Pages

piątek, kwietnia 28, 2023

Blogowe podsumowanie miesiąca - kwiecień 2023

Po imprezowym marcu przyszedł pracowity kwiecień. Miesiąc minął mi w tak szybkim tempie, że nawet nie zdążyłam się rozkręcić, a już przyszedł czas na przygotowanie podsumowania. W kwietniu zupełnie nie miałam weny na czytanie, czego wynikiem są trzy powieści, ale za to poświęciłam czas na inne aktywności. Napisałam osiem postów na blogu, w tym kilka zaległości, z czego jestem naprawdę zadowolona. Maj zapowiada się równie pracująco, jak kwiecień, ale mam nadzieję, że znajdę czas na to, co lubię najbardziej.

Lista przeczytanych:


1. "Dwa groby" Douglas Preston, Lincoln Child - 5
2. "Biały ogień" Douglas Preston, Lincoln Child - 6
3. "Pan Samochodzik i Niesamowity Dwór" Zbigniew Nienacki - 5 
4. "Lawenda w chodakach" Ewa Nowak - 5

Imprezy kulturalne:

W ostatnim dniu marca miałam przyjemność wziąć udział w fantastycznym wydarzeniu "Kobiety tu i teraz w Mikołowie" organizowanym przez Miejską Bibliotekę Publiczną. Będąc gościem, wśród innych fantastycznych kobiet z mojego miasta, mogłam zaprezentować swojego bloga i opowiedzieć, co robię w sieci i poza nią. Nie tylko ja opowiadałam o książkach, bowiem na wydarzeniu zaprezentowały się również mikołowskie pisarki: Ania Wojtkowska - Witala, Aleksandra Rak i Alina Przydatek z KiciNici.


W kwietniu miało miejsce także walne zebranie naszego stowarzyszenia Śląscy Blogerzy Książkowi. Na którym to oficjalnie zakończyłam etap 5 letniej kadencji w zarządzie ŚBK. Dziękuję za te 5 oficjalnych lat i 5 nieoficjalnych (tak, tak Śląscy Blogerzy Książkowi istnieją już 10 lat!) Kawał roboty za nami! Nowemu zarządowi życzę wszystkiego najlepszego na "nowej drodze życia". Będę wspierać.


W kwietniu wybrałyśmy się też z Córką na Książkonalia Kids organizowane przez Beatę z Opowiem Ci. Wprawdzie wzięłyśmy udział tylko w jednym panelu, ale i tak warto było wstąpić, przy okazji szybkiej kawki w Katowicach.  


Nowości:

"Zły las" Andrzej Pilipiuk
"Cieszyn prowadzi śledztwo" Marta Matyszczak
"Parabellum. Głębia osobliwości" Remigiusz Mróz
"Trucizna" i "Litr ciekłego ołowiu" Andrzej Pilipiuk
"Jeździec miedziany", "Tatiana i Aleksander" Paullina Simmons
"Księgi Jakubowe" Olga Tokarczuk
"Zła miłość" Marta Guzowska
"Emigracja" Malcolm XD
"Cuba libre. Notatki z Hawany" Yoani Sanchez
"Młodość Martina Bircka" Hjalmar Söderberg
"Dwie królowe" Philippa Gregory

Serialowo:

W kwietniu miałam wyjątkową wenę na seriale. Obejrzałam cztery zupełnie różne od siebie, produkcje, ale każda z nich jest interesująca na swój sposób.

"Gabinet osobliwości" - każdy odcinek opowiada inną historię, wszystkie utrzymane są w atmosferze grozy, choć w różnej jej odsłonie. Niektóre straszne opowieści robiły na mnie większe wrażenie, inne nieco mniejsze, ale całość oceniam dość pozytywnie.

"Wellmania" - serial nakręcony na podstawie książki o tym samym tytule, z Celeste Barber w roli głównej. Czterdziestoletnia Australijka Liv, która robi karierę w USA kosztem swojego zdrowia psychicznego i fizycznego, wraca w rodzinne strony na urodziny przyjaciółki. Na skutek nieszczęśliwego wypadku trafia do szpitala, gdzie po kompleksowych badaniach nie dostaje zezwolenia "zdrowotnego" na powrót do Stanów. Musi poprawić swoje wyniki krwi, wtedy otrzyma zieloną kartę. Liv nie planuje jednak radykalnie zmieniać swojego życia, chętnie natomiast podejmie się kilku prób doprowadzenia się do porządku, "na skróty". Fajna historia, trochę zabawna i przewrotna, trochę gorzka, z tajemnicą rodzinną. 
 
"Red Rose" - mroczny serial młodzieżowy, w którym grupa angielskich nastolatków próbuje rozwiązać tajemnicę śmierci jednej z koleżanek. Rochell zainstalowała aplikację Red Rose, która zmieniła jej życie w koszmar. Czy aplikacja może zabić człowieka? 

"Obsesja" - mroczny thriller, który toczy się dość leniwie, bohaterowie poruszają jakby w zwolnionym tempie, jednak to wszystko sprawia, że historia wydaje trochę nierealna, a jednocześnie boleśnie rzeczywista. Pomiędzy przyszłym teściem, a przyszłą synową wywiązuje się gorący romans, który wymyka się bohaterom spod kontroli. Fascynacja, przeradzająca się w obsesję zagrozi nie tylko przyszłości całej rodziny, ale również zniszczy niejedno życie.   

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

Filmowo: 

W kwietniu obejrzałam 9 filmów, co daje mi ostatecznie 39 filmów w ciągu 4 miesięcy (styczeń18+luty 9+ marzec 3 + kwiecień 9 = 39) 

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

1. "Escape room: Najlepsi z najlepszych" reż. Adam Robitel - świetny film, jeśli ktoś lubi klimat zagadek, morderczych pokojów zagadek i teorii spiskowych. Bohaterowie pierwszej części filmu ponownie muszą się zmierzyć z organizacją, porywającą ludzi do przechodzenia kolejnych escepe roomów.  

2. "Mgła" reż. Frank Darabont - film ten oglądałam kilka lat temu i jedyne, co z niego zapamiętałam, to przejmujące zakończenie. Chciałam sprawdzić, czy po latach nadal wywrze na mnie takie wrażenie. No cóż, emocje były zdecydowanie mniejsze, ale sam pomysł na fil grozy uważam za nienajgorszy. Na miasteczkiem unosi się gęsta mgła, w której czają się istoty nie z tego świata, atakujące każdego, kto się w nią zagłębi.

3. "Zabójcze wesele" reż. Jeremy Garelick - komedia kryminalna z Jennifer Ainston i Adamem Sandlerem w rolach głównych. Druga część przygód małżonków Spitz - pary detektywów amatorów, jest podobna w formacie do części pierwszej, czyli "Zabójczego rejsu". Bohaterowie dostają zaproszenie na ekskluzywne wesele maharadży, poznanego przy okazji poprzedniej przygody. W dniu zaślubin pan młody zostaje jednak porwany, a stoi za tym ktoś z gości weselnych. Piękne widoki, wieża Eiffla nocą, niektóre momenty faktycznie zabawne. Przyjemna rozrywka.

4. "Kryptonim Polska" reż. Piotr Kumik - komedia pokazująca w krzywym zwierciadle "starcie" dwóch środowisk, a wszystko dzięki połączeniu gorącym uczuciem Staszka, członka Związku Młodzieży Radykalnej i Poli, lewicowej aktywistki. 

5. "Przewodnik po miłości" reż. Steven Tsuchida - sympatyczna komedia romantyczna tocząca się w pięknej scenerii Wietnamu, z cudnymi, egzotycznymi krajobrazami, wyjątkowymi zabytkami, lokalnymi atrakcjami i przysmakami. Amanda, przedstawicielka wielkiego biura podróży ze Stanów, leci do Wietnamu, aby przyjrzeć się małej firmie, zajmującej się organizowaniem wycieczek po Wietnamie, ale w mocno nietypowy sposób. Sinh, sympatyczny przewodnik pokazuje dziewczynie, jak można podróżować i odkrywać przy okazji samego siebie. 

6. "Milczenie" reż. Robin Pront - thriller toczący się w dość surowym klimacie. Zdziwaczały i samotny myśliwy tropi w lesie zabójcę nastolatek, który prawdopodobnie jest odpowiedzialny również za uprowadzenie i zamordowanie przed pięciu laty jego córki.

7. "Gierek" reż. Michał Węgrzyn - wariacja na temat działalności Pierwszego Sekretarza PR, Edwarda Gierka. Główna rola Michała Koterskiego, choć początkowo wydała mi się zupełną porażką, ostatecznie wypadła całkiem pozytywnie. 

8. "Ambasada" reż. Juliusz Machulski - młode małżeństwo przenosi się do Warszawy do kamiennicy wuja, odkrywając, że winda przenosi ich w czas wprost do 1939 roku. Młodzi postanawiają powtrzymać Hitlera przed wywołaniem zbliżającej się wojny.

9. "Punisher" reż. Jonathan Hensleigh  - mroczny thriller z roku 2004. Agent specjalny Frank Castle chce odejść ze służby, musi dokończyć tylko ostatnie zadanie. Misja pod przykrywką nie kończy się jednak dobrze, w strzelaninie ginie bowiem syn znanego w mieście mafioza, Howarda Sainta (John Travolta). W odwecie mafia zabija całą rodzinę Franka, który cudem ocalony z masakry obiera sobie za cel zemścić się na zabójcach jego bliskich.

Muzycznie:

W kwietniu na słuchawkach brzmiał mi świetny kawałek "I'm blue" Faouzii. Przeróbka hitu z przed dwudziestu lat zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie, choć nie jestem zwolenniczką takich nowości. Piosenka wchodzi w skład ścieżki dźwiękowej serialu "Red Rose", zawierającej jeszcze kilka innych fajnych przeróbek znanych utworów.


Drugim kawałkiem jest cudowny "No leaf clover" Mettalicy z symfonicznej płyty S&M. Przypomniałam sobie, że go uwielbiam!


A jak Wam minął kwiecień?

Sardegna

wtorek, kwietnia 18, 2023

Spektakl "Spin doktor" w Teatrze Miejskim w Gliwicach

"Spin doktor" to kolejny spektakl obejrzany w Teatrze Miejskim w Gliwicach. Jest to nieco inne przedstawienie niż te, z którymi do tej pory miałam do czynienia, jest to bowiem thriller polityczny, historia mocno filmowa, jakby żywcem przeniesiona na deski teatru z dużego ekranu kinowego. I faktycznie ma to potwierdzenie w genezie tego spektaklu, bowiem jego reżyser Beau Willimo to twórca wielu scenariuszy filmowych, w tym serialu "House of cards". Sztuka o oryginalnym tytule Farragut North zainspirowała Geogra Clooneya, który w 2011 roku wyreżyserował na jej podstawie film "Idy marcowe", grając w nich jedną z głównych ról.  


Spin doktor jest określeniem człowieka współpracującego ze znanymi politykami lub partiami politycznymi, głównie przed kampanią wyborczą. Zajmuje się dbaniem o ich pozytywny wizerunek w mediach, śledzi wszelkie informacje na ich temat i reaguje na ewentualne plotki, czy pomówienia.  

I to właśnie takim tytułowym spin doktorem jest Maks Majer, młody, ambitny człowiek, szef kampanii PR senatora Meringa. Maks swoją karierę na tym stanowisku zaczął już w wieku 19 lat, ma więc spore, zdobyte przez lata, doświadczenie. Przez współpracowników określany jest, jako człowiek bezwzględny, który nie cofnie się przed niczym, aby osiągnąć swój cel. A jego aktualny cel jest prosty: zapewnienie sztabowi wyborczemu zwycięstwa. 


Walka, na którą szykuje się jego pracodawca jest mocno zacięta. Przeciwnicy senatora Meringa, jak i jego partia, mają bardzo wyrównane poparcie wśród społeczeństwa. Dlatego też Maks ostro działa, aby osiągnąć przewagę. Ostatnią kartą przetargową wydaje się być poparcie Meringa w mediach przez znanego w kraju celebrytę, który planuje oficjalnie opowiedzieć się za jedną opcją polityczną.

Kiedy rozmowa mediacyjna z owym celebrytą jest już ustalona i właściwie staje się formalnością, do Maksa zgłasza się Lena, szefowa sztabu przeciwnej partii politycznej, z nietypową propozycją. Informuje chłopaka, iż z jej źródeł wynika, jakoby jego partia stała na przegranej pozycji. Więc jedyne, co mu zostało, to dołączenie do jej zespołu, aby ostatecznie Maks znalazł się w drużynie zwycięzców.

Niezobowiązująca rozmowa z Leną przeobraża się w podjęcie kluczowej decyzji. Maks początkowo chce odrzucić jej propozycję, jednak z czasem zaczyna coraz bardziej się nad nią zastanawiać. Jego cała dotychczasowa kariera staje pod znakiem zapytania, stawiając przed bohaterem bardzo poważny problem.

Jaką decyzję podejmie Maks? Nie chciałabym zaspojlerować zakończenia i tego, jak zakończy się ta intryga dla bohatera, mogę jednak powiedzieć, że Maks będzie musiał zdecydować, czy działa tak, jak do tej pory, czyli stawia wszystko na jedną kartę, po to,  aby osiągnąć swój cel, czy może jednak pójdzie w inną stronę, lojalności i uczciwości wobec pracodawcy, ale też samego siebie.


"Spin doktor" dostarczył mi nieco innych wrażeń, niż spektakle obejrzane do tej pory na deskach Teatru Miejskiego w Gliwicach. Przedstawienie, dla którego inspiracją stał się film to dla mnie nowa forma rozrywki, ale dzięki temu, mogłam doświadczyć czegoś nowego i skonfrontować się z historią, którą znam właściwie z codziennej, polskiej sceny politycznej i społecznej. 

Zachowania zaprezentowane w sztuce, zarówno przez bohatera, jak i jego współpracowników, cały czas się dzieją, jednakże dla przeciętnego zjadacza chleba stały się one już tak powszednie, że przestały zwracać jakąś szczególną uwagę. Jednak "Spin doktor", pod przykrywką trzymającej w napięciu historii politycznej, daje szansę na przyjrzenie się tej sytuacji. 

"Spin doktor"

  • Tekst: Beau Willimon
  • Tłumaczenie: Grzegorz Krawczyk
  • Reżyseria: Grzegorz Krawczyk
  • Scenografia i kostiumy: Robert Woźniak (Grupa Mixer)
  • Projekcje: Emilia Sadowska
  • Nagranie materiałów do projekcji: Bartosz Dziuba
  • Muzyka: Sławomir Kupczak
  • Obsada: Mariusz Galilejczyk (Max Majer),  Aleksandra Gałczyńska (Ada), Dariusz Niebudek (Frantz Berg)*, Jolanta Olszewska (Lena Lencz) , Maciej Piasny (Bruno), Aleksandra Wojtysiak (Iga Horowicz) 

Sardegna

niedziela, kwietnia 16, 2023

"Prowadź swój pług przez kości umarłych" Olga Tokarczuk


 Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron:  320
Moja ocena : 5/6

"Prowadź swój pług przez kości umarłych" to moja ostatnia zaległość z urlopowego czytania. Zabrałam książkę noblistki na zeszłoroczne wakacje ze świadomością, że znam właściwie jej fabułę, więc nie spodziewam się po niej wielkich fanfar. Powieść jest bowiem pierwowzorem filmu "Pokot" w reżyserii Agnieszki Holland, który oglądałam w 2020 roku, stąd też miałam poczucie, że zaspojlerowałam sobie wszystko, co tylko mogło stać się dla mnie elementem zaskoczenia. 

Ku mojemu zaskoczeniu, tak się jednak nie stało, a lektura dostarczyła mi wielkiej przyjemności. Na szczęście film nie jest idealnie wierny książce, co okazało się wielkim pozytywem, mogłam bowiem spojrzeć na tę historię świeżym okiem. Dodatkowym plusem fabuły są także bogate rozważania bohaterki, związane z otaczającą nas rzeczywistością, naturą, światem zwierząt i roślin, nawiązania do niektórych zachowań ludzkich, czy obserwacji społecznych.

Film był typowo kryminalny, powiedziałabym nawet, że bardziej przypominał mi klimatem mroczny thriller. Natomiast książka ma raczej charakter filozoficzny, choć niepozbawiona jest wątku kryminalnego. Rozważania bohaterki na temat człowieka i jego wartości, którą można poznać między innymi po tym, jak traktuje zwierzęta i otaczającą go naturę, sprawiają, że czytelnik zaczyna zastanawiać się nad tym, jak sam postępuje i czy przypadkiem nie powinien mieć sobie czegoś do zarzucenia w ferworze konsumpcyjnego trybu życia, jaki prowadzi.

Nie przepadam za książkami, które mówią mi, jak mam żyć i zbyt moralizują. Jednak w przypadku tej powieści nie czułam nachalności. Najważniejsza stała się dla mnie historia kryminalna, a rozważania bohaterki z naturą w roli głównej, fajnie ją uzupełniały.

Janina Duszejko jest wiekową kobietą, która mieszka w jednej z małych wsi w Kotlinie Kłodzkiej, w pobliżu granicy z Czechami. Kobieta prowadzi spokojne życie w jednej z chat, a jej głównym zajęciem jest doglądanie okolicznych domków o charakterze letniskowym i przypilnowanie, by nie doszło w nich do przypadkowej dewastacji. Raz w tygodniu prowadzi też lekcji angielskiego w lokalnej szkole, ale głównie jest takim cichym "strażnikiem" okolicy, mającym baczenie na wszystko wokół.

Kobieta prowadzi też jawną wojnę z kłusownikami polującymi w okolicy, nienawidząc ludzi, którzy z ambony strzelają do niewinnych zwierząt. Właściwie codziennie znajduje w swoim sąsiedztwie ciała zastrzelonych zwierząt i to głównie poza sezonem łowieckim. Janina jest doskonale znana policji, gdzie regularnie składa raporty z kolejnych znalezisk, nikt jednak nie traktuje jej poważnie. Polowania są bowiem we wsi traktowane, jako naturalna rozrywka, stąd też nikomu nie przeszkadza taki sposób spędzania wolnego czasu przez lokalnych mężczyzn.

Sytuacja zmienia się jednak z w momencie, kiedy w lesie zostają znalezione zwłoki jednego z miejscowych kłusowników. Mężczyzna nazywany przez Janinę "Wielką Stopą" zmarł na skutek udławienia się kością z pieczeni z sarny, co dla kobiety staje się jasnym sygnałem, że to zwierzęta zemściły się zza grobu na swoim prześladowcy. Oczywiście policja traktuje tę śmierć, jako nieszczęśliwy wypadek, jednak kiedy pojawiają się kolejne zwłoki, tym razem samego komisarza, zaplątanego we wnyki rozstawione w lesie i rozszarpanego przez zwierzęta, sprawa nie wydaje się już taka przypadkowa. Wokół wnyk znajdują się tropy wielu zwierząt, co dla Janiny jest kolejnym potwierdzeniem na zemstę natury za zbrodnie dokonane przez kłusowników. 

Kiedy ginie kolejny człowiek, nowobogacki sąsiad Janiny, nie mający poszanowania, ani dla ludzi, ani dla zwierząt, sprawa robi się coraz bardziej tajemnicza. Bohaterka składa na komendzie kolejne zeznania, w głębi duszy ciesząc się z tego, że zwierzęta w końcu zaczęły atakować swoich prześladowców, co może doprowadzić do zakończenia tego festiwalu bezsensownych mordów. Jednak, czy faktycznie zwierzęta mogą doprowadzić do celowej śmierci ludzi? Czy natura odpowiada człowiekowi pięknym za nadobne? A może wypadki, które doprowadziły do śmierci kłusowników, nimi nie były, tylko ktoś pomógł mężczyznom w zejściu z tego świata?

Tak, jak napisałam na początku, "Prowadź swój pług przez kości umarłych" to nie tylko kryminał, czy thriller (choć po moim powyższym opisie tak mogłoby się wydawać), ale dzięki monologowi Janiny, jaki prowadzi w kontekście śmierci kłusowników, staje się interesującą powieścią filozoficzną, skłaniającą czytelnika do różnego rodzaju przemyśleń. Poza tym, książka jest także interesującą powieścią obyczajową, głównie za sprawą opisów małomiasteczkowej społeczności i nieco klaustrofobicznej atmosfery jej towarzyszącej. Ciekawie obserwować całą gamę różnorodnych postaci i śledzić ich poczynania, choć nie wszystko, co zaprezentują będzie się czytelnikowi podobać.


Jestem bardzo zadowolona z lektury, mimo iż znałam zakończenie tej historii, to i tak dałam się ponieść emocjom rozwiązywania zagadki kryminalnej, jak i rozważaniom głównej bohaterki. Nie jest to może moja ulubiona powieść polskiej noblistki, bo niezmiennie jest nią "Prawiek i inne czasy", ale "Prowadź swój pług przez kości umarłych" na pewno zostanie w mojej pamięci na dłużej.

Sardegna

czwartek, kwietnia 13, 2023

"Paradoks" Artur Urbanowicz

Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron:  592
Moja ocena : 5/6

"Paradoks" jest kolejną książką Artura Urbanowicza, z którą miałam okazję się zapoznać. Pod koniec roku czytałam "Demana", który tak mi się spodobał, że wyróżniłam go jako moją książkę roku 2022. Chcąc jeszcze trochę pobyć w świecie wykreowanym przez autora, wzięłam się za nową lekturę. "Paradoks" miał premierę w 2020 roku, ale mi dopiero teraz udało się ją zakupić po okazyjnej cenie (oczywiście na Vinted). Książka ma pokaźne rozmiary i jest kolejną ponad pięciusetstronicową cegłą w dorobku Artura Urbanowicza, ale do takich właśnie historii nas przyzwyczaił.

Na pierwszy rzut oka określiłabym "Paradoks", jako horror, jednak ma on w sobie sporo elementów thrillera psychologicznego, science fiction, ale także powieści obyczajowej i kryminału. Dlatego nie można porównywać go do atmosfery typowej powieści grozy, czyli "Inkuba", czy "Gałęzistego". ani bardziej komiksowego "Demana". Tajemnica "Paradoksu" i jego niepokojącego klimatu opiera się raczej na tym, co dzieje się w umyśle głównego bohatera, na jego przemyśleniach, próbie dochodzenia do prawdy, i właściwie do ostatniej strony nie wiadomo, co jest rzeczywiste, a co wytworem wyobraźni.

Maks Okrągły jest najlepszym studentem na wydziale matematyki Uniwersytetu Gdańskiego. Pochodzi z małej miejscowości, wychowywany przez ojca, porzucony przez matkę, w studiach w dużym mieście upatruje swoją szansę sukces i lepsze życie. Maks ciężko pracuje, uczy się pilnie, do tego jest perfekcjonistą w każdym calu. Oprócz tego, że ma najlepsze oceny, za cokolwiek się bierze, robi to na 100%. Jest człowiekiem bardzo poukładanym, schematycznym, jego dniem rządzi powtarzalność, nawet zwykłe czynności wykonuje w taki sposób, aby jak najbardziej oszczędzać czas i pracować efektywniej.

Maks przez swoje sfokusowanie na zasadach, jakie sam sobie narzuca, uznawany jest przez otoczenie za dziwaka. Nie jest zbyt lubiany w towarzystwie, ani wśród swoich współlokatorów, ma problem z nawiązywaniem relacji z kobietami, stąd też nie ma dziewczyny, na wydziale ma kontakt właściwie tylko z dwójką znajomych, a przez resztę kolegów z roku zazwyczaj jest wykorzystywany tylko do pomagania w nauce lub przekazywania notatek.

Perfekcjonizm Maksa w pewnym momencie zaczyna przekraczać granice zdrowego rozsądku, stając się przekleństwem dla chłopaka. Mimo iż robi on wszystko zgodnie z własnymi zasadami, to każde nawet najdrobniejsze potknięcie staje się dla niego źródłem żalu i karania siebie za to, że kolejny raz nie podołał. Taka sytuacja wprowadza bohatera w stan wiecznego niepokoju i zagrożenia, co więcej, staje się źródłem paranoi.

Najpierw zauważa dziwne rzeczy dziejące się wokół niego. Początkowo uznaje je za dziwny zbieg okoliczności, chociaż przy swojej schematyczności, powtarzalności i trybie życia, jaki prowadzi, ciągle sobie przypomina, że przecież nie ma czegoś takiego, jak przypadek. Potem wydaje mu się, że ktoś go śledzi, a nawet więcej, że ktoś się pod niego podszywa. Drobne sytuacje zaczynają wyprowadzać Maksa z równowagi, bo świadomość, że w mieście jest osoba łudząco do niego podobna, sobowtór, który rozmawia z tymi samymi ludźmi, załatwia podobne sprawy, wydaje mu się przerażająca.

Maks zaczyna szukać w swej przeszłości informacji, jakoby miał brata bliźniaka. W związku z tym decyduje się nawet na rozmowę z dawno niewidzianą matką. Okazuje się jednak, że takiej sytuacji nie było, dlatego naśladowca musi być jakimś obcym, który prześladuje go z nieokreślonego powodu.

Sobowtór staje się jednak coraz bardziej bezczelny, przejmuje kontakty z przyjaciółmi Maksa, podrywa dziewczynę, z którą ten nie mógł się dogadać, próbuje przeniknąć w każdą sferę życia i ja kontrolować. Tak naprawdę jednak nikt nie potwierdza wersji wydarzeń chłopaka, uważając go za zbzikowanego paranoika. Stąd też bohater zwraca się o pomoc jedynego człowieka, który zdaje się mu wierzyć, do lokalnego stróża prawa. Wspólnie z funkcjonariuszem ustalają pewne zasady postępowania w sytuacji zagrożenia, jednak Maks nigdzie i z nikim nie czuje się już bezpieczny.

Kim jest tajemniczy brat bliźniak Maksa? Czy on w ogóle istnieje? A może jest tylko wytworem jego wyobraźni i obsesji perfekcyjnego życia? Dlaczego nikt, oprócz chłopaka nie potwierdza wersji istnienia mrocznego sobowtóra? Czy cokolwiek, co przydarza się bohaterowi ma jakieś logiczne wytłumaczenie? O co właściwie chodzi w tej historii?

Uwielbiam książki Artura Urbanowicza, sądzę, że jest to jeden z ciekawszych autorów na naszej polskiej scenie pisarskiej. Po "Inkubie" i "Demanie" biorę wszystkie jego powieści w ciemno. "Paradoks" również mnie nie rozczarował. Muszę przyznać, że historia jest mocno nietypowa, pełna rozważań, przez to bardzo rozbudowana, ale jednocześnie bez zbędnych wątków wykreowanych na siłę. Na uwagę zasługuje przede wszystkim warstwa psychologiczna postaci, ale miłośników twórczości autora powinien także zainteresować fakt, że w "Paradoksie" znajdą szereg nawiązań do fabuły innych jego powieści.

Sardegna

wtorek, kwietnia 11, 2023

"Szkoła szpiegów. W tajnej służbie" Stuart Gibbs


Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 327
Moja ocena : 6/6

Pojawienie się kolejnego tomu przygód małoletniego szpiega Bena Ripleya, za każdym razem jest dla nas wielkim świętem czytelniczym, i nie inaczej było tym razem. Piąty tom opowieści ze szkoły szpiegów trzyma poziom, i tak, jak pisałam przy okazji poprzedniego tomu, każda kolejna część paradoksalnie jest lepsza od wcześniejszej. Choć wydaje się to niemożliwe, nowa historia jest jeszcze ciekawsza, pokręcona i jeszcze bardziej emocjonująca.

Ben nabywa nowych umiejętności, jest przenikliwy, a jego umysł pracuje na najwyższych obrotach. Nie dziwi więc, że jego nowa misja zdaje się być najtrudniejsza ze wszystkich. Chłopak dostaje zlecenie od samego Cyrusa Halla. Jego zadaniem ma być ochrona prezydenta Stanów Zjednoczonych. Może nie w sposób bezpośredni, ale istnieje podejrzenie, że w Białym Domu zakorzenił się Pająk i czyha na życie głowy państwa. Ben ma przeniknąć do prezydenckiej rezydencji, udając przyjaciela Jasona Sterna, czyli syna prezydenta i ma obserwować otoczenie oraz ludzi w niej przebywających. A ponieważ CIA nie ma pojęcia, kto jest potencjalnym terrorystą, tym bardziej, że zagrożenie może pochodzić z dowolnego miejsca w Białym Domu, Ben musi mieć uszy i oczy otwarte.

Misja inwigilacyjna od początku jednak idzie źle. Młody szpieg nie daje rady zakumplować się z Jasonem Sternem, syn prezydenta jest bowiem rozwydrzonym i wrednym dzieciakiem, który nie chce pomóc schwytać potencjalnego zamachowca. Do tego, Ben niechcący zraża do siebie prezydentką córkę i całą ochronę, która zaczyna wyjątkowo mocno go obserwować, a to wyraźnie przeszkadza mu wykonywaniu zadania, skoro miał działać w tajemnicy i nie rzucać się w oczy.

Apogeum kłopotów następuje w momencie, kiedyś ktoś w kurtce Ripleya podkłada ładunek wybuchowy, robiąc z nastolatka żywą bombę mającą zlikwidować głowę państwa. Kiedy ten fakt wychodzi na jaw, Ben ratuje sytuację i chroni wprawdzie prezydenta przed śmiercią, ale jednocześnie zostaje oskarżony o zamach. W tym momencie chłopak z bohatera staje się najbardziej poszukiwanym terrorystą w kraju. Nie może liczyć na niczyją pomoc, szkoła szpiegów odcina się bowiem od nieoficjalnej misji, podobnie, jak Cyrus Hall, zaprzeczając, że pomysł przeniknięcia do Białego Domu wyszedł od niego. Nawet Erica Hall, najbardziej utalentowana szpieżka, a jednocześnie koleżanka Bena, odcina się od niego. Chłopak jest więc skazany tylko na swoje, jeszcze niezbyt doskonałe umiejętności agenta, swój spryt i wszystko, czego nauczył się w czasie kilku ostatnich niebezpiecznych misji.

Tak naprawdę jednak Erica nie zostawi swojego przyjaciela w potrzebie i wraz z nieoczekiwanym pomocnikiem, wyruszy Benowi na pomoc. Co zrobić jednak w sytuacji, kiedy całe FBI, CIA, agenci tajnej służby i właściwie wszyscy policjanci w kraju szukają nastoletniego terrorysty? Czy faktycznie Pająk czai się w Białym Domu chcąc zamordować prezydenta? A może w tej historii chodzi o coś zupełnie innego? Czy Benowi uda się kolejny raz oszukać najbardziej przebiegłą, przestępczą organizację w kraju i przetrwać tajną misję w jednym kawałku?

W tej części, jak zwykle wiele się dzieje, jednak nowe przygody Bena są chyba najbardziej niebezpieczne ze wszystkich. Młody szpieg musi wykazać się nie lada sprytem i przenikliwością, aby rozgryźć najnowsze plany Pająka. Niektóre spontaniczne akcje Bena przypominają te rodem z filmów z Jamesem Bondem, chłopak choć zdaje się nieporadny, przy wsparciu Eriki oraz niezastąpionych i wiernych przyjaciół, przemienia się w prawdziwego agenta, zdolnego przeciwstawić się całej armii ścigających go agentów.

Lektura "Szkoły szpiegów. W tajnej służbie" kolejny raz sprawiła nam nie lada przyjemność. Relacja Bena i Eriki weszła na nowy poziom, odsłoniły się też przed czytelnikami kolejne tajemnice Pająka. Z wielką niecierpliwością przyjdzie więc czekać na kolejny tom przygód Bena Ripleya, tym bardziej, że jest już w przygotowaniu. Ciekawe, w jakiej misji przyjdzie brać udział młodemu adeptowi sztuki szpiegowskiej.

Przeczytaj także:

niedziela, kwietnia 09, 2023

Spektakl "Wątpliwość" w Teatrze Śląskim

"Wątpliwość" to wielokrotnie nagradzana sztuka, autorstwa Johna Patricka Shanleya, wystawiana na deskach Teatru Śląskiego w Katowicach oraz Teatru im. Jana Kochanowskiego w Opolu. Miałam okazję obejrzeć ją na kameralnej scenie i to było wyjątkowe doświadczenie. Bo o ile spektakle wystawione na dużej scena największego teatru w Katowicach są fantastyczne, to sztuka obejrzana w tak klimatycznej przestrzeni ma swój wyjątkowy urok.

Spektakl bazuje na grze czterech aktorów i bardzo skromnej scenografii ograniczającej się do szklanego labiryntu z głównym pomieszczeniem, w którym rozgrywają się wszystkie wydarzenia, oraz dwóch krzeseł i biurka. To jednak wystarczy, aby zbudować historię grającą na emocjach widza, opierającą się na niedomówieniach, niedopowiedzeniach, gestach i tym, co nie zostało wypowiedziane na głos, ale w domyśle wybrzmiało aż nadto.


Historia "Wątpliwości" toczy się w katolickiej szkole, którą surową ręką rządzi dyrektorka, siostra Alojza. Kobieta uważa swoją placówkę za miejsce działające zgodnie z tradycjami i twardymi zasadami, stąd też nie ma w niej miejsca na nowatorskie metody wychowawcze i edukacyjne, które ewidentnie stosuje jedna z młodszych nauczycielek, siostra James. Dyrektorka wzywa więc swoją podwładną na rozmowę dyscyplinującą, aby pouczyć ją, jak należy pracować, a przy okazji wskazać miejsce w szeregu.

Siostra Alojza ma też plan. Namawia siostrę James, aby ta miała baczenie na nowego księdza, który prowadzi z chłopcami zajęcia wychowania fizycznego i również wydaje się być zbyt zaangażowanym w swoją pracę i zbyt spoufalającym się z młodzieżą. Taka otwarta postawa nie podoba się oczywiście dyrekcji, ta nakłania więc młodą nauczycielkę, zaczynającą już wątpić w swoje umiejętności, pomysły i sens pracy, aby donosiła na księdza Flynna w sytuacji, która wyda jej się podejrzaną.

I faktycznie, po paru dniach nadarza się okazja rozmowy z księdzem, istnieje bowiem podejrzenie, że pomiędzy nim a jednym z uczniów doszło do dziwnej konfrontacji. Siostra Alozja oczekuje wyjaśnień, jednak ksiądz Flynn jasno tłumaczy sytuację, nie mając sobie nic do zarzucenia, ani do ukrycia. Właściwie, jako jedyny jawnie przeciwstawia się sposobowi prowadzenia placówki, co stawia go od razu na szczycie czarnej listy dyrektorki.

W szkole ma jednak miejsce pewne wydarzenie, które sprawia, że wszystko, co do tej pory się wydarzyło, zmienia swój charakter. Bohaterów ogarnia wątpliwość, czy wyrażone przez nich na głos opinie, na pewno są słuszne. Ktoś bowiem wyraźnie myli się w swojej ocenie, a ktoś inny ma rację. Tylko kto? Podobne wrażenia odczuwa widz, nie będąc pewien tego, w czym uczestniczy. Kiedy już wydaje mu się, że wie, co się dzieje i jego zdanie na temat bohaterów jest już ugruntowane, dzieje się coś, co wszystko zmienia. Nic nie jest pewne w tej historii, no może poza wątpliwością, bo to jedyna stała rzecz.

Klimatu spektaklu oglądanego na małej scenie teatru kameralnego nie da się z niczym porównać. Mała przestrzeń, intymna atmosfera, nieliczna widownia, wszystko to sprawia, że widz ma wrażenie bezpośredniego uczestniczenia w akcji. Aktorzy są na wyciągnięcie ręki, emocje na ich twarzach doskonale widoczne, a w przypadku tej sztuki jest to bardzo istotne, ważny jest bowiem nawet najdelikatniejszy grymas twarzy, zmrużenie oczu, czy gest bohaterów.


"Wątpliwość" nie jest prostą historią, łatwo pokusić się w niej o zbyt pochopne wnioski. Uwielbiam jednak takie pokręcone, nieoczywiste widowiska, do których trzeba dopowiedzieć sobie własny finał. Sztuka trwa 1,5 godziny, a emocje buzują w widzu na długo po jej zakończeniu. Bardzo polecam!
"Wątpliwość"
  • reżyseria i opracowanie muzyczne: Norbert Rakowski
  • scenografia: Maria Jankowska
  • współpraca kostiumograficzna: Agnieszka Zawadzka
  • wizualizacje: Bartek Wójcicki
  • tłumaczenie: Michał Ronikier - Waldemar Janiszek, Tomasz Wustrau
  • realizacja projekcji: Tomasz Wustrau, Marcin Muller
  • inspicjent: Barbara Dudek
  • obsada: Michał Rolnicki (ksiądz Flynn), Judyta Paradzińska (siostra Alojza), Karolina Kuklińska (siostra James), Dorota Chaniecka/Agnieszka Radzikowska (pani Miller)
    Sardegna

piątek, kwietnia 07, 2023

"Krzywe 10" Ewa Nowak


Wydawnictwo: EmpikGo
audiobook: czas trwania 6 godzin 25 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Pola Błasik


Po pierwszej i drugiej części młodzieżowej serii Ewy Nowak ("Wszystko, tylko nie mięta" oraz "Diupa") przyszedł czas na "Krzywe 10". Ależ się cieszę, że postanowiłam wziąć się za przesłuchanie tej serii i przede wszystkim poznać ją we właściwej kolejności (z czym u mnie bywa różnie).

Przygody młodych bohaterów, z ich wszystkimi problemami, troskami, codziennością, pierwszymi miłościami i przyjaźniami, to prawdziwa uczta dla ducha. Lektura kolejnych tomów serii pozwala starszym czytelnikom wrócić do czasów swej młodości, przypomnieć sobie emocje, jakie wtedy im towarzyszyły, czy poczuć klimat beztroskich, letnich wakacji spędzonych w gronie przyjaciół (zwłaszcza "Krzywe 10" w tym pomoże). Młodsi czytelnicy mogą za to łatwo zidentyfikować się z bohaterami, którzy są zwykłymi nastolatkami przeżywającymi swoją codzienność.

W przypadku "Krzywego 10" w centrum wydarzeń stoi grupa młodych ludzi z Warszawy. Witek, Michał, Ala i Dominika spędzają wakacyjny czas na Mazurach, nad jeziorem Krzywe, w siedlisku rodziny jednego z chłopaków. Wraz z nastolatkami urlopuje kolega Witka, Hadrian, wschodząca gwiazda modelingu i mediów oraz Sławek, miejscowy chłopak ze wsi. Nad dzieciakami na zmianę czuwają dorośli: mama Witka odpoczywająca po dość wyczerpującej sprawie rozwodowej, a także bezdzietne wujostwo, Ewa i Krzysztof. Młodzież spędza czas wolny w Krzywem na różnych aktywnościach sportowo - rekreacyjnych, ale też pomaga w siedlisku, rozwiązuje bieżące problemy, pomaga we wsi czy opiekuje się zwierzętami.

Naturalne jest to, że w takiej grupie i wakacyjnej atmosferze rodzą się sympatie, bliższe relacje, pierwsze miłości. Donia podkochuje się w charyzmatycznym Hadrianie, pewnym siebie chłopaku o wielkim wdzięku. Dziewczyna niepewna tego, czy jej uczucie jest odwzajemnione, popełnia wiele fatalnych decyzji, aby zwrócić uwagę chłopaka na siebie.

Michał jest zamkniętym w sobie chłopakiem, trochę nieśmiałym, patrzącym tylko w jednym kierunku, w stronę Doni, ta jest jednak zapatrzona w Hadriana i poza nim nie widzi świata. Witek również szuka wymarzonej dziewczyny, zdaje sobie jednak sprawę, że w towarzystwie charyzmatycznego Hadriana wypada bardzo blado. Ciągle liczy jednak na to, że spotka kiedyś kogoś takiego, dla którego on będzie stanowił centrum wszechświata, a pewny siebie kolega nie będzie stanowił wtedy zagrożenia.

Ala to piękna dziewczyna, która pozornie ma idealne życie. Majętni rodzice, planowany wyjazd do Portugalii, kochający chłopak, piszący listy miłosne co parę dni. Nastolatka jest jednak uważana przez swoich znajomych za osobę, dla której liczą się tylko pozory i wygląd zewnętrzny. Tak naprawdę Ala ma jednak szerokie zainteresowania, wiedzę na różne tematy i dość konkretne oczekiwania wobec życia. Stąd też jest bardzo cięta na sympatycznego, aczkolwiek sprawiającego niezbyt inteligentne wrażenie, Sławka, miejscowego chłopaka, uważając go za wioskowego głupka. Sławek wbrew pozorom nie jest zahukanym chłopakiem ze wsi. Ma w sobie wielką mądrość życiową, którą często dzieli się z dorosłymi, pomagając rozwiązywać im nurtujące problemy. Sławek ma także pewną tajemnicę, ale nie chce jej zdradzać Alicji, pozwalając jej samej zadecydować, czy woli ocenić go po pozorach, czy od tej prawdziwej strony.

Bezproblemowy wydaje się być jedynie Hadrian, jednak jego życie również nie jest wolne od trosk. Pozornie , wszystko układa się u niego idealnie. Kariera się rozwija, popularność rośnie, jednak wszystkie dotykające go problemy, wynikają ze zbyt wygórowanych oczekiwań, jakie ma wobec niego zbyt kontrolująca matka.

Wakacje sprzyjają wymianie doświadczeń nastolatków, zawierania nowych znajomości, prawdziwych przyjaźni, ale przede wszystkim konfrontowanie się z pierwszym, młodzieńczym uczuciem i weryfikowanie, czy to uczucie jest prawdziwe, czy jest tylko wakacyjnym zauroczeniem.

Bardzo podobała mi się trzecia część serii. "Krzywe 10" wprowadza czytelników w fajną, wakacyjną atmosferę, ale pokazuje też, jak mogą wyglądać relacje w grupie nastoletnich przyjaciół. Nie zawsze jest kolorowo i bezproblemowo, ale wzajemna szczerość i pozytywne nastawienie może naprawdę wiele zdziałać. Na koniec chciałam jeszcze tylko wspomnieć, że trzeci tom łączy się z poprzednimi dwoma osobą Dominiki. Nastolatka jest bowiem młodszą siostrą Magdy, dziewczyny Kuby z "Wszystko, tylko nie mięta". Kiedy grupa młodych ludzi odpoczywa nad jeziorem, Magda, Kuba, Wiktor i Damroka (bohaterowie "Diupy") podróżują wspólnie po Europie, a Dominice na bieżąco o wyprawie opowiada w listach jej siostra.

Sardegna