Relacja ze spotkania promocyjnego książki "Spod zamarzniętych powiek" Adama Bieleckiego


posted by Sardegna on , , , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 384
Moja ocena : 6/6

Kto czyta Książki Sardegny, ten wie, że literatura wysokogórska jest jedną z moich ukochanych. Czytałam wiele relacji z udanych wypraw, a także tych, które skończyły się tragicznie. Sięgałam po książki, które były zupełnie pozbawione emocji i okazywały się bardziej spisaniem suchych faktów i dat, niż żywą opowieścią. Czytałam górskie historie pełne pasji, nasycone energią, pięknie opisujące poczucie zwycięstwa, czy też gorycz porażki i smutku po dramatycznej wyprawie. Sięgałam po książki o wybitnych himalaistach, i ich dokonaniach, zapoznawałam się z bezpośrednimi relacjami wydarzeń, a także z pracą dziennikarską na ten temat. Jednak żadna z tych książek (a większość z nich oceniłam na 6/6) nie podobała mi się tak bardzo, jak powyższa. 

Książka Adama Bieleckiego i dziennikarza Dominika Szczepańskiego "Spod zamarzniętych powiek" podobała mi się tak naturalnie i zwyczajnie, ale historia życia i dokonań śląskiego himalaisty, który wzbudza w ludziach tak skrajne emocje, nie mogła być po prost przeciętna.

Bielecki to wspinacz pochodzący z Tychów, który na swoim koncie ma wiele sukcesów, między innymi pierwsze zimowe zdobycie Broad Peak i Gasherbrum, ale także wejście na K2, Makalu oraz bardzo wiele innych, spektakularnych górskich osiągnięć. Jak sam mówi, wspina się od 20 lat, a swą przygodę z górami rozpoczął w wieku lat 13. 

Adam Bielecki swoją osobą wzbudza w ludziach skrajne emocje. Niektórzy zachwycają się jego osiągnięciami, a sam himalaista staje się dla nich inspiracją i postacią godną naśladowania. Inni natomiast strasznie krytykują jego postawę, uważając za nieuczciwego i skupionego tylko na sobie wspinacza, nie przestrzegającego zasad współpracy i nie biorącego odpowiedzialności za kolegów w górach. Te skrajne opinie mają oczywiście związek z tragicznymi wydarzeniami z 2013 roku, które rozegrały się podczas pierwszego zimowego zdobywania Broad Peaku. Z czterech himalaistów, dwóch zginęło w czasie zejścia, a jako że Adam Bielecki i Artur Małek szczęśliwie zakończyli wyprawę, to ich obarczono winą za śmierć kolegów. 

Powiem szczerze, że mnie również udzieliła się ta opinia mass mediów i miałam mieszane uczucia, w stosunku do osoby Adama Bieleckiego. Nie będę szczegółowo wyrażała tutaj swojej opinii na ten temat, trudno jest mi bowiem wysnuwać sądy pod adresem osób będących w sytuacji, w której ja nigdy nie miałam okazji się znaleźć. Na szczęście mogłam swoje zdanie zweryfikować bezpośrednio, na spotkaniu autorskim z himalaistą, które miało miejsce 4 marca w Tyskiej Galerii Sportu. 

Spotkanie miało wielki rozmach i miło mnie to zaskoczyło, bo wydawało się, że w Tychach takie książkowe wydarzenie będzie raczej miało charakter kameralny. Na miejscu przekonałam się jednak, że to błąd, bo cała sala konferencyjna wypełniona jest do ostatniego miejsca a ludzie siadają na podłodze. Być może miało to związek z faktem, że Adam Bielecki pochodzi z Tychów, więc i na spotkanie przybyła rodzina, wiele jego przyjaciół i bliskich. Nie da się jednak ukryć, że promocja "Spod zamarzniętych powiek" spotkała się z przeolbrzymim zainteresowaniem ludzi, którzy po prostu chcieli poznać i posłuchać na żywo Bieleckiego, a oprócz zajętych miejsc przejawiało się to choćby wykupionymi wszystkimi egzemplarzami książki.

Sama rozmowa z himalaistą, a także dziennikarzem, Dominikiem Szczepańskim, który współtworzył książkę, przeplatana anegdotami, projekcją filmów i pokazem zdjęć, przebiegała w bardzo miłej atmosferze. Z niej wyłonił mi się zupełnie inny obraz Adama Bieleckiego, człowieka naprawdę sympatycznego, konkretnego, znającego się na swojej pracy, który nie jest wcale zadufany w sobie, ani przesadnie pewny siebie. Zobaczyłam człowieka, który świetnie realizuje się w swojej pasji, ma wielkie wsparcie w rodzinie, nie boi się marzyć i stawiać sobie kolejnych celów. 


Jako że jesteśmy z Adamem Bieleckim niemal równolatkami, nie potrafię sobie wyobrazić siebie w wieku 13 - 16 lat, dokonującą czynów, i biorącą udział w wydarzeniach, w który brał udział himalaista. Dlatego Bielecki jawi mi się, jako człowiek niesamowicie odważny, zdeterminowany, pełen pasji, wiary we własne możliwości, ale też racjonalnie myślący, rozsądny i potrafiący trzeźwo ocenić sytuację.
I powiem Wam, że za to właśnie lubię spotkania autorskie. Pozwalają one spojrzeć na pisarzy i twórców książek z zupełnie nowej perspektywy. W tym przypadku spotkanie zmieniło mój obraz postrzegania Adama Bieleckiego i od tej pory jego sukcesy w górach będą miały dla mnie zupełnie inny wydźwięk. Będę też nieco krytyczniej odnosić się do wszelkich medialnych informacji, związanych z Bieleckim.
Tyskie spotkanie dało publiczności odpowiedź na wiele pytań: do jakiej kolejnej wyprawy szykuje się wspinacz, jak w praktyce wyglądała praca nad książką, od czego zaczęła się przygoda Bieleckiego z górami, jak wspomina on swoje największe osiągnięcia oraz co sądzi o nagonce na swoją osobę po Broad Peaku. Po wyczerpującej rozmowie obaj panowie cierpliwie odpowiadali na pytania publiczności, a później rozdawali autografy wszystkim zainteresowanym, czekającym w kilometrowej kolejce.




Jeśli chodzi o samą książkę, tak jak napisałam na początku, "Spod zamarzniętych powiek" znajduje się w mojej czołówce książek wysokogórskich. Poza całą historią osobistą Adama Bieleckiego, od wczesnej młodości i pierwszej fascynacji górami, do czasów współczesnych, czyli praktycznie do zimowej akcji pod Nanga Parbat (o której traktuje też inna książka Dominika Szczepańskiego "Nanga Parbat. Śnieg, kłamstwa i góra do wyzwolenia"), w książce można znaleźć szczegółową relację z największych sukcesów himalaisty, opis wejść na najgroźniejsze ośmiotysięczniki, a także wiele pięknych zdjęć, autorstwa samego Bieleckiego i jego towarzyszy. Dodatkowym atutem książki są kody QR, które po zeskanowaniu pozwalają na dostęp do filmów z wypraw, pochodzących z prywatnego archiwum wspinacza. Dzięki nim czytelnik może bezpośrednio przenieść się do świata gór wysokich i od razu poczuć mroźny klimat i zmierzyć się (choćby wirtualnie) z wyczerpującą wędrówką na szczyt. Filmy dotyczą konkretnych wydarzeń, o których mowa w danym fragmencie książki, więc to jest naprawdę super!
Książka jest cudownie wydana, a wydawnictwo Agora, jak zwykle stanęło na wysokości zadania. "Spod zamarzniętych powiek" pięknie prezentować się będzie obok książki "Kukuczka", jest bowiem utrzymana w podobnym klimacie i formie. Historia Adama Bieleckiego na pewno przypadnie do gustu nie tylko fanom himalaizmu i ludziom zainteresowanym literaturą wysokogórską, ale też osobom, których fascynują ciekawe osobowości. Bielecki na pewno do takich należy.

Sardegna

2 komentarze:

  1. Fantastycznie, że miałaś okazję uczestniczyć w tym spotkaniu!

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci ogromnie (ale wiesz, tak pozytywnie;)), zarówno spotkania, jak i lektury:)

    OdpowiedzUsuń