magdalenardo - Moje czytanie
     Halinka - Zapiski prowincjonalnej marzycielki
    • powieść z wątkiem nieszczęśliwej miłości - James Patterson "Pamiętnik pisany miłością",
    • książka z listy BBC ---
    • książka o kobietach -  Monika Oleksa "Ciemna strona miłości" oraz
      Małgorzata Gutowska-Adamczyk "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy" - książki przeczytane, nie opisane
    AnnaRK
    Z jedną lekturą zdążyły:

    Mafia
    Antyśka
    Patrycja
    Monotema
    KasikO
    Zainspirowana - recenzje książek i filmów
    Molesław
    Zaległości z poprzednich miesięcy nadrobiły:

    Mafia - lutowa własna książka, która na półce czeka już zbyt długo - Roman Polański "Roman"
    Incrusta - lutowa własna książka, która na półce czeka już zbyt długo - "Czas zabijania" John Grisham, lipcowa powieść z wątkiem paranormal - "Czarownice z Salem Falls" J. Picoult, majowa powieść historyczna - "Trzej muszkieterowie" A. Dumas, styczniowa powieść, która jest częścią serii - 
    LenaS - lutowa powieść z wątkiem niewolnictwa - "Przeminęło z wiatrem" Margaret Mitchell
    ktrya - listopadowa powieść s-f - "Księżniczka Marsa" – Edgar Rice Burroughs
      Jak zwykle zaskakuje mnie Wasza trójkowa aktywność i nieustająca chęć do zabawy :) Strasznie Wam dziękuję za ten kolejny miesiąc

      A w kwietniu Trójka prezentuje się następująco:

      Przypomnienie zasad:

      Zasady:
      *  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
      *  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
      *  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech zaproponowanych przeze mnie gatunków powieści
      dwa z tych gatunków zostaną zaproponowane przeze mnie, wybór trzeciego będzie zależał od Was
      *  w pierwszym tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. Najlepiej, żeby nie powtarzały się z tymi, które już do tej pory były. Mogą być podobne, ale nie takie same.  
      *  dziesięć pierwszych zaproponowanych kategorii będzie brane pod uwagę, na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy. W ankiecie będziecie mogli wybrać interesujący Was gatunek
      *  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
      * osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do tego posta
      *  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.

      Czas na podsumowanie ankiety, dotyczącej wyboru trzeciej kategorii:
      • udział wzięło 45 osób
      • zwyciężyła kategoria: książka, która została zekranizowana, która zdobyła 35% Waszych głosów
      Biorąc pod uwagę Wasz wybór, moje propozycje lektur kwietniowych są następujące:

      książka, w której motyw kulinarny odgrywa ważną rolę
      kryminał pisany kobiecą ręką
      książka, która została zekranizowana


      I jakie jest Wasze pierwsze wrażenie? Standardowo zachęcam do zabawy oraz proszę o podmienienie banera na aktualny. Jeżeli znajdziecie jakieś błędy w linkach albo tytułach, proszę o zwrócenie uwagi w komentarzu. Poprawię się. Pozdrawiam świątecznie
      Sardegna