Archive for 2021

"Księga Etty" Meg Elison


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 355
Moja ocena : 6/6
 
 
Pamiętacie książki, które czytałam na urlopie? Otóż zostały mi jeszcze do opisania dokładnie trzy z nich, a co ciekawe, to właśnie je umieściłabym na podium, jako najlepsze. Nie umiem po prostu zabrać się za pisanie o świetnych książkach. Zawsze mam z tym problem, wydaje mi się bowiem, że cokolwiek napiszę, nie odda wyjątkowości danej historii. 
 
Nie inaczej jest z "Księgą Etty", czyli drugim tomem trylogii Meg Elison, "Droga donikąd", powieści postapokaliptycznej, której początek mogliśmy poznać w "Księdze Bezimiennej Akuszerki".  "Akuszerka" została przez mnie wyróżniona w rankingu najlepszej książki przeczytanej w roku 2020, stąd też kiedy trafiła do mnie kontynuacja tamtej historii, dość długo zwlekałam z przeczytaniem, obawiając się, że moje wrażenia z lektury nie będą już takie spektakularne. 
 
Niepotrzebnie jednak się stresowałam, bowiem "Księga Etty" utrzymana jest w identycznym klimacie, jak "Akuszerka" i dostarcza czytelnikowi takich samych, o ile nie większych, emocji, wzruszeń, wstrząsów i przemyśleń.
 
Świat po apokalipsie, którą sprawiła tajemnicza choroba, atakująca głównie kobiety, nadal nie doszedł do siebie. Kobiety ciągle są w mniejszości i nadal umierają przy porodzie, stąd też każda z nich jest dla ludzkości na wagę złota. Niestety brutalna rzeczywistość rządzi się swoimi prawami, dlatego dla większości ocalałych mężczyzn kobiety są towarem luksusowym, którym świetnie się handluje i używa do własnych celów. Na szczęście na Ziemi są jeszcze miejsca, gdzie płeć żeńska może żyć spokojnie i w bezpiecznych warunkach próbować rodzić zdrowe dzieci. 
 
Jednym z takich miejsc jest Nowhere, osada, do której przed laty przybyła Bezimienna Akuszerka. Jej mieszkańcy zbudowali sobie całkiem sprawnie działająca infrastrukturę, ale przede wszystkim wprowadzili zasady społeczne chroniące kobiety, a wszystko w myśl zapisków Bezimiennej. Kobietom z Nowhere udało się też urodzić kilka zdrowych dzieci, a tym, które tego dokonały, należy się dozgonny szacunek i cześć. 
 
Jedną z naturalnie urodzonych jest Etta, młoda kobieta, która nie bardzo chce przyjąć rolę, jaką jej w osadzie wyznaczono. Jej marzeniem jest zostać szabrowniczką, czyli wychodzić poza osadę, w ruinach opuszczonych miast szukać potrzebnych wiosce przedmiotów, bądź reliktów z przeszłości, a także, w miarę możliwości, ratować z rąk handlarzy wszystkie dziewczynki i kobiety. Plany Etty nie spotykają się ze wsparciem matki i innych mieszkańców osady, dziewczyna stawia jednak na swoim, wiedząc, że jest świetna w tym szabrowniczym fachu. Zdaje sobie sprawę jednak, że wychodzenie poza osadę jest dla niej ogromnie niebezpieczne, stąd też przebiera się za mężczyznę, każde nazywać Eddie'm i w takiej postaci rusza na szaber.
 
Etta uważa, że świat należy oczyścić z mężczyzn dominatorów, którzy grabią, gwałcą, handlują kobietami, zabierają im wszelkie prawa i wolność. Za punkt honoru stawia więc sobie zniszczenia ich gniazda, którym jest miasto Estiel, podporządkowane groźnemu i bezwzględnemu przywódcy, Lwowi, który z pomocą swych żołnierzy, a także dzikich zwierząt, terroryzuje okolicę. 
 
Szabrowniczka przeczesuje okolicę, natrafia na różne osady, w których panują odmienne od Nowhere prawa i obrzędy. Stara się je zrozumieć, zaakceptować, ale też jak najwięcej zapamiętać, by później przekazać informacje swoim pobratymcom. W miarę możliwości pomaga sąsiadom, ale czasami jej zaangażowanie zostaje nie najlepiej odebrane, stąd też dziewczynie zdarza się wpadać w tarapaty. Bezwiednie jednak kieruje swe kroki w stronę Estiel, stąd też konfrontacja z handlarzami wydaje się być nieunikniona. 
 
Szabrownicczka zdaje sobie sprawę, że w pojedynkę takiej wojny nie wygra. Szuka więc sojuszników i natrafia na osadę, gdzie ilość kobiet jest powalająca. Nie umierają one w czasie porodu, wydają się być zdrowe, spokojne i szczęśliwe. Etta zaczyna się czuć w ich towarzystwie naprawdę dobrze, stąd też, kiedy starszyzna osady składa jej pewną propozycję, zaczyna zastanawiać się, czy nie zmienić przypadkiem swoich życiowych planów.
 
A planów na przyszłość Etta ma wiele i wiążą się one z pewną tajemnicą, a właściwie dwoma. Jedna z nich związana jest z okrutnym miastem Estiel, a jego wspomnienie dziewczyna chowa nawet przed samą sobą. Druga tajemnica dotyczy pewnego dylematu, z jakim boryka się Etta, z każdym kolejnym dniem bowiem uświadamia sobie, że bliżej jej do mężczyzny, niż kobiety. 
 
Ettcie trudno to zrozumieć i ten fakt zaakceptować. Sam nie wie, czy jej świadomość przynależności do innej płci wynika  z wydarzeń, w których kiedyś brała udział, czy jest to coś, z czym przyszła na świat. Próbuje zrozumieć, dlaczego społeczeństwo nie akceptuje jej inności, zabraniając bycia sobą. Zadaje też sobie najtrudniejsze pytanie, dlaczego odrzuca kobiecą "świętość" i wyjątkowość płci, a także wszystko, co wiąże się z naturalną możliwością posiadania potomstwa, na rzecz bycia "zwyczajnym" mężczyzną.
 
Drugi tom trylogii Meg Elison okazał się dla mnie równie przejmujący, co pierwszy. Ciężko czytać o  kataklizmie, nieznanej chorobie, a później o losach świata po apokalipsie, bo brzmi to aż nadto znajomo. Podobnie, jak wizja rzeczywistości już po, kiedy to światem rządzą mężczyźni, a kobiety, bez praw i wolności, sprowadzone są do roli towaru. "Księga Etty" pokazuje czytelnikowi w miarę ustabilizowaną sytuację, gdzie społeczeństwo ocalałych zajmuje się budowaniem nowej rzeczywistości. Jednak niektóre rzeczy są w niej niezmienne, i aż za bardzo przypominają zasady panujące w starym świecie. Jakby ludzkość niczego się nie nauczyła... przerażające.
 
Historia Etty to nie tylko wizja postapokaliptycznego świata z całą jego brutalnością i sposobami na przetrwanie. Bardzo istotne jest skupienie się na wewnętrznym życiu bohaterki, rozdartej między swoją płciowością i nieodkrytą tożsamością. Pod przykrywką powieści postapo otrzymujemy więc mądrą lekcję akceptacji, tolerancji, łamania stereotypów, rezygnowania z narzucanych ról społecznych i przyjmowania ról płciowych. A ja nie mogę doczekać się ostatniego tomu trylogii!
 
Sardegna

"Fartowny pech" Olga Rudnicka


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Prószyński i S-Ka
 Liczba stron: 304
Moja ocena : 2/6
 
Nie mam czasu na słabe książki, które nie wciągają, a wręcz męczą, a co gorsza, w trakcie ich lektury przechodzi mi ochota na jakiekolwiek czytanie. Staram się takich powieści unikać, ale wiadomo, jak jest. Czasami skusi opis okładkowy, czasami nazwisko autora i człowiek bierze się za lekturę. Do tego, ja jestem niereformowalna, jeśli chodzi o doczytywanie wszystkich rozpoczętych książek, do końca. Nawet jeżeli trafia mi się słabizna, mam wewnętrzny przymus przemęczenia jej do ostatniej strony. Nie kończy się to dla mnie zazwyczaj dobrze, ale nie umiem się wyzbyć tego złego nawyku.
 
Moja ostatnia lektura, "Fartowny pech" Olgi Rudnickiej, przyniosła mi właśnie nie tylko zmęczenie, zniechęcenie, ale i poważny kryzys czytelniczy, który tym razem, na szczęście, nie trwał zbyt długo, bowiem trafiłam na wciągający thriller "Winny" Joanny Opiat - Bojarskiej, który mnie z marazmu wyciągnął raz, dwa. Nie zawsze jednak kończy się to w tak pozytywny sposób. 
 
"Fartowny pech" reklamowany jest jako zabawna, kryminalna komedia pomyłek, a ponieważ czytam całkiem sporo tego typu powieści, ciągle szukając żartów sytuacyjnych, które będą mnie bawić, skusiłam się na lekturę. Poza tym, nazwisko autorki zobowiązuje, w końcu czytałam kiedyś "Natalii 5" i byłam zachwycona. Co mogło zatem pójść nie tak? 
 
Niestety "Fartowny pech" zupełnie nie przypadł mi do gustu. Historia braci Dzianych, Krystiana i Gianniego oraz posterunkowego Filipa Nadzianego, w ogóle do mnie nie przemówiła. I choć początek był naprawdę obiecujący, to gdzie po jednej trzeciej lektury zupełnie straciłam nią zainteresowanie. Nie jestem nawet w stanie powiedzieć, jak rozwinął się główny wątek, i jak zakończył. Tyle się w tej książce dzieje, że trudno ogarnąć fabułę, a co gorsza, czytelnik (ja w każdym razie) nawet nie ma większej ochoty na to "ogarnianie" i podążanie za tropem myślenia, który proponuje autorka.
 
W tej powieści mamy dwóch a nawet trzech równoległych, głównych bohaterów. Filip Nadziany, noszący pseudonim Joker, to policjant mający w życiu dużego pecha. Czego się nie złapie, zarówno w życiu osobistym, jak i zawodowym, kończy się źle, kiedy więc w komendzie staje się pośmiewiskiem wszystkich, postanawia zacząć swoje życie od nowa i szukać szczęścia w zupełnie innym zakątku kraju. Przenosi się na prowincję, do małej miejscowości Paszcze, gdzie może zacząć wszystko od początku, bez etykiety pechowego policjanta. 
 
Drugi bohater to Krystian Dziany, również policjant, który po sprawie zakończonej pobiciem przez dwunastolatkę traci dobre imię i honor. Dziany również ma dość swojego życia, z tym, że nie ma w planie nigdzie się przenosić, tylko w ogóle zrezygnować z zawodu i zostać prywatnym detektywem.
 
W ferworze akcji okaże się, że panowie Dziany i Nadziany mają wspólną przeszłość, kończyli bowiem  razem szkołę policyjną. Teraz będą mieli okazję spotkać się po latach, trafiając do tego samego miasteczka na prowincji, ale zanim do tego dojdzie Krystian zwany Krysiem, dostaje swoje pierwsze zlecenie.
 
Pracodawcą niedoświadczonego detektywa jest jego starszy brat, Gianni, trzeci bohater, który na co dzień mieszka we Włoszech. Jest on płatnym zabójcą i współpracuje z mafią, ale Kryś nie ma pojęcia o podwójnym życiu brata, stąd też od razu godzi się na fuchę. 
 
Gianni ma zobowiązania wobec mafijnych szefów, podejmuje się zadania i musi je wykonać (nie pytajcie mnie jednak o szczegóły tej misji, bo nie mam pojęcia na czym polega, taka jest pokręcona), postanawia więc wykorzystać brata do zdobycia pewnych informacji. Krystian ma udać się do Paszcz i zbadać, kto korzysta ze tamtejszej skrytki pocztowej, odbiera i nadaje przesyłki, bardzo istotne dla mafijnej sprawy.
 
Kryś udaje się do miasteczka, tam spotyka dawnego znajomego Filipa Nadzianego, i stara się prześledzić kwestię skrzynki. Jak to jednak bywa na prowincji, obecność dwóch nowych mężczyzn w okolicy wzbudza ciekawość i wielkie emocje mieszkańców, stąd też działania panów nie ujdą niczyjej uwadze. Ci natomiast nie mają pojęcia, że przekraczając granice Paszcz wplątują się w sam środek mafijnych porachunków.

W czasie nieoficjalnego śledztwa Krystiana, Gianni również nie próżnuje. Niestety przypadkowo wplątuje w zaogniony już konflikt, niewinną dziewczynę. Maja odegra jednak ważną rolę w tej sprawie, staje się bowiem kartą przetargową dla zainteresowanych stron.
 
Niby ciekawa fabuła, zabawna wydaje się też zbieżność nazwisk i imion bohaterów, która daje zapowiedź niezłych żartów sytuacyjnych, tak naprawdę jedynie co mogę powiedzieć o tej książce to to, że jest dla mnie niezrozumiała, a przez to nudna. Mafiozi mają ze sobą jakieś dziwne powiązania i porachunki niewiadomego pochodzenia. W to wszystko zmieszane są kobiety, no ale jakby mogło być inaczej, żeby w tak pokręconej fabule zabrakło jeszcze wątku miłosnego.
 
Nie umiem właściwie powiedzieć, jak ta historia się zakończyła. Oczywiście pozytywnie, natomiast to, co działo się pomiędzy początkiem, a finałem jest dla mnie tajemnicą. Nie mój humor, w sumie to nie znalazłam ani jednej sceny, która by mnie rozbawiła. Gdyby nie mój zwyczaj doczytywania książek do końca, podrzuciłabym lekturę "Fartownego pecha" po pięćdziesięciu stronach.
 
Wiem, że Olga Rudnicka ma grono wiernych fanów i na pewno znajdą się osoby, którym lektura powyższej powieści sprawiła radość. Dla mnie jednak stała się ona przyczyną kryzysu czytelniczego i zniechęciła do czytania w ogóle, stąd taka niska nota.
 
Sardegna

"Biały pył. Piekło na K2" Krzysztof Koziołek


posted by Sardegna on , , , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: Agora
 Liczba stron: 390
Moja ocena : 6/6
 
Uwielbiam książki wysokogórskie opisujące zmagania wspinaczy z najwyższymi szczytami świata. Drogę, jaką muszą przejść, aby zapisać się w historii himalaizmu, i to nie tylko tą fizyczną, ale przede wszystkim psychiczną, walcząc z własnymi słabościami i ograniczeniami organizmu. Książek o górach przeczytałam całkiem sporo, mam też w domu niezłą kolekcję tytułów i to nie tylko z gatunku literatury faktu, ale także beletrystki, nawiązującej do tematyki gór wysokich, albo takich, gdzie akcja toczy się właśnie w takim środowisku (choć tych drugich w mojej biblioteczce jest zdecydowanie mniej).
 
Kiedy więc zobaczyłam zapowiedź nowej książki Krzysztofa Koziołka, człowieka obeznanego z górami, który w 2019 roku za swą powieść "Nad Śnieżnymi Kotłami" otrzymał nagrodę "Książka Górska Roku" w kategorii "Górska fikcja literacka i poezja", stwierdziłam od razu, że to jest to! "Biały pył" to thriller, którego wątek główny kręci się wokół zimowej wyprawy na K2. Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że historia powstała na bazie autentycznych wydarzeń, wszystko bowiem, co zostało opisane w książce, mogłoby zdarzyć się naprawdę. W rzeczywistości jednak zimowa wyprawa na K2 powstała w umyśle autora i nie ma odniesienia do autentycznych postaci.
 
W bazie pod drugim, co do wielkości na świecie, ośmiotysięcznikiem, gromadzi się liczna ekipa wspinaczy, która pod dowództwem kierownika wyprawy, Pawła Bochenka, jako pierwsza na świecie szykuje się do zimowego zdobycia K2.
 
Skład wyprawy jest bardzo różnorodny, a wspinacze szykujący się do zdobycia ośmiotysięcznika to ludzie z tak odmiennymi osobowościami i doświadczeniem, że środowisko himalaistów dziwi się, na podstawie jakich założeń i wytycznych kierownik ułożył taki, a nie inny skład ekipy. Większość himalaistów to profesjonaliści, osoby, które naprawdę znają się na wspinaczce i mają spore doświadczenie, ale w grupie jest także amator, dziennikarz sportowy Krzysztof Garda, jadący w Himalaje, aby napisać artykuł o próbie zdobycia K2 zimą. Garda jest jednak człowiekiem wysportowanym i wytrwałym, dostaje więc szansę przyłączenia się do zespołu, pójścia w górę i wsparcia w przygotowaniu poszczególnych obozów i zaporęczowania trasy.
 
Oprócz Krzysztofa, który traktuje wyprawę raczej luźno, bardziej jako przygodę życia, niż kwestię: być albo nie być, reszta wpinaczy jest mocno zdeterminowana i rządna sukcesu. Najbardziej nastawiony na znalezienie się w zespole atakującym szczyt jest Rafał Brzóska, młody, prężny wspinacz, dla którego bardzo ważne są social media, relacja na żywo z bazy i całodobowy kontakt z fanami. Ma on swoją mini ekipę, dwóch kolegów po fachu, podzielających jego pomysły, podejście do sprawy, będących wsparciem w czasie wspinaczki. Oprócz młodych i niepokornych, w skał ekipy wchodzi także grupa tradycjonalistów, himalaistów ze "starej szkoły"", dla których ważna jest sama idea wspinania i "kontakt" z górą, a także kilku indywidualistów, nastawionych bardziej na własny sukces, niż współpracę z grupą.
 
Barwną osobowością jest także jedyna kobieta w ekipie, Zuza Niska, bardzo doświadczona, zadziorna, pewna swoich umiejętności himalaistka. Zuza ma jednak pewną tajemnicę, związaną z tym, co wydarzyło się na jej poprzedniej wyprawie. Sprawa jest ściśle tajna, kobieta nie wie jednak, że w bazie pod K2 jest ktoś, kto zna jej sekret, a do tego nie pała do niej sympatią
 
Kierownik wyprawy planuje zdobywanie poszczególnych obozów, kompletuje zespoły, czeka na okno pogodowe, jednak z każdym kolejnym wyjściem ludzi z bazy, zdaje sobie sprawę, że w ekipie panuje olbrzymia rywalizacja, wyścig o pierwsze zimowe wejście, a on sam traci nad tym kontrolę. Stworzenie zespołów partnerów z tak niepokornych osobowości, ludzi nastawionych na indywidualny sukces, nie może skończyć się dobrze.
 
Tak, jak pisałam "Biały pył"  to wytwór wyobraźni autora, wszystkie nazwiska wspinaczy są fikcyjne i nie mają odniesień do autentycznych postaci. W tej historii, w rozmowach bohaterów, przewijają się jednak prawdziwe nazwiska himalaistów i wydarzenia, które tylko wzmacniają w czytelniku poczucie, że opisana w książce wyprawa na K2, choć wymyślona, to właściwie mogłaby zdarzyć się naprawdę. Wszelkie opisy zimowego wejścia, zmagania z górą, własnym organizmem, budowanie obozów, a także trudne decyzje, podejmowane na krytycznej wysokości, wsparcie partnerów, gorączka szczytowa, walka o przetrwanie, są bardzo realistyczne, właściwie niczym nie różniące się od literatury faktu.

"Biały pył" trzyma w napięciu, jak zresztą wszystkie książki wysokogórskie opisujące autentyczne wyprawy w Himalaje, z tą różnicą, że tutaj nie znamy zakończenia, a bohaterom wszystko może się jeszcze przydarzyć. Czytając o prawdziwych wyprawach, znamy zazwyczaj ich finał, i choć mocno trzymamy kciuki za powodzenie akcji, nie zawsze są one pomocne. 

Bardzo polecam powieść pana Koziołka. Dla miłośników literatury górskiej będzie ona idealna (na okładce znajdziemy nawet polecankę polskiego himalaisty, Leszka Cichego, który potwierdza, że klimat powieści bardzo przypomina to, co dzieje się podczas prawdziwej wyprawy), natomiast czytelnicy niekoniecznie interesujący się górami również powinni być zadowoleni. W książce jest bowiem wszystko to, co ma dobry thriller: zagadkę do rozwiązania i napięcie do ostatniej strony. Świetna książka!
 
Sardegna

"M jak morderca. Karol Kot - wampir z Krakowa" Przemysław Semczuk


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 290
Moja ocena : ?/6
 
Będąc jeszcze w temacie literatury faktu, we wrześniu, oprócz "Kryminalnego Wrocławia" przeczytałam także drugą książkę utrzymaną w podobnym klimacie. "M jak morderca. Karol Kot - wampir z Krakowa", autorstwa Przemysława Semczuka to wstrząsający reportaż na temat seryjnego zabójcy działającego na terenie Krakowa w latach 60-tych XX wieku, który zamordował dwie osoby, w tym jedno dziecko, napadł i próbował zabić kolejnych dziesięć osób, dokonał także kilku prób podpaleń. Najbardziej przerażający w tej historii jest fakt, iż winnym zbrodni okazał się Karol Kot, nastolatek, świeżo upieczony maturzysta, który doskonale ukrywał swe mroczne instynkty i dla osób postronnych wydawał się być zupełnie nieszkodliwy. 
 
Miałam już kiedyś okazję czytać inną książkę Przemysława Semczuka, opowiadającego o seryjnym zabójcy i śledztwie, jakie przeprowadzono w jego sprawie. "Kryptonim Frankenstein", czyli historia Wampira z Zagłębia, atakującego kobiety na terenie Dąbrowy Górniczej i jej okolic, w latach 60 - 70 tych XX wieku, to również poruszający reportaż, niosący jednak za sobą pewne wątpliwości. Sprawa Marchwickiego, choć bogata w materiały dowodowe, zgromadzone w czasie śledztwa, do dzisiaj wzbudza wiele kontrowersji. Czy na pewno oskarżony i skazany na karę śmierci był tym, kogo szukało całe Zagłębie i Śląsk? 
 
Natomiast sprawa Karola Kota nie wzbudza w czytelnikach takich wątpliwości. Odnalezienie winnego napaści i zabójstwa, podejrzanego młodego mężczyzny, wydaje się kwestią czasu. I faktycznie Kot, człowiek o psychopatycznej osobowości, nie odczuwający skruchy, żalu, dokonujący zbrodni z ciekawości i zaspokojenia "wewnętrznej potrzeby", zostaje bardzo szybko posądzony i oskarżony o popełnione czyny. Zadaniem śledczych będzie potwierdzenie podejrzenia i znalezienie świadków napaści, a także tych, którzy doświadczyli psychopatycznych skłonności chłopaka.
 
Na początku trudno było połączyć młodego mężczyznę, który właśnie skończył technikum i zdał maturę, wybierał się do szkoły wojskowej, gdzie chciał kontynuować naukę, pochodzącego ze zwyczajnej rodziny, mającego świetny kontakt z młodszą siostrą i rodzicami angażującymi się w jego wychowanie, z tymi brutalnymi napaściami, paraliżującymi Kraków. Kiedy jednak śledczy zaczęli przyglądać się Kotowi, okazało się, że nie jest on do końca takim zwyczajnym chłopakiem, jakim zdawał się być. Zafascynowany bronią, a zwłaszcza nożami, chętnie dręczył, upokarzał, krzywdził psychicznie i zadawał ból słabszym kolegom, przed niektórymi z nich odkrywał swe chore fantazje, co do morderczych orgii, w których chciałby brać udział, zachowywał się też agresywnie w stosunku do znajomych mu dziewczyn.
 
Samo mówienie o zbrodni w pewnym momencie przestało mu jednak wystarczać, stąd też postanowił napaść na przypadkową osobę, która wyda mu się odpowiednią ofiarą, stąd też jego pierwszym zrywem było zaatakowanie nożem bezbronnej staruszki. Później poszło już lawinowo, Kot atakował zarówno przypadkowe osoby dorosłe, wszystkie jednak wyraźnie słabsze od niego, jak i dzieci, które po prostu znalazły się na jego drodze w nieodpowiednim dla siebie miejscu i czasie. Najtragiczniejszą w skutkach i najgłośniejszą sprawą w Krakowie, była napaść na jedenastoletniego chłopca, który zmarł na skutek odniesionych ran.
 
Prowadzone śledztwo i aresztowanie Karola Kota potwierdziło, że miał on na swoim koncie znacznie więcej ataków, niż dwa, zakończone śmiercią ofiar. Na szczęście, po hospitalizacji, pozostałe osoby udało się uratować. Oskarżony przyznał się też do kilku prób otrucia i podpaleń, jednak nie wszystkie potwierdzono, co może sugerować, że mordercy rzeczywistość zaczęła mieszać się z chorą fantazją. W trakcie oskarżenia Kot nie ukrywał w żaden sposób swoich czynów, wręcz przeciwnie, opowiadał o nich ze szczegółami, a okazanie, podczas wizji lokalnej, sprawiało mu wyraźną radość.
 
Sardegna

"Najfutbolniejsi. Tajemnica Głupich Dowcipów" oraz "Tajemnica Magicznego Obelisku" Roberto Santiago


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

W czasie wakacji przeczytaliśmy z Młodym dwa kolejne dwa tomy (11 i 12) super serii "Najfutbolniejsi". Zawsze, kiedy trafiamy na nowe, nieczytane jeszcze przez nas książki hiszpańskiego autora piszącego dla dzieci i młodszej młodzieży, Roberto Santiago, wzbudza to w nas wielką radość i emocje. Najbardziej cieszy się oczywiście Młody, ale my z Córką też mamy radochę z poznawania kolejnych przygód drużyny Najfutbolniejszych, FC Solto Alto, czyli dzieciaków grających wspólnie w piłkę nożną w szkolnej lidze. Sport, sportem, ale w każdym tomie oprócz rozgrywek piłkarskich i ważnych meczów, które drużyna rozgrywa, znajdziemy także sporo osobistych perypetii bohaterów i różnych sytuacji, jakie stawia przed nimi życie, szkoła, rodzina i przyjaciele. Do tego, każda część to inna zagadka rozwiązywana przez bohaterów, albo tajemnica, która muszą odkryć, stąd też seria ta łączy w sobie wszystko, co fajne w książkach dla dzieci.
 
Zaprzyjaźniliśmy się z całą jedenastką Najfutbolniejszych. Nie ma innej opcji, kiedy czyta się o ich perypetiach już dwunasty raz! Każdy bohater to inna osobowość, element wspólnej układanki, ważna część drużyny. Ciekawie jest obserwować relacje panujące w tej grupie i towarzyszyć dzieciakom w ich kolejnych przygodach.
 
"Tajemnica Głupich Dowcipów" - tom11
 
Wydawnictwo:  Finebooks
Liczba stron: 336
Moja ocena : 6/6 
  
Tom jedenasty obfituje w wiele trudności, z którymi musi zmierzyć się Łamaga. Przede wszystkim zbliża się 28 grudnia, czyli urodziny bohatera, które zamiast cieszyć wydają się być jednym wielkim koszmarem. A wszystko przez Dzień Niewiniątek obchodzony w Hiszpanii właśnie w tym dniu. Święto to, podobnie, jak Prima Aprilis, jest dniem żartów i robienia sobie nawzajem dowcipów. Łamaga nie cierpi jednak tej formuły i dałby wszystko, żeby nie musieć uczestniczyć w Dniu Niewiniątek. Do tego, drużynę FC Soto Alto elektryzuje wiadomość, że ze względu na cięcie kosztów, planowana jest likwidacja szkolnego boiska do piłki nożnej, i to na pewno nie jest żart. Jakby problemów było mało, zbliża się ligowy mecz z największymi piłkarskimi chuliganami, do którego nie są za dobrze przygotowani. Kapitan przeciwnej drużyny wraz ze swoim ojcem pragną zniszczyć Najfutbolniejszych, rodzice Helenki się rozwodzą, a dziewczyna podejmuje najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Czy może być jeszcze gorzej?

Łamaga wraz z przyjaciółmi będzie musiał stawić czoło wszystkim przeciwnościom, na szczęście razem łatwiej jest pokonywać trudności.
 

"Tajemnica Magicznego Obelisku" - tom 12
 
Wydawnictwo:  Finebooks
Liczba stron: 368
Moja ocena : 6/6 
 
Jedenastka Najfutbolniejszych wyrusza do Argentyny na zaproszenie taty Helenki, aby wziąć udział w kolejnym wielkim piłkarskim turnieju, tym razem międzynarodowym. Chiny, USA, Argentyna i Hiszpania zmierzą się w meczu o nagrodę Magicznego Obelisku.  Legenda mówi, że zwycięzcy, którzy otrzymają obelisk będą mogli wypowiedzieć jedno spełniające się życzenie, stąd też wszystkie drużyny są zdeterminowane, by go wygrać. Ktoś nawet będzie planował kradzież, aby mieć obelisk na własność, stąd też Najfutbolniejsi pod namową pewnego mistrza zen, postanowią uprzedzić wszystkich i zwinąć go, zanim ktoś go sobie przywłaszczy. Oczywiście wyniknie z tego wielkie zamieszanie, ale Łamaga i jego przyjaciele są gotowi na wszystko, aby uchronić obelisk przed niepowołanymi osobami.
 
Dwunasty tom przygód młodych piłkarzy ma charakter bardziej fantastyczny, niż przygodowy, co nie zmienia faktu, że utrzymany jest w podobnym stylu, jak części poprzednie i czyta się go znakomicie. W tym tomie życie bohaterów ulega zmianie, ale i Najfutbolniejszych nie ominie etap dojrzewania. 

Podsumowując, "Najfutbolniejsi" to świetna seria, która sprawia czytelnicza frajdę zarówno dzieciakom, jak i dorosłym. Będziemy czytać ją alej, bowiem tomy 13 i 14 są już dostępne w naszej bibliotece.
 
Przeczytaj także:
Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Ballady morderców. Kryminalny Wrocław" Iza Michalewicz


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron:  446
Moja ocena : ?/6
 
Ciężko jest mi pisać o książkach, które należą do gatunku literatury faktu. W takim przypadku trudno mówić o tym, czy dana książka jest dobra, słabsza, czy mi się podoba, czy raczej nie. Kiedy opisywane wydarzenia są prawdziwe, a jak wiadomo życie pisze najgorsze scenariusze i najbardziej makabryczne zbrodnie, których nie wymyśliłby nawet najlepszy pisarz kryminałów czy thrillerów, trudno po ich przeczytaniu mówić o ocenie książki. Skomentować można natomiast reporterską pracę autora, która dla mnie zawsze jest na najwyższym poziomie. Zebranie ogromnej ilości materiału dotyczącego danej sprawy kryminalnej, a także przedstawienie jej czytelnikowi "na chłodno", z odpowiednim dystansem, ale jednocześnie zaciekawiając i wzbudzając emocje, wymaga nie lada umiejętności. 
 
Nie każda literatura faktu pociąga za sobą czytelnika, jednak to stwierdzenie nie dotyczy książki, którą ostatnio miałam okazję przeczytać przedpremierowo. "Ballady morderców. Kryminalny Wrocław" pani Izy Michalewicz zasługuje na najwyższą uwagę czytelników, a jednocześnie na wyróżnienie dziennikarskiej pracy autorki. Pani Michalewicz w swej książce postanowiła zebrać najgłośniejsze zbrodnie, wstrząsające opinią publiczną a związane z Wrocławiem, które miały miejsce na przełomie ostatnich kilkudziesięciu lat i przybliżyć je czytelnikom.
 
Nie wiem, czy sześć głośnych spraw, których wspólnych mianownikiem jest Wrocław, to pierwsza część jakiejś dłużej serii reporterki, gdzie kolejne książki poświęcone będą innym miastom i ich mrocznej historii, czy to tylko pojedynczy tom, ja w każdym razie biorę w ciemno ewentualną kontynuację.
 
Ze zbrodniami opisanymi w "Kryminalnym Wrocławiu" sprawa wygląda tak, że miałam jakiś przebłysk skojarzeń z nimi związanych. Większość z nich rozgrywała się w czasach, kiedy byłam dzieckiem lub młodszą nastolatką i nie interesowałam się wtedy aktualnymi wiadomościami z kraju, czy ze świata, zwłaszcza, jeżeli miały one związek z kryminologią. Jestem jednak przekonana, że owego czasu, w latach dziewięćdziesiątych, w mediach było o nich głośno, a ponieważ mnie to ominęło, stąd też czytałam książkę zupełnie "na świeżo", w razie potrzeby "doszkalając się" w internecie, nie znałam bowiem ich finału.
 
Pierwsza opisana w książce zbrodnia dotyczy zabójstwa prezenterki telewizyjnej, która prowadziła w lokalnej stacji program dla młodzieży. Kobieta była w siódmym miesiącu ciąży i została zamordowana w swoim domu, a potem umieszczona w wannie, aby upozorować wypadek. Podejrzanym o dokonanie morderstwa był jej kochanek, człowiek poznany na planie filmowym, związany z branżą, który na początku absolutnie nie przyznawał się do zbrodni, ale z czasem zmienił zeznania twierdząc, że kobieta poślizgnęła się i wpadła do wanny uderzając się w głowę. 
 
Drugi rozdział poświęcony jest sprawie zabójstwa miss Polski, która w latach dziewięćdziesiątych była u szczytu kariery w modelingu i została zamordowana na oczach swojego męża i małej córki przez psychofana, człowieka przez lata szukającego z nią kontaktu i śledzącego jej każdy krok. Niepotrzebna śmierć młodej, pięknej kobiety, stojącej u progu życia, wstrząsnęła opinią publiczną, podobnie, jak wiadomość, że po odsiedzeniu kary części kary zabójca został zwolniony z więzienia. 
 
Rozdział trzeci opowiada o lekarce wrocławskiego pogotowia, która z zazdrości zabiła żonę swojego kochanka. Po nawiązaniu romansu z kolegą z pracy i świadomością, że nie zostawi on żony i dziecka, kobieta postanowiła zabić rywalkę. Początkowo planowała dokonać zbrodni za pomocą osób trzecich, ostatecznie jednak sama zwabiła żonę kochanka do samochodu, udusiła, a zwłoki porzuciła z pomocą znajomego. Tutaj również czytelnicy będą mogli poznać ciąg dalszy tej sprawy po niemal dwudziestu latach. 
 
Czwarta sprawa to morderstwo przedsiębiorcy, do którego prawdopodobnie również doszło z zazdrości. Osobą oskarżoną o zabójstwo mężczyzny został pisarz obsesyjnie zazdrosny o swą żonę z którą przedsiębiorca miał mieć romans. Podejrzany Krystian B. został skojarzony z morderstwem dzięki jego książce "Amok" wydanej we wrocławskim wydawnictwie, w której opisał morderstwo bliźniaczo podobne do tego, do które został oskarżony. 
 
Rozdział piąty dotyczy seryjnego zabójcy "Skorpiona",zabijającego swe ofiary za pomocą broni typu skorpion z tłumikiem. Jego ofiarami padło starsze małżeństwo, młoda prostytutka, a także inna kobieta trudniąca się podobną profesją i związany z nią mężczyzna. 
 
Ostatni rozdział to jedna z najgłośniejszych zbrodni z początku XXI wieku. Trzech suterenów brutalnie zamordowało dwudziestoletnią studentkę. Zwabienie kobiety do mieszkania początkowo miało mieć charakter gwałtu, a później wiązać się z wywiezieniem jej za granicę, porwanie wymknęło się jednak mężczyznom spod kontroli.  
 
I to właśnie wokół prób dojścia do prawdy, potwierdzenia kto i dlaczego zamordował, kręcą się poszczególne rozdziały. Iza Michalewicz każde śledztwo przedstawia bardzo skrupulatnie, a czytelnicy mają wgląd w wiele szczegółów zawartych w jego aktach. Co ciekawe, reporterka nawiązuje także do aktualnego statusu każdej ze spraw, dając możliwość sprawdzenia odbiorcom, jak toczą się losy potencjalnych zabójców kilkadziesiąt lat po zbrodni. Zebranego materiału jest naprawdę sporo, o czym świadczy objętość książki i tylko sześć opisanych w niej spraw. Do tego każdy rozdział "Kryminalnego Wrocławia" zawiera autentyczne imiona osób powiązanych ze sprawą, i choć ich nazwiska nie są wymieniane, to internet pomoże dociekliwym czytelnikom dojść i do takich szczegółów.  
 
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że lektura "Ballad morderców" jest specyficzna i nie wszystkich. Dla niektórych czytelników może okazać się zbyt brutalna i za mocna. Jeżeli jednak są tutaj osoby świadomie sięgające po taki książki, chcące dowiedzieć się czegoś więcej na temat powyższych, głośnych spraw kryminalnych, albo poznać jaki był ich finał, powinni być usatysfakcjonowani lekturą.
 
Sardegna

"Szkoła szpiegów na wakacjach" Gibbs Stuart


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments


 
Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 320
Moja ocena : 5/6
 
 
"Szkoła szpiegów na wakacjach" to kontynuacja przygód nastoletniego kandydata na agenta specjalnego, Benjamina Ripleya, a o jego wcześniejszych perypetiach możecie przeczytać w pierwszym tomie albo TEJ notce.
 
Młody bohater kończy pierwszy rok w szkole szpiegów. Nie był to dla niego łatwy czas, choć pełen emocjonujących przygód, nowych znajomości i kształtowania potrzebnych tajniakowi, umiejętności. Gdy tylko Ben trafia do szkoły, nie ma czasu na oswajanie się z sytuacją, musi praktycznie od razu zmierzyć się z próbą schwytania podwójnego agenta wrogiej organizacji, który infiltruje szkołę i wyraźnie stara się uprzykrzyć życie uczniom, jak i nauczycielom. Wróg ma całkiem poważny i niebezpieczny plan mogący zagrozić nie tylko szkole szpiegów, ale i całej CIA, na szczęście Ben z pomocą znakomitej szpieżki Eriki, a może raczej Erika z niewielkim wsparciem Bena radzą sobie z tym problemem.
 
Po ciężkim roku w szkole szpiegów, Ripley pragnie odpoczynku w gronie rodzinnym. Planuje spędzić wakacje z mamą i tatą oraz przyjaciółmi ze starej szkoły, tym bardziej, że dawno nie miał z nimi kontaktu. Niestety plany młodego szpiega będą musiały bardzo szybko się zmienić, bowiem okazuje się, że tradycją szkoły (o której nikt jeszcze nie zdążył Bena poinformować) jest to, że młodzi rekruci spędzają wakacje na obozie szpiegowskim, gdzie dalej pracują nad swoimi umiejętnościami potrzebnymi w ich profesji, czyli walką wręcz, taktyką rozbrajania bomb, posługiwaniem się różnego rodzaju bronią, strzelaniem, szyfrowaniem i wieloma innymi.
 
Stąd też Riplay ma tylko trzy dni na spędzenie weekendu z rodziną, a później ma ruszyć na wakacyjne szkolenie. Jednak podczas weekendu dochodzi nietypowej sytuacji. Otóż Ben spotyka chłopaka, który okazał się podwójnym agentem i owego czasu sprawiał wszystkim olbrzymie kłopoty. Teoretycznie przestępca powinien siedzieć w więzieniu, a nie biegać swobodnie po okolicy. Dlaczego więc tak się nie dzieje?
 
Do tego, wrogi agent daje Benowi propozycję nie do odrzucenia: nastolatek, ze względu na swoje cenne umiejętności ma zasilić szeregi "Pająka", bez możliwości odmowy. Oczywiście młody agent nie ma zamiaru tego robić, stąd też kiedy tylko zaczyna się obóz, a Ben zauważa, że organizacja wyraźnie go śledzi, strasząc i stawiając ultimatum, postanawia poszukać wsparcia u Eriki. Bohaterowie, wraz z niechcianą pomocą Aleksandra Halla, najznakomitszego agenta wszech czasów, a jednocześnie ojca Eriki, muszą rozpracować "Pająka", zanim on zechce zlikwidować Bena.
 
O ile takie działanie możliwe jest na terenie szkoły szpiegów, to jednak na wakacjach, w samym środku dziczy, bez pomocy urządzeń i elektroniki, będzie ono znacznie utrudnione. Benowi i Erice w walce z wrogą organizacją pomoże jeszcze jedna osoba, która pojawi się w najmniej oczekiwanym momencie. Jej obecność będzie dla bohaterów bardzo wspierająca, z drugiej jednak strony, przyczyni się do jeszcze większych kłopotów.
 
"Szkoła szpiegów na wakacjach" trzyma poziom pierwszego. Przygody Bena na obozie będą jeszcze bardziej dynamiczne i szalone, niż te, które miały miejsce w budynku szkoły. Będzie niebezpiecznie, ale nie zabraknie również zabawnych momentów. W tej części pojawi się także nowa postać (ale nie będzie to ta kluczowa osoba, o której pisałam powyżej) - Świstak - agent, który ma opiekować się i trenować dzieciaki na obozie, a jego specjalnością jest survival. Także możecie się domyślić, jakie zamieszanie wprowadzi w życie Bena, który nie dość, że nie oswoił się jeszcze ze świadomością bycia pełnoprawnym kandydatem na szpiega, to już musi zacząć pracować nad byciem survivalowcem.
 
Jeżeli chodzi o moje wrażenia z lektury, jestem bardzo na tak. Dzieciaki czekają na takie historie, lubią, żeby było śmiesznie, ale też przygodowo i dynamicznie. Mój Młody uwielbia serię i już zagadywał o tom trzeci, który na pewno w odpowiednim czasie przeczytamy. Na koniec chciałam jeszcze tylko dodać, że nie polecam czytać poszczególnych części "Szkoły szpiegów" oddzielnie. Obie historie są jednak ze sobą powiązane i żal byłoby sobie zaspojlerować tom pierwszy, lekturą drugiego. Także bierzcie szpiegów pakiecie i bawcie się dobrze!
 
Sardegna

Trójka e-pik październik 2021. Podsumowanie września.


posted by Sardegna on

10 comments

Dzień dobry w październiku! Wrzesień okazał się chyba najtrudniejszym wyzwaniem, jak do tej pory. Nie wiem, czy to przez kategorie, czy może wynika to bardziej z początku roku szkolnego i nawału obowiązków. W każdym razie dziękuję wszystkim uczestnikom za udział i mam nadzieję, że bawimy się dalej. We wrześniu czytaliśmy propozycje Monotemy i Maniczytania, w październiku kategorie wybrały Iwona i Kasia M.
 
W wyzwaniu wrześniowym wzięło udział 21 uczestników, z czego 11 wykonało całe zadanie, 8 osób zrobiło 2/3 zadania, a 2 zrealizowały 1/3. W tym miesiącu na podium ustawiły się: Karolina Sosnowska, Katarzyna Magdalena Marczewska i Paulina, które ukończyły wyzwanie kolejno 17, 23 oraz 24 września. Gratuluję Dziewczyny! W tym miesiącu nie było łatwo, a Wy dałyście radę wywiązać się z zadania najszybciej!
 
Karolina Sosnowska Tanayah czyta
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Arystoteles i Dante odkrywają sekrety wszechświata" Benjamin Alire Sáenz
  • Ptakiem być - Bartosz Szczygielski "Nie chcesz wiedzieć"
  • Powietrze - Carlos Ruiz Zafón "Miasto z mgły"
Katarzyna Magdalena Marczewska - nie prowadzi bloga 
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - Astrid Lindgren „Dzieci z Bullerbyn”
  • Ptakiem być - Andrzej Kowalski „Biały kruk”
  • Powietrze - Kristin Hannah - „Gdzie poniesie wiatr”
 Paulina - Krakowskie czytanie
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Portret Doriana Graya" Oscar Wilde
  • Ptakiem być - "Winni jesteśmy wszyscy" Bartosz Szczygielski
  • Powietrze - "Przebudzenie powietrza" Elise Kova
Tuz za podium ustawiły się:
 
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Julia" -Anne Fortier
  • Ptakiem być -"Wołanie kukułki"- Robert Galbrait
  • Powietrze-  "Księga powietrza i cieni"- Michael Gruber
Jenny - Jenny Dawid
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - Jan Parandowski "Mitologia"
  • Ptakiem być - "Kukułka i wrona" Magdalena Wolff
  • Powietrze- Lew Tołstoj "Wiatronogi"
Natasza - nie prowadzi bloga
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - Taylor Stevens - "Lalka", Clive Cussler - "Potop"
  • Ptakiem być -Suzanne Collins "Ballada ptaków i węży", Piotr Górski - "Kruk"
  • Powietrze - Margit Sandemo - "Wiatr od wschodu"
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "O psie, który jeździł koleją" Roman Pisarski, komiks "Szatan z siódmej klasy" wg Kornela Makuszyńskiego
  • Ptakiem być - "Gdzie narozrabiał kruk" Andrzej Piotrowski
  • Powietrze - "Wiatr od jezior" Katarzyny Enerlich
Els81 - nie prowadzi bloga
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Kamienie na szaniec" Aleksander Kamiński
  • Ptakiem być - "Winni jesteśmy wszyscy" Bartosz Szczygielski
  • Powietrze - "The Four Winds" ("Gdzie poniesie wiatr") Kristin Hannah
Iwona - nie prowadzi bloga
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - „Balladyna” Max Czornyj i in. 
  • Ptakiem być - „Bar Pod Kogutem” John Grisham
  • Powietrze - „Oddech” Monika Jaruzelska
Elżbieta Niewiadomska - nie prowadzi bloga
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - Dan Simmons "Ilion"
  • Ptakiem być - Ann Cleeves "Czerń kruka"
  • Powietrze - "Mgliste powietrze" Ann Cleeves
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Pokój na poddaszu" Wanda Wasilewska
  • Ptakiem być -  "Nieoswojone ptaki" Maria Rodziewiczówna, "Wędrowne ptaki" Karolina Wilczyńska
  • Powietrze- "Obcy powiew wiatru" Magdalena Majcher, "Szept syberyjskiego wiatru" Dorota Gąsiorowska
2/3 zadania wykonały:
 
Agnesto - Agnestariusz
  • Nowa odsłona lektury szkolnej -  "Pieśń o Achillesie"Madeline Miller
  • Ptakiem być - "Dropie" Natalka Suszczyńska
  • Powietrze ---
Anna Kurtasz - InspirowAnka
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - Jan Grabowski "Puc, Bursztyn i goście"
  • Ptakiem być ---
  • Powietrze - Margaret Mitchell "Przeminęło z wiatrem"
makomt - nie prowadzi bloga
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Czarny młyn" Marcin Szczygielski
  • Ptakiem być ---
  • Powietrze - Natasza Socha "Mgły Toskanii"
Agnes - Dowolnik
  • Nowa odsłona lektury szkolnej ---
  • Ptakiem być - "Kallas" Marcin Szczygielski, "Zabójcy bażantów" Jussi Adler-Olson
  • Powietrze - "Cicha jak ostatnie tchnienie" Joe Alex
 Natanna - Moje zaczytanie
  • Nowa odsłona lektury szkolnej ---
  • Ptakiem być - "Zabić drozda" - Harper Lee
  • Powietrze -"Czas burzy" Antonio Socci
Anna Sych - nie prowadzi bloga
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Mistrz i Małgorzata" Michaił Bułhakow
  • Ptakiem być ---
  • Powietrze- "Cień wiatru" Carlos Ruiz Zafon
Maryla Lentowicz - nie prowadzi bloga
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - Monika Śliwińska  "Panny z "Wesela": Siostry Mikołajczykówny i ich świat"
  • Ptakiem być ---
  • Powietrze- "Biały pył" Krzysztof Koziołek
1/3 wyzwania zrealizowały: 

Katarzyna Abramova - Kącik z książką
  • Powietrze -"Czas huraganów" Fernand Melchor
  • Ptakiem być - Maciej Głowacki "Pieśni Chołów"
Na moje wyzwanie złożyło się:
  • Nowa odsłona lektury szkolnej - "Kryptonim Romeo" Wojciech Nerkowski
  • Ptakiem być ---
  • Powietrze -"Biały pył" Krzysztof Koziołek

Zaległości z poprzednich miesięcy nadrobiły:

Dowolnik
  • Pierwsze będą ostatnimi - "Anatomia pęknięcia" Michał Protasiuk
  • Afryka dzika- "Seans w Domu Egipskim" Maryla Szymiczkowa 
Maniaczytania
  • Z przyimkiem w tytule - "Zaginiony klucz do Asgardu" Agnieszka Stelmaszyk 
  • Zdarzyło się w maju - "Przewrotność dobra" Jolanta Kwiatkowska
  • Wehikuł czasu - "Łowca tygrysów" Paullina Simons
monweg
  • ile prawdy w fikcji -  "Rok magicznego myślenia" - Joan Didion
  • w marcu urodzeni - "Dom Głosów" - Donato Carrisi
  • cudne miejsca -"Milczący zamek" - Kate Morton
  • knedliki i smażony ser - "Ostatnia podróż Winterberga" - Jaroslav Rubis
Mięta
  • Francuskie klimaty - "Czekolada"-Joanne Harris
 Cel:

Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

Zasady:

*  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
*  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
*  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
jeden z tych gatunków zostanie zaproponowany przeze mnie, wybór drugiego i trzeciego będzie zależał od Was
*  w trzecim tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
*  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
* osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
*  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
* miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatora wyzwania 
 
***

Coś lub nic
Paździerze
Woda 

Kategorie październikowe wyglądają niepozornie, ale nie dajcie się zwieść ich krótkim nazwom! Moja propozycja to Coś lub nic, czyli wszystkie książki, które w swym tytule zawierają te słowa "coś", "lub" "nic". Wyrazy te mogą być użyte, jako słowo lub jako część wyrazu. A ponieważ jest to naprawdę trudna opcja, dokładam jeszcze nic na okładce, czyli książki z bardzo oszczędną szatą graficzną.

Paździerze to kategoria wymyślona przez Iwonę. Tutaj istotny jest ciąg skojarzeń: październik - paździerze - len. A zatem w tej opcji czytamy wszystkie książki, które mają „len” w imieniu lub nazwisku autora lub w tytule.
 
Trzecia kategoria, czyli Woda, to propozycja Kasi M. W tym przypadku kontynuujemy tendencję żywiołów (we wrześniu było powietrze, październik to woda) i podobnie, jak ostatnio, zwracamy uwagę tylko na tytuł. Wybieramy książki z wodą i wszelkimi jego odmianami w tytule, ale także te, których tytuł kojarzy się nam z tym żywiołem (morze, ocean, jezioro, deszcz, kropla, wodospad itd.) 

Tradycyjnie, TUTAJ znajduje się nasza Trójkowa grupa na FB, do której można w każdej chwili dołączyć. Do czego zachęcam. Proszę o podmienienie banera na aktualny i zapraszania znajomych do zabawy. Nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek, wystarczy czytać, podzielić się opiniami i dobrze bawić! 
 
Sardegna