Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Siedmioróg. Pokaż wszystkie posty

Przygody Trzech Detektywów "Tajemnica szepczącej mumii"


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Siedmioróg
Liczba stron:  115
Moja ocena : 5/6
 
Nie wiem jak Wy, ale ja w dzieciństwie zaczytywałam się w przygodach Trzech Detektywów. Coś mi się wydaje, że już wtedy moja uwaga kierowała się w stronę kryminałów, thrillerów, horrorów i powieści z nutką tajemnicy, tylko jeszcze o tym nie wiedziałam. Wprawdzie seria, którą czytałam przed laty była pod "patronatem" Alfreda Hitchcocka, a powyższa, której okładkę widzicie, Andy'ego Chandlera, jednak poza zmianą nazwiska mentora, treść książki jest identyczna (w każdym razie mam taką nadzieję). Właściwie to sama nie wiem, skąd wzięła się ta zmiana w wydaniu serii (może ktoś wie i napisze mi to w komentarzu), w każdym razie, w naszej domowej biblioteczce mamy kilka starych tomów, podobnych do tych z czasów mojego dzieciństwa, w których pojawia się znany reżyser filmów grozy.

Zakończenie serii o Baśnioborze skłoniło mnie do poszukania jakiegoś fajnego czytelniczego przerywnika, dlatego też sięgnęłam po pierwszą z brzegu przygodę Trzech Detektywów, zakładając, że dynamiczna historia z nutką kryminalną przypadnie Młodemu do gustu. 
 
Początki były trochę ciężkie, ale to za sprawą tego, iż akcja Trzech Detektywów dzieje się w latach dziewięćdziesiątych, najnowsze nowinki technologiczne, z jakich korzystają chłopaki to magnetofon kasetowy, walkie-talkie czy domowej roboty peryskop, a dla współczesnych dzieciaków to zupełna abstrakcja. Później jednak, kiedy akcja zaczęła się rozkręcać, obcobrzmiące wątki nie były już takie istotne, bowiem myśli czytelnika zaprzątają już zupełnie inne sprawy.
 
Trzej młodzi detektywi z Kalifornii, Jupiter Jones, Pete Crenshaw i Bob Andrews znają samego Alfreda Hitchcocka, który zleca im zbadanie pewnych tajemniczych spraw i prosi o to, aby o swoich rezultatach czy przemyśleniach informowali go niezwłocznie. Czytając "Tajemnicę szepczącej mumii" nie wiemy właściwie, jak zaczęła się znajomość chłopaków z reżyserem, być może opowiadają o tym poprzednie tomy, ale sięgając wyrywkowo po tę część, wiemy tylko, że to on jest ich mentorem i zleca im kolejne zadania. 
 
W powyższej historii chłopaki pracują nad dwoma sprawami. Po pierwsze, próbują odnaleźć rasowego kota pewnej kobiety, który prawdopodobnie został skradziony, a po drugie, mają za zadanie pomóc profesorowi Yarboroughowi, znanemu egiptologowi rozwikłać zagadkę związaną z mumią Ra - Orhona, którą aktualnie bada. Gdy profesor jest sam na sam w pomieszczeniu z mumią, ta szepcze do niego jakieś dziwne słowa w języku staroarabskim, wyraźnie starając się coś przekazać. 
 
Kiedy jednak egiptolog zaczyna szukać pomocy, dzieląc się swoim "problemem" z innymi badaczami, nie spotyka się ze zrozumieniem, a wręcz przeciwnie, uważany jest za zbzikowanego, starszego pana, któremu troszkę odbija na tle pracy. Młodzi detektywi udają się więc do rezydencji profesora, jednak już na wstępie otrzymują elektryzującą informację, jakoby ktokolwiek, kto miał kontakt z mumią Ra-Orhona, objęty został pradawną klątwą, a ponieważ w domostwie profesora zaczynają dziać się różne, dziwne rzeczy, w tych słowach musi być ziarno prawdy.
 
Do tego, ktoś wyraźnie interesuje się mumią, wokół domu krążą dziwne cienie, mumia nadal szepcze, a w ogrodzie pojawia się kot, wcielenie dawnego pupila Ra-Orhona.
 
Zanim chłopaki rozwiążą zagadkę szepczącej mumii, sporo się jeszcze wydarzy. Detektywi podchodzą bardzo poważnie do obu spraw. Mózgiem operacji jest oczywiście Jupiter Jones, ale nie dałby sobie rady ze śledztwem bez swoich dwóch pomocników, każdy z chłopaków ma bowiem w klubie swoje miejsce i określone zadania, z których świetnie się wywiązuje.
 
Cieszę się, że udało mi się namówić Młodego do lektury Przygód Trzech Detektywów. Ja przy okazji też skorzystałam, bo powrót do perypetii bohaterów sprzed lat, sprawił mi nie lada frajdę. Na półce mamy jeszcze dwie przygody Jupitera, Pete'a i Boba, sądzę więc, że mamy już kolejne tytuły w kolejce do wieczornego czytania.
 
 
Sardegna

"Mgiełka, porzucona kotka" i inne dziecięce atrakcje


posted by Sardegna on , , , , , , , ,

5 comments

Dawno już nie było u mnie postu zbiorczego na temat dziecięcych lektur. A przecież czytam je na bieżąco, po fragmencie, praktycznie każdego wieczoru. Ostatnio zrobiłam dzieciakom dłuższą sobie przerwę od króciutkich opowiastek, na rzecz "Pippi Pończoszanki" i "Pinokia", który niestety okazał się strasznie straszną bajką, więc na razie odłożyłam ją wysoko na półkę.

W każdym razie, do łask wróciła seria zwierzakowa, a wszystko za sprawą biblioteki szkolnej, do której zapisała się Siedmiolatka. Tak więc przeczytałam "Mgiełkę, porzuconą kotkę" Holly Webb. Do tego, za namową Młodego, zapoznałam dzieciaki z "Iniemamocnymi", których w prawdzie znają z kreskówki, ale bajka okazała się zupełnie inna od filmu (choć to być może tylko moje zdanie). Dodatkowo, przeczytałam także "Scooby - Doo i fałszywą wróżkę", czyli opowieść detektywistyczną dla najmłodszych. Scooby tez jest znany dzieciakom z kreskówki i chyba jednak obraz wypada lepiej na tle książki, bowiem mimo moich starań i modulacji głosu, nie potrafiłam być Scooby'm i Kudłatym, takimi, jakimi powinni być.

Ale po kolei:

"Mgiełka, porzucona kotka" Holly Webb
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 128
Moja ocena : 4/6

To kolejna książeczka z serii "Zaopiekuj się mną". Zdawało mi się, że znam już wszystkie tomy, Siedmiolatka wygrzebała ze szkolnej biblioteki nieznany jeszcze tytuł. Kotka Mgiełka, a właściwie Czarnusia, czuje się odrzucona przez swoją opiekunkę. Leciwa pani Janicka przenosi się wraz z kotką do domu swej córki, w którym rządzi już inny pupil, syjamczyk Cezar. Kocur straszy Czarnusię i wyjada jedzenie z jej miski, a nikt z domowników tego nie zauważa. Koteczka postanawia poszukać dla siebie lepszego lokum i nieoczekiwanie znajduje je po sąsiedzku, w domku na drzewie samotnej dziewczynki, Amelki.

Opowiastka bardzo w stylu Holly Webb, grająca na uczuciach małych dziewczynek, pragnących posiadać własne zwierzątko. Jak dla mnie standardowo 4, dla Siedmiolatki, fascynująca opowieść na 6.

"Iniemamocni" Disney/tekst : Annie Auerbach
Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 66
Moja ocena : 5/6

Historia przeczytana na prośbę Pięciolatka, który przeżywa fascynację robotami i superbohaterami. Opowieść różniąca się  nieco fabułą od kreskówki, ale zamysł jest podobny: pozornie zwyczajna rodzina okazuje się super familią, o nadprzyrodzonych umiejętnościach. Tata Iniemamocny, mama Elastyna, siostra Wiola, braciszek Jack Jack i Maks - główna postać i jednocześnie narrator całej opowieści.
Rodzinka walczy z podłym Syndromem, który planuje zwojować świat i zniszczyć miasto. Misja Iniemamocnych uda się tylko wtedy, kiedy cała rodzinka będzie ze sobą zgodnie współpracować. 
Historyjka całkiem w porządku, nie ukrywam, że bardziej chłopięca, bowiem Siedmiolatka większych emocji podczas słuchania lektury nie wykazywała.

"Scooby - Doo i fałszywa wróżka" James Gelsey
Wydawnictwo: Siedmioróg
Liczba stron: 62
Moja ocena : 5/6

Detektywistyczna historia ze Scooby - Doo w roli głównej,  też została przyjęta pozytywnie. Książeczka to jedna z wielu opowiastek, które można oglądać w postaci kreskówki, chętnie oglądanej przez moje dzieciaki. Siedmiolatka doskonale podążała za zagadką zniknięcia klejnotu z tajemniczą zawartością, orientując się nawet w zagranicznych nazwiskach bohaterów. Pięciolatek może mniej podjął temat. 
Jak już mówiłam, Scooby wypada lepiej w TV niż w książeczce, bowiem mimo starań, nie potrafiłam oddać charakteru szalonego psiaka i równie zakręconego Kudłatego. A te postacie są jednak wyjątkowo ważne i bardzo charakterystyczne i bez nich zagadka detektywistyczna Scooby'ego nie jest taka, jaka powinna być.
***

Na biurku dzieciaków leżą kolejne lektury. Część z nich czytam ja, część czyta Siedmiolatka (inny tutuł do czytania własnego "po cichu", inny - do czytania na głos), dlatego spodziewajcie się kolejnych postów zbiorczych o dziecięcych książeczkach, bo mamy ich w zanadrzu bardzo wiele.

Sardegna