Pokazywanie postów oznaczonych etykietą klasyka polska. Pokaż wszystkie posty
posted by Sardegna on 6, dramat, klasyka polska, literatura dla młodzieży, literatura polska, Trójka e-pik, Wydawnictwo SBM, Z półki 2019
Wydawnictwo: SBM
Liczba stron: 176
Moja ocena : 6/6
Nie dajcie sobie wmówić, i zwracam się tutaj do uczniów klas 7 i 8 szkoły podstawowej, że "Balladyna" jest nudna i przestarzała! To jedna z najciekawszych, najlepiej napisanych, najbardziej wielowątkowych lektur szkolnych, z jaką miałam do czynienia (a żeby nie było, czytałam niemal wszystkie). Pełna nawiązań społecznych, ukrytych motywów, bogata w różnorodny styl, łącząca w sobie ciekawe studium postaci, elementy thrillera, ballady romantycznej i dramatu szekspirowskiego. Po prostu jest to wspaniały utwór literacki, który jednak, i przyznam to z pełną świadomością, docenia się dopiero po latach.
Czytałam "Balladynę", jak większość z nas, w jednej ze starszych klas szkoły podstawowej. Było to wiele lat temu, jednak dobrze pamiętam, że były to zaledwie fragmenty utworu, głównie akt II, opisujący chyba najbardziej znany wątek siostrzanego zabójstwa Aliny przez Balladynę. Po 20 latach postanowiłam przeczytać "Balladynę" w całości. Co mnie do tego skłoniło? Po pierwsze, moja klasa przymierza się do tej lektury, a po drugie, mam książkę, którą zdobyłam sobie na ostatniej wymianie książkowej, czyli zbiór opowiadań kryminalnych o wspólnym tytule "Balladyna". Nie chciałam bowiem czytać współczesnej wariacji na temat dramatu Słowackiego, dopóki nie poznam w całości oryginału.
I powiem wam że sięgnięcie po "Balladynę" było jednym z moich najlepszych pomysłów czytelniczych w 2019 roku. Lektura zapewniła mi wrażenia niemalże takie, jak wciągający kryminał, bądź złożona historia psychologiczna. Wspaniale było odkryć w tej historii przegapione wcześniej nawiązania do epoki romantyzmu, anachronizmy, odczytywać ukryte znaczenie imion bohaterów, śledzić swobodne przekraczanie granic przez Słowackiego, jego odwołania do przeszłości, inspiracje Szekspirem, balladami Adama Mickiewicza, czy Aleksandra Chodźki. Jestem jednak przekonana, że w 7 czy 8 klasie szkoły podstawowej, młody człowiek nie zauważy w tym utworze nawet połowy interesujących wątków, czy motywów, które z wielkimi emocjami wyszuka sobie świadomy, dorosły czytelnik. Stąd też szczerze polecam ponowną lektury "Balladyny" nawet jeśli jesteście przekonani o tym, iż powtórne jej przeczytanie nie wzniesie niczego nowego do Waszego czytelniczego życia.
Niesamowicie
jest zauważać wszystkie ciekawe elementy w utworze, wiedzieć, na co
zwrócić uwagę, skupić się na interesujących motywach. Choćby na przykład elementy fantastyczne. Wiadomo, że w dramacie Słowackiego jest ich sporo i istnieją one, jako realistyczne. Może to przeszkadzać niektórym młodym czytelnikom w zrozumieniu lektury, jednakże rola Goplany i jej pomocników, dla fabuły jest niezwykle istotna, bowiem to dzięki niej rozpoczyna się cały ciąg tragicznych zdarzeń, a także na jej znak cała historia się kończy. Postać, choć jasno sprecyzowana, niesie w sobie ukryty przekaz, ale wszystko to widać dopiero w momencie, kiedy czyta się utwór powoli i z namysłem. Dopiero wtedy widzi się szczegóły, które umykają podczas standardowego omawiania lektury.
"Balladyna" to nie tylko historia o siostrzanym zabójstwie, ale przede wszystkim, o
żądzy władzy, bezwzględności, dążeniu do trupach (dosłownie) do celu,
ale też o sprawiedliwości dosięgającej winnych. To literacka uczta, którą trzeba sobie umiejętnie dawkować
i smakować, najlepiej powoli i z rozmysłem. Wielką przyjemność sprawiła mi też możliwość wyszukiwania sobie interesujących, godnych zapamiętania cytatów, które zapisałam sobie poniżej, aby móc zerknąć do nich w każdej chwili.
"Jest Bóg ... zapomnę że jest, będę żyła,
Jakby nie było Boga!" (Akt II/scena 1)
"Ach pełno malin - a jakie różowe!
A na nich perły rosy kryształowe.
Usta Kirkora takie koralowe.
Jak te maliny..." (Akt II/scena1)
"Jak mało malin! a jakie czerwone
By krew. - Jak mało - w którą pójdę stronę?
Nie wiem...
A niebo jakie zapalone
Jak krew..." (Akt II/scena 1)
"Poplątałam ludzkie czyny
Tak, że Bogu mścicielowi
Trzeba wziąć grom i upuścić
Na ludzkie dzieła i winy" (Akt V/scena 1)
"Matko, w lesie są maliny,
Niechaj idą w las dziewczyny
Która więcej malin zbierze,
Tę za żonę pan wybierze" (Akt I/scena 3)
"Bogdaj byś umarła!
To sen ... to sen - ha? rozum już przywyknął
Do twojej śmierci. Skoro bym otarła
Krew z mojej ręki ... byłabym szczęśliwa" (Akt II/scena 1)
"Odeszła i plamione krwią obmyje szaty.
Ale na czole plama zostanie czerwona" (Akt II/scena 1)
"Zrzućcie ją z tronu - ja pierwszy otwieram
Grobowiec ciemny dla ludzi tysiąca,
Co będą żyli pod nią ..." (Akt V/scena 4)
"Już przeszłość zamknięta
W grobach ... Ja sama panią tajemnicy" (Akt V/scena 4)
Sardegna
posted by Sardegna on 5, audiobook, klasyka polska, literatura dla młodzieży, literatura polska, powieść przygodowa, Trójka e-pik
Wydawnictwo: Festina Lente
audiobook: czas trwania 9 h 17 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Artur Barciś
Po pierwsze: nie czytałam książki w dzieciństwie, więc nie miałam pojęcia o większości przygód, jakie Sindbad doświadczył, zatem 80% historii było dla mnie zupełną nowością. Po drugie: audiobooki w wydaniu Pana Barciś to prawdziwe majstersztyki. Miałam już okazję słuchać "Księgi bez tytułu", która podoba mi się głównie dzięki wyjątkowej interpretacji lektora.
Audiobook przesłuchałam w ramach wyzwania listopadowej Trójki e-pik.
audiobook: czas trwania 9 h 17 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Artur Barciś
Któż nie zna Sindbada Żeglarza? Sama czytałam co najmniej kilka opowieści z bohaterem w roli głównej, większość z nich była jednak w formie bajek dla dzieci lub wariacji na podstawie "Księgi z 1000 i jednej nocy". Powyższa historia to utwór, napisany przez Bolesława Leśmiana w 1913 roku, inspirowany "Księgą...", ale zawierający oryginalne wątki. Przesłuchanie tego audiobooka w interpretacji Artura Barciś było nie lada atrakcją.
Po pierwsze: nie czytałam książki w dzieciństwie, więc nie miałam pojęcia o większości przygód, jakie Sindbad doświadczył, zatem 80% historii było dla mnie zupełną nowością. Po drugie: audiobooki w wydaniu Pana Barciś to prawdziwe majstersztyki. Miałam już okazję słuchać "Księgi bez tytułu", która podoba mi się głównie dzięki wyjątkowej interpretacji lektora.
W przypadku "Przygód Sindbada Żeglarza" było podobnie. Nie jest wcale tak łatwo ogarnąć ogrom postaci i wydarzeń, jakie w książce zostały przedstawione. Nie jest wcale prosto nadać tym wszystkim bohaterom charakterystycznej nuty i odpowiednio stopniować napięcie, kiedy wydarzenia gonią wydarzenia. W tym wypadku lektor podołał znakomicie. To właściwie dzięki niemu oceniłam książkę tak wysoko.
Sindbad mieszka w Bagdadzie ze swoim wujem Tarabukiem, który jest nadwornym poetą i z wielką miłością tworzy swoje poematy. Pewnego dnia rękopisy wuja wpadają do morza, a tam natrafia na nie Diabeł Morski, który postanawia "ulitować się" nad biednym Sindbadem i "wyrwać" go z rąk Tarabuka. Zaczarowana postać Diabła Morskiego nawiedza chłopaka we śnie i na jawie, nęcąc ciekawymi przygodami, które czekają go, jeśli wyruszy niezwłocznie na morze. Sindbad daje się nabrać na niecne knowania Diabła, a jako że jest ciekawy świata, wsiada na pierwszy statek, cumujący w porcie i rusza na przeciw przygodzie.
Leśmian opisał siedem przygód Sindbada. Każda przygoda rozpoczyna się morską wyprawą i zaprowadza chłopaka w najdziwniejsze miejsca na Ziemi. Każdej przypisane jest gorące uczucie bohatera do pięknej księżniczki. Niestety, większość małżeństw bohatera kończy się nieszczęśliwie. A to jego wybranka skacze z wysokiej skały, a to dosłownie spala się w gorącym uczuciu, inna znowuż wybiera inną przyszłość, niż może jej zapewnić Sindbad.
Dodatkowo, wyprawy obfitują w niesamowite spotkania, nie wszystkie przyjazne i bezpieczne dla bohatera. Sindbad trafia do królestwa Króla Miraża, spotyka Ptaka Rota, odkrywa magnetyczną wyspę, poznaje grubego właściciela samotnej wyspy, trafia na wyspę ludożerców. To tylko ułamek niesamowitych wydarzeń przedstawionych w książce. Właściwie Sindbad nie ma chwili oddechu, bowiem, kiedy wraca zmęczony po każdej z podróży,w domu czeka go przeprawa z wujaszkiem, który to zmaga się ze swoimi poematami i próbuje znaleźć niezawodny sposób na ich przechowywanie.
Niektóre perypetie Sindbada są zabawne, inne trochę straszne, za to wszystkie niesamowicie oryginalne. Wspaniale było poczuć orientalny klimat i podążyć za bohaterem do baśniowej krainy, gdzie liczy się tylko chęć przeżycia przygody, płomienne uczucie i czerpanie z życia pełnymi garściami. "Przygody Sindbada Żeglarza" to na prawdę miła alternatywa dla "dorosłych" lektur.
Audiobook przesłuchałam w ramach wyzwania listopadowej Trójki e-pik.
Sardegna
posted by Sardegna on 3, klasyka polska, literatura dla dzieci, literatura dla młodzieży, literatura polska, Trójka e-pik, Z półki
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 90
Moja ocena : 3/6
Moja dzisiejsza opinia będzie dotyczyła książeczki, którą czytałam ostatnimi czasy moim dzieciom na dobranoc. W zeszłym roku nie brałam pod uwagę lektur dziecięcych w moim spisie rocznym i nie zaliczałam ich do wyzwania Z półki. Ale w tym roku postanowiłam to zmienić. Bo właściwie czemu mam nie uznawać takich lektur? Przecież też je przeczytałam, tylko "na raty" i też mam o nich własne zdanie, bez względu na to, czy historia podobała się moim dzieciom, czy nie.
Książeczka Marii Dąbrowskiej, należy do klasyki dziecięcej i już po lekturze widzę, że przeznaczona jest dla trochę starszych czytelników, niż moje dzieci. Książka zawiera 8 opowiadań:
"Pierwszy dzień w szkole"
"Wilczęta z czarnego podwórza"
"Drogie kamienie"
"Olek"
"Koledzy Jacka"
"Szpital"
"Czajki"
"Wakacje"
Bohaterami wszystkich historii są dzieci, w różnym wieku, przeżywające swoje problemy i małe radości. Niektóre dzieciaki pochodzą z ubogich rodzin, borykają się z biedą i pracą na utrzymanie rodziny, inne mogą cieszyć się szczęśliwą rodziną, która ich w trudach codzienności, wspiera.
W opowiadaniach "Pierwszy dzień szkoły" i "Wakacje" pokazany został obraz polskiej szkoły, ale wątkiem najbardziej zarysowanym jest życzliwy stosunek nauczyciela do uczniów i jego mądrość życiowa. Opowiadania "Wilczęta z czarnego podwórza", "Olek" i "Szpital" przedstawiają trudny los dzieci pochodzących z ubogich rodzin. Dzieciaków, które muszą borykać się z pracą zarobkową, dokładać się do kosztów utrzymania, szukać wsparcia i pomocy u obcych osób. "Koledzy Jacka" pokazują wartość przyjaźni i okazywania sobie pomocy. W historię wplótł też się wątek tworzenia spółdzielni i korzyści z tego płynących. Hmm...:)
"Czajki" pokazują wrażliwość chłopca na obecność zwierząt i jego troskę o nie. To opowiadanie jest najbardziej "na czasie".
Historie są krótkie, jednak dla moich dzieciaków za poważne i poruszające dla nich "nieaktualną" tematykę. Mnie osobiście opowiadania też trochę znużyły i straciły dla mnie ważność. Poza opowiadaniem "Czajki", które bardzo mi się podobało, nie potrafiłam wskrzesić entuzjazmu i utożsamić się z przedstawionymi historiami.
"Czyste serca" to moja 2/31 lektura Z półki, którą odkładam głęboko do biblioteczki i biorę się za szukanie innej klasyki dziecięcej. Zaliczam ją też do wyzwania lutowej Trójki e-pik.
Liczba stron: 90
Moja ocena : 3/6
Moja dzisiejsza opinia będzie dotyczyła książeczki, którą czytałam ostatnimi czasy moim dzieciom na dobranoc. W zeszłym roku nie brałam pod uwagę lektur dziecięcych w moim spisie rocznym i nie zaliczałam ich do wyzwania Z półki. Ale w tym roku postanowiłam to zmienić. Bo właściwie czemu mam nie uznawać takich lektur? Przecież też je przeczytałam, tylko "na raty" i też mam o nich własne zdanie, bez względu na to, czy historia podobała się moim dzieciom, czy nie.
Książeczka Marii Dąbrowskiej, należy do klasyki dziecięcej i już po lekturze widzę, że przeznaczona jest dla trochę starszych czytelników, niż moje dzieci. Książka zawiera 8 opowiadań:
"Pierwszy dzień w szkole"
"Wilczęta z czarnego podwórza"
"Drogie kamienie"
"Olek"
"Koledzy Jacka"
"Szpital"
"Czajki"
"Wakacje"
Bohaterami wszystkich historii są dzieci, w różnym wieku, przeżywające swoje problemy i małe radości. Niektóre dzieciaki pochodzą z ubogich rodzin, borykają się z biedą i pracą na utrzymanie rodziny, inne mogą cieszyć się szczęśliwą rodziną, która ich w trudach codzienności, wspiera.
W opowiadaniach "Pierwszy dzień szkoły" i "Wakacje" pokazany został obraz polskiej szkoły, ale wątkiem najbardziej zarysowanym jest życzliwy stosunek nauczyciela do uczniów i jego mądrość życiowa. Opowiadania "Wilczęta z czarnego podwórza", "Olek" i "Szpital" przedstawiają trudny los dzieci pochodzących z ubogich rodzin. Dzieciaków, które muszą borykać się z pracą zarobkową, dokładać się do kosztów utrzymania, szukać wsparcia i pomocy u obcych osób. "Koledzy Jacka" pokazują wartość przyjaźni i okazywania sobie pomocy. W historię wplótł też się wątek tworzenia spółdzielni i korzyści z tego płynących. Hmm...:)
"Czajki" pokazują wrażliwość chłopca na obecność zwierząt i jego troskę o nie. To opowiadanie jest najbardziej "na czasie".
Historie są krótkie, jednak dla moich dzieciaków za poważne i poruszające dla nich "nieaktualną" tematykę. Mnie osobiście opowiadania też trochę znużyły i straciły dla mnie ważność. Poza opowiadaniem "Czajki", które bardzo mi się podobało, nie potrafiłam wskrzesić entuzjazmu i utożsamić się z przedstawionymi historiami.
"Czyste serca" to moja 2/31 lektura Z półki, którą odkładam głęboko do biblioteczki i biorę się za szukanie innej klasyki dziecięcej. Zaliczam ją też do wyzwania lutowej Trójki e-pik.
Sardegna
posted by Sardegna on 5, audiobook, Biblioteka Akustyczna, klasyka polska, literatura dla dzieci, literatura dla młodzieży, literatura polska
Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
audiobook: czas trwania 4 h 7 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Piotr Fronczewski
Kocham Pana Kleksa! Tym wyznaniem rozpocznę moje dzisiejsze wynurzenia . Zaczytywałam się "Akademią..." w szkole podstawowej niezliczoną ilość razy. Mój egzemplarz do dziś stoi na półce, ale zasiedla teraz dziecięcy regał.
Miałam nadzieję, że moje dziecko pokocha tegoż bohatera tak samo jak ja, dlatego nie bacząc na nic, zainwestowałam w audiobooka i puszczam go Ani przed snem.
Zdarza się tak, że dziecię moje odsłucha tylko parę minut i śpi już sobie spokojnie, ale zdarza się też inaczej, zwłaszcza kiedy Ania "w ogóle nie jest zmęczona",wtedy opowieść przesłuchana zostaje w znacznej części.
Nie sądzę, aby dziecko moje umiało mi powiedzieć, o czym jest ta bajka. Ważniejsze jednak dla mnie jest to, że kojarzy postać i lubi ją, gdyż prosi co wieczór: "włącz Pana Kleksa". Na dokładne poznanie losów Akademii ii jej uczniów ma jeszcze sporo czasu, a to, że w wieku czterech lat, historia ją interesuje, to spory sukces.
Nie muszę chyba przybliżać Wam intrygującej postaci Ambrożego Kleksa. Ten przesympatyczny Pan posiada wiele niesamowitych umiejętności i tajemniczych sekretów. Potrafi ugotować przepyszne potrawy z kolorowych szkiełek, uleczyć chore sprzęty czy wysłać swe oko na ekspedycję. Pan Kleks prowadzi Akademię dla chłopców, których imiona zaczynają się na literę A i naucza ich wyjątkowych rzeczy. Z samej Akademii można przedostać się do innych bajek i baśni, do Psiego Raju czy Fabryki Dziur i dziurek. Nauka w tak niezwykłej szkole dostarcza uczniom wielu wrażeń, ale też potrzebnych umiejętności. Na pewno wzbogaca wyobraźnię i jest źródłem niezapomnianych przygód.
Jakaż by to była bajka, gdyby nie było w niej tajemnicy! Zagadkowa historia szpaka Mateusza i zaginiony guzik zapewnią historii odpowiedni dreszczyk emocji, który dla dzieci w wieku szkolnym na pewno będzie interesujący.
Mam nadzieję, że nie muszę zachęcać rodziców do zaopatrzenia się w swoje własne egzemplarze książki, jej kontynuacje, albo audiobook. A jeżeli już mowa o wersji audio, to nie można zapomnieć o niesamowitej interpretacji Piotra Fronczewskiego. Jak dla mnie, Pan Kleks mówi tylko głosem tego aktora, innej opcji nie ma.
A teraz pytanie do rodziców: jaki macie stosunek do słuchowisk czy audiobooków bajek? Czy puszczacie je Waszym dzieciom? W ciągu dnia, podczas zabawy? A może raczej przed snem, jako "usypiacz"? Jestem ciekawa Waszych metod i opinii.
Sardegna
Subskrybuj:
Posty (Atom)




