Spektakl "Malutka Czarownica" w Teatrze Miejskim w Gliwicach


posted by Sardegna on ,

No comments

Nasze weekendowe wyjścia do teatru stają się już chyba tradycją. Bardzo miłą, dodam, bowiem perspektywa wyjścia na zaplanowany spektakl, już parę dni wcześniej wzbudza w moich dzieciach sporo emocji. Danego dnia,  już od rana zastanawiają się, jaka będzie forma przedstawienia, z jakimi piosenkami, aktorami się spotkają, no i najważniejsze pytanie: czy całość spodoba im się równie mocno, jak stojąca dotąd na podium, "Mała Syrena".
2 czerwca wybraliśmy się na „Malutką Czarownicę”, z którą sprawa ogólnie wyglądała tak, iż był to pierwszy spektakl, który rzucił się w oczy moim dzieciom, kiedy przeglądały afisz, zupełnie na początku naszej przygody z Teatrem Miejskim. Jednak wtedy, w zimie, przedstawienie nie było dostępne dla widzów, stąd też na jego obejrzenie dzieciaki musiały poczekać dobre pół roku. 

Skąd się wzięło to ich zainteresowanie akurat tym, a nie innym spektaklem? Otóż, całkiem niedawno czytałam im oryginalną „Malutką czarownicę”, autorstwa niemieckiego pisarza Otfrieda Preusslera, która bardzo im się podobała. Książka, choć wiekowa, nawet po latach ma aktualny przekaz i trafia do odbiorców, co może wydawać się nieprawdopodobne w sytuacji, kiedy od premiery minęło dobrych kilkadziesiąt lat (w Polsce wydana została w 1960 roku). 

Moje dzieci chciały osobiście sprawdzić, czy opowieść o malutkiej bohaterce w wersji teatralnej będzie równie fajna, jak ta w wersji książkowej, a ja bardzo się ucieszyłam z takiego ich entuzjazmu, nie ma bowiem nic bardziej cieszącego rodzica, niż fakt, że dzieci wykazują zainteresowanie literaturą i jej adaptacjami. Kiedy więc tylko "Malutka Czarownica" wróciła na afisz naszego ulubionego teatru, od razu zaplanowałam czerwcową wizytę.


Malutka Czarownica, choć ma już 127 lat, przez swoje koleżanki, wiekowe wiedźmy, nadal uważana jest za dziecko. Marzeniem Malutkiej jest wybrać się na coroczny bal czarownic na Blocksbergu, jednak przez swój młody wiek nie może się tam pojawić oficjalnie. Postanawia więc przechytrzyć starsze czarownice i mimo wszystko wybrać się na Górę Czarownic, aby w sekrecie obserwować tańce i harce swoich koleżanek, a może nawet przyłączyć się z boku do zabawy. Jednak podstęp szybko wychodzi na jaw, Malutka zostaje zdemaskowana, a czarownice postanawiają dać jej nauczkę, nakładając na nią zadanie, które przewiduje, że za rok o tej porze ma ona zdać egzamin na dobrą czarownicę. W przeciwnym razie czeka ją dotkliwa kara. Jeśli jednak uda jej się pomyślnie zdać egzamin na dobrą wiedźmę, Malutka zostanie zaproszona do grona starszych i będzie mogła bawić się na Blocksbergu. 


Bohaterka postanawia za wszelką cenę zapracować na miano dobrej czarownicy. Wraz ze swoim przyjacielem, krukiem Abraksasem, cały rok intensywnie pracuje, pomaga słabszym, wstawia się za potrzebującymi, broni uciśnionych. Jednak czy postępowanie Malutkiej i to, co ona uważa za bycie dobrą czarownicą, na pewno spodoba się starszym?


"Malutka Czarownica" opiera się na konwencji teatru lalkowego i plastycznego, a taka forma jest zupełną nowością w przypadku moich dzieci i ich doświadczenia z dziecięcymi spektaklami. Widowisko zaskakuje mnogością rekwizytów, bogatą i tak "inną" od standardowej, scenografią, włączaniem elementów i postaci papierowych, dmuchanych struktur, czy konstrukcji z pudełek. Chyba w żadnej sztuce, którą do tej pory mieliśmy okazję obejrzeć w Teatrze Miejskim, nie było takiej różnorodności i rozbudowanej scenografii. Lalkę Malutkiej Czarownicy „wspomaga” aktorka wyglądająca identycznie, jak bohaterka. Podobnie sprawa wygląda z krukiem Abraksasem. Po prostu idealny dobór aktorów! Jeżeli do tego dodamy jeszcze dynamiczną akcję, szybko zmieniające się dekoracje, ekspresyjną rolę aktorów, energetyczne kompozycje muzyczne, otrzymamy świetne przedstawienie, nie tylko dla dzieci, które na długo zostaje w pamięci.

Spektakl trwa 60 minut, przeznaczony jest dla dzieci 5+, ale w odróżnieniu od "Chłopca z Gliwic", spokojnie nadaje się także dla starszych odbiorców.



 "Malutka Czarownica"
  • wg Otfrieda Preusslera
  • Tłumaczenie: Hanna Ożogowska, Andrzej Ożogowski
  • Scenariusz i reżyseria: Daniel Arbaczewski
  • Scenografia, lalki, kostiumy: Eva Farkašová
  • Muzyka: Marcin Partyka
  • Obsada: Iga Bancewicz, Anna Moś, Rafał Domagała, Cezary Jabłoński, Kornel Sadowski

Sardegna

"Odmieniec" Philippa Gregoory


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

  
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 286
Moja ocena : 5/6


To, że lubię powieści historyczne Philippy Gregory nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem. Pisałam zresztą kilkakrotnie o powieściach tej Autorki, zwłaszcza o dość opasłych tomiszczach z serii "Wojny Dwóch Róż" ("Władczyni rzek" ,"Biała Królowa""Córka Twórcy Królów" "Czerwona królowa"). Nie mam w biblioteczce wszystkich powieści Gregory, nie czytałam też serii  o Tudorach, żadna więc ze mnie specjalistką od prozy Autorki. Do tego, taka ze mnie miłośniczka historii Anglii, że wątki historyczne stanowiące tło wydarzeń, choć pouczające, traktuję zupełnie hobbystycznie.

W każdym razie, oprócz wyżej wymienionych książek, które już czytałam i kilku jeszcze nie ruszonych, ale należących do "Wojny...", mam też w swoich zbiorach trylogię "Zakon Ciemności". Seria leżała na półkach już od kilku dobrych lat, ale dopiero teraz doczekała się swojego momentu, przynajmniej jej pierwszy tom. 

"Zakon Ciemności" to historia rozgrywająca się w XV wiecznej Anglii, ale nie jest inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, w każdym razie jeśli chodzi o bohaterów, bo jeżeli spojrzymy na tło, to Philippa Gregory nie byłaby sobą, gdyby nawet wymyślonej fabuły nie umieściła w autentycznych realiach.

"Odmieniec", czyli pierwszy tom serii przybliża nam bohaterów tej opowieści, a są nimi siedemnastoletnia Izolda, córka majętnego właściciela ziemskiego w opactwie Lucretili oraz równie młody Luca Vero, nowicjusz, który przybywa do tegoż miasta ze swoją misją. Oboje, choć bardzo młodzi i niepewni siebie, zostają rzuceni w wir wydarzeń, na które zupełnie nie mają wpływu. I nie dajcie się zwieść, tu nie chodzi o romans (przynajmniej na początku...).

Izolda właśnie straciła ojca i została zgodnie z jego przedśmiertną wolą, zesłana do klasztoru, aby tam zostać ksienią i do końca życia zarządzać zakonnicami, ich majątkiem, dbać o ich rozwój duchowy i sprawy codzienne. Dziewczyna bardzo źle czuje się w tej roli, nie wierzy, iż ojciec przygotował dla niej taką, a nie inną, rolę w życiu. Zostaje jednak postawiona przed faktem dokonanym przez swojego brata i chcąc nie chcąc, musi udać do klasztoru. Męczy się jednak w zamknięciu i nie umie bez dyskusji poddać się surowym regułom zakonu. Jej jedyną pociechą w trudnych chwilach jest muzułmańska służąca - przyjaciółka z dzieciństwa, Iszrak. 

Po przyjeździe Izoldy do klasztoru okazuje się, że faktycznie, mury opactwa kryją jakieś sekrety. Zakonnicom pojawiają się na dłoniach dziwne stygmaty, kobiety nocą popadają w jakiś obłęd, chodzą, jak w transie po całym klasztorze i mają trudne do wyjaśnienia wizje. Całą sprawą zaczyna interesować się papież, który zleca zbadanie tej nadprzyrodzonej sprawy młodemu, wyjątkowo inteligentnemu mnichowi, Luce Vera. Luca również zostaje niejako zmuszony do pełnienia swej roli, bowiem zdaje sobie sprawę, że najwyższym władzom się nie odmawia, nawet jeśli nie ma się ochoty na daną misję. Ponieważ chłopak jest bardzo bystry, potrafi dobrze analizować, umie oceniać sprawy racjonalnie, zostaje oficjalnie wyznaczony do roli Inkwizytora, a jego pomocnikiem zostaje przyjaciel za dawnych lat, Freize.

Mężczyźni wyruszają do zakonu w opactwie Lucretili, aby wyjaśnić, co tak naprawdę dzieje się za murami klasztoru. I tak oto czwórka bohaterów będzie miała okazję spotkać się w jednym miejscu, w mocno tajemniczej i nasyconej grozą, atmosferze ponurych, klasztornych murów.

W zakonie faktycznie dzieją się dziwne rzeczy, z których Izolda dawno już zaczęła zdawać sobie sprawę, tylko, czy w czasach kiedy wszelkie przejawy inteligencji i logicznego myślenia u kobiet są bardzo niemile widziane, a nawet surowo karane, ksienia będzie miała na tyle odwagi, aby powiedzieć głośno, co myśli? Bohaterowie będą musieli skonfrontować przesądy z prawdą, co znacznie zbliży ich do siebie.

A teraz moje wrażenia z lektury. "Odmieńca" nie da się porównać do żadnej z powieści historycznych Autorki, które czytałam, bo jest on po prostu o wiele słabszy i w przypadku takiego porównania wypada bardzo słabo, jednak, kiedy spojrzy się na książkę odrębnie, historia Izoldy i Luki naprawdę może się podobać. Jest lekko napisana, jej akcja toczy się dość dynamicznie, jest jakaś tajemnica i fajni bohaterowie. Mam jednak zarzut dotyczący treści. Historia składa się jakby z dwóch części, z czego część pierwsza dotyczy wszystkich wydarzeń, o których napisałam powyżej, natomiast druga rozgrywa się już po zakończeniu kluczowego śledztwa. Ja oczywiście rozumiem zabieg, który zaproponowała tutaj Philippa Gregory, czyli zbudowała podłoże do dalszych wydarzeń i dała bohaterom możliwość przeżywania kolejnych przygód w dwóch następnych tomach serii, uważam jednak iż fajnie byłoby, jeżeli główny wątek tomu pierwszego zająłby trochę więcej miejsca, niż tylko połowa książki.

To jest właściwie jedyny zarzut, co do tej historii. "Odmieniec" trzyma klimat mrocznej, średniowiecznej historii, widać też, że bohaterowie się rozkręcają i w kolejnych tomach przeżyją jeszcze niejedną akcję! Mnie najbardziej ciekawi oczywiście wątek uczuciowy, czy Izolda i Luca dają sobie szansę na uczucie, w momencie, kiedy oboje ślubowali celibat. Mam nadzieję, że uda mi się doczytać do końca roku pozostałe dwa tomy serii, a jeżeli nie, to będzie mój plan na rok 2020.

Sardegna

"Miasteczko zbrodni" Monika Góra


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments


 Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 364
Moja ocena : 5/6

"Miasteczko zbrodni. Dlaczego zginęła Iwona Cygan?" autorstwa pani Moniki Góry, to reportaż z gatunku tych "mocnych". Przeczytałam go w maju, ale nijak nie potrafiłam wypowiedzieć się konkretnie na jego temat. Wydawało mi się, że cokolwiek napiszę to zabrzmi zbyt banalnie, zwłaszcza w obliczu tragedii, o której opowiada książka. Sprawy nie ułatwiał też fakt, iż rzadko kiedy sięgam po reportaże. Po prostu przerasta mnie emocjonalnie ich tematyka. Czytanie o autentycznych wydarzeniach, które ukazują najgorsze z ludzkich instynktów, bardzo wyczerpuje mnie psychicznie i kończy się zazwyczaj tym, że takie książki długo "odchorowuję".

Dlaczego więc skusiłam się na reportaż pani Moniki Góry? Czytałam wcześniej parę wzmianek o sprawie zamordowanej w latach 90-tych, nastolatce, Iwonie Cygan. Pamiętałam, że rzecz miała miejsce w małym miasteczku Szczucin, ale szczegółów nie kojarzyłam. Zaciekawiło mnie podłoże tego wydarzenia, chciałam też sprawdzić, do jakich informacji doszła u źródeł autorka książki. 

Nie byłam chyba jednak przygotowana na to, co w tej książce zastanę. A dostałam naprawdę wiele. Wnikliwy obraz sytuacji, rzetelną pracę reporterską, ogrom nazwisk, powiązań, dowodów i rozmów. Wszystko, co pokazało historię siedemnastoletniej Iwony (mojej ówczesnej równolatki), która została rzucona w sam środek wydarzeń, o których pewnie nie miała pojęcia, nastolatki, która stała się pionkiem w grze, a w momencie, kiedy przestała być potrzebna, została usunięta z drogi, jak zbędny przedmiot, dziewczyny, otoczonej znajomymi jej ludźmi, których nie podejrzewałaby o tak groźne zamiary.

Właściwie do dzisiaj nie wiadomo, co tak naprawdę stało się przyczyną tego, iż dziewczynę zamordowano. Sprawa objęta jest tajemnicą i zmową milczenia, a wszelkie fakty i informacje na jej temat są szczątkowe. Sporo dowodów przez lata zniknęło, wiele zeznań zostało zmienionych, wielu świadków i osób, które mogłyby coś na ten temat powiedzieć, nie żyje. Książka również nie wyjaśnia wszystkiego, ale nie może być inaczej w momencie, kiedy sprawa nadal jest otwarta.

I chyba przez to wszystko, ten ogrom faktów, domysłów i wniosków, niedopowiedzeń i tajemnic, historia ta tak bardzo mrozi krew w żyłach. Człowiek próbuje znaleźć jakieś odpowiedzi, ale zupełnie nie wie, w którą stronę się udać. Czy Iwona była świadkiem jakiejś sytuacji? Rozmowy? Czy miała zostać wywieziona za granicę, jako prostytutka? Czy była zamieszkana w jakąś sprawę narkotykową? Czy wiedziała coś, za co trzeba było ją uciszyć? W sprawę morderstwa zamieszana jest cała gama miejscowych. Do tego mieszkańcy miasteczka wydają się znać odpowiedzi na niektóre pytania, jednak solidarnie milczą. Czy to zmowa milczenia, strach, czy po prostu przypadek? 

"Miasteczko zbrodni" to bardzo trudna emocjonalnie książka, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, iż dziewczyna wydaje się być ofiarą przypadkową, taką, która znalazła się w nieodpowiednim miejscu, w nieodpowiednim czasie. Przerażający wydaje się również ogrom osób powiązanych z tą sprawą oraz fakt, iż dwadzieścia lat później nadal nie można wyjaśnić jej istoty.

Autorka wykonała kawał dobrej roboty i choć publikacja daje czytelnikowi więcej pytań, niż odpowiedzi, to jednak przybliża problem bardziej, niż kiedykolwiek w ciągu ostatnich dwóch dekad. Lektura "Miasteczka zbrodni" nie jest skierowana dla osób o słabych nerwach. Ja też nie dałam rady przeczytać ją na raz, bowiem ogrom cierpienia i bezradności rodziny Iwony jest nie do opisania. Mam nadzieję, że jej bliscy osiągną kiedyś spokój i będą mogli powiedzieć, że ręka sprawiedliwości dosięgła sprawców tej zbrodni.


  Sardegna

"Saga o Ludziach Lodu" Margit Sandemo część 1: tomy 1-5


posted by Sardegna on , , , , ,

9 comments

Właściwie to nie wiem, jak to się stało, że zaczęłam piąty raz w życiu czytać Sagę o Ludziach Lodu.  Jakbym nie miała co aktualnie czytać i stos leżący obok łóżka nie chwiał się chybotliwie. W środku majówki przyszła mi nagle myśl, aby porzucić porozpoczynane książki i ponownie zabrać się za 47 tomową serię o perypetiach potomków Tengela Złego. Być może wpłynął na mnie fakt, iż skończyłam właśnie czytać "Odmieńca" Phillipy Gregory, którego akcja rozgrywa się w mrocznym, średniowiecznym klasztorze i ma związek z Inkwizycją oraz polowaniem na czarownice i zachciało mi się pobyć jeszcze w tym mrocznym, nieco surowym klimacie. W każdym razie odgruzowałam serię z trzeciego rzędu mojego przepastnego regału i zabrałam się do roboty.

Kto czytał SoLL ten wie, że początkowe tomy, jak mało które historie opowiadają o polowaniu na czarownice i czarowników, a potem jest już tylko lepiej! Stąd też skuszona wizją przypomnienia sobie losów ulubionej rodziny i na nowo wkręcenia się w magiczną atmosferę tej historii, zaczęłam ponownie czytać całość. Pisałam już nie raz, że swą przygodę z serią zaczęłam jeszcze w podstawówce, kiedy to w siódmej klasie namiętnie przynosiłam kolejne tomy z biblioteki miejskiej, czytałam po dwa na dzień i przeżywałam ogromne katusze, kiedy okazywało się, że zbiór biblioteczny kończył się na którymś z 30 tomów, a resztę książek muszę zdobyć w jakiś inny sposób. W ósmej klasie ponownie przeczytałam całość, podejmując decyzję, że kiedyś skompletuję sobie całość i nigdy nie będę musiała już szukać poszczególnych tomów po okolicznych bibliotekach. 

Zebrać cały komplet udało mi się jednak dopiero na studiach. Wtedy to przeczytałam SoLL trzeci raz, a po pięciu latach (czyli jakieś dziesięć lat temu) zrobiłam to ponownie.

Nie wiem, co ta saga ma w sobie, że jej czytanie mnie nie nudzi, powiem więcej, za każdym razem odnajduję w niej coś nowego, coś, co umknęło mi poprzednim razem, albo coś, o czym kompletnie zapomniałam. Historia potomków Tengela Złego jest bowiem tak rozbudowana, że nie da rady zapamiętać wszystkiego. Miło jest przypominać sobie poszczególne wątki, na nowo odkrywać tajemnicę rodu, kibicować ulubionym bohaterom i śledzić ich perypetie miłosne. To jest chyba jedyna seria, którą przeczytałam w całości tak wiele razy. 


Saga o Ludziach Lodu to istna mieszanka wybuchowa. Znajdziemy w niej wszystko, od romansu, obyczajówki, fantasy, do kryminału i powieści detektywistycznej. Wiadomo, nie jest to jakaś ambitna literatura, powiem więcej, spotkałam się z opinią, że czytanie SoLL jest obciachem, ale trudno. Ja uwielbiam. 

Tym wpisem chciałabym zapoczątkować kilka kolejnych notek, w których w paru słowach przybliżę poszczególne tomy. Postanowiłam zrobić to głównie dla siebie, aby pamiętać, o czym opowiadały, i o losy których bohaterów przedstawiały. Połączyłam je w kompletach po pięć tomów. Jeżeli wiec czytaliście kiedyś sagę, ale zapomnieliście, o czym ona dokładnie opowiada, albo macie na nią chęć, ale wolelibyście najpierw przyjrzeć się jej bliżej, ten post jest właśnie dla Was!


"Saga o Ludziach Lodu. Zauroczenie" tom 1
"Saga o Ludziach Lodu. Polowanie na czarownice" tom 2
"Saga o Ludziach Lodu. Otchłań" tom 3
"Saga o Ludziach Lodu. Tęsknota" tom 4 
"Saga o Ludziach Lodu. Grzech śmiertelny" tom 5
 
Początkowe tomy SoLL to chyba mój ulubiony fragment tej historii. XVI wiek, mroczne czasy inkwizycji, głodu i zarazy. W norweskim miasteczku grasuje czarna śmierć, a uboga wieśniaczka, szesnastoletnia Silje ratuje od pewnej śmierci dwójkę małych dzieci: trzyletnią dziewczynkę, nazwaną później Sol oraz noworodka porzuconego tuż po urodzeniu przez swoją matkę. Silje znajduje pomoc i schronienie u tajemniczego, groźnego człowieka, Tengela z rodu Ludzi Lodu. O rodzie tym krążą niepokojące plotki, jakoby jego członkowie mieli być potomkami samego Szatana. Prawda jest jednak o wiele bardziej skomplikowana. Przodek Ludzi Lodu, Tengel Zły, wyruszył kiedyś na bezkresne pustkowie i zaprzedał duszę Diabłu. W zamian za powodzenie, Tengel nałożył na swoich potomków przekleństwo, którego konsekwencją miało być to, iż jeden człowiek, urodzony w danym pokoleniu miał mieć wyjątkowe zdolności i służyć Złu.W rodzie tym rodziły się wiec naznaczone piętnem dzieci, mające niesamowite umiejętności, które w dorosłym wieku stawały się groźnymi czarownikami. Klątwa miała trwać do czasu, aż któryś z potomków odnajdzie miejsce, gdzie zły przodek zakopał magiczne naczynie, mogące przywołać samego Diabła. 

To właśnie w naznaczonym potomkiem Tengela Złego, który do tego nosi imię po swoim pradziadzie, zmęczonym jednak złym dziedzictwem, pragnie więc służyć dobru, zakochała się Silije. I tak zaczyna się historia Ludzi Lodu, zmierzająca do pokonania przekleństwa, które od stuleci nad nimi ciąży.

Tom pierwszy "Zauroczenie" opowiada właśnie o początkach związku protoplastów rody, Silije i Tengela Dobrego. Wraz z dziećmi, które uratowali od rychłej śmierci, Sol i Dagiem wędrują do Doliny Ludzi Lodu, aby ukryć się przed niebezpieczeństwem grożącym im, jako potomkom rodu czarowników. 

"Polowanie na czarownice" początkowo rozgrywa się również w Dolinie LL, gdzie w otoczeniu naznaczonych potomków Silije i Tengel budują swoją małą rodzinę. Na świecie pojawiła się ich córeczka Liv, a Silije ponownie spodziewa się dziecka. Mieszkańcom doliny zaczyna jednak grozić wielkie niebezpieczeństwo, bowiem o ich siedzibie dowiadują się ludzie, którzy chcą zlikwidować wszystkich "potomków Szatana". Rodzina Tengela, aby przeżyć, musi uciekać. Druga część książki opowiada o osadzeniu się LL w Lipowej Alei, a ma to związek z przychylną im baronową Charlottą Maiden. 

Tom trzeci "Otchłań" opowiada o losach dorosłej już Sol, która choć znaleziona kiedyś przypadkowo przez Silije, okazała się być siostrzenicą Tengela, córką jego siostry Sunvinny. Sol należy do mocno naznaczonych potomków, posiada niesamowite umiejętności, z których skwapliwie korzysta. Choć przekleństwo mocno ją dosięgło, pod wpływem kochającej rodziny, bardziej skłania się ku dobru, niż złu, chyba że ktoś skrzywdzi jej najbliższych. Nieustannie poszukuje też kontaktu z siłami nadprzyrodzonymi, co ostatecznie przyczynia się do jej zguby, bowiem jej wyjątkowe zdolności nie uchodzą uwadze władz, którzy oskarżają ją o czary. W tej części poznajemy też dorosłych Liv i Daga, których łączy prawdziwe uczucie, postanawiają się więc pobrać. 

Tom czwarty "Tęsknota" opowiada o kolejnym pokoleniu, dzieciach Liv i Daga, czyli Cecylii i Taraldzie. Wnuk Tengela jest dość niefrasobliwym młodym człowiekiem, stąd też, wbrew zakazom zakochuje się w Sunvinie, córce Sol. Jako że młodzi są zbyt blisko spokrewnieni, ich potomkowi wyjątkowo grozi złe dziedzictwo. Co też w ostateczności się dzieje. Sunvina rodzi syna, Kolgrima, umierając przy porodzie. Tarald znajduje pociechę w przyjaciółce z sąsiedztwa Irji, dziewczynie o wielkim sercu,  choć niskim pochodzeniu.

Tom piąty "Grzech śmiertelny" opowiada natomiast o Cecylii, która służąc na dworze w Danii, zakochuje się w margrabi Alexandrze Palladinie, sympatycznym, choć tajemniczym mężczyźnie. Okazuje się, że skrywa on wstydliwy sekret, który może skończyć się dotkliwą karą, a uchronić przed konsekwencjami może go jedynie Cecylia. W tym tomie poznajemy też bliżej Arego, syna Tengela i jego trzech synów: Tarjeia, Tronda i Brada. 

Oczywiście, moje przedstawienie poszczególnych tomów jest mocno skrócone. Każda bowiem część ma jakiś wątek główny, a jednocześnie rozbudowuje i dopowiada wiele wątków pobocznych. Aktualnie jestem na 15 tomie, stąd też w najbliższym czasie spodziewajcie się kolejnych wpisów na temat SoLL.

Sardegna

Trojka e-pik - czerwiec 2019. Podsumowanie maja


posted by Sardegna on

47 comments

Dacie wiarę, że zbliżamy się już do końca pierwszego półrocza? Tak, jak pisałam na FB i we wpisie z podsumowaniem: nie ogarniam swojego życia, jednak kryzys, kryzysem, obowiązki, obowiązkami, a Trójka się sama nie zrobi. Stąd też pełna mobilizacja - zapraszam do udziału w szóstym wyzwaniu i do zapoznania się z podsumowaniem majowym.

Ostatnia Trójka cieszyła się sporym zainteresowaniem. W zabawie wzięło udział 26 osób, z czego 16 wykonało komplet, 5 osób zrealizowało 2/3 wyzwania, natomiast 5 uczestniczek (w tym ja) podjęły się 1/3 zadania. W maju podium zajęły Boż Enas, Kasia i Mięta, które wyzwanie zrealizowały kolejno 11, 13 i 17.05.  Gratuluję dziewczyny i oczywiście dziękuję wszystkim za zaangażowanie!

Majowa finałowa Trójka e-pik wygląda tak:

Boż Enas - "Tu mieszka miłość"
Kasia - Przekładaniec kulturalny
  • List do Ciebie - "622 upadki Bunga" Stanisław Ignacy Witkiewicz
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Niezawiniona tragedia Marii Stuart" -Roderick Graham.
  • książka z liczbą w tytule - "Sześć pięter luksusu" - Cezary Łazarewicz, "Niepowtarzalny urok likwidacji. Reportaże z lat 90." - Piotr Lipiński i Michał Matys
Mięta - Zapiski poplątane
 Tuż za nimi wyzwanie ukończyły:

 Maryla Lentowicz - nie prowadzi bloga
Aine - Czytanie przy kominku
  • List do Ciebie - Mary Ann Shaffer, Annie Barrows "Stowarzyszenie Miłośników Literatury i Placka z Kartoflanych Obierek"
  • poczet królowych polskich/europejskich - Anna Moczulska "Bajki, które zdarzyły się naprawdę. Historie słynnych kobiet."
  • książka z liczbą w tytule - Stefan Darda "Nowy dom na Wyrębach II"
Monotema - 52 tygodnie czytania
 El - Inny czas
Els81 - nie prowadzi bloga
  • List do Ciebie - "Listy zza grobu" Remigiusz Mróz
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Królowe przeklęte Cristina Morató" 
  • książka z liczbą w tytule - "80-te. Jak naprawdę żyliśmy w ostatniej dekadzie PRL" Joanna Solska
Olape - nie prowadzi bloga
  • List do Ciebie  - "Listy z podróży " Jeremi Przybora
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Matka królów" J.I.Kraszewski 
  • książka z liczbą w tytule - "Pierwszy Róg" i "Drugi Legion" R.Schwartz
iwona - w - mnie prowadzi bloga
Agnesto -Agnestariusz
  • List do Ciebie - "Listy do młodego pisarza" M. V. Llosa
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Ławeczka księżnej Daisy" G. A. Kańtor
  • książka z liczbą w tytule - "Troje na huśtawce" N. Socha
Natanna -Moje zaczytanie
  • List do Ciebie - "Listy do córki" - Francis Scott Fitzgerald
  • poczet królowych polskich/europejskich -"Wspomnie o Cecylii, smutnej królowej" Janina Lesiak
  • książka z liczbą w tytule - "Rok 1809" - Wacław Gąsiorowski
matka wkurzająca -Nie wieje nam nudą
  • List do Ciebie -"Listy z dziesiątej wsi" Agnieszka Olszanowska
  • poczet królowych polskich/europejskich -"Biała księżniczka" Philippa Gregory
  • książka z liczbą w tytule - "Czereśnie zawsze muszą być dwie" Magdalena Witkiewicz
 Dobromiła - E - czytam 
Anutek -Królowa Matka i Banda Czworga 
  • List do Ciebie -  "Tajemniczy opiekun" i "Kochany wrogu" Jean Webster
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Tysiąc drzewek pomarańczowych" Kathryn Harrison 
  • książka z liczbą w tytule - "Drugi wątek" Joanna Chmielewska
 anek7 - Lektury wiejskiej nauczycielki
  •  List do Ciebie - "Listy z podróży do Ameryki Południowej" - Jarosław Iwaszkiewicz
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Zmierzch Jagiellonów. Bona" - Magdalena Niedźwiedzka
  • książka z liczbą w tytule - "Siódmy jednorożec" - Kelly Jones
2/3 wyzwania ukończyły:

Jenny - Jenny Dawid
  •  List do Ciebie - "Między nami chaos" Samuel Miller, "Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olga Tokarczuk, "Listy zza grobu" Remigiusz Mróz, "Współlokatorzy" Beth O'Leary
  •  poczet królowych polskich/europejskich ---
  •  książka z liczbą w tytule - "Gdzie przykazań brak dziesięciu" Joe Alex 
Urszula Zimoląg - nie prowadzi bloga
  • List do Ciebie -"Twoje listy chowam pod materacem" Astrid Lindgren i Sary Schwardt
  • poczet królowych polskich/europejskich ---
  • książka z liczbą w tytule - "Dziesiąty grudnia"G. Saunders
Bianka - Kulturazja
  • List do Ciebie --
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Wieczna księżniczka" Philippy Gregory
  • książka z liczbą w tytule- "Czwarta prawda" Anna Singh
Karolina Sosnowska - Tanayah czyta
  • List do Ciebie - Alice Walker "Kolor purpury"
  •  poczet królowych polskich/europejskich ---
  •  książka z liczbą w tytule -Richard Flanagan "Pierwsza osoba"
makomt - Książki wokół mnie
  • List do Ciebie ---
  •  poczet królowych polskich/europejskich -"Dynastia Tudorów" Anne Gracie
  •  książka z liczbą w tytule-"Wampir z M3" Andrzej Pilipiuk

1/3 wyzwania zrealizowały:
 
Oszka - nie prowadzi bloga
  •  List do Ciebie - Pierre Choderlos de Laclos "Niebezpieczne związki"
Magda - Maniaczytania 
  • List do Ciebie - "Magiczna biblioteka Bibbi Bokken" Jostein Gaarder, Klaus Hagerup
Dorota Józefiak - Kulturalna Mysz
  • książka z liczbą w tytule - "Reguła nr 1" Marta Guzowska
Agnieszka - Dowolnik

List do Ciebie - "List Marii" Laurie R. King

Na moje wyzwanie złożyło się:
  • List do Ciebie ---
  • poczet królowych polskich/europejskich - "Poczet królowych polskich" Anna Kaszuba - Dębska
  • książka z liczbą w tytule ---
W tym miesiącu poprzednie kategorie uzupełniły:

Karolina Sosnowska - Tanayah czyta
  •  ciało w roli głównej (książka z częścią ciała w tytule) - "Inna dusza" Łukasz Orbitowski
  •  "Dom, mój dom", czyli książka z "domowym" hasłem w tytule - "Dom na Wyrębach" Stefan Darda
Mięta - Zapiski poplątane
Zapraszam do czerwcowej Trójki e-pik:

Cel:


Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

Zasady: 

*  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
*  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
*  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
*  dwa z tych gatunków zostaną zaproponowane przeze mnie, wybór trzeciego będzie zależał od Was
*  w pierwszym tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
*  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
* osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
*  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
* miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatorem wyzwania

***

Moja propozycja na czerwiec 2019 to:
 coś pysznego
 młodzieżowa przygoda
 książka z więcej niż trzema wyrazami w tytule



I co myślicie o czerwcowych kategoriach? Myślę, że będzie sympatycznie. Coś pysznego daje nam spore pole do popisu, podobnie, jak młodzieżowa przygoda. Poszukiwanie książki z więcej niż trzema wyrazami w tytule może okazać się niezłym wyzwaniem, chociaż, jak patrzę na stos stojący przy łóżku, mam już trzech kandydatów.  Przypominam, że do wyzwania można przyłączyć się w dowolnym momencie. Jeśli ktoś korzysta z FB, zapraszam do naszej grupy Trójkowej TUTAJ. Proszę o podmienienie banera na aktualny, zachęcam do zgłaszania się, nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek. Miłej zabawy!



Sardegna

Blogowe podsumowanie miesiąca - maj


posted by Sardegna on

12 comments

W maju nie byłam dobrym blogerem, a to wszystko przez... nie, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie. Kiedy skończył się weekend majowy straciłam po prostu resztkę energii, której z ledwością mi zostało po kwietniowych zawirowaniach w pracy. Skończyło się na tym, że po raz pierwszy w tym roku nie udało mi się utrzymać systematyczności i tendencji publikowania wpisów co dwa dni. Smutno mi trochę, ale z drugiej strony, nic na siłę. Lepiej podarować sobie parę notek, niż puścić w świat słabe teksty. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej!

Na szczęście z czytaniem nie było tak źle. Udało mi się przeczytać aż 15 książek. Ale spokojnie! 10 z nich to pierwsze tomy Sagi o Ludziach Lodu, którą postanowiłam sobie po latach przypomnieć.

Lista lektur


1. "Odmieniec" Philippa Gregory - 4
2. "Czarne jeziora" Dorota Suwalska - 5
3. "Saga o Ludziach Lodu. Zauroczenie" tom 1 - Margit Sandemo - 6
4. "Saga o Ludziach Lodu. Polowanie na czarownice" tom 2 - Margit Sandemo - 6
5. "Saga o Ludziach Lodu. Otchłań" tom 3 - Margit Sandemo -5
6. "Saga o Ludziach Lodu. Tęsknota" tom 4 - Margit Sandemo -5
7. "Saga o Ludziach Lodu. Grzech śmiertelny" tom 5 - Margit Sandemo -5
8. "Saga o Ludziach Lodu. Dziedzictwo zła" tom 6 - Margit Sandemo -5
9. "Saga o Ludziach Lodu. Zamek duchów" tom 7 - Margit Sandemo - 4
10. "Saga o Ludziach Lodu. Córka hycla" tom 8 - Margit Sandemo - 5
11. "Saga o Ludziach Lodu. Samotny" tom 9 - Margit Sandemo - 4
12. "Saga o Ludziach Lodu. Zimowa zawierucha" tom 10 - Margit Sandemo - 5
13. "Miasteczko zbrodni" Monika Góra - ?
14. "Oszukana" Magda Stachula - 6
15. "Poczet królowych polskich" Anna Kaszuba - Dębska - 5


Imprezy kulturalne

Jeżeli chodzi o imprezy kulturalne, w maju dwa razy byłam w Teatrze Miejskim w Gliwicach, raz na przedstawieniu dla dzieci "Chłopiec z Gliwic" (o którym przeczytacie TUTAJ), drugi raz na "Wieczorze kawalerskim", czyli spektaklu dla dorosłych. Oprócz tego, w tym miesiącu odbywały się oczywiście Warszawskie Targi Książki. Na więcej aktywności nie starczyło mi ani czasu, ani energii.

Nowości


"Miasteczko zbrodni" Monika Góra
"Zawód położna" Leah Hozard
"Trąf, trąf, misia bela" Dagmara Andryka
"Poza granicą lodu" Douglas Preston, Lincoln Child
"Zastępcza miłość" Beata Majewska
"Zabójczy pocisk. Polska krew" antologia
"Miłość i inne nieszczęścia" Agata Przybyłek
"Cisza między dźwiękami" Karolina Wilczyńska

"Tomek Łebski. Rodzina, kumple i futrzaki" Liz Pichon
"Tomek Łebski. Jazda bez trzymanki" Liz Pichon
"Pisklak" Zuzanna Orlińska
"Nie wszystko złoto, co złote" Dorota Suwalska
"Wymiatasz"  Matthew Syed
"Frigel i Fluffy" Frigiel - Nicolas Digard

"Uciekinier" Ele Fountain
"Papierowe serca" Elisa Puricelli Guerra
"Księżycowy medalion", "Nakręceni"  Peter Bunzl

Filmowo i serialowo

Nudno u mnie i monotonnie. Nic nie oglądam. Nie mam nawet czasu dokończyć ostatniego sezonu GoT. Urlopie! Gdzie jesteś?

Muzycznie

Maj brzmiał mi piękną, nastrojową balladą "Shallow", Lady Gagi i Bradleya Coopera. Urocza piosenka, naprawdę wpada w ucho. Aż mam ochotę obejrzeć film "A Star is born".


Drugim kawałkiem maja jest energetyczne "Happy" Pharrella Williamsa.


A jak Wam minął maj?
Sardegna

8 lat blogowania - 19 Targi Ksiażki


posted by Sardegna on

15 comments

To będzie bardzo krótka relacja targowa, bo co nowego można napisać po 8 latach blogowania i 18 odwiedzinach Targów Książki w  przeróżnych miastach. Wydaje się, że po takim czasie nic nie będzie w stanie mnie poruszyć. A jednak! Za każdym razem wyjazd na TK staje się dla mnie swoistym świętem, dniem, w którym mogę pobyć w gronie zakręconych na punkcie książek i wszystkiego, co z nimi związane, ludzi podobnych do mnie. 

Na Targach w Warszawie byłam już po raz czwarty, stąd też sama ich organizacja nie zaskoczyła mnie w żaden sposób. Bardzo chwali się to, iż na tym wydarzeniu jest przewiewnie, przestronnie, można odpocząć na trybunach, widać też, że organizatorzy wyciągają wnioski z wpadek z poprzednich lat. W tym roku naprawdę zauważalne było to, iż zaplanowane spotkania z poczytnymi autorami odbywały się w miejscu nieblokującym przejście. W czasie całego dnia odczułam tylko jeden moment ścisku, co w porównaniu z poprzednimi latami jest bardzo na plus. Wydaje mi się także, że stoiska największych wydawców były nieco większe, co dawało przestrzeń i przy oglądaniu oferty, jak i oczekiwaniu na ulubionych pisarzy.

Niektóre stoiska zaskakiwały ciekawymi dekoracjami, zachęcały, żeby zajrzeć do nich na dłużej. Plusem tegorocznych targów były też ceny - naprawdę bardzo przystępne. Poza tym, widziałam sporo promocji na gry planszowe, a także książki dla dzieci, z czego skwapliwie skorzystałam. Takie rzeczy się ceni!

Jeśli chodzi o targowe atrakcje, w tym roku wybrałam się do stolicy zupełnie nieprzygotowana. Bez programu i konkretnego planu, z jedną książką do podpisu, postawiłam na absolutną spontaniczność.  I powiem Wam, że takie nastawienie sprawiło, iż było super! Bez stresu, pośpiechu, przechadzaliśmy się spokojnie z Patrykiem, zaprzyjaźnionym ŚBKiem po płycie stadionu, zachodząc do stosik, które aktualnie nas zainteresowały. Tradycyjnie, udało się porozmawiać z zaprzyjaźnionymi wydawcami, a także pogawędzić chwilę ze znajomymi blogerami. Zdobyłam trzy autografy, porozmawiałam chwilkę z ulubionymi Autorami (paniami Magdą Witkiewicz, Małgorzatą Strękowską - Zaręba, Dorotą Suwalską, Zuzanną Orlińską, Joanną Jagiełło, panem Arturem Urbanowiczem), wypiłam pyszną kawę na stoisku Storytel, pobawiłam się w Grę Miejską, zorganizowaną przez Natalię i Magdę, czego wynikiem były dwie znalezione książki, parę książek otrzymałam, coś też kupiłam sobie i dzieciom. Ogólnie spędziłam bardzo miłą, targową sobotę. 



Kolejny też raz doszłam do wniosku, że jestem już "wiekowym" blogerem, i nie dla mnie kamery, vlogi, ani relacje na żywo. Wolę przeżyć coś tu i teraz, a później ewentualnie o tym napisać i działać w danym momencie. Ale dobrze mi z tym. Jestem tradycjonalistką, która kocha to, co robi, i tego się trzymam!


  Sardegna

Spektakl "Chłopiec z Gliwic" w Teatrze Miejskim w Gliwicach


posted by Sardegna on ,

No comments

W maju wybraliśmy się do Teatru Miejskiego w Gliwicach, na przedstawienie o znamiennym tytule "Chłopiec z Gliwic". Tym razem na spektakl poszliśmy w trójkę, a to dlatego, że moje dzieci tak bardzo polubiły ten sposób spędzania wolnego czasu, i tak miło wspominały naszą pierwszą i drugą wizytę w teatrze, że nie miałam serca któremuś z nich odmówić, i wybrać, które z nich pojedzie ze mną na następny spektakl.

"Chłopiec z Gliwic" okazał się dla moich dzieci zupełnie nowym doświadczeniem, jednak na pierwszy rzut oka zdawało się, że nie spełnił do końca ich oczekiwań. Faktycznie, przedstawienie skierowane jest raczej dla młodszych odbiorców, i to nie tylko przekazem, ale też i formą, stąd komentarze moich dzieci po zakończeniu spektaklu były raczej oschłe. Musiałam na początek przypomnieć im, jak to jest w teatrze, wytłumaczyć, że każde przedstawienie jest inne, jedno bardziej poważne i refleksyjne, jak "Mała Syrena", inne bardziej rozrywkowe i zabawne, jak "Dzieci z Bullerbyn", a jeszcze inne opowiada pewną autentyczną historię, tylko w nieco nietypowy sposób.

Kiedy po moich tłumaczeniach spojrzeli w końcu na "Chłopca z Gliwic" bardziej przychylnym okiem, nagle okazało się, że w sumie to było fajnie! Dowiedziałam się więc, że były śmieszne momenty, piosenka finałowa wpadła w ucho, fortel z kaszą był zaskakujący, ale w sumie sprytny i przemyślany, a Królowa Mrówek była ekstra skarpetką (Młody nie dał się przekonać, że być może była czymś innym, nie wnikam...)

[Fot. Krzysztof Krzemiński]


Przedstawienie "Chłopiec z Gliwic" inspirowane jest prawdziwymi wydarzeniami z historii miasta, które miały miejsce w XVII wieku. Wtedy to duński hrabia Ernest von Mansfeld wraz ze swym wojskiem stanął pod murami miasta i zażądał poddania się Gliwic. Choć wróg miał oczywistą przewagę, gliwiczanie nie poddali się bez walki, a na czele obrońców miasta stanął dzielny szewczyk Przemko i jego ukochana, choć nieosiągalna dla niego, Jadwiga, córka burmistrza. Bohaterowie spektaklu, tak, jak kiedyś dzielni mieszkańcy Gliwic, stają do walki z groźnym Mansfeldem i z pomocą małych przyjaciół - mrówek, ratują miasto przed najeźdźcą.

[Fot. Krzysztof Krzemiński]
 
Przygody Przemka i Jadwigi zaprezentowane są przez czterech aktorów, którzy przyjmując rolę błaznów, popisują się trochę przed publicznością. Wykonują niezliczone harce, a przy okazji opowiadają powyższą historię. W swej interpretacji posiłkują się kukiełkami przedstawiającymi najważniejsze postacie dramatu (Przemko, Jagwiga, burmistrz, Masfeld, Królowa Mrówek).  Są jednocześnie narratorami tej opowieści, jak i występującymi. I to jest na pewno ciekawe doświadczenie, zwłaszcza dla dzieci, które rzadko mają do czynienia ze spektaklami w takiej formie, a jeżeli już, to na pewno nie na tak wysokim poziomie. Okazuje się bowiem, że historia opowiedziana kukiełkami, również może być interesująca i coś nowego odbiorcom zaprezentować.

[Fot. Krzysztof Krzemiński] 

Nie wyobrażacie sobie nawet, jak fajnie było mi obserwować, jak moje dzieci odbierają tą różnorodność przekazu, formy i treści, zawartych w poszczególnych spektaklach. Jak każde kolejne przedstawienie dostarcza im nowych emocji, przynosi inne przemyślenia i ... pozwala na naturalne kształtowanie się ich gustu. Nawet, jeśli coś nie do końca im się w spektaklu podoba, to potrafią to przeanalizować i uargumentować swoje zdanie. Myślę, że taka umiejętność również jest bardzo cenna.

Spektakl "Chłopiec z Gliwic" trwa 60 minut i przeznaczony jest dla dzieci 5 +. Faktycznie w tym przypadku najmłodsi odbiorcy są, jak najbardziej właściwą grupą docelową. Również interakcja aktorów z publicznością nastawiona jest raczej na najmłodszych. Tak, jak pisałam wcześniej, moje 10 i 8 letnie dzieci były jednymi z najstarszych widzów, odczuli więc to, że forma przekazu bardziej przemawia do ich młodszych kolegów, niż do nich samych. 

Myślę jednak, że warto mieć świadomość, iż Teatr Miejski w Gliwicach oferuje również coś dla młodszych widzów. Oprócz powyższego spektaklu na afiszu jest również spektakl "W kole" (3-5 lat), a także "Powitanie", czyli teatr dla najmłodszych - maluszków od 6 miesiąca życia, do 3 lat. Każdy rodzic znajdzie więc w ofercie coś dla swoich pociech.

"Chłopiec z Gliwic"
  • autor: Grzegorz Krawczyk
  • reżyseria: Ireneusz Maciejewski
  • scenografia: Dariusz Panas
  • muzyka: Michał Kowalczyk
  • obsada: Rafał Derkacz, Mateusz Trzmiel, Natalia Dzierżawiec, Paulina Moś, /Teatr PAPAHEMA/
Sardegna