Relacja ze spotkania promocyjnego książki "Kukuczka"


posted by Sardegna on , , , , , ,

6 comments

26 września miałam okazję uczestniczyć w rewelacyjnym wydarzeniu. Było to mianowicie wyjątkowe spotkanie, z wyjątkowymi ludźmi w roli głównej, w Teatrze Śląskim w Katowicach. Tego dnia bowiem, miała miejsce premiera książki "Kukuczka", autorstwa dwóch znakomitych dziennikarzy: pana Dariusza Kortko (będącego również współautora biografii "Religa") oraz pana Marcina Pietraszewskiego

Miałam to szczęście, że przeczytałam książkę przed spotkaniem, więc należałam już do grupy czytelników, która mogła zabrać ze sobą egzemplarz do podpisu.


Sama książka, będąca biografią Jerzego Kukuczki, jak się można domyślać, okazała się wyjątkowa. Zresztą, taka literatura jest mi bardzo bliska, a czytelnicy zaglądający do Książek Sardegny, mogą to potwierdzić. Czytając ją przeżywałam wielkie emocje, podobnie, jak to ma zawsze miejsce, kiedy zapoznaję się z innymi książkami, dotyczącymi ludzi gór i zdobywania przez nich kolejnych ośmiotysięczników. Jednak ten konkretnie tytuł, okazał się dla mnie wyjątkowy, pod jeszcze innym względem, o którym postaram się napisać poniżej.


Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 400
Moja ocena : 6/6

Powiem szczerze, że historia Jerzego Kukuczki była mi znana dość pobieżnie. Wspinacz zginął w roku 1989, kiedy byłam jeszcze małym dzieckiem, nieświadomym tragedii, jaka rozegrała się na Lhotse. Ominęły mnie także wszelkie medialne doniesienia na ten temat. Oczywiście wiedziałam, że Kukuczka, jako drugi człowiek na świecie (tuż po Reinholdzie Messnerze), zdobył Koronę Himalajów i Karakorum i wszedł na wszystkie 14 ośmiotysięczników, ale to było właściwie na tyle. Trochę było mi wstyd z tego powodu, że o innych himalaistach widziałam czasami znacznie więcej, niż o naszym rodzimym wspinaczu, pochodzącym z Katowic.

Dlatego, ta książka stała się dla mnie kompendium wiedzy o Kukuczce. Pozwoliła mi poznać himalaistę od  bardzo osobistej strony. Dziennikarze nie poprzestali na opisywaniu jego dokonań, czy kolejnych wypraw, ale spróbowali scharakteryzować Jerzego, jako osobę. Dzięki tej książce mogłam "zerknąć" w życie osobiste i rodzinne Kukuczki, mogłam poznać bliskie mu osoby i przyjaciół. Mogłam dowiedzieć się, że był on niesamowicie silnym człowiekiem, i to nie tylko pod względem psychicznym, ale także fizycznym. Jego wytrzymałość w górach była zadziwiająca, co nieco kłóciło się z niepozorną posturą i niskim wzrostem. 

W książce sporo jest wspomnień bliskich osób Kukuczki, anegdot, emocji. Nie wszystko jest jednak zapisane w różowych barwach, a niektóre wspominki są bardzo gorzkie...

Książka jest opatrzona pięknymi zdjęciami, głównie pochodzącymi od przyjaciół i z archiwum rodzinnego. Zdjęć jest bardzo dużo, co stanowi, obok pięknego wydania Agory, kolejną atrakcję. Na uznanie zasługuje również olbrzymia praca Autorów, którzy ilością zgromadzonych materiałów, energią i staraniami, doprowadzili do tak niesamowitego efektu końcowego. 


Tak, jak pisałam na początku, spotkanie promujące książkę na Śląsku, miało miejsce w Teatrze Śląskim w Katowicach. Samo wydarzenie zostało podzielone na dwie części, a w pierwszej z nich, odbyła się rozmowa z Autorami, poprowadzona przez pana Kamila Durczoka i Roberta Talarczyk, dyrektora TŚ. Panowie rozmawiali na temat pracy nad książką, ogromem zebranych materiałów oraz obrazem postaci Jerzego Kukuczki, który wyłania się z tej biografii. 

Część druga spotkania była niesamowitą niespodzianką dla fanów gór i literatury górskiej, bowiem na scenę zostali zaproszeni goście, związani ściśle ze środowiskiem polskiego himalaizmu. Panowie Janusz Majer, Walenty Nendza i Ryszard Pawłowski, ostatni partner Jerzego Kukuczki. Wspinacze wspominali swoje wyprawy z Jerzym Kukuczką, wspólne sukcesy, anegdoty. Rozmowa zeszła także na temat kondycji współczesnego himalaizmu, i zmianach, jakie w nim zaszły na przestrzeni lat. 

Pojawienie się na scenie ludzi gór, było dla mnie osobiście olbrzymią niespodzianką. Nie przyszło mi nawet do głowy, że spotkanie z ludźmi, którzy znali osobiście Jerzego Kukuczkę, wywoła we mnie aż tyle emocji.  Oprócz wspinaczy, wśród zaproszonych gości znalazł się także Wojciech Kukuczka, młodszy syn himalaisty, który opowiedział o wspomnieniach związanych z ojcem, choć, jak sam przyznaje, jest ich bardzo niewiele 


Przepraszam za jakoś zdjęcia, ale moja komórka średnio wykonała swoje zadanie na olbrzymiej sali widowiskowej w TŚ. Dla zainteresowanych, od lewej stoją: Marcin Pietraszewski, Dariusz Kortko, Janusz Majer, Walenty Nendza, Wojciech Kukuczka, Ryszard Pawłowski, Robert Talarczyk i Kamil Durczok.

Zakończeniem tego wspaniałego wieczoru były autografy. Początkowo poprosiłam o wpis dwóch Autorów książki,


ale później, przyszło mi do głowy, że przecież podpisy himalaistów, związanych z Jerzym Kukuczką, będą w tej książce również cenną pamiątką. I tak oto mam:


Lektura o wyprawach książek wysokogórskich, zawsze jest dla mnie niesamowitym doświadczeniem. Ludzie, dla których pasją i największym celem w życiu, są wysokie góry, stanowią dla mnie niesamowitą inspirację. Moje wzorowanie się na wysokogórskich wspinaczach nie polega jednak na tym, by ich fizycznie naśladować, ale by czerpać z ich postawy siłę ducha i niezłomność. Dla mnie niesamowita jest ta walka z własnymi słabościami i siła wewnętrzna, która każe iść mimo, że ciało protestuje. 

Tak, jak pisałam już przy okazji innych książek związanych z górami, potrafię zrozumieć tą siłę przyciągania,  która woła wspinaczy na szczyt. Jestem w stanie zrozumieć gorączkę szczytową, pasję i energię, z jaką himalaiści oddają się wyprawom. A książka "Kukuczka" daje czytelnikowi te emocje. Jest warta każdej poświęconej jej minuty. Coś wspaniałego!

Sardegna

6 komentarzy:

  1. Gratuluję autografów i wrażeń :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny tekst, pełen emocji i pasji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) starałam się, jak mogłam, żeby przekazać wszystkie emocje, jakie towarzyszyły mi podczas spotkania

      Usuń
  3. Zazdroszczę ogromnie.
    U nas też było spotkanie (w zeszły poniedziałek), ale tak mi się ten dzień schrzanił, że już nie miałam głowy do spotkań. Żałuję ogromnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spotkanie było genialne, szkoda, ze nie dotarłaś, ale rozumiem. Życie prywatne i sprawy z nim związane, ważniejsze...

      Usuń