PRZEDPREMIEROWO "Małe Licho i anioł z kamienia" Marta Kisiel


posted by Sardegna on , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron: 304
Moja ocena : 6/6


Kiedy wydaje Ci się, że nic nie przebije "Tajemnicy Niebożątka", na scenę wchodzi "Małe Licho i anioł z kamienia" i zmienia wszystko. To, co robi ostatnio Marta Kisiel, naprawdę przekracza ludzkie pojęcie. Kiedy zdaje się, że Autorka osiągnęła jakiś pułap, że jej kolejna książka jest już na naprawdę wysokim poziomie,  Marta pisze coś nowego i okazuje się, że to jest jeszcze lepsze, jeszcze bardziej interesujące, zabawne, wzruszające i pouczające. I choć wydaje się to niemożliwe, jest jeszcze bardziej naj!

Marta Kisiel zaskoczyła w zeszłym roku swoich czytelników, pisząc książkę dla dzieci. "Małe Licho i tajemnica Niebożątka". Historia niemalże od razu zdobyła serca czytelników, zarówno tych mniejszych, jak i tych dorosłych, bo okazała się wspaniałą kontynuacją "Dożywocia" i bonusem dla wszystkich miłośników serii. Kiedy rok później na rynku pojawiła się część druga, czyli "Małe Licho i anioł z kamienia", czytelnicy ponownie przeżyli pozytywne zaskoczenie i jeszcze bardziej pokochali (o ile to w ogóle jest jeszcze możliwe) prozę Marty Kisiel.

W "Aniele z kamienia" dzieje się rzeczy niesłychane, ale przede wszystkim następuje wiekopomna chwila, otóż w historii tej, pod jednym dachem spotykają się bohaterowie "Dożywocia" i "Oczu urocznych". Tak, tak! Dobrze czytacie. To właśnie ten moment, kiedy obie historię zaczyna łączyć wspólny mianownik. Marta dała swoim czytelnikom niesamowity prezent, coś po prostu wspaniałego, wątek, na który skrycie czekał każdy fan serii. Od razu może powiem, żeby uprzedzić ewentualne pytania, że to nie Licho z Bazylem będą mieli okazję się spotkać. Niemniej jednak spotkanie będzie na poziomie, bowiem to Bożydar zwany również Niebożątkiem, będzie miał okazję poznać ciocię Odę oraz jej czorta.

Zanim jednak dojdzie do tego wiekopomnego wydarzenia, w domu Dożywotników musi dojść do poważnego kryzysu w postaci ospy. Jako że nie wszyscy domownicy ulegają chorobie, Kamila, mama Niebożątka, postanawia odizolować zdrowych, od tych cierpiących, a że akurat nadchodzi czas ferii zimowych, wywozi Bożka, Gucia i anioła Tsadkiela do pewnego wyjątkowego miejsca. Mały domek w samym środku lasu jest chyba jedynym takim lokum na ziemi, w którym obecność anioła, krakena, a także pół dziecka, pół widma nie wzbudzi żadnej sensacji. 

Jak się można domyśleć, Kamila zawozi swych podopiecznych do domu Ody, zbudowanym na zgliszczach spalonej Lichotki. Część historii opisującej losy wyjątkowej wiły Ody i jej przyjaciela czorta Bazyla, znajdziemy w "Oczach urocznych", kontynuacji "Dożywocia" i "Siły niższej", opowieści otwierającej zupełnie nowy rozdział w fantastycznym uniwersum stworzonym przez Martę Kisiel. Stąd też wynika moja wielka ekscytacja faktem połączenia losów bohaterów oby powieści, o której pisałam na początku. Spotkanie pod jednym dachem postaci kluczowych w obu historiach, połączenie ich wątków, zbudowanie ich wspólnej historii jest prawdziwą gratką dla miłośników serii.

Wracając jednak do sedna sprawy "Małego Licha i anioła z kamienia", Oda ma zająć się całą gromadką podopiecznych, na czas ferii, pokazując swoją codzienność, pracę, i to, jak teraz wygląda życie w miejscu tak ważnym dla Konrada i Licha, a którego zupełnie nie zna Bożek, chyba że z opowieści bliskich. Choć Oda zdaje się być zwykłą ciocią, w rzeczywistości jest niesamowitą kobietą, która oprócz tego, że jest sympatyczna, ciepła, dobra i wyjątkowo spokojna, nawet, jeśli chodzi o wybryki zarozumiałego Tsadkiela, skrywa pewne tajemnice. Jedną z nich jest Bazyl, uroczo sepleniący czort, który zamieszkuje u Ody od pewnego czasu (kto czytał "Oczy uroczne", ten wie), druga tajemnica mieszka w krypcie na pobliskim, starym cmentarzu, trzecia natomiast ukrywa się w samym środku lasu.
 
Z "magiczną" otoczką Ody nie umie pogodzić się anioł Tsadkiel, którego podejście do życia znacznie różni się od stylu bycia pozostałych Dożywotników, jak i przyjaciół wiły. Z tej różnicy zdań wychodzi niezła afera, która będzie miała bardzo nieoczekiwany finał. Chłopiec i anioł dostaną niezłą lekcję życia, ale ponieważ z każdej, nawet najgroźniejszej sytuacji można wyciągnąć coś dla siebie, co ich nie zabije, to tylko ich wzmocni.

Powiem Wam, że drugi tom przygód Małego Licha jest jeszcze cudowniejszy, niż poprzedni, choć nie myślałam, że to w ogóle jest możliwe. Poza tym, że spaja dwie wyjątkowe historie i jest niesamowicie wzruszający, to, co najważniejsze, opowiada o tak wielu mądrych rzeczach, że aż się boję, że nie zdołam o wszystkich Wam wspomnieć. "Anioł z kamienia" to po prostu piękna opowieść o przyjaźni, tolerancji, o akceptacji bliskich nam osób ze wszystkimi ich zaletami i wadami, o świadomości, że nie można odtrącać nikogo ze względu na jego przekonania, wiarę czy wyznawane wartości. Historia przypomina też, iż nie warto oceniać kogoś po wyglądzie, a pozory mogą mylić. Niby to takie oczywiste, ale u Marty Kisiel nabiera wyjątkowego znaczenia.

Tak, jak pisałam przy okazji "Tajemnicy Niebożątka", Autorka ma niesamowitą zdolność wplatania "przy okazji" w swe opowieści dla dzieci, uniwersalnych przesłań i mądrych wartości. W ten sposób sprawia, że jej twórczość wychodzi poza grupę dorosłych czytelników fantastyki, a trafia do grona młodszych odbiorców, którzy dopiero kształtują swój gust literacki. Po prostu majstersztyk! A ja, mając okazję przeczytać "Anioła z kamienia" na długi czas przed oficjalną premierą, mogłam z wielką przyjemność napisać o nim parę słów, które znajdziecie również w książce:



Sardegna

"Saga o Ludziach Lodu" Margit Sandemo część 4: tomy 16-20


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments

Dzisiaj zapraszam Was na 4 post tematyczny dotyczący serii Sagi o Ludziach Lodu. Wpis przybliży Wam kolejne 5 tomów, tym razem od numeru 16 do 20, kiedy to historia potomków Tengela Złego przenosi się jakieś trzydzieści lat do przodu i dotyczy już wnuków Villemo i Dominika, oraz Niklasa i Irmelin, ważnych potomków rodu.



Tom 16 - "Kwiat wisielców" opowiada w głównej mierze o losach Ingrid, czyli wnuczce wyżej wymienionych Irmelin i Niklasa. Ingrid należy do dotkniętych potomków Tengala Złego, przypomina trochę Sol, nie umie znaleźć sobie miejsca wśród ludzi, choć nie ma takiej mocy, jak jej demoniczna krewniaczka. Ingrid wraz ze swoim kuzynem Danem, wnukiem Villemo i Dominika, który jest naukowcem, zajmuje się botaniką i pragnie stworzyć zielnik złożony z rzadkich roślin, wyruszają w stronę Doliny Ludzi Lodu. Oczywiście cel Dana w tej wyprawie ma charakter ściśle naukowy, Ingrid natomiast ma zupełnie inne plany, chce bowiem odzyskać alraunę, korzeń utracony przed laty bezpowrotnie wraz ze śmiercią Kolgrima. Ponieważ młodzi nie mogą w tak niebezpieczną podróż wyruszyć sami, na ich opiekuna zostaje wyznaczony Ulvhedin Palladin, aktualnie spadkobierca tajemniczego skarbu LL. Trójka bohaterów kieruje się do Doliny Ludzi Lodu, zdecydowanie nie jest jednak gotowa na to, co tam zastanie. Na szczęście dla rodu, korzeń uda się odzyskać, przy okazji tej wyprawy pocznie się również kolejny potomek LL, który odegra ważną rolę w posunięciu na przód walki LL ze złym przodkiem.

Tom 17 "Ogród śmierci" to jeden z bardziej przełomowych tomów w całej serii. Opowiada historię Shiry, córki Vendela Gripa, poczętej w krainie Nieńców nad brzegami Morza Karskiego, o którym była mowa w tomie 15. Vendel był zmuszony opuścić wioskę i zostawić swoje nienarodzone dziecko, z czym nie może się pogodzić. Z pomocą po latach przychodzi mu Daniel, syn Ingrid i Dana, który uda do Tan - gai żeby poznać bliżej tą nieznaną gałąź Ludzi Lodu. Dziwnym zbiegiem okoliczności, Dan na skutek działań wojennych znajduje się w rejonie północnej Europy, odłącza od armii, przedostaje się nad Morze Karskie, trafia do Archangielska, a ostatecznie do wioski, w której poznaje Shirę, daleką kuzynkę, należącą do wybranych. Jej przeznaczeniem jest dotarcie do wody dobra, która może pomóc przy przełamaniu przekleństwa ciążącego na rodzie LL. Shira musi jednak najpierw przejść szereg prób, aby zdobyć wodę ze źródła na Górze Czterech Wiatrów. Jeżeli uda jej się pomyślnie wykonać wszystkie zadania, wtedy otrzyma wodę, mającą moc zniszczenia Tengela Złego. O drodze Shiry do źródła, a także o jej tajemniczym pomocniku, dotkniętym, należącym do plemienia Tan - gai, opowiadać będzie ten tom.

Tom 18 "Dom upiorów" w odróżnieniu od niesamowicie ważnego "Ogrodu śmierci", ten tom zdaje się być częścią zupełnie mało ważną, wbrew pozorom jednak jest mocno intrygujący i należy do moich ulubionych. Opowiada o losach Elizabeth Palladin, czyli wnuczce Ulvhedina, która nie należy ani do wybranych, ani dotkniętych potomków złego przodka, a i tak przyjdzie jej przeżyć niesamowitą przygodę. Elizabeth, która należy do grupy charakternych kobiet z rodu LL zostaje opiekunką pewnej damy, która zmaga się z amnezją i jakimiś trudnymi wspomnieniami. Kobieta stara się wzbudzić w niej chęć życia i pamięć, na co nie chce zgodzić się prawny opiekun Karin, Vermunt Tark, w którym Elizabeth skrycie się podkochuje. Tark wydaje się skrywać jakiś sekret, jednak potomkini LL nie byłaby sobą, gdyby nie spróbowała rozwiązać zagadki. Finał tej historii będzie miał poważne konsekwencje dla wszystkich zainteresowanych.

Tom 19, czyli "Zęby smoka" zaczyna pewien ważny rozdział w historii Ludzi Lodu, daje bowiem początek opowieści o Heike, jednym z najważniejszych potomków rodu, który odegra ważną rolę w całej sadze. Dan, który odnalazł Shirę doczekał się dwójki dzieci, syna Solve i córki Ingeli. Jego dzieci nie były jednak związane z Lipową Aleją ani Grastensholm, stąd też nie są dobrze znane seniorom rodziny Lind. Chociaż początkowo nic na to nie wskazuje, Solve okazuje się być jednym z najbardziej dotkniętych potomków, i nie waha się przed niczym, żeby osiągnąć swoje cele. Owocem jednego z jego romansów jest bardzo dotknięty syn, będący kopią Tengela Dobrego i z wyglądu, i jak się później okaże, z charakteru. Solve dręczy małego, jednak mandragora, będąca jego "opiekunem" nie pozwala zrobić mu krzywdy i ratuje z rąk bezwzględnego ojca.

Tom 20 "Skrzydła kruka" przenosi nas w czasie paręnaście lat do przodu, kiedy dorosły już Heike, podróżując w rodzinne strony Ludzi Lodu trafia w rejon Alp Transylwańskich do odciętej od świata, wioski, w której w dziwnych okolicznościach znikają ludzie. Okazuje się, że wioska jest terroryzowana przez pewnego upiora, mającego na celu wykorzystanie wszystkich mężczyzn, jacy tylko pojawią się w okolicy. Heike wraz ze swoimi przyjaciółmi, Mirą i Peterem, postanawiają rozprawić się ze zmorą. Będzie to pierwszy kontakt Heikego z magią, pozna on przy okazji swoje możliwości i przodków, którzy ujawnią się, by mu pomóc w tym trudnym zadaniu, uwolnienia miasteczka od przerażającego upiora.

W SoLL dotarłam do tomu 33 i ... mam zastój. Chciałam skończyć sagę do końca roku kalendarzowego, ale nie wiem, czy podołam. Póki co, zapraszam na post o kolejnych 5 tomach.

Przeczytaj także:

Sardegna

"Pierwsze słowo" Marta Kisiel


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 318
Moja ocena : 5/6

Mam szczęście do zbiorów opowiadań. Praktycznie każdy, za który się zabieram sprawia mi czytelniczą frajdę. Bez względu na to, czy jest to antologia kryminalna ("Zabójczy pocisk"), o miłości ("Pierwsza miłość", "Zakochane Trójmiasto"), opowiadania o zwierzętach ("Przytulajka") czy s-f ("Opowiadania bizarne") 
w każdej z nich znajduję coś dla siebie. 

W marcu miałam okazję przeczytać "Pierwsze słowo" zbiór opowiadań Marty Kisiel, Autorki szeroko nagradzanej i chwalonej, laureatki Nagrody Zajdla, mającej swoje grono wiernych czytelników (do których i ja należę). Zapewne są tutaj odbiorcy, którzy mieli możliwość wcześniejszego zapoznania się z opowiadaniami Marty, jednak moja znajomość w tym temacie ograniczała się tylko do "Szaławiły". Jednak po lekturze "Pierwszego słowa" już wiem, że podoba mi się taka odsłona twórczości Autorki.

Marta debiutowała w 2006 roku, właśnie krótką formą - opowiadaniem "Rozmowa dyskwalifikacyjna", które pojawiło się w czasopiśmie fandomowym „Fahrenheit”. Od tamtego czasu Autorka popełniła całą gamę opowiadań, i to właśnie takie historie pochodzące z różnych okresów w jej życiu, znajdują się w tej książce.

Zbiór zawiera 11 tekstów, z czego 6 było już wcześniej publikowanych ("Rozmowa dyskwalifikacyjna" 2006, "Dożywocie" 2007, "Nawiedziny" 2009, "Przeżycie Stanisława Kozika" 2009, "W zamku tej nocy..." 2012, "Szaławiła" 2017), inne są zupełnie świeże ("Katábasis", "Jadeit", "Miasto motyli i mgły", "Cały świat Dawida", czy tytułowe "Pierwsze słowo").  Jeśli chodzi o mnie, to czytałam oczywiście wcześniej "Dożywocie" i "Szaławiłę", ale z przyjemnością do obu tekstów wróciłam (co pewnie nie dziwi fanów Lichotki), jednak z jeszcze większymi emocjami zabrałam się za nowe opowiadania. 

Opowiadania są mocno zróżnicowane, jedne bardziej zabawne, napisane z przymrużeniem oka, pasujące do "dożywotniego" klimatu, inne raczej poważne, mroczne, balansujące nawet na granicy horroru. Ta różnorodność sprawia, że lektura "Pierwszego słowa" zagwarantuje całą gamę emocji, nie będzie nużąca, może jednak wydłużyć się nieco w czasie, w momencie, kiedy człowiek będzie chciał na spokojnie dawkować sobie poszczególne opowiadania (ja w każdym razie tak zrobiłam).

"Rozmowa dyskwalifikacyjna", opowiadanie otwierające zbiór, należy do grupy zabawnych i przewrotnych, w którym Autorka ukazuje przeróżnych kandydatów, którzy chcą zabiegać o Międzynarodowy Certyfikat Jakości Fantastycznej, oczekujących na swoją rozmowę o pracę z Komisją do spraw Oryginalności Dzieł i Arcydzieł. Właściwie cała historia toczy się w poczekalni i pełna jest absurdów i przedziwnych zasad, które znane są każdemu, kto choć raz brał udział w rozmowie kwalifikacyjnej.

"Katábasis" to mocno mroczna historia, pokazująca zupełnie inną stronę twórczości Autorki. Bardzo mi się taka odsłona podoba, choć nie powiem, opowiadanie, w którym główną rolę gra cierpiąca po stracie córki, matka, mocno działa na psychikę. Choć tekst jest wariacją mitu o Demeter i Korze, wcale nie trzeba odbierać go w taki sposób, ja odczytałam go bardziej dosłownie.

"Nawiedziny" ponownie wprowadzą czytelnika w lekki nastrój, a to za sprawą historii o nawiedzonym przez cnotliwą Teodorę, przybytku rozkoszy. Jednak mam wrażenie, że to opowiadanie może mieć tyluż zwolenników, co i przeciwników, nie każdego bowiem będzie bawił średniowieczny, patetyczny język. Mnie również nie do końca przekonał. Wolę chyba nieco "lżejszy" humor w wydaniu Marty. 

"Przeżycie Stanisława Kozika" to kolejne opowiadanie "na poważnie", pokazujące samotność człowieka wśród ludzi. Bohater nie ma wsparcia w swej codzienności, choć teoretycznie otacza go całe grono zainteresowanych osób. Smutne. 

"Jadeit", czyli historia o nawiedzonym zamku i pewnym morderstwie, do którego doszło pod wpływem niezidentyfikowanych sił. Interesujące opowiadanie, szkoda tylko, że urywa się w ważnym momencie. Może to celowy zabieg i Marta pokusi się o rozbudowanie tego tekstu, w każdym razie na chwilę obecną, żałuję, że nie dane mi było poznać finału tej opowieści. 

"Miasto motyli i mgły" to jedno z lepszych opowiadań w tym zbiorze. Mroczne, tajemnicze, zagadkowe. Porwany zostaje mały chłopiec Davyn, a to, co przydarza mu się w domu porywacza jest przedziwne i właściwie daje więcej pytań, niż odpowiedzi. Ta historia również domaga się rozwinięcia, choć osobiście bardziej przyjmę jej zakończenie, niż wyżej wspomnianego "Jadeitu".

"W zamku tej nocy..." przenosi nas pozornie w nieco lżejszy klimat, jednak i ta historia ma drugie dno, mocno oscylujące wokół "Kordiana" Słowackiego. Rozmowa pewnych duchów i upiorów, której której humor opiera się na grze słów i humanistycznych nawiązań. Super pomysł!

"Cały świat Dawida" również świetna historia, bardziej może współczesna, o tym, co człowiek jest w stanie oddać za wymarzone życie.

Zbiór zamyka tytułowe "Pierwsze słowo", opowiadanie najbardziej przejmujące, związane z pewną przepowiednią, a właściwie życzeniem. Po lekturze tego tekstu powiedzenie: "uważaj, czego sobie życzysz, bo może się spełnić", nabiera wyjątkowego znaczenia.

Jeśli miałabym podsumować, które z opowiadań do mnie najbardziej przemówiło, to moja ulubiona trójka (poza "Dożywociem" i "Szaławiłą", które są bezkonkurencyjne, ale przez to, że znałam je wcześniej, nie wezmę ich do zestawienia) należy do: "Pierwszego słowa", "Miasta motyli i mgły" oraz "Całego świata Dawida". 

Myślę, że miłośników twórczości Marty Kisiel nie muszę w żaden sposób przekonywać do tego zbioru opowiadań. Natomiast osoby, które znają tylko serię o "Dożywociu", albo zaczynają dopiero swoją przygodę z książkami Marty, będą mogły w "Pierwszym słowie" poznać nowe oblicze Autorki. Zapraszam!


Sardegna

"Farba" i "Kontra" Wojtek Miłoszewski


posted by Sardegna on , , , , , ,

3 comments


 Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 448/392
Moja ocena : ?/6

Pamiętacie "Inwazję", alternatywną historię współczesnej Polski, stworzoną przez Wojtka Miłoszewskiego? Powieść będąca pierwszą częścią trylogii, premierę miała w 2017 roku i zrobiła na mnie tak piorunujące wrażenie, że nie byłam w stanie nawet przyznać jej konkretnej oceny. Jakże bowiem ocenić coś, co wydaje się być tak przerażająco realne i straszne, że człowieka aż ciarki przechodzą na samą myśl. W przypadku "Inwazji" nie było mowy o podobaniu się, o stwierdzaniu, czy książka jest fajna, czy niefajna. Alternatywną historię naszego kraju trzeba przetrawić po swojemu, a gwarantuję, że taka "analiza" utrudni czytelnikowi zaśnięcie.

Dość długo czekałam na kontynuację "Inwazji", a jeszcze co gorsza, przegapiłam premierę drugiego tomu, czyli "Farby". Na szczęście udało mi się naprawić swój błąd przy okazji premiery tomu trzeciego - "Kontry", mogłam więc oba tomy zabrać ze sobą na wakacje. Czytając wstęp tego posta, może się wydawać, iż wzięłam je ze sobą tylko po to, żeby się umartwiać, jednak wbrew pozorom urlopowy klimat sprawił, że przeczytałam obie książki w dwa popołudnia, czego na pewno nie udałoby mi się zrobić w zaciszu domowym. Nie powiem, nie była to lekka i łatwa lektura. "Farba" była chyba nawet trudniejsza w odbiorze od "Inwazji" i "Kontry" razem wziętych, a to za sprawą brutalnych opisów wydarzeń rozgrywających się w Polsce, po przejęciu kraju przez Rosjan.

Pod rządami zaborcy, polska ludność musi zacząć sobie radzić w nowej sytuacji. Ludzie próbuję żyć normalnie, jednak jest to niezmiernie trudne, kiedy w kraju dominuje zniewolenie, zniszczenie, ubóstwo, a po ulicach błąka się niezliczona ilość bezdomnych i sierot wojennych. W kraju formuuje się nowe rosyjskie prawo i administracja, powstają szkoły zgodne z polityką zaborcy, kwitnie czarny rynek i nielegalne interesy. Rosyjska władza zaczyna przypominać do złudzenia dawne NKWD, tłumi więc wszelkie przejawy niesubordynacji i buntu wśród Polaków, wspomagając się straszeniem, aresztowaniami i torturami. I to w tak trudnych warunkach toczą się dalsze losy bohaterów "Inwazji"

Michał Barański, który rozdzielił się w czasie zbrojnego ataku na Śląsk, z ciężarną żoną Barbarą i nastoletnią córką Natalią, wraz z małym synkiem, starają się znaleźć dla siebie miejsce w zbombardowanych Katowicach. Wynajmuje on pokój w cudem ocalałej Superjednostce, i pracuje przy odbudowie miasta. Nieoczekiwanie trafia mu się życiowa szansa, dostaje bowiem pracę w nowo utworzonej rosyjskiej szkole (swoją drogą, mającej budynek główny w katowickiej Ikei), jako nauczyciel historii. Jednak praca ta, choć na bardzo dobrych warunkach, ma budować nowe, rosyjskie państwo, a na to Michał absolutnie się nie zgadza. Do tego, mężczyzna wplątuje się przypadkowo w poważny konflikt, ze znaną czytelnikowi z "Inwazji", Danutą Wojnarowicz. Kobieta, choć znalazła sobie świetną niszę, aby w czasie wojny zarabiać krocie na podejrzanym biznesie, na skutek pewnego zbiegu okoliczności ładuje się w kłopoty. Losy Danuty, sprytnej i przedsiębiorczej kobiety, splatają się z losami Michała i część wydarzeń przyjdzie im przeżywać wspólnie. Bohaterowie połączeni dziwną relacją, trafiają do katowickiego getta, czyli autonomicznej dzielnicy skupionej wokół lotniska Muchowiec, rządzącej się własnymi prawami.

Danuta jest jeszcze śledzona przez Zenona Marczaka, przyrodniego brata, który za wszelką cenę chce zemścić się na niej za "prezent", jaki od niej otrzymał podczas ostatniego spotkania. W ogóle Zenon jest bardzo istotną postacią w całej tej trylogii i odgrywa naprawdę wiele ról. Bezkompromisowy, aby osiągnąć swój cel, zdolny jest do każdych poświęceń. Współpracuje z rosyjskimi władzami, zdradza przyjazne mu osoby, zrobi wszystko, aby przetrwać, i jak najwięcej skorzystać dla siebie. 

Ciężarna żona Michała, Barbara z córką Natalią, trafiają natomiast na Syberię. Obie pracują w nieludzkich warunkach i traktowane są, jako gorszy gatunek ludzi. Nieoczekiwanie, kobiety otrzymują pomoc i to z najmniej oczekiwanej strony, jednak ucieczka z miasta zesłania staje się dla nich tylko początkiem kłopotów. 

Roman Gurski, żołnierz walczący przy obronie Katowic, razem z przyjaciółmi z jednostki, ocalałymi z inwazji, udzielają się w FARBIE, czyli tajnej organizacji walczącej z Rosjanami, której działalność rozgrywa się głównie w podziemiu, a ich akcje mają na celu podniesienie morale narodu polskiego i osłabienie władzy. FARBA staje się coraz bardziej popularna i zyskuje poparcie Polaków, jednak głównym jej problemem jest mała ilość ludzi, odpowiednich do zasilenia jej szeregów. Gurski i jego żołnierze są najbardziej zaangażowani w działalność i to oni będą na pierwszym planie, w momencie walki kraju o niepodległość.

Trudno jest mi pokrótce opisać treść "Farby" i "Kontry" bowiem w drugiej i trzeciej części tak wiele się dzieje, jedne wydarzania przechodzą płynnie w kolejne, że przedstawienie fabuły bez spojlerowania jest naprawdę trudne. Każdego z bohaterów dotyka cała gama zdarzeń, zostali oni bowiem wyrzucenie w wir historii i sytuacje, na które w większości nie mają żadnego wpływu. 

Alternatywna historia współczesnej Polski poraża swoją realnością i naprawdę ciężko czyta się o tych wszystkich tragicznych wydarzeniach, które rozgrywają się w bliższych i dalszych zakątkach naszego kraju, w miejscach dobrze znanych. W "Kontrze" znalazłam nawet wzmiankę o moim mieście i jego okolicach, w których rozegrają się akurat ważne dla Zenona i Danuty, wydarzenia. Do tego, dzielnica Katowic, rządzą się swoimi prawami, słynąca z przestępczości najgorszego rodzaju, szerzącej się na światową skalę, znajduje się w najbliższej mi części miasta, praktycznie sąsiadującej z moimi okolicami. Strasznie o tym czytać.

Będąc po lekturze trylogii mogę stwierdzić, że w całej dramaturgii i brutalności tej historii (a zupełnie nie zauważyłam tego, czytając "Inwazję"), jest nutka czarnego, inteligentnego humoru. Ten element sprawia, że powieści, które jednak są wojennym s-f, a nie z gatunku historycznych, nie trzeba traktować w sposób mocno patetyczny i poważny. Sama chyba po pierwszym tomie trochę poddałam się tej powadze tematu, zamiast podejść do historii bardziej na luzie. Uważam, że Wojtek Miłoszewski stworzył naprawdę świetną sensacyjną historię, która może trafić w gusta zarówno miłośników s-f, jak i powieści wojennych, ale także tych, którzy lubią niebanalne, choć nie powiem, mocno przerażające, realistyczne historie alternatywne.

Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Gałęziste" Artur Urbanowicz


posted by Sardegna on , , , , , ,

11 comments


 Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 450
Moja ocena : 6/6

"Inkub" już mi to zwiastował, ale dopiero lektura "Gałęzistego" oficjalnie potwierdziła, że pan Artur Urbanowicz ma we mnie wierną fankę i przeczytam wszystko, co tylko napisze. Wyjątkowo pasują mi powieści Autora, podoba mi się niespotykana zdolność snucia opowieści w tak klimatyczny sposób,  że czytelnik ma wrażenie, iż opisywane wydarzenia miały miejsce naprawdę, tuż obok nas. Jest mrocznie, niepokojąco i strasznie. A to wszystko bez rozlewu kropli krwi. Brr...  

Mam zamiar polecać powieści Autora znajomym, co zresztą już zrobiłam przy okazji "Inkuba", usłyszawszy potem od koleżanki, że mam jej natychmiast polecić coś nowego, bo ona nie umie znaleźć sobie miejsca po zakończeniu lektury i nie wie, jak żyć. Wrażenia bezcenne!

"Inkub" jest dla mnie bezsprzecznie książką roku 2019. "Gałęzistemu" może nie udało się zrzucić faworyta z pierwszego miejsca, ale jest to równie intrygująca i przerażająca historia, która znajdzie się na całkiem wysokim miejscu w moim prywatnym zestawieniu. Powieść miała swoją premierę w 2015 roku, natomiast już za miesiąc, w listopadzie nastąpi wznowienie książki w Wydawnictwie Vesper, której tekst został poprawiony, zredagowany, a nawet w niektórych fragmentach napisany od nowa. Nie mam pojęcia, jak aktualna treść "Gałęzistego" ma się do pierwowzoru, bowiem wtedy książki nie czytałam, mogę za to ocenić historię na świeżo i pokrótce przedstawić argumenty, które mogłyby zachęcić Was do sięgnięcia po tę powieść.

Tak, jak pisałam powyżej, Artur Urbanowicz zarówno w "Inkubie", jak i w tej historii bazuje na klimacie i formie niepokoju, wynikającej z naturalnego strachu czytelnika przed przerażającymi i nadprzyrodzonymi wydarzeniami, mogącymi dziać się praktycznie tuż obok. Niepokój przy lekturze "Gałęzistego" jest bardziej związany z naturą, ze strachem człowieka przed ciemnością, zagubieniem w lesie, ze zmierzeniem się z nieznaną siłą, która w nim drzemie. Dobrze się złożyło, że nie czytam tej powieści podczas urlopu, wtedy sporo czasu spędzałam na łonie natury i w lesie. Dostałabym chyba zawału na wspomnienie o tej książce. Na szczęście czytanie "Gałęzistego" w zaciszu domowym daje choć namiastkę poczucia bezpieczeństwa i spokoju, którego na pewno nie miałabym w czasie wakacji, w samym sercu kaszubskich lasów.

Para bohaterów, dwudziestolatkowie Tomasz i Karolina, wyruszają na parodniowy urlop na Suwalszczyznę. Planują zatrzymać się w jednej z malowniczych wiosek i zwiedzić region, który był im do tej pory zupełnie obcy. Krótkie wakacje mają pomóc młodym w kryzysie, który ostatnio dotknął ich związek. Różnią się bowiem mocno charakterologicznie, mają inne spojrzenie na świat, inne wartości, stąd też często dochodzi pomiędzy nimi do kłótni i wzajemnych pretensji. Karolina jest taką dobrą duszą, poczciwą, bardzo mocno wierzącą, religijną, o twardych zasadach, których nie łamie nawet dla ukochanego. Tomek jest jej typowym przeciwieństwem. Zbuntowany lekkoduch, ateista nie wierzący w Boga, ani w żadną inną Siłę, często spiera się z Karoliną na wszelkie życiowe tematy. Skłócony jest nawet sam ze sobą, choruje bowiem na cukrzycę, ale jakoś specjalnie nie stara się zapanować nad chorobą, która często przyjmuje nad nim kontrolę, a jej skutki prowadzą do bardzo groźnych konsekwencji. Z chorobowych "opresji" wybawia go zazwyczaj Karolina, która opanowała już do perfekcji ratowanie swojego chłopaka z różnych niebezpiecznych sytuacji.

Młodzi wyruszają więc na zwiedzanie malowniczego rejonu Suwalszczyzny i początkowo nic nie zwiastuje dramatycznych wydarzeń, i tego, co przydarzy się im się potem.Trafiają pod dach miłej rodziny Prusów, reprezentowanej przez sympatyczną wnuczkę gospodarzy, Natalię, otoczenie wydaje się być urokliwe, a miejsce i czas idealne do naprawiania relacji w związku. 

Coś jednak zaczyna się wokół młodych dziać. Kiedy idą na spacer do pobliskiego lasu, zaczyna gonić ich dziwne zwierzę, wieczorem umiera dziadek gospodarzy, dom staje się mroczny i niepokojący, bohaterów zaczynają nawiedzać dziwne sny, a także wizje, które nie wiadomo, czy są bardziej prawdą, czy wytworem wyobraźni. Ani Karolina, ani Tomek nie mają pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, próbują jakoś normalnie spędzić urlop, jednak na ich drodze pojawia się coraz więcej przeszkód. Do tego dochodzą kłótnie i wytykanie sobie błędów, które zamiast prowadzić do naprawy relacji, powodują coraz więcej napięcia. Młodzi miotają się pomiędzy tymi dziwnymi sytuacjami, które ich dotykają, ale zamiast opuścić przeklęte miejsce, nie mogą się od niego uwolnić. Ich walka wewnętrzna, a także walka ze sobą nawzajem, staje się nierówną bitwą z otaczającą ich naturą. Bowiem sekret ich niepokojących myśli i czynów wydaje się tkwić w sercu, otaczającego wioskę, lasu. Coś czyha na obcych, którzy zabłądzili w rejony Suwalszczyzny, i chce ich w jakiś sposób skrzywdzić.

To tajemnica ukrywająca się w lesie, niezidentyfikowana groza, wydarzenia rozgrywające się na granicy jawy i snu robią klimat tej książki. Sekret tkwi w szczegółach, niedomówieniach, a strach czai się tuż obok, będąc namacalnie na wyciągnięcie ręki.

Poza tym, że "Gałęziste" jest historią z pogranicza horroru i thrillera psychologicznego i ma za zadanie wzbudzić w czytelniku niepokój, to równie mocno kusi pięknymi opisami Suwalszczyzny i jej okolic. Miałam kiedyś okazję zwiedzić tamten rejon, kiedy zrobiliśmy sobie z mężem tygodniową objazdówkę. Jadąc bez zupełnego planu, nogowaliśmy w przypadkowych miejscach. Jak dobrze, że nie znałam wtedy "Gałęzistego". Umarłabym ze strachu!

Na koniec wspomnę jeszcze, że powieść mocno nasycona jest rozważaniami filozoficznymi i religijnymi , bowiem bohaterowie dość sporo poświęcają tej tematyce. Dla mnie jest tego może nieco za dużo, wolałam skupić się raczej na zagadce kryjącej się w lesie, niż na "duchowej" warstwie tej powieści, ale rozumiem celowość takich fragmentów i akceptuję je, jako ważną część fabuły. Podobało mi się zakończenie, ciekawe, nietypowe i kolejny raz już pokazujące, że Artur Urbanowicz potrafi zaskakiwać, a także, że jest to Autor polskiej sceny horroru, z którym na pewno trzeba się liczyć.


Sardegna

Trójka e-pik - październik 2019. Podsumowanie września


posted by Sardegna on

33 comments

1 października nie rozpieszcza nas weekendem tak, jak zrobił to wrzesień, także nie obijamy się, tylko działamy! Przed nami dość długi miesiąc, mam nadzieję, że kategorie się Wam spodobają i zainspirują do ciekawych lektur. Co do września, w wyzwaniu Trójka e-pik wzięło udział 25 uczestniczek, z czego 16 osób zrealizowało całość, 5 osób - 2/3 wyzwania, natomiast 4 uczestniczki ukończyły 1/3. Jako pierwsze w tym miesiącu zabawę ukończyły BożenaEs, Maria Aneta Juszczak i Iwona, kolejno 6, 13 i 15 września.
    Bożena Es -"Tu mieszka miłość"
    Maria Aneta Juszczak - nie prowadzi bloga
    • o emocjach w tytule -"Nienawiść" Stanisław Srokowski
    • dziennik/pamiętnik - "Dzienniki z podróży do Rosji" Steinbeck John
    • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) -"Nóż" Jo Nesbo
    iwona w - nie prowadzi bloga
    Tuż za podium ustawiły się:

    • o emocjach w tytule - "Długi film o miłości. Powrót na Broad Peak" Jacek Hugo-Bader
    • dziennik/pamiętnik -"No i na co ci te góry" Anna Lichota
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) -  "Latarnik" Camilla Lackberg
    Karolina Sosnowska - Tanayah czyta
    • o emocjach w tytule - Jonas Gardell "Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. Miłość"
    • dziennik/pamiętnik -Samir "Zapiski z Rakki. Ucieczka z Państwa Islamskiego"
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Katarzyna Puzyńska "Łaskun", Carl Frode Tiller "Początek"
    Maryla Lentowicz - nie prowadzi bloga
    • o emocjach w tytule -Rebecca Solnit "Nadzieja w mroku"
    • dziennik/pamiętnik - Jacek Dehnel "Dziennik roku chrystusowego"
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Robin Cook "Pandemia"
    Kasia - Przekładaniec kulturalny
    • o emocjach w tytule - "Wzburzenie" Philip Roth
    • dziennik/pamiętnik -"Dziennik Anne Frank. Powieść graficzna" Ari Folman , David Polonsky, "Dziennik czasu okupacji" - Raja Shehadeh, "Pozdrowienia z Serbii. Dziennik komiksowy z czasów konfliktu w Serbii" - Aleksander Zograf
    • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Gracz" Fiodor Dostojewski, "Powolność" Milan Kundera, "Farma" Joanne Ramos
    Urszula Zimoląg - nie prowadzi bloga
    • o emocjach w tytule - "Molekuły emocji" Janusz L. Wiśniewski
    • dziennik/pamiętnik - "Kroniki beskidzkie i światowe" Andrzej Stasiuk
    • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Kirke" Madeline Miller
    Agnesto - Agnestariusz
    • o emocjach w tytule - "Zazdrośnice" E. - E. Schmitt
    • dziennik/pamiętnik - "Pamiętnik Czarnego Noska" J. Porazińska
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Rana" W. Chmielarz
    Els81 -nie prowadzi bloga
    • o emocjach w tytule - "Kosztowna miłość" Ramona Fransson
    • dziennik/pamiętnik -"The Diary of a Bookseller" ("Pamiętnik księgarza") Shaun Bythell
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Łaska" Anna Kańtoch
    El - Inny czas
    • o emocjach w tytule - Konrad Frejdlich, Wojciech Fiwek "Jeśli serce masz bijące"
    • dziennik/pamiętnik - Józef Ignacy Kraszewski "Dziennik Serafiny"
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Marta Kisiel "Dożywocie"
    Natanna -Moje zaczytanie
    • o emocjach w tytule - "Szczęśliwi z Wyspy Rozpaczy" - Herve Bazin
    • dziennik/pamiętnik - Katia Mann "Moje nienapisane wspomnienia"
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Linda Holeman "Ptaszyna"
    Anutek - Królowa Matka i Banda Czworga
    • o emocjach w tytule - Amy Tan "Klub radości i szczęścia"
    • dziennik/pamiętnik -Joanna Fabicka "Szalone życie Rudolfa"
    • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Antonia Michaelis "Baśniarz"
     Olape - nie prowadzi bloga
    • o emocjach w tytule - Joanna Chmielewska "Ślepe szczęście"
    • dziennik/pamiętnik -Edmund i Juliusz de Goncourt "Dziennik"
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Alain Robbe-Grillet "Żaluzja"
    matka wkurzająca - Nie wieje nam nudą
    • o emocjach w tytule - Francesc Miralles "Miłość przez małe m"
    • dziennik/pamiętnik - Jan Michael "Pamiętnik Amazonki"
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Paulina Świst "Karuzela", Jerry B. Jenkins "Pergaminy"
    monweg - Zwyczajnie i szaro?
    2/3 przeczytały:
     
    Małgorzata Nowak - nie prowadzi bloga
    • o emocjach w tytule ---
    • dziennik/pamiętnik - "Dziennik" Anne Frank
    •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Szeptacz" Alex North
      Agnieszka - Dowolnik
      • o emocjach w tytule ---
      • dziennik/pamiętnik -"Zdobycie bieguna południowego" Roald Amundsen.
      • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Behemot" Peter Watts
       Aine -  Czytanie przy kominku
      • o emocjach w tytule ---
      • dziennik/pamiętnik - "Mariola, moje krople!" Małgorzata Gutowska - Adamczyk
      • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Jakub Małecki "Rdza"
      Oszka -  nie prowadzi bloga
      • o emocjach w tytule - Barbara Demick "Światu nie mamy czego zazdrościć. Zwyczajne losy mieszkańców Korei Północnej"
      • dziennik/pamiętnik ---
      • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - Madeline Miller "Kirke"
      Monika - Prowincjonalna nauczycielka
      • o emocjach w tytule -"(Nie)miłość" Natasza Socha
      • dziennik/pamiętnik ---
      • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Susza" Jane Harper
      W 1/3 zadanie wypełniły:
      Magda - Maniaczytania
      • o emocjach w tytule - "Narodziny gniewu" (Zemsta i przebaczenie tom 1) Joanna Jax
      Magdalena Rzska - nie prowadzi bloga
      •  książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Rana" Wojciech Chmielarz
      makomt - Książki wokół mnie
      • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) -"Jaga" Katarzyna Berenika Miszczuk
      Viv - Krakowskie czytanie
      • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) -"Syrenkę" Camilla Lackberg

      Na moje wyzwanie złożyły się:
      • o emocjach w tytule -"Złość piękności szkodzi" Joanna Szarańska
      • dziennik/pamiętnik - "Wielka księga Klary" Marcin Wicha
      • książka, której tytułem jest tylko jedno słowo  (bez podtytułu) - "Antolka" Magdalena Kordel
      Zaległości z poprzednich miesięcy nadrobiła:

      Mięta - Zapiski poplątane
      makomt - Książki wokół mnie
      •  List do Ciebie- "Jeszcze się kiedyś spotkamy" Magdalena Witkiewicz
      monweg - Zwyczajnie i szaro?
      • z polityką za pan brat - "Sympatyk" - Viet Thanh Nguyen
      • książka napisana w oryginale w nietypowym języku (nie po polsku, niemiecku, angielsku, francusku, rosyjsku) - "Cztery drogi "- Tommi Kinnunen (fiński)
      Zapraszam do październikowej Trójki e-pik:

      Cel:

      Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

      Zasady:

      *  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
      *  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
      *  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
      dwa z tych gatunków zostaną zaproponowane przeze mnie, wybór trzeciego będzie zależał od Was
      *  w pierwszym tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
      *  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
      * osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
      *  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
      * miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatorem wyzwania

      ***

      Moje propozycje na październik 2019 to:

      imienniczka (autorka/główna bohaterka o takim samym imieniu, jak moje)
      tajemnica/zagadka w tytule
      tytuł zawierający "nie" (nie tylko jako zaprzeczenie, ale też cząstka wyrazu)



      I jak Wam się podobają kategorie października? Imienniczka może być fajną opcją, mam nadzieję, że dziewczyny o rzadkich imionach dają radę. Zagadka i tajemnica w tytule to ukłon w stronę osób, które zagadywały mnie ostatnio o kryminały, myślę jednak, że spokojnie można do tej kategorii dopasować przygodówkę, a nawet powieść młodzieżową. Tytuł zawierający "nie" to Wasz wybór, również ciekawa opcja. Jeszcze nie mam na nią pomysłu, ale myślę, że coś się urodzi. TUTAJ znajduje się nasza Trójkowa grupa na FB, do które można się w każdej chwili zapisać i bawić z nami, dyskutować i dzielić postępami w realizacji wyzwania. Proszę o podmienienie banera na aktualny i zapraszania znajomych. Zachęcam do zgłaszania się w komentarzach, nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek. Tutaj liczy się tylko dobra zabawa!
      Sardegna