Pokazywanie postów oznaczonych etykietą patronat. Pokaż wszystkie posty

"Uciekinier" Ele Fountain


posted by Sardegna on , , , , , ,

6 comments


 Wydawnictwo: Akapit Press
Liczba stron: 216
Moja ocena : 5/6


"Uciekinier" to kolejna książka o tematyce wojennej, przeznaczona dla młodzieży, którą przeczytałam na urlopie. Powiem szczerze, wszystkie te książki wojenne to dla mnie trudny temat. Mocno je przeżywam, często odchorowuję fabułę i przez długi czas nie umiem pozbyć się niemiłej świadomości, co by było gdyby to ja i moja rodzina, znaleźlibyśmy się w podobnej sytuacji. Wszystko to mocno i nie zawsze korzystnie, działa na moją wyobraźnię. No cóż, tak się akurat mocno tematycznie złożyło to moje tegoroczne, wakacyjne czytanie, ale wierzcie mi, nie było to zaplanowane. Do tego, "Uciekinier" jest książką, której patronują Śląscy Blogerzy Książkowi, stąd też polecam Wam ją wyjątkowo mocno, choć lektura nie będzie łatwą.

Historia z założenia przeznaczona jest dla młodszych czytelników, stąd też temat wojny czy uchodźców przedstawiony jest w sposób ugładzony i pozbawiony większych brutalności, nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Całość robi wrażenie nawet na dorosłych czytelnikach, a wszystko za sprawą faktu, iż podobnie, jak w "Żywicielu",  czytanie o doastaniu w cieniu rzeczywistości wojennej, widzianej z perspektywy dziecka, czy nastolatka, jest bardzo przejmującym doświadczeniem. O ile jednak w "Żywicielu" czytaliśmy o perypetiach jedenastoletniej dziewczynki i wojny w Afganistanie, tutaj mamy do czynienia z konfliktem afrykańskim i rzuconym w jego sidła, etiopskim nastolatkiem, Shifem. 

Chłopak mieszka w małym miasteczku ze swoją młodszą siostrą i mamą, która pracuje jako krawcowa i praktycznie całą swoją energię poświęca na to, żeby utrzymać rodzinę i zapewnić jej bezpieczeństwo, natomiast jego ojciec zniknął dawno temu i właściwie bohater nie wie nic na jego temat. Shif jest bardzo inteligentnym młodzieńcem, świetnie radzi sobie z matematyką, planuje zesztą pójść na studia, ma też to szczęście, że wraz ze swoim najlepszym przyjacielem Binim chodzą do szkoły. Ich życie w targanej konfliktami politycznymi Etiopii, toczy się w miarę spokojnie, aż do czasu, kiedy miasteczko opanowuje wieść, iż wojskowi wcielają do armii wszystkich dostępnych nastolatków.

Matki Shifa i Biniego postanawiają zrobić wszystko, aby nie dopuścić do tego, by wojsko zabrało ich synów. Przygotowują sprytny plan, w którym chłopcy mają zostać przetransportowani przez przemytników ludźmi do granicy, a później wsadzeni na łódź i przetransportowani w stronę Europy. Plan jednak nie dochodzi do skutku, a chłopaki w noc poprzedzającą ucieczkę zostają aresztowani i trafiają do bardzo ciężkiego więzienia w samym środku pustyni.

Nastolatkowie postawieni przed faktem dokonanym, wrzuceni w koszmarną, obcą rzeczywistość, której zupełnie nie rozumieją i śmiertelnie się jej boją, muszą za wszelką cenę przetrwać. Stają się też jedyną nadzieją uwięzionych na sprawiedliwość. Starzy więźniowie mają bowiem wobec chłopaków ambitne plany...

Shif będzie musiał dokonać rzeczy niemożliwych. Otoczony przez ludzi, którzy tylko czyhają na jego potknięcie, aby go ponownie aresztować, albo co gorsze, uwięzić i sprzedać jako niewolnika, pozostawiony sam sobie, bez przyjaciół, bliskich, wsparcia, w wiecznym niepokoju, szuka bezpiecznego miejsca. Czy uda mu się odzyskać upragnioną wolność?

"Uciekinier" to naprawdę wstrząsająca historia. Nie zdradzę, jak ona się zakończy, powiem jedynie, że praktycznie do ostatniej strony trzyma w napięciu, nie dając odpowiedzi na to, jak się to wszystko skończy. Czytelnik podświadomie stara się szybko przeczytać opowieść Shifa do końca, chce niemalże przyspieszyć bieg wydarzeń, żeby upewnić się, czy bohater jest bezpieczny, czy może jednak nie dane mu będzie zaznać spokoju. 

Lektura mocno działa na wyobraźnię i praktycznie nie da się nie tworzyć analogii do tej sytuacji, i nie myśleć o tym, jak człowiek zachowałby się w danym momencie i czy podołałby po prostu takiej wojennej rzeczywistości. Choć "Uciekinier" jest przeznaczony dla młodego czytelnika, nie polecałabym tej książki co wrażliwszym dzieciom. Nie dałam jej także do czytania mojej 11 letniej Córce, choć mocno mnie do tego namawiała. Myślę, że dam jej jeszcze trochę czasu, pozwolę do pewnych sytuacji dojrzeć i podsunę jej ową opowieść za jakieś 2-3 lata. 

  Sardegna

"Skrzat" Waldemar Cichoń


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo:  Wydawnictwo Żwakowskie
 Liczba stron: 80 
Moja ocena : 5/6


Śląscy Blogerzy Książkowi po raz pierwszy objęli patronatem medialnym książkę dla dzieci. Jest nią "Skrzat", opowieść dla najmłodszych autorstwa pana Waldemara Cichonia, śląskiego pisarza, znanego głównie z serii o kocie Cukierku ("Cukierku ty łobuzie!", "Popraw się Cukierku", "Nie martw się Cukierku)

Autor wydał właśnie nową książkę, która pozornie może się wydawać zwyczajną, bajkową historyjką o krasnalu, dla młodszych dzieci, tak naprawdę jest jednak opowieścią z morałem dla tych nieco starszych.

Trzeba przyznać, że "Skrzat" wyróżnia się oryginalnością. Tytułowy ludzik o dźwięcznymi imieniu Rymosław nie jest takim typowym skrzatem, którego możemy znać z popularnych bajek czy kreskówek. Po pierwsze, non stop mówi wierszem, po drugie, nie jest zbyt urodziwy, ani też specjalnie miły, a po trzecie, cierpi na przedziwną przypadłość bycia skrzatołakiem.  

Ale po kolei. Tomek ma dwanaście lat i nie jest zbyt dobrym uczniem. Nie poświęca szkole za wiele uwagi, nie zależy mu też specjalnie na ocenach. W momencie krytycznym, kiedy zagrożenie z przyrody jest już niemal pewne, chłopak musi zrobić zielnik, żeby zdać do następnej klasy. Wędruje więc po lesie, niszcząc co popadnie i narzekając na nauczycielkę, szuka odpowiednich roślin do swej pracy domowej. Po drodze natyka się na skrzata Rymosława, któremu, przy okazji deptania po lesie, zniszczył schronienie. Zabiera więc go, w ramach rekompensaty, do domu i tak zaczyna się jego niesamowita przygoda ze skrzatem w roli głównej. 

Rymosław świetnie dogaduje się z kotem Tomka, doskonale rymuje, potrafi znikać na zawołanie, czytać w myślach i grać w szachy. Umie też robić zamówienia przez internet, ale kiedy dopada go przypadłość bycia skrzatołakiem, strach pada na całe osiedle! 

Przyjaźń z krasnalem zmienia diametralnie życie Tomka, i to na lepsze. Dziwna jest to sprawa, bowiem, co ciekawe, sam Rymosław jest humorzastą i niezbyt miłą postacią, a będzie miał ogromny wpływ na zachowanie chłopca w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

"Skrzat" to przyjemna opowiastka dla dzieciaków. Tym młodszym sprawia frajdę i bawi (z doświadczenia mogę powiedzieć, że najbardziej śmieszą rymowane wypowiedzi Rymosława), starszym natomiast lektura może przynieść coś więcej, niż tylko dobra zabawę. Książka ma jednak jedną sporą wadę, w przypadku kiedy dzieciaki są bardzo zaciekawione historią: jest tomem pierwszym i kończy się w najmniej oczekiwanym momencie. Kiedy więc czytelnik dochodzi do sedna sprawy, do najciekawszego motywu w opowieści, musi obejść się smakiem i zostaje mu czekać na tom drugi.

Czy polecam "Skrzata"? Oczywiście! Choć jest to zupełnie inna historia, niż przygody kota Cukierka, można dopatrzeć się w sposobie prowadzenia opowieści, charakterystycznego stylu pana Waldemara Cichonia. Jedyne poważne zastrzeżenia mam do grafiki. Gdybym nie znała Autora, jego twórczości, okładka książki i wizerunek skrzata, jakoś specjalnie nie przyciągnęłyby mojego wzroku i nie zachęciły do lektury. Dzieci także są wzrokowcami, a stwierdzenie moich, po zakończonej lekturze: "fajna ta książka, a nie wyglądała na taką", również daje do myślenia. Poza tym jednym mankamentem uważam, że jak najbardziej warto poznać bliżej Tomka i Rymosława i przekonać się, co przygotował dla nich Autor w kolejnym tomie.

Sardegna