Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lira. Pokaż wszystkie posty

"Infantka" Wojciech Nerkowski


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: Lira
 Liczba stron: 416
Moja ocena : 5/6
 
 
Jestem wielką fanką twórczości Wojtka Nerkowskiego i mogę pochwalić się, że czytałam właściwie wszystkie Jego książki za wyjątkiem "Przecięcia" ("Spisek", "Zdrada" i "Koniec scenarzystów", "Okrutnie piękny", "Kryptonim Romeo") . Cechą charakterystyczną tych powieści jest wciągająca fabuła, dynamiczna akcja oraz to, co najważniejsze, czyli plastyczne opisy, naturalne dialogi, które sprawiają, że daną opowieść czyta się doskonale, praktycznie na raz. Wojtek Nerkowski ma niesamowitą zdolność lekkiego i naturalnego kreowania fabuły, dzięki temu czytelnik ma wrażenie, iż  jest częścią akcji i może się w nią wczuć w podobny sposób, jakby oglądał ją na dużym ekranie. Sięgając po książki autora mamy też pewność, że lektura będzie satysfakcjonująca i odprężająca, i na pewno nie będziemy musieli się przez nią przedzierać.
 
Główną bohaterką "Infantki" jest Hania Wysocka, dziewczyna bez przeszłości, która dzieciństwo spędziła w domu dziecka. Hania od dłuższego czasu spotyka się z Jakubem, młodym, dobrze zapowiadającym się prawnikiem, i nic nie stoi właściwie na przeszkodzie, aby ich związek wkroczył w poważniejszą fazę. Ani fakt, iż rodzice Jakuba nie do końca akceptują tą relację, uważając, że dziewczyna o niewiadomym pochodzeniu nie jest odpowiednią partią dla ich syna, ani to, że Hania pracując jako stewardessa sporo podróżuje i przez większość tygodnia nie ma jej w domu.
 
Podczas weekendowej wycieczki za miasto, Jakub z Hanią trafiają do dworku w Wojdanach leżącego na obrzeżach Warszawy. Podczas zwiedzania majątku należącego do rodziny Woydańskich zauważają obraz kobiety, która swym wyglądem łudząco przypomina Hanię. Co więcej, miejscowy włóczęga "rozpoznaje" w dziewczynie krewną zmarłego przed laty ordynata, co już naprawdę wydaje się dziwne.
 
Hania początkowo z wielkim humorem podchodzi do niespodziewanego podobieństwa do Woydańskich, jednak zmotywowana pozytywnym nastawieniem Jakuba do sprawy, z czasem zaczyna się poważnie zastanawiać, czy faktycznie mogłoby istnieć jakieś pokrewieństwo pomiędzy nią a arystokratyczną rodziną. Tym bardziej, że nie wie ona nic na temat swojej przeszłości, mogłaby więc być córką kogokolwiek. Nawet ordynata. 
 
Kiedy jednak zaczyna interesować się bliżej historią Stanisława Woydańskiego, spotyka się z wyraźnym sprzeciwem jego krewnych, którzy absolutnie nie chcą grzebania w ich prywatnym życiu, szukania ewentualnych potomków ordynata, a co za tym idzie, dzielenia się z nimi spadkiem. Nie zważając na protesty zainteresowanych, dziewczyna postanawia kontynuować poszukiwania, a przy okazji utrzeć nosa zarozumiałym członkom arystokratycznej rodziny. Najbardziej jednak zależy jej na poznaniu swoich korzeni, stąd też jej motywacja jest bardzo silna.
 
Kiedy para zaczyna szukać powiązań Hani ze Stanisławem Woydańskim, aby potwierdzić fakt, iż faktycznie jest jego córką, wokół sprawy zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Jedna z osób, która mogłaby rzucić więcej światła na prawdę, ginie, inna nagle znika, ktoś ostrzega dziewczynę przed dalszymi poszukiwaniami, a krewni ordynata stają się coraz bardziej natarczywi. Hania zaczyna odczuwać niepokój, ale też coraz bardziej wątpi w celowość swoich działań i w uczciwość osób pomagających i towarzyszących jej w dojściu do prawdy.
 
Czy faktycznie dziewczyna jest nieślubną córką arystokraty i spadkobierczynią fortuny? A może to tylko sprytna manipulacja kogoś, kto ma plan wykorzystać niespodziewane podobieństwo Hani do Woydańskich, dla własnych celów?
 
Nie chciałabym zdradzać więcej na temat fabuły, bo "Infantka" kryje w sobie wiele tajemnic i niespodzianek, a do tego trzyma w napięciu do ostatniej strony. Najlepiej będzie, jeśli czytelnik sam będzie mógł się przekonać, jak skończy się historia Hani i czy dane będzie jej poznać swoich biologicznych rodziców. Najlepszą wskazówką na to, co czeka czytelnika w trakcie lektury, jest zdanie umieszczone na okładce powieści: "Szukając swojej tożsamości, można stracić wszystko inne". Ale czy na pewno będzie warto? 
 
Sardegna

"Kryptopnim Romeo" Wojciech Nerkowski


posted by Sardegna on , , , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 394
Moja ocena : 4/6
 
"Kryptonim Romeo" będzie piątą książką Wojtka Nerkowskiego, którą miałam okazję przeczytać. A wszystko zaczęło się od komedii kryminalnej, czyli trylogii o scenarzystach. "Spisek", "Zdrada" i "Koniec scenarzystów" podobały mi się niezmiernie, później przyszedł czas na thriller "Okrutnie piękny" (swoją drogą, świetna książka! bardzo polecam!), a teraz sięgnęłam po "Kryptonim Romeo". Niestety, wynikło z mojej strony pewne niedopatrzenie, nie skojarzyłam bowiem, że "Romeo" jest kontynuacją "Przecięcia", którego akurat nie czytałam. Wprawdzie nie jest aż taką ścisłą, żeby nie móc zorientować się w fabule, ale jednak ma tą samą gamę bohaterów, którzy mają jakąś wspólną, nieznaną mi przeszłość. Przez te luki w historii nie umiałam się niestety wkręcić w fabułę "Kryptonimu" tak, jakbym tego chciała, stąd ocena na czwórkę.

Trzeba jednak przyznać, że wszystkie książki Wojtka mają w sobie coś takiego, co wciąga, a ich fabuła mogłaby praktycznie od ręki posłużyć, jako scenariusz gotowej produkcji, czy to komedii kryminalnej, czy filmu akcji. Prym w opcji nadającej się do zekranizowania wiedzie "Romeo", mamy tutaj bowiem przepis na idealną sensację. Jest wyrazisty bohater główny, Robert Kidd, wykładowca akademicki, pół Polak, pół Amerykanin, który swoją sprawnością i sprytem mógłby spokojnie konkurować z Tomem Cruisem w "Mission Impossible". Jest piękna kobieta, która pomaga bohaterowi uratować świat. Jest wątek osobisty, który tak angażuje Kidda, że nie cofnie się przed niczym, żeby doprowadzić swą misję do końca. Jest akcja, romans, zdrada, niebezpieczeństwo, do tego wszystko toczy się bardzo dynamicznie, a my wraz z bohaterami przeskakujemy z kraju do kraju na Bliskim Wschodzie, jak pionki po planszy.

Robert Kidd jest wdowcem,bowiem jego żona Julia parę lat temu zginęła w wypadku samochodowym, na co dzień mieszka w Stanach wraz ze swoimi dwoma nastoletnimi synami, i ma ze sobą kilka burzliwych romansów, z czego ostatni, z Kaśką, żywiołową, szaloną i ekscentryczną kobietą, najbardziej dał się mu we znaki. Robert w swej pracy zawodowej miał też okazję współpracować ze służbami wywiadu, aktualnie jednak już nie angażuje się w międzynarodowe misje. 
 
Pewnego dnia, od starych "znajomych" otrzymuje informację, która go paraliżuje. Jego uznana za zmarłą żona, ubrana w tradycyjny strój arabskich kobiet, była widziana towarzystwie mężczyzny w diszdaszy w centrum stolicy Kataru. Do tego kobieta jest w zaawansowanej ciąży. Czy to możliwe, że Julia żyje? A jeśli tak, co robi w Katarze, kiedy odbywa się tam spotkanie magnatów naftowych z Bliskiego Wschodu, wyglądając, jakby zaczęła prowadzić nowe życie? 
 
Robert nie może uwierzyć, że Julia sfingowała własną śmierć i porzuciła jego i dzieci. Nie dociera do niego również fakt, że była zamieszana z śmierć swojego promotora i jego syna, ludzi, z którymi rzekomo podróżowała i miała wypadek samochodowy. Jedynym rozwiązaniem wydaje się fakt, iż jej obecność na Bliskim Wschodzi ma jakiś związek z jego dawną pracą i powiązaniami z agencją wywiadu. Dawni współpracownicy Kidda postanawiają zbadać sprawę Julii, ale odsuwają od niej Roberta. Mężczyzna nie waha się więc działać na własną rękę, nawet jeżeli miałoby to oznaczać pracę przeciwko agencji.
 
Kidd uruchamia wszystkie dostępne kontakty, jakie zgromadził podczas pracy w służbach, szuka tropów w Dubaju, Kuwejcie i Katarze, jednak dopiero dzięki pomocy dawnego współpracownika, agenta Mossadu, trafia na pierwszy ślad żony w Izraelu. Tam nieoczekiwanie znajduje go Kaśka, i choć na początku pomysł zaangażowania dawnej kochanki w poszukiwania żony wydaje się absurdalny, to jednak Robert decyduje się na taki układ. Kaśka też zgadza się mu pomóc w znalezieniu Julii, choć z zupełnie innych przyczyn...
 
I tak zaczyna się niesamowicie intensywna przygoda, podczas której bohaterowie będą musieli przemierzyć kawał świata, szukając kolejnych tropów i miejsc związanych z Julią. Czy żona Kidda faktycznie zaczęła nowe życie z dala od męża i synów? A może jest przetrzymywana wbrew własnej woli? Ale jeśli tak, to przez kogo i w jakim celu?
 
Tropem Kidda wędruje ktoś, kto wyraźnie chce nie dopuścić do jego spotkania z żoną. Generuje to wiele niebezpieczeństw i nagłych zwrotów akcji, na szczęście Kaśka dorównuje Robertowi kroku, więc uda im się wybrnąć z nich bezpieczną ręką. Równocześnie polscy agenci starają się prowadzić własne śledztwo, które ktoś im wyraźnie sabotuje. Prawda wydaje się być na wyciągnięcie ręki, ale czy odnalezienie Julii rozwiąże wszystkie problemy Kidda?

"Kryptonim Romeo" to najbardziej sensacyjna powieść autora, pełna misternie splecionych wątków i międzynarodowych intryg. Może nawet za dużo tam się dzieje, bo jak w filmie sensacyjnym oglądanym na dużym ekranie, kadry szybko się zmieniają, bohaterowie gdzieś biegną i z kimć się ścierają, i trudno za nimi nadążyć. Stąd też powieść nie porwała mnie tak, jakbym tego chciała, sądzę jednak, że czytelnicy, którzy mają za sobą lekturę "Przecięcia" będą bardziej zadowoleni z lektury, mogąc śledzić dalszą relację pomiędzy Robertem a Kaśką.
 
Sardegna

"Okrutnie piękny" Wojciech Nerkowski


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 416
Moja ocena : 6/6

Jestem wielką fanką twórczości Wojciecha Nerkowskiego, człowieka o wielu talentach, scenarzysty i autora powieści kryminalnych, którego miałam okazję poznać osobiście w roku 2018. Wtedy to, w katowickiej księgarni Tak Czytam, miało miejsce spotkanie autorskie, organizowane przez Śląskich Blogerów Książkowych, na które pisarz przyjął zaproszenie. Po części oficjalnej przyszedł czas na swobodną część nieoficjalną, czyli bardzo miłe popołudnie, spędzone na rozmowach o książkach, ale nie tylko.
 
Od tamtego czasu śledzę twórczość Autora i jego aktywność w social mediach. Nie czytałam wprawdzie "Przecięcia", czyli poprzedniej powieści, ale czytając opinie innych ŚBKów wiem, że była to bardzo przyjemna lektura, którą muszę ją koniecznie nadrobić.
 
Natomiast w październiku premierę miała kolejna jego książka, o nieco przewrotnym tytule "Okrutnie piękny". Jego historia rozgrywa się po części w Warszawie, a w kulminacyjnym momencie przenosi się na Sri Lankę, to tam bowiem bohaterowie, czyli paczka przyjaciół znająca się od czasów studiów, spędza luksusowe wakacje. To właśnie podczas urlopu, z balkonu hotelu, w którym mieszkają przyjaciele, wypada młody mężczyzna, ginąc na miejscu. Nieszczęśliwie, denatem okazuje się być jeden z członków Plutonu (tak żartobliwie bohaterowie określają swoją paczkę), bardzo przystojny, lubiany w środowisku, Konrad Krauze. Młody, świetny w swoich fachu, lekarz, wydaje się wygrać los na loterii zwanej życiem. Nieziemsko urodziwy, utalentowany muzycznie i sportowo, uwielbiany przez kobiety, społecznik, do tego bardzo sympatyczny i pozytywny człowiek, szczęśliwy mąż pięknej Alicji. Kto mógł zatem chcieć jego śmierci? 
 
Do końca nie wiadomo, jak doszło do tej tragedii. Czy ktoś popchnął Konrda, czy to było samobójstwo, w każdym razie, podejrzanych o potencjalny udział w zdarzeniu jest wiele osób, zwłaszcza tych z najbliższego otoczenia mężczyzny. 
 
Okazuje się bowiem, że Konrad nie był tak idealny, jak na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, do tego miał także wielu wrogów. Niektórym wyraźnie przeszkadzała jego dobra passa, i to w każdej dziedzinie życia, wielu zaszedł za skórę głównie faktem, iż był szaleńczo uwielbiany przez kobiety, z czego skwapliwie korzystał. W grupie przyjaciół nie było właściwie takiej dziewczyny, która była w stanie mu się oprzeć, może to więc zazdrość stała się ostatecznie powodem jego śmierci?

Historię, jaka doprowadziła do śmiertelnego wypadku, poznajemy z perspektywy Tomasza. Jest on nauczycielem biologii (mój kolega po fachu), chłopakiem Marty, należącej do Plutonu od czasów studenckich. Dzięki swej ukochanej, Tomasz przenika do tego zamkniętego środowiska, a przez to, że jest "człowiekiem z zewnątrz" może być niezależnym obserwatorem relacji panujących w grupie. Jego rola okaże się bezcenna, wpadnie on bowiem na ciekawe spostrzeżenia dotyczące Konrada, który wśród swoich znajomych uchodzi za gwiazdę, tak naprawdę ma wiele do ukrycia. 
 
Oprócz Tomasza, Marty, a także Konrada i jego żony Alicji, fotografki, zajmującej się artystycznymi zdjęciami, do Plutonu należy także Gośka, młoda mężatka, pracująca w firmie farmaceutycznej, Julka, która aktualnie mieszka w Indiach i tam, wraz z mężem Paulem pracują w lokalnym szpitalu onkologicznym, a także małżeństwo, Anita i Andrzej, rodzice dwójki chłopców, którzy są parą od czasów studiów. Każdy z przyjaciół ma jakąś tajemnicę, a dziwnym trafem wszystkie w jakiś sposób wiążą się z Konradem...

Najnowszą powieść Wojtka Nerkowskiego określiłabym, jako kryminał z bardzo rozbudowanym wątkiem obyczajowym.Historia do tego stopnia przypadła mi do gustu, że dałam jej najwyższą notę, co mi się ostatnio nie często zdarza. Dlaczego aż tak mi się podobało? Otóż fabuła książki jest świetna, sam pomysł na intrygę również. Jest dynamicznie, zaskakująco i ciekawie, co jednak najbardziej przypadło mi do gustu, to fakt, iż "Okrutnie piękny" jest taki trochę "filmowy". Sceny opisane są bardzo szczegółowo, widać tutaj bardzo wyraźnie scenopisarskie doświadczenie Autora, ale dzięki temu historia klaruje się czytelnikowi niemalże, jak obraz oglądany na ekranie. 
 
Faktycznie, zdarzają się książki, w których nadmiar opisów jest męczący i zupełnie zbędny, jednak nie w tym przypadku. Tutaj taka dokładność jest wielką zaletą, a odbiorca musi przyłożyć się do lektury, nie da rady bowiem "przelatywać" treści wzrokiem. W tej historii ważne jest każde zdanie, bo nawet bezwiednie ominięty akapit sprawi, że po paru chwilach będziemy musieli do niego wrócić, żeby uzyskać niezbędne informacje do dalszej lektury.

Lubię takie historie. Bogate w treść, z niebanalnym zakończeniem i trupami w szafie, które wyskakują w najmniej oczekiwanym przez bohaterów, momencie. Mam nadzieję, że zachęciłam Was do przeczytania tej powieści. Gwarantuję, że zatracicie się w lekturze na dobre.

Sardegna