Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 6. Pokaż wszystkie posty

"Światła w popiołach" Remigiusz Mróz


posted by Sardegna on , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 464
Moja ocena : 6/6

Kiedy już wydaje mi się, że jestem na bieżąco z powieściami Remigiusza Mroza, na horyzoncie pojawia się nowa książka. Tym oto sposobem zabrałam się za lekturę piątego tomu serii z Szymonem Zaorskim i Kają Burzyńską, w rolach głównych. Do czytania wzięłam się z myślą, że to już ostatni tom tej historii, która wreszcie znajdzie swoje zakończenie, a ja będę mogła odhaczyć serię na liście przeczytanych. Jak widać jednak, autor ma wobec swych czytelników zupełnie inne plany.

Okazuje się, że „Światła w popiołach” nie zamykają cyklu, a ich kontynuacja została już zapowiedziana. Z jednej strony mnie to cieszy, bo powieść ta wprawdzie przynosi zamknięcie kilku wątków, ale jednocześnie otwiera nowe, które wymagają dalszego rozwinięcia.

Piąty tom przygód Zaorskiego i i Burzyńskiej, podobnie zresztą, jak każdą z poprzednich części, czytało mi się bardzo dobrze. Ta część wyjątkowo jednak mnie pochłonęła i przeczytałam ją ekspresowo, mimo że ze świadomością, iż wydarzenia opisane w tej książce są mocno nieprawdopodobne.

UWAGA!!! Tekst może zawierać spojlery!

Po zakończeniu poprzedniego tomu, kiedy Kaja dowiaduje się, że ojcem jej dziecka nie jest Zaorski, postanawia wieść stateczne życie u boku męża. I choć targana sprzecznymi emocjami, przez jakiś czas faktycznie trzyma się z daleka od ukochanego, to ich ponowne zbliżenie się do siebie jest tylko kwestią czasu.

Kiedy w lesie zostają odnalezione spopielone zwłoki młodej dziewczyny, sprawy się komplikują, bowiem śmierć ofiary ściśle łączy się przeszłością Zaorskiego i Burzyńskiej. Choć obrażenia kobiety są tak rozległe, że ciężko jest ją zidentyfikować, tatuaż na szyi naprowadza Kaję na trop, że może to być jej dawna koleżanka, Ola, która rzekomo zginęła ponad 20 lat temu w pożarze pustostanu podczas imprezy, w której uczestniczył również Seweryn.

Owe wydarzenia, czyli śmierć Oli oraz jej chłopaka Krystiana w pożarze przez laty, odcisnęły piętno na młodych ludziach, którzy przez kolejne lata starali się zapomnieć o tragicznych wydarzeniach, jakich byli świadkami. Odnalezienie spalonego ciała budzi jednak uśpione przez lata, demony.

Jakim cudem ciało dziewczyny zostało odnalezione dopiero teraz, skoro do pożaru doszło 20 lat temu? Ślady ognia są jednak świeże, więc teoria o przechowywaniu ciała przez lata nie może być słuszna. Wyjaśnienie zagadki jest tylko jedno: Ola przez dwadzieścia lat żyła i zginęła dopiero niedawno.

To odkrycie rzuca nowe światło na wydarzenia z lat 2000. Matka Oli, która cały czas twierdziła, że córka żyje i się z nią kontaktuje, zyskuje wiarygodność. Natomiast kluczowe staje się pytanie, w jaki sposób nastolatka i jej chłopak, którzy powinni być martwi, pojawiają się w Żeromicach po latach, jako osoby dorosłe.

Kaja i Zaorski, badając sprawę śmierci Oli, natrafiają na pewne współrzędne, które prowadzą ich do miejsca pełnego śmiertelnego niebezpieczeństwa. To właśnie tam czeka na nich, a właściwie na Seweryna, największe, jak do tej pory, zagrożenie w życiu. Zaorski przyjmuje na siebie ogromny cios, ale jednocześnie, ostatkiem sił pomaga Kai w poszukiwaniu prawdy o dawnych kolegach. Bohaterowie odkrywają nie tylko niewygodne fakty związane z pożarem sprzed lat, ale co gorsza, docierają do jego powiązań z bliskim sobie osobami.

"Światła w popiołach" to wyjątkowo dynamiczny tom, pełen zwrotów akcji, szczególnie w wątku zaginionych nastolatków. Druga część książki skupia się bardziej na niebezpieczeństwie, które dotyka Seweryna, i choć balansuje ona na granicy nieprawdopodobieństwa, czyta się ją z ogromnym zaangażowaniem. Wątek (którego nie przybliżę, bo nie chcę spojlerować) może momentami ocierać się nawet o fantastykę, ale pamiętajmy, że jako literatura rozrywkowa, spełnia swoje zadanie.

Zakończenie tego tomu przynosi pewien przełom w życiu bohaterów. Podjęte decyzje sugerują, że w kolejnej części niektóre wątki będą kontynuowane, zwłaszcza te, związane z życiem osobistym Kai i Seweryna, dlatego też z niecierpliwością czekam na dalszy ciąg. Ich relacja nabiera rozpędu, stąd też mam nadzieję, że autor w końcu pokusi się o szczęśliwe zakończenie dla tej pary, bo po tylu perturbacjach, naprawdę im się należy.

Sardegna

"Szrama" Małgorzata Oliwia Sobczak


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

WydawnictwoEmpikGo
audiobook: czas trwania 11 godzin 
Moja ocena : 6/6
lektor: Baśka Liberek, Kamil Pruban, Waldemar Barwiński

"Szrama" autorstwa Małgorzaty Oliwii Sobczak to trzecia część kryminalnej serii z komisarzem Oskarem Kordą i dziennikarką Alicją Grabską. Moim zdaniem, jest to najlepsza część owej serii i nie chodzi mi tylko o wątek kryminalny (choć i on zdecydowanie góruje nad poprzednimi), mam raczej na myśli wątek obyczajowy, związany z życiem osobistym Kordy i Grabskiej oraz głębsze poznanie historii bohaterów, szczególnie komisarza. Czytelnik ma w końcu okazję dowiedzieć się czegoś na temat przeszłość tego tajemniczego mężczyzny i dowiedzieć się, skąd wzięła się szrama na jego policzku, co stanowi również nawiązanie do tytułu tej części. 

Jak już wspomniałam, ta część podobała mi się najbardziej także ze względu na emocjonującą i brutalną historię kryminalną, która wywołuje silne wrażenie na czytelniku. Jest to taki nieodkładalny kryminał, który czyta się/słucha jednym tchem. 

Tym razem bohaterowie muszą zmierzyć się ze sprawą "Młotkarza" z Sopotu. Zabójca ten paraliżuje miasto, napada bowiem małżeństwa w ich własnych domach, miejscach z założenia pewnych i bezpiecznych. Jego pierwszy atak kończy się gwałtem i brutalnym zabójstwem kobiety na oczach jej męża. Mężczyzna wychodzi żywo z tego napadu tylko dlatego, że ślepo podporządkował się oprawcy. Ocalony opowiada śledczym o tym, co przeżył, jednak jego wspomnienia są tak chaotyczne i niejasne, że sprawa nie posuwa się do przodu ani o krok. Młotkarz korzysta więc z kolejnej możliwości ataku, a jego drugi napad jest jeszcze bardziej brutalny, niż poprzedni i obejmuje zabójstwo nie tylko kobiety, ale również jej męża.

Miasto ogarnia panika, ponieważ nikt nie wie, kto może stać się następną ofiarą. Zaatakowane małżeństwa wydają się zwykłymi ludźmi, prowadzącymi codzienne, nawet trochę nudne, życie i nie wyróżniają się niczym szczególnym. Korda, badając tropy i analizując ślady, odkrywa ciekawe powiązanie, które może łączyć rodziny wybrane przez zabójcę, ale co ważniejsze, to powiązanie prowadzi go w rodzinne strony, do dzielnicy, w której się wychował i przeżył pierwszą, prawdziwą miłość. 

W pracy nad śledztwem Kordzie pomaga Janina Hinc, ekolożka i biolog, która wspierała komendę również przy okazji poprzedniej sprawy. Kobieta zajmuje się badaniem mikrośladów pozostawionych na miejscu zbrodni, pyłków czy fragmentów roślin i zwierząt, co pozwala na głębszą identyfikację śladów i analizę dowodów. Natomiast w sprawie Młotkarza jej wsparcie będzie bardzo uzasadnione, bowiem zabójcy towarzyszy charakterystyczny zapach, którego nikt nie potrafi zidentyfikować. 

Obecność Janiny na miejscu zbrodni wzbudza jednak w komisarzu pewien niepokój, mimo iż jest on w związku z Alicją Grabską, a ich relacja w poprzednim tomie weszła na wyższy poziom. Kordę i Hinc coś jednak do siebie przyciąga, a to mocno komplikuje trudną samą w sobie, relację z Alicją. Kobieta ma bowiem za sobą przemocowy związek, ostrożnie więc angażuje się w nowy, Korda natomiast ciągle myślami jest w przeszłości, którą w tej części czytelnik będzie mógł poznać nieco bliżej. 

Problemy się mnożą. Śledztwo nie posuwa się do przodu, Korda jest sfrustrowany powrotem na stare śmieci. Choć wraca do miejsca, w którym się wychował w celach zawodowych, nie umie uniknąć spotkania z pewnymi osobami z przeszłości, a co gorsza, nie może wyzbyć się raniących go wspomnień.

Burzliwa młodość Kordy, przypadająca na lata 2000, pokryje się z historią pewnego prywatnego detektywa z sąsiedztwa, zajmującego się głównie śledzeniem niewiernych małżonków. Tylko co wspólnego mają owe wydarzenia z brutalnym "Młotkarzem", działającym w mieście dwadzieścia lat później?

"Szrama" to wspaniałe zakończenie serii, choć nie jestem pewna, czy autorka powiedziała w tym temacie ostatnie słowo. Ja w każdym razie, z wielką ochotą, poczytałabym o dalszych perypetiach Kordy i Grabskiej, nawet jeżeli byłyby one już zupełnie odrębnymi historiami.

Sardegna

"Pomiędzy" Zygmunt Miłoszewski, Wojtek Miłoszewski


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Produkcja oryginalna Empik Go 
audiobook: czas trwania 4 godzin 54 minuty 
Moja ocena: 4/6 
lektor: Filip Kosior, Maria Dębska 

"Pomiędzy" to kolejna fascynująca historia stworzona na potrzeby EmpikGo przez braci Wojtka i Zygmunta Miłoszewskich. To słuchowisko, a właściwie serial oryginalny zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Fajnie, że bracia kontynuują swoją współpracę, czego efektem jest kolejna, wciągająca opowieść. Tym razem ich nowa historia złożona jest z sześciu opowiadań, ale spokojnie mogłaby mieć więcej części. Choć każdy z rozdziałów to nowa przygoda głównych bohaterów, to wątek główny, spajający całość nie został jeszcze do końca wyjaśniony, stąd też mógłby być kontynuowany w dalszych częściach.

Janek i Dorota są ze sobą od wielu lat, doskonale się dogadują, choć nie są małżeństwem, uważają bowiem, że do szczęścia nie jest im potrzebny żaden "papierek". Bohaterowie wiodą poukładane życie – Janek jest trenerem personalnym, a Dorota pracuje w sklepie z bursztynami i biżuterią. Ich spokojna codzienność zostaje przerwana przez niepokojące sny Edyty, które są tak realistyczne, że kobieta budzi się zlana potem. Okazuje się, że Janek śni podobne koszmary, co już naprawdę staje się przerażające i nie daje się racjonalnie wyjaśnić. Niepokój bohaterów potęguje również godzina 4:00 rano, o której punktualnie zaczyna bić stary, nieczynny zegar dziadka.

Bohaterowie postanawiają rozwiązać zagadkę tajemniczych snów. Na początek, aby zrozumieć co się dzieje, próbują zapamiętać jak najwięcej szczegółów ze swoich majaków, które zdają się być wołaniem jakiejś nadprzyrodzonej siły o pomoc. Dorota i Janek decydują się podążać za wskazówkami ze snów, wierząc, że swoją obecnością mogą komuś pomóc, chociaż oboje zupełnie nie wierzą w zjawiska paranormalne.

I faktycznie, bohaterowie udają się na miejsce wskazane w śnie, gdzie czeka na nich zadanie do wykonania. Takich przygód balansujących na granicy jawy i świata duchów będzie sześć, tyle ile odcinków, a każda z nich związane będzie z inną historią z przeszłości, a jedna nawet z przyszłości. Zaangażowanie Janka i Doroty, ale przede wszystkim ich obecność na wskazanym miejscu będzie miała istotne znaczenie dla sprawy, bowiem tylko w taki sposób bohaterowie uratują dusze zawieszone pomiędzy światem żywych i martwych i zapewnią im spokój.

Co ciekawe, para nie znalazła się w tej sytuacji przypadkowo. Okazuje się też, że bliscy Janka i Doroty wcale nie są zaskoczeni takim obrotem sprawy. W obu rodzinach są bowiem osoby, które nie tylko wierzą w zjawiska paranormalne, ale są one dla nich częścią codzienności. Czy wobec tego przeznaczeniem Doroty i Janka jest kontynuowanie rodzinnych tradycji? Czy rodowa przeszłość determinuje przyszłość? A może bohaterowie będą jednak mogli kierować własnym losem?

Historia "Pomiędzy" balansuje na granicy horroru i thrillera. Trzyma w napięciu, w czym spory udział ma interpretacja aktorów, Filipa Kosiora i Marii Dębskiej, która dodaje słuchowisku tajemniczości i podtrzymuje atmosferę niepokoju i niewyjaśnionej grozy. Choć seria kończy się na szóstym odcinku, zakończenie jest na tyle otwarte, że pozostawia autorom możliwość kontynuacji. Mam nadzieję, że bracia Miłoszewscy zdecydują się na stworzenie dalszego ciągu tej opowieści. Historia ma spory potencjał, a ja z wielką ochotą posłuchałabym o kolejnych zadania czekających na Janka i Dorotę.

Sardegna

"Przepraszam, tu był trup" Marta Matyszczak


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Dolnośląskie
Liczba stron:  384
Moja ocena : 6/6

O ile jestem fanką powieści Marty Matyszczak, uwielbiam serię o Guciu, podobnie, jak tę, o kotce Burbur, to lektura najnowszej książki autorki, czyli pierwszego tomu nowej serii z Ritą Braun w roli głównej, skradła moje serce na maksa! Dawno żadna książka mnie tak nie wciągnęła, nie rozbawiła i nie sprawiła, że mam ochotę czytać i sięgać po więcej. Problem polega jednak tym, że aktualnie żaden inny tytuł nie dorównuje powyższej. Ani pomysłem, ani wykonaniem, ani całokształtem. Dlatego też nie umiem się wkręcić w nową lekturę.

Bardzo gratuluję Marcie, bo to tylko świadczy o tym, że autorka się rozwija i nie spoczywa na laurach, tylko tworzy coś nowego. Wielki plus za to, że kolejna seria nie ma bohatera zwierzęcego. Nie żebym miała jakieś uwagi co do tego konceptu, natomiast wydaje mi się, że po dwóch historiach z psim i kocim narratorem, fajnie oddzielić się od tego wątku i stworzyć coś nowego.

"Przepraszam, tu był trup", podobnie, jak poprzednie książki autorki, również jest komedią kryminalną. W tej historii doskonale widać, że Marta ma swój własny, wypracowany styl, widoczny zwłaszcza w momentach, które z założenia mają czytelnika bawić. Żarty sytuacyjne, powiedzonka lub śmieszne scenki nie są przesadzone, a wszystko napisane jest z wyczuciem smaku, w inteligentny sposób, tak, jak lubię najbardziej.

Wracając jednak do książki, rzecz dzieje się podczas zimy stulecia, kiedy Polskę nawiedza śnieżyca, a olbrzymie opady śniegu unieruchamiają ludzi w domach. To właśnie w tym czasie, do nowo otwartego, stworzonego w myśl ekologii i zasad przyjaznych środowisku, wiślańskiego hotelu i spa Villa La Vistule ulokowanego na Górze Bukowej, na zaproszenie właścicielki, przybywa grupa wpływowych influenserów, która ma za zadanie zaprezentować na swoich kanałach social media, nową, a jednocześnie wyjątkową i elitarną miejscówkę i zachęcić do jej odwiedzenia turystów z całego kraju.

Aldona Czyż, wiślańska przedsiębiorczyni, z wielką pompą planuje promować swój interes, nie waha się więc zainwestować w dobrą reklamę. Dlatego też grupa zaproszonych do hoteli gości to oryginalne postacie, twórcy, którzy, mimo iż pochodzą z różnych środowisk i branż, mają cechę wspólną: olbrzymie zasięgi w Internecie i miliony odbiorców.

Do hotelu przybywa znana wszystkim Polakom, Joanna Monterosso, trenerka fitness, kobieta sukcesu, która nie dość że zaraziła miłością do aktywności fizycznej miliony obserwatorów, to jeszcze rozwija swoją markę fit batonów i kolekcję modnej odzieży sportowej. Oprócz Joanny, na otwarciu pojawia się również Melania Ryszka, znana właścicielka serii kosmetyków, szczycąca się faktem, że jej produkty tworzone są na bazie ekologicznych składników, a także Bartłomiej Bełtz, aktor grający główną rolę w bijącym rekordy popularności, znanym serialu.

Na liście gości jest także Dariusz Bujok, wiślański celebryta, przedstawiciel lokalnego rzemiosła, właściciel sieci cukierni "U Ksawerego", który słodki biznes przejął po swoim teściu. Dariusz jest także sponsorem słodkości dostępnych dla gości hotelu, więc jego rola w otwarciu Villi La Vistule jest bardzo istotna.

Na zaproszenie Aldony Czyż, na otwarcie przyjeżdża również Maja Jankowska, młoda influencerka nagrywająca głównie na tiktoku. Maja ma całą rzeszę wiernych odbiorców, i to jej opinia oraz nagranie materiałów na sm wydają się być dla właścicielki najistotniejsze.

Ponieważ Maja nie chce sama spędzić weekendu w Wiśle, zabiera ze sobą najlepszą przyjaciółkę, Ritę Braun, a także jej młodszego brata, Radosława, który nie zamierza odmawiać darmowej wejściówki do spa i korzysta z okazji miłego spędzenia czasu z przyjaciółkami. Rita jest aktualnie na rozdrożu życiowym, szuka dla siebie miejsca i boryka się z problemami finansowymi, żyjąc w cieniu swej sławnej przyjaciółki. Postanawia jednak na parę dni się wyluzować i skorzystać z atrakcji, które oferuje jej darmowy weekend w Villi.
I tak, cała grupa twórców, a także ich osób towarzyszących, spotyka się w ekskluzywnym hotelu, który na pierwszy rzut oka faktycznie jest przyjazny środowisku i działa w myśl eko zasad. Każdy kolejny dzień obfituje jednak w sytuacje świadczące o tym, że działalność Villa La Vistule nie jest kryształowa, a właścicielka uprawia mocną grę pozorów.

Do tego, śnieżyca i odcięcie hotelu od reszty świata, na znacznie dłużej, niż weekend, budzi w gościach najgorsze instynkty. Sekrety skrywane, nie tylko przed internetowymi odbiorcami, ale również bliskimi, sukcesywnie wychodzą na jaw. Jeżeli do tego dołożymy tajemniczego, niespodziewanego gościa w hotelu, robiącego niemałe zamieszanie wśród obecnych, otrzymamy mieszankę wybuchową, która musi skończyć się trupem.

Prześwietna to książka! Zabawna, przewrotna, intrygująca. Bardzo, ale to bardzo mi się podobała. I fajnie, że to pierwsza część serii "Zbrodnie na podsłuchu", bo znając Martę, nie będzie zwalniać tempa i w kolejnych częściach przygotuje dla swoich czytelników coś ekstra!

Sardegna

"Z pierwszej piłki" Remigiusz Mróz


posted by Sardegna on , , , , , , ,

1 comment


WydawnictwoProdukcja oryginalna EmpikGo
audiobook: czas trwania 15 godzin 04 minut
Moja ocena : 6/6
lektor: Knap Jacek, Woronowicz Adam, Kacperczyk Maciej, Opozda Joanna, Rocka Julia, Kacperczyk Paweł


Od dłuższego czasu nie sięgałam po żadną książkę Remigiusza Mroza (żartuję, ostatnio czytałam w styczniu). Ponieważ zostało mi już niewiele z tych nieczytanych, a na EmpikGo znalazłam słuchowisko "Z pierwszej piłki", postanowiłam nadrobić sobie kolejną "Mrozową" zaległość.

I powiem Wam, że ta historia to jest Mróz w najlepszym wydaniu! Nie wiem, czy nie trafi ona do pierwszej trójki mojego osobistego rankingu powieści autora, ale takie książki to ja uwielbiam czytać!

Zanim przejdę do konkretów, muszę nadmienić, że sporą robotę wykonał tutaj audiobook, a bardziej słuchowisko. Świetna interpretacja aktorów, tło, idealnie dopasowane głosy do postaci. Wszystko mi się tutaj podobało! Nawet to, a może przede wszystkim to, że jest to powieść sportowa, w której główną rolę odgrywa piłka nożna.

To właśnie futbol i emocje z nim związane, ale też wszelkiego rodzaju zasady gry - zarówno te pisane, jak i niepisane - charakterystyka klubów oraz całej społeczności piłkarskiej i fanowskiej, są głównymi bohaterami tej powieści. Co ważne, wszystkie te informacje, są przedstawione w sposób wyważony, aby z jednej strony czytelnik, który niekoniecznie jest fanem piłki nożnej, zorientował się w temacie, z drugiej jednak, aby ten, który interesuje się futbolem czuł się usatysfakcjonowany lekturą. Ja na przykład nie jestem wielką fanką piłki nożnej, ale dałam się porwać tej opowieści i z wielką przyjemnością czytałam, a właściwie słuchałam o wszystkich szczegółach związanych z wyboistą drogą piłkarzy opolskiego klubu sportowego, jaką musieli przebyć, aby osiągnąć swój cel.

Piłkarski Klub Rewera Opole przeżywa aktualnie kryzys. Niedawno w wypadku autokarowym zginęła prawie cała jego reprezentacja, a także sztab trenerski. Ponieważ przed wypadkiem Rewera radziła sobie bardzo dobrze w rozgrywkach ligowych, zarząd klubu stara się jakoś podnieść klub z tej tragedii i na nowo odbudować jego pozycję. Musi jednak zacząć od zera.

Zarząd zatrudnia więc Witolda Krygiera, emerytowanego trenera, który ma za sobą niełatwą przeszłość. Jest to człowiek dość impulsywny, kiedyś walczący z uzależnieniem, za co został usunięty z poprzedniego klubu. To właśnie jemu przypadnie zadanie odbudowania sukcesu Rewery Opole, stając się przysłowiowym "być, albo nie być". Krygier nie ma pojęcia od czego zacząć. Wyszukuje młodych piłkarzy na zasadzie intuicji, nie mogąc zaoferować im nawet odpowiedniej gratyfikacji finansowej. Bazując na kilku zawodnikach ze starej drużyny, ciągle szuka pomysłu na to, jak wzbudzić w młodych piłkarzach ducha walki i uświadomić, że mogą kontynuować dobrą passę swych poprzedników.

Z pomocą Krygierowi przychodzi nastoletnia córka Kalina, podsuwając idealnego kandydata na przyszłą piłkarską gwiazdę Rewery. Adam Benhart, zwany przez kolegów Benem, chodzi do tego samego liceum co Kala. Od małego gra w piłkę, cały czas spędza na boisku we wsi pod Opolem, ale nigdzie wcześniej nie pokazywał swoich umiejętności. Nie da się ukryć, że chłopak jest znakomity w tym, co robi. Potwierdza to również opinia Krygiera, który chce wciągnąć Bena do Rewery. Ten jednak, ku zaskoczeniu wszystkich odmawia.

Przyczyną takiego podejścia jest sprawa z przeszłości Bena, który choć całym sercem kocha piłkę nożna, przed laty złożył pewną obietnicę i nie ma zamiaru jej łamać. Tego wątku nie będę jednak rozwijać, bo nie chcę spojlerować. Najfajniejsze jest wtedy, gdy czytelnikowi sam odkryje, co stoi za tajemniczą przysięgą złożoną przez chłopaka.

W każdym razie, po wielu perturbacjach Ben dołączy w końcu do drużyny, rozpoczynając niesamowity okres w dziejach klubu Rewera Opole. Jednak droga do sukcesu opolskich piłkarzy nie będzie łatwa. Klub zaczyna swoją pracę praktycznie od nowa, trener Krygier musi zbudować fundamenty drużyny od podstaw, a Benhart, mimo iż jest świetny w tym, co robi, ma talent i doskonale radzi sobie z piłką, nie odbiegając poziomem od profesjonalnych zawodników, musi się jeszcze wiele nauczyć. Wschodzącą gwiazdę futbolu czeka bowiem długa droga, w której wymagane będzie nabycie doświadczenia na boisku, nauczenie się współpracy oraz oddzielenie stresu od gry.

W tle tych zmagań piłkarskich i historii rozgrywających się na boisku, najpierw na stadionie Rewery Opole, ale później również na murawach w innych miastach, toczy się wątek miłosny, obyczajowy, a nawet kryminalny. Wszystkie one, choć interesujące, stanowią jednak tło piłki nożnej i emocji z nią związanych, którym, nie ukrywam, dałam się ponieść.

Bardzo podobała mi się ta powieść. Zakończenie jest otwarte, co może sugerować, że autor zaproponuje czytelnikom kontynuację przygód Benaharta, Kali i Krygiera, czego, nie ukrywam, bardzo bym sobie życzyła. Fajne jest też to, że jeśli ktoś chciałby zakończyć swoją przygodę na tym etapie, to również może to zrobić. Wtedy zakończenie powieści będzie leżało tylko i wyłącznie w jego interpretacji.

Sardegna

"Pieniądze albo kasa" Paweł Beręsewicz


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Literatura
Liczba stron: 191
Moja ocena : 6/6
Historia, którą niedawno przeczytaliśmy z moimi nastolatkami to "Pieniądze, albo kasa" Pawła Beręsewicza, autora znanego mi z takich młodzieżówek, jak "Szeptane", "Wszystkie lajki Marczuka", czy opowiadań ze zbioru "Gorzka Czekolada". Znając jego styl i warsztat literacki, nie powinnam być zaskoczona tym, że ta historia tak bardzo przypadnie mi do gustu. Jednak, co ważniejsze, bardzo spodobała się również moim nastoletnim dzieciom, a o to jak wiadomo, ostatnimi czasy, raczej trudno, gdyż nasze preferencje czytelnicze mocno się różnią. Dlatego tak bardzo mnie cieszy, kiedy znajdujemy wspólną lekturę, budzącą w nas tak pozytywne emocje.

"Pieniądze albo kasa" to książka z serii "16 plus" wydawnictwa Literatura, z której posiadamy już klika tomów. Jednak wszystkie czytane do tej pory kojarzyły mi się z poważniejszymi tematami dotyczącymi nastolatków. Ta opowieść natomiast, napisana jest w zabawny sposób, z przymrużeniem oka, jest pełna humoru, który mnie osobiście bardzo odpowiadał, i ma wiele śmiesznych zwrotów akcji. Na szczęście moje nastolatki również poczuły klimat i śmiały się z żartów sytuacyjnych opisywanych w kolejnych rozdziałach, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że jest to super historia dla całej rodziny.
Cała przygoda zaczyna się trochę nietypowo, bowiem od rozprawy sądowej dwóch złodziei samochodów, którzy, mimo iż wydawało im się, że znaleźli świetny sposób na zarabianie, a nie powstydziłby się tego najbardziej przebiegły mafioso, zostają aresztowani i osądzeni za swoje przewinienia.
Czytelnik na początku nie wie, jaki związek mają owi przestępcy z głównym bohaterem tej powieści, czyli Stasiem Tonderą, zwykłym nastolatkiem, który lubi pieniądze i chce sobie dorobić do kieszonkowego, ale na odpowiedź musi poczekać aż do ostatniego rozdziału, kiedy to oba wątki się połączą. Gwarantuję, że będzie na co czekać, bo historia opowiedziana między pierwszym, a ostatnim rozdziałem bawi do łez.
Stasia poznajemy od momentu, kiedy jest małym chłopcem i uczy się, jak zdobyć coś, na czym mu zależy. Na początku nie wie jeszcze, jak ważne w życiu człowieka są finanse, jednak bardzo szybko orientuje się, ze jest to element niezbędny do szczęścia. Chłopak ma silną potrzebę posiadania pieniędzy i niezależności finansowej, jednak los niezbyt mu w tej kwestii sprzyja, mimo że od najmłodszych lat stara się zdobywać fundusze z różnych źródeł. Niestety, jego starania nie zawsze spotykają się ze zrozumieniem rodziców, a niekiedy odbiegają nawet od przyjętych norm.
Każdy rozdział opowiada o pewnym etapie w życiu Stasia, począwszy od wieku dziecięcego, poprzez przedszkole, ucznia szkoły podstawowej, a później gimnazjum, kiedy to bohater stara się zgromadzić potrzebne mu finanse. Jak nie negocjuje z bratem prezent urodzinowy, to otwiera biznes oparty na przeterminowanych jogurtach, oszczędza (w nieco oryginalny sposób) na nowy telefon, myje samochód taty, albo robi okazyjne zakupy na Allegro.
Relacja Stasia z pieniędzmi i jego stosunek do kwestii finansowej jest przezabawnym, a jednocześnie fundamentalnym wątkiem tej historii. Całość napisana jest lekkim, współczesnym językiem, który jednocześnie oddaje prawdziwe życiowe sytuacje i przemyślenia bohatera. Moje dzieci bez trudu odnajdywały się w opisywanych sytuacjach. Zwłaszcza rozdział o kieszonkowym był mocno trafiony.
Przygody Stasia i jego młodszego brata Krzyśka związane ze zdobywaniem pieniędzmi to naprawdę super historie, napisane z humorem i przymrużeniem oka. Każdy rozdział to jedna mini opowieść z puentą i co ciekawe, wcale niełatwą zagadką matematyczną dla czytelnika. Końcówka książki to wyjaśnienie, co łączy bohatera z Łysym i Małym, czyli dwoma złodziejami aut, o których wspominałam na początku.
"Pieniądze, albo kasa" okazały się strzałem w dziesiątkę, bawiąc i dostarczając wiele radości podczas wspólnego czytania. Książka doskonale sprawdza się również, jako lektura czytana na głos w klasie. Wielu moich szóstoklasistów świetnie się bawiło słuchając perypetii Stasia i Krzyśka, co świadczy tylko o jej niezwykłym uroku. Jest to jedna z fajniejszych książek młodzieżowych, jakie miałam okazję czytać, i jestem przekonana, że znajdzie się na liście moich ulubionych lektur w tym roku. Dlatego polecam ją dalej, niech jak najwięcej osób o niej usłyszy!
Przeczytaj także:
Sardegna

"Tam, gdzie nie sięga już cień" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron:  460
Moja ocena : 6/6

"Tam gdzie nie sięga już cień" to moja ostatnia, nieopisana, wakacyjna lektura. Powiem szczerze, że jest to historia, która najbardziej przypadła mi do gustu z wszystkich przeczytanych w czasie urlopu, książek, co w sumie nie powinno mnie jakoś specjalnie dziwić, bo jest to powieść autorstwa pani Hanny Kowalewskiej, a to już samo w sobie jest gwarancją genialnej lektury.

Książka miała premierę w 2015 roku, ale ja jakoś zwlekałam z jej przeczytaniem, żyłam bowiem historią Matyldy, bohaterki serii o Zawrociu i nie chciałam rozpraszać się zupełnie odrębną i niezwiązaną z nią opowieścią.

I w sumie to nawet się cieszę, że tak długo mi zeszło i po sporej przerwie sięgnęłam po "Tam, gdzie nie sięga już cień". Odzwyczaiłam się trochę od charakterystycznego stylu autorki, zapomniałam, jakim cudownym językiem pisze, dlatego też, dzięki tej historii mogłam odkryć twórczość pani Hanny Kowalewskiej na nowo. Nikt bowiem, tak jak Ona, nie potrafi opowiadać o uczuciach, ale też trudnych tematach, relacjach, czy niechcianych emocjach, które siedzą w człowieku. Żadne książki tak nie zapadają w pamięć, jak te, Jej autorstwa. Żadne mnie tak nie dotykają, jak te właśnie.

"Tam, gdzie nie sięga już cień" to powieść obyczajowa, ale poruszająca nie najłatwiejszą tematykę. Inka, po latach spędzonych w stolicy, gdzie pracuje, jako graficzka, wraca w swoje rodzinne strony, do małego nadmorskiego miasteczka Jantarni. Kobieta otrzymuje telegram z wiadomością, że wzywa ją do siebie umierająca ciocia Berta. Inka pakuje swój dobytek w jedną walizkę i rusza w trudną podróż w przeszłość, bowiem powrót w rodzinne strony nie będzie dla niej

Z Jantarnią wiąże się wiele wspomnień, i choć część z nich jest pozytywna, to większość jednak niekoniecznie. Inka pozostawiła w niej swoje serce, pierwszą miłość, ludzi, którzy zastąpili jej biologiczną rodzinę, ale też skonfliktowała się z wieloma osobami, dlatego też przez lata unikała konfrontacji z trudną przeszłością.

Powrót Inki do miasteczka następuje dosłownie w ostatnim momencie, gdyż Berta, chorująca od jakiegoś czasu na raka płuc, jest w bardzo złym stanie. Chce jednak przed śmiercią pożegnać się ze swoją podopieczną, przekazać jej ostatnią wolę i wyznać tajemnicę, z którą żyje od wielu lat, a która nei daje jej w spokoju odejść.

Ze wspomnień Berty, jej majaków sennych, omamów spowodowanych lekami, ale też z rozważań i wspomnień Inki wyłania się przeszłość obu kobiet, historia ich wspólnego życia i to, co wydarzyło się przed laty, co spowodowało, że oddaliły się od siebie.

Berta wraz z mężem Romanem przygarnęli małą Inkę, kiedy ta miała 4 lata, a jej rodzice zginęli w wypadku. Przez całe życie dziewczyna była wychowywana, jako ich rodzona córka na równi z jedynym synem Zbyszkiem. Z retrospekcji wynika jednak, że przeszłość rodziny nie była różowa, ani bezproblemowa. Inka i Zbyszek zafascynowani sobą przekroczyli pewną granicę, za którą nie było już odwrotu. Młodzieńczy romans przekreślił nie tylko przyszłość dziewczyny, ale postawił pod znakiem zapytania relacje z przybranymi rodzicami.

Zbliżająca się śmierć przyniesie odpowiedzi na wszystkie tłumione przez lata pytania. Inka pozna prawdę, która daleka będzie od tej, którą sobie przez lata wykreowała, aby wytłumaczyć postawę ciotki wobec niej. Umierająca Berta przekazuje Ince kluczyk umieszczony na łańcuszku, otwierający drzwi w tej części domu, do której dziewczyna nigdy nie miała wstępu. Co wobec tego kryją tajemnicze pokoje na ulicy Słonecznej? Dlaczego wszyscy krewni tak bardzo nienawidzą Inki i czemu jej powrót do Jantarni burzy tak wiele osób?

Jedynymi przychylnymi bohaterce osobami, stają się: Tomek, dawny kolega ze szkoły, oraz stara Weronika, czyli staruszka zamieszkująca po sąsiedzku z ciotką Bertą. Weronika mało mówi, uznawana za zdziwaczałą, również chciałaby się pożegnać z umierającą i dowiedzieć się, czy mają sobie jeszcze coś do powiedzenia i wybaczenia, jednak nikt z bliskich Berty nie chce im na tę rozmowę pozwolić. Co kryje się za tym niedomówieniem i wrogością?

"Tam, gdzie nie sięga już cień" to wyjątkowa powieść, zarówno pod względem fabularnym, jak i językowym. Napisana pięknym, plastycznym językiem sprawia, że czytając, smakuje się każde jej zdanie, dokładnie analizuje wypowiedzi bohaterów, ale też to, co dzieje się obok nich i między wierszami. Do tego tajemnica rodzinna, trudne emocje, grzechy, z których konsekwencjami bohaterowie muszą mierzyć się przez lata oraz Jantarnia. Niby fikcyjna miejscowość, a jednak bardzo rzeczywista. Moja ulubiona. I książka, i historia, i miejscówka. Wszystko.
Sardegna

"Małe Licho i krok w nieznane" Marta Kisiel


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Mięta
Liczba stron: 265
Moja ocena : 6/6 

Kto obserwuje mojego bloga, ten na pewno wie, że "Małe Licho" skradło moje serce od pierwszego momentu, czyli od pierwszego tomu "Tajemnicy Niebożątka", które do mnie przywędrowało w 2018 roku. Cztery tomy później ("Małe Licho i anioł z kamienia", "Małe Licho o lato z diabłem", "Małe Licho i babskie sprawki") moja miłość do bohaterów stworzonych przez Martę Kisiel z uniwersum "Dożywocia" nie maleje, wszystko jednak co dobre, kiedyś się kończy. Przyszedł zatem czas na to, czego obawiałam się najbardziej, czyli ostatnią część serii. 

"Małe Licho i krok w nieznane" trafił do mnie w okolicach premiery, na zeszłorocznych Targach Książki w Krakowie. Jak widać, bardzo długo zwlekałam z jego przeczytaniem, właściwie to przeciągałam ten moment najdłużej, jak się dało, a wszystko to za sprawą tego, iż nie mogłam się pogodzić z faktem, że Marta postanowiła zakończyć swoją fenomenalną historię.

Z jednej strony rozumiem, że historia musiała kiedyś dobiec końca. Bożek dorasta, o czym będziemy mogli przeczytać w tym właśnie tomie, jego życie się zmienia, przestaje on być Niebożątkiem, staje się natomiast nastolatkiem, mającym swoje problemy i dylematy, borykającym się z rzeczywistością, która nie przebiega w taki sposób, jakby człowiek tego chciał.

Z drugiej jednak, informacja o zakończeniu serii była dla mnie bardzo trudna. Bohaterowie byli ze mną od lat, najpierw w serii o "Dożywociu" i "Oczach urocznych", później w "Małych Lichu", w którym Bożek jest postacią spajającą obie historie, dlatego też nie wyobrażałam sobie momentu, że może mi tego zabraknąć. Małego anioła Licho, Konrada, wujaszka Turu, anioła Tsadkiela, wszystkich dożywotnich mieszkańców Lichotki, ale także cioci Ody, płatnika Rocha, no i przede wszystkim czorta Bazyla.

Lektura każdego kolejnego tomu sprawiała mi niesamowitą frajdę i nie inaczej było w tym przypadku, choć tym razem radość i ekscytacja mieszała się ze smutkiem, że to już koniec. Autorka zaserwowała także swoim czytelnikom całą gamę emocji związaną z dojrzewaniem bohatera i jego swoistą przemianą. Nie da się więc ukryć, że lektura "Małego Licha i kroków w nieznane" jest niesamowicie poruszająca, wzruszająca, ale też, w myśl całej serii, pouczająca i zabawna.

Zaczyna się nowy rok szkolny, jednak Bożek nie jest do końca przekonany co do tego, czy chce wracać do szkoły. Wiadomo, taka jest kolej rzeczy, nawet po najwspanialszych wakacjach, jednak nowa klasa i szereg zmian, jakie przynosi początek września, zaczynają przerastać chłopaka. Zmienia się wychowawca klasy, najlepszy kumpel Bożka, Witek, wyraźnie się od niego odsuwa, a przyjaciele, Zmyłka i Tomek mają się ku sobie, wolą więc spędzać czas we dwoje, niż z paczką znajomych.

Bohater jest zrozpaczony nową sytuacją, nie lubi zmian, a ponieważ te atakują go z każdej strony, postanawia pożalić się mamie. Ta jednak, niezbyt przejęta problemami syna, dokłada jeszcze swoje trzy grosze, informując go, że właśnie nadszedł idealny moment na wyprowadzkę z domu wujka Konrada.

Tego już jest dla chłopca za wiele. Wszystko bowiem, co do tej pory znał, życie, które kochał, zaczyna burzyć się na jego oczach. Jego poczucie bezpieczeństwa, stabilność, wszystko lega z gruzach, a chłopak nie może się z tym pogodzić. Towarzystwo Dożywotników, anioła Licho, Tsdskiela, choć dziwne, było, jak to tej pory, jedynym znanym mu światem, a teraz ma to zostać mu zabrane. Bożek nie ma zamiaru zgadzać się na to, aby cokolwiek się zmieniło, zarówno w jego życiu szkolnym, jak i domowym, jednak na jakiś czas będzie musiał odłożyć swoje problemy na bok, bowiem wokół niego dzieje się coś naprawdę niedobrego.

Sytuacja, z jaką przyjdzie się Bożkowi zmierzyć, będzie najtrudniejszą z dotychczasowych, a kiedy chłopak pozostawiony z nią sam na sam, zrozpaczony, szuka pomocy, okaże się, że jego najbliżsi nie są w stanie nic zrobić. Dziwny stan, odrętwienie, w którym tkwią sprawia, że zaczynają znikać, rozsypywać się w pył. Jeżeli Bożek czegoś natychmiast nie wymyśli, straci wszystkich, których kocha. Jedyną nadzieję upatruje w aniele Tadskielu, ostatnim, świadomym niebezpieczeństwa, domownikiem. Jednak, czy samotny anioł będzie w stanie uratować świat nastoletniego chłopca?

Ciężko mi żegnać się z Bożkiem i jego bliskimi, czyli najcudowniejszymi bohaterami, jacy tylko mogli powstać w umyśle autorki, ale, jak to w życiu bywa, pewien etap dobiega końca i trzeba się z tym pogodzić. Choć wydawało mi się, że kto, jak kto, ale Bożek zawsze będzie dzieckiem i niesfornym Niebożątkiem, to jednak czas rządzi się swoimi prawami.

Przygody Bożka, anioła Licha, czorta Bzayla, zostaną ze mną na zawsze. Mam szczerą nadzieję, że Marta Kisiel postanowi kiedyś wrócić do ich historii i dopisze dalsze losy Niebożątka. Może już jako dorosłego człowieka?

Sardegna