Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura włoska. Pokaż wszystkie posty

"Widziałem otchłań" Simone Moro


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

 
Wydawnictwo: Mova
Liczba stron:  245
Moja ocena : 5/6
 
"Widziałem otchłań" Simone Moro to bardzo ciekawa propozycja czytelnicza dla miłośników literatury wysokogórskiej. W pierwszym odruchu myślałam, że są to zapiski wspinacza związane z jego wyprawami na ośmiotysięczniki, skupione głównie na próbie zimowego wejścia na Gaszerbrum I i II w 2020, kiedy to Simone Moro wpadł do głębokiej szczeliny na wysokości 5500 metrów. Na szczęście z pomocą przyszła mu wtedy jego partnerka Tamara Lunger, dlatego też wszystko kończy się dla himalaisty szczęśliwie. Tytuł sugeruje, że czytelnicy będą mogli dowiedzieć się, jak owa dramatyczna sytuacja wyglądała, więc to na taką treść nastawiałam się, sięgając po tę książkę. Jej formuła okazała się jednak zupełnie inna, niż się spodziewałam, ale szczerze powiem, sprawiła mi niemałą przyjemność, więc lekturę uznaję za wyjątkowo trafioną.
 
Simone Moro jest jednym z najbardziej znanych wspinaczy na świecie. Jako pierwszy zdobył zimą Sziszapangmę i Makalu, oprócz tego może się poszczycić wejście na Lhotse, Mont Everest, Czo Oju, Broad Peak i Nanga Parbat. 
 
W swojej książce przedstawia kilka otchłani, zaczynając od tej dosłownej, czyli lodowej szczeliny, do której wpadł na wyprawie z Tamarą Lunger, i z której udało mu się wydostać dzięki wsparciu partnerki oraz wieloletniemu doświadczeniu i przygotowaniu do wyjść wysokogórskich. Ta "przygoda" paradoksalnie pokazała mu też, że jakiekolwiek przygotowanie, nawet najlepiej zaplanowane, nie daje gwarancji sukcesu, a drobny błąd, jakieś zaniedbanie może sprawić, że pieniądze włożone w wyprawę, ale też miesiące przygotowań i przede wszystkim zdrowie i bezpieczeństwo może w parę sekund pójść w niepamięć. Po tej feralnej wyprawie cały szum medialny odwróci się przeciwko wspinaczowi, sprawiając, że coś, co miało być światowym sukcesem, okazało się jedną wielką porażką.
 
Z tą psychiczną "otchłanią" Moro również musiał sobie poradzić, dlatego też w dalszej części książki prezentuje on czytelnikom ten, jak i kilka innych momentów w swoim osobistym, jak i sportowym życiu, które sprawiły, że musiał stawić czoła takim wyzwaniom. 
 
Te problematyczne sytuacje, kryzysy, a nawet sytuacje zagrożenia życia, pokazały mu jednak, że w tak trudnych momentach nie można załamywać się, tylko paradoksalnie poczuć siłę i moc, aby te przeciwności pokonać. Jako przykład podaje między innymi historię swoich krewnych, ojca i dziadka, którzy mimo słabej sytuacji materialnej i konieczności utrzymywania licznej rodziny, nie zaniedbywali żadnych innych obowiązków, byli pełni pasji, dobrej energii i stali się najlepszymi autorytetami dla swoich dzieci. 
 
Kolejnym przykładem niezłomności w sytuacji kryzysowej dla Simona Moro są także polscy himalaiści z pokolenia Jerzego Kukuczki, którzy jako pierwsi wspinacze, do tego pochodzący z ubogiego kraju, bez warunków ani sprzętu, pokazali całemu światu, jak zdobywa się ośmiotysięczniki, uświadamiając, że aby stanąć na szczycie świata nie trzeba mieć firmowych ubrań, najnowszego sprzętu ani ogromnego wsparcia finansowego.
 
Jako kolejny przykład wychodzenia z "otchłani" Moro przytacza historię swojego przyjaciela Anatolija Bukriejewa, który został przez potępiony przez środowisko, po tragicznej wyprawie komercyjnej na Mont Everest w 1996 roku. Jednak swoimi osiągnięciami i postawą, non stop potwierdzał swoją wartość i umiejętności, a także fakt, ze słowa, które padły pod jego adresem są nieprawdziwe.
 
Autor sporo miejsca w swojej książce poświęca też pandemii koronawirusa, kiedy to świat pogrążył się w otchłani strachu i choroby. Widać, że książka powstała właśnie w tym trudnym okresie, kiedy Moro okres lockdownu spędzał w Bergamo wraz ze swoim nastoletnim synem Jonasem. Wspinacz przedstawia czytelnikom, w jaki sposób on wykorzystał ten trudny czas, i co wyniósł z tego najtrudniejszego okresu ostatnich lat. Dzięki przymusowemu zamknięciu pogłębiał więź z synem, dzielił się przeróżnymi historiami ze swojego życia sportowego, jak i rodzinnego, ale też budował formę fizyczną w sposób, na jaki nigdy nie miał czasu. Swą postawą pokazuje, że kryzys, otchłań, z której pozornie nie ma wyjścia, to nie jest koniec świata, a ból i strach mogą być pozytywnymi elementami w naszym życiu. A jeśli tylko dobrze je wykorzystamy, mogą kształtować nasz charakter i nauczyć nas czegoś o sobie.
 
W swej książce Simone Moro jawi się, jako człowiek o mocnym charakterze, bardzo poukładany, z konkretnym celem. Kojarzyłam oczywiście jego osiągnięcia wysokogórskie, ale nawet nie pomyślałam, że prywatnie może być osobą, jaką bardzo sobie cenię, prezentując postawę bardzo mi bliską. Przemyślenia Simone Moro pokazują taką postawę życiową, jaką bardzo cenię, czyli wytrwałość w dążeniu do celu, niepoddawanie się, a także robienie wszystkiego na sto procent, pokazując otoczeniu, że wszystko czego się podejmujemy powinniśmy robić, jak najlepiej potrafimy. Staram się podobnych wartości uczyć moje dzieci, że nie ma sukcesu bez ciężkiej pracy, a porażka nie zawsze musi oznaczać koniec. Dlatego też z wielką przyjemnością przeczytałam "Widziałam otchłań", do czego i Was zachęcam.

Sardegna

"Mała zielarnia w Paryżu" Donatella Rizzati


posted by Sardegna on , , , , , ,

4 comments

 
 Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 464
Moja ocena : 5/6
 
"Mała zielarnia w Paryżu" Donatelli Rizzati to książka niezwykła. Historię Violi, Włoszki, która na skutek pewnych perypetii rodzinnych trafia do Paryża, aby zacząć nowe życie, trzeba sobie dawkować, a właściwie delektować się nią, jest ona bowiem nie tylko opowieścią obyczajową, ale mieszanką poradnika, księgi dobrych myśli, i mądrych, życiowych przemyśleń.
 
Część obyczajowa kręci się wokół wyżej przez mnie wspomnianej bohaterki, która po śmierci męża przenosi się z Rzymu do Paryża, bowiem to ze stolicą Francji wiążą się jej dobre wspomnienia, kiedy spędziła tam kilka lat w czasie studiów. Viola nie ma w Paryżu nikogo bliskiego, u kogo mogłaby się zatrzymać, stąd też pierwsze kroki kieruje do jedynego miejsca przychodzącego jej na myśl, do małej zielarni prowadzonej przez starszą panią Giselle, w której dziewczyna bardzo dobrze się czuła.
 
Właścicielka sklepiku z wielkim entuzjazmem wita Violę, otacza ją opieką i właściwie pomaga stanąć jej na nogi w mieście, a ponieważ sama mam problemy finansowe, a jej zielarnia nie przynosi zbyt wielkich dochodów, zaprasza Włoszkę do współpracy. Viola może wesprzeć Giselle swoją wiedza i doświadczeniem, bowiem przez lata zajmowała się naturopatią, dla której właściwie rzuciła studia medyczne, co spotkało się z wielkim rozczarowaniem ze strony rodziców. W swoją nową pracę w zielarni wplata także irydologię, czyli naukę zajmującą się odczytywaniem historii człowieka, a także jego kondycji fizycznej i psychicznej z tęczówki oka. Irydologią zajmował się zmarły mąż Violi, Michael, jednak za jego życia kobieta niezbyt wierzyła w sprawczość tej metody, teraz jednak zaczyna bardziej interesować się tym zagadnieniem i dostrzegać jej wartość.
 
W zielarni Viola znajduje mnóstwo inspiracji, doradza klientom, prowadzi warsztaty naturopatii, aromaterapii, zielarstwa, wplata w to wyżej wspomniane zagadnienia z irydologii, a swoim łagodnym usposobieniem i szeroką wiedzą skupia wokół sklepiku coraz więcej klientów. Oczywiście wspiera w ten sposób Giselle, upatrującą w dziewczynie swoją spadkobierczynię.
 
Viola natomiast zaczyna w końcu być szczęśliwa. Robi w życiu to, co najbardziej kocha, coś, co przez wszystkie lata odkładała na nieokreślone później, albo traktowała, jako hobby, staje się jej głównym źródłem utrzymania. Stabilizacja życiowa daje dziewczynie upragnioną wewnętrzną równowagę, którą utraciła po śmierci Michaela, i choć w jej życiu ciągle jeszcze tkwi zadra związana z konfliktem z rodzicami, jej codzienność jest o wiele bardziej spokojniejsza.

W otoczeniu młodej zielarki pojawia się także nowy mężczyzna. Jednak, czy przypadkowo poznany barman, który okazuje się człowiekiem o nieprzeciętnej inteligencji, bogatej osobowości i ciętych ripostach, wzbudzający wśród poznanych kobiet wyjątkowe emocje, jest odpowiednim partnerem dla szukającej wyciszenia Violi?
 
Różnice charakterologiczne i podejście do życia sprawia, że dziewczyna na początku z wielkim dystansem odnosi się do nowej znajomości. Z czasem jednak, kiedy pozwala sobie na większy luz,  dzieją się rzeczy, po których rezygnuje z rodzącego się uczucia. Do tego, przeszłość kobiety, a właściwie tajemnice rodzinne, wracają do niej w najmniej oczekiwanym momencie. 
 
Tak, jak wspomniałam na początku, wyżej przeze mnie opisane wątki związane są z warstwą obyczajową, ale to nie wszystko, co można znaleźć w tej książce. W "Małej zielarni w Paryżu" znajdziemy jeszcze całkiem sporo przepisów, które Viola serwuje swoim klientom, na przykład przepis na herbatkę odprężającą i energetyzującą, koloryzującą hennę do włosów, recepturę na olejek eteryczny z lawendy, przepis na odprężającą kąpiel zapachową z miodem i cytryną, krem odżywczy do każdego rodzaju cery, korzenny peeling do twarzy i ciała, krem regenerujący na twarz i szyję, masło kakaowe, odświeżający tonik z ogórka i wody różanej czy ziołową herbatka na zmniejszenie napięcia mięśniowego.
 
Co ciekawe, są to przepisy z zaznaczoną odpowiednią wagową wartością poszczególnych produktów, można więc w autentyczny sposób z nich skorzystać. Oprócz tego, w książce znajdziemy różnego rodzaju porady, między innymi na przywrócenie równowagi w poszczególnych czakrach. Choć ta dziedzina jest mi zupełnie obca, to praca z wewnętrznym ja okazała się bardzo interesującą lekturą nawet dla zupełnego laika w tym temacie, jak ja. Ciekawostką dla mnie były również wszelkiego rodzaju rozważania na temat kart irydologicznych, pozwalających określić typ osobowości człowieka, jego oczekiwania wobec życia, a nawet przeszłość.
 
Viola jest kobietą bardzo wrażliwą, z bogatym wnętrzem, stąd też sporo w swoim życiu rozmyśla i to nie tylko na tematy związane z naturopatią. Często wspomina zmarłego męża i wszystko to, czego się od niego nauczyła, ciekawą osobowością jest dla niej również Roman, tak różny, a jednocześnie, tak interesujący. Stad też nazwałam książkę zbiorem "dobrych myśli" i mądrych, życiowych przemyśleń.
 
Może nie wszystkie wątki poruszane w "Małej zielarni w Paryżu" były dla mnie jednakowo ciekawe, jednakże dowiedziałam się podczas lektury czegoś nowego, a to bardzo sobie w książkach cenię. Jeśli więc macie ochotę na niebanalną, ale trochę jednak wymagającą historię, dzięki której będziecie mogli poszerzyć horyzonty, zapraszam do odwiedzenia urokliwej zielarni w samym centrum Paryża.
 
Sardegna

"Istota zła" Luca D'Andrea


posted by Sardegna on , , , , , ,

4 comments


Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
audiobook: czas trwania 13 godzin 33 minuty
Moja ocena : 4/6
lektor: Tomasz Sobczak
 
 
W ramach abonamentu Empik Go przesłuchałam sobie "Istotę zła", książkę, którą od lat mam na półce, bowiem kupiłam ją sobie przy okazji jakiejś wyprzedaży, zaintrygowana przede wszystkim okładką, ale też opisem, który mówi o zbrodni dokonanej trzydzieści lat temu w górach. Takie górskie tajemnice bardzo mnie pociągają, stąd też postanowiłam skorzystać z okazji i przesłuchać audiobooka, bo zanim pewnie dotarłabym do książki papierowej, to minęłoby sporo czasu.
 
"Istota zła" to mieszanka kryminału, thrillera i obyczajówki, bowiem oprócz wątku głównego i próby rozwikłania zagadkowej śmierci w górach sprzed laty, w książce znajduje dość sporo opisów i rozważań głównego bohatera, jego wspomnień, nawiązań do przeszłości, opisów relacji rodzinnych, ale przede wszystkim opisów jego stanu świadomości. Jeremiasz Salinger przeżywa bowiem traumę związaną z pewnym wypadkiem, którego niejako po części był sprawcą, stąd też przez lata próbuje zawalczyć o swoje zdrowie psychiczne i pozytywne relacje rodzinne.
 
Salinger jest reporterem, który w poszukiwaniu nowych tematów postanawia przyjrzeć się bliżej pracy ratowników górskich. Ponieważ wraz z rodziną przeniósł się z Nowego Yorku do małej wioski Siebenhoch leżącej w tyrolskich górach, środowisko wydaje się mocno mu sprzyjać. Tym bardziej, że są to rodzinne strony jego żony, miejsce, w którym ciągle mieszka wiekowy teść i całe grono bliższych i dalszych sąsiadów. 
 
Niestety to właśnie podczas jednej z górskich akcji ratowniczych, która miała stać się podstawą do napisania artykułu, dochodzi do tragicznego wypadku, a za jego pośrednią przyczynę uważa się właśnie obecność Salingera na miejscu zdarzenia. 
 
Mężczyzna załamany tą sytuacją, zamyka się w sobie i przeżywa bardzo głęboką depresję. Odrzuca wszelkie formy pomocy, zmaga się z koszmarami i napadami lęku, nawet obecność bliskich i ukochana córeczka Klara, nie pomagają mu w powrocie do normalności, a otoczenie, które było tak przychylne Salingerowi, w momencie staje się jego najgorszym wrogiem. 
 
Kondycja psychiczna bohatera poprawia się nieco, kiedy wpada on na ślad tragedii, która wydarzyła się w pobliskim wąwozie Bletterbach. W latach 80 - tych doszło tam bowiem do makabrycznego zabójstwa trójki młodych ludzi. To wtedy przyjaciele zgubili się w górach w czasie burzy i zostali brutalnie zaatakowani prawdopodobnie przez jakiegoś psychopatę. O tym fakcie mogą świadczyć ślady pozostawione ma miejscu zbrodni i nietypowy sposób, w jaki dokonano masakry. Podejrzewano nawet udział jakiś nieznanych sił, bądź groźnych bestii, ciała młodych ludzi posiadały bowiem przedziwne obrażania Niestety, sprawcy tego mordu nigdy nie odnaleziono, choć policja przed laty starała się rozwikłać sprawę, burza i obfite deszcze zmyły wszelkie ślady.

Salinger trafia na wzmiankę o masakrze w Bletterbach, i choć od tamatego czasu minęło trzydzieści lat, postanawia dowiedzieć się, co wtedy wydarzyło się w górach.  Oczywiście osoby, które pamiętają tamte wydarzenia nie mają ochoty dzielić się żadnymi informacjami z dziennikarzem, który jest winny miejscowej tragedii, ten jednak się nie poddaje i swoim reporterskim sposobem trafia na ślady, które mogłyby dać nowy pogląd na sprawę.

Małe, zamknięte społeczności rządzą się jednak własnymi prawami, a tajemnice, które przez lata leżą ukryte, czasami nie powinny wychodzić na światło dzienne. Wąwóz Bletterbach nie na darmo jest uznawany za miejsce przeklęte, bo to właśnie tam na powierzchnię wyszło najgorsze zło, jakie można sobie tylko wyobrazić.

"Istota zła" to interesująca historia, która oprócz intrygującego wątku kryminalnego przedstawia ciekawe studium postaci. Jedynie co mnie w tej książce męczyło, to dość rozwlekłe opisy, które zwalniały tempo akcji, ale rozumiem, że Autor przyjął taki styl w swojej powieści. Da się też odczuć, iż historia ta nie toczy się "w sposób hollywoodzki", tylko w zupełnie inny, bardziej stonowany i surowy. Taka forma znajdzie zarówno swoich zwolenników, jak i przeciwników. Na  uwagę zasługuje na pewno malownicze, choć mroczne miejsce akcji, potwierdzające, jak piękne, ale i niebezpieczne mogą być góry. 
 
Audiobook jest dość długi, ale przesłuchałam go właściwie w ciągu paru dni, a wszystko za sprawą bardzo wciągającej, choć nieco leniwie się toczącej, fabuły, ale też intrygującego lektora, pana Tomasza Sobczaka, który nadaje tej historii tajemniczy, mroczny i niepokojący charakter. Ciekawe czytelnicze doświadczenie.
 
  Sardegna

"Papierowe serca" Elisa Puricelli Guerra


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

  
Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 237
Moja ocena : 5/6

Nie ważny jest wygląd, ważne to, co mamy w środku. Gdybym jednym zdaniem miała podsumować "Papierowe serca", powieść młodzieżową autorstwa włoskiej pisarki Elisy Pauricelli Guerra, to użyłabym właśnie tego sformułowania, i mam tutaj na myśli zarówno treść książki, jak i jej obudowę zewnętrzną. 

Jeśli chodzi o stronę wizualną, to spójrzcie sami: okładka niezbyt zachęca do czytania, a niestety w dzisiejszych czasach, kiedy młodzi ludzie to w głównej mierze wzrokowcy i liczy się dla nich przede wszystkim obraz, nie poczują się zainteresowani taką szatą graficzną. Co za tym idzie, jeśli nie zwrócą uwagi na okładkę, to niestety nie zaiskrzy i nie sięgną po książkę... a to byłaby wielka szkoda, bo gdyby się jednak skłonili ku lekturze, i zwrócili uwagę na to, co wewnątrz, na pewno byliby zadowoleni.

Również w kwestii treści, myśl przewodnia, aby patrzeć sercem i zwracać uwagę na to, co ukryte, jest bardzo istotna. Akcja "Papierowych serc" toczy się w trochę nietypowy sposób, a czytelnicy będą mogli ją poznać z liścików, które wysyłają do siebie główni bohaterowie. To ich osobowości, uczucia, emocje, myśli i słowa, wysuwają się na pierwszy plan historii i są w niej najistotniejsze, a nie ich wygląd zewnętrzny, styl, czy sposób ubierania.

Wszystko zaczyna się w momencie, kiedy samotna dziewczyna zostawia w bibliotece szkolnej karteczkę z krótką wiadomością schowaną w książce "Puk z Pukowej Górki" Kiplinga. Postanawia ona zrobić mały eksperyment i napisać parę zdań, a potem z niecierpliwością czekać, czy ktoś na to zareaguje. Na liścik w podobnym tonie odpowiada pewien chłopak, i tak właśnie zaczyna się ich przyjaźń, która z czasem może przerodzić się nawet w coś większego. Bohaterowie, których imion właściwie nie znamy, sami nazywają siebie Danem i Uną, zaczynają z zaangażowaniem prowadzić ową nietypową korespondencję. Na początku wymieniają się tylko informacjami, ale szybko nawiązują nić porozumienia, widać bowiem, że wiele ich łączy. Ich luźne rozmowy o niczym zaczynają przeradzać się w głębszą dyskusję, a pomiędzy dzieciakami tworzy się silna więź. Dan i Una zaczynają mówić o swojej przeszłości, rodzinie, o trudnych emocjach i problemach. Rodzi się pomiędzy nimi coś wyjątkowego, sielankę psuje jednak uporczywa myśl, czy spotkanie twarzą w twarz nie zniszczy tej wyjątkowej relacji?

Choć "Papierowe serca" pozornie wydają się opowiadać o młodzieńczej miłości, nastoletnim uczuciu, pierwszym zauroczeniu, to jednak nie ten wątek wysuwa się na pierwszy plan historii. Najważniejsze jest to, co rozgrywa się w tle budzącego się uczucia. A dzieje się tam całkiem sporo, bowiem z korespondencji Dana i Uny możemy wywnioskować, że dzieciaki uczą się w nieco specyficznej szkole z internatem, która wydaje się być dziwnym, nieco klaustrofobicznym miejscem. Ulokowana gdzieś pośrodku niczego, w głębi lasu, o jasnych zasadach i surowym regulaminie, którego nikt z uczniów nie próbuje nawet łamać. Nastolatkowie zachowują się w wyraźnie określony sposób i nikomu nie wydaje się dziwny fakt, że wszyscy zażywają specjalne lekarstwa i biorą udział w nietypowych badaniach. 

Czytelnik nie wie, o co tak naprawdę chodzi w tej całej sytuacji, dlaczego właściwie dzieciaki dobrowolnie zgadzają się na takie surowe zasady, chcą uczyć się w tak specyficznej szkole i nikomu nawet do głowy nie przychodzi, żeby robić coś wbrew regułom. Okazuje się, że szkoła skrywa pewien sekret i to właśnie do tej tajemnicy próbują dotrzeć Dan i Una. Z pomocą szkolnych kolegów, razem, a jednak każdy osobno, docierają do sedna sprawy, a my będziemy mogli śledzić przebieg wydarzeń niemalże z pierwszego rzędu, czytając ich listy.  

Z zapisków korespondencyjnych Uny i Dana wyłania się dojrzały obraz nastolatków. Ich przemyślenia i wnioski wydają się być bardziej rozsądne od myśli niejednych dorosłych. Ciekawie jest śledzić budzącą się relację dzieciaków, która oparta jest tylko na zainteresowaniu tym, jaką ktoś ma osobowość, co myśli i co ma do powiedzenia, bez zwracania uwagi na wygląd zewnętrzny. Fajnie pokazywać młodym takie historie, kiedy w dzisiejszym świecie sporo osób skupia się na aparycji i tylko to kryterium liczy przy poznaniu nowych osób.

Lektura "Papierowych serc" okazała się dla mnie interesującym doświadczeniem. Żałuję, że książka ta wydaje się być trochę niedoceniona w środowisku i tak mało się o niej słyszy. Mam nadzieję, że uda jej się dotrzeć do szerokiego grona odbiorców i zostanie przez młodzież doceniona, bo jest tego warta.

Sardegna

Ulysses Moore "Antykwariat ze starymi mapami", "Dom luster", "Wyspa masek", "Kamienni strażnicy"


posted by Sardegna on , , , , , ,

10 comments

Ulysses Moore "Antykwariat ze starymi mapami", "Dom luster", "Wyspa masek", "Kamienni strażnicy"

Wydawnictwo: fk Olesiejuk
Liczba stron: 258/256/284/290 
Moja ocena : 5/6

Pamiętacie pierwszą część Ulysessa Moore'a "Wrota czasu", młodzieżowej powieści przygodowej, którą opisywałam w zeszłym roku? Przez dłuższy czas próbowałam zebrać sobie dalsze części owej serii. Sprawiało mi to nie lada problem, bowiem kolejne książeczki zostały wydane w wersji kieszonkowej, a dodatkowo każdy tom został rozdzielony na dwie części. Ostatecznie jednak udało mi się zdobyć cztery kolejne tomy: Ulysses Moore "Antykwariat ze starymi mapami", "Dom luster", "Wyspa masek" i "Kamienni strażnicy".

Oczywiście wydanie, które posiadam pozostawia wiele do życzenia, a do wydania "właściwego", w pięknej obwolucie i twardej oprawie wiele mu brakuje. Jest to wersja kieszonkowa serii, wydana na szarym cienkim papierze, jako dodatek do czasopism młodzieżowych. Jednak chęć poznania dalszych przygód młodych bohaterów: Julii, Jasona i Ricka była silniejsza i nawet kiepskie wydanie mnie nie zniechęciło. Wręcz przeciwnie, teraz mam motywację, żeby skompletować całość.

"Wrota czasu", czyli część pierwsza, wprowadza czytelnika w całą historię. Bliźnięta Julia i Jason przenoszą się wraz z rodzicami do Willi Argo w sennym miasteczku Kilmore Cove w Kornwalii. Posiadłość otacza aura tajemniczości, dom pełen jest artefaktów i fascynujących zakamarków. Dzieciaki wraz z nowo poznanym przyjacielem, Rickiem penetrują Willę i odkrywają stare drzwi zamknięte na cztery zamki. Bohaterowie oczywiście po wielu perypetiach, wchodzą w posiadanie odpowiednich czterech kluczy i przechodzą na drugą stronę drzwi, które okazują się...wrotami czasu.

I tak zaczyna się niesamowita przygoda, która tylko pozornie jest poukładana i logiczna. Każdy kolejny tom, ba, nawet każdy kolejny rozdział, przynosi czytelnikowi nowe zagadki i tajemnice do odkrycia.

Poza trójką młodych, w powieści istotną rolę odgrywa cała gama bohaterów. Julię, Jasona i Ricka śledzi niebezpieczna kobieta, Obliwia Newton, wraz ze swoim pomocnikiem Manfredem, którzy za wszelką cenę chcą wejść w posiadanie kluczy do Wrót Czasu. Jaki mają w tym cel?
Willą Argo opiekuje się wiekowy ogrodnik Nestor. Pomaga on dzieciakom w odkryciu niektórych tajemnic, naprowadza ich na właściwy tok myślenia, jednak coś przed nimi ukrywa. Czy Nestor wie coś, czego dzieciakom nie mówi? Gdzie podziewa się dawny właściciel Willi i jego piękna żona Penelopa?
Co ukrywa mroczny latarnik Leonard Minaxo, Dawny przyjaciel Moore'a? Jaką rolę w historii Wrót czasu odgrywają dawni przyjaciele Ulyssesa: Peter Dedalus, Panna Calypso, Fred Śpiczuwa, Wiktor "Black" Wulkan?

Aby rozwiązać tajemnice Willi Argo i dawnego właściciela, Ulyssesa Moore'a, młodzi bohaterowie będą musieli odbyć kilka niebezpiecznych podróży w czasie, odwiedzić starożytny Egipt, osiemnastowieczną Wenecję, dwunastowieczny Ogród Wiecznej Młodości. Będą żeglować, nurkować, podróżować pociągiem, który pojawia się tylko na wezwanie odpowiednich osób, ale przede wszystkim, będą kombinować, jak ułożyć wszystkie puzzle tej zagmatwanej historii w całość.

Emocje w trakcie lektury gwarantowane! Seria jest świetną propozycją dla nastolatków (sprawdzona na wybranych trzynastolatkach), ale jak widać, nie tylko dla tej grupy wiekowej. Ciekawość kontynuacji tej historii pogłębia tylko zabieg autora, który sprytnie pokończył poszczególne tomy w najbardziej interesującym momencie. Jak ja teraz mam przejść spokojnie do porządku dziennego, z tą niedokończoną historią?

Książki zaliczam do wyzwania Z półki (7/31, 8/31, 9/31, 10/31) - tym sposobem ruszyłam trochę z miejsca w wyzwaniu Półkowym, które idzie mi w tym roku bardzo opornie...
Sardegna