Wszystkie posty spełniające kryteria zapytania hashtag, posortowane według daty. Sortuj według trafności Pokaż wszystkie posty

"Projekt Riese" Remigiusz Mróz


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Filia
Liczba stron:  475
Moja ocena : 5/6

Z książkami Remigiusza Mroza sprawa wygląda następująco: niby człowiek wie, czego się spodziewać, ale i tak sięga po kolejną powieść. W moim przypadku też tak jest. Obiecuję sobie przerwę od autora, a potem i tak wkręcam się w jego kolejną, pogmatwaną historię. Jedyne, co na pewno wiadomo o książkach Mroza, to fakt, że nic się nie wie.

Nie inaczej jest w przypadku "Projektu Riese". Jest to jedna z bardziej odjechanych powieści autora, z którymi miałam do czynienia. Jeśli chodzi o poziom abstrakcji i "szaleństwa", ustawiłabym ją w szeregu z "Czarną Madonną" i "Hashtagiem", natomiast biorąc pod uwagę to, jak bardzo mi się podobała, to ulokowałabym ją mniej więcej w środku listy. Podobała mi się o wiele mniej, niż mój ulubiony "Lot 202", czy seria o Froście, ale bardziej, niż "Świt, który nie nadejdzie" i wyżej wymienione "Hashtag", czy "Czarna Madonna".

Premiera "Projektu Riese" wypadła na początku 2022. Jak sam autor wspomina, na pomysł na część fabuły wpadł już kilka lat wcześniej, jednak to pandemia koronawirusa sprawiła, że akcja powieści nabrała tempa i mogła dostać takie, a nie inne zakończenie. Na wątku pandemicznym opiera się cała historia, bowiem w świecie wykreowanym przez autora, świat również ogarnięty jest przez koronawirusa, z tym, że przebieg choroby okazuje się mieć o wiele tragiczniejszy obrót, niż w naszej rzeczywistości. Wirus zmutował do takiego stopnia, że szczepionki nie działają, a śmiertelność jest tak duża, że ludzkość nie może podnieść się z pandemii i praktycznie leży w gruzach.

W związku z tym, wojsko, władza i ludzie nauki łączą siły, aby w jakiś sposób odwrócić zagładę. Korzystając z tajnych dokumentów i wiedzy o dawnej bazie niemieckiej w Górach Sowich w Riese, reaktywują projekt, nad którym prawdopodobnie w czasie wojny pracowała Trzecia Rzesza. Badania związane z podróżami w czasie początkowo wydają się mocno naciągane, kiedy jednak kolejne próby kończą się choć częściowym sukcesem, możliwość przeniesienia się w czasie, nie tyle w przeszłość, co w wymiar równoległy, zdobycie lekarstwa/skutecznej szczepionki na covid i przywiezienie jej do opętanego pandemią świata, wydaje się być coraz bardziej realna.

Na "ochotnika" tej misji wybierają pułkownika Bartosza Rychtera, człowieka, który właśnie pochował swą ukochaną żonę i jest gotowy na wszystko, nawet najbardziej niebezpieczną akcję, aby odwrócić losy świata. Jego zadaniem ma być zbadanie innych linii czasowych, a być może w jednej z nich znajdzie coś, co będzie mógł przenieś do swojego świata i uratować ludzkość przed covidem. Rychter zgadza się na udział w tej misji, marząc, że gdzieś tam w równoległej linii czasowej, oprócz szczepionki odnajdzie też alter ego swojej żony.

I faktycznie, Rychter przenosi się w czasie, i to nie raz, tylko znacznie więcej razy. Za każdą próbą ucząc się czegoś nowego, i to nie tylko o samym projekcie Riese i tak zwanym die Glocke, ale także o samych liniach czasowych, w każdej bowiem świat wygląda nieco inaczej, czasami różniąc się drobnymi szczegółami, a czasami dosłownie wszystkim.

I to właśnie w jednej z linii Parker, bo takiego pseudonimu używa Rychter, natyka się na czwórkę ludzi, którzy utknęli w kompleksie Osówka w Riese, na skutek wstrząsu i osunięcia się ziemi, a co więcej, wśród turystów znajduje się Natasza Szatecka, kobieta będąca wersją ukochanej żony pułkownika. Bohaterowie razem postanawiają ratować świat przed pandemią i wspólnie wędrują od jednej linii czasowej do drugiej. Muszą unikać nie tylko bieżących niebezpieczeństw czyhających na nich w odwiedzanych wymiarach, ale też nie dać się pojmać grupie żołnierzy, która wyłapuje takich "pasażerów" przemieszczających się między liniami. Tym bardziej, że Richter jest już znany strażnikom w różnych światach, więc nie zawahają się oni przed niczym, aby uniemożliwić mu dalsze skoki w czasie.

Oprócz Bartosza i Nataszy ważną rolę odegrają także trzy pozostałe, "ocalone" z osuwiska, osoby, a także napotkani po drodze strażnicy. Okazuje się, że żaden z nich bohaterów tego dramatu nie bierze w nim udziału przypadkowo. Co więcej, losy niektórych osób są już od dawna zdeterminowane...

Rychter w trakcie swych podróży, a także podczas wędrówki z nowymi "przyjaciółmi", zbiera sporo informacji: o mechanizmach sterujących die Glocke, o alternatywnych światach, o numerologii linii, o ich źródle. Żadna ze mnie specjalistka od s-f, i być może dlatego nie wszystkie wyjaśnienia, opisy oraz teorie snute w tej opowieści są dla mnie jasne i zrozumiałe. Nie na darmo też umieściłam "Projekt Riese" tuż obok dwóch najbardziej szalonych powieści autora. Wszystkie bowiem łączy jedna cecha: zaczynają się świetne, ale potem jest już nieco gorzej. Historię Rychtera, moim zdaniem, ratuje wątek covidowy, który nadaje jej wyjątkowego realizmu, a przez to książka może być traktowana nie tylko, jako powieść s-f, ale również wciągający thriller.

Sardegna

"Hashtag" Remigiusz Mróz


posted by Sardegna on , , , ,

7 comments


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 424
Moja ocena : 4/6

"Hashtag" to najnowsza powieść Remigiusza Mroza, chociaż w momencie, w którym to piszę jestem już trochę do tyłu, bowiem parę dni temu premierę miał "Kontratyp", czyli kolejna część przygód charyzmatycznej prawniczki Joanny Chyłki i jej aplikanta, Kordiana Oryńskiego. 

W każdym razie, staram się być na bieżąco z powieściami Autora, (choć nie zawsze mi to wychodzi, nie dotarłam na przykład do "Behawiorysty", "Nieodnalezionej" czy serii z Wysp Owczych), więc i w przypadku "Hashtaga" przeczytałam go tuż po premierze. Jednak zaraz potem wyjechałam na urlop i nie zdążyłam opisać książki w tamtym momencie. Myślę jednak, że dobrze się stało, bowiem po przeczytaniu tej historii miałam totalny chaos w głowie i nie skleciłabym żadnego sensownego zdania na jej temat, a teraz, kiedy minęło trochę czasu, a ja ochłonęłam, mogę na spokojnie powiedzieć Wam, co tak naprawdę myślę o tej powieści i do jakiej kategorii bym ją zakwalifikowała.

Na początku może napiszę, że postawiłabym "Hashtag" w jednym rzędzie z "Czarną Madonną". I nie mówię tutaj absolutnie o tematyce, która miałaby łączy obie książki, bo tak nie jest (mimo że w pierwszym momencie, kiedy dostałam promocyjne materiały od wydawnictwa, wydawało mi się, że "Hashtag" będzie przypominał "religijny thriller", przez nawiązanie do apsydy, będącą częścią budowli kościoła). Podobieństwo obu historii wynika bardziej z wrażeń, jakie wywierają na czytelniku, a w każdym razie, na mnie. Obie powieści są bardzo pokręcone, obie zapowiadają się naprawdę świetnie, niestety później jest już z nimi znacznie gorzej. 

Początek i parę kolejny rozdziałów "Hashtagu" jest naprawdę na fajnym poziomie. Jest pomysł, który intryguje, jest jakaś tajemnica, zaginione osoby, jest nić powiązania ich z główną bohaterką, to wszystko sprawia, że czytelnik zaczyna się naprawdę emocjonować lekturą. I nie inaczej było w moim przypadku, dlatego tak bardzo chciałam, aby ta opowieść miała ciekawe i logiczne zakończenie. Aby wszystkie tajemnicze sytuacje, którymi zaskakuje na początku Autor, dziwne zbiegi okoliczności, miały sens i ostatecznie dały czytelnikowi odpowiedzi na wszystkie pytania.  Niestety tak się nie stało i to jest smutne, bowiem nie ma chyba nic gorszego, niż zmarnowany pomysł na historię. 

Wydaje mi się, że w "Hashtagu", podobnie, jak w przypadku "Czarnej Madonny" Autor miał super pomysł na fabułę, niestety problemem okazało się samo wykonanie i dokończenie konceptu. Co do "Madonny" miałam także zarzut poruszania wątków dla mnie w jakiś sposób istotnych, w formie, jakiej osobiście nie akceptuję. Natomiast przy okazji "Hashtagu" czepiać się będę o chaos, który w tej powieści dominuje, o zlepek wątków różnych, bez wspólnego mianownika, i o logikę, której niestety tutaj brakuje.

Opisana historia rozgrywa się w dwóch perspektywach czasowych, i to jest bardzo fajne, bowiem czytelnik próbuje poznać ją z dwóch punktów widzenia jednocześnie: z perspektywy głównej bohaterki Tesy i jej dawnego wykładowcy, Strachowskiego. To naprawdę ciekawy zabieg, ale tylko do pewnego momentu. Bo im bliżej końca, tym jest niestety gorzej, a podwójna narracja, która ma coś czytelnikowi wyjaśniać, tylko niepotrzebnie miesza. Zakończenie niby przynosi czytelnikowi jakieś odpowiedzi, daje Autorowi furtkę na "wykorzystanie" postaci bohaterki jeszcze w innych powieściach, ale to wszystko jest takie niejasne, że gdybyście spytali mnie o czym właściwie jest "Hashtag", i do jakiej kategorii bym go zaliczyła, to nie umiałabym odpowiedzieć.

Tesa jest młodą kobietą, która cierpi z powodu swej otyłości. Jej życie jest dość monotonne, depresyjne, a ona sama źle się czuję ze swoją wagą i ze swoim ciałem. Ma lęk przed wychodzeniem z domu, boi się obcych i wszelkich z nimi rozmów, jednak codziennie stara się walczyć ze swoją obsesją. Jej największą ostoją w życiu jest mąż Igor, z którym łączą ją podobne poglądy i sposób spędzania wolnego czasu. Pewnego dnia Tesa otrzymuje smsa, że w paczkomacie czeka na nią przesyłka, którą musi niezwłocznie odebrać. Z tym, że dziewczyna nie kojarzy, żeby cokolwiek zamawiała. Kierowana ciekawością, i mimo tego iż wyjście z domu jest dla niej bardzo stresujące, postanawia udać się do wyznaczonego miejsca i odebrać paczkę. Okazuje się, że w niewielkim pudełku znajduje się mała, ametystowa czaszka i hashtag #apsyda.

Tesa nie ma pojęcia, co ten hashtag właściwie znaczy, więc razem z mężem przeczesują Internet w poszukiwaniu jakiegoś śladu. I faktycznie, hasło zaczyna pojawiać się pod zdjęciami osób, które zaginęły przed laty i głośno było o ich zniknięciu w mediach publicznych. Teraz żywe i szczęśliwe pozują na Instagramie, dlatego też cała sytuacja wydaje się Tesie mocno podejrzana. Kobieta zaczyna się poważnie martwić, co ona ma z tym wszystkim wspólnego, aż do momentu, kiedy hashtag zaczyna prowadzić do jej dawnego profesora Strachowskiego, z którym łączyło ją coś więcej niż tylko relacja wykładowca - studentka.

Tak, jak pisałam powyżej, czytelnik ma możliwość poznania historii z perspektywy Tessy, poznać jej wspomnienia, rozważania na temat tego, co stało się na uczelni przed laty, oraz dowiedzieć się, jak wyglądało to wszystko ze strony wykładowcy Strachowskiego. Obie wersje nieco różnią się od siebie, trzeba będzie więc trochę pokombinować, kto mówi prawdę, a kto kłamie. A może wszystko wyglądało jednak zupełnie inaczej? I do tego momentu naprawdę ta historia jest spoko, jednak kolejne rozdziały, które mają coś już wyjaśniać, prowadzić do jakiegoś finału, niestety nie podołały. Wprowadzają zamęt, momentami wydawało mi się nawet, że kreuje się tutaj jakaś inna opowieść. Wątek główny, co chwilę przerywają dygresje na przeróżne tematy: ekonomiczne, filozoficzne, religijne, czy moralne, a ogrom tego wszystkiego powoduje taki mętlik w głowie, że właściwie nie wiadomo, co się przed paroma chwilami zdarzyło.

Jeśli chodzi o fabułę, to nic więcej nie mogę zdradzić, bo to, co dzieje się później można interpretować na własne sposoby. Ja mam oczywiście swoje przemyślenia na temat zakończenia tej historii, ale one niekoniecznie muszą być zgodne z Waszymi, dlatego nie napiszę, co też według mnie Autor miał na myśli pisząc "Hashtag".

Na koniec jeszcze tylko dodam, iż książkę czyta się bardzo szybko (ale tak chyba jest z każdą powieścią Mroza), opowieść wciąga, a czytelnik przewraca kolejne strony w nadziei, że dostanie satysfakcjonujące zakończenie. Niestety to się nie wydarzy, ale to już inna kwestia. Nie sądzę, aby "Hashtag" stał się jedną z moich ulubionych powieści Autora. Podobnie, jeżeli będę miała okazję polecać książki Remigiusza Mroza czytelnikom, którzy chcą zacząć przygodę z jego twórczością, wtedy też nie wymienię tego tytułu. Bez wahania jednak wspomnę serię o Chyłce, czy tatrzańskie kryminały o Forście, bo te książki w wydaniu Autora są zdecydowanie lepsze.

Sardegna

# Blogowe podsumowanie miesiąca - sierpień


posted by Sardegna on ,

4 comments

Sierpień był wspaniałym miesiącem! Zaczął się jeszcze wakacyjnie, bowiem pierwszy tydzień spędziliśmy na urlopie, natomiast kolejne dni były już stacjonarne, co nie znaczy, ze nudne! Odpoczęłam, nadrobiłam zaległości domowe, towarzyskie i przede wszystkim książkowe. Przeczytałam całą masę tytułów (na samym urlopie było ich aż 11), zaplanowałam wpisy na początek września, byłam na wymianie książkowej, ale co najważniejsze, nasza grupa Śląskich Blogerów Książkowych stała się oficjalnie Stowarzyszeniem! Od sierpnia działamy więc już zupełnie formalnie! Ogromnie się cieszę!

Lista lektur:

1. "Góry z dzieckiem" Marlena Woch - 5
2. "Przytulajka" antologia - 5
3. "Ciasteczko z wróżbą" Agnieszka Jeż, Paulina Płatkowska - 5
4. "Psiego najlepszego" W. Bruce Cameron - 5
5. "Momo" Michael Ende - 6
6. "Obca w świecie singli" Krystyna Mirek - 5
7. "Jak ziarnka piasku" Joanna Jagiełło - 6
8. "Making faces" Amy Harmon - 5
9. "Gra poza prawem" Magdalena Zimniak - 4
10. "Baśnik" Beata Majewska - 5
11. "Historia złych uczynków" Katarzyna Zyskowska - 6
12. "Wampir z KC" Andrzej Pilipiuk - 4
13. "Hashtag" Remigiusz Mróz - 4
14. "Do zakochania jeden rok" Joanna Szarańska - 5
15. "Ślepy archeolog" Marta Guzowska - 6
16. "Zdrada scenarzystów" Wojciech Nerkowski - 4
17. "Ja zwariuję!" Agata Przybyłek - 5
18. "Wierność jest trudna" Agata Przybyłek - 5

Imprezy kulturalne:

W sierpniu udało mi się wziąć udział w kilku fajnych wydarzeniach, żałuję, że tylko w trzech, bo akurat dysponowałam wolnym czasem i chętnie pokrążyłabym po Śląsku w poszukiwaniu atrakcji, ale jakoś nic fajnego nie znalazłam. W każdym razie 18 sierpnia grupa ŚBKów przy współpracy z katowicką księgarnią Tak Czytam, zorganizowała kolejną wymianę książkową. Frekwencja przerosła nasze najśmielsze oczekiwania! Było bardzo tłoczno, energetycznie i wesoło, a w sumie wymieniliśmy ponad 400 książek.


Sama również dokonałam paru wymian, podobnie, jak moja Dziesięciolatka:


"Przeczucie" Tetsuya Honda
"Dolina mgieł i róż" Agnieszka Krawczyk
"Tkanki" Dominika van Eijkelenborg
"Arystokratka w ukropie" Evžen Boček
"Historia Adeli" Magdalena Knedler
"Wyspa" Sigrídur Hagalín Bjornsdottir
"Mroczna wieża. Roland" Stephen King



 "Upiorna rodzinka" Klara Maciejewska
"Dziennik Cwaniaczka" Jeff Kinney
"Miliony" Frank Cottrell Boyce
"Czarownica piętro niżej"  Marcin Szczygielski

22 sierpnia wybraliśmy się rodzinnie na Memoriał Kamili Skolimowskiej, który odbywał się na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Ta lekkoatletyczna impreza przyciągnęła całą masę aktywnych kibiców, stąd też obserwowanie zmagań sportowców na żywo, w tak gorącej atmosferze, jest naprawdę nie lada przeżyciem!



25 sierpnia udało mi się też wziąć udział w Festiwalu Polska Eire w Rudzie Śląskiej. Jedną z atrakcji było mini spotkanie autorskie z Martą Matyszczak, na którym opowiadała o jednej ze swoich powieści, rozgrywającej się na Wyspach, czyli "Zbrodni nad urwiskiem".


Nowości:
"Kości proroka" Ałbena Grabowska
"Pocieszki" Katarzyna Grochola
"Wierność jest trudna" Agata Przybyłek
"Druga szansa" Katarzyna Berenika Miszczuk
"O czym myślą koty" - przybyło do mnie w lipcu, a jakoś zapodziało się w stosie
"Płatki wspomnień" Augusta Docher



"Cicha przystań" Marta Mizuro
"Hej Jędrek! Kłopoty z dziewczynami" Rafał Skarżycki
"Szeptane" Paweł Beręsewicz
"Gang Godziny Duchów" David Walliams
"Tobi. Oczy Eliszy" Timothée de Fombelle
"Robert Lewandowski. Najlepsze bramki" Piotr Wójcik

Filmowo:

W sierpniu obejrzałam cztery filmy pełnometrażowe, w tym trzy na Netflixie (nadal uważam, że Netflix to wspaniały wynalazek):


[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

1. "Szkoła uwodzenia" reż. Roger Kumble - to hollywoodzka wariacja z lat 90 - tych, na temat "Niebezpiecznych związków". Film ten wyprodukowany w 1999 roku, widziałam już co najmniej kilka razy, ale fajnie było sobie przypomnieć, co człowiek te dwadzieścia lat temu oglądał w kinie. Przystojny, nastoletni podrywacz zakłada się ze swoją przyrodnią siostrą z piekła rodem o to, że uwiedzie skromną i niezmanierowaną córkę miejscowego dyrektora szkoły. Cała akcja kończy się autentycznym uczuciem bohaterów. Fajny powrót do przeszłości, sympatycznie było też zobaczyć w młodym wydaniu Ryan Phillippe oraz Reese Witherspoon, aktorów, których związek rozpoczął się na planie filmowym tejże produkcji.

2. "Jack Reacher. Nigdy nie wracaj" reż. Edward Zwick - ekranizacja jednej z powieści Lee Childa z Jackiem Reacher w roli głównej. Bohater przyjeżdża do swojej macierzystej jednostki spotkać się po latach ze swoją przyjaciółką, major Susan Turner, która przez długi czas była dla niego wsparciem. Na miejscu jednak okazuje się, że kobieta została usunięta ze stanowiska, jest oskarżona o przekręt i zabójstwo w Afganistanie, a samemu Reacher'owi również zostają postawione zarzuty morderstwa. Ex major rusza na pomoc przyjaciółce, a po drodze musi rozstrzygnąć kwestię ustalenia ojcostwa małoletniej Samanthy. Fajna sensacja w sam raz na jeden wieczór, choć Tom Cruise w roli Reachera nie do końca wpasował się w mój gust.

 [zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

3. "Jaki ojciec, taka córka"  reż. Lauren Miller - sympatyczna komedia o tym, jak można spędzić rejs marzeń, który miał być docelowo podróżą poślubną, w towarzystwie niewidzianego od 26 lat, ojca, i nie zwariować. Rachel zostaje porzucona przed ołtarzem, smutki topi w towarzystwie spotkanego po latach, staruszka, a po suto zakrapianej imprezie oboje lądują na luksusowym statku, wzięci za małżeństwo, mają okazję poznać się na nowo. Miły i niezobowiązujący film, ale nie spodziewajcie się jakiś oszałamiająco zabawnych scen, całość jest mocno średnia.

 4. "Do wszystkich chłopców, których kiedyś kochałam" reż. Susan Johnson - młodzieżowy film, który podobnie, jak książka, znajduje się teraz w kręgach zainteresowania wielu blogerów. Sympatyczna, śmieszna historia pomyłek, w której skromna i nieśmiała nastolatka zostaje postawiona w centrum uwagi, po tym, jak na jaw wychodzą jej miłosne listy, pisane do chłopaków, w których kiedyś była zakochana. Bardzo kolorowa, hollywoodzka produkcja, miła dla oka, polecam nie tylko młodszym widzom.

Serialowo:

W sierpniu udało mi się obejrzeć ostatni, czyli 6 sezon "Orange is the new black". Z tego co wiem, jest to ostatni sezon przygód Pipper Chapman, zresztą kończący się wyjściem bohaterki z więzienia (to nie spojler, nie martwcie się). Trochę żałuję, bo wiele wątków, jak dla mnie, zostało pourywanych i z chęcią obejrzałabym jakąś kontynuację ten historii, nawet, jeśli miałoby w niej nie być głównej bohaterki.

W tym miesiącu obejrzałam też 2 sezon "13 powodów". Przejmująca historia, będąca kontynuacją sezonu 1 i dramatycznych wydarzeń, które się tam rozegrały. Po śmierci Hannah Baker jej najbliżsi ciągle próbują walczyć o sprawiedliwość i jej dobre imię. Clay najbardziej angażuje się w to, aby prawda wyszła na jaw, a pomagają mu w tym polaroidy, podsuwane przez jakąś "życzliwą" osobę, odkrywającą co rusz, nowe fakty o powodach samobójstwa Hannah. Sezon 2 trzyma poziom i zrobił na mnie podobne wrażenie, jak 1, choć na początku nie mogłam się zupełnie wgryźć w nową rzeczywistość bez Hannah.

Drugi serial, który obejrzałam w całości w sierpniu to "Safe", którego twórcą jest Harlan Coben. Super produkcja kryminalna, bardzo w stylu Cobena, czyli nic nie jest w nim oczywiste i wszystko musi być pokręcone. Po imprezie zorganizowanej w domu popularnej nastolatki, znika bez śladu Jenny Delaney i jej chłopak Chris. Początkowo nikt nie traktuje ich zniknięcia poważnie, sprawa jednak zmienia się w momencie, kiedy chłopak zostaje znaleziony martwy. Cała sprawa ma jednak głębsze podłoże, które widz musi odkryć. Sezon ma tylko 8 odcinków (wielka szkoda!), ale za to są one bardzo intensywne. Dodatkowym atutem jest super obsada. Ojciec Jenny to nikt inny, jak serialowy Dexter, a policjantką prowadzącą sprawę, jest Mary Watson z Sherlocka. Bardzo polecam!

Muzycznie:

Czego to się człowiek nie nauczy od własnych dzieci! Moja Córka, wychowana na rocku i polskim (ocenzurowanym) rapie, wygrzebała sobie w czeluściach YT utwór nie będący żadnym z tych gatunków. "Kaktus" i Bovska budzi nas co rano, ale w sumie jest to całkiem w porządku kawałek. Znacie?


Drugim kawałkiem jest "Two princess" zespołu Spin Doctors, energetyczny, optymistyczny utwór, wydany w 1991. Kocham go całym sercem! Nic nie poprawia mi humoru tak, jak ta piosenka! 


A Wam, jak minął sierpień?

Sardegna

# Blogowe podsumowanie miesiąca - lipiec


posted by Sardegna on ,

10 comments

Lipiec to dla mnie jeden z najlepszych okresów w roku. Kiedy czytacie ten wpis z podsumowaniem, ja jestem właśnie na urlopie. Moje wymarzone wakacje, na które czekam z utęsknieniem cały rok właśnie trwają. Dwa tygodnie spędzam z dala od cywilizacji, w samym sercu dziczy, nad jednym z pięknych, polskich jezior. Relaksuję się, piję kawę i spędzam czas z rodziną i znajomymi, w taki sposób, jak lubię najbardziej, gdzie poza aktywnym odpoczynkiem, sporo czasu poświęcam moim książkom. Dzięki temu w okresie wakacyjnym udaje mi się nadrobić czytelnicze zaległości z całego roku i mam nadzieję, że i tym razem uda mi się przeczytać wszystkie zaplanowane lektury i podzielić się nimi z Wami, po moim powrocie. 

W lipcu, do dnia wyjazdu, udało mi się przeczytać 9 książek. Te zabrane na urlop zaliczę już do podsumowania sierpniowego.


 Lista lektur:

"Ekspozycja" Remigiusz Mróz - 6
"Przewieszenie" Remigiusz Mróz - 6
"Trawers" Remigiusz Mróz - 6
"Deniwelacja" Remigiusz Mróz - 6
"Zerwa" Remigiusz Mróz - 6
"Stasiu, co ty robisz?" Grażyna Bąkiewicz - 5
"Och, Elvis!" Marika Krajniewska - 4
"Spisek scenarzystów" Wojciech Nerkowski - 5
"Umwelt" Przemysław Żarski - 3


 Imprezy kulturalne:

W lipcu nie miałam okazji uczestniczyć w żadnym spotkaniu autorskim, czy innej imprezie kulturalnej. Na szczęście blogerskie kawy nigdy nie zawodzą i choć w okrojonym, bo wakacyjnym składzie, udało się pogadać o planowanych akcjach ŚBKów i innych, książkowych sprawach.

 Nowości:


"O czym myślą koty" Thomas McNamee
"Odessa transfer. Reportaże znad Morza Czarnego" antologia
"Sen śmiertelników" Maxime Chattam
"Niech będzie wola twoja" Maxime Chattam
"Collide" Gail McHugh
"Hashtag" Remigiusz Mróz
"Zerwa" Remigiusz Mróz
"Góry z dzieckiem" Marlena Woch




"Mateusz i zapomniany skarb" Magdalena Witkiewicz
"91 - piętrowy domek na drzewie" Andy Griffiths, Terry Denton
"Dziewczyny kodują. Przyjaciółki rządzą" Stacia Deutch
"Przyjaciółki na zawsze razem" Gitty Daneshvari
"Przyjaciółki i niezła heca" Gitty Daneshvari

 Filmowo:

To naprawdę smutne, ale w lipcu obejrzałam tylko dwa filmy od początku, do końca, a wolny czas zdecydowanie bardziej wolałam poświęcić na seriale. To jest dziwne, że w roku szkolnym, kiedy nawał obowiązków mnie niema zabija, ja jestem w stanie obejrzeć 6 filmów w miesiącu, natomiast w czasie wakacji, tylko dwa. To chyba potwierdza zasadę, że im mniej wolnego czasu, tym ja działam produktywniej.

[zdjęcia okładek pochodzą ze strony Filmweb]

1. "Jaskinia" reż. Bruce Hunt - lubię czasami obejrzeć filmy, w których czai się jakieś nieokreślone zło. Takie mini horrory, gdzie głównym złem nie są ludzie, ale jakieś nieznane potwory. Nie są to wprawdzie za ambitne produkcje, ale na wieczór, kiedy nie ma się ochoty czytać są w sam raz. Grupa nurków - grotołazów postanawia spenetrować odnalezioną w górach Rumunii jaskinię. Znajduje się ona pod ruinami kościoła, którego freski przestrzegają śmiałków przez wchodzeniem wgłąb ziemi, ale oczywiście naszych bohaterów to nie odstrasza. Podczas zejścia, część zalanych wodą korytarzy się zawala, nurkowie będą musieli znaleźć inną drogę do wyjścia. 

2. "Och, życie!" reż. Greg Berlanti - komedia romantyczna z Katherine Heigl w roli głównej. W wypadku samochodowym giną rodzice małej Sophie. W testamencie opiekę nad córką przekazują swoim najbliższym przyjaciołom, Holly i Ericowi, z tym, że ci się szczerze nienawidzą. Opiekunowie będą musieli więc podjąć się wielkiego trudu wychowania swej małej chrześnicy, mieszkając pod jednym dachem, prowadząc zupełnie inny styl życia, mając swoje nawyki i przyzwyczajenia. Czy dla dobra dziecka będą umieli się dogadać? Przyjemna historia, jak można się domyśleć, kończąca się dla wszystkich happy endem.


 Serialowo:

W lipcu obejrzałam 4 i 5 sezon "Orange is the new black". Jestem zatem gotowa na nowe wątki, które przygotowali dla widzów, autorzy serialu w sezonie 6.

 Muzycznie:

Lipiec to czas kawałków, które można zagrać na gitarze przy ognisku, co też robimy w czasie urlopu w dziczy. Poniżej dwa, najbliższe memu sercu: "Whiskey" Dżemu



oraz "Sielanka o domu" Wolnej Grupy Bukowina.


A jak Wam minął lipiec?

Sardegna