Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wydawnictwo m. Pokaż wszystkie posty

"Ludzie Julya" Nadine Gordimer


posted by Sardegna on , , , , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: m
Liczba stron: 206
Moja ocena : 4/6

Od początku mojego blogowania wkręciłam się w akcję Projekt Nobliści, gdyż miałam ambitny plan poznania twórczość kilku nieznanych mi pisarzy, zdobywców tej prestiżowej nagrody. W sumie mój wynik po dwóch latach nie jest najgorszy: 5 książek, po które w innych okolicznościach pewnie bym nie sięgnęła ("Władca much", "Pan Wołodyjowski", "Historia Alejandra Mayty", "Nowe lektury nadobowiązkowe 1997 - 2002", "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki"), ale nie jest też powalający. Nie do końca jestem zadowolona ze swoich osiągnięć, bo zawsze mogłoby być lepiej, ale za to dzisiejszą lekturę mogę dołączyć do tegoż projektu i tym sposobem zwiększyć swoją liczbę nowo przeczytanych noblistów do 6.

Południowoafrykańska noblistka z 1991 roku, Nadine Gordimer,  zaangażowana jest w sytuację polityczno społeczną swojego kraju, jak i całego kontynentu afrykańskiego. Problematykę tą porusza w swoich powieściach. "Ludzie Julya" są doskonałym przykładem, potwierdzającym ten fakt, bowiem wiele w książce jest o segregacji rasowej, konflikcie zbrojnym i zamieszkach przebiegających na tle rasowym.

Na skutek krwawych zamieszek w okolicach Soweto, biała społeczność jest zmuszona opuścić swoje domostwa. Rodzina Smalesów - Bam, Maureen i trójka ich dzieci: Gina, Roys i Victor szukają pomocy u swojego wieloletniego służącego, Julya. Pakują swój dobytek na furgonetkę i wyruszają w drogę do oddalonej o kilkaset kilometrów, rodzinnej wioski służącego. Na miejscu okazuje się, że warunki i zwyczaje panujące w wiosce są diametralnie różne od tych, do których przyzwyczajeni byli "biali państwo".

Rodzina Julya gościnnie traktuje przybyszy i zachowuje dystans państwo - służba, więc początkowo nie ma powodów do obaw czy niepokoju.  Z czasem okazuje się jednak, że przychylny dotąd Julyi zaczyna wprowadzać nowe zasady, do których rodzina Smalesów musi się dostosować. Największe spięcia wynikają w  kontaktach Julya z Maureen, która zupełnie przestaje ufać swojemu wieloletniemu pracownikowi. Czy rzeczywiście Smalesom grozi niebezpieczeństwo ze trony mieszkańców wioski i zdrada ze strony Julya?

Zmiany zachodzące w zachowaniu Julya, ale też białej rodziny będą głównym aspektem powieści. Wszelakie podejrzenia, nieme oskarżenia padające od strony Maureen, zmienne zachowanie służącego, pozorna życzliwość, to wszystko budzi niepokój czytelnika, który do samego końca nie wie, jaki finał będzie miała cała ta sytuacja.

Nie jest to łatwa książka, jak zresztą każda o tematyce wojennej. Jak dla mnie, głównym jej plusem jest brak brutalnych opisów, których tak obawiałam, czytając opis książki. W większej mierze jest to jednak powieść psychologiczna, niż opisująca brutalność wojny, przez to staje się niepowtarzalna i na pewno intrygująca. Nie da rady przeczytać jej na szybko. Mało w niej wartkiej akcji, galopujących wydarzeń, więcej stanu psychiki i uczuć. 

Jako że dobrze jest czasami oderwać się od przyjemnych i lekkich czytadeł i sięgnąć po coś zupełnie innego, coś, co zwróci nasze myślenie na nowe tory i zainteresuje nowym problemem, polecam "Ludzi Julya". A jeżeli jeszcze dzięki takiej lekturze będziemy mięli okazję poznać twórczość światowej noblistki, to tym bardziej warto.

Książkę zaliczam do czerwcowego wyzwania Trójki e-pik

Sardegna

"Single" Meredith Goldstein


posted by Sardegna on , , , , ,

15 comments


Wydawnictwo: Wydawnictwo m
Liczba stron: 240
Moja ocena : 4/6

Na pierwszy rzut oka "Single" mogą jawić się, jako prosta, łatwa i przyjemna, kobieca lektura. Historia piątki trzydziestolatków, którzy zaproszeni zostali na wesele swojej przyjaciółki, a na nim będą mieli okazję spotkać innych, podobnych sobie, singli, może wydawać się właśnie, jako zabawna i pełna humoru. W rzeczywistości jednak, cała historia jest nad wyraz poważna i ukazuje gorzką prawdę na temat samotności i poszukiwania w swym otoczeniu kogoś, kogo można by obdarzyć szczerym uczuciem.

Vicky, Hannah, Rob, Phil i Joe (który odstaje nieco od pozostałej czwórki, gdyż jest czterdziestoletnim mężczyzną po przejściach), jako jedyni, pojawiają się solo, na przyjęciu weselnym Bee. Dla Vicky, Hannah i Roba, panna młoda jest przyjaciółką ze studenckich czasów, Phil pojawia się na ślubie właściwie przez przypadek, w zastępstwie swojej niedomagającej matki, natomiast Joe to zdziwaczały wujek Bee, traktowany trochę z przymrużeniem oka przez pozostałych członków rodziny.

Każdy z nich ma swoje osobiste problemy i powody, aby na przyjęciu weselnym pojawić się bez pary. Vicky cierpi na przewlekłą depresję, Hannah panikuje na myśl, że jej były chłopak ma pojawić się na ślubie z nową partnerką, Phil jest uzależniony psychicznie od swojej matki, dlatego nie potrafi stworzyć żadnego związku a Joe błąka się od jednego przelotnego romansu do drugiego i próbuje naprawić relacje z byłą żoną i nastoletnią córką. Rob przebija jednak całe to towarzystwo, bowiem w ostatnim momencie rezygnuje z pojawienia się na ślubie, bojąc się konfrontacji z dawnymi przyjaciółmi.

Przyjęcie weselne będzie punktem zwrotnym w życiu wszystkich singli. I wbrew oczekiwaniom nie będzie tutaj łączenia samotnych bohaterów w pary, ani szukania partnerów na siłę. Niektórzy zaliczą wpadkę towarzyską, inni znajdą rozwiązanie swoich dylematów w zupełnie nieoczekiwanej sytuacji. Dla kogoś innego ślub przyjaciółki będzie tą kroplą, która przeleje czarę goryczy i stanie się impulsem do zmiany dotychczasowego życia.

Zagmatwane życie mają ci trzydziestolatkowie. Jako że ja też należę do tego pokolenia, szukałam trochę samej siebie w ich zachowaniu i przeżywanych dylematach. Nie znalazłam niestety, albo może stety. Nie zazdroszczę im takiego pogmatwanego życia uczuciowego ani dojrzewania do dorosłego życia.
Słodko - gorzka jest ta powieść, ale bardzo prawdziwa. Jak dla mnie, w ocenie, mocna czwórka.

Powieść przeczytałam w ramach marcowego wyzwania Trójki e-pik

Sardegna