"Naga Góra" Reinhold Messner


posted by Sardegna on , , , , , ,

3 comments


Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Liczba stron: 296
Moja ocena : 6/6



"Naga Góra" to kolejny wysokogórski tytuł, w mojej biblioteczce. Po raz pierwszy jednak książka dotyczy Nangi Parbat, czyli dziewiątego, co do wielkości, szczytu na świecie. O zdobywaniu Nangi jeszcze nic nie czytałam, tym bardziej wciągnęłam się w opowieść. Przedstawione wydarzenia, związane z trzecim w historii, wejściem na szczyt tego ośmiotysięcznika, okazały się wyjątkowo przejmujące i smutne. W sumie większości  takich wypraw towarzyszy sukces przysłonięty jakimiś dramatycznymi momentami, ale ta historia jest wyjątkowo przygnębiająca. 

Zdobycie Nagiej Góry zostało opowiedziane z perspektywy jednego z uczestników wyprawy z 1970 roku, jednakże nie tylko te wydarzenia są w książce dominujące. Sporo miejsca poświęcono pionierom, czyli dwóm wyprawom, które podjęły się wejścia na szczyt znacznie wcześniej, bo już w latach 30 - 50 tych XX wieku. Wspominam o tym, bowiem obie stały się niejako inspiracją i przyczyną, do  zorganizowania opisywanego przez Messnera wejścia.

W 1934 roku po raz pierwszy grupa wspinaczy pod dowództwem Willego Merkla, dochodzi do wysokości 7800 m n.p.m. Nangi Parbat. Niestety cała wyprawa kończy się niepowodzeniem, bowiem wspinacze uświadamiają sobie, że nie wejdą już wyżej. Niestety większość z nich ginie w burzy śnieżnej. Dwadzieścia lat później, przyrodni brat Merkla, Karl Herrlingkoffer, czuje się w obowiązku dopełnić dzieło brata i organizuje kolejną wyprawę na Nangę. Tym razem wyprawa kończy się sukcesem, bowiem jeden z jej członków, Hermann Buhl samotnie zdobywa szczyt, stając się jednocześnie pierwszym zdobywcą góry. 

Jego zasługi jednak nie są odpowiednio wychwalone, bowiem Karl uważa samotne wejście wspinacza, bez konsultacji z kierownictwem, za zdradę. Wyprawa kończy się złą atmosferą, zamiast sukcesu, odczuwa się niemal porażkę. Dlatego rozgoryczony i nadal nie usatysfakcjonowany Karl Herrlingkoffer w 1970 roku organizuje kolejną wyprawę na Nangę, na którą zaprasza dwóch utalentowanych braci Messner.

Dlaczego opisuję taki obszerny wstęp? Bowiem w nim próbuję odnaleźć motywy postępowania Karla, kierownika, jako tego, który powinien wspierać swoich wspinaczy, a nie tworzyć między nimi atmosferę rywalizacji i podziałów grupowych. Niestety było wprost przeciwnie...

Bracia Messner, Reinhold i Gunther w świetnej formie, zdobyli szczyt flanką Rupal. Przejścia tą drogą dokonali, jako pierwsi wspinacze w historii. Jednakże ich wspaniały wyczyn pociągnął za sobą tragiczne konsekwencje. Podczas zejścia, odczuwając wielkie zmęczenie narzuconym przy wejściu tempem, gubią trasę zejścia i zostają unieruchomieni kilkadziesiąt metrów powyżej szlaku zejścia. W akcie desperacji próbują zejść inną drogą, nieprzebytą do tej pory, flanką Diamir, Jednakże zejście kończy się tragedią, gdy Gunter zostaje porwany przez lawinę lodową.

Reinhold cudem unika śmierci, jednakże jego wyczyn i tak zostaje uznany przez kierownictwo wyprawy, za akt samowolki i brawurową chęć zaistnienia. Jego "ekscentryczne" zejście, według kierownictwa, miało być tylko przejawem egoizmu i nadmiernej pewności siebie, a w rezultacie doprowadziło do śmierci brata.
Kolejna wyprawa Karla zakończyła się porażką i "niesmakiem", mimo że po braciach, na szczyt dotarło jeszcze dwóch innych wpinaczy z zespołu.

Historia wejścia na Nangę, napisana z perspektywy Reinholda Mesnnera jest wstrząsająca i smutna. Jednak, tak jak wiele jest innych, wysokogórskich książek, opisujących sukces wejścia i dramat zejścia.  Natomiast różni się od innych historii tym, że relacja jest bardzo osobista i  ma naprawdę bardzo smutny wydźwięk, głównie w kwestii "kultury wspinania". Czytałam już kilka książek związanych z tragicznymi, górskimi wydarzeniami, ale tutaj, po raz pierwszy, spotkałam się z tak jawną, nieprzyjazną postawą kierownika wyprawy, który oficjalnie faworyzował niektórych członków i umniejszał sukces innych. 

Bracia Messner zeszli nie tą drogą, co powinni. I to był początek ich tragedii, jednak nie to jest najbardziej przerażające w tej historii. Na "zablokowanych" Messnerów natknęli się dwaj wspinacze, z tej samej ekipy, którzy podążali na szczyt w drugiej kolejności. I mimo, że znajdowali się oni w odległości 80 - 100 metrów, nie udzielili pomocy uwięzionym. Nie podali liny. Ominęli braci i skierowali się w stronę szczytu, tłumacząc się później złą komunikacją. To jest dla mnie najbardziej smutne i przerażające. Po raz pierwszy, w tej właśnie opowieści znalazłam "zadrę", która zburzyła mój obraz walecznych, podążających za ideą, lodowych wojowników...

"Naga góra" została po raz pierwszy wydana w Wydawnictwie Dolnośląskim w roku 2004. Rok 2016 przyniósł wznowienie książki w pięknej okładce, z bardzo wieloma zdjęciami. Miłośników literatury wysokogórskiej  nie będę musiała zapewne namawiać do sięgnięcia po ten tytuł, ale jeżeli ktoś był jeszcze nieprzekonany, mam nadzieję, że po moim wpisie zmienił zdanie.

Sardegna

3 komentarze:

  1. Widzę, że naprawdę wciągnęłaś się w tematykę, nic zresztą dziwnego, bo jest poruszająca, wstrząsająca i mocno emocjonalna.

    OdpowiedzUsuń
  2. To raczej lektura nie dla nas :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Może nie jestem miłośniczką takich książek, ale czasem lubię poznać podobne historie. Nigdy jednak nie trafiłam na taką, której wydźwięk jest negatywny :(

    Pięknie podsumowałaś książkę w tym zdaniu: Po raz pierwszy, w tej właśnie opowieści znalazłam "zadrę", która zburzyła mój obraz walecznych, podążających za ideą, lodowych wojowników...
    Ci nieustraszeni pasjonaci zawsze byli dla mnie bohaterami. Podziwiałam ich odwagę i determinację. Nie miałam pojęcia, że nie zawsze jest to takie łatwe.

    P.S. Brałaś udział w wyzwaniu czytelniczym Granic 2015?
    Wrzucają właśnie książki do "sklepiku", jeśli dostałaś punkty to zerknij, może znajdziesz coś dla siebie.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń