Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść psychologiczna. Pokaż wszystkie posty

"Wiatr" Igor Brejdygant


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna 
audiobook: czas trwania 9 godzin 32 minuty
Moja ocena : 4/6
lektor: Andrzej Chyra, Karolina Gruszka, Kamil Pruban
 
"Wiatr" Igora Brejdyganta to nowa produkcja Empik Go, która spotkała się z wielkim zainteresowaniem czytelników i słuchaczy, stąd też i ja postanowiłam sprawdzić, czy spodoba mi się nowa powieść autora, tym bardziej, że jej akcja toczy się w Zakopanem i zaczyna od wypadku w górach. 
 
Jak wiadomo, uwielbiam wątki górskie w powieściach beletrystycznych, a jeżeli są jeszcze w jakiś sposób powiązane ze zbrodnią, tajemniczym zniknięciem, albo sekretem sprzed lat, to już w ogóle jest to mój ulubiony motyw i zawsze ciekawi mnie, w jaki sposób zostanie wpleciony do kryminalnej historii.
 
Nie czytałam właściwie żadnej poprzedniej książki pana Brejdyganta, stąd też nie wiedziałam czego się po "Wietrze" spodziewać. Otrzymałam nietypowy kryminał, będący nawet bardziej obyczajówką, thrillerem psychologicznym, niż powieścią akcji, w którym dużą rolę odgrywa psychika głównego bohatera, miotającego się pomiędzy tym, co dzieje się w jego życiu, oczekiwaniami, pragnieniami i wyobrażeniami na temat otaczającego świata.
 
Wawrzyniec Wiślicki, niespełniony pisarz, dziennikarz, który przez kilka zimowych miesięcy, jako były TOPRowiec zaszywa się w jednym z tatrzańskich schronisk, aby pomagać w akcjach ratunkowych, próbuje się wyciszyć, znaleźć sens i cel egzystencji na kolejny rok. Pomimo swoich 50 paru lat Wawrzyniec nie potrafi ułożyć sobie życia. Mimo że spotyka się z wieloma kobietami, wdaje się w przygodne romanse, ciągle szuka kogoś, kto zainteresuje go i zatrzyma na dłużej. 
 
Kiedy zima powoli dobiega końca, a w górach wieje najsilniejszy halny od lat, spod Szpiglasowej Przełęczy, aż do Morskiego Oka schodzi lawina, która porywa ze sobą dwójkę turystów. Świadkiem tego wydarzenia jest Wawrzyniec, rozpoznający w ofiarach lawiny małżeństwo poznane wcześniej w jadalni schroniska. Grupa TOPRowców wyrusza turystom na pomoc, jednak akcja ratunkowa nie przynosi sukcesu, pozostawiając ich ciała pod śniegiem. Wawrzyniec, jako bezpośredni świadek zdarzenia ma jednak nieodparte wrażenie, że coś w tej całej sytuacji nie gra, a lawina nie była dziełem przypadku i sił natury, tylko została sztucznie wytworzona przez człowieka. Wydaje mu się bowiem, że tuż przed zejściem lawiny, usłyszał jakiś dziwny dźwięk, który mógł prawdopodobnie być wybuchem. 
 
Nikt nie dowierza jego wersji wydarzeń, stąd też Wiślicki postanawia sprawę zbadać nieco bliżej. Kiedy wyrusza w góry, faktycznie zauważa na stoku pewne ślady, które mogłyby sugerować, że ktoś wywołał lawinę i chciał się pozbyć dwójki turystów, a kiedy na jaw wychodzą jeszcze dodatkowe fakty, jakoby ludźmi, których zmiotło ze zbocza góry, było znane w całym Zakopanym, ekscentryczne małżeństwo, Agnieszkę i Piotra Markowskich, sprawa ich śmierci robi się jeszcze bardziej nieprzypadkowa i tajemnicza.
 
Kiedy Wawrzyniec zaczyna drążyć i wypytywać ludzi znających parę dochodzi do ciekawych wniosków. Małżeństwo Markowskich było mocno rozchwiane, skonfliktowane, małżonkowie zdradzali się, rozchodzili i ponownie wracali do siebie. Coś ich wyraźnie do siebie przyciągało, iż ostatecznie po tylu latach ciągle trwali przy sobie. Do tego, Agnieszka była słynną malarką, której obrazy wystawiane na aukcji osiągały olbrzymie kwoty, stąd też faktycznie mogły istnieć powody, dla których ktoś chciał się ich pozbyć.
 
Wiślicki, prowadząc amatorskie śledztwo, zapoznaje się gosposią lokalnego proboszcza, Moniką, który ma wiele do powiedzenia na temat Markowskich. Kobieta w ogóle wzbudza w nim cieplejsze uczucia, a mężczyzna po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, zaczyna angażować się w jakiś związek. Sam dziwi się sobie, że jest pod takim urokiem Moniki i coraz częściej myśli o niej w kategoriach kobiety na stałe. 
 
Rozterki uczuciowo egzystencjalne to jeden z wątków powieści, drugim jest śledztwo prowadzone w sprawie Markowskich, początkowo krążące wokół lawiny, ale z czasem przechodzące w zupełnie inną stronę, Wawrzyniec ma bowiem podejrzenie, jakoby z całą sprawą coś wspólnego miały obrazy Agnieszki. Tym bardziej, że w otoczeniu Wiślickiego pojawia się ekscentryczny marszand i piękna kobieta, która teoretycznie nie powinna żyć.
 
Kolejnym wątkiem są wizje Wawrzyńca, które sprawiają, że mężczyzna już sam się gubi w tym, co jest prawdą, a co wytworem jego wyobraźni. Zdarza mu się bowiem być świadkiem pewnych wydarzeń, które zupełnie wykluczają to, co dzieje się po jakimś czasie. Mężczyzna zaczyna się już obawiać, że traci rozum i że to duszna, zamknięta atmosfera Zakopanego, a właściwie halny, sprawiający, że całe miasto okrywa przygnębiająca, trochę psychodeliczna atmosfera, tak na niego działa. Prawda leży jednak gdzieś zupełnie indziej.
 
Mam z "Wiatrem" problem, bo z jednej strony, nastawiając się na kryminał z wątkiem górskim, Zakopanem, lawiną i poszukiwaniem zaginionych turystów, czuję się trochę rozczarowana. Ten wątek rozgrywa się w tle i jest taki trochę na doczepkę, więc nie czułam się ukontentowana. Z drugiej jednak strony, patrząc na książkę, jako powieść psychologiczną, naprawdę jest nieźle. Poza tym, to, co zasługuje na bardzo duże uznanie i wyróżnienie, coś, co w moich oczach "uratowało" tę książkę, to zakończenie. Niesamowite, psychodeliczne, sprawiające, że właściwie trzeba byłoby przeczytać książkę ponownie, żeby ją dokładnie zrozumieć. I choćby dlatego warto po nią sięgnąć. Dostaniecie coś, co pomiesza w głowach i sprawi, że nic nie będzie już łatwe i oczywiste.
 
Sardegna

"W jednej chwili" Suzanne Redfearn


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron: 376
Moja ocena : 5/6
 
Mam w tym nowym roku szczęście do świetnych książek. Pisałam o tym już okazji "Dywanu z wkładką", że skoro miesiąc rozpoczynam tak rewelacyjną książką, dalej musi być już tylko lepiej! Nie spodziewałam się jednak, że powieść "W jednej chwili" amerykańskiej pisarki Suzanne Redfearn zrobi na mnie aż tak piorunujące wrażenie! 
 
Książka nagrodzona tytułami: bestsellera rankingu Amazon Chart oraz bestsellera Amazona w 10 kategoriach, w tym „literatura” i „beletrystyka”, faktycznie zasługuje na wszystkie swoje wyróżnienia. Przeczytałam ją ekspresowo, zarywając noc, co zdarza mi się niezmiernie rzadko. Opowieść, z założenia przeznaczona jest dla młodych dorosłych, sądzę jednak, że dorośli czytelnicy przeczytają ją z równie wielkim zainteresowaniem. Gwarantuję też, że czytelnicy - rodzice będą mieli po lekturze "przeoraną psychikę". 

Jakby tego było mało, powieść idealnie wpasowuje się w aktualną aurę za oknem, opowiada bowiem o dramatycznych wydarzeniach, które rozgrywają się podczas pewnego śnieżnego wieczoru. Pogoda dodatkowo wzmaga więc wrażenie, jakie ta historia robi na czytelniku.
 
Narratorką powieści jest nastoletnia Finn, która na skutek pewnego nieszczęśliwego wypadku samochodowego, niespodziewanie ginie. Nie jest to żaden spojler z mojej strony, bowiem do tej sytuacji dochodzi praktycznie na początku książki. Finn wraz z rodzicami, Ann i Jackiem, starszą siostrą Chloe, jej chłopakiem, oraz młodszym, niepełnosprawnym intelektualnie bratem, Ozem, przyjaciółką Mo oraz znajomymi rodziców, ciocią Karen i wujkiem Bobem oraz ich córką Natalie, wyruszają kamperem na weekend w góry na narty. Po drodze zabierają jeszcze autostopowicza Kyla i praktycznie parę minut później kamper uderza w jelenia, łamie barierkę i staczając się w dół stoku, spada w przepaść.
 
W wyniku tego wypadku Finn ginie na miejscu, natomiast reszta osób jest w różnym stopniu ranna i poszkodowana. I tak, dla rodziny i przyjaciół nastolatki zaczyna się dramatyczna walka o przetrwanie. Dalsze wydarzenia będą opowiedziane już z perspektywy Finn, której dusza nie może zaznać spokoju, dopóki jej bliscy są w niebezpieczeństwie. Finn unosząc się nad ciałem, obserwuje wszystkie wydarzenia, które rozgrywają się w kamperze, a także poza nim, a są to sytuacje zatrważające. Dziewiątka ludzi musi walczyć z zimnem z głodem, ale też z własnymi demonami, bowiem w tak ekstremalnej sytuacji nie każdy jest gotów nieść pomoc "obcym", skupiając się tylko na swojej rodzinie. Z niektórych ludzi zaczyna wychodzić bezwzględny egoizm, inni wbrew pozorom zachowują zdrowy rozsądek i spokój, jeszcze inni, w poczuciu zagrożenia, zachowują się zupełnie irracjonalnie. 
 
Ekstremalnie trudna sytuacja wymusza na poszkodowanych podjęcie trudnych decyzji, których nie będzie można już cofnąć, a ich konsekwencje odczuwalne będą dla wszystkich przez jeszcze długi czas po wypadku.
 
Historia rodziny Finn ma swój dalszy ciąg, bowiem pomoc po jakimś czasie nadchodzi, a życie toczy się dalej. Niestety, pewnych słów i czynów nie można już cofnąć. Co się stało, to się nie odstanie. Śmierć i kalectwo zostawiają rany nie tylko na ciele, ale głównie na duszy. Ktoś zmaga się z ogromnymi wyrzutami sumienia, ktoś o zaistniały dramat oskarża najbliższą osobę, ktoś nie umie poradzić sobie z koszmarami i próbuje popełnić samobójstwo, ktoś udaje, że nic się nie stało, ktoś zmaga się z konsekwencjami decyzji podjętej w ferworze walki, która wtedy wydawała się całkiem logiczna, a jeszcze ktoś inny obsesyjnie szuka prawdy. To wszystko z góry obserwuje Finn, która absolutnie i w żaden sposób nie może pomóc swoim najbliższym. Biernie obserwuje tylko rozwój wypadków, cierpiąc razem z nimi.
 
Opisy tragedii rodzinnej są chyba jeszcze bardziej dramatyczne, niż sama walka o przetrwanie w uszkodzonym kamperze na dnie zasypanego śniegiem, wąwozu. Nie chciałabym zdradzać zbyt wiele z fabuły, bowiem to do czytelnika należy odkrycie, kto to przetrwa tę zawieruchę, a kto się z niej nie podniesie. Jedynie, co mogę powiedzieć to fakt, iż książka ta, oprócz tego, że jest historią o przetrwaniu i niesamowitej woli życia,  to zdecydowanie bardziej dotyka sfery psychicznej rodziny, której dosięgła olbrzymia tragedia.
 
Na koniec napiszę jeszcze raz: "W jednej chwili" to niesamowicie przejmująca książka, która w całej swej tragiczności uświadamia, że trzeba żyć tu i teraz oraz doceniać, co się ma. Nie wiadomo bowiem, kiedy nasze życie ulegnie diametralnej zmianie. Coś, co wydaje się nam oczywiste, naturalne i szeroko dostępne, wcale nie jest nam dane na zawsze. Nagły wypadek, tragiczny zbieg okoliczności, wszystko to może sprawić, że ci, których najbardziej kochamy, odejdą na zawsze, a życie nigdy już nie będzie takie, jak wcześniej.
 
Wspaniała książka! Na 100% znajdzie się w moim zestawieniu najlepszych książek roku!

Sardegna

"Umwelt" Przemysław Żarski


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 446
Moja ocena : 3/6

Ależ mam problem! "Umwelt" naprawdę dał mi się we znaki i to nie dlatego, że jest debiutem Przemysława Żarskiego, o nie! Uważam, że jako pierwsza książka Autora, jest to naprawdę przemyślana i dobrze napisana historia. Mój dylemat polegał raczej na tym, że opowieść ta zdecydowanie mnie przerosła. Tak, jak pokręconą i mylącą zmysły, ma okładkę, taka jest w rzeczywistości. Nie wiadomo, co jest w niej prawdą, co fikcją, co wymysłem wyobraźni, wspomnieniem bohatera, a co samym dopowiedzeniem czytelnika. Absolutnie nie dyskwalifikuję takich odjechanych historii, bo uważam, że każdej należy dać szansę, a nuż wyjdzie z niej coś interesującego. Poza tym, w każdym szaleństwie jest metoda, trzeba ją tylko odkryć. W przypadku "Umweltu" więcej jednak było szaleństwa, a zdecydowanie mniej metody, co ostatecznie wpłynęło na moją nie za wysoką ocenę książki.


Akcja "Umweltu" toczy się na dwóch płaszczyznach. Pierwsza z nich jest "tradycyjna" i rozgrywa się wokół zabójstwa Olgi Adamczuk, młodej nauczycielki, której ciało zostaje znalezione w parku. Morderstwo wydaje się nie mieć jakiś podejrzanych okoliczności, nie nosi znamion  napaści seksualnej, ani rabunkowej. W sumie jedynym jego "dziwnym" elementem jest tajemniczy motyl znaleziony w kieszeni płaszcza denatki. Śledztwo prowadzi policjant Adam Berger, człowiek dość specyficzny, trochę zagubiony, dwa lata temu przeżył on bowiem osobistą tragedię. W wypadku samochodowym, z jego winy zginęła jego ukochana żona. Berger nie potrafi sobie poradzić ze swoimi emocjami, żalem i bólem po stracie. Prowadzi śledztwo, ale ciągle zmaga się ze swoimi problemami i myślami jest gdzieś zupełnie indziej, niż powinien.

Na jednym zabójstwie się nie kończy i w trakcie prowadzenia sprawy, tajemniczy morderca atakuje ponownie, zostawiający swój znak rozpoznawczy w postaci rzadkiego motyla. Nikt nie potrafi powiązać motywu, który łączyłby pozornie nie związane ze sobą ofiary. Policja kręci się w miejscu, nie umie skojarzyć żadnych sytuacji, ani faktów, które mogłyby wyjaśnić postępowanie mordercy i dać śledczym jakiś trop do jego złapania.

Druga płaszczyzna akcji (zaznaczona w książce kursywą) rozgrywa się z perspektywy Tomasza Witkowskiego, lekarza psychiatry, który również zmaga się z własnymi problemami. Czytelnik zagłębiając się w tekst i poznając charakter i styl bycia bohatera, może odczuwać wrażenie, że coś z nim jest bardzo nie tak. Nie jest on do końca świadomy, co w jego życiu jest prawdą, co wspomnieniem, a co fikcją. Niektóre jego przemyślenia mogłyby sugerować, że to on jest winny popełnionym w mieście zbrodniom. Gdzie jednak leży prawda? 

I to właściwie tyle na temat fabuły mogę Wam napisać, żeby nie zdradzić zbyt wiele. "Umwelt" jest bardzo zagmatwany. Historia pokazana z różnych perspektyw nie ułatwia czytelnikowi w zrozumieniu tego, co tak naprawdę dzieje się w tej historii. Zmiana narracji, przemyślenia Witkowskiego, fragmenty opisujące tok myślenia zabójcy, to wszystko wzajemnie się przenikające sprawia, że odbiór tej książki nie jest łatwy. Sporo wydarzeń rozgrywa się w umyśle psychiatry, z tym że tak naprawdę czytelnik nie jest pewien, co czyta i do jakich wydarzeń dane wspomnienie się odnosi. Bardzo szybko można się w tym wszystkim pogubić, co powiem szczerze, i mnie się przytrafiło.  

Mam więc z tą książką spory problem, bo z jednej strony ma ona ciekawy koncept i jest naprawdę nietypową, trochę psychodeliczną opowieścią, ale z drugiej, to zdecydowanie nie jest styl, który mi odpowiada. O wiele bardziej preferuję tradycyjne kryminały i historie, które dają czytelnikowi jakiś punkt zaczepienia. Nie powiem, przeczytałam tę powieść dość szybko, ale mam wrażenie, że nie do końca uważnie. Sporo rzeczy, zapisanych gdzieś "między wierszami" mi umknęło i mam tego pełną świadomość. Nie miałam jednak siły na ponowne przedzieranie się przez tekst i doszukiwanie się tego, co powinno dać mi do myślenia.


"Umwelt" jest dość skomplikowaną opowieścią, na jej plus przemawia na pewno nietypowa konstrukcja i jej nieoczywistość. Trzeba pamiętać jednak, że jest to powieść mocno specyficzna i myślę, że nie do każdego czytelnika przemówi. Ja należę właśnie do tej grupy, która umiarkowanie się nią zachwyci i nie podejmie się jej polecenia szerszemu gronu odbiorców.

Sardegna