Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Amber. Pokaż wszystkie posty

"Wariant" Robison Wells


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments


Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 304
Moja ocena : 5/6

Ciągle mam zaległości. W prawdzie jest ich już coraz mniej, jednakże stos książek do opisania nie maleje, podobnie, jak tych do przeczytania "na wczoraj". Miło jest jednak zrobić sobie odmianę w postaci książki własnej, a jeszcze lepiej, jeśli to jest pożyczka, z którą w prawdzie nie muszę się spieszyć, ale wiecie jak to jest. To taki mały, leżący na półce, wyrzut sumienia...

W każdym razie zabrałam się za "Wariant", młodzieżówkę zupełnie nieznanego mi autora, jednakże poleconą przez Przyjaciółkę, która jest wielką fanką Patricka Redmonda ("Czarne słońce", "Gra w życzenia"), więc mniej więcej wiem, czego mogę się po niej spodziewać. Z okładkowych opisów dowiedziałam się, że powieść wciąga, jak seria "Gone" - tego nie potwierdzam, jednakże przyznaję: przeczytałam książkę w jedne wieczór.

Bardzo podoba mi się koncept powieści: nastolatek Benson, nie mający szczęścia do rodzin zastępczych, postanawia wreszcie zadecydować o sobie i składa podanie o stypendium do elitarnej Akademii Maxfield. Liczy, ze szkoła zapewni mu edukację na wysokim poziomie i będzie startem w dorosłe życie. Nie przeszkadza mu nawet, że szkoła ulokowana jest w pośrodku niczego, z dala od cywilizacji.

Kiedy dociera na miejsce, okazuje się, że trafił do swego najgorszego koszmaru: w Akademii rządzą uczniowie. Nie ma nauczycieli, lekce też wyglądają inaczej niż w tradycyjnych szkołach, są natomiast obowiązki, o które dzieciaki walczą, i wysoki mur, którego przekroczenie grozi "zniknięciem". Benson nie może uwierzyć, że uczniowie nie próbują wydostać się z posiadłości szkoły i odzyskać niezależność. Wszyscy są stłamszeni przez niewidzialną władzę, i sami wyznaczają sobie nagrody i kary, pilnując porządku. Każdy uczeń Akademii musi także przyłączyć się do jednej z trzech zorganizowanych grup. Jedna z nich trzyma władzę siłą, druga układami, a trzecia? No właśnie...

Benson znajduje grupkę przyjaciół, niestety jego niepokorna natura i chęć wydostania się z tej elitarnej klatki, skłania go do buntowniczych zachowań. Kiedy przekracza kolejną granicę, do której do tej pory nikt się nawet nie zbliżył, machina zniszczenia idzie w ruch. 

Jaką tajemnicę skrywa Akademia? Kto stoi za całą organizacja szkoły? I najważniejsze: komu można zaufać? Benson przeżyje niesamowita przygodę, ale uwierzcie mi, nie bardzo chcielibyście znaleźć się w jego skórze...

Moje wrażenia po lekturze są bardzo pozytywne, choć nie ukrywam, wolałabym, żeby książka była dłuższa, albo żeby chociaż planowana była część druga. Niektóre interesujące motywy nie zostały, według mnie, wystarczająco wykorzystane. Wątki związane z organizacją szkoły, sposobem działania "tajnej władzy" mogły być bardziej rozwinięte. Jestem pewna, że każdy czytelnik chętnie dowiedziałby się coś więcej na ten temat. W ostatecznej ocenie daję powieści 5/6. Podobała mi się (niewielka) analogia do "Władcy much", podobała dynamika i zakończenie. Jeżeli więc macie ochotę na przyjemną młodzieżówkę na jeden wieczór, zachęcam, sięgnijcie po "Wariant".

Sardegna

"Czarne słońce" Patrick Redmond


posted by Sardegna on , , , , ,

8 comments


Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 334  
Moja ocena : 6/6


Z twórczością Patricka Redmonda zapoznałam się przy okazji "Gry w życzenia", książki pożyczonej i bardzo polecanej przez znajomą.
Tak się złożyło, że "Czarne słońce" też jest pożyczką, przedostatnią już na stosie książek "niewłasnych". Już w zeszłym roku ograniczyłam pożyczanie książek praktycznie do zera. Musiałam ukrócić proceder, przynoszenia do domu książek, które "koniecznie muszę przeczytać", ze spotkań biblionetkowych, spotkań blogerów czy wizyt u znajomych. Kończyło się to bowiem tym, że czytałam pożyczki, nie mając czasu na przejrzenie własnej biblioteczki.

"Czarne słońce" poleciła mi Agnieszka. Przywiozła mi nawet książkę specjalnie na TK w Krakowie. W tym roku będę mogła zatem oddać jej własność, po równo dwoch latach... Widzicie, jak to jest z tymi pożyczkami?

Patrick Redmond ma swój charakterystyczny styl. Udaje mu się stworzyć powieści, które są prawdziwie wybuchową mieszanką. Rozpoczynając lekturę mamy do czynienia z powieścią obyczajową, poruszającą jakiś trudny, bądź drażliwy temat. O ile w poprzedniej książce była mowa o szkolnych relacjach, konfliktach między rówieśnikami, psychicznym znęcaniu się nad słabszymi, to w "Czarnym słońcu" autor poruszył raczej temat dramatów rodzinnych i skrzętnie ukrywanych sekretów. 

Kiedy już przeczytamy 3/4 powieści, zagłębimy się w opisywaną historię, poznamy bohaterów, i zamierzamy spokojnie zakończyć całą opowieść, znienacka otrzymujemy czytelniczy cios. Obyczajówka nagle zmienia się w thriller psychologiczny, który wysysa całą energię, burzy całą przeczytaną do tej pory historię i zostawia czytelnika z niedowierzaniem w oczach i umyśle. Ale jak to? Przecież to nie tak miało się skończyć? ... i tak dalej...
 
W powieści "Gra w życzenia" autor wykorzystał wątek paranormalny. W powyższej książce nie ma takiego zabiegu, Wszystko jest wyjątkowo rzeczywiste i brutalnie realne. Przez to wydźwięk książki staje się jeszcze bardziej dramatyczny i w jakiś sposób smutny.

Powieść ma dwóch głównych bohaterów. Ronnie'go poznajemy jako uroczego i mądrego chłopca. Samotnie wychowywany przez matkę, porzuconą przez ukochanego mężczyznę, jest dla niej oczkiem w głowie i całym światem. Ronnie i Anna mieszkają pod dachem marudnej ciotki, która nieustannie wypomina matce Ronnie'go cudzołóstwo, przez to życie tej małej, dwuosobowej rodzinki nie jest usłane różami. Ronnie jednak stara się ze wszystkich sił zadowolić mamę i sprawić by była szczęśliwa.

Druga bohaterką jest Susan. Dziewczynka, której dzieciństwo było bardzo szczęśliwe, jednak niespodziewana śmierć ojca zniszczyła wszystko. Na barki Susan spada odpowiedzialność za rozchwianą emocjonalnie matkę, dlatego z ulgą przyjmuje ona pojawienie się w życiu ojczyma, który pragnie na nowa, odbudować jej rodzinę. Niestety zamiary ojczyma odbiegają znacznie od wyobrażeń Susan o szczęśliwym domu. Dramat, jaki przeżyje dziewczynka będzie nie do opisania.

Trudny czas dorastania, okaże się dla Susan i Ronnie'go wyjątkowo brutalną szkołą życia. Nietrudno się więc domyślić, że kiedy dojdzie do ich przypadkowego spotykania, od razu nawiąże się między nimi nić porozumienia. Znajomość tej pary pociągnie jednak za sobą kolejną tragedię. Co będzie konsekwencją ich bliskiej relacji? Czy ktoś będzie w stanie zatrzymać machinę zniszczeń, jaką ze sobą poniosą?

Gwarantuję, że lektura dostarczy Wam prawdziwych emocji. Oczywiście nie mówię tylko o trzymającym w napięciu zakończeniu. Cała życiowa historia obu bohaterów będzie przerażająco prawdziwa, a momentami trudna do zniesienia. 

Ale taki właśnie jest styl Redmonda. Wprowadza czytelnika w pozornie zwyczajną historię ludzi z problemami, by potem rzucić wyzwanie i zmienić dotychczasowy pogląd na opisywaną historię. Nic nie jest wtedy pewne na sto procent, i nic nie jest tak, jak powinno być.

O kolejnej powieści Particka Redmonda jeszcze kiedyś u mnie przeczytacie, bowiem ostatnia książka na moim pożyczonym stosie to "Marionetka" właśnie tegoż autora.
Za pożyczkę bardzo dziękuję Agnieszce.
Sardegna

"Gra w życzenia" Patrick Redmond


posted by Sardegna on , , , ,

11 comments

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 271
Moja ocena : 6/6

"Gra w  życzenia" to książka z gatunku takich, które należą do ulubionych powieści naszych znajomych, a nam nic nie mówią. Szczerze powiem, że ani tytuł ani nazwisko autora nie było mi znane. Koleżanka bardzo polecała, mówiąc, że to najlepsza książka, jaką w życiu czytała. Jak w takim razie mogłam przejść obok niej obojętnie? Zachęcał mnie jeszcze opis na okładce, mówiący, że jest to "Stowarzyszenie Umarłych Poetów" i "Władca much" w jednym. Jako że obie te książki czytałam i obie zrobiły na mnie kolosalne wrażenie, chociaż książka Nancy Kleinbaum, większe, chciałam sama wyrobić sobie opinię na ten temat.

Akcja powieści toczy się, podobnie, jak w "Stowarzyszeniu...", w elitarnej szkole dla chłopców. Kirkston Abbey to miejsce, gdzie od pokoleń, w duchu surowej dyscypliny, porządku i niereformowalnych zasad, wychowywani są dorastający młodzieńcy. Wybitna kadra, wieloletnia tradycja i gwarancja świetnego wykształcenia, skłania rodziców do oddania swoich synów, pod skrzydła szkoły.

W rzeczywistości miejsce to jest dżunglą, gdzie codziennie o przetrwanie walczą słabsi. Uczniowie młodsi, nieśmiali, z kompleksami, o złym pochodzeniu, nieustannie poniżani są przez swoich starszych i silniejszych kolegów. W takim ponurym świecie, w ciągłym strachu przed upokorzeniem i biciem, wegetuje czternastoletni Jonathan. Mimo że otoczony jest grupką przyjaznych mu chłopców, ciągle narażony jest na zaczepki i molestowanie ze strony silniejszych kolegów.
Bezsilny i samotny w swej walce, próbuje jednorazowo przeciwstawić się liderowi napastników, jednak ten akt odwagi kończy się dla niego bardzo tragicznie. Jonathan zrezygnowany i gotowy na wszystko, zyskuje nieoczekiwanie potężnego przyjaciela.

Kiedy chłopcu wydaje się już, że pech odwrócił się od niego, i z nowym przyjacielem u boku zaczyna czuć się bezpiecznie, zło trafia do niego z zupełnie innej strony. Zbliża się niebezpieczeństwo, które jest nieporównywalne z niczym, czego do tej pory doświadczył. Jonathan zostaje uwikłany w sieć tragicznych wydarzeń, z których nie ma już odwrotu.

Mimo iż książka należy do Srebrnej Serii Wydawnictwa Amber, która charakteryzuje się dość drobnym drukiem, czyta się ją błyskawicznie. Wydarzenia dzieją się bardzo szybko, czytelnik przerzuca kolejne strony z niepokojem, co też jeszcze przydarzy się bohaterowi.
Nie da się ukryć pewnych podobieństw do "Stowarzyszenia Umarłych Poetów" i "Władcy much". Wiele sytuacji jest podobnych, przedstawienie agresji w stosunku do słabszych, stosunek uczniów do nauczycieli, metody "dręczenia", układy panujące w grupie. Jednak ogólny klimat "Gry w życzenia" jest trochę inny. Znajdziemy w niej nie tylko dramat psychologiczny i obraz sytuacji społeczeństwa lat 50 tych, ale też wątek paranormalny i niezły thriller psychologiczny.

Jakiś czas temu na stronie Porozmawiajmy o książkach dyskutowaliśmy o "Władcy much" . Padły tam wtedy pytania o istotę zła, o to, czy dzieci są istotami niewinnymi itd. Jeżeli ktoś ma ochotę przyłączyć się do dyskusji, albo wrócić do tematu, zapraszam.
Myślę, że powyższa książka tylko częściowo nadaje się do rozważania na powyższy temat, jednak agresja wśród dzieci to zagadnienie na tyle aktualne, że można o niej wspominać przy każdej okazji. Zachęcam zatem do wypowiedzenia się.
Sardegna