Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Czytelnik. Pokaż wszystkie posty

"Mistrz i Małgorzata" Michał Bułhakow


posted by Sardegna on , , , , ,

17 comments


Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 454
Moja ocena : 6/6

Gdyby ktoś piętnaście lat temu, kazał wybrać mi jedną jedyną, ukochaną, najlepszą, ulubioną książkę, rzekłabym bez zastanowienia: "Mistrz i Małgorzata" Bułhakowa. Powieść, którą przeczytałam jednym tchem w liceum, zachwycając się praktycznie każdym rozdziałem, żałując bardzo, że na zajęciach nie omawialiśmy z polonistką tej lektury. 

Przez lata, kiedy ktoś pytał mnie o ulubioną książkę, nadal wymieniałam ten tytuł, po czasie jednak przyszła refleksja: no dobra, wszystkim zachwalam MiM, a tak właściwie, to niektórzy bohaterowie i fakty pozacierały się w mojej pamięci, jak więc mogę nadal uważać "Mistrza i Małgorzatę" za swojego ulubieńca? Chciałam więc odświeżyć sobie powieść, ale jak wiadomo, zawsze znalazło się coś innego do przeczytania. 

Kiedy więc przy okazji odwiedzin u Janka w antykwariacie Kocham Książki, wymyśliliśmy Antykwaryczny Klub Czytelniczy (o którym napisałam TUTAJ), padło hasło pierwszej lektury - "Mistrz i Małgorzata" właśnie. Wspaniały to był wybór, który pokrył się nawet ze zbliżającymi się Świętami Wielkanocnymi. Dla mnie jednak, powrót do lektury okazał się wyjątkowy, potwierdziło się bowiem, że po piętnastu latach "Mistrz i Małgorzata" nadal pozostaje moją książką numer jeden!
Uff.. bałam się trochę, że nie poczuję tego fenomenu, co przed laty, że nie będzie bawić mnie charakterystyczna dla Bułhakowa gra słów. Na szczęście, obawy okazały się bezpodstawne. Praktycznie już w pierwszym rozdziale przypomniałam sobie, za co pokochałam tę książkę. A jak dotarłam do słów "Annuszka już kupiła olej słonecznikowy, i nie dość, że kupiła, ale już go nawet rozlała. Tak więc zebranie się nie odbędzie" (str. 20 "Mistrz i Małgorzata", wyd. Czytelnik Warszawa, 1973), wiedziałam już wszystko!

Powieść składa się z dwóch, przenikających się części, z których pierwsza dotyczy Moskwy w latach 20tych XX wieku, do której to przybywa sam Diabeł w postaci Wollanda, ze swoja świtą: kotem Behemotem, Azzazello, Fagotem i czarownicą Hellą, druga natomiast opisuje Jerozolimę za czasów Jezusa. Wolland (dość osobliwe wcielenie Diabla), angażuje się w codzienność mieszkańców stolicy, przy okazji demaskując niektóre absurdy komunistycznej rzeczywistości, w której przyszło im żyć. Działanie Wollanda w Moskwie pełne jest przezabawnych sytuacji, które to tylko z pozoru są błahe i nie mają większego znaczenia, tak naprawdę jednak, odsłaniają trudne realia, w których przyszło egzystować ówczesnemu społeczeństwu.
Część jerozolimska natomiast, opisuje proces i egzekucję Jezusa - Jeszui Ha-Nocri. Ważną rolę odgrywa tutaj postać Piłata i jego wewnętrzne rozterki, które finał będą miały na końcu książki. Poza tym, czytelnik dostaje nieco inny obraz sędziego, niż ten, ukazany w źródłach z którymi ma się do czynienia na co dzień.

Postaciami spajającymi obie części powieści są: pisarz Mistrz i zakochana w nim Małgorzata. Związek tych dwojga nie ma szansy na sukces, na szczęście, dzięki wsparciu Wollanda zakochani mają możliwość połączenia się na wieki.

O czym tak właściwie jest "Mistrz i Małgorzata", powiecie? O miłości, polityce, ówczesnym społeczeństwie? Czy jest to satyra, powieść obyczajowa, a może fantastyka? Jest wszystkim po trochu i to jest w tej książce najpiękniejsze! Wypełniona jest po brzegi zabawnymi sytuacjami, powiązaniami, porównaniami, opisami, dzięki temu każdy może czytać ją po swojemu, bawić się jej wieloznacznością, interpretować na wiele sposobów.

Podczas Antykwarycznego Klubu Czytelniczego padło pytanie: "Co najbardziej podoba się Wam w MiM"? Odpowiedziałam, że inteligentne poczucie humoru, i to dla mnie jest elementem wyjątkowym, spajającym wszystkie pozostałe wątki.

Gorąco polecam lekturę Mistrza. Nie zrażajcie się rosyjskimi nazwiskami, trudnymi do zapamiętania, dajcie sobie i książce szansę, a lektura dostarczy Wam prawdziwej przyjemności. Nie wiem, czy istnieje inna powieść, która dostarczy czytelnikowi tylu smaczków, interesujących wątków czy wieloznaczych fragmentów. Potwierdzam więc, że powieść jest moim numerem jeden i zachęcam wszystkich, którzy jeszcze Bułhakowa nie czytali, do nadrobienia zaległości.

Sardegna

"Odpowiedni trup" Jorge Semprun


posted by Sardegna on , , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 156
Moja ocena : 3/6

Literatura obozowa i wojenna zawsze robiła na mnie spore wrażenie. Zresztą nie znam osoby, która obok takiej tematyki przechodzi obojętnie. Taka lektura zawsze niesie ze sobą ładunek emocji i nie każdemu czytelnikowi może to odpowiadać. Wiadomo, każdy z nas ma inną wrażliwość. Każdego z nas coś innego "rusza" i wzrusza.
Po powyższą książkę sięgnęłam trochę z przypadku. Stała na mojej półce dość długo, a ja potrzebowałam akurat, nie za długiej lektury w trasę. Zaczęłam czytać i nie skończyłam. Więc wczoraj postanowiłam książkę dokończyć.

Autor, Jorge Semprun to hiszpański pisarz, piszący po francusku. W powyższej powieści przedstawił swoją  autobiografię, sam bowiem był jeńcem obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie. "Odpowiedni trup" to jednak trochę nietypowa literatura obozowa. Nie jest to typowa literatura faktu, więc jeśli ktoś nastawia się na drastyczne opisy obozowej codzienności może się rozczarować. Powieść opowiada historię dziejącą się na terenie obozu, kiedy to władze otrzymują list z zarządu obozów koncentracyjnych w Berlinie, w których zapytuje się o losy Sempruna. Wtedy to pewna grupa wpływowych więźniów, która ustala treść listu, postanawia znaleźć odpowiedniego trupa, który mógłby posłużyć do zamiany tożsamości Sempruna. Zaczynają się więc poszukiwanki właściwego człowieka, o podobnym wyglądzie zewnętrznym, wieku a nawet pochodzeniu. Czas oczekiwania na odpowiedniego trupa przeplatany jest rozważaniami autora na temat obozowej codzienności, ale też filozofii, literatury i polityki.

Jak można się domyśleć po grubości książki, więcej miejsc poświęconego jest właśnie tym rozważaniom, niż charakterystyce obozowej. Jeśli chodzi o mnie, to okazało się to raczej zaletą książki, niż wadą. Jakoś nie wyobrażam sobie czytania w obecnym czasie, tak trudnej tematycznie lektury. Jeżeli jednak ktoś nastawiał się na mocną literaturę faktu, może czuć się zawiedziony.
W ocenie końcowej dałam trójkę. Książka dla mnie jest raczej przeciętna i nie poruszyła żadnej czułej struny.
Jest to moja 18 lektura Z półki  i 73 w tym roku.
Sardegna

"Władca much" William Golding


posted by Sardegna on , , , , ,

14 comments

Wydawnictwo: Czytelnik
Liczba stron: 223
Moja ocena : 5/6

Powyższa powieś leżała na mojej półce dość długo. Zawsze znalazłam jakiś powód, żeby po nią nie sięgać. Nie miałam okazji czytać "Władcy much" w liceum, a podobno, w niektórych szkołach jest lekturą, ani w czasie studiów.
Znalazłam jednak motywację, do jej przeczytania: projekt Kornwalii Porozmawiajmy o książkach. Wypadła moje kolej na zaproponowanie lektury, więc pomyślałam, że będzie to świetna okazja na zapoznanie się z  odkładanym na później, Williamem Goldingiem.

Na skutek katastrofy samolotu, na nieznaną wyspę, trafia grupka chłopców, w wieku od sześciu do dwunastu lat. Początkowo dzieci są tak zdziwione zaistniałą sytuacją, że nie zdają sobie sprawy z zagrożenia, jakie niesie za sobą takie miejsce. Na szczęście wyspa "wita" swych nowych mieszkańców dość przychylnie. Daje im w bród pożywienia w postaci owoców, wodę pitną, schronienie w cieniu palm, a przede wszystkim świetną zabawę w wodzie i na plaży, z czego dzieci skwapliwie korzystają. W końcu mogą bawić się do woli, nieskrępowane obecnością opiekunów, światem nakazów i zakazów, wypełniania obowiązków i wiecznego pośpiechu.

Jednak nawet taka grupa dzieci, przypadkowo organizuje się w społeczność. Wszystko zaczyna się od momentu, kiedy jeden ze starszych chłopców, Ralf, dmucha w konchę i zwołuje do siebie pozostałe dzieci. W ten sposób zostaje nieformalnym przywódcą tegoż zgromadzenia i ustala zasady wspólnego życia na wyspie.
Pozostali chłopcy dostosowują się do ustalonych reguł. Zostaje wybrana grupa myśliwych oraz grupa pilnująca ogniska, ponieważ dzieci doszły do wniosku, że dym z ogniska może zostać zauważony przez przepływający statek i dać im szansę na ratunek. Oczywiście, początkowo w ferworze zabawy i totalnej swobody, dzieci nie czują potrzeby, aby ktoś ich z wyspy wyratował. Jednak, wraz z nadejściem nocy, w której "potwór" czai się za każdym drzewem, kwestia ratunku jest bardzo ważna. Jednak, po pewnym czasie, chłopcom nudzi się wykonywanie obowiązków i praca, którą trzeba wykonać w obozowisku.
Wtedy, w grupie chłopców zaczyna się swoista walka o władzę. W konflikt z Ralfem popada Jack, chłopak, który przed katastrofą pełnił funkcję lidera wśród swoich kolegów. Jack proponuje chłopcom nowe zasady życia na wyspie, w których nie ma nakazów pilnowania ognia, czy nudnego umacniania szałasów. Zyskuje sobie sympatię większości i przenosi się na inną część wyspy. Ralf próbuje opanować rozprzestrzeniającą się anarchię, ale jest już za późno. Dochodzi bowiem do strasznej tragedii, która pociąga za sobą kolejne, brzemienne w skutki, wydarzenia.

Na jednym z portali przeczytałam, że "Władca much" to powieść o istocie zła. Zgadzam się, jednak poza tym zagadnieniem zawiera w sobie wiele innych kwestii do przedyskutowania.
Treść książki można rozpatrywać na poziomie społeczeństwa:
Jak wygląda hierarchia społeczeństwa, postawa jednostki przeciwko grupie, podążanie za większością, życie według określonych reguł, dostosowanie się do istniejących zasad, poczucie obowiązku i dobrze wykonanej pracy. Ale także, jak wygląda walka o władzę, jakie są symbole władzy, jaki wpływ ma silna osobowość na grupę, jak następuje zapoczątkowanie rządów tyrana, oraz jakie cechy powinien posiadać dobry lider.

Powieść rozpatruje się także, a może głównie, na poziomie moralności i etyki, a także ludzkich zachowań. Jaka siła jest konieczna do przeciwstawienia się złu, jak wygląda życie pod presją, czy zło i zdolność do popełnienia zabójstwa tkwi w każdym człowieku, czym różni się emocjonalny i racjonalny stosunek do zaistniałej sytuacji, gdzie kończy się niewinność, oraz jaka jest wytrzymałość psychiczna człowieka.

W tej niewielkiej stosunkowo książce, zostało przedstawionych, wiele interesujących kwestii. Czytanie jej dostarczyło mi wielu emocji, więc z czystym sumieniem polecam ją każdemu, kto jeszcze nie miał okazji przeczytać. William Golding autor "Władcy much", w roku 1983 otrzymał Literacką Nagrodę Nobla, więc choćby dlatego, warto książkę poznać.

Lekturę "Władcy much" przeczytałam w ramach Projektu Porozmawiajmy o książkach, gdzie już JUTRO 1 marca zaczynamy dyskusję na jej temat. Zapraszam wszystkich chętnych do podzielenia się opinią

Książkę wykorzystałam także do wyzwania Z półki i Projektu Nobliści (3)
Sardegna