"Chłopiec znikąd" Katherine Marsh


posted by Sardegna on , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Widnokrąg
Liczba stron:  362
Moja ocena : 5/6


"Chłopiec znikąd" to jedna z tych historii skierowanych dla młodzieży, która porusza bardzo istotne, dla współczesnego świata, sprawy. Niewiele jest książek dla nastolatków, mówiących o nielegalnych imigrantach, czy uchodźcach, którzy z rejonów objętych wojną wędrują w stronę Europy, szukając ratunku i schronienia. Czytanie historii o dorastaniu w cieniu rzeczywistości wojennej, widzianej z perspektywy dziecka, czy nastolatka są zawyczaj bardzo przejmującym doświadczeniem, jednak wydają się niezmiernie istotnym elementem w procesie ich dojrzewania moralnego. 

Stąd też uważam takie książki za bardzo potrzebne. Nie gwarantują one wprawdzie łatwej i przyjemnej lektury, ale wnioski, jakie można z nich wyciągnąć, wrażenie, jakie pozostawiają w młodych czytelnikach, na pewno są bezcenne.
 
W zeszłym roku czytałam  "Uciekiniera, autorstwa Ele Fountain , książkę, która również dotyka problemu uchodźców, ale pochodzącyh z rejonów Afryki objętych dziłaniami wojennymi. Tą powieść również bardzo polecam, choć nie ukrywam, emocje z nią związane nie będą lekkie...

Wracając jednak do "Chłopca znikąd", tutaj także spotkamy się z tematem uchodźctwa, jednak tego "bliższego" realiom europejskim. Jednym z bohaterów tej historii jest bowiem Ahmed, 14-latek, który w wyniku wojny w Syrii i zbombardowania rodzinnego miasteczka, traci prawie całą swoją rodzinę. Wraz z ojcem udaje im się przedostać na wybrzeże i wraz z całą grupą ludzi znajdujących się w podobnie beznadziejnej sytuacji, kierować w stronę Europy. Historia, jakich wiele, o podobnych sytuacjach mogliśmy czytać parę miesięcy temu we wszystkich serwisach informacyjnych, ponton nie wytrzymuje nacisku zbyt wielu pasażerów, część z nich ginie, w tym ojciec Ahmeda, który próbując ratować syna, wyskakuje z łodzi. 

Nastolatek, wraz z inną rodziną uchodźców szuka azylu, aby ostatecznie trafić do Belgii, tam jednak władze Brukseli nie mogąc przyjąć wszystkich, planują deportację. Ahmed stawia więc wszystko na jedną kartę, przemyka pomiędzy głównymi punktami kontroli i postanawia znaleźć sobie schronienie na własną rękę.

Tak trrafia do domu 13-letniego Maxa, Amerykanina, który wraz ze swoją rodziną niedawno przyjechał do Brukseli i próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Chłopakowi również jestłatwo, choć oczywiście w innym sensie, nie zna bowiem języka, nie ma żadnych przyjaciół, a w szkole czuje się osamotniony. Kiedy Max odkrywa, że w podziemnej piwniczce na wino w ich domu, schronił się jakiś młody uchodźca, decyduje za wszelka cenę mu pomóc i zrobić wszystko, aby jego nowy przyjaciel był bezpieczny. Zainspirowany historią belgijskiego bohatera, który w czasie wojny ukrywał Żydów, i na którego cześć zresztą, nazwano ulicę przy której mieszka, postanawia ukrywać Ahmeda tak długo, jak będzie to konieczne.

Max dostarcza Ahmedowi wszelkich potrzebnych produktów, ale oprócz tego oferuje młodemu Syryjczykowi coś wyjątkowego, swoją przyjaźń i bezgraniczną lojalność. W tajemnicy przed rodzicami ukrywa przyjaciela przez klika miesięcy, jednak w mieście robi się niebezpiecznie. Rośnie sprzeciw przeciwko uchodźcom i emigrantom, głównie na skutek nasilonych ataków terrorystycznych w największych miastach w Europie. Stąd też w Brukseli nasilają się konktrole, również te,, w prywatnych domach. Pewne sytuacje zaczynają nastolatków przerastać...

"Chłopiec znikąd" to jest cudowna opowieść, głównie o przyjaźni ponad podziałami i poświęceniu, z drugiej jednak strony, doskonale pokazuje młodym ludziom problem uchodźców, którzy nie zawsze muszą być zagrożeniem dla lokalnej społeczności. Są to ludzie uciekający przed wojną, marzący o spokoju, często niestety odbierani, jako groźni i niebezpieczni przestępcy. Historia nastoletniego Ahmeda pokazuje, jak wygląda życie takiego młodego uchodźcy, który po starcie najbliższych, w samotności i wiecznym strachu musi walczyć o swoją przyszłość. 
Oprócz historii Ahmeda, ważny jest także wątek Maxa, typowego amerykańskiego dzieciaka, który nigdy wcześniej nie spotkał się z tak dramatyczną sytuacją. Jego postawa, dojrzałość, poważne podejście do tematu naprawdę robi wrażenie. Nastolatki czasasmi zaskakują dorosłych, zwłaszcza w momentach, kiedy potrafią się zachować dojrzalej, niż ich rodzice.

Jest to trudny temat, zwłaszcza dla młodzieży, dla której problemy rówieśników z innej części śwata, objętej wojną, są zupełnie obce, stąd też, tak ważne są książki, takie, jak ta. Oby docierały do jak najszerszego grona odbiorców!


Sardegna

Trójka e-pik - sierpień 2020. Podsumowanie lipca.


posted by Sardegna on

5 comments

Dzień dobry! Gotowi na nowe wyzwanie? Nie do wiary, że jestesmy już na półmetku wakacji i zaczynamy sierpień. Dla mnie właściwie jest to początek urlopu, bo kiedy czytacie ten post, ja jestem w drodze na nasze coroczne wakacje w dziczy. Stąd też, jeżeli macie jakieś tytuły do dopisania, zostawcie info w komentarzu, ale wszystko zostanie uzupełnione dopiero po powrocie. 

W sierpniu wracamy do starych zasad, czyli dwie kategorie są moje, jedna Wasza. Co do podsumowania: w lipcu w zabawie wzięły udział 34 osoby, z czego 19 wypełniło całe zadanie, 10 uczestniczek wykonało 2/3 wyzwania, a 5 - 1/3. 
Uczestniczki, które jako pierwsze przeczytały Trójkę to: Aneta Juszczak, Maryla Lentowicz i Iwona, które wykonały zadanie kolejno 7, 8 i 15 lipca. Gratuluję dziewczyny!

Aneta Juszczak - nie prowadzi bloga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Iwona Banach "Głodnemu trup na myśli"
  • całym zdaniem  - Agatha Christie "Pani McGinty nie żyje"
  • kryminał z wysp - Simon Beckett - "Szepty zmarłych"
Iwona - nie prowadzi bloga
Maryla Lentowicz - nie prowadzi bloga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Homo nie całkiem sapiens"Bogdan Wojciszke, Marcin Rotkiewicz
    Jojo Moyes
  • całym zdaniem - "Szczęście jest kotką" Ewa Berberich
  • kryminał z wysp - "Więzień urodzenia" Jeffrey Archer (UK).
Za podium ustawiły się:

Anutek - Królowa Matka i Banda Czworga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Aleksandra Marinina "Gra na cudzym boisku", Rosa Montero ""Instrukcja, jak ocalić świat"
  • całym zdaniem  -Alaitz Leceaga "Las zna twoje imię"
  • kryminał z wysp-Arnaldur Indridason "Głos"
Elżbieta Niewiadomska - nie prowadzi bloga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - M. L. Longworth "Morderstwo na Ile Sordou"
  • całym zdaniem  -Ryszard Ćwirlej "Zaśpiewaj mi kołysankę"
  • kryminał z wysp-Andrea Camilleri "Kształt wody"
Olape - nie prowadzi bloga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Timothy Zahn "Nocny pociąg do Rigel"
  • całym zdaniem - Karen Robards "Nikt nie jest aniołem"
  • kryminał z wysp- Agatha Christie "Zło czai się wszędzie"
Monotema - 52 tygodnie czytania
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Czarny koń zabija nocą" Jacek Roy
  • całym zdaniem -  "Co czytali sobie, kiedy byli mali?" Rozm. Ewa Świerżewska i Jarosław Mikołajewski, "Przypomnij sobie" Elina Hirvonen
  • kryminał z wysp -  "Wyspa strachu" Hakan Ostlundh
Els81 - nie prowadzi bloga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Wszystko zostaje w rodzinie" Aneta Jadowska
  • całym zdaniem  - "Upiory spacerują nad Wartą" Ryszard Ćwirlej
  • kryminał z wysp - "Odziedziczone zło" Yrsa Sigurðardóttir
Angelika Borucka - Yzoja
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Kevin Barry „Nocny prom do Tangeru”
  • całym zdaniem - "Dirk Gently's Holistic Detective Agency" Douglas Adams
  • kryminał z wysp- Tana French "Bez śladu"
Blanka - Kulturazja
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Auroville. Miasto z marzeń" Katarzyna Boni
  • całym zdaniem - "Nie mówcie, że nie mamy niczego" Madeleine Thien
  • kryminał z wysp - "Morderstwo na Ile Sordou" M. L. Longworth.
Agnesto - Agnestariusz
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa -"Leniwe wieczory, burzliwe poranki" Alina Białowąs
  • całym zdaniem  -"O czym szumią wierzby" Kenneth Grahame
  • kryminał z wysp - "W bagnie" Arnaldur Indriðason
Karolina Sosnowska - Tanayah czyta
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa -"Jak nie zostałem poetą" Szczepan Twardoch
  • całym zdaniem  - "Teściowe muszą zniknąć" Alek Rogoziński, "Co czytali sobie kiedy byli mali?" Jarosław Mikołajewski, Ewa Świerżewska
  • kryminał z wysp-Abby Geni "Strażnicy światła"
Paulina Szymańska - Krakowskie Czytanie 
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Moja siostra morduje seryjnie" autorstwa Braithwaite Oyinkan
  • całym zdaniem - "Z miłości? To współczuję" Agata Romaniuk
  • kryminał z wysp - "Trans w Hawanie" Leonardo Padura
Urszula Zimoląg - nie prowadzi bloga
  •  książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa -  "Ines, pani mej duszy" Isabel Allende
  •  całym zdaniem - "Statystycznie rzecz biorąc, czyli ile trzeba zjeść czekolady, żeby dostać Nobla" Janina Bąk
  •  kryminał z wysp - "Zaginione" Lone Theils
Agnieszka Najman - nie prowadzi bloga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Piekło jest we mnie" Joe Alex
  • całym zdaniem - "Mój brat obalił dyktatora" Jerzy Haszczyński 
  • kryminał z wysp: "Morderstwo odbędzie się..." A. Christie
El - Inny czas
Jenny Dawid - Tak mało czasu
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa – "Dwóch panów z branży" Katarzyna Czajka-Kominiarczuk
  • całym zdaniem – "Będę Cię szukał, aż Cię odnajdę" Krzysztof Koziołek
  • kryminał z wysp – "Odziedziczone zło" Yrsa Sigurðardóttir
Aneta WięchCzytanie przy kominku
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Iwona Banach "Głodnemu trup na myśli"
  • całym zdaniem - Iwona Banach "Niedaleko pada trup od denata"
  • kryminał z wysp - Jean Harambat, Jean Jacques-Rouger "Klub detektywów"
Natanna -Moje zaczytanie
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Kiedyś, przy błękitnym księżycu" Katarzyna Enerlich
  • całym zdaniem - "Czekam na ciebie całe życie" - Fabio Volo
  • kryminał z wysp- Wilkie Collins "Kobieta w bieli"
2/3 wyzwania zrealizowały:

Katarzyna Młódzik- nie prowadzi bloga
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Trzy kroki od siebie" Lippincott Rachael, Daughtry Mikki, Iaconis Tobias
  • całym zdaniem - "Zakonnice odchodzą po cichu" Marta Abramowicz
  • kryminał z wysp ----
matka wkurzająca - Nie wieje nam nudą
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa -Magdalena Majcher "Życie oparte na kłamstwach"
  • całym zdaniem - Magdalena Majcher "Prawda przychodzi nieproszona"
  • kryminał z wysp ---
Dorota Józefiak -Kulturalna Mysz
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Krokodyl z Kraju Karoliny" Joanna Chmielewska
  • całym zdaniem -  "Wszyscy jesteśmy podejrzani" Joanna Chmielewska
  • kryminał z wysp ---
Agnieszka Kaflińska - nie prowadzi bloga
  •  książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Suzanne Collins „Ballada ptaków i węży”
  • całym zdaniem - Anders Hansen „Wyloguj swój mózg”
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa -
Mięta - Zapiski poplątane
 Kasia Kurowska - Przekładaniec kulturalny
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Gra na wielu bębenkach" - Olga Tokarczuk, "Proza: wykroje i wzory" - Jerzy Jarzębski, "Dwadzieścia jeden uderzeń serca" - Dolan Ryan
  • całym zdaniem - "Czego chcą obrazy?" - W.J.T. Mitchell
  • kryminał z wysp---
Katarzyna Abramova Kącik z książką
 makomt - Książki wokół mnie...
  • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Dom pełen cudzych mężów" Martyna Flemming
  • całym zdaniem - "Ja Cię kocham, a Ty miau" Katarzyna Berenika Miszczuk
  •  kryminał z wysp---
    Agnes - Dowolnik
    • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - "Kto porwał Daisy Mason?" Cara Hunter.
    • całym zdaniem - "Czerń nie zapomina" Agnieszka Hałas
    • kryminał z wysp---
    monweg - Zwyczajnie i szaro

    1/3 zadania wykonały:

    Anna Sych - nie prowadzi bloga
    •  kryminał z wysp- "Zło czai się wszędzie" - Agatha Christie
     Natalia - Natalia recenzuje
     Małgorzata Nowak - Czytelniczka Gosia
    Hanna Przyziółkowska - nie prowadzi bloga
    • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa - Tijan "Hate to love you"
    Na moje wyzwanie złożyły się:
    • książka, której tytuł zawiera dokładnie cztery słowa -"Tam, gdzie serce twoje" Krystyna Mirek
    • całym zdaniem ---
    • kryminał z wysp ---
    Wyzwanie z poprzednich miesięcy uzupełniły:

    Monotema
    • przenieś się do czasów PRLu - "Czerwone księżniczki PRL-u" Iwona Kienzler
    matka wkurzająca
    • dobro dziecka -Natasha Kampusch "3096 dni"
    • coś optymistycznego - Natasza Socha "Maminsynek"
    • element układanki - Natasza Socha: "(Nie)młodość", "(Nie)miłość", "(Nie)piękność"
    • czasy PRL-u - Zbigniew Nienacki: "Nowe przygody Pana Samochodzika"
    • tytuł z przecinkiem: Rachel Abbott - "Zmuszona, by zabić"
    monweg
    • element układanki - "Siostra słońca" - Lucinda Riley
    • przenieś się do czasów PRL-u - "Prince Polonia" - Max Cegielski
    • książka z motywem katastroficznym -"Topiel" - Jakub Ćwiek
    • dom, mój dom - "Udomowiona" - Helena Waszniewska

    Zapraszam do sierpniowej Trójki e-pik

    Cel:


    Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

    Zasady:

    *  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
    *  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
    *  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
    dwa z tych gatunków zostaną zaproponowane przeze mnie, wybór trzeciego będzie zależał od Was
    *  w pierwszym tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
    *  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
    * osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
    *  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
    * miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatorem wyzwania

    ***

    trup w szafie
    "kolorowy" tytuł
    książka bez litery "o" w tytule 

    I jak podobają się Wam kategorie sierpniowe? W tym miesiącu będziemy czytać o trupach w szafie, czyli wszystkie książi z serii domestic noir, a także historie, w których pilnie strzeżona tajemnica wychodzi na jaw. Druga kategoria to "kolorowy" tytuł, czyli konkretna nazwa koloru w różnych odmianach gramatycznych w tytule. Trzecia, czyli Wasz wybór, to książka bez litery "o" w tytule. Wybór powinien być prosty, choć, jak dziewczyny na grupie pisały, okaże się pewnie, że na naszych półkach wszystkie tytuły najeżone są literą "o". 

    Tradycyjnie, TUTAJ znajduje się nasza Trójkowa grupa na FB, do której można w każdej chwili dołączyć. Do czego zachęcam. Proszę o podmienienie banera na aktualny i zapraszania znajomych do zabawy. Nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek, wystarczy czytać, podzielić się opiniami i dobrze bawić!
    Sardegna

    Blogowe podsumowanie miesiąca - lipiec


    posted by Sardegna on

    9 comments

    Lipiec minął mi pod hasłem wakacyjnego odpoczynku, choc nie do końca, bo na początku miesiąca miałam ważny egzamin zawodowy, do którego musiałam się co nieco pouczyć. Po egzaminie, po którym jestem już pełnoprawnym nauczycielem dyplomowanym. mogłam już skupić się tylko i wyłącznie na przyjemnościach. Całkiem sporo przeczytałam, obejrzałam 23 filmy, dwa mini seriale, wysłuchałam kilku audiobooków, popraccowałam w ogródku i przygotowałam się do urlopu, na który wyjeżdżamy już 1 sierpnia.

    Lista lektur:

    1. "Teściowe muszą zniknąć" Alek Rogoziński - 5
    2. "Koń i jego chłopiec" C.S. Lewis - 4
    3. "Las i ciemność" Marta Matyszczak - 6 
    4. "Tam, gdzie serce twoje" Krystyna Mirek - 6 
    5. "Istota zła" D'Andrea Luca - 4
    6. "Wszystkie lajki Marczuka" Paweł Beręsewicz - 5 
    7. "Prosty układ" K.A.Figaro - 3 
    8. "Opiekunka" Sheryl Browne - 5
    9. "Chłopiec znikąd" Katherine Marsh - 5

     Imprezy kulturalne:

    Lipiec zaczęłam od kawy ze Śląskimi Blogerami Książkowymi. Wprawdzie spotkaliśmy się w okrojonym składzie, bo tylko we trzy, to jednak po tak długiej izolacji świetnie bylo porozmawiać i napić się pysznej kawy w katowickiej Synergii. 


    Nowości:


    "Głodnemu trup na myśli" Iwona Banach 
    "Klątwa ruin" Magdalena Wala
    "Tam, gdzie sece twoje" Krystyna Mirek
    "Szczęście all inclusive" Krystyna Mirek

    Serialowo:

    W sierpniu nie miałam jakoś weny na seriale, stąd też obejrzałam tylko dwie mini produkcje na Netflixie: "Niewyjasnione tajemnice" oraz młodzieżowy serial "Klub Opiekunek", oparty na poodstawie serii ksiażkowej "The Baby - Sitters Club", którą czytałam w dzieciństwie.

     [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]


    1. "Niewyjaśnione tajemnice" to sześć dokumentalnych odcinków o najbardziej tajemniczych sprawach kryminalnych ostatnich lat. Zaginięcia, porwania, tajemnicze samobójstwa i zgony. Sześć niewyjaśnionych wydarzeń, o których do dzisiaj nic konkretnego nie można powiedzieć. Ciekawa produkcja, chętenie obejrzę kolejne sezony, jednak najchętniej dowiedziałabym się, jaki finał znalazły te sprawy.

    2. "Klub Opiekunek" - tak, jak mówiłam, czytałam w dzieciństwie serię "Baby - Sitters Club" i strasznie emocjonowałam się przygodami przyjaciółek, marząc o tym, aby samej założyć taki klub. Serial jest unowocześnioną wersją książki, która rozgrywa się w latach 90 - tych, bohaterki są jednak cudownie podobne do tych, sprzed dwudziestu lat. Wspaniały powrót do przeszłości.

    Filmowo: 

    W lipcu obejrzałam 24 filmy, co daje mi wynik 129 (styczeń 14 + luty 17 + marzec 23 + kwiecień 22 + maj 14 + czerwiec 15 + lipiec 24)

     [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

    1. "Cry Baby" reż. John Waters - musical z Johnny'm Deppem, który dla mnie jest niemalże kultowy, a wszystko za sprawą tego, że oglądałam "Beksę" jakieś dwadzieściapięć lat temu na kasecie VHS niezliczoną ilość razy. Historia trochę przerysowana, pokazująca walkę grzecznej i poukładanej młodzieży z tak zwanych dobrych domów,  ze zbuntowanymi rock and rollowccami, szalonymi dzieciakami wchodzącymi taneccznym krokiem w latach 60-te. Strasznie się ucieszyłam, jak zobaczyłam "Beksę" na Netflixie, bo to oznacza, że mogę ja oglądać tyle razy, ile będę miała ochotę.

    2. "Turysta" reż.  Florian Henckel von Donnersmarck - świetny film, który również już kiedyś widziałam, z Angeliną Jolie i Johnny'm Deepem w rolach głównych, ale kiedy pojawił się na Netflixie, postanowiłam sobie go przypomnieć. Jolie to piękna agentka Interpolu, która wyrusza do Wenecji, aby spotkać się z międzynarodowym przestępcą, z którym miała kiedys romans. W pociągu poznaje przypadkowego turystę (Deepa) i postanawia wykorzystać go, jako przynętę, dla śledzących ją członków mafii, pragnących dotrzeć do jej dawnego kochanka. Film jest świetny pod kilkoma względami, po pierwsze obsada, po drugie, cudna Wenecja, po trzecie, zmyślna intryga. Po prostu rewelacja!

    3. "Aquaman" reż. James Wan - tutaj musimy poweidzieć sobie szczerze, ten film jest wspaniały, ale tylko dla fanów Jasona Momoa. Przystojny aktor jest główną i jedyną atrakcją tej produkcji, choć może na uwagę zasługują też "podwodne" efekty specjalne, fabuła jest niestety taka sobie. Arthur Curry jest synem latarnika i pięknej królowej Atlantydy, która postanowiła wypłynąc na powierzchnię, aby uciec przed niechcianym małżeństwem. Niestety przeznaczenie upomina się o królową Atlannę, która musi zostawić na lądzie małego synka. Dwadzieścia lat później Arthur wypływa na głębię, aby przejąć tron Atlantydy i zapobiec wojnie, która może wyjść poza oceany.

    4. "Zamiana ciał" reż. David Dobkin - zabawna komedia, w której na skutek dziwnego zbiegu okoliczności, dwóch przyjaciół, jeden lekkoduch i kobieciarz (Ryan Reynolds), a drugi stateczny mąż i ojciec (Jason Bateman) zamieniają się ciałami. Żaden z nich początkowo nie umie odnaleźć się w nowej sytuacji, jednk z czasem zaczynają zauważać pozytywy w życiu przyjaciela. Śmieszna historia, która momentami bawi do łez. 

    5. "Desperados" reż. LP - kolejna komedia, tym razem w obsadzie kobiecej. Wesley ciągle szuka idealnego faceta, kiedy kolejne randki kończa się fiaskiem, a przypadkowo poznany przechodzień wydaje się być mężczyzną jej życia, dlatego dziewczyna postanawia za wszelką cenę zatrzymać go przy sobie. Kiedy jednak ten nie odzywa się przez kilka dni, Wesley pisze do niego wulgarnego maila, potem zmienia jednak zdanie. Wiadomość poszła jedna w eter stąd też bohaterka zabiera przyjaciółki i wyruszają do Meksyku, aby przejąć laptopa chłopaka i uratować związek.

    6. "Sztuka zrywania" reż. Peyton Reed - słodko gorzka komedia z Jennifer Aniston i Vince Vaugh w rolach głównych, w której para będąca w wieloletnim związku, zaczyna kłócić się o błahostki. Drobne sprzeczki i niedomówienia przeradzają się w prawdziwy konflikt, a ludzie, którzy byli kiedyś w sobie zakochani, stają się dla siebie najgorszymi wrogami. Walcząc o prawo mieszkania w luksusowym apartamencie, robią sobie paskudne złośliwości. Nikt nie chce odpuścić, ale ktoś będzie musiał w końcu to zrobić.

    7. "Fatalny romans" reż. Peter Sullivan - fajny, trzymający w napięciu thriller z gatunku domestic noir. Prawniczka Ellie wdaje się w chwilowy flirt z dawnym kolegą ze studiów. Kiedy jednak przychodzi otrzeźwienie i świadomość, że nie chce zdradzić męża, dawny znajomy nie przyjmuje odmowy. Zaczyna śledzić Ellie, na jaw wychodzi też jego długotrwała obsesja na jej punkcie. Postanwia za wszelką cenę zdobyć kobietę dla siebie, nawet jeśli w grę wchodziłoby zabójstwo. 

    8. "MILF" reż. Axelle Laffont - film, który na pierwszy rzut oka wydaje się zabawną komedią rodem z "Kac Vegas", tak naprawdę jednak jest słodko gorzką historią o trzech czterdziestoletnich kobietach, które próbują ułożyć sobie życie bez mężczyzn. Trzy przyjaciółki jadą na południe Francji do letniej posiadłości jednej z nich, aby sprzedać dom po zmarłym mężu. Piękne okoliczności przyrody, okazja do imprez i poznanie nowych ludzi sprawia, że kobiety wdają się w romans z trzema młodymi chłopakami. Problem w tym, że jedna podchodzi do tematu bardzo luźno, druga za poważnie, a trzecia nie przyjmuje do wiadomości, aby w ogóle zbliżyć się do innego faceta, niż zmarły mąż.

    9. "Lista priorytetów" reż. Michael Duggan - kolejny film, który zapowiada się na lekką komedię, a w trakcie wychodzi z niego coś więcej. Brett właśnie kończy liceum i jest szkolnym prymusem, najlepszym uczniem w swym roczniku, chłopakiem, który ma wstęp na siedem najlepszych uniwersytetów w kraju. Sukces go jednak nie cieszy, jest bowiem efektem wygórowanych oczekiwań rodziców. Kiedy Brett przypadkowo wplątuje się w aferę, która niszczy wszystkie jego plany na przyszłość, chłopak postanawia zacząć realizować plany, na które nigdy nie miał czasu. Tworzy listę priorytetów, które są dla niego ważne i publikuje ją w mediach, staje się w ten sposób inspiracją dla wielu rówieśników w całym kraju.

     [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

    10. "Pitbull. Ostatni pies"  reż. Patryk Vega - kolejna produkcja Vegi, która nie różni się jakoś specjalnie od poprzednich. Sporo w niej wulgaryzmów, przemocy, natomiast z logiką jest mocno na bakier. Całość podobała mi się jednak bardziej, niż na przykład "Kobety mafii", a to za sprawą Marcina Dorocińskiego, który zrobił w tym filmie całą robotę, grając policjanta wkradającego się w szeregi przestępców i działającego pod przykrywką.

    11. "Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa" reż. Maciej Kawulski - choć na pierwszy rzut oka wydaje się, że film będzie czymś na kształt produkcji Patryka Vegi, jest to zupełnie inny poziom. Świetna, przede wszystkim dzięki roli Marcina Kowalczyka, ale też ze względu na samą opowieść ukazaną z perespektywy bezimiennego gangstera, trzęsącego polskim światem przestępczym w latach 90-tych. Do tego świetna muzyka w tle. Takie polskie produkcje chce się oglądać.

    12. "Uprowadzenie Agaty" reż. Marek Piwowski - film z lat 90 -tych, któego właściwie nigdy nie widziałam od początku do końca, stąd też postanowiłam nadrobić zaległości, kiedy udostępniono go na Netflixie. Historia miłosna między podziałami, czyli romans biednego chłopaka Cygana z Agatą, córką wpływowego polityka. Pomiędzy młodymi iskrzy niemalże od pierwszego wejrzenia, postanawiają więc wbrew zdrowemu rozsądkowi i sprzeciwom wszystkich, wziąć ślub. Z filmem związana jest piosenka "Wielka miłość" Seweryna Krajewskiego.

    13. "Jesteś bogiem" reż. Leszek Dawid - jeden z moich ukochanych filmów, który widziałam niezliczoną ilośc razy. Historia Paktofoniki, czyli muzycznych początków Magika, Fokusa i Rahima. Znajome miejsca, w tle ukochane kawałki, za każdym razem robą na mnie wrażenie.

    14. "Ciemno, prawie noc" reż. Borys Lankosz - thriller, trochę psychodeliczny oparty na powieści Joanny Bator o tym samym tytule. Dziennikarka wraca po latach do swojego rodzinnego miasteczka, aby zbadac sprawę zaginionych dzieci. W toku śledztwa odkrywa wiele przerażających faktów, zarówno tych, z życia lokalnej społeczności, przeszłości miasta, jak i własnej rodziny. Mroczna, brutalna opowieść, rozgrywająca się gdzieś pomiędzy wierszami. Interesujący film.

    15. "Wściekłość" reż. Michał Węgrzyn - polski film, który zapowiadał się klimatycznie na "Komórkę" z Collinem Farrelem, w rezultacie jednak nie do końca udźwignął temat. Dziennikarz, podczas nocnego joggingu, musi wykonać i odoebrać masę telefonów, żeby uratować swoje życie osobiste i zawodowe. Pomysł fajny, klimat Warszawy nocą również, jednak fabularnie chyba nie do końca wyszło.

    16. "Fighter" reż.  Konrad Maximilian - polska produkcja z Piotrem Stramowskim w roli głównej. Były bokser podejmuje się nieucziwej walki, a wszystko przez nacisk mafiii, spod której wpływów nie umie się wyrwać. Film trochę w stylu produkcji Vegi, z miłym dla mnie akcentem i kawałkiem Fokusa i Pokahontaz "Nifelhaim", w ścieżce dźwiękowej.

    17. "Służby specjalne" reż. Patryk Vega - jeden z ciekawszych filmów Vegi z Olgą Bołądź w roli głównej. Grupa byłych wojskowych zaczyna pracować dla służb specjalnych, zajmując się najtrudniejszymi sprawami w kraju, bez zadawania pytań. Sporo tutaj wątków, politycznych, społecznych, sporo maniplacji, kłamstw i niedomówień. A pomiedzy tym, zycie prywatne trójki bohaterów, którzy po proacy starają się żyć normalnie.

     [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

    18. "Czarnobyl. Reaktor strachu" reż. Bradley Parker - bardzo, bardzo słaby horror. Grupka przyjaciół podróżuje po Europie, a kiedy w końcu trafiają do Kijowa, postanawiają zboczyć nieco z trasy i wziąć udział w ekstremalnej wycieczce do miasta widmo - Prypeci. Potem dzieje się wszystko to, co w takim filnie zdarzyć się powinno: psuje się auto, przyjaciele zostają uziemieni w mieście, ginie przewodnik, a reszta znika jeden po drugim. Ktoś ich goni, ktoś morduje, promieniowanie promieniuje. Wszyscy giną. Słabe. Nie oglądajcie.

    19. "Polaroid" reż. Lars Klevberg - kolejny horror, nieco lepszy od poprzedniego, ale bez przesady. Szkolna outsiderka dostaje w prezencie dawny aparat polaroid, zaczyna więc fotografować dzieciaki z klasy. W niedługim czasie od wykonania zdjęcia, nastolatki zaczynają ginąć, a na fotografiach widać wyraźny cień. Dziewczyna podejmuje walkę z czasem, aby dowiedzieć się, co sprawia, że tajemnicze widmo zabija osoby ze zdjęcia. Film ma parę "momentów", ale ogólnie jest bardzo średni.

    20.  "The old guard" reż. Gina Prince-Bythewood - ten film za to bardzo mi się podobał! Ekipa  czterech najemników z Charlize Theron na czele, okazuje się być nieśmiertelna. Przez wieki przemierzają oni świat, ratując potrzebujących z najbardziej niebezpiecznych opresji. Ich śladem rusza jednak grupa pseudonaukowców, którzy chcą odkryć sekret ich nieśmiertelności. Z opresji może ich uratować tylko nowa nieśmiertlena, która niepewna swoich umiejętności i nieufna wobec ekipy, podchodzi do swej nowej roli z wielkim dystansem. Fajna produkcja, dynamiczna, świetne zdjecia, a i fabuła niczego sobie.

    21. "Matrix" reż. Lilly Wachowski, Lana Wachowski  - kultowy film z Keanu Reeves, który widziałam nieraz, ale postanowiłam sobie kolejny raz go przypomnieć. Haker ukrywający się pod pseudonimem Neo odkrywa, że świat, który go otacza jest widmem i manipulacją maszyn, które opanowały świat. Wraz z grupą rebeliantów postanawia walcczyć z systemem. Wspaniałe widowisko, genialne efekty specjalne, no i ta historia! Cudo!

    22. "Inwazja. Bitwa o Los Angeles" reż. Jonathan Liebesman - kolejny film katastroficzny, tym razem jest to historia o tym, jak Ziemię zaatakowały niezidentyfikowane siły z kosmosu. Grupa żołnierzy pod dowódźtwem sierżanta marines po przejściach, który praktycznie miał odejść na emeryturę, trafia w sam środek walki z wrogiem, którym staje się miasto Los Angeles. Można obejrzeć, jednak w mojej kolekcji filmów katastroficznych, ten nie zdobędzie czołowego miejsca.
    23. "Zapłata" reż. John Woo - film z 2003 roku, który kiedyś już oglądałam i to chyba nie raz, ale za każdym razem zaskakuje mnie na nowo. Historia z Benem Affleckiem i Umą Thurman w rolach głównych. Affleck gra genialnego programistę, który wykonuje tajne zlecena dla międzynarodowych firm, a po pracy jego pamięć zostaje wykasowana. Po ostatnim zleceniu, które trwa aż trzy lata, bohater otrząsa się z letargu i odkrywa, że sam do siebie wysłał pewien list z zawartością, mającą mu pomóc wyjść z opresji, nadchodzącej wielkimi krokami.

    24. "Tyler Rake. Ocalenie" reż. Sam Hargrave - strzelanka z Chrisem Hemsworthem w roli glównej. Świetny najemnik rusza na misję odbicia z rąk mafii, syna barona narkotykowego. Akcja jest praktycznie niewykonalna, jednak Rake walczy, jak najlepszy komandos, strzela, jak najęty i generalnie jest niepokonany. Bardzo średni film, jeśli chodzi o fabułę, a na uwagę zasługuje tylko przystojny aktor, którego wspaniale ogląda się w akcji.

    Muzycznie:

    Lipiec brzmiał mi głównie utworami, które non stop odsłuchuje moja Córka. Choć nie są zupełnie w moim stylu, to jednak wpadają w ucho i przyjemnie się ich słucha. Pierwszym jest melodyjny kawałek "Dream it possible"  Delacey, rodem z Huaweia.


    Drugim jest "Never let me down" Vize & Tom Gregory (nie mam pojęcia, kto ów zacz, ale całość w sumie dobrze brzmi i wygląda na coś stworzonego w czasie kwarantanny, co trzeba docenić).


    A jak Wam minął lipiec?

    Sardegna

    "Opowieści z Narnii. Koń i jego chłopiec" C.S.Lewis


    posted by Sardegna on , , , , , ,

    9 comments


     Wydawnictwo: Media Rodzina
    Liczba stron:  214
    Moja ocena : 4/6

    Przy okazji pisania notek o poprzednich tomach "Opowieści z Narnii" ("Lew, czarownica i stara szafa", "Książę Kaspian", Podróż Wędrowca do Świtu", "Srebrne krzesło") wspominałam już, że sukcesywnie czytam serię moim dzieciom, ale robię pomiędzy kolejnymi częściami dość długie odstępy. Nie chcę bowiem, żeby zbyt szybko nasycyli się treścią i poczuli znudzenie. Dlatego dawkujemy sobie "Opowieści...", przez dłuższy czas, delektując się lekturą.  

    Wiem, że sporo dzieciaków czyta tom pierwszy, jest on bowiem lekturą w klasie IV, natomiast kolejne tomy sa traktowane trochę po macoszemu. Cieszę się więc, że moje dzieci (a zwłaszcza Młody) są zdecydowanymi fanami serii i z ochotą podchodzą do kolenych odsłon tej historii.

    Wrażenia z poszczególnych tomów są różne i wahają się od zachwytu tomem pierwszym, umiarkowanym entuzajazmem tomem drugiem i trzecim, po wielkie pozytywne emocje związane z lekturą części czwartej. Naturalną koleją rzeczy było więc sięgnięcie po tom piąty, jednak w przypadku tej historii nie mam dobrych wiadomości. "Koń i jego chłopiec" to najsłabsza z wszystkich do tej pory przez nas przeczytanych części.

    Mam jednak coś na pocieszenie. Aktualnie czytamy tom szósty, czyli "Siostrzeńca czarodzieja" i ta opowieść znowu jest świetna. Traktujemy więc "Konia..." jako chwilowy spadek formy, który nie wpływa na całościową ocenę serii.

    "Koń i jego chłopiec" nie za bardzo przypadł do gustu moim dzieciom, chociaż gdzieś tak od połowy książki zauważyłam zwiększone zainteresowanie opowieścią. Dlaczego tak się stało? Mam wrażenie, że w tej części Autor za bardzo postawił na opisy przyrody, które z perspektywy fabuły są oczywiście potrzebne, wprowadzają niejako do właściwej historii, to jednak okazują się bardzo nużące dla dzieci, które czekaja na rozwój akcji i nie mają ochoty przedzierać się przez niezliczone opisy otoczenia, miasta, wyglądu i wędowki bohaterów.

    Akcja piątego tomu rozgrywa się w czasach, kiedy w Narnii władcami byli główni bohaterowie, czyli Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja, jednak to nie oni są najważniejszymi postaciami w tej opowieści. Tym razem prym wiedzie Szasta, sierota, wychowany na południu w Kalormenie, przez biednego rybaka. Chłopak, choć od maleńkości mieszka w Kalormenie, wewnętrznie czuje, że nie pasuje do tych okolic, za to w jakiś niewyjaśniony sposób odczuwa więź z północą. Szasta źle się czuje w domu surowego rybaka, stąd też kiedy tylko nadarza się okazja do ucieczki, kradnie konia i rusza w nieznane.

    Nieoczekiwanie zwierzę okazuje się być niezastąpionym towarzyszem podróży, jest bowiem pełnokrwistym, mówiącym koniem z Narnii, który również pragnie ucieczki z kalormeńskiej niewoli. Tym sposobem koń i chłopiec zaczynają pełną niebezpieczeństw, wedrówkę na północ, podczas której spotykają równie wyjątkową, jak oni sami, pare uciekinierów. Młoda tarkini Aravis, również na mówiącym koniu, o wdzięcznymi imieniu Chwin, ucieka ze swojego domu rodzinnego, przed niechcianym małżeństwem ichce przedostać się do Narnii. Kiedy więc dzieciaki spotykają sie po drodze, postanawiają dalszą wędrówke przebyć już razem.

    Niestety, żeby móc w spokoju przemieszczać sie na północ, muszą przejść przez olbrzymie miasto Taszban, stojące im na drodze, a którego nie da się ominąć. To właśnie w Taszbanie przydarzy im się bardzo niebezpieczna, ale jednocześnie przełomowa dla ich wędrówki, przygoda. Bohaterowie będą musieli się rozdzielić, a w pojedynkę każdemu grozić jeszcze więsze niebezpieczeństwo. Do tego, Aravis jest świadkiem bardzo niepokojącej rozmowy, która może zaważyć o losach Narnii. Nie mając czasu do stracenia, dzieci wraz ze zwierzętami, ruszają niezwłocznie na północ, aby pomóc swym sąsiadom. Na szczęście i oni mogą liczyć na wspracie Aslana, który nie zostawia swoich sojuszników w potrzebie.

    Tak, jak wspominałam, pocątkowo dość rozwlekły wstęp zniechęcił moje dzieciaki, jednak potem, kiedy historia nabiera już tempa, a bohaterowie wyruszają na misję ratunkową Narnii, jest już tylko lepiej. Akcja przyspiesza, opisów jest już mniej, a na końcu nawet wychodzi na jaw pewna tajemnica z życia Szasty. Przed nami jeszcze dwa tomy. "Siostrzeniec czarodzieja" jest świetny, bo już go prawie kończymy, ciekawi mnie natomiast, jak wypadnie ostateczne zakończenie serii, czyli "Ostatnia bitwa". Myślę, że uda nam się dokończyć serię do końca wakacji, więc w najbliższym czasie jeszcze coś na jej temat u mnie przeczytacie.

     Przeczytaj również:

      Sardegna

    "Zadra" Robert Małecki


    posted by Sardegna on , , , ,

    4 comments


    Wydawnictwo: Czwarta Strona
    Liczba stron: 528
    Moja ocena : 4/6


    "Zadra", czyli trzeci tom serii z komisarzem Bernardem Grossem Roberta Małeckiego, już za mną. W pierwszym odruchu, sięgając po książkę myślałam, że to już finał, ostatecznie okazało sie jednak, że Autor szykuje dla swoich czytelników jeszcze jedną część, która ma zakończyć cykl.

    Po finale "Zadry" mogę wywnioskować, że ostatni tom zostanie poświęcony rozwiązaniu zagadki napaści na Agnieszkę, żonę głównego bohatera, którą 10 lat temu niezidentyfikowany napastnik zaatakował we własnym domu. Bernard nie zdążył na czas przybyć ukochenaj na ratunek, co sprawiło, że Agnieszka na skutek niedotlenienia mózgu zapadła w śpiączkę, w której tkwi do dziś. Do tego, nikt nie ma pojęcia, kto zaatakował kobietę i jaki miał w tym cel.

    Gross przez lata odczuwa niewyobrażalne wyrzuty sumienia, w związku z tym, że nie zdążył na czas. Nie potrafi skupić się na żonie, ale nie umie też ruszyć naprzód, oddala się od syna, ktory oskraża ojca o porzucenie matki i obojętność wobec jej śpiączki. Do tego, komisarz bierze na siebie odpowiedzialność za losy całego swiata, umartwia się sprawami, na które nie ma wpływu i absolutnie nie daje sobie szansy na szczęście, choć mógłby je osiągnąć u boku Malwiny, kobiety, z którą łączy go luźny związek.

    Nie dziwi więc, że Bernard całą swą energię poświęca pracy. A tym razem power naprawdę  mu się przyda, bowiem musi zmierzyć się z pewną sprawą, która ściśle wiąże się z wydarzeniami sprzed laty i wymagać będzie od niego nie lada zaangażowania.

    W lesie podchełmżyńskiego Grodna zostają znalezione zwłoki mężczyzny i choć na pierwszy rzut oka wygląda, jakby facet popełnił samobójstwo, pewnie tropy mogą sugerować, że ofierze ktoś pomógł. Identyfikacja zwłok potwierdza, że zamordowany to brat zaginionej przed szesnastul laty, dziewczyny. To wtedy Justyna i jej chłopak Krzysiek, bez wieści znikają po hucznej imprezie nad jeziorem, i choć teoretycznie wiele osób towarzyszło im tamtego dnia, i mogłoby poświadczyć, jak spędzili ostatnie godziny, nikt nie jest w stanie powiedzieć niczego konkretnego, na temat tego zniknięcia.

    Przez lata sprawa tkwi w martwym punkcie, aż do momentu znalezienia wisielca. Mężczyzna oprócz powiązań rodzinnych ma przy sobie coś, co może świadczyć, iż widział się z Justyną i Krzyśkiem po imprezie, był zatem prawdopodobnie ostatnią osobą, z która mieli kontakt. Gross w swym śledztwie wraca więc do przeszłości, analizując jeszcze raz wszelkie okoliczności zniknięcia pary studentów. Matka, a także rodzina Krzyśka nabiera wody w usta i w żaden sposób nie pomaga komisarzowi w jego śledztwie, na pewne tropy wpada on dopiero w mieszkaniu domniemanego samobójcy, a mają one związek z pewną piosenką ulubionego zespołu denata.

    Równocześnie z działaniami Grossa, sprawą nieoficjalnie zajmuje się detektyw Skalska. Po samobójczej śmierci kochanka, czyli aspiratna Grzegorza Otręby, otrzymuje ona od jego żony tajemniczą przesyłkę. Okazuje się, że Otręba również pracował nad sprawą zaginięcia studentów, dlaczego jednak ukrywał to przed swoim przełożonym i całą komendą?

    Tak wiele pytań, tak mało odpowiedzi! Ale poważnie mówąc, Robert Małecki kolejny już raz zabiera swoich czytelników w literacką podróż do Chełmży, do tego, pokazuje, że kreując fabułę patrzy w na nią w bardzo szeroki sposób. Teraźniejszość wiąże się z przeszłością, wszystkie trupy z szafy zostają wywleczone na światło dzienne, a wątki, których naprawdę jest mnogo, splatają się w miejscach, w których początkowo nikt by się tego nie spodziewał. Również rozwiązanie przychodzi z nieoczekiwanej strony, i choć historia leniwie się toczy, powoli rozkręca i jest dość specyficzna, bo mroczna, trochę depresyjna, zresztą tak, jak i główny bohater, to nie można odebrać jej tego, że jest interesująca, zaskakująca i ma rozbudowaną warstwą psychologiczną postaci.

    Przede mną ostatni tom serii, który z chęcią przeczytam, żeby dowiedzieć się w końcu prawdy, co stało się w domu rodzinym Grossa w dniu, kiedy napadnięto na jego żonę. Mam też nadzieję, że Autor da już komisarzowi odsapnąć, nie będzie go już męczył więcej i przygotuje dla niego pozytywny finał i spokojną emeryturę.  

    Przeczytaj także: 
    Sardegna

    "Wszystkie lajki Marczuka" Paweł Beręsewicz


    posted by Sardegna on , , , , ,

    2 comments

     

    Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
    audiobook: czas trwania 3 godziny 10 minut
    Moja ocena : 5/6
    lektor: Leszek Filipowicz

    Nie będzie zaskoczeniem, jeśli powiem, że powyższa książka jest kolejnym audiobookiem przesłuchanym w ramach abonamentu Empik Go. Nie będę się rozwodzić nad pozytywami, które wyniknęły z zapisania się na ten abonament, powiem tylko, że lipiec właśnie się kończy, a ja przesłuchałam dziesięć świetnych audiobooków, po ktore pewnie nie sięgnęłabym przez długi czas, albo nawet nigdy.

    Po szeregu kryminałów i thrillerów przesłuchanych w Empik Go, stwierdziłam, że czas na coś lżejszego, postawiłam więc na sprawdzoną młodzieżówkę autorstwa pana Pawła Beręsewicza. Wiem z doświadczenia, że jego historie świetnie się czyta, a do tego niosą one zazwyczaj wiele edukacyjnych treści a także mądre przesłanie. I faktycznie, tym razem także się nie zawiodłam. 

    Powieść "Wszystkie lajki Marczuka", choć krótka,  porusza dwie ważne kwestie. Jedną z nich jest nawiązanie do historii Polski, a właściwie do II wojny światowej i ukrywania Żydów z narażeniem własnego życia przez zwyczajnych ludzi. Druga kwestia jest bardziej współczesna i bliższa dzisiejszej młodzieży, chodzi mianowicie o uświadomienie, jak wielką moc ma internet, oraz jak łatwo jest manipulować treściami w nim zawartymi, zmieniać je i naginać i dostosowywać do własnych potrzeb. Takie przesłanie jest bardzo istotne i warto przypominać o tym młodzieży przy każdej nadarzającej się okazji, bowiem młodzi ludzie, choć świetnie orietntują się w świecie wirtualnym, a media społecznościowe to dla nich chleb powszedni, z niektórymi sprawami są mocno na bakier. Często zdarza się, że nie potrafią weryfikować informacji, odrzucać te nieprawdziwe, ślepo wierząc, że skoro coś jest zapisane w Wikipedii, na forum bądź innej stronie tematycznej, to musi być prawdą. Uczenie weryfikacji, zdrowego rozsądku i logicznego myślenia zawsze jest w cenie, a to głównie uświadamia ta książka.

    Historia "Wszystkich lajków Marczuka" rozgrywa się dwutorowo. Akcja współczesna toczy się na korytarzach gimnazjum w Choszczówce, to właśnie uczniowie drugich klas tej szkoły otrzymują propozycję wzięcia udziału w ogólnopolskim projekcie, który ma w jaki sposób rozsławić lokalną społeczność. Ponieważ nagrodą dla zwycięzców projektu jest wspaniała wycieczka zagraniczna, młodzież ochoczo przystępuje do pracy. Swą kandydaturę do konkursu zgłasza Koniu, szkolny lider, didżej i przystojniak, oraz jego wróg Zielu, czyli Adam Zieliński, kiedyś przyjaciel, dzisiaj rywal po przeciwnej stronie barykady. 

    Konflikt pomiędzy chłopakami jeszcze bardziej się zaognia, kiedy okazuje się, że przygotowują projekt konkursowy o tej samej postaci, Rafale Marczuku, nastolatku, który w czasie wojny zamieszkiwał Chroszczówkę i ratował przed zagładą Żydów, ukrywając ich we wsi. Gimnazjaliści mocno identyfikują się z Marczukiem, który jako 17 latek stał się bohaterem swojej społeczności, a ponieważ wcześniej mało kto słyszał o jego czynach, postanawiają nagłośnić jego historię. Cała akcję i promocję projektu przeprowadzają w mediach społecznościowych, prasie oraz telewizji, a zasięg ich działań zaskakuje wszystkich, a najbardziej pomysłodawców. Zdaje się, że każdy w Polsce zna Marczuka, którego historia pociąga za sobą tłumy i inicjuje kolejne akcje społeczne.

    Wydarzenia, w których brał udział Marczuk, czytelnik poznaje na zasadzie retrospekcji. Bohater jest narratorem i bezpośrednio przedstawia nam, jak wyglądała ówczesna wojena rzeczywistość. Takie dwutorowe poprowadzenie akcji, zestawienie dwóch światów, pokazuje młodym czytelnikom, z jakimi problemami musiała borykać się wtedy młodzież, a co doskwiera im teraz. Nie chodzi tutaj o o umniejszanie spraw, które bolą dzisiejszych nastolatków, bardziej o pokazanie, z jakimi trudnościami i decyzjami musieli się mierzyć ich rówieśnicy sprzed siedemdziesięciu laty. 

    Dla mnie jednak bardziej istotną kwestią poruszaną w tej książce jest pokazanie, jak silnym narzędziem może być internet i media społecznościowe, jak wielką władzę, zasięg i moc mają nad opinią publiczną, wskazanie na to, iż mogą być użyte w dobrym, ale też nieodpowiednim celu, a konsekwencje takich praktyk często wykraczają poza życie online.

    Powieść ta naprawdę zasługuje na uwagę, i to nie tylko młodych ludzi, ale równiez dorosłych. Ja zaliczam ją do zestawienia najlepszych książek, które poruszają poważne problemy młodzieżowe, a Wy, jeśli więc macie w domu nastolatka, podsuńcie mu "Wszystkie lajki Marczuka" do przeczytania lub posłuchania.

      Sardegna

    "Las i ciemność" Marta Matyszczak


    posted by Sardegna on , , , ,

    2 comments


    Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
    Liczba stron:  304
    Moja ocena : 6/6


    "Las i ciemność" to ósmy tom serii "Kryminał pod psem" opisujący detektywistyczne przygody psa tropiącego Gucia i jego ludzi, Szymona Solańskiego i dziennikarki Róży Kwiatkowskiej. Marta Matyszczak nie zwalnia tempa, stawia przed swoimi bohaterami kolejne wyzwania, tym razem wysyłając ich na północ, do Płaskiej leżącej w samym sercu Puszczy Augustowskiej, tam bowiem ma odbyć się ich ślub. I choć mogłoby się wydawać, że związek tych dwojga w końcu osiągnął jakąś stabilizację, nic bardziej mylnego. Relacja Róży i Szymona to istny rolercoster!

    Zanim przejdę do konkretów, muszę uspokoić wszystkich czytelników, którzy martwią się, co ciekawego można napisać jeszcze o Guciu i jego przyjaciołach w ósmym tomie. Otóż można i to bardzo wiele! Każda kolejna część "Kryminału pod psem" jest na wysokim poziomie, powiedziałabym nawet, że ostatnie tomy są nawet lepsze, od początkowych (wyjątkiem jest oczywiście "Tajemnicza śmierć Marianny Biel", która dla mnie jest bezsprzecznie numerem jeden).

    Wracając jednak do fabuły "Lasu i ciemności", tym razem problemy nie czekają na rozwinięcie akcji, tylko generują się na samym początku. Róża nie znając szczegółów własnego ślubu (Szymon przygotowuje je w sekrecie z wedding plannerką), szaleje z niepokoju i zazdrości. Opętana nagłym szałem zrywa umowę z Anetą Goldfinger, co powoduje, że precyzyjnie zaplanowana uroczystość kończy się na dobre, zanim się jeszcze rozpoczęła. Szymon nie zraża się jednak niedogodnościami, w postaci braku rezerwacji sali weselnej oraz noclegu dla gości, postanawia wziąć organizację imprezy na siebie i mimo wszystko zabrać ukochaną do Płaskiej, a później się z nią ożenić.

    Miejsce ślubu nie jest przypadkowe, Szymon bowiem skrupulatnie je wybrał, biorąc pod uwagę wspomnienia Róży, która to odwiedziła miejsce w czasach licealnych i bardzo dobrze o nim mówiła. Dziennikarka, dwadzieścia lat temu, będąc nieco zagubiona nastolatką, spędziła ponoć w Płaskiej, wraz z przyjaciółmi, najlapsze wakacje swojego życia, beztrosko bawiąc się przy ognisku i włócząc po lasach. Prawda okazała się być jednak nieco bardziej brutalna. Owszem, takie wakacje miały miejsce, ale były tak złe, jak tylko można sobie wyobrazić.

    Nie dość, że dziewczyna była wtedy gnębiona przez swoich współtowarzyszy, czyli kolegów z klasy, do tego była świadkiem zaginięcia miejscowego nastolatka, chłopaka, który okazywał jej wtedy choć trochę zainteresowania i uwagi. Nie dziwi więc, że Róża nie ma zbyt dobrych wspomnień związanych z tym miejscem, ale ponieważ nie ma już wpływu na to, co zaplanował dla niej Szymon, postanawia cieszyć się chwilą. W końcu wychodzi za miłość swojego życia, i nie ma zamiaru, aby cokolwiek przeszkodziło jej w przeżyciu najpiękniejszego dnia.

    Po dotarciu na miejsce, nadal nie dany będzie im spokój. W śluzie w Kanale Augustowskim znaleziono zwłoki turysty, który zdaje się nie być przypadkową ofiarą. Nie dość, że ma wiele wspólnego z lokalnymi mieszkańcami, to jeszcze powiązany jest ze sprawą sprzed dwudziestu laty, której bezpośrednim świadkiem była Róża. ydlatego więc, ż eby nie zakłócić ceremonii ślubnej, Szymon z pomocą Gucia od razu bierze się za śledztwo, zakładając, że im wcześniej rozwiąże tą sprawę, tym szybciej będzie mógł zająć się ślubem.

    Detektywi próbują dojśc do prawdy i choć mieszkańcy Płaskiej więcej przeszkadzają, niż pomagają w śledztwie, pewne sprawy z przeszłości domagają się wręcz odkrycia, a martwy turysta jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Gucio ze swoim wrodzonym wdziękiem pojawia się w nieoczekiwanych miejscach, udaje mu się też co nieco podsłuchać, Róża natomiast, choć jest jej bardzo ciężko, wraca wspomnieniami do tamtych feralnych wakacji. Na szczęście dla dziennikarki, powrót do przeszłości będzie dla niej wybawieniem.

    W "Lesie i ciemności" trochę mniej jest psa Gucia, na pierwszy plan wysuwa się bowiem Róża i jej historia. Czy to źle? Na pewno nie, choć miłośnicy czworonoga mogą czuć się delikatnie zawiedzeni. Dla mnie ósmy tom to petarda pod dwoma względami. Po pierwsze, zakończenie. Nie mam pojęcia, co Marta zaplanowała dla bohaterów, choć mam małe podejrzenie, w którą stronę ich poprowadzi. Po drugie, retrospekcje, któe przenoszą czytelnika w lata 90 - te. Wtedy to dziennikarka była nastolatką i przeżyła pechowe wakacje w Puszczy Augustowskiej. Ta część okazała się dla mnie rewelacyjna, jesteśmy bowiem z Różą równolatkami, więc tamte realia są również moimi! Ubrania, muzyka, powiedzonka, Katowice z lat 90 - tych, to są moje wspomnienia! Świetnie się o tym czyta! 

    Nie mam pojęcia, ile miesięcy Marta Matyszczak każde czekać nam na kontynuację. Z jednej strony chciałabym poznać już final tej historii, ale z drugiej strony, nie umiem sobie wyobrazić, że przygoda z Guciem, Szymonem i Różą dobiega końca. Także droga Autorko, pisz i nie ograniczaj się! A ja poczekam. 


    Sardegna