Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pascal. Pokaż wszystkie posty

"Góry z dzieckiem" Marlena Woch


posted by Sardegna on , , , , , ,

4 comments


Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 314
Moja ocena : 5/6

Wielokrotnie pisałam na blogu o tym, że góry to moja pasja, która nie ogranicza się tylko do czytania literatury wysokogórskiej. Uwielbiam spędzić czas w górach i choć faktycznie aktualnie trochę rzadziej udaje mi się z rodziną pojechać na jakieś górskie wyprawy, to jednak spędziłam w nich sporo czasu i wiążą się z nimi moje wyjątkowe wspomnienia.

Kiedy wybieramy się rodzinnie na jakąś wędrówkę, są to raczej przejścia po Beskidzie Śląskim czy Żywieckim i na razie takie muszą nam wystarczyć. Kiedy Młodego nie było jeszcze na świecie, przeszliśmy z Córką w nosidełku całe Góry Świętokrzyskie, ale moim marzeniem jest zabrać dzieciaki na przejście po Tatrach, od schroniska do schroniska, pokazać im to, co w takich wędrówkach jest najpiękniejsze, i mam nadzieję, że uda mi się to kiedyś zrealizować.

Planując górskie wędrówki z dzieciakami, metodą prób i błędów, opieramy się głównie na swoich przejściach danego szlaku. Analizujemy z mężem trasę i dobieramy ją na zasadzie własnych doświadczeń, czy będą one dobre dla naszych dzieci. Natomiast na rynku wydawniczym pojawiła się fajna książka, która może pomóc rodzicom zaczynającym przygodę z górami i wybierającym się na takie wędrówki z dziećmi po raz pierwszy, albo może podpowiedzieć jakieś ciekawe rozwiązania rodzinom, takim jak nasza, która ma już pewne doświadczenia w górach, ale poszukuje nowych inspiracji, albo opisu nieznanych tras.

Pani Marlena Woch wraz z mężem prowadzą profil na FB "Góry z dzieckiem" i mają za sobą naprawdę spory bagaż doświadczeń, przeszli bowiem ze swoimi dwoma pociechami wiele kilometrów górskich szlaków i to nie tylko tych najprostszych. Na swoim przykładzie pokazują, że nie trzeba wiele, aby wybrać się rodzinnie w góry i zarażać dzieci pasją. W swym poradniku przedstawiają wszystkie najważniejsze informacje, które do takich rodzinnych wypraw są niezbędne. Autorzy, jak sami o sobie mówią, są "zwykłymi rodzicami", którzy po prostu od zawsze kochali góry i to w nich spędzali wolny czas. Po urodzeniu pierwszego dziecka stanęli oni przed decyzją, czy rezygnować ze swej pasji, czy ją kontynuować. Jak bowiem wędrować z małym dzieckiem? Czy jest to w ogóle możliwe? Dla chcącego jednak nic trudnego. Kiedy chce się dzielić górską pasję z dzieckiem od najmłodszych lat, wystarczy tylko dobrze przygotować się do takiej wyprawy, a potem... w drogę!


Na własnych przykładzie mogę potwierdzić, że rodzinne spędzanie czasu w górach jest naprawdę fajną przygodą. I choć początkowo dzieciaki mogą trochę marudzić, jest to bowiem męczące, to jednak ogrom emocji i pozytywnych wrażeń po zdobyciu szczytu, nawet tego najmniejszego, są naprawdę bezcenne. Myślę, że takie wspólne wyjścia w góry zbliżają, pokazują też, jak fajnie można spędzać wspólnie czas. Dają też taki pozytywny obraz wysiłku: ciężko pracujesz, ale na końcu możesz cieszyć się swoim małym sukcesem.

Przewodnik pani Marleny Woch podzielić można na dwie części. Pierwsze 1/3 książki to porady praktyczne, dotyczące wędrówki górskiej z dziećmi. Można tam naprawdę wiele fajnych informacji. począwszy od tego, co zabrać w góry, kiedy wybieramy się z niemowlakiem. Znajdziemy podpowiedzi dotyczące rodzajów nosidełek, a nawet informacje, gdzie dojedziemy z wózkiem, co powinno znaleźć się w plecaku, kiedy planujemy taką wyprawę, a także przydatne podpowiedzi (przewijanie, karmienie, wygoda dziecka). Kolejno, przeczytamy jak przygotować się do wędrówki z nieco starszą pociechą. Co zabrać planując nocleg w schronisku, jak zaplanować dziecku czas, aby nie marudziło w trakcie przejścia, czym można go zaciekawić i zmotywować. 

Pozostałe 2/3 poradnika to konkretne przykłady tras, w które można pojechać z dziećmi, opisane z perspektywy rodzica. Znajdziemy tam odległości, stopień trudności, ile mniej więcej czasu zajmie nam przejście, co można po drodze napotkać, czy na trasie jest ewentualna kolejka, a nawet link do strony, gdzie można dopytać się o szczegóły. Opisane szlaki nie ograniczają się tylko do Beskidu Śląskiego, Małego, Niskiego, Sądeckiego, Wyspowego czy Żywieckiego, ale są też trasy tatrzańskie, karkonoskie, orawskie, świętokrzyskie, izerskie, stołowe, sowie, gorczańskie, pienińskie, czy bieszczadzkie.

"Góry z dzieckiem" dostarczają nowych, wędrówkowych inspiracji. Wszystko jest zapisane w sposób przydatny dla rodzin z dziećmi, którzy chcą zacząć górską przygodę, urozmaicać bądź stopniować sobie trudności. Jest to bardzo fajna propozycja, wydana przez wydawnictwo Pascal, której plusem jest na pewno kolorowe wydanie, poglądowe mapki i zdjęcia z domowego archiwum Autorów, potwierdzające, że opisy tras nie są sztucznym tworem, tylko miejscami, które zostały osobiście przez nich sprawdzone. Bardzo polecam. Książka sprawdzi się przez cały rok, nie tylko w okresie wakacyjnym.

Sardegna

"Odważona" Danuta Awolusi


posted by Sardegna on , , , , ,

4 comments


 Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 304
Moja ocena : 5/6

Danusię Awolusi znałam od dawna. Oczywiście mam na myśl znajomość wirtualną, bo praktycznie odkąd założyłam bloga, czyli od stycznia 2011 roku, Książki Zbójeckie, czyli Jej strona poświęcona literaturze, towarzyszyła mi w blogosferze. Danusia prężnie działa w książkach, dostała wyróżnienie w konkursie na Blog Roku, napisała nawet powieść "Na wysokim niebie", bardzo dobrze przyjętą przez recenzentów, jakież więc było moje zdziwienie, kiedy pewnego dnia oświadczyła na blogu, że zaczyna nowy projekt i książkowemu miejscu będzie poświęcała już nieco mniej czasu. 

Moje zdziwienie nie zmalało, kiedy okazało się, że ten nowy projekt to strona związana ze zdrowym trybem życia, odżywianiem i o ... bieganiu. Danusia zaczęła dzielić się swoimi prywatnymi sprawami na fb i nowym blogu, a wszystko to miało związek z jej odchudzaniem i niesamowitą metamorfozą. Jak się później miałam przekonać, moment, w którym Danusia zaczęła dzielić się w sieci swoją przemianą i prywatnością, był już kolejnym etapem w jej wyboistej drodze do wymarzonej wagi. Tego jednak miałam się dowiedzieć znacznie później, i powiem szczerze, kiedy poznałam całą historię Jej przemiany, byłam w wielkim szoku.

Gdy na Facebooku dotarła do mnie informacja, że Danusia będzie w Katowicach, i będzie to miało związek z promocją Jej drugiej książki o znamiennym tytule "Odważona", postanowiłam wybrać się na spotkanie autorskie, poznać w końcu osobiście i pogratulować niesamowitego sukcesu ostatecznej utraty wagi 70 kg. Chciałam też podpytać, jak w praktyce przebiegała ta metamorfoza, i jak przede wszystkim zmieniło się Jej życie, już po. 

23 lutego, w sympatycznej kawiarni "Smak Książki" w Katowicach, miejscu interesującym ale nieznanym jeszcze szerszej publiczności, odbyło się bardzo kameralne spotkanie z Danutą Awolusi. Związane oczywiście z promocją książki, ale przede wszystkim miało na celu pokazanie, w jaki sposób Danusia osiągnął swój sukces, i że taka zmiana całego życia nie jest zarezerwowana dla wybranych, ale jest możliwa w przypadku każdego człowieka.

  
Danusia na swoje spotkanie zaprosiła wyjątkowego gościa, Fatimę Orlińską dziewczynę, która również zgubiła kilkadziesiąt kilogramów i obecnie cieszy się piękną, kobiecą figurą. Zresztą sami możecie się przekonać, zerkając na poniższe zdjęcie: 

 od lewej - Danuta Awolusi, Fatima Orlińska

Patrząc na obie dziewczyny w życiu nie powiedziałabym, że jeszcze parę lat temu zmagały się z wagą o kilkadziesiąt kilogramów większą. To niesamowite! Strasznie je podziwiam i im gratuluję. Zresztą mogłam zamienić z nimi parę słów na spotkaniu i przekazać im to osobiście. W rozmowie dziewczyny opowiedziały nie tylko o efektach swej przemiany, ale głównie o drodze, jaka przeszły. O momentach zawahania, chwilowej porażki, zmaganiach z samym sobą. Mówiły o sporcie, wsparciu bliskich i aspektach psychologicznych, bowiem nie tak łatwo pozbyć się mentalności osoby grubej. Nawet kiedy jest się już szczupłym.

Na spotkaniu zakupiłam egzemplarz "Odważonej" i poprosiłam o autograf. Jak widać, lektura skłoniła mnie do przemyślenia tego i owego, o czym świadczyć mogą żółte zakładki. W niektórych fragmentach znalazłam samą siebie, inne były jakby żywcem wyjęte z mojej głowy.


Danusia inspiruje do wielu zmian. I tych związanych z odżywianiem, sportem, ale też do zmian dokonywanych w głowie, w swojej świadomości, w poczuciu własnej wartości czy kobiecości. Przeczytajcie "Odważoną", i to nie tylko w sytuacji, gdy zmagacie się z nadwagą. Poznajcie historię niesamowicie wytrwałej osoby, od której codziennie można uczyć się odwagi.  

Sardegna

"Zakopane odkopane" Paulina Młynarska, Beata Sabała - Zielińska


posted by Sardegna on , , , , ,

8 comments


Wydawnictwo: Pascal
Liczba stron: 280
Moja ocena : 5/6

Zazwyczaj jestem sceptycznie nastawiona do książek, które napisane są przez celebrytów. Jednak w przypadku "Zakopanego odkopanego" zupełnie przepadłam! Ponieważ kocham Tatry miłością wielką, Zakopane w prawdzie już nieco mniej (głównie za sprawą atmosfery, która towarzyszy temu miastu), skusiłam się na tą lekturę, ciekawa, jak panie Paulina Młynarska i Beata Sabała - Zielińska opisują to miejsce. 

Powiem szczerze, początkowo myślałam, że książka będzie mini przewodnikiem po mieście, w wykonaniu pań, które Zakopane odwiedzają regularnie, acz hobbystycznie. Jako że nie śledzę życia prywatnego telewizyjnych osobowości, nie miałam pojęcia, że pani Młynarska mieszkała dość długi czas (w sumie to nie wiem, czy dalej nie mieszka) w Zakopanem, a pani Beata Sabała - Zielińska jest rodowitą góralką. W takiej sytuacji forma książki nabrała już dla mnie zupełnie nowego znaczenia. Książka nie jest więc zapisem wrażeń z wycieczek w góry i odpoczynku w mieście u podnóża Tatr, dwóch turystek, tylko "wewnętrzną" charakterystyką Zakopanego i jego mieszkańców, z perspektywy dwóch pań, które znają sprawę od "podszewki" i czerpią  z własnych doświadczeń.

Co mogę zatem powiedzieć o tej książce? Przede wszystkim, że jest lekka i dobrze napisana. Początkowo przeraziła mnie nieco jej objętość, bo mimo, że ma w prawdzie tylko 280 stron, jest dość dużego formatu, i ma nie za duży druk. Na szczęście moje obawy związane z tym, że będzie mi się czytało tekst, opornie, były zupełnie bezpodstawne. Autorki w swobodny sposób opisują różne elementy życia w Zakopanem. Sięgają do tradycji, własnych wspomnień, rodzinnych opowieści, zabawnych wydarzeń czy dialogów, jakich były świadkami. I sympatycznie się o tym czyta. Bez spiny, bez nudy, przyjemnie i swojsko.

Autorki podzieliły książkę na rozdziały, w których opisują przeróżne elementy związane z miastem, Tatrami i góralską kulturą. Znajdziemy tam krótkie notatki na temat turystów, obleganych Krupówek, Gubałówki czy Kasprowego Wierchu. Informacje o narciarstwie, ski-touringu, lokalnej kuchni, muzyce, tańcu, strojach regionalnych, TPN, zwierzętach, pasterstwie, najbardziej znanych muzeach czy galeriach. Sporo poświęcono także samym mieszkańcom Zakopanego i lokalnej historii. Bohaterem osobnego rozdziału jest też Stanisław Witkiewicz, postać nieodzownie kojarząca się ze "stylem zakopiańskim", Domem pod Jedlami czy willą Kolibą.

"Zakopane odkopane" nie jest przewodnikiem, choć można w nim znaleźć przydatne adresy, numery telefonów, bądź namiary na ludzi, zajmujących się w Zakopanem konkretną profesją. Autorki większość opisywanych atrakcji, czy miejsc sprawdziły osobiście, więc spis ten jest bardzo subiektywny, ale dzięki takim osobistym rekomendacjom, własnym przemyśleniom, przeżytym sytuacjom, książka jest bardzo naturalna, szczera (czasami aż do bólu) i czyta się ją z uśmiechem na ustach. 

Jak same Autorki mówią: "Ta książka została napisana z miłości do Zakopanego. Nie jest to jednak miłość ślepa." ["Zakopane odkopane", str. 7, Wydawnictwo Pascal, 2012] Wiadomo, że nie każdy musi zgodzić się ze słodko - gorzkimi przemyśleniami na temat zachowań turystów czy mieszkańców miasta, które zawarły w swej publikacji panie Młynarska i Zielińska, jednakże bez tego książka byłaby jedną z wielu publikacji, na temat miasta, a w tym przypadku, jest ciekawą i na pewno oryginalną, góralską opowieścią, z punktu widzenia góralki, i mieszkającej na Podhalu, ceperki.

Odkopując Zakopane wraz z Autorkami, czytelnik (w każdym razie ja taki miałam), czuje, jakby wszystko, co Panie opisują, przeżywał na własnej skórze, dlatego, dla osób, które miasto i Tatry znają, ta czytelnicza przygoda będzie miłym powrotem w znajome miejsca. Mam nadzieję, że osoby, które nigdy w Zakopanem nie były, dzięki lekturze poczują ochotę na pierwszą w życiu wycieczkę w tamte strony. Bo kto raz przybywa w Tatry (choć niekoniecznie do Zakopanego), już zawsze będzie chciał tam wrócić.

Sardegna