Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura francuska. Pokaż wszystkie posty

"Requiem otchłani" Maxime Chattam


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 488
Moja ocena : 5/6

Tym wpisem zapoczątkowuję serię postów o moich urlopowych lekturach, których w tym sezonie było aż jedenaście. Pierwszą z przeczytanych na wyjeździe książek, było "Requiem otchłani" Maxima Chattama. Jest to drugi tom, po "Upiornym zegarze", Dyptyku czasu, którego akcja rozgrywa się na początku XX wieku w Paryżu. Tym razem jednak, miasto nie jawi się czytelnikowi jako elegancka kolebka kultury, lecz raczej jako niebezpieczne, brudne miejsce pełne tajemnic i mrocznych podziemi kryjących w sobie najgorsze zakamarki. Stolica Francji w tej historii to miasto szemranych interesów, niebezpiecznych ludzi i groźnych przestępców.

Podczas gdy pierwszy tom rozgrywał się głównie w centrum miasta, zarówno w najbiedniejszych, jak i elitarnych dzielnicach, akcja części drugiej przenosi się na peryferie, gdzie po tragicznych i mrożących krew w żyłach wydarzeniach z "Upiornego zegara", bohaterowie, niespełniony pisarz Guy de Timée i jego przyjaciółka Faustine, zaszywają się by odpocząć. 

Jednak ich spokój nie będzie trwał zbyt długo, bo zaledwie po dwóch miesiącach od wyjazdu z Paryża, wplątują się w ciąg niezwykłych wydarzeń, zbrodni i przerażających okoliczności.

We wsi grasuje niezwykle brutalny zabójca, który morduje całe rodziny. Tajemnicza postać zakrada się do domów nocą i dokonuje makabrycznych, niemal teatralnych zabójstw, łącznie ze stylizowaniem miejsca zbrodni. Guy szybko angażuje się w śledztwo, nieudolnie prowadzone przez miejscowych stróżów prawa, nieprzyzwyczajonych do takiej skali brutalności, niedostrzegających śladów pozostawionych przez psychopatę. 

Szukając jakiegoś schematu w działaniach mordercy, Guy zauważa pewne podobieństwa. Gniew mordercy zawsze skupiony jest na matce, której ciało najbardziej masakruje, ojciec stawiany jest w centrum, najmłodsze dziecko zabijane w sposób "humanitarny". natomiast najwięcej nienawiści kierowane jest w stronę nastoletniej córki.

Guy, jako wykształcony człowiek, który już wcześniej zetknął się ze zbrodnią, jest nieocenioną pomocą w śledztwie. Jednak jego działania nie pozostają niezauważone przez tajemniczego zabójcę, który postanawia dać pisarzowi lekcję pokory. Morderca, nazwany przez lokalną społeczność "Dzieciozjadem", sprawi, że Guy stanie się bezpośrednim świadkiem kolejnych przerażających zbrodni.

Pierwsza część książki skupia się na próbach złapania "Dzieciozjada" i odkrycia, jakimi motywami się kieruje w swoich działaniach, natomiast w drugiej części okaże się, że morderca jest tylko jednym z elementów większej układanki, którą ktoś starannie przygotował dla samego Guya. Przed czytelnikami odsłoni się powiązanie "Requiem otchłani" z "Upiornym zegarem", a będzie to związane z kontynuacją działań tajemniczego konstruktora niezniszczalnej maszyny, o którym była mowa była w pierwszym tomie. 

Guy zmuszony będzie wrócić do centrum miasta i miejsc, o których chciał zapomnieć i nigdy do nich nie wracać, aby zmierzyć się z przeszłością. Ta przygoda okaże się równie niebezpieczna jak poprzednia, tym bardziej że będzie miała charakter osobistych porachunków.

Podsumowując, Dyptyk czasu Maxime'a Chattama, choć zdecydowanie różni się od thrillerów, do których przyzwyczaił mnie autor, spełnił moje oczekiwania czytelnicze. Z jednej strony historia Guy'a jest równie dynamiczna, krwawa i brutalna, jak poprzednie książki autora, jednak z drugiej, sporo miejsca poświęcono tutaj na rozważania bohatera na temat istoty zła i roli czasu w życiu człowieka, co zwalnia nieco akcję. 

Choć Dyptyk nie stanie się moją ulubioną serią, jeśli chodzi o twórczość autora, to uważam, że jest to interesująca odmiana, zwłaszcza dzięki umiejscowieniu akcji w Paryżu z przełomu wieków, mieście które rządzi się swoimi prawami i zupełnie nie przypomina miejsca znanego z filmów czy książek.

Sardegna

"Nieznajoma z Sekwany" Guillaume Musso


posted by Sardegna on , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron:  354
Moja ocena : 4/6

Będąc zachwycona lekturą "Zjazdu absolwentów" Guillaume Musso, postanowiłam od razu kontynuować czytelniczą przygodę z autorem i przeczytać kolejną jego powieść. Trafiło na "Nieznajomą z Sekwany", książkę, którą niedawno otrzymałam w prezencie. Byłam ciekawa, czy inna historia, która wyszła spod pióra autora, spodoba mi się równie mocno, co "Zjazd...", a jeśli by się tak stało, mogłabym się rozejrzeć za kolejną książką Musso.

Niestety, spotkało mnie wielkie rozczarowanie, bowiem "Nieznajoma z Sekwany", chociaż zapowiada się na bardzo dobrą i tajemniczą historię, mającą rewelacyjny i zachęcający opis okładkowy (brawa dla osób pracujących nad promocją tego tytułu w wydawnictwie), jest mocno przeciętna, a co gorsza, niesamowicie nużąca.

Często mam do czynienia z książkami, które oceniam 4/6 i podobają mi się raczej średnio, stając się lekturą na raz: ot, przeczytać i zapomnieć. Naprawdę nie mam z tym większego problemu. Natomiast z "Nieznajomą" sprawa wyglądała inaczej. Ja nie potrafiłam tej książki dokończyć! Kiedy tylko po nią sięgałam i zabierałam się za czytanie, po kilku stronach musiałam odłożyć, całkowicie znużona lekturą. Co więcej, przez nią straciłam ochotę na czytanie, co przełożyło się na fakt, iż w październiku przeczytałam tylko trzy książki, w tym jedną dla dzieci. W końcu stwierdziłam, że czas definitywnie się z nią rozprawić, bo jeszcze skończy się kryzysem czytelniczym!

Dlatego też doczytałam do końca, choć zakończenie nie przyniosło mi fajerwerków, historia mnie nie urzekła, mimo iż ma w sobie ogromny potencjał i bardzo dobry początek, natomiast im bliżej końca, tym gorzej.

Roxane Montchrestein kapitan policji, zostaje przeniesiona z centrali do pobocznej Agencji do Spraw Niekonwencjonalnych. Zmiana miejsca pracy jest dla niej niejako degradacją, jednak wydaje się być jedynym rozwiązaniem w trudnej dla niej sytuacji. Ponieważ Agencja zajmuje się sprawami tajemniczymi i niewyjaśnionymi, Roxane wydaje się zaciekawiona nową miejscówką, tym bardziej, że zostaje przydzielona do współpracy z Markiem Batailleyem, legendą paryskiej policji, emerytowanym komisarzem, który bardzo zasłużył się w sprawie seryjnego mordercy o pseudonimie "Ogrodnik".

Po przyjeździe na miejsce, Roxane nie dane będzie jednak poznać Batailleya bliżej, okazuje się bowiem, że jej nowy współpracownik, po niefortunnym upadku ze schodów, leży w śpiączce w szpitalu. Dlatego też, trochę z nudów, trochę z przekory, Roxane postanawia przyjrzeć się ostatniej sprawie, którą Marc się zajmował, a jest zagadka tajemniczej, niezidentyfikowanej dziewczyny, wyłowionej z Sekwany.

Wydobyta z rzeki młoda kobieta o nieznanej tożsamości, prawdopodobnie chciała popełnić samobójstwo. W porę uratowana, nie zdradziła nikomu swojego nazwiska. Po odwiezieniu do szpitala psychiatrycznego, wykorzystując chwilę nieuwagi pracowników, zdołała uciec. Roxane próbuje więc dowiedzieć się czegoś więcej o nieznajomej. Wykorzystując swoje dawne kontakty w policji, dochodzi do informacji, że wyłowioną dziewczyną jest Milena Bergman, bardzo znana na całym świecie pianistka. Jednak to, co w sprawie jest najbardziej zaskakujące to fakt, że Milena zginęła półtora roku temu w katastrofie lotniczej, a jej ciało zostało zidentyfikowane przez rodzinę i potwierdzone badaniami genetycznymi. W jaki więc sposób zmarła pianistka mogłaby nagle zostać wyłowiona żywa z Sekwany?

Roksana bardzo mocno angażuje się w tą sprawę, uważając wręcz za punkt honoru, aby ją wyjaśnić. Wpada też na trop dawnego narzeczonego Mileny, którym okazuje się być Raphael Batailley - syn Marca. Kobieta przed katastrofa lotniczą spodziewała się nawet jego dziecka, a zatem to nie przypadek, że jej współpracownik zajmował się właśnie tą kwestią.

Policjantka zaczyna współpracować z Raphaelem, który początkowo jest mocno niechętny do rozmów, wyraźnie coś ukrywając. Z czasem jednak, kiedy tajemnicza nieznajoma z Sekwany stara się z nim skontaktować, mężczyzna zaczyna być bardziej skory do współpracy i przedstawia Roxane wręcz nieprawdopodobną historię, ocierającą się wręcz o zjawiska paranormalne.

Kim jest owa nieznajoma z Sekwany? Czy szczegóły związku Mileny i Raphaela znane tylko zainteresowanym, mogą wyjaśnić, co tak naprawdę dzieje się w sprawie, którą bada Roxane? Co wspólnego z całą sytuacją ma kult mitologicznego boga Dionizosa? Czy w dzisiejszych czasach możliwe jest oddawanie mu czci bądź istnienie pradawnej sekty? A może w życie i śmierć Mileny ingerują jakieś siły wyższe?

Sami przyznacie, że fabuła tej książki naprawdę zapowiada się ciekawie, a już samo dochodzenie do prawdy i odpowiedź na powyższe pytania mogłoby być niezłą przygodą. Niestety, tak jak pisałam na początku, całość mocno się dłuży, wydarzenia ocierają się o granice absurdu, ale też snu i jawy, czy wspomnień niewiele wnoszących do historii. Po paru stronach traciłam wątek, choć początek bardzo mnie wciągnął i naprawdę chciałam, aby ta opowieść potoczyła się w sensownym kierunku. Zakończenie niby otwarte, choć nie do końca, również nie dało mi satysfakcji. Niestety, na "Nieznajomą z Sekwany" zmarnowałam całkiem sporo mojego cennego, październikowego czasu. Szkoda...

Sardegna

"Glukozowa rewolucja" Jessie Inchauspé


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 318
Moja ocena : ?/6

Poradniki nie są moim ulubionym rodzajem książek, ale w tym konkretnym wypadku muszę zmienić zdanie, gdyż "Glukozowa rewolucja" to nie byle jaki poradnik! Nazwałabym go raczej podręcznikiem dla osoby, która chce zadbać o swoje zdrowie i zmienić swoje nawyki żywieniowe.

Skierowałam swoją uwagę na ten tytuł, gdyż od jakiegoś czasu wprowadziłam w swoje życie kilka istotnych zmian. Przede wszystkim zwiększyłam aktywność fizyczną i wyeliminowałam niektóre produkty z diety, ale efekty nie zadowalają mnie tak, jakbym tego chciała. Dlatego ciągle szukałam inspiracji, czegoś co pomogłoby mi lepiej zadbać o gospodarkę cukrową, z tym mam bowiem największy problem.

Autorka "Glukozowej rewolucji", jak sama w swej książce mówi, metodą prób i błędów doszła do ciekawych obserwacji i wniosków, w jaki sposób spożywany cukier wpływa na jej organizm, zachowanie, ale też samopoczucie. Przede wszystkim sprawdzała skład przyjmowanych posiłków, ale też porę ich spożycia, a następnie kontrolowała, jak zmienia się poziom cukru w jej krwi. Pomiary dokonywała odpowiednim urządzeniem, sensorem, z którego korzystają osoby chorujące na cukrzycę, co pozwoliło jej na stałe monitorowanie działań i bieżącą kontrolę wyników.

Jessie Inchauspé sprawdzała, jak ten sam produkt wpływa na nią, ale też na organizmy jej znajomych. Badała różne kombinacje składników pokarmowych, kolejność ich przyjmowania w posiłku, ale też analizowała krzywą cukrową w momencie, kiedy po jedzeniu wykazywała jakąś aktywność fizyczną lub jej brak. Wielomiesięczne badania i obserwacje reakcji własnego ciała, ale też uczucia głodu lub jego braku, sprawdzania, co wpływa pozytywnie, a co negatywnie na samopoczucie, zaowocowało wnioskami, co do sposobów na wypłaszczanie krzywej cukrowej.

Ponieważ obniżenie piku cukrowego jest w naszym organizmie pożądane i do tego powinniśmy dążyć, autorka przedstawia czytelnikom kilka sprytnych trików, które w praktyce pozwalają obniżyć poziom cukru we krwi. Wskazówki te powinniśmy stosować, jeśli chcemy schudnąć, ale także ograniczyć uczucie głodu, podjadanie, napady obżarstwa, senność po posiłku, czy wyeliminować inne objawy psychosomatyczne, z którymi się zmagamy.

Autorka "Glukozowej rewolucji" zachęca swoich czytelników do wprowadzenia choć kilku zaproponowanych przez nią nawyków do codziennego życia, aby uzyskać wymierne efekty. Nie są to skomplikowane zasady, choć nie ukrywam, bo z własnego doświadczenia wiem, że wprowadzenie ich do diety wymaga trochę wysiłku i przede wszystkim regularności. Jeśli chodzi o mnie, część z tych tipów znałam intuicyjnie już wcześniej, ale przyznaję, że rzadko je stosowałam. Inne wskazówki, choć wydały się błahe, a wręcz zbyt banalne, żeby mogły faktycznie zadziałać, wprowadziłam do swej diety, wierząc Jessie Inchauspé, że mają wielką moc sprawczą.

W kwestii technicznej, "Glukozowa rewolucja" podzielone są na trzy części Z czego pierwsza jest bardziej teoretyczna, przedstawia funkcję glukozy i regulację gospodarki węglowodanowej. Druga część to opis własnych doświadczeń autorki, które doprowadziły ją do ustabilizowania kwestii cukrowej, natomiast rozdział trzeci to konkretne wskazówki oraz przykłady osób, które zastosowały zaproponowane przez Inchauspé triki i uzyskały interesujące je efekty.

Podsumowując, "Glukozowa rewolucja" to ciekawa pozycja dla osób, które planują coś zmienić w swoich zwyczajach żywieniowych, mają problem z nadwagą albo zmagają się z jakimiś innymi kwestiami, których podłożem może być zbyt wysoki poziom cukru we krwi albo insulinooporność. Oczywiście wprowadzenie owych dobrych nawyków do codziennej diety jest jak najbardziej wskazane, według mnie jednak, bez regularnej aktywności fizycznej i zbilansowanej diety nie mają szans na powodzenie. Ja w każdym razie, próbuję o nich pamiętać i w miarę możliwości je stosować, czekając na wymierne efekty.

Sardegna