Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z półki 2022. Pokaż wszystkie posty

"Anioł do wynajęcia" Magdalena Kordel


posted by Sardegna on , , , , , ,

3 comments


 WydawnictwoZnak
Liczba stron:  420
Moja ocena : 5/6

"Anioł do wynajęcia" Magdaleny Kordel to kolejna świąteczna książka, którą, obok "Listów pełnych marzeń" Magdaleny Witkiewicz, przeczytałam w czasie urlopu. Nie będzie jednak lepszej okazji, żeby napisać o niej coś więcej, niż teraz, tuż przed wigilią. 

Powiedziałabym, że "Anioł do wynajęcia" jest bardziej świąteczny i zimowy, niż "Listy...", które mogłyby właściwie toczyć się w dowolnym momencie roku. W książce Magdy Kordel faktycznie akcja toczy się w okolicach świąt, idealnie odwzorowując klimat przedświątecznej gonitwy, przygotowań i dbania o świąteczne elementy, które niekoniecznie są najważniejszą rzeczą w tym wyjątkowym czasie.

Michalina szuka kogoś, kto się nią zaopiekuje. Dziewczyna ma konkretne oczekiwania, szuka swojego anioła stróża, ewentualnie anioła do wynajęcia, bowiem sytuacja, w której się znajduje nie jest łatwa i nie potrafi sobie z nią sama poradzić. W momencie największego kryzysu, kiedy nie ma już domu, pieniędzy, nikogo bliskiego, ani znajomego, u kogo mogłaby się zatrzymać, a do tego spodziewa się dziecka, w akcie desperacji kieruje się do kościoła, żeby poprosić Boga o jakiś ratunek. 

Pomoc nieoczekiwanie pojawia się w osobie Neli, czyli charakternej staruszki (choć to słowo nie oddaje dobrze osobowości seniorki), dystyngowanej, starszej pani, której znakiem rozpoznawczym jest cięty język i trafne riposty. Nela również ma pewne niezałatwione sprawy z Panem Bogiem, stąd też swe kroki kieruje do kościoła, i to właśnie tam krzyżują się drogi obu pań.

Zarówno Michalina, jak i Nela potrzebują wsparcia, choć każda w innym zakresie. I to właśnie w tych nietypowych okolicznościach zaczyna się niespodziewana znajomość staruszki i ubogiej, ciężarnej dziewczyny. 

Kiedy tylko Nela dowiaduje się, że Michasia nie ma się gdzie podziać, oferuje jej swoją pomoc, widząc też w dziewczynie upragnioną towarzyszkę, która pomoże zapomnieć jej o swoich prywatnych rozterkach, dających się we znaki zwłaszcza przed świętami. Ta znajomość, oparta na obustronnych korzyściach z każdym kolejnym dniem wychodzi kobietom na zdrowie. Ich relacja przeradza się w wielką zażyłość i przyjaźń. Nela pomaga Michasi przygotować się do roli mamy, ale też ogarnąć swoje swoje prywatne sprawy. Sama przy dziewczynie zapomina o kłopotach, angażując się w życie przyjaciółki.

W codzienności kobiet ważną rolę odgrywa też sympatyczny chłopak Konstanty, który również nieoczekiwanie pojawia się w życiu Neli i Michasi. Wspiera je nie tylko silnym, męskim ramieniem, pomaga ogarnąć sprawy organizacyjne, ale także daje Michasi to, czego nie otrzymała nigdy od nikogo, a na pewno nie od ojca swojego nienarodzonego dziecka.

I tak właściwie toczy się życie dwóch kobiet pod skrzydłami tajemniczego anioła do wynajęcia. I kiedy zadaje się, że wychodzą na prostą, pewne tajemnice rodzinne obu pań nie pozwolą im cieszyć się świętami tak, jak by tego chciały. 

Bardzo podobała mi się ta świąteczna powieść Magdy Kordel. Czy może być coś lepszego do czytania, niż ciepłą, rozgrzewająca serce opowieść, przypominająca o tym, co w życiu jest ważne i piękne? Przed świętami lektura "Anioła do wynajęcia" ma wyjątkowe znaczenie, ale spokojnie można czytać ją także w innych okresach roku. Wtedy również staje się miłą czytelniczą przygodą.

Na koniec wspomnę jeszcze, że lubię w książkach Magdy to, że za każdym razem nawiązuje ona do Malowniczego, czyli urokliwego miasteczka położonego gdzieś w Sudetach, którego mieszkańcy są bohaterami wielu wcześniejszych powieści ("Wymarzony dom", "Wymarzony czas", "Tajemnica bzów", "Nadzieje i marzenia" , "Pejzaż z aniołem", "Bo nadal cię kocham" , "Uroczysko", "Sezon na cuda", "Wino z Malwiną", "Okno z widokiem"). Nie inaczej jest w przypadku powyższej historii, chociaż początkowo zupełnie się na to nie zapowiada. Akcja "Anioła..." toczy się w Warszawie, okazuje się jednak, że wątek Malowniczego pojawi się z czasem i będzie związany z Konstantym. I to na pewno jest wielki plus tej powieści, gdyż wspaniale jest przenieść się do tego cudownego, pięknie udekorowanego na święta, miasteczka, spotkać bohaterów znanych z poprzednich części i spędzić wraz z nimi Boże Narodzenie. 

Sardegna

"Poza granicą lodu" Douglas Preston, Lincoln Child


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 487
Moja ocena : 6/6

"Poza granicą lodu" to ostatni tom przygód Gideona Crew, czyli bohatera tetralogii Douglasa Prestona i Lincolna Childa. Ta część jest moim zdaniem najciekawsza z całej serii, bo po pierwsze, kończy wątek rozpoczęty w "Granicy lodu", czyli powieści odrębnej duetu pisarskiego (książka już przeczytana, czeka na opisanie), w ten sposób fajnie łączy dwa fabularne światy, a po drugie, jest to najciekawsza, a zarazem najtrudniejsza i najbardziej trzymająca w napięciu sprawa, jaką przyjdzie rozwiązać Gideonowi.

Powieść ta jest jednak mocno spoilerowa, opisuje bowiem to, co dzieje się po finale "Granicy lodu", dlatego, jeżeli ktoś z Was planuje przeczytać powyższą książkę, niech absolutnie nie czyta tego tekstu.

UWAGA! Tekst może zawierać spojlery!

Po zakończeniu misji na Morzu Karaibskim (opisanej w "Zaginionej wyspie"), Gideon Crew dostarcza swojemu zleceniodawcy, Eliemu Glinowi, właścicielowi ściśle tajnej jednostki, zajmującej się wykonywaniem zadań niemożliwych, lekarstwo będące remedium na wszystkie choroby świata. Eli potrzebuje owego leku po to, aby wzmocnić swoje siły do czekającej go ekspedycji, która właściwie jest jego życiowym celem. Do współpracy wciąga Gideona, który początkowo nie ma ochoty na naprawianie błędu z przeszłości swego pracodawcy, tym bardziej, że zadanie, w porównaniu z poprzednimi, wydaje się być niemożliwe do zrealizowania i jest właściwie misją samobójczą. Gideon świadomy jednak swej śmiertelnej choroby i faktu, że właściwie może umrzeć w dowolnym momencie, postanawia wesprzeć Glina, tym bardziej, że od powodzenia misji zależą dalsze losy świata. 

Eli Glin przed paru laty brał udział w szalonej ekspedycji odnalezienia największego meteorytu, który spadł w rejonie Ziemi Ognistej, i przewiezienia go drogą morską do odbiorcy. Zadanie już wtedy wydawało się ekstremalnie trudne, jak bowiem wydobyć, a później przetransportować w miarę bez szwanku, meteoryt ważący 250 000 ton? Kiedy już udaje się zacumować ładunek w specjalnie do tego przystosowanym statku, dochodzi do załamania pogody, a gdy w czasie sztormu statek nie wytrzymuje obciążenia, konieczne jest spuszczenie ładunku do oceanu. 

Kontakt meteorytu z wodą zatapia statek, w wyniku czego ginie wielu bliskich współpracowników Glina, czego do dziś nie może sobie wybaczyć. Natomiast zrzucenie olbrzymiej masy meteorytu na dno oceaniczne w pobliżu Antarktydy, na zimnych i niebezpiecznych wodach, zapoczątkowuje tragiczne w skutki wydarzenia.

Po latach okazuje się bowiem, że meteoryt tak naprawdę nie jest skałą z kosmosu, tylko olbrzymim ziarnem niewiadomego pochodzenia, które w sprzyjających warunkach na dnie zimnego oceanu zaczyna kiełkować, przeistaczając się w groźną strukturę, niezbadany organizm pochodzący prawdopodobnie z przestrzeni kosmicznej, któremu nie można pozwolić na rozprzestrzenianie się po Ziemi.

Dlatego Glin postanawia zebrać najlepsza ekipę specjalistów i zbadać tajemniczy organizm, a w razie czego go zniszczyć. Żaden z badaczy nie jest jednak gotowy  na to, co zastaną poza granica lodu. Już pierwsze badania dna oceanicznego wykazują, że organizm przypomina wyglądem olbrzymi baobab, a co gorsza, w pewien sposób wykazuje on cechy istoty myślącej. Sytuacja robi się jeszcze bardziej dramatyczna, kiedy podczas ekspedycji zaczynają ginąć kolejne osoby, a jeden z pasażerów statku zaczyna się dziwnie zachowywać. Pokonanie stwora wydaje się być niemożliwe, a na ratunek ekspedycji, jak i całego świata, może być już za późno.

Bardzo podobała mi się ta część przygód Gideona Crew. Lubię takie powieści, bo po pierwsze, akcja dzieje się w surowym, polarnym klimacie, a po drugie, bohaterowie są uwięzieni w klaustrofobicznym miejscu, na zamkniętej przestrzeni statku, na którym grasuje nieznana siła. Do tego, wątek meteorytu/nasiona wydaje się bardzo trafiony i idealnie pasuje do szalonych perypetii Gideona. 

Powoli kończę już swoją przygodę z książkami Douglasa Prestona i Lincolna Childa, a to za sprawą faktu, że przeczytałam już prawie wszystkie części serii o agencie Pendergaście, całość o Gideonie Crew i większość powieści indywidualnych, a ja będąc już po lekturze tych wszystkich książek, mogę stwierdzić, że "Poza granicą lodu" zdecydowanie należy do moich ulubionych.

Sardegna

"Nie odpuszczaj" Harlan Coben


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron:  400
Moja ocena : 5/6

"Nie odpuszczaj" Harlana Cobena to jeden z thrillerów, którego brakowało mi wcześniej w mojej kolekcji książek autora. Premiera tej powieści wypadła w 2018 roku, ale dopiero w tym roku udało mi się zdobyć ją na własność. 

Jest to bardzo fajna, niezależna historia, niezwiązana z uniwersum Myrona Bolitara i jego bratanka Mickey'a. Mimo iż Myron pojawia się w tej opowieści, rozmawia nawet z głównym bohaterem przy okazji jednej z imprez sportowych, to jego obecność nie ma żadnego związku ze sprawą.

Główną postacią jest Nap, który od lat nie może pogodzić się z przedwczesną, tragiczną śmiercią swego brata bliźniaka. Kiedy Leo i jego dziewczyna Diana mieli dziewiętnaście lat, pod wpływem narkotyków i alkoholu wjechali samochodem wprost pod rozpędzony pociąg. Nap do dzisiaj nie wierzy w to, co rzekomo przytrafiło się jego bratu, tym bardziej, że byli ze sobą blisko, a Leo nie wykazywał żadnych oznak uzależnienia i niestabilności psychicznej. Podobne zdanie o śmierci nastolatków mają rodzice Diany, mocno przeżywający śmierć swej ukochanej córki, a także mieszkańcy miasteczka, nie mogąc pogodzić się z faktem, iż dwójka tak sympatycznych i "normalnych" dzieciaków mogła chcieć zabić się w taki sposób. W dniu odnalezienia ciał młodych samobójców, bez śladu znika również Maura, dziewczyna Leo, co sprawia tylko, że mężczyzna przeżywa podwójny szok i długo nie może wrócić do normalności.

Od tamtych tragicznych wydarzeń mija piętnaście lat. Nap stara się żyć zwykłym życiem, pracuje jako detektyw, czasami tylko wspomina Maurę, miłość swojego życia, i zastanawia się, co tak naprawdę przydarzyło się Leo i Dianie. 

Sytuacja z przed laty w pewnym momencie wraca do Napa ze zdwojoną siłą, bowiem przy okazji prowadzonej sprawy i badania samochodu, w którym doszło do morderstwa, znajdują się odciski palców należące do Maury. Przeszłość uderza w Napa, jak bumerang, a zabliźnione rany na nowo się otwierają. Dlaczego Maura ukrywała się przez tyle lat, a teraz nagle postanowiła się ujawnić? Kiedy detektyw zaczyna drążyć, jakie powiązania z zamordowanym mężczyzną może mieć jego dawna dziewczyna, giną kolejne dwie osoby mające związek z Leo i Dianą.

Nap nie wierzy w przedziwny zbieg okoliczności, tym bardziej, że obaj denaci znali sprawę rozszerzonego samobójstwa nastolatków, a jeden z nich, miejscowy dziwak, uważał, że jest śledzony przez ludzi związanych z nieczynną już bazą wojskową, w której rzekomo przeprowadzane były jakieś tajemnicze eksperymenty i badania. 

Wnikając głębiej w powiązania pomiędzy dawnymi znajomymi, Nap dociera do informacji, że cała ta grupa osób przed laty należała do jakiegoś tajnego Klubu Konspiratorów, który wyjątkowo interesował się nieczynną bazą wyrzutni pocisków rakietowych. Chociaż w głębi duszy Nap nie wierzy, że śmierć jego brata i Diany, a także zniknięcie Maury może mieć coś z tym wspólnego, to jednak coś nie daje mu spokoju. Postanawia więc nie odpuszczać i dalej szukać tropu, który pomoże mu odkryć prawdę.

Tytuł książki jest bardzo wymowny. Główny bohater jest zdeterminowany i robi wszystko, żeby rozwiązać zagadkę niszczącą od lat jego życie. Co stało się z Leo i Dianą? Ko odpowiada za śmierć ich wspólnych znajomych? Czy stara baza rakietowa faktycznie ma związek z tragicznymi wydarzeniami, które dotknęły rodzinę Napa? 

Powieść utrzymana jest w stylu poprzednich książek Cobena, nic w tej opowieści nie jest takie, na jakie wygląda i całość świetnie się czyta. Fajnie, że autor sięgnął po nieco inny, niż zwykle, wątek. Nadał on powieści świeżość i odróżnił ją w pozytywny sposób od poprzednich, podobnych do siebie, historii.

Sądzę, że "Nie odpuszczaj" to jedna z ciekawszych powieści indywidualnych Harlana Cobena, i idealnie nadawałaby się, jako scenariusz kolejnego Netflixowskiego serialu. 

Sardegna