Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura austriacka. Pokaż wszystkie posty

"Zero" Marc Elsberg


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
audiobook: czas trwania 13 godzin 52 minuty
Moja ocena : 5/6
lektor: Tomasz Sobczak

To nie jest moje pierwsze spotkanie z Marcem Elsbergiem. Jakiś czas temu miałam okazję czytać (a właściwie słuchać) powieść "Blackout", czyli mroczną opowieść o technologicznym armagedonie, który stał się wynikiem awarii sieci internetowej i przerwaniu emisji prądu w całej Europie. I choć początek książki był trochę niefortunny, to całość zrobiła na mnie wielki wrażenie, zwłaszcza jeśli chodzi o opisy ludzkiej psychiki w stanie tak wielkiego zagrożenia i zaburzenia równowagi życiowej (szczegółowo przeczytacie o tym TUTAJ).

Autor specjalizuje się w kreowaniu takich właśnie historii, łączących nowości technologiczne, odkrycia naukowe z emocjami i ludzką psychiką. Taka jest też powieść "Zero". Z jednej strony związana z najbardziej aktualną dziedziną, czyli wirtualnym życiem w sieci i kreowaniem swojego wizerunku w Internecie i mediach społecznościowych, z drugiej, łącząca się z historią zwykłego, przeciętnego obywatela.

Choć "Zero" może wydawać się dość skomplikowaną powieścią, napisana jest takim językiem i w taki sposób, że czytelnik nie ma problemu ze zrozumieniem istoty opisywanego problemu. W czytaniu nie przeszkadza też często przytaczana, dość skomplikowana terminologia techniczno - informatyczna, która początkowo może nieco odstraszać, ostatecznie jednak nie przysparza większych problemów w trakcie lektury. 

Tematyka poruszana w "Zero" jest bardzo aktualna, i jak najbardziej realna. W prawdzie Autor twierdzi, że powieść nie ma wątków autentycznych, jednak spokojnie opisywany rozwój wydarzeń mógłby wydarzyć się naprawdę. Realne są też technologie i mechanizmy przytaczanych w książce aplikacji mobilnych. Wydaje mi się więc, że wizja przyszłości, jaką kreuje Autor, nie jest wcale tak nieprawdopodobną i odległą. 

Czytelnikowi podczas lektury nasuwają się niepokojące myśli: "Czy to aby mnie nie dotyczy?" I to jest wstrząsające! Przecież otoczeni technologią, z nieustannym dostępem do telefonu i Internetu, często zdradzając wszystkie swoje prywatne sprawy, związane z życiem osobistym w mediach społecznościowych, jesteśmy idealnymi bohaterami tej książki! Dlatego (choć historia jest fikcją literacką) warto być świadomym zagrożenia i nie działać w sieci bezmyślnie. 

Dziennikarka Cynthia Bonsanth dostaję zlecenie zdemaskowania tajemniczego vlogera Zero, który pod przykrywką anonimowego twórcy publikuje w sieci niepokojące filmy, mówiące o tym, że obywatele są inwigilowani przez internetowe korporacje, wyłapujące dane osobowe i szczegóły z ich życia prywatnego, w celu stworzenia idealnego konsumenta. Filmy zawierają na tyle realistyczne przesłanie, że Cynthia zaczyna poważnie zastanawiać się nad ich autentycznością, choć początkowo nie wierzy, żeby jakakolwiek aplikacja, czy media społecznościowe, mogłyby mieć aż tak wielki wpływ na realne postępowanie zwykłego człowieka. Dziennikarka bardzo szybko zmienia zdanie, kiedy jej osobista córka Vi, prezentuje jej nową aplikację Freeme, mającą na celu wykreowanie najbardziej optymalnych "parametrów" osobowości danego użytkownika.

Cynthia początkowo oszołomiona ogromem informacji technologiczno - informacyjnych, na które wydaje się być "za stara", zaczyna rozumieć, że sytuacja, którą przyszło jej zbadać to nie jest wymysł
vlogera, tylko realne zagrożenie, którego skrajna konsekwencją może być zaburzenie istniejącego porządku świata. 

Do tego, kiedy prawdziwe, nie wirtualne, niebezpieczeństwo dotyka bezpośrednio jednego z przyjaciół Vi, Cynthia uświadamia sobie, że sprawa nie jest tylko hipotetyczna, ale jak najbardziej rzeczywista i może wpłynąć na zdrowie i życie jej córki, a także jej samej.

Powieść "Zero" z założenia jest sensacją, ale ja nazwałabym ja nawet thrillerem, głównie ze względu na momenty mocno trzymające czytelnika w napięciu. Historia boleśnie uświadamia też pewne prawdy, związane z aktywnością w sieci, w tak dosadny sposób, że po lekturze będziecie mieli ochotę usunąć swoje konta w mediach społecznościowych, bądź zrobić sobie od nich dłuższą przerwę.

Sardegna

"Black out" Marc Elsberg


posted by Sardegna on , , , , ,

8 comments


Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 784
Moja ocena : 5/6


"Black out" Marca Elsberga to jeden z moich największych wyrzutów sumienia. Książka miała premierę dwa lata temu i od tego czasu czekała na swoją kolej w moim stosie. Mam jednak coś na swoje usprawiedliwienie. Zaczęłam czytać "Black out", kiedy tylko się pojawił na rynku, ale akcja tej powieści rozkręcała się bardzo, bardzo wolno. Wydawać by się mogło, że katastroficzna wizja współczesnego końca świata pędzić będzie na złamanie karku. Okazało się jednak, że trzeba przebrnąć przez mało wartki początek, kiedy to fabuła powoli się rozkręca, a czytelnik bombardowany jest toną nowinek techniczno - technologicznych.

Pokonało mnie to, więc odłożyłam czarne, grube tomisko na półkę i sięgnęłam po nie dopiero tej wiosny. I rzeczywiście przeczytałam "Black out" w kwietniu, jednak dopiero teraz ogarnęłam się, żeby napisać swój komentarz. Faktycznie trzeba przyznać, że kiedy przejdzie się przez początek, później jest już dużo lepiej. Akcja zaczyna toczyć się dynamiczniej (w końcu całość historii rozgrywa się w przeciągu dwóch tygodni), a czytelnik jest już w stanie rozeznać się, kto jest kim i gdzie się znajduje, bowiem ilość postaci i miejsc w tej powieści również może przytłaczać.

Mam nieodparte wrażenie, że "Black out" to powieść bardziej męska niż kobieca. Mój mąż na przykład, przeczytał całość w trzy dni i był bardzo zadowolony. Zupełnie nie rozumiał moich uwag, co do mnogości technologi i informatycznych treści. Mnie osobiście przeszkadzał jeszcze wszechobecny wątek polityczny, który również nie jest moim ulubionym motywem w powieściach. To wszystko sprawiało, że szlo mi opornie, ale ostatecznie, kiedy już akcja skupiła się na ludziach w obliczu katastrofy, książka wciągnęła mnie strasznie.

Black out to moment, kiedy nastała ciemność. Na skutek jakiejś tajemniczej awarii systemu elektryczno elektronicznego, w kolejnych stolicach europejskich zaczyna brakować prądu. Początkowo nikt aż tak bardzo nie przejmuje się tym uszkodzeniem sieci, nastawiając się na chwilowa awarię. Kiedy jednak z czasem, żaden europejski specjalista nie jest w stanie określić, co jest tego przyczyną, panika sięgająca skali międzynarodowej, zaczyna być jak najbardziej namacalna. 

Prąd zostaje odcięty w kolejnych rejonach kontynentu, a jego brak zaczyna zagrażać zdrowiu i bezpieczeństwu ludności. Brakuje pożywienia, na ulicach piętrzą się góry odpadów, szpitale i punkty pomocy nie mogą działać prawidłowo, niemożliwe staje się korzystanie z toalet i kontaktowanie się z bliskimi. Ludzie zaczynają panikować i gromadzić się w punktach wydawania żywności i wody. W takich momentach w człowieku zaczynają odzywać się najgorsze instynkty. Przemoc i niebezpieczeństwo przejmuje miasto. 

O ile brak prądu w mieście jest jeszcze na początku do wytrzymania, brak energii, która chłodzi reaktory jądrowe w elektrowniach atomowych, staje się już problemem na skalę globalną. Specjaliści energetyczni stają na głowie, aby odkryć, co jest przyczyną awarii i naprawić system, ale nie są w stanie określić źródła problemu. Z pomocą przychodzi im włoski informatyk Piero Mazano, który niestety przez swoją hakerską przeszłość nie zostaje potraktowany poważnie. Mimo prób zainteresowania specjalistów prawdziwym powodem awarii, nie zostaję uznany za wiarygodnego, a nawet uznany zostaje za winnego tego informatycznego armagedonu. Rozpoczyna się walka z czasem i niewidzialnym wrogiem. Jak współczesna Europa poradzi sobie z taką cywilizacyjną katastrofą? 

Powieść jest bardzo realistyczna, bo właściwie taki scenariusz międzynarodowego ataku na urządzenia elektroniczne współczesnego świata, jest bardzo prawdopodobny. Mogłoby dojść do tego praktycznie w każdej chwili, i to naprawdę niepokoi. Powiem Wam, że kiedy byłam świeżo po lekturze "Black out", a w moim mieście na dwie godziny wyłączono prąd, czułam się autentycznie nieswojo, a ulga, jaką poczułam po zapaleniu światła była ogromna. Prąd i woda to coś dla nas zupełnie naturalnego i oczywistego. Jest to taką normą, że nie potrafimy wyobrazić sobie życia bez tych udoskonaleń. Bohaterowie książki Marka Elsberga byli identyczni, zupełnie nieprzygotowani do katastrofy, właściwie to nawet nieświadomi, że taka może nastąpić. Kiedy sytuacja zmusiła ich do funkcjonowania bez prądu, obudziły się w nich pierwotne instynkty przetrwania, zezwierzęcenie, a wszystko to zupełnie niezgodne z wartościami, które na co dzień wyznawali.

"Black out" to przejmująca książka, ale trudna technicznie w odbiorze. Będzie zatem idealna dla wymagających czytelników, dlatego też, tej grupie ją polecam

  Sardegna