Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

"Pomiędzy" Zygmunt Miłoszewski, Wojtek Miłoszewski


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Produkcja oryginalna Empik Go 
audiobook: czas trwania 4 godzin 54 minuty 
Moja ocena: 4/6 
lektor: Filip Kosior, Maria Dębska 

"Pomiędzy" to kolejna fascynująca historia stworzona na potrzeby EmpikGo przez braci Wojtka i Zygmunta Miłoszewskich. To słuchowisko, a właściwie serial oryginalny zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Fajnie, że bracia kontynuują swoją współpracę, czego efektem jest kolejna, wciągająca opowieść. Tym razem ich nowa historia złożona jest z sześciu opowiadań, ale spokojnie mogłaby mieć więcej części. Choć każdy z rozdziałów to nowa przygoda głównych bohaterów, to wątek główny, spajający całość nie został jeszcze do końca wyjaśniony, stąd też mógłby być kontynuowany w dalszych częściach.

Janek i Dorota są ze sobą od wielu lat, doskonale się dogadują, choć nie są małżeństwem, uważają bowiem, że do szczęścia nie jest im potrzebny żaden "papierek". Bohaterowie wiodą poukładane życie – Janek jest trenerem personalnym, a Dorota pracuje w sklepie z bursztynami i biżuterią. Ich spokojna codzienność zostaje przerwana przez niepokojące sny Edyty, które są tak realistyczne, że kobieta budzi się zlana potem. Okazuje się, że Janek śni podobne koszmary, co już naprawdę staje się przerażające i nie daje się racjonalnie wyjaśnić. Niepokój bohaterów potęguje również godzina 4:00 rano, o której punktualnie zaczyna bić stary, nieczynny zegar dziadka.

Bohaterowie postanawiają rozwiązać zagadkę tajemniczych snów. Na początek, aby zrozumieć co się dzieje, próbują zapamiętać jak najwięcej szczegółów ze swoich majaków, które zdają się być wołaniem jakiejś nadprzyrodzonej siły o pomoc. Dorota i Janek decydują się podążać za wskazówkami ze snów, wierząc, że swoją obecnością mogą komuś pomóc, chociaż oboje zupełnie nie wierzą w zjawiska paranormalne.

I faktycznie, bohaterowie udają się na miejsce wskazane w śnie, gdzie czeka na nich zadanie do wykonania. Takich przygód balansujących na granicy jawy i świata duchów będzie sześć, tyle ile odcinków, a każda z nich związane będzie z inną historią z przeszłości, a jedna nawet z przyszłości. Zaangażowanie Janka i Doroty, ale przede wszystkim ich obecność na wskazanym miejscu będzie miała istotne znaczenie dla sprawy, bowiem tylko w taki sposób bohaterowie uratują dusze zawieszone pomiędzy światem żywych i martwych i zapewnią im spokój.

Co ciekawe, para nie znalazła się w tej sytuacji przypadkowo. Okazuje się też, że bliscy Janka i Doroty wcale nie są zaskoczeni takim obrotem sprawy. W obu rodzinach są bowiem osoby, które nie tylko wierzą w zjawiska paranormalne, ale są one dla nich częścią codzienności. Czy wobec tego przeznaczeniem Doroty i Janka jest kontynuowanie rodzinnych tradycji? Czy rodowa przeszłość determinuje przyszłość? A może bohaterowie będą jednak mogli kierować własnym losem?

Historia "Pomiędzy" balansuje na granicy horroru i thrillera. Trzyma w napięciu, w czym spory udział ma interpretacja aktorów, Filipa Kosiora i Marii Dębskiej, która dodaje słuchowisku tajemniczości i podtrzymuje atmosferę niepokoju i niewyjaśnionej grozy. Choć seria kończy się na szóstym odcinku, zakończenie jest na tyle otwarte, że pozostawia autorom możliwość kontynuacji. Mam nadzieję, że bracia Miłoszewscy zdecydują się na stworzenie dalszego ciągu tej opowieści. Historia ma spory potencjał, a ja z wielką ochotą posłuchałabym o kolejnych zadania czekających na Janka i Dorotę.

Sardegna

"Nocne godziny" Marta Bijan


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Young 
Liczba stron:  336
Moja ocena : 5/6

Przy okazji pokazania, co czytam na moim fp wspomniałam, że świat się chyba kończy, bowiem zaczynam pożyczać książki od mojej nastoletniej córki! Jakbym swoich miała mało! Ale tak na poważnie, bardzo cieszę się, że skusiłam się na jej polecankę i podkradłam "Nocne godziny" Marty Bijan z półki. To dla mnie zupełnie nowe doświadczenie czytelnicze, choć czytam dość sporo literatury młodzieżowej i wydawało mi się, że mało co jest mnie w stanie zaskoczyć.

"Nocne godziny" wyrwały mnie z mojej czytelniczej strefy komfortu, bo choć lubię thrillery i literaturę grozy, lubię także młodzieżówki, to nie czytałam jeszcze takiej powieści, która zgrabnie połączyłaby oba gatunki i nie okazała się banalna.

Marta Bijan to młodziutka autorka, która dała się poznać szerokiemu gronu publiczności, jako artystka sceniczna. Co ciekawe, ma ona na swoim koncie również parę powieści, w tym młodzieżowy thriller "Muchomory w cukrze", bijące rekordy popularności na tiktoku. Natomiast "Nocne godziny" to nieco inna historia, utrzymana bardziej w konwencji horroru, niż thrillera, mająca sprawić, że czytelnik odczuje dreszcz emocji i niepokoju. Faktycznie autorce udało się osiągnąć swój cel, bo nawet ja dałam się wkręcić, choć wiele trzymających w napięciu książek przeczytałam.

Głównymi bohaterami powyższej opowieści jest trójka nastolatków: Zuzanna, Natalia i Wiktor. Są oni młodymi aktorami zaangażowanymi do nowej produkcji filmowej - horroru "Nocne godziny", który ma być nakręcany w opuszczonym, leżącym w pobliżu ciemnego i mrocznego jeziora, w sąsiedztwie starego cmentarza, gotyckim zamku. Młodzi przyjeżdżając na miejsce zadziwieni są trochę stanem faktycznym planu filmowego, nie byli bowiem przygotowani na to, że warunki będą aż tak ekstremalne. Zastanawia ich to, że zamek jest aż tak zniszczony i zrujnowany, są zdziwieni też liczebnością ekipy filmowej, gdyż jest ona ograniczona do minimum.

Prym na planie wiedzie reżyserka, nieco ekscentryczna kobieta o imieniu Faustyna, która nie daje nastolatkom żadnej informacji zwrotnej, nie pokazuje scenariusza, informuje tylko, że nagrywane sceny będą w głównej mierze improwizowane. Instruuje, aby młodzi aktorzy mocno wczuli się w sytuację od pierwszego momentu pojawienia się na planie, aby przyjęli imiona swoich postaci, ubrali stroje z epoki i wcielili się w rolę rodzeństwa pozostawionego bez środków do życia po śmierci rodziców. Faustyna wprowadza również zasadę ograniczenia bieżącej i ciepłej wody, zmniejszenia liczby posiłków i zakręcenia ogrzewania, uzasadniając, że jest to niezbędne do dobrej pracy na planie.

Dzieciaki mocno dziwią się tej sytuacji, zwłaszcza Zuzanna, która, jako jedyna ma doświadczenie w aktorstwie. Jest to bowiem młoda celebrytka, która brała udział w kliku znakomitych produkcjach i wie, czego mniej więcej może spodziewać. Natalia i Wiktor to amatorzy, więc są nieco mniej są zaskoczeni, zakładając, że tak właśnie wygląda nakręcanie horroru, i taka ma być konwencja tego filmu.

Każdy kolejny dzień przynosi jednak sytuacje, które sprawiają że bohaterowie zaczynają wątpić w to, że są na planie filmowym bezpieczni. A to Faustyna każe im nocować na pobliskim cmentarzu, a to wykopywać jakieś doły i się w nich kłaść. Zostawia ich bez opieki, kiedy zmaga ich przeziębienie z wysoką gorączką, nie odzywa się do nich przez kilka dni, nie dostarczając jedzenia. Nastolatkom wydaje się również, że na terenie zamku czyha na nich jakieś nieokreślone niebezpieczeństwo, którego nie potrafią nazwać. Ogólnie jest przerażająco i każdy z dzieciaków boi się sytuacji na twój sposób.

Do tego, zarówno Zuzanna, jak Natalia i Wiktor mają swoje sekrety, które skrywają przed pozostałymi aktorami, a nawet przed samymi sobą, starając się nie wracać do nich pamięcią. Natomiast zamek jakby cały czas przypomina im o tym, o czym pragną zapomnieć.

Co tak naprawdę dzieje się na zamku? Czy faktycznie nastolatkom grozi niebezpieczeństwo, a może to tylko ekscentryczna wizja sceniczna zbzikowanej reżyserki wzbudza w nich strach? Kim jest tajemnicza Faustyna? I najważniejsze, czy zdjęcia kiedyś się zakończą i dzieciaki będą mogły wrócić do domu?

Jak już wspomniałam na początku, powyższa historia Marty Bijan stanowi doskonały przykład literatury młodzieżowej z wątkiem grozy. Ma kilka świetnych, przerażających momentów, jednak jej największym atutem jest wyjątkowy pomysł na fabułę. Osobiście bardzo lubię historie osadzone w nawiedzonych zamkach, tutaj jednak cała koncepcja nakręcenia filmu w takiej scenerii, przedstawienie rzeczywistości w sposób, który pozostawia czytelnika z niewiedzą, co jest prawdą, a co tylko sytuacją z planu filmowego, wydaje się być genialna.

Również zakończenie książki jest intrygujące, choć według mnie nieco skrócone i pozostawiające czytelnika z lekkim niedosytem. Przez całą książkę czytelnik, krok po kroku, wkręca się w historię, niestety im bliżej finału, tym bardziej wydarzenia przyspieszają, aby ostatecznie stać się takim zakończeniem w pigułce.

Poza tym jednym mankamentem, ogólny pomysł na fabułę tej powieści, a także jej wykonanie są naprawdę niezłe. Przygoda młodych aktorów trzyma w napięciu, a z opinii mojej Córki wynika, że jest ona na swój sposób przerażająca. Cieszę się, że taka książka dla młodzieży powstała. Jest ona miłą odmianą w gąszczu opowieści typu "Rodziny Monet".

Sardegna

"Nowy dom na Wyrębach" oraz "Nowy dom na Wyrębach II" Stefan Darda


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

Dokończenie serii "Domu na Wyrębach" Stefana Dardy było jednym z moich czytelniczych planów już od dawna, ciężko było mi jednak zdobyć drugi i trzeci tom w dobrej cenie. Z pomocą oczywiście przyszło Vinted, a ja od razu zaopatrzyłam się w oba tomy, żeby móc poznać dalszą historię mrocznych Wyrębów bez konieczności robienia przerwy. Taka sytuacja miała bowiem miejsce w przypadku pierwszego tomu, który przeczytałam w 2017 roku. Bardzo podobała mi się historia Marka Leśniewskiego i wzbudziła autentyczny dreszczyk emocji, jednak poza ogólnym wrażeniem fabuła zatarła się nieco w mej pamięci. Dlatego też bardzo mi zależało, aby lektura "Nowego domu na Wyrębach" przypomniała mi treść tomu poprzedniego.

Niestety, na początku nie mogłam wgryźć się w kontynuację Wyrębów, bo zapomniałam o większości sytuacji, jakie przytrafiły się Markowi. A ponieważ tom drugi skupia się bardziej na nowym bohaterze, niż przypomina perypetie starego, trochę mi zajęło wkręcenie się w historię na nowo. Na szczęście trzeci tom wszedł już gładko, ale o tym za moment.

Wydawnictwo: Videograf
Liczba stron:  304/304
Moja ocena : 4/5/6

Bohaterem "Nowego domu na Wyrębach" jest Hubert Kosmala, przyjaciel Marka z uczelni. Hubert odczuwa wyrzuty sumienia po śmierci przyjaciela, że nie zdążył uchronić go przed demonami Wyrębów, ale też nie do końca wierzył w jego opowieść. Dlatego też, kiedy Kosmala dziedziczy po nim dom wraz ze wszystkimi znajdującymi się w nim przedmiotami, a także z zapiskami na temat tego, co działo się we wsi, postanawia wrócić do siedliska, aby zmierzyć się z opowieścią Leśniewskiego, ale też własnymi obawami. Chce w końcu rozprawić się z przeszłością, by móc spokojnie żyć dalej, tym bardziej, że od jakiegoś czasu nawiedzają go koszmary, nawiązujące do mrocznych wydarzeń z Wyrębów.

W jego majakach pojawia się kobieta w bieli, która namawia go do skrzywdzenia własnej rodziny, dlatego też Hubert bojąc się o bezpieczeństwo swoich bliskich, jest mocno zdeterminowany, aby uwolnić Wyręby, ale przede wszystkim samego siebie, od klątwy.

Kiedy Kosmala przybywała do opuszczonego domu zamieszkiwanego kiedyś przez przyjaciela, stosuje wszystkie wskazówki, jakie zostawił mu Marek aby nie dopuścić do ponownych wizji i sytuacji, z którymi miał do czynienia jego przyjaciel. Niestety Wyręby mają inny plan wobec Huberta.

Po pierwsze, w okolicznym lesie grasuje olbrzymi wilk, który atakuje mieszkańców ze skutkiem śmiertelnym. Choć ataki wyglądają naturalnie, Hubert podskórnie czuje, że zwierzę nie działa przypadkowo. Do tego, do wsi, przyjeżdża Ewa Firlej, koleżanka Marka i Huberta z uczelni, która wraz ze swoim chłopakiem Mikołajem, planują kupić działkę sąsiadującą ze siedliskiem Leśniewskiego.

Hubert z jednej strony cieszy się z obecności przyjaznych osób w Wyrębach, z drugiej jednak, świadomy snów, w których przyszły dom Ewy i Mikołaja gra główną rolę, jest pełen obaw o bezpieczeństwo swoich znajomych i tego, co może czaić się na nich we wsi.

Kosmala z jednej strony nie wierzy w to, co przytrafiło się Markowi, ale pojawienie się nowych mieszkańców w Wyrębach upewnia go tylko w przekonaniu, że faktycznie coś jest na rzeczy.

Równolegle z wydarzeniami, w których bierze udział Huber, Ewa przeżywa swoją własną historię. Początkowo zafascynowana nowo poznanym mężczyzną, nie zauważa niepokojących sygnałów z nim związanych. Mikołaj jest charyzmatyczny, pewny siebie i jest w nim coś, co sprawia, że przebywanie w jego towarzystwie wydaje się dziwnie niepokojące, wręcz niewygodne. Do tego, Mikołaj ma wielu znajomych, o których krążą niepokojące plotki. W ekspresowym tempie podejmuje też decyzję o budowie nowego domu na Wyrębach, jakby miał z nim związane jakieś konkretne plany, o których nie chce informować Ewy.
Huber przeczuwa, że jego koleżance grozi niebezpieczeństwo, nie zdaje sobie jednak sprawy, że może one pochodzić od mężczyzny, z którym planuje ona spędzić resztę życia.

Czy uda mu się ocalić Ewę i samego siebie od zła czającego się w Wyrębach? A może mroczne siły ponownie przejmą kontrolę nad niewinnymi mieszkańcami siedliska?

Tak jak pisałam na początku, część druga "Domu na Wyrębach" podobała mi się zdecydowanie mniej, niż pierwsza, przede wszystkim dlatego, iż nie potrafiłam wkręcić się w fabułę, ale także ze w tej części niewiele się dzieje. Powiedziałabym, że jest to bardziej wstęp do wydarzeń rozgrywających się w bardziej klimatycznym tomie trzecim.

Lektura kontynuacji "Domu na Wyrębach" nie sprawiła mi już takiej przyjemności i nie dostarczyła tak ogromnego dreszczyku emocji, jak pierwowzór, ale lektury nie żałuję. Mogę w ten sposób zaliczyć sobie dokończenie kolejnej serii.

Sardegna