PRZEDPREMIEROWO "Skrzynia ofiarna" Martin Steward


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: YA!
Liczba stron: 400
Moja ocena : 4/6

"Skrzynię ofiarną" Martina Stewarda, czyli świeżutką nowość reklamowaną, jako paranormalny thriller, skierowaną do grupy young adult, miałam okazję przeczytać przedpremierowo. Bardzo zaciekawiła mnie polecanka, mówiąca, że historia ta zadowoli miłośników "To" Kinga oraz serialu "Stranger Things". Dodatkowo, opis okładkowy również jest interesujący i sugeruje, że powieść będzie utrzymana w klimacie grozy i krążyć wokół wydarzeń, których nie można będzie racjonalnie wytłumaczyć. I powiem szczerze, faktycznie coś w tej opowieści przypomina "To" i "Stranger Things". Mamy tutaj do czynienia z wydarzeniami rozgrywającymi się w latach 80-tych XX wieku, kiedy to grupa dzieciaków wplątana zostanie w niesamowicie niebezpieczną grę, mającą swój początek wiele lat wcześniej. 

Piątka nastolatków: Sep, Arkle, Mack, Lamb i Hadley spędzają wspólnie wspaniałe lato w 1982 roku. Schyłek wakacji skłania ich do refleksji, że było to ich najcudowniejsze lato, pełne przygód, przyjaźni i dobrych emocji, choć pozornie miało być totalną klapą. Normalnie bowiem, w roku szkolnym, ta piątka dzieciaków zupełnie nie przyjaźni się ze sobą, nie spędza wspólnie czasu, bo po prostu każdy z nich ma zupełnie inną grupę znajomych. Jednak na skutek dziwnego zbiegu okoliczności, przyjdzie im razem spędzić to wyjątkowe lato, które na zawsze ich połączy.

Aby uczcić zakończenie wakacji, dzieciaki postanawiają dokonać rytuału, który ma spowodować, że żadne z nich nie zapomni tego wspaniałego, wspólnie spędzonego czasu i zapewni im wieczne więzy przyjaźni. W starej, znalezionej w lesie skrzyni, składają tajemniczą ofiarę, na którą składają się ważne dla nich przedmioty. Na zakończenie recytują dziwną formułkę, którą wymyślił jedne z chłopaków: "Nigdy nie wracaj do skrzyni samotnie. Nigdy nie otwieraj jej po zmroku. Nigdy nie zabieraj z niej swojej ofiary". Nastolatki traktują oczywiście ten rytuał, jako dobrą zabawę, o której szybko zapominają, kiedy bowiem zaczyna się szkoła i życie wraca do normy, ich relacje szybko ulegają ochłodzeniu. 

Wszystko zmienia się cztery lata później, kiedy w życiu Sepa, Arkle'go, macka, Lamb i Hadey zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Zaczyna się niewinnie, jednak z każdym kolejnym dniem robi się coraz bardziej niebezpiecznie. Dzieciaki dochodzą do wniosku, że ktoś z nich musiał złamać przysięgę i otworzyć skrzynię ofiarną samemu, w ten sposób nałożył na resztę klątwę. Co zrobić jednak w momencie, kiedy nikt nie przyznaje się do winy, a co więcej dzieciaki niezbyt potrafią się ze sobą dogadać. Cztery lata rozłąki robią swoje, namnażają wzajemne animozje, sympatie i antypatie. Nastolatków praktycznie nic nie łączy, a już na pewno nie przyjaźń...

Dzieciakom pomaga, albo przynajmniej próbuje pomóc, kilku seniorów, których również dotknęła klątwa skrzyni. Ma to związek z faktem, że przed czterdziestu laty oni również złożyli w ofierze swej przyjaźni kilka przedmiotów. Ich wskazówki będą nieocenione, ale czy staruszkom wystarczy siły, aby przeciwstawić się złu?

Prym w rozwikłaniu tajemnicy skrzyni ofiarnej wiedzie Sep, ma on bowiem poważne obawy, co do tego, iż "jego" klątwa nie zaszkodzi mu bezpośrednio, odbije się natomiast na zdrowiu mamy. Postanawia za wszelką cenę zatrzymać niebezpieczną, niszczycielską siłę, która wydobyła się ze skrzyni, a przyjdzie mu walczyć naprawdę na śmierć i życie.


Jeśli chodzi o moje wrażenia z lektury, mam ze "Skrzynią ofiarną" wielki problem. Sam początek zrobił na mnie bardzo dobre wrażenie. Podobał mi się koncept, tajemnica i nawiązanie do osób, które wcześniej miały już ze skrzynią do czynienia. Mroczna historia tak mnie wciągnęła i trzymała w napięciu, że połowę książki przeczytałam właściwie "na raz", w ciągu jednego wieczora, ale potem coś się popsuło... Nie wiem, czy wynika to z faktu, że bohaterowie mocno "błądzili", zanim dotarli do konsensusu ich przygody, przez co akcja trochę się rozwlekła i straciła dynamikę, a może po prostu działo się tam tak wiele "strasznych" rzeczy, że przestało być tajemniczo i klimatycznie, a zaczęło robić się nerwowo i dziwnie...

W każdym razie, wiecie, jak to jest. Chodzi o gonienie króliczka, a nie o jego złapanie. Kiedy czytelnik sam musi sobie coś dopowiedzieć, szukać odpowiedzi i rozgryzać zagadkę, jest dobrze, kiedy natomiast w połowie książki dostaje wszystko na tacy, i jedyne, co musi, to doczytać do końca, robi się już mniej atrakcyjnie. Tak niestety jest w przypadku powyższej powieści. Coś mi w niej nie zagrało, a szkoda, bo fajny pomysł na fabułę poszedł trochę na zmarnowanie. 

Przeczytaj również:

Sardegna

"Żywiciel" Deborah Ellis


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 240
Moja ocena : 5/6

Tak się jakoś złożyło, że na tegoroczny urlop zabrałam ze sobą wiele książek o tematyce wojennej. Nie było to zamierzone działanie z mojej strony, ale w podsumowaniu tego mojego wakacyjnego czytania wyszło na to, że oprócz "Uciekiniera", Ele Fountaine, "Farby" i "Kontry" Wojtka Miłoszewskiego, "Jeszcze się kiedyś spotkamy" Magdaleny Witkiewicz oraz "Soli morza" Ruty Sepetys, o wojnie traktowały również dwie książki, które ze sobą zabrała moja Córka - "Mirabelka" Cezarego Harasimowicza oraz powyższy "Żywiciel", kanadyjskiej pisarki działaczki na rzecz pokoju, laureatki jednego z najważniejszych wyróżnień w świecie literatury dziecięcej – Sweden’s Peter Pan Prize,  Deborah Ellis. Nie mogę więc powiedzieć, że moje urlopowe lektury były lekkie, łatwe i przyjemne, ale za to okazały się emocjonujące i niesamowicie refleksyjne.

"Żywiciel" to książka przeznaczona dla młodzieży, polecaną przez laureatkę Pokojowej Nagrody Nobla, Malalę Yousafzaijest. Akcja opowieści toczy się w Afganistanie i związana jest z trwającym dwadzieścia lat, konfliktem zbrojnym na Bliskim Wschodzie. Książka jest pierwszym tomem trylogii, której bohaterką jest jedenastoletnia Parvana i jej rodzina, której przyszło żyć w rządzonym przez Talibów, Kabulu. Jak widać, historia jest dość ciężkiego kalibru, jednak faktycznie dostosowana jest do młodszych czytelników. Opowieść pozbawiona jest brutalności, drastycznych opisów, i choć porusza trudne tematy, mówi o śmierci, strachu, niepewności i nieustannym lęku o bliskich, przedstawiona jest w taki sposób, iż młody czytelnik spokojnie sobie z tą historią poradzi. Na mojej Córce opowieść zrobiła piorunujące wrażenie. Wzruszyła, wstrząsnęła, skłoniła do rozmowy na temat wojny, warunków, w jakich muszą żyć ludzie na Bliskim Wschodzie oraz szczęścia, jakie nas spotkało, iż nie musimy okrucieństwa wojny doświadczać.

Muszę jednak zaznaczyć, że moja 11 letnia Córka jest dojść dojrzałym czytelnikiem, czyta dużo i zaczyna sięgać po coraz poważniejsze książki, natomiast jeśli chodzi o dzieci mocno wrażliwe, które dopiero zaczynają swą przygodę z literaturą, mają na "Żywiciela" jeszcze trochę czasu.

Wracając jednak do fabuły książki, Parvana wraz z rodzicami, dwoma siostrami i małym braciszkiem mieszkają w Kabulu. Dziewczynka prowadziła zwyczajne życie, chodziła do szkoły, bawiła się z przyjaciółmi, spędzała czas, jak miliony jej rówieśników na całym świecie, aż do czasu, kiedy jej miasto opanowują Talibowie przejmując w nim rządy. Rodzina musi dostosować się do nowych realiów, w których nawet codzienne czynności stają się niebezpieczne. Ponieważ ojciec Parvany nie ma nogi, nie może "opiekować się" swoją żoną i córkami na mieście, stąd też kobiety nie mogą sam wychodzić na ulicę. Sytuacja rodziny komplikuje się jeszcze bardziej, w momencie kiedy ojciec zostaje aresztowany, a matka z dziećmi zostają bez środków do życia. Parvana, mająca jeszcze dziecinny wygląd, zostaje przebrana za chłopca i jako jedyna zaczyna zarabiać na utrzymanie rodziny.

W męskim przebraniu dziewczynka jest świadkiem wielu dramatycznych wydarzeń. Obserwuje, jak okropnie traktowane są na co dzień kobiety, jak Talibowie karzą ludzi za nieposłuszeństwo, jak brutalny jest męski świat. Parvana na swój dziecięcy sposób próbuje poradzić sobie z sytuacją, wykazując wielką odwagę w zupełnie zwyczajnych momentach. Bohaterka tłumaczy także w dziecięcy sposób, rzeczywistość wojenną, do której przez lata już przywykła, a ponieważ nie zna innego życia, szuka pozytywów w tym, co przyniesie jej los. Czerpie radość z przyjaźni, małych gestów sympatii, zarobionych pieniędzy, smaku owoców, czy możliwości nauki.  

Wbrew pozorom "Żywiciel" to nie jest tylko książka o wojnie i złu, jakie się z nią wiąże. To opowieść o sile rodzinnej miłości, o wsparciu, odwadze, przyjaźni i lojalności. Jednakże doskonale pokazuje realia wojny i terroru widzianych oczami dziecka (choć, tak jak napisałam na początku, nieco złagodzonych).

Pierwszy tom trylogii "Żywiciel"  kończy się w dość dramatycznym momencie, stąd też Parvana będzie musiała zmierzyć się z nie lada wyzwaniem, z którym dorosły miałby problem, a co dopiero jedenastoletnia dziewczynka w przebraniu chłopca. Czy bohaterka poradzi sobie z obowiązkami, które niejednego by przerosły? 
Jeżeli będę miała możliwość, od razu sięgnę po Podróż Parvany" oraz "Shauzia", czyli drugi i trzeci tom trylogii, i podsunę je mojej Córce, abyśmy mogły przekonać się, jaki finał będzie miała ta historia. 
Sardegna

Co będzimy czytać we wrześniowej Trójce e-pik?


posted by Sardegna on

4 comments

W tym miesiącu już normalnie. Zapraszam do zdecydowania, jak wyglądać będzie trzecia kategoria wrześniowej Trójki e-pik. Tradycyjnie w komentarzach poniżej, a także w naszej grupie Trójkowej pod TYM linkiem możecie proponować swoje opcje. 

Przypominam, że nie powtarzamy opcji, które już wcześniej był wykorzystane (dla pewności TUTAJ znajdziecie zestawienie wszystkich Trójkowych kategorii, jakie do tej pory się pojawiły). Biorę pod uwagę pierwszych 10 kategorii, a później w ankiecie na blogu i w grupie na Facebooku będziecie mogli wybrać swojego faworyta. Przypominam, że każdy uczestnik może oddać maksymalnie 3 głosy. Zapraszam do zabawy i proponowania swoich kategorii.

***

AKTUALIZACJA:

Propozycje zapisane. Można oddawać głosy na trzy z nich. Przypominam, że jeżeli ktoś głosował na blogu, nie musi tego robić w grupie, i odwrotnie.

1. Co w trawie piszczy czyli fauna i flora w literaturze  
2. Kryminał z wysp (UK, Irlandia, Islandia, Nowa Zelandia, Cypr itp.) - autor lub akcja
3. Książka z półki męża/mamy/współlokatorki... Czyli coś czego zazwyczaj nie czytamy, a co lubi bliska nam osoba
4. Książka, której tytułem jest tylko jedno słowo. I bez podtytułu
5. Powieść graficzna
6. Książka futurystyczna
7. Biografia
8. Dzień tygodnia w tytule
9. Książka której fabuła dzieje się w okresie międzywojennym
10. Motyw kolejowy

Sardegna

"Na strunach światła" Krystyna Mirek


posted by Sardegna on , , , , ,

9 comments



Wydawnictwo: Edipresse
Liczba stron: 304
Moja ocena : 5/6

Będąc na zeszłorocznych Targach Książki w Krakowie, na stoisku Edipresse porozmawiam chwilę z paniami z wydawnictwa na temat serii "Willa pod Kasztanem" Krystyny Mirek (składającej się wówczas tylko z dwóch tomów). Zapytałam, kiedy Autorka planuję wydać kolejny, letni tom swojego cyklu, no bo przecież ta seria związana jest z porami roku. Okazało się, że chyba nie do końca, patrząc jednak na powyższą książkę i tę najnowszą zapowiedź z jesienną okładką, mogę wywnioskować, że w tym wypadku głos czytelników został uwzględniony. Ostatecznie więc otrzymamy cztery książki, utrzymane w klimacie pór roku, opisujących przygody rodzeństwa Łaniewskich, ich sąsiadki Kaliny, starszej pani, nazywanej przez wszystkich babcią oraz Bianki i Antka, jej prawdziwych wnucząt.

"Na strunach światła" opisuje dalsze losy bohaterów, a ponieważ perypetie miłosne młodych już w poprzedniej tomach były nieco zagmatwane, sporo będzie się działo. Wszystko to jest niejako kontynuacją wydarzeń z zimowej i wiosennej części, trudno będzie się więc rozeznać w akcji czytelnikom, którzy nie czytali "Światła w Cichą Noc" oraz "Światła o poranku". Jeśli ktoś zatem nie czytał, a miałby ochotę, teraz jest najlepsza okazja na nadrobienie zaległości.

Blanka, piękna, młoda i delikatna dziewczyna, wnuczka babci Kaliny, już wcześniej wzbudziła zainteresowanie dwóch braci Łaniewskich, jednak ostatecznie związała się z Michałem, a po ślubie młodzi zamieszkali nawet na piętrze w Willi pod Kasztanem. Katusze natomiast przeżywa Bartek, młodszy z braci, który nieszczęśliwie ulokował swe uczucia w szwagierce. Skrywa on przed całym światem to zauroczenie, jednak ani przed babcią, ani przed Magdą, swoją siostrą nie daje rady utrzymać tajemnicy dłużej w sekrecie.

Magda, zawsze uczynna, gotowa poświęcić się dla swoich braci, postanawia przyjść Bartkowi z pomocą i zeswatać go z koleżanką Anią, pracownicą pobliskiej cukierni, z którą chłopak znał się już wcześniej, jednak ich relacja nie wyszła poza koleżeńską. Ania nie jest jednak w ciemię bita i zdaje sobie sprawę, że tą znajomością Bartek próbuję leczyć złamane serce, a ponieważ jest dziewczyną charakterną i stanowczą, nie zgadza się na taką na taki obrót sprawy, stawiając swoje warunki. Bartek początkowo zaskoczony zachowaniem dziewczyny, zaczyna się nią coraz bardziej interesować i czuć fascynację tą relacją. Jednak czy na budowanie czegoś poważniejszego nie jest już za późno?

Bianka i Michał nieświadomi uczuć, które tłumi w sobie Bartek, cieszą się swoim szczęściem próbując zbudować rodzinę w dość trudnych okolicznościach. Willa babci Kaliny staje się bowiem miejscem, przez które codziennie przetacza się cały tabun ludzi. Trudno w takim miejscu o intymność i chwilę spokoju.

Oprócz wydarzeń związanych z rodzeństwem Łaniewskich, oraz perypetiami wnuków Kaliny, w tym tomie postacią bardzo istotną okaże się także ojciec Ani, starszy, schorowany pan, który niespodziewanie zaprzyjaźnia się z babcią, a z tej znajomości może wyniknąć dla wszystkich prawdziwa rewolucja. 

W życie mieszkańców Willi pod Kasztanem wkradnie się też pewien niepokój, a związany on będzie z konfrontacją dwóch kobiet, silnych osobowości: Iwony, mamy Antka, zdradzonej przed laty żony, oraz Patrycji, kochanki, mamy Bianki, która przez lata musiała zmagać się z etykietką złodziejki mężów rozbijających rodzinę. Obie kobiety skonfrontują się ze sobą, a sprawa będzie miała podłoże finansowe i otrze się o aspekt prawny.

W historii tej jest jak w życiu: czasem słońce, czasem deszcz. Codzienność czasami jest dla bohaterów słodka, jak miód, a czasem gorzka i trudna do przełknięcia. Rzeczywistość staje się jednak całkiem łatwa do zniesienia, kiedy mają wokół siebie przyjaznych ludzi i dobrą energię. Właściwie to wszystkie powieści pani Krystyny Mirek takie są: sympatyczne, ciepłe, zazwyczaj z pozytywnym zakończeniem. Nie ukrywam, że bohaterowie są momentami trochę infantylni, irytujący i zachowują się w nieco odrealniony sposób, bardziej przypominając nastolatków, niż ludzi dorosłych, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że historie te mają za zadanie umilać czas, i są raczej bajkami dla dużych dziewczynek, niż poważnymi obyczajówkami, nie ma co roztrząsać szczegółów, wystarczy po prostu dobrze się w czasie lektury, bawić!
Sardegna

"To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej" Michał Gąsiorowski


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments



Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 240
Moja ocena : 5/6

Uwielbiam Naszą Księgarnię za to, jakie wspaniałe książki dla dzieci i młodzieży ma w swej ofercie. Wybór jest ogromny. Od powieści poruszających różne ważne tematy i problemy współczesnej młodzieży ("I ty przeciwko mnie" ,"Hate list", "Notatki samobójcy") po książki dla nieco młodszych dzieci ("Dzieci z wyspy Saltkråkan" , "Elementarz"), popularne serie ("Hej Jędrek! Kłopoty z dziewczynami?" ) czy zabawne, przygodowe, ale i pouczające historie ("Zagadka królowej myszy").

Ostatnio wydawnictwo skierowało się także w stronę małych miłośników piłki nożnej i zaproponowało świetną książkę "To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej" Michała Gąsiorowskiego. Propozycja ta naprawdę zasługuje na uwagę, jest pięknie wydana, w twardej oprawie i dość dużego formatu. Już na pierwszy rzut oka podoba się dzieciakom. Książka miała premierę dokładnie rok temu, w czasie Mundialu 2018, który odbywał się w Rosji, ale sprawdza się doskonale także w innych porach roku i dowolnym czasie, bowiem może być takim swoistym poradnikiem/podręcznikiem dla małych fanów piłki nożnej. 

Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, książka spełnia też funkcję notesu, w którym dziecko mogło zapisywać sobie poszczególne wyniki mundialowych meczy, jednak mój Syn nie potraktował książki w taki sposób. Wyniki typował i zapisywał sobie w innym miejscu, natomiast książkę traktował, bardziej jako lekturę do wieczornego, samodzielnego czytania. 

Każdy poszczególny rozdział powyższej książki to fragment historii futbolu. Całość podzielona jest na 4 części, z czego pierwszy rozdział opowie nam skąd w ogóle wzięła się gra w piłkę nożną, kto to wszystko zainicjował, a także o tym, jak powstała Federacja Piłkarska, czyli FIFA. Kolejno, będziemy mogli poczytać o turniejach piłkarskich począwszy od roku 1930, które miały miejsce w Urugwaju, aż po aktualne wydarzenia, a dokładnie zeszłoroczne Mistrzostwa Świata. Rozdziały nie są długie, a każdy z nich opisuje konkretny Mundial odbywający się co 4 lata, mamy więc przegląd historii Mistrzostw Świata, począwszy od Urugwaju, kolejno we Włoszech w 1934, Francji w 1938, Brazylii w 1950, Szwajcarii w 1954, Szwecji w 1958, Chile w 1962, Anglii w 1966, Meksyku w 1970, RFN w 1974, Argentynie w 1978, Hiszpanii w 1982, Meksyku w 1986, Włoszech w 1990, Stanach Zjednoczonych w 1994, Francji, Japonii i Korei Południowej w 2002, Niemczech w 2006, RPA w 2010, Brazylii w 2014 oraz Rosji w 2018.

Oczywiście w tych turniejach największą uwagę poświęcono Polsce i naszej reprezentacji, biorącej udział w zawodach. Będziemy mogli poczytać z dzieciakami o pierwszym golu biało-czerwonych na Mistrzostwach we Francji, pierwszym składzie reprezentacji, o słynnym Wembley, o królu turnieju, Grzegorzu Lato, czy znakomitym Kazimierzu Deyna.

Część trzecia książki to krótkie zestawienie Mistrzostw na różnych kontynentach (Euro, Puchar Narodów Afryki, Puchar Ameryki), natomiast część czwarta dotyczy kobiecej piłki nożnej. Oprócz tego grafika Agnieszki i Przemysława Surmów, da nam obraz tego, jak wyglądają aktualne i dawne trofea, stroje sportowe, czy piłki mundialowe.

"To jest futbol!" to książka dość sporych rozmiarów, ale to chyba najbardziej podoba się dzieciakom, bo przypomina trochę album, czy wielką księgę piłki nożnej. Idealnie nadaje się na prezent, a dzięki dużym literom świetnie sprawdza się także, jako książka czytana samodzielnie w momencie, kiedy dziecko wdraża się w głośnym czytaniu.


Przeczytaj także:
Sardegna

"Saga o Ludziach Lodu" Margit Sandemo część 3: tomy 11 - 15


posted by Sardegna on , , , , ,

4 comments

W trzecim poście tematycznym związanym z Sagą o Ludziach Lodu, chciałam nieco więcej opowiedzieć Wam o tomach, w których dochodzi w głównej mierze do ważnych i przełomowych wydarzeń, w historii LL. Tomy 11 - 13 związane są z losami trójki wybranych: Villemo, Dominika i Niklasa, tom 14 opowiada o ich kuzynie Tristanie, natomiast 15, choć bardzo różni się od poprzednich opowieści, połączy ród Ludzie Lodu z nieznanymi krewnymi, co będzie bardzo istotne dla dalszych losów potomków Tengela Złego.

Tom 11, czyli "Zemsta" to opowieść skupiona głównie na Villemo i Dominiku, czyli dwójce wybranych, którzy nie do końca jeszcze wiedzą, jakie jest ich przeznaczenie. Zdają sobie jednak sprawę, że zostali do czegoś wybrani i wraz ze swoim kuzynem Niklasem mają żółte oczy i pewne umiejętności. Villemo, tak, jak już pisałam w poprzedniej notce, jest kobietą bardzo emocjonalną, o ognistym temperamencie, i jeżeli robi coś, to na 100%. Jej zaangażowanie w działania polityczne i pewien nieszczęśliwy wypadek, owocuje poważnymi tarapatami. Dziewczyna jest śledzona przez ludzi, którzy twierdzą, że nie wyrównali z nią swoich porachunków. Villemo zostaje więc przez nich porwana i umieszczona w nieludzkich warunkach. Na jej poszukiwania wyrusza Dominik, który skrycie kocha się w pięknej kuzynce, ale wie, że ze względu na bliskie pokrewieństwo ich związek nie będzie możliwy. Szukając śladów, nieostrożnie daje się złapać. Dwójka uwięzionych mocno zbliża się do siebie.

Tom 12 "Gorączka" jest kontynuacją losów Villemo i Dominika, z tym że rodzina już zdaje sobie sprawę, że pomiędzy tymi dwojga zaiskrzyło, a ponieważ absolutnie nie wyrażają zgody na ten związek, rozdzielają młodych. Dla Villemo nie stanowi to jednak żadnej przeszkody. Udając żołnierza wyrusza za swoim ukochanym przez szwedzkie lasy Goinge, gdzie na przybyszów czyhają śmiertelne niebezpieczni, okrutni snapphani. Jak można się domyślać, bohaterowie z pomocą swoich przodków wyjdą bez szwanku z tej przygody, a ostatecznie i tak ulegną trawiącej ich gorączce. To nie będzie koniec ich problemów, bowiem przymusowo muszą się rozdzielić, a ciężarnej Villemo nie dane będzie odpocząć, tylko przezimować na pewnej odciętej od świata, wyspie.

Tom 13 "Ślady szatana" - w tym tomie w końcu wypełni się przeznaczenie trójki wybranych. Wybiła godzina ich próby, którą okazuje się być ujarzmienie potwora, grasującego po okolicy. Nieznana postać budzi grozę wśród mieszkańców, zabija niewinnych i pozostawia za sobą dziwne ślady. Owym potworem okazuje się być zaginiony potomek Ludzi Lodu, więc zadaniem wybrańców będzie nauczyć go funkcjonować w społeczeństwie, wyzbyć się zła, pomóc odzyskać panowanie nad sobą, a w przyszłości może nawet nauczyć pomagać ludziom, jak kiedyś robił to Tengel Dobry.

Tom 14, czyli "Ostatni rycerz" opowiada o losach Tristana, syna Tancreda Palladina i Jessicy Cross, kuzyna Villemo i Dominika. Tristan w młodości został uwiedziony przez dziewczynę lekkich obyczajów, co zostawiło w jego psychice i zdrowiu ślad na całe życie. Samotny, podobny trochę do melancholijnego Mikaela, ożywia się dopiero, kiedy poznaje schorowaną, pochodzącą z książęcego rodu, Hildegardę i jej przestraszoną córkę. Tristan odegra ważną rolę w życiu obu kobiet, będzie też pomocny w zlikwidowaniu zgrupowania, które za cel obrało sobie obalenie tronu królewskiego. 

Tom 15 "Wiatr ze wschodu", jak wyżej wspomniałam, jest chyba najdziwniejszą i najbardziej nietypową ze wszystkich części sagi. Jest też najmniej przeze mnie lubianą częścią, jednak bardzo istotną dla całej historii Ludzi Lodu, więc nie sposób jej pominąć. Opowiada o Vendelu Gripie, czyli synu Christiany, wnuku Leny Palladin, który jeszcze jako nastolatek został wysłany na wojnę Karola XII z Rosją. Trafia do syberyjskiego obozu dla jeńców wojennych, jednak nie zagrzewa tam miejsca na długo. Ucieka i przypadkowo ląduje u wybrzeży Morza Karskiego w krainie Nieńców. Tam poznaje nieznaną do tej pory, historię Ludzi Lodu i lud zamieszkujący góry Tan-gai, który okazuje się być prawdopodobnie zaginioną gałęzią rodu LL. Dzięki temu, że Vendel znalazł się w tym, a nie innym miejscu, dwie gałęzie rodu będą mogły się połączyć, a efektem mieszanego małżeństwa będzie dziecko, które odegra ważną rolę w historii potomków Tengela Złego. 

Przeczytaj także:

Sardegna

"Plemiona. Wojna bogów" Łukasz Radecki


posted by Sardegna on , , , , , ,

5 comments


Wydawnictwo: Nowa Baśń
Liczba stron: 322
Moja ocena : 5/6

Uwielbiam powieści młodzieżowe, czytam ich całkiem sporo, a najbardziej lubię wyszukiwać nietypowe historie, które oprócz rozrywki mają także inne walory: niosą pozytywne przesłanie, albo przemycają jakąś wartość edukacyjną. "Wojna bogów" autorstwa Łukasza Radeckiego, czyli pierwszy tom cyklu "Plemiona", złożonego docelowo z czterech ksiąg, do takich książek właśnie należy. Nie ma bowiem lepszego połączenia przyjemnego z pożytecznym, niż pełna zwrotów akcji, historia trójki rodzeństwa, która przy okazji wprowadza młodego czytelnika w świat słowiańskiej mitologii. 

Główni bohaterowie, bliźniacy, Weronika i Zbyszek oraz ich młodszy brat Kacper, podczas szkolnej wycieczki do Biskupina, na skutek dziwnego zbiegu okoliczności, przenoszą się w czasie ponad półtora tysiąca lat w przeszłość, do czasów słowiańskiej Polski. Już na samym początku okazuje się, że z tą niezwykłą przygodą przyjdzie im zmierzyć się samotnie, bowiem każdy z dzieciaków trafia na inne ziemie Słowian. Weronika ląduje w osadzie Gnieźnian, Zbyszek w Ostrowie Tumskim w osadzie Radoszan, natomiast Kacper u Goplan. Dzieci na własnej skórze mogą się przekonać, jak wyglądało życie słowiańskich praprzodków, poznać ich zwyczaje, religię czy sposoby walki. Na początku jest im z tym bardzo trudno, jak bowiem odnaleźć się w nowej rzeczywistości bez codziennych udogodnień, jak choćby szczoteczka do zębów, czy grzebień (o telefonie i GPSie nie wspominając). Z czasem jednak, dzieciaki przyzwyczajają się do nowych realiów, zaczynając nawet zaprzyjaźniać się z miejscowymi.  

Niedługo jednak przyjdzie im poznawać obyczaje Słowian w spokoju i zawierać nowe znajomości, bowiem wszystkie plemiona przygotowują się do najważniejszego dla nich wydarzenia: zmagań z  groźnym władcą Czarnobogiem. Tak naprawdę to ostatnia szansa dla ludzkości, aby wyrwać się z mocy mrocznego władcy, Czarnobóg pokonał bowiem w walce Peruna, Welesa, Swaroga i Dadźboga, przejmując kontrolę nad ich ziemiami i poddanymi. Zezłoszczony Światowid odbiera swym wnukom stworza i boguny, ale daje możliwość na odzyskanie honoru, jeśli w ich imieniu zawalczą najdzielniejsi wojownicy ze słowiańskich plemion i pokonają demonicznego władcę z północy.

Stąd też w specjalnie przygotowanych igrzyskach, odbywających się w Grodzie na Bagnach, biorą udział najdzielniejsi przedstawiciele każdego z plemion. Stawka jest bardzo wysoka, bowiem Słowianie walczą o pokój i dostatek dla mieszkańców okolicznych ziem, w razie porażki, władzę nad ludem ponownie przejmie Czarnobóg, a ziemia ponownie pogrąży się w chaosie i wojnie.

Bohaterowie zostają wrzuceni w sam środek intrygi, kiedy to poszczególne plemiona zaczynają przygotowywać się zawodów. Każde z dzieci zostaje też niejako włączone w tą walkę, może nie bezpośrednio, ale w sposób pośredni zostają ważnymi uczestnikami zmagań. Ponieważ każdy z trójki rodzeństwa charakteryzuje się inną osobowością i innymi cechami charakteru, funkcje, jakie zostaną im przydzielone w zespołach plemiennych, będą odmienne. Rodzeństwo ostatecznie spotka się w Grodzie na Bagnach i będzie świadkiem niesamowitych wydarzeń. 

"Wojna bogów" kończy się jednak w takim momencie, że czytelnikowi nasuwa się więcej pytań, niż odpowiedzi. Zmagania teoretycznie dobiegają końca, ale nie stanowi to żadnego finału dla historii Weroniki, Zbyszka i Kacpra. Rodzeństwo rozdziela się, zostają wyznaczone im nowe zadania. Jak dzieciaki poradzą sobie w nowej sytuacji, i czy dane im będzie wrócić cało i zdrowo do domu?

W książce Łukasza Radeckiego na równi ustawione są dwa wątki: przygodowy i słowiański. Ten pierwszy zapewnia dynamikę, klimat i rozrywkę, ten drugi - niesie wartość edukacyjną, wprowadzając czytelnika w świat mitologii słowiańskiej, przybliżając całkiem sporo informacji o tych zwyczajach, religii, ówczesnej kulturze, codzienności ludu słowiańskiego. Mamy więc tutaj książkę z gatunku tych, jakie lubię najbardziej: łączącą przyjemne z pożytecznym.

Mam nadzieję, że wystarczająco zachęciłam Was do lektury tego cyklu. Jeśli macie w domu dzieciaki zainteresowane fantastyką, albo mitologią słowiańską, to "Plemiona" będą dla nich idealną książką, z którą spędzą przyjemnie czas.

Przeczytaj także:


Sardegna

"Zastępcza miłość" Beata Majewska


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 410
Moja ocena : 5/6

Z książkami pani Beaty Majewskiej miałam już do czynienia trzykrotnie. Czytałam "Baśnik", powieść będącą historią indywidualną, napisany pod pseudonimem "Najlepszy powód, by żyć", czyli książkę dla YA, oraz opowiadanie w zbiorze "Zakochane Trójmiasto".

Wszystkie te historie idealnie sprawdzają się, jako lekka i przyjemna lektura, mimo że zawierają także poważne wątki (jak choćby motyw zmagania się z konsekwencjami poważnego oparzenia w "Najlepszym powodzie"), to jednak są to raczej bajki dla dużych dziewczynek, niż poważne powieści obyczajowe, w których porusza się istotne problemy społeczne (swoją drogą, takich książek jest niestety, jak na lekarstwo). Książkom Beaty Majewskiej nie można jednak odebrać faktu, iż czyta się je bardzo szybko i z wielką przyjemnością.

Nie inaczej jest w przypadku "Zastępczej miłości", historii 19 letniej studentki, Julki, która podczas wakacji w Monako poznaje przystojnego Afroamerykanina Diamonda Kinga. Facet na pierwszy rzut oka wydaje się być ideałem mężczyzny: wysoki, dobrze zbudowany, szarmancki, uprzejmy, elegancki i prawdopodobnie bardzo bogaty. W tym momencie mogłoby się wydawać, iż nastąpi tutaj klasyczna opowieść o Kopciuszku, kiedy to biedna dziewczyna z Polski zakochuje się w bogatym i wpływowym biznesmenie. Ich ognisty romans, kończy się ślubem, a wszystko to jest okraszone wizytami w najdroższych restauracjach, butikach, przejażdżkami luksusowymi samochodami oraz rejsami na drogich jachtach.  Standardowa historia: bogaty i wpływowy facet, który może mieć dosłownie każdą kobietę, szaleje na punkcie skromnej studentki. Brzmi znajomo? I faktycznie, "Zastępcza miłość" zaczyna się nieco schematycznie, na szczęście później dzieje się już coś zupełnie innego.

Diamond składa Julii pewną propozycję, na którą dziewczyna początkowo reaguje wielkim oburzeniem, i w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, żeby móc zgodzić się na taki układ. Jednak po przemyśleniu pewnych kwestii rodzinnych, a także w obliczu dobrych warunków finansowych, które oferuje Diamond za wykonanie zlecenia, Julia przyjmuje propozycję nieznajomego przystojniaka.

O co chodzi w tym całym układzie? Otóż dziewczyna ma zostać surogatką i urodzić dziecko bezdzietnej parze milionerów: Matthew, znanemu na całym świecie przedsiębiorcy oraz Gaby, światowej sławy modelce. Za swoją pracę, Julia  otrzyma olbrzymie wynagrodzenie, całodobową opiekę ciążową, aby po urodzeniu dziecka, od razu zrzec się praw rodzicielskich.

Dziewczyna, choć ne bez oporów, to jednak zgadza się na propozycję Diamonda, najbliższego współpracownika Matthew. Największy wpływ na jej pozytywną decyzję ma sytuacja rodzinna, w jakiej z mamą się znalazły. Do tego, pomiędzy nią, a Diamondem zaczyna iskrzyć, bo mężczyzna wyraźnie interesuje się Julką nie tylko od strony biznesowej. Początkowo ich relacja oparta jest tylko na pociągu fizycznym, jednak w pewnym momencie przeradza się w coś poważniejszego, zwłaszcza ze strony dziewczyny, uczucie to jednak wydaje się być mocno nie na miejscu, w zaistniałej sytuacji. Jednak romans kwitnie, ciążą dobrze się rozwija, młodzi piją sobie z dzióbków, aż do momentu, kiedy do Julii dociera dramatyczna informacja, że z przyczyn, o których nie będę teraz mówić, żeby nie spoilerować, para milionerów postanawia zrezygnować z planowanego dziecka. 

Surogatka dostaje dwie możliwości działania, z których każda wydaje się być beznadziejna i nie do przyjęcia. Jednak dziewczyna postawiona przed faktem dokonanym musi podjąć jakąś decyzję. Wie, że od tego momentu jej życie wywróci się do góry nogami i mało co będzie w nim zależało od niej samej.

"Zastępcza miłość" jest dość rozbudowaną historią, złożoną jakby z dwóch części, z czego pierwsza opisuje początek znajomości Julii i Diamonda, nietypową propozycję i wszystko, co jest jej konsekwencją, natomiast druga rozpoczyna się w momencie, kiedy Julka dowiaduje się, że umowa o byciu surogatką zostaje zerwana. Nie zdradzę, co wydarzy się później, ale gwarantuję, że na pewno nie będzie nudno. W życiu Julii sporo się dzieje, momentami jest tego wszystkiego aż za dużo, ale jeśli czytelnik podejdzie do tej historii na luzie i z przymrużeniem oka, będzie zadowolony.

Najnowszą powieść pani Beaty Majewskiej czytało mi się bardzo przyjemnie. Tak, jak powiedziałam na początku, nie jest to jakaś historia z poważnym wątkiem obyczajowym, tylko raczej bajka z happy endem dla dużych dziewczynek, ale i takie książki są potrzebne, zwłaszcza, kiedy człowiek chce się zrelaksować. Do tego perypetie miłosne bohaterów wzbogacone są o pikantne szczegóły, stąd też i miłośniczki powieści z pieprzykiem powinny być usatysfakcjonowane.
Sardegna