Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Media Rodzina. Pokaż wszystkie posty

Trylogia Snów "Silver. Pierwsza księga snów", "Druga księga snów", "Trzecia księga snów" Kerstin Gier


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments

"Silver" to trzytomowa fantastyczna seria młodzieżowa, która od pewnego czasu rzucała mi się w oczy - czy to na blogach, w księgarniach, czy na Instagramie. Cudne grafiki na okładkach, tłoczone twarde oprawy każdego z trzech tomów nie mogły umknąć mojej uwadze. Kiedy więc tylko seria trafiła w moje ręce, od razu zaproponowałam ją moim nastolatkom do głośnego czytania. Ostatecznie jednak opowieść nie wciągnęła ich na tyle, żeby ją dokończyć, czego nie można powiedzieć o mnie. Ja bowiem, kiedy tylko ją zaczęłam, nie mogłam się od niej oderwać.

Fajnie jest zrobić sobie czasami odpoczynek od kryminałów, thrillerów lub obyczajówek, a ta lekka młodzieżówka z wątkiem fantastycznym sprawiła mi nie lada frajdę.




Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron:  416/408/456
Moja ocena : 5/6

Główną bohaterką serii jest 15-letnia Liv Silver, która właśnie przeprowadza się do Londynu razem ze swoją mamą i młodszą siostrą Mią. Dziewczyny, w nowej miejscówce, upatrują jakieś stałości i stabilności w swoim życiu, gdyż jak do tej pory, przenoszą się tylko z miejsca na miejsce, podróżując z wiecznie zmieniającą pracę, mamą, wykładowczynią literatury na uniwersytecie, albo odwiedzają, robiącego karierę, w kolejnych stolicach europejskich, ojca. Jedyną stałą w życiu dziewczyn jest Lottie, ich opiekunka, która początkowo miała być z nimi tylko na chwilę i pomagać mamie w pracach domowych, ale ostatecznie została na dłużej i stała się dla Liv i Mii najlepszą przyjaciółką i członkiem rodziny.

Przeprowadzka do Londynu staje się dla dziewczyn okazją do rozpoczęcia nowego życia, i to w dosłownym tego słowa znaczeniu, mama bowiem, postanawia zrewolucjonizować codzienność córek i informuje je, że od teraz zamieszkają z jej nowym chłopakiem i jego nastoletnimi dziećmi.

Początkowo dziewczyny są bardzo negatywnie nastawione do całej sytuacji, ale z czasem okazuje się, że ta zmiana w ich życiu ma wiele plusów. Nowy chłopak mamy Ernest Spencer oraz jego dwójka dzieci - nastoletni bliźnięta Grayson i Florence, są całkiem sympatyczni, dodatkowo, z dziewczynami przeprowadza się Lottie, a nowa codzienność w pięknym apartamencie Ernesta nie wydaje się być tragiczna. Do tego, nowa szkoła, w odróżnieniu od poprzednich placówek, do których chodziły dziewczyny, nie jest złym miejscem, a Liv i Mia, przez to, że są niejako przyrodnimi siostrami popularnych bliźniaków, zostają bardzo pozytywne przyjęte przez społeczność uczniowską.

Grayson należy do grona najbardziej przystojnych i popularnych chłopaków w szkole, w których podkochują się wszystkie dziewczyny. Jego koledzy Arthur Hamilton, Henry Harper i Jasper Grant, szkolne gwiazdy koszykówki, również bardzo pozytywnie przyjmują Liv w swym gronie. Te wszystkie zmiany sprawiają, że dziewczyna jest mocno zaskoczona sytuacją, z dnia na dzień, z outsiderki stając się popularną siostrą jednego z najatrakcyjniejszych chłopaków w szkole.

Liv praktycznie od pierwszego dnia zostaje wciągnięta w sprawy Graysona i jego przyjaciół, nie wie jednak, że chłopaki mają wobec niej jakieś plany. Dziewczyna nie do końca wie, o co chodzi, poza faktem, że potrzebują oni jej pomocy. Jednak przez to, że jest z natury ciekawska i odważna, zgadza się praktycznie w ciemno, wziąć udział w tajemniczym projekcie, o szczegółach którego jej nowi znajomi nie chcą mówić.

Okazuje się, że zagadkowa sprawa ma związek z dziwnymi snami, które Liv śni po przeprowadzce do Londynu. Sny są bardzo realistyczne, biorą w nich udział nowi znajomi dziewczyny, a co ciekawe, można w nie ingerować, a po przebudzeniu wydaje się, że wszyscy pamiętają, co się w nich wydarzyło.

Liv otrzyma w końcu szczegółowe informacje na temat tajemniczego projektu, w którym ma pomóc chłopakom i zastąpić w nim Anabel, dziewczynę jednego z przyjaciół Graysona. Będzie to związane z tajemniczą księgą zaklęć i niebezpiecznym rytuałem, w wyniku którego do snów nastolatków przedostaje się groźny demon. Mroczna siła wpływa nie tylko na to, co dzieje się we śnie uczestników zgromadzenia, ale co gorsza, przenika do ich prawdziwego życia, zagrażając ich bezpieczeństwu. Ponieważ staje się ono coraz bardziej realne, rytuał trzeba powtórzyć, w czym pomóc ma właśnie Liv Silver.

Nie wszystko idzie jednak po jej myśli, Po pierwsze, bohaterka zakochuje się w Henrym, który z jednej strony bardzo ją fascynuje, ale z drugiej, wyraźnie coś przed nią ukrywa. Po drugie, choć dziewczyna nie wierzy w magicznego demona grasującego w snach, to co dzieje się po zamknięciu oczu i przejściu przez symboliczne drzwi do krainy snu, zaczyna poważnie wykraczać poza ramy sennych majaków, a staje się prawdziwym zagrożeniem dla niej i jej bliskich.

"Silver" to trylogia, która choć opiera się na wątku rozpracowania tego, co przeniknęło do snów bohaterów, to jednak każdy tom zawiera inną zagadkę. Liv i jej przyjaciele wędrują po krainie snów, przechodząc przez drzwi o charakterystycznych cechach, aby wejść w senny świat znanych im osób i poszukać czegoś, co pomoże im rozwiązać zagadkę tajemniczego rytuału. Relacja Liv i Henry'ego, zakochanych w sobie pierwszą, młodzieńczą miłością, przechodzi wzloty i upadki. Nastolatkowie częściej jednak rozmawiają i rozwiązują swoje problemy we śnie, niż na jawie. Czy to wzmocni ich związek, czy wręcz przeciwnie?

Trylogia snów Kerstin Gier to sympatyczna, wielowątkowa młodzieżówka z wątkiem fantastycznym, romansowym, ale również kryminalnym. Nie polecam czytać tomów oddzielnie, bowiem każdy kolejny łączy się ściśle z poprzednim. Ja w każdym razie bardzo miło spędziłam czas w towarzystwie bohaterów, zarówno tych pierwszo, jak i drugoplanowych. Liv to zabawna, przekorna dziewczyna, która nie da sobie w kaszę dmuchać, a w duecie z siostrą, jest nie do zatrzymania.

Sardegna

"Opowieści z Narnii. Ostatnia bitwa" C.S.Lewis


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments


Wydawnictwo
: Media Rodzina
Liczba stron:  198
Moja ocena : 5/6
 
I stało się. Seria "Opowieści z Narnii" właśnie dobiegła końca, a ja będę musiała się teraz nieźle namęczyć, aby sprostać wymaganiom Młodego i zapewnić mu na tyle atrakcyjną historię, żeby dała mu choć namiastkę Narnii i spełniła jego czytelnicze oczekiwania.
 
Zanim przejdę do konkretów i podsumowania ostatniego tomu całej serii, muszę nadmienić, że jeżeli potraktowalibyśmy "Ostatnią bitwę", jako indywidualny tom i porównali go z poprzednimi częściami, to poza zakończeniem, które faktycznie jest genialne i świetnie kończy cały cykl, fabuła nie należy do najciekawszych. Zanim historia doprowadzi czytelnika do końca, będzie mocno rozwlekła i nieźle pokręcona, ale w sumie, jakież to ma znaczenie, kiedy w ten sposób zbliżamy się do podsumowania całości?
 
Wybaczamy więc z dzieciakami wszystkie niedociągnięcia tego tomu i cieszymy się, że mogliśmy być czytelnikami tak niezwykłej serii, rozbudzającej wyobraźnię i wzbudzającej tak ogromne emocje.
 
Chronologicznie "Ostatnia bitwa" faktycznie jest ostatnią z przygód w Narnii. W krainie rządzi aktualnie król Tirian, wnuk króla Riliana, znanego czytelnikom ze "Srebrnego krzesła". Panowanie Tirana przypada na ciężkie czasy w dziejach Narnii, w krainie jest bowiem bardzo niespokojnie, a wszystko za sprawą plotek, jakoby Aslan zaczął wydawać jej mieszkańcom dziwne polecenia. A to podobno kazał wyciąć las pełen driad, więzić mówiące zwierzęta i przymuszać je do ciężkiej, katorżniczej pracy na rzecz odwiecznego wroga, Taszy z Kalormenu, oczekując bezwzględnego posłuszeństwa i surowo karząc niezdyscyplinowanych Narnijczyków.
 
Większość mieszkańców krainy nie wierzy w to, jakoby te dziwne polecenia wydał sam Aslan, zawsze dobry, sprawiedliwy i uczciwy władca. Węszą więc oni spisek i próbują przeciwstawić się szaleństwu,  buntownicy szybko jednak zostają schwytani i uwięzieni. Osadzony, jako wróg Narnii zostaje także król Tirian, który stara się nakłonić Narnijczyków do zachowania spokoju, ale jednocześnie sprzeciwienia się dziwnym poleceniom i odkrycia, kto stoi za tymi przedziwnymi rozkazami.
 
W tej trudnej sytuacji, na pomoc krainie przybywają dzieciaki znane z przygody w "Srebrnym krześle", Julia i Eustachy, którzy jako ostatni byli w Narnii ratując z opresji dziadka Tiriana, króla Riliana. Bohaterowie, z pomocą zwierzęcych sojuszników, nie wierzących w nagłą metamorfozę Aslana, postanawiają walczyć z niewidzialnym wrogiem i zrobić wszystko, aby odkryć kto lub co stoi za podłymi plotkami i wrogimi działaniami wobec Narnii.
 
Prawda doprowadzi bohaterów do pewnej starej szopy, a ponieważ w tej opowieści nic nie jest takie, na jakie wygląda, wnętrze szopy skrywać będzie wielką tajemnicę i okaże się być czymś znacznie bardziej niesamowitym, niż można sobie wyobrazić.
 
Aslan ostatecznie przybędzie na ratunek swoim poplecznikom, da też odpowiedź na wszystkie nurtujące ich pytania. I właśnie to ostatnie pojawienie się Aslana będzie początkiem końca i przyniesie finał tej opowieści. Finał, który poruszy wszystkich miłośników serii, sprawi, że trudno będzie zabrać się za nową lekturę, bo każda kolejna wydawać się będzie mało emocjonująca i płytka.
 
Zakończenie jest powalające! Długo dyskutowaliśmy z Młodym po skończonej lekturze, wracaliśmy do poszczególnych wątków, wyjaśniliśmy ewentualnie niedomówienia. Mój Syn dopytywał, dziwił się, wracał pamięcią do poprzednich tomów (a pamięć ma zaskakująco świetną, jeśli mu się coś podoba), ostatecznie stwierdził, że to były wspaniałe książki i już pewnie takich nigdy więcej nie przeczytamy.

No i teraz moja w tym rola, żeby zaproponować mu coś, co przynajmniej da mu namiastkę "Opowieści z Narnii" i pokaże, że świat pełen jest takich cudownych książek. 
 
Na koniec chciałam tylko podzielić się z Wami pewnym przemyśleniem: lektura cyklu "Opowieści z Narnii" to najwspanialsza podróż literacka, jaką odbyłam ze swoimi dziećmi. I takich wrażeń z odkrywania historii wraz ze swoimi pociechami, wszystkim serdecznie Wam życzę!
 
Sardegna

"Opowieści z Narnii. Siostrzeniec czarodzieja" C.S.Lewis


posted by Sardegna on , , , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron:  201
Moja ocena : 6/6
  
Nasza przygoda z "Opowieściami z Narnii" powoli dobiega końca. Właściwie to wieczorami kończymy już czytać siódmy tom serii, czyli "Ostatnią bitwę" i będziemy mogli pożegnać się z bohaterami, którzy towarzyszyli nam od dobrych paru miesięcy. Zanim jednak do tego dotrze, zapraszam do zapoznania się z notką na temat tomu przedostatniego, którego w ferworze ostatnich obowiązków nie miałam jeszcze okazji opisać. "Siostrzeniec czarodzieja" to opowieść wyjątkowa pod wieloma względami, jednak to, co ją najbardziej wyróżnia na tle poprzednich, to przedstawienie historii w postaci retrospekcji i cofnięcie się do wydarzeń, które właściwie zapoczątkowały wszystkie kolejne.
 
Ta część przenosi czytelnika w przeszłości, kiedy to magiczna kraina zwana Narnią jeszcze nie istniała, i mam tutaj na myśli dosłowność tego faktu, a nie to, że nie było jej w świadomości bohaterów. Wtedy to para dzieciaków, Digory i Pola wplątują się w niebezpieczną przygodę zainicjowaną przez krewnego chłopaka, wujka Andrzeja, a w konsekwencji będą świadkami stworzenia niesamowitego miejsca - serca całej tej fantastycznej serii.
 
Wuj Digory'ego, Andrzej, para się magią i uważa się za znakomitego czarodzieja. Pracuje on nad metodą przemieszczania się w czasie i przestrzeni, ale ponieważ sam jest zbyt tchórzliwy, aby sprawdzić skuteczność swego eksperymentu, wysyła w nieznane dzieciaki. Pola i Digory wyposażeni w magiczne pierścienie pozwalające im na ewentualny powrót, rzucone w wir niesamowitych wydarzeń i miejsc, tak wyjątkowych i magicznych, że nawet im się o nich nie śniło, stają się świadkami powstania Narnii. Jednak zanim do tego dojdzie będą mogli odwiedzić inne wymiary i zmierzyć się z nieznanym dotąd światu, niebezpieczeństwem.
 
Nie chciałabym zdradzać, jakie przygody przydarzą się dzieciom po przekroczeniu granicy pomiędzy światami, ani tego, jak doszło do samego powstania Narnii, bo to, że stworzył ją lew Aslan wydaje się być oczywiste. Podpowiem tylko, że ta część okaże się być kluczowa dla zrozumienia całej istoty serii, wyjaśni czytelnikom, skąd się wzięła na przykład latarnia, tak dobrze znana z części pierwszej, jak doszło do tego, że Piotr, Zuzanna, Łucja i Edmund trafili do Narnii za pomocą magicznej szafy i skąd się wzięły mówiące zwierzęta. Dowiemy się też, w jaki sposób Aslan stworzył tą krainę, i kto był jej pierwszym królem (i podpowiem, że nie był to Digory). 
 
"Siostrzeniec czarodzieja" to po prostu taki zapis historyczny tego, co działo się w Narnii od początku jej stworzenia, aż do czasu, kiedy trafiło do niej rodzeństwo Pevensie. Ta część będzie niesamowicie ważna, przede wszystkim dla miłośników serii. Pomoże usystematyzować pewne wiadomości i poukłada wątki, które do tej pory nie miały konkretnego początku. 
 
Nie mogę się nadziwić, jak tom, który według chronologii powinien być przeczytany na samym początku, został zaprezentowany dopiero, jako szósty. Jak daleko perspektywicznie musiał sięgnąć Autor, że zaplanował taką niespodziankę dla swoich czytelników. Jaką wyobraźnią dysponował, aby w taki sposób zaplanować fabułę, pogmatwać ciąg przyczynowo-skutkowy, albo na bieżąco go modyfikować. Początkowo te zmiany mogą nieco pomieszać w głowach czytelników, ostatecznie jednak wymuszają na niech przeanalizowanie sytuacji, poukładanie wątków, przemyślenie fabuły, stanowią więc nie lada rozrywkę i wielki czytelniczy bonus. Mistrzostwo, po prostu!
 
Moje dzieci były pod niesamowitym wrażeniem tego tomu, zwłaszcza Młody, który jest wielkim fanem serii. A ja, choć w dzieciństwie nigdy nie czytałam "Opowieści z Narnii", teraz nadrabiam zaległości i bawię się świetnie! Bardzo się cieszę, że moje dzieci złapały bakcyla Narnii, bo dzięki temu mogę się emocjonować się lekturą na równi z nimi. A nawet trochę więcej!
 
Sardegna

"Opowieści z Narnii. Koń i jego chłopiec" C.S.Lewis


posted by Sardegna on , , , , , ,

9 comments


 Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron:  214
Moja ocena : 4/6

Przy okazji pisania notek o poprzednich tomach "Opowieści z Narnii" ("Lew, czarownica i stara szafa", "Książę Kaspian", Podróż Wędrowca do Świtu", "Srebrne krzesło") wspominałam już, że sukcesywnie czytam serię moim dzieciom, ale robię pomiędzy kolejnymi częściami dość długie odstępy. Nie chcę bowiem, żeby zbyt szybko nasycyli się treścią i poczuli znudzenie. Dlatego dawkujemy sobie "Opowieści...", przez dłuższy czas, delektując się lekturą.  

Wiem, że sporo dzieciaków czyta tom pierwszy, jest on bowiem lekturą w klasie IV, natomiast kolejne tomy sa traktowane trochę po macoszemu. Cieszę się więc, że moje dzieci (a zwłaszcza Młody) są zdecydowanymi fanami serii i z ochotą podchodzą do kolenych odsłon tej historii.

Wrażenia z poszczególnych tomów są różne i wahają się od zachwytu tomem pierwszym, umiarkowanym entuzajazmem tomem drugiem i trzecim, po wielkie pozytywne emocje związane z lekturą części czwartej. Naturalną koleją rzeczy było więc sięgnięcie po tom piąty, jednak w przypadku tej historii nie mam dobrych wiadomości. "Koń i jego chłopiec" to najsłabsza z wszystkich do tej pory przez nas przeczytanych części.

Mam jednak coś na pocieszenie. Aktualnie czytamy tom szósty, czyli "Siostrzeńca czarodzieja" i ta opowieść znowu jest świetna. Traktujemy więc "Konia..." jako chwilowy spadek formy, który nie wpływa na całościową ocenę serii.

"Koń i jego chłopiec" nie za bardzo przypadł do gustu moim dzieciom, chociaż gdzieś tak od połowy książki zauważyłam zwiększone zainteresowanie opowieścią. Dlaczego tak się stało? Mam wrażenie, że w tej części Autor za bardzo postawił na opisy przyrody, które z perspektywy fabuły są oczywiście potrzebne, wprowadzają niejako do właściwej historii, to jednak okazują się bardzo nużące dla dzieci, które czekaja na rozwój akcji i nie mają ochoty przedzierać się przez niezliczone opisy otoczenia, miasta, wyglądu i wędowki bohaterów.

Akcja piątego tomu rozgrywa się w czasach, kiedy w Narnii władcami byli główni bohaterowie, czyli Piotr, Zuzanna, Edmund i Łucja, jednak to nie oni są najważniejszymi postaciami w tej opowieści. Tym razem prym wiedzie Szasta, sierota, wychowany na południu w Kalormenie, przez biednego rybaka. Chłopak, choć od maleńkości mieszka w Kalormenie, wewnętrznie czuje, że nie pasuje do tych okolic, za to w jakiś niewyjaśniony sposób odczuwa więź z północą. Szasta źle się czuje w domu surowego rybaka, stąd też kiedy tylko nadarza się okazja do ucieczki, kradnie konia i rusza w nieznane.

Nieoczekiwanie zwierzę okazuje się być niezastąpionym towarzyszem podróży, jest bowiem pełnokrwistym, mówiącym koniem z Narnii, który również pragnie ucieczki z kalormeńskiej niewoli. Tym sposobem koń i chłopiec zaczynają pełną niebezpieczeństw, wedrówkę na północ, podczas której spotykają równie wyjątkową, jak oni sami, pare uciekinierów. Młoda tarkini Aravis, również na mówiącym koniu, o wdzięcznymi imieniu Chwin, ucieka ze swojego domu rodzinnego, przed niechcianym małżeństwem ichce przedostać się do Narnii. Kiedy więc dzieciaki spotykają sie po drodze, postanawiają dalszą wędrówke przebyć już razem.

Niestety, żeby móc w spokoju przemieszczać sie na północ, muszą przejść przez olbrzymie miasto Taszban, stojące im na drodze, a którego nie da się ominąć. To właśnie w Taszbanie przydarzy im się bardzo niebezpieczna, ale jednocześnie przełomowa dla ich wędrówki, przygoda. Bohaterowie będą musieli się rozdzielić, a w pojedynkę każdemu grozić jeszcze więsze niebezpieczeństwo. Do tego, Aravis jest świadkiem bardzo niepokojącej rozmowy, która może zaważyć o losach Narnii. Nie mając czasu do stracenia, dzieci wraz ze zwierzętami, ruszają niezwłocznie na północ, aby pomóc swym sąsiadom. Na szczęście i oni mogą liczyć na wspracie Aslana, który nie zostawia swoich sojuszników w potrzebie.

Tak, jak wspominałam, pocątkowo dość rozwlekły wstęp zniechęcił moje dzieciaki, jednak potem, kiedy historia nabiera już tempa, a bohaterowie wyruszają na misję ratunkową Narnii, jest już tylko lepiej. Akcja przyspiesza, opisów jest już mniej, a na końcu nawet wychodzi na jaw pewna tajemnica z życia Szasty. Przed nami jeszcze dwa tomy. "Siostrzeniec czarodzieja" jest świetny, bo już go prawie kończymy, ciekawi mnie natomiast, jak wypadnie ostateczne zakończenie serii, czyli "Ostatnia bitwa". Myślę, że uda nam się dokończyć serię do końca wakacji, więc w najbliższym czasie jeszcze coś na jej temat u mnie przeczytacie.

 Przeczytaj również:

  Sardegna

"Harry Potter i komnata tajemnic" J.K.Rowling


posted by Sardegna on , , , , , ,

11 comments


Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 363
Moja ocena : 5/6

W czasie naszego wieczornego czytania, przyszedł czas na drugi tom Harry'ego Pottera. Cieszę się, że w przypadku moich dzieci tak naturalnie wychodzi sięganie po kolejne części serii, uważam bowiem, że tom drugi jest jak najbardziej odpowiedni dla ich wieku, natomiast na kolejne przyjdzie jeszcze czas. A skoro chcą, abym to ja im tą historię przeczytała, czemu nie skorzystać i przy okazji samemu przypomnieć sobie przygody najsłynniejszego czarodzieja na świecie? 

Ktoś może powiedzieć, że dzieci same mają czytać serię i samemu czerpać przyjemność z jej odkrywania. I faktycznie, niektóre dzieci w wieku mojej Córki dawno już mają siedem tomów za sobą. Jednak nie ma co dzieci na siłę namawiać, bo wiem, jak to wygląda w przypadku mojej Córki, której wybór lektur w danej chwili związany jest nie tylko z zainteresowaniami czy aktualną, czytelnicza modą, ale również wielkością czcionki i wydaniem książki (ma to związek z dość poważną wadą wzroku, a tak na marginesie, Harry Potter w starym wydaniu z Media Rodziny, jest bardzo mało przyjazny, jeśli chodzi o czytanie samodzielne dziecka z takim problemem...). Zdecydowałam więc, że nie będę naciskać i dam swobodę. Jeśli moje dzieci będą chciały sobie doczytać serię, to zrobią to w odpowiednim czasie. 

Mój powrót do "Harry'ego Pottera i komnaty tajemnic" okazał się bardzo fajnym doświadczeniem. Dość dużo czasu minęło odkąd pierwszy raz go czytałam, a w tomie drugim przygody Harrego i jego przyjaciół, Hermiony i Rona naprawdę nabierają tempa! Mają one związek z otwarciem tajemniczej komnaty, czyli sekretnego miejsca w Hogwarcie, które według legendy założyć miał Salazar Slytherin, a jej otwarcie miało sprowadzić nieszczęście na uczniów, którzy nie są czystej krwi czarodziejami. Także na potomków mugoli i charłaków, czyli czarodziejów, którzy nie magicznej mocy, pada cień grozy. Tym bardziej, że kolejne osoby padają ofiarą komnaty tajemnic i zostają znalezione w przeróżnych miejscach zamku, w formie spetryfikowanej. 

Harry, Ron i Hermiona postanawiają odkryć, gdzie leży tajemnicza komnata i dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Zaczynają od przygotowania eliksiru wielosokowego, według tajemnej receptury zawartej w księdze zaklęć zakazanych, co kończy się nie najlepiej dla Hermiony, a potem jest już tylko bardziej tajemniczo i niebezpiecznie: czarodzieje znajdują magiczny dziennik chłopca sprzed 50 laty, Toma Riddle'a, Harry zostanie oskarżony o bycie zabójczym potomkiem Slytherina, Hermiona musi zmagać się z wyzwiskami. Cała trójka w ramach śledztwa wchodzi też do lasu za chatą Hagrida, odkrywając, jakież to przerażające zwierzęta w nim mieszkają. Ostatecznie także przyjdzie im zmierzyć się z nieznaną siłą, która wydostała się z komnaty tajemnic i związanym z nią Voldemortem.

Druga część przygód Harryego jest mocno dynamiczna, praktycznie od samego początku, kiedy to wraz Ronem nie zdążają na pociąg do Hogwartu, więc dostają się do szkoły za pomocą latającego samochodu pana Wesleya. W tym tomie po raz pierwszy spotykamy Zgredka, charakternego, domowego skrzata, poznajemy też nieco więcej faktów z przeszłości Sami Wiecie Kogo. Sam finał, czyli moment, w którym okazuje się kto tak naprawdę jest mieszkańcem komnaty tajemnic i kto ją otworzył jest dość strasznym fragmentem, ale jak wiadomo, każdy tom przygód Harry'ego Pottera ma taki kluczowy, trzymający w napięciu moment.

Jeśli chodzi o wrażenia z lektury, są one jak najbardziej pozytywne. Może nie wzrastałam wraz z Harrym, bo moment premiery przygód małego czarodzieja przypadł na mój pierwszy, czy drugi rok studiów, więc byłam już dorosła, kiedy Harry Potter zawładną umysłami dzieciaków i nastolatków na całym świecie, niemniej jednak, wtedy i teraz dałam się ponieść jego urokowi. Przypomniałam sobie niektóre wątki, które gdzieś zatarły się w mojej pamięci, obserwowałam wrażenia moich dzieci w trakcie poznawania tej opowieści, jednym słowem, bawiłam się świetnie! Jedne zastrzeżenie, jakie mam to fakt, iż moje dzieciaki traktują historię Harry'ego trochę abstrakcyjnie. Dla nich poszczególne tomy stanowią odrębne opowieści i nie łączą ich na razie w jedną całość. Jednak myślę, że i na to przyjdzie czas, więc na razie nie wybiegam w przyszłość i cieszę się wraz z nimi wspólną lekturą! 
Sardegna

"Opowieści z Narni. Srebrne krzesło" S.C. Lewis


posted by Sardegna on , , , , , , ,

14 comments


 Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 234
Moja ocena : 5/6

Ze "Srebrnym krzesłem", czyli czwartą częścią "Opowieści z Narnii" było tak: po przeczytaniu "Podróży Wędrowca do Świtu" zrobiliśmy sobie, jak zwykle po każdej części Narnii, przerwę. W tym czasie przeczytałam dzieciom czwarty tom "Nikiego i Tesli", a potem postanowiłam podsunąć im jakieś nowości. Co ciekawe, nie bardzo zaiskrzyło. Początek jednej książki okazał się zbyt poplątany, inna oparta na motywach znanej gry (z której akurat moje dzieci nie korzystają), niezbyt zrozumiała, stąd też spytałam, na co mają teraz ochotę. I wtedy Młody bez zastanowienia krzyknął, że na kolejną część Narnii. Zdziwił mnie trochę ten mój Dziewięciolatek, ale też i zaskoczył pozytywnie. No bo sami powiedzcie, ja się produkuję, wyszukuję nowości, które mają dostarczyć im jakiś nowych wrażeń, a dzieci potrzebują czegoś innego. Instynktownie chyba wiedzą, w którą stronę podążać, i które historie są po prostu dobre.  

Czwarty tom przygód dzieciaków w Narnii jest trochę nietypowy, nie spotkamy w nim bowiem, ani Łucji, ani Zuzanny, Piotra czy Edmunda. Głównym bohaterem tej opowieści jest Eustachy, czyli nieznośny kuzyn rodzeństwa Pevensi, który dołączył do ekipy w tomie trzecim, oraz Julia Poole, nowa postać w serii. Aktualnie Eustachy nie jest już rozwydrzonym, niemiłym dzieciakiem, tylko fajnym i rozsądnym chłopcem, a w głównej mierze wpływ na to miały przygody na "Wędrowcu do Świtu". Eustachy chodzi do szkoły z internatem, w której panują nie do końca pozytywne relacje z rówieśnikami, a uczennicą tej szkoły jest właśnie Julka Poole, słaba i strachliwa dziewczyna, ofiara gnębiona przez silniejszych kolegów.

Pewnego dnia Eustachy pomaga Julce schować się przed prześladowcami i przy okazji opowiada jej w skrócie o swojej przygodzie w Narnii. Julka nie wierzy oczywiście, że takie wydarzenie mogło mieć miejsce, jednak zmienia zdanie, kiedy ucieczka przed gnębiącymi ją dzieciakami prowadzi ją oraz Eustachego do tajemniczej krainy. Początkowo miejsce to zdaje się być Narnią, ostatecznie jednak bohaterowie zostają przeniesieni na Kraniec Świata, na skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności zostają także rozdzieleni, w wyniku czego Julka na osobności ma możliwość spotykania samego Aslana. Lew przekazuje jej bardzo ważną wiadomość, a właściwie pewne wskazówki, mogące przydać się w przyszłości, pojawienie się bowiem dzieci w Narnii nie jest przypadkowe. Będą mieli oni bardzo ważne zadanie do wykonania, a wskazówki im w tej misji pomogą. 

Jako że dziewczynka w ogóle nie rozumie znaków, nie ma pojęcia kim jest Aslan, kiedy ponownie spotyka się z Eustachym, ich początkowe działania są bardzo chaotyczne. Do tego, Julka bardzo podniecona perspektywą pojawienia się w magicznej krainie, przegapia pierwszy znak. Na szczęście dzieci szybko szybko naprawiają swój błąd, wracają na właściwe tory i odkrywają, na czym będzie polegało ich zadanie. 

Otóż w Narnii od ostatniej wizyty dzieciaków minęło kilkadziesiąt lat. Król Kaspian jest już wiekowym staruszkiem, do tego, aktualnie bardzo cierpiącym, ponieważ jego jedyny syn Rillian kilkanaście lat temu zaginął i nie ma po nim żadnego śladu, swoje lata ma też karzeł Zuchon, który wita bohaterów w porcie Ker-Paravelu. Eustachy i Julka zostają zaproszeni na sejm sów i puchaczy, gdzie poznają bliżej historię zaginięcia królewicza i zostają nakierowani do działania i odnalezienia Rilliana według wskazówek Aslana. 

Bohaterowie wyruszają na poszukiwanie księcia, wychodząc poza granice Narnii, kierują się znakami, chociaż nie jest to łatwe. Po drodze przytrafia się im wiele niesamowitych przygód, a będą one, jak do tej pory, chyba najbardziej niebezpieczne z wszystkich tomów "Opowieści...". Na dzieci czyhać będzie całe miasteczko niezbyt przyjaźnie nastawionych olbrzymów, a także wiedźma, która jest równie złą postacią, jak Biała Czarownica z tomu pierwszego, o ile nie gorszą. 

Jeśli chodzi o poziom, czwarta część spokojnie dorównuje "Księciowi Kaspianowi" a także "Podróży Wędrowca do Świtu". Nie sądzę, aby mogła równać się z "Lwem, czarownicą i starą szafą", ale z początkiem tej opowieści bardzo trudno jest stawać w szranki. W każdym razie, nie mogę się w żaden sposób przyczepić do fabuły tomu czwartego. Jedyne co może czytelnikowi przeszkadzać, to fakt, iż w tej części nie występuje żaden z rodzeństwa Pevensi, natomiast Eustachy i Julka, wydający się bohaterami drugoplanowymi, nagle stają się pierwszoplanowi, i to o ich przygodach opowiada cały tom. To właśnie ten aspekt na początku bardzo przeszkadzał moim dzieciom, jednak po czasie przyzwyczaili się również i do tych bohaterów.

"Srebrne krzesło" ogólnie jest tomem dość mrocznym, w którym na bohaterów czeka wiele niebezpiecznych wyzwań. Tajemnica, z którą bohaterowie będą musieli się zmierzyć jest naprawdę emocjonująca, a dzięki wskazówkom Aslana staje się, o ile to w ogóle możliwe, jeszcze ciekawsza.

Myślę, że za jakiś czas sięgnę z dzieciakami i po piąty tom serii. Musimy w końcu poznać całość "Opowieści z Narnii", a wszystkim, którzy jeszcze tego cyklu nie czytali, również dorosłym, bardzo polecam i gwarantuję, że będziecie się świetnie przy lekturze bawić!

Przeczytaj również:
Sardegna

"Igrzyska śmierci" Suzanne Collins


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron:  352
Moja ocena : 5/6

Któż z nas nie zna "Igrzysk śmierci", czyli kultowej, trzytomowej serii Suzanne Collins, która od niemal dziesięciu lat wzbudza w młodych czytelnikach wiele emocji? Dystopiczna trylogia doczekała się ekranizacji, w której główną rolę otrzymała wtedy nikomu nieznana aktorka młodego pokolenia, Jennifer Lawrence. Ekranizacja spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem widzów, i to w głównej mierze dzięki niej "Igrzyska..." stały się jednym z najpopularniejszych tytułów, wymienianych przez nastolatków, jako ulubione. Młodzież z całego świata zakochała się w filmowej Katniss Everdreen i z zapartym tchem śledziła jej walkę z innymi wybrańcami na arenie, podczas Głodowych Igrzysk.

Osobiście nie emocjonowałam się może tak bardzo tą historią, a z czterech filmów (ostatnia część podzielona jest na dwie) widziałam tylko ekranizację tomu pierwszego, jednak daleko mi do grupy docelowej tej serii, stąd też może wynika mój mniejszy entuzjazm. Trochę jednak uległam modzie na serię książkową i na fali jej popularności zakupiłam sobie całą trylogię, w cudnym wydaniu z twardą obwolutą. Powieści te musiały jednak bardzo długo czekać na swoją kolej, bo dopiero teraz, w ramach nadrabiania zaległości udało mi się przeczytać tom pierwszy i zaliczyć go do wyzwania Z półki 2019). 

Nie ma chyba osoby, która z grubsza nie orientowałaby się, o czym są "Igrzyska śmierci". Rzecz dzieje się w postapokaliptycznym państwie Panem, które powstało na terenie Ameryki Północnej po bliżej nieokreślonej zagładzie ludzkości i niezliczonych katastrofach naturalnych. Panem podzielone jest na Dystrykty, z których każdy pracuje dla stolicy, czyli Kapitolu, umieszczonego gdzieś w Górach Skalistych. Historia mówi, że któregoś dnia Dystrykty zbudowały się przeciwko swojemu władcy, jednak bunt szybko opanowano, a inicjatorów ukarano. Na pamiątkę tamtego zdarzenia, aby mieszkańcy nie zapomnieli, kto tu rządzi, raz w roku organizowane są kultowe Głodowe Igrzyska, w których bierze udział dwójka nastolatków z każdego Dystryktu. Dzieciaki zebrane w jednym miejscu, wystawione na arenie przypominającej naturalne środowisko, muszą walczyć między sobą na śmierć i życie. Wygrać może tylko jeden z nich, ten który przetrwa. 

Do udziału w tegorocznych Igrzyskach zgłasza się dobrowolnie Katniss Everdeen, mieszkanka 12 Dystryktu, która występuje na ochotnika w ramach zastąpienia swojej młodszej siostry, Prim. Drugą osobą wytypowaną do udziału zostaje Peeta Mellark, syn piekarza. Jako że Dystrykt 12 należy do najbiedniejszej części kraju i na pewno nie jest faworytem tych zawodów, nikt nie daje zbyt wielkich szans na wygraną dla Katniss i Peety. Dziewczyna jest jednak ale obdarzona wielkim hartem ducha, niezłomnością, odwagą, sprytem i bezkompromisowością, ale także dobrym sercem, i z każdym kolejnym dniem na arenie, wydaje się mieć coraz większe szanse na zwycięstwo.

Jednak, czy odwaga, uczciwość i sprawiedliwość to cechy pożądane na arenie Głodowych Igrzysk, kiedy trzeba bezdusznie eliminować konkurencję? Czy uczciwe zwycięstwo jest w ogóle możliwe, kiedy w grę wchodzi polityka i nierówny układ sił pomiędzy władzą, a ludem? Katniss ma moralny problem z pozbywaniem się przeciwników, a do tego dochodzi jeszcze jej lojalność do kolegi z 12 Dystryktu. Dziewczyna nie wie, czy może mu zaufać, i czy to nie Peeta stanie się jej największym przeciwnikiem na arenie Igrzysk. 

Obserwowanie poczynań młodzieży na arenie staje się niemalże narodową rozrywką. Nikomu zdaje się nie przeszkadzać, że młodzi ludzie zabijają się wzajemnie w najwymyślniejszy sposób, ku uciesze gawiedzi. Katniss, swoją postawą zdaje się przeczyć wszystkiemu, co przyświeca Igrzyskom, jednak, czy szczera dziewczyna z biednego Dystryktu jest w stanie zmienić mentalność tłumu? Czy jej walka na arenie może stać się podstawą do zmiany życia w Panem? 

Postapokaliptyczna wizja świata po niezidentyfikowanych katastrofach nie jest zbyt optymistyczna. Kraj podzielony na lepsze i gorsze rejony, z biedą, głodem, wydzielaniem żywności, prześladowaniem, pełnym podporządkowaniem władzy na porządku dziennym. Do tego dochodzi jeszcze "składanie ofiar" z młodych ludzi i zmuszanie ich do udziału w Głodowych Igrzyskach, w formie najlepszej rozrywki dla tłumów. Obraz mocno niepokojący, ale i dający przyczynek do dyskusji z młodzieżą. Książkę można omawiać na wielu płaszczyznach, a dzięki temu, że "Igrzyska śmierci" wzbudzają tak wielkie emocje, możemy poznać punkt widzenia młodego czytelnika, zupełnie inny, niż nasz własny (sprawdziłam w gronie oczytanych siódmo i ósmoklasistów).

Rodzicom, którzy są zaniepokojeni, czy ich dzieci powinny czytać ową serię, mogę powiedzieć, że opisy walki na arenie nie są jakieś super brutalne, choć mają też kilka "mocnych" momentów, może niekoniecznie odpowiednich dla co wrażliwszych, młodych czytelników. W ogólnej ocenie uważam jednak, że młodzież gorsze rzeczy ogląda na co dzień w Internecie, nie sądzę więc, aby to "Igrzyska..." miały zniszczyć ich "niewinność" literacką.


Sardegna

"Opowieści z Narnii. Podróż Wędrowca do Świtu" C.S. Lewis


posted by Sardegna on , , , , , , ,

8 comments


 Wydawnictwo: Media Rodzina
Liczba stron: 247
Moja ocena : 5/6

Kontynuujemy dalszą przygodę z Narnią, gdzie po lekturze dwóch pierwszy tomów ("Lew, czarownica i stara szafa" oraz "Książę Kaspian"), moje dzieci podjęły temat i stwierdziły, że właśnie przyszedł czas na część trzecią, czyli "Podróż Wędrowca do Świtu". Wewnętrznie się ucieszyłam, bo dla mnie samej jest to również pierwsze spotkanie z serią, fajnie jest więc razem z dziećmi sukcesywnie się z nią zapoznawać. Z drugiej jednak strony, miałam trochę obaw, bo po genialnej części pierwszej oraz nieco słabszej i monotonnej drugiej, emocje związane z poznawaniem kolejnych przygód rodzeństwa Pevensie w Narnii trochę opadły. Bałam się więc, czy moje dzieci nie zniechęcą się już całkowicie, jeśli tom trzeci nie podoła.

 Na szczęście "Wędrowiec" daje radę, choć jest mocno specyficzny i na pewno odbiega od dwóch poprzednich tomów i swoją formą i fabułą. Po pierwsze, w tej historii bierze udział tylko dwójka, z czwórki rodzeństwa, a mianowicie Łucja i Edmund. Po drugie, akcja opowieści toczy się na morzu, Wędrowiec jest bowiem okrętem, na którym bohaterowie przemierzają niezliczone mile morskie, przeżywając niesamowite, narnijskie przygody. Taka zmiana może na początku denerwować, zwłaszcza jeśli dzieci są przyzwyczajone do poprzedniej formuły opowieści, na szczęście z czasem przekonują się do nowego motywu, dając się porwać przygodzie.

Zuzanna i Piotr zostali przydzieleni przez swoich rodziców do innych zadań, nie pojechali więc z młodszymi dziećmi na wspólne wakacje. Za to Łusia i Edmund wysłani zostają do niezbyt lubianego wujostwa, gdzie spędzić mają czas w towarzystwie ich niemiłego i przemądrzałego kuzyna Eustachego. Dzieci nie są zadowolone z takiego obrotu sprawy, chętnie przeżyłyby jakąś niesamowita przygodę, a muszą zabawiać zarozumiałego Eustachego. Na szczęście z pomocą przychodzi Narnia, a właściwie jej magiczne właściwości, przenosząc rodzeństwo Pevensi, a przy okazji i ich marudnego kuzyna w sam środek akcji. 

Za sprawą magicznego obrazu dzieci przenoszą się na statek "Wędrowiec do Świtu", na którym rządzi kapitan Drinian z księciem Kaspianem na czele. Dzieci trafiają bowiem w sam środek morskiej wyprawy swego dawnego przyjaciela, który ciągle jest władcą Narnii (od ostatniej wizyty Piotra, Zuzanny, Łucji i Edmunda nie minęło bowiem zbyt wiele czasu) i wyrusza w morską podróż po to, aby odnaleźć zaginionych baronów, sprzymierzeńców swojego zmarłego ojca. Kiedy jeszcze Narnią rządził zły król Miraz, usunął ze swojego otoczenia wszystkich przyjaciół swego brata, stąd też baronowie musieli udać się na wieczną tułaczkę, w poszukiwaniu dla siebie lepszej przyszłości, na nieznane i niespenetrowane jeszcze przez nikogo, morza narnijskie. 

Kiedy więc w kraju panuje spokój, Kaspian czuję się zobowiązany do tego, aby odnaleźć baronów i przekazać im informację, że mogą już spokojnie do Narnii wrócić. Wyrusza więc na morze, gotowy na nieznane. I wtedy w sam środek jego morskiej przygody, na pokład statku, trafiają przybysze, a wtedy nawet niespodziewany i marudny gość Eustachy, będzie musiał przyzwyczaić się do zwyczajów panujących na morzu i poddać się rozkazom innych. Co z tego wyniknie? 

Na pewno wiele ciekawych, ale i niebezpiecznych przygód. "Wędrowiec" będzie docierał do różnych tajemniczych wysp, z czego większość z nich nie została jeszcze przez nikogo odkryta. Bohaterowie w swej podróży napotkają wiele osób, nie zawsze im przychylnym, natkną się na groźne zwierzęta, magiczne zjawiska, wzburzoną przyrodę, ale spotkają też pomocnych im ludzi. Trafią też na ślad samego ... Aslana. Pełni energii i odwagi, z ochotą przyjmą wszystko, co los im przyniesie, a w zachowaniu odpowiedniej postawy i wysokiego morale pomoże im dzielna mysz Ryczypisk, który podtrzymywać będzie ducha walki w żeglarzach, kiedy zaczynie go trochę brakować.

Cała ta morska przygoda będzie pełna emocji, tajemnic, zagadkowych miejsc i magicznych lądów. Jak się ją czyta? Całkiem fajnie, choć nie da się ukryć, że ta część obfituje w terminologię żeglarską, stąd też, zwłaszcza na początku, wydawać się może skomplikowana i przez to trochę nużąca. Jednak kiedy całość odpowiednio się rozwinie, jest już tylko lepiej. Moje dzieci przyjęły tą część z zainteresowaniem, myślę że wynikającym właśnie z tej odmienności. Dobrze, że "Wędrowiec" nie ostudził ich zapału do poznawania kolejnych tomów, dzięki temu za jakiś czas napiszę Wam tutaj o kolejnych częściach "Opowieści z Narnii".


Sardegna