"Wychodząc z mroku" Dąbrówka Rosada


posted by Sardegna on , , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron: 94
Moja ocena : 5/6

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa RW2010, miałam możliwość zapoznania się z kolejnym e-bookiem. Nie przepadam za tą formą książek, ale po wydrukowaniu, powieść umiliła mi znaczną część przerw w pracy. Tym razem padło na romans.

Selena, to młoda arystokratka z francuskiego, książęcego rodu. Wyrusza do Norwegii, aby poślubić przeznaczonego jej od lat, mężczyznę. Jedzie do obcego kraju, ale przepełnia ją nadzieja na małżeńskie szczęście i zdobycie nowych doświadczeń. Po dotarciu na miejsce, narzeczony okazuje się jednak być prostakiem, gburem i kobieciarzem. Nie okazuje swej młodziutkiej żonie szacunku, uwagi i troski. Trudną sytuację dziewczyny, pogarsza dodatkowo fakt, iż czuje się obserwowana przez tajemniczą postać mężczyzny w kapturze. Sytuacja napawa ją jeszcze większym przerażeniem, kiedy dowiaduje się, że ta postać to podobno Zły, we własnej osobie.

Pierwsza noc spędzona przez Selenę na zamku, będzie miała zadziwiający przebieg. Jej konsekwencje zmienią całkowicie życie dziewczyny. Będzie musiała walczyć o swoje szczęście, znosić upokorzenia i prosić o łaskę. A tajemniczy człowiek w kapturze, będzie miał w tym duży udział.

Powiem szczerze, moim pierwszym skojarzeniem, nasuwającym się w trakcie lektury, było podobieństwo do powieści Margit Sandemo. I to jest z mojej strony wielki pozytyw, gdyż wszelkie opowiadania w stylu Ludzi Lodu, bardzo mi się podobają :) Nic na to nie poradzę, że czuję do serii pani Sandemo wielki sentyment. A Sagę o Ludziach Lodu czytałam kilkakrotnie i za każdym razem uderza mnie w niej spójność i niepowtarzalny, magiczny klimat. Pani Dąbrówka Rosada, w swej opowieści, utrzymuje podobną konwencję. Też jest magia i ognisty romans, na przekór przeciwnościom losu. Po prostu wszystko jak należy. Mam nadzieję, że autorka nie pogniewa się na mnie za takie porównanie. Ja tak to widzę. Muszę dodać jeszcze, że styl powieści jest bardzo dobry. Książkę czyta się z łatwością, a całości dopełnia staroświecki język. Polecam fanom gatunku. Naprawdę miła lektura.
Sardegna

"Zapomniałam, że cię kocham" Gabrielle Zevin


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: Iniutium
Liczba stron: 263
Moja ocena : 5/6

Czasami mam wrażenie, że wszyscy wokół mnie, znają jakąś książkę. Mają na jej temat wiele do powiedzenia, dyskutują, chwalą lub ganią. Tylko ja nic na jej temat nie wiem. Z tą powieścią było podobnie. Recenzja książki przewijała się jakiś czas temu, na Waszych blogach. Nie znałam wcześniej autorki, nie czytałam "Gdzie indziej". Znowu czułam, że nie jestem w temacie. Pomocny okazał się łut szczęścia. Książka wpadła w moje ręce za sprawą pewnego konkursu blogowego. Zorganizowały go dziewczyny z NASZYCH RECENZJI - Violet i Martycja, a mnie udało się owy konkurs wygrać. Bardzo się ucieszyłam, że w końcu będę miała okazję wyrobić sobie zdanie, na ten temat.

I tak poznałam Naomi. Fajną nastolatkę, której przydarza się groźny wypadek. Dziewczyna, po upadku ze schodów, traci przytomność, a po przebudzeniu, okazuje się, że jej wspomnienia z ostatnich czterech lat, po prostu wymazały się z pamięci. Naomi nie pamięta ani swej rodziny, ani najlepszego przyjaciela Willa, ani chłopaka Ace'a. Jedyną osobą, z którą czuje się związana, jest tajemniczy chłopak, który jako pierwszy pojawił się w miejscu wypadku.
Naomi próbuje rozgryźć swoją tożsamość. Nie potrafi przypomnieć sobie kim była i kim właściwie jest. Nie potrafi dogadać się z bliskimi, ponieważ wypadek wymazał z jej głowy, wszystkie relacje. Stała się inną osobą, która zmieniła zupełnie priorytety i zainteresowania. Bliższe stosunki, dziewczyna nawiązuje jedynie z Jamesem - chłopakiem, który udzielił jej pierwszej pomocy.

Noami zaczyna układać sobie życie na nowo. Kończy stare znajomości i zobowiązania, buduje nowy związek z Jamesem. I kiedy wydaje się jej, że osiągnęła już spokój i równowagę, pamięć nagle wraca. A wtedy...zmienia się wszystko.

Powieść docelowo przeznaczona jest dla młodzieży. Ale myślę, że starszy czytelnik tez znajdzie w niej coś dla siebie. Wiele w niej jest o poszukiwaniu własnej tożsamości, odkrywaniu siebie, określaniu priorytetów i pielęgnowaniu przyjaźni. Książka uświadamia też fakt, iż nie warto tracić czasu, na złe relacje z bliskimi ludźmi, gdyż życie może nie dać nam szansy na ich poprawę. Lekturę szczerze polecam. Książka napisana jest przystępnym językiem, została przeze mnie po prostu wchłonięta. Mimo, że do nastolatki mi daleko, powieść przeczytałam z wielką przyjemnością i miło spędziłam czas. A o to chyba chodzi. Pozdrawiam i życzę spokojnego wieczoru.
Sardegna

Targi Książki w Katowicach, rozdanie Złotej Zakładki i spotkanie blogerów.


posted by Sardegna on

13 comments

I wreszcie się doczekałam! Wyjazd na tegoroczne Targi Książki w Katowicach, został przez mnie zaplanowany z miesięcznym wyprzedzeniem. W prawdzie nie mam daleko, ale organizacja czasu i zorganizowanie opieki dzieciom...sami wiecie.

Na początek o samych Targach. Wystawcy bardzo atrakcyjnie zaprezentowali swoje oferty. Spotkania autorskie w pełni mnie zadowoliły. O godzinie 10.00 byłam obserwatorem panelu dyskusyjnego, na temat kobiecej fantastyki, a po spotkaniu, udało mi się zdobyć autograf pani Ani Brzezińskiej, na moim osobistym egzemplarzu "Opowieści z Wilżyńskiej Doliny".
Potem przyszedł czas na zakupy. Stoisko z Tanią Książką wabiło niskimi cenami, ale byłam dzielna i kupiłam tylko "Ulicę marzycieli" i "Małe trzęsienie ziemi". Niestety (albo stety) moja dzielność zanikła, kiedy po drodze dotarłam do stoiska Sonii Dragi. Tam złamałam wszelkie postanowienia i kupiłam dwa nowiutkie egzemplarze powieści Maxima Chattama. Przynajmniej w ten sposób zrekompensowałam sobie brak autora na Targach.
Oto moje zdobycze:


Kolejno, muszę się pochwalić, iż udało mi się nawiązać współpracę z Wydawnictwem Kojro. Dostałam od bardzo miłej pani z wydawnictwa, dwie książki do recenzji. Bardzo dziekuję za okazane zaufanie


Potem przyszedł czas na rozdanie Nagrody Blogerów - Złotej Zakładki. Na scenie pojawiły się znane nam osoby, z ekipy tego przedsięwzięcia. Była Enga, Pablo, Robert i Prowincjonalna Nauczycielka. Co do nagrodzonych autorów, wszystkie informacje znajdziecie na stronie projektu TUTAJ. A ja ze swej strony umieszczam zdjęcie nagrodzonych


Moim faworytem była "Cukiernia", więc ucieszył mnie fakt obecności pani Małgorzaty Gutowskiej - Adamczyk. Wtrącę jeszcze informację, iż za udział w głosowaniu na Złotą Zakładkę, otrzymałam piękną nagrodę. Bardzo serdecznie dziękuję za możliwość udziału w konkursie. Oto moja wygrana:


Wracając do Targów: w związku z tym, że planowałam zakupić sobie trzecią część powieści pani Gutowskiej - Adamczyk, postanowiłam zrobić to bezpośrednio po spotkaniu autorskim. I teraz uwaga: poprosiłam mojego małżonka, żeby stanął w kolejce po część trzecią. A on sprawił mi niesamowitą niespodziankę i wrócił  z całą serią "Cukierni"! Czyż nie jest to wzór do naśladowania?! Już chyba nie ma większej tolerancji dla zboczeń książkowych żony. Potem wystarczyło tylko stanąć w kolejce po autografy i voilà:



Poza tym udało mi się jeszcze zdobyć autografy Marka Krajewskiego i Marty Kisiel. I tutaj bardzo żałuję, że nie wiedziałam wcześniej, iż pan Krajewski będzie obecny na Targach. Mam parę jego książek i fajnie byłoby mieć wpis bezpośrednio w powieści. Co do Marty Kisiel, to nie czytałam wprawdzie jej książki. Jednakże została ona nagrodzona Złota Zakładką, dlatego, wypadałoby nadrobić zaległości.




Po tak miłych wydarzeniach, jakie miały miejsce na terenie Targów Książki, przyszedł czas na spotkanie blogerów. I tak miałam okazję poznać osobiście osoby, z zaprzyjaźnionych blogów:  Engę, Pabla, Ktrya, izusr, Klaudynę, Izabelle, Agnes, Roberta i Prowincjonalną Nauczycielkę. Była szybka kawa i wymiana wrażeń. A potem, impreza przeniosła się na spotkanie BNetkowiczów. Wszyscy bardzo miło przyjęli mnie do swojego grona. Poznałam masę fantastycznych ludzi, a tematów do rozmów nie brakowało. Szkoda tylko, ze musiałam dość szybko wracać, ale myślę, że nadrobię to następnym razem. Pozdrawiam wszystkich bardzo serdecznie. A teraz, naładowana pozytywnymi emocjami, mogę spokojnie zaczynać kolejny tydzień zmagań z życiem.
Sardegna

"Księżniczka" Andrzej Pilipiuk


posted by Sardegna on , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 295
Moja ocena : 6/6

Dziś odsłona drugiej części serii "Kuzynki" Pilipiuka. Tym razem akcja powieści bardziej skupia się na tytułowej Księżniczce, czyli uroczej, ale jednocześnie bardzo groźnej wampirzycy, Monice.
Na dziewczynę polują łowcy wampirów. Jednym z nich okaże się węgierski młodzian, Laszlo, który pragnie kontynuować rodzinną tradycję łowców. Jednak do tej pory nie miał szczęścia i jeszcze żadnego wampira nie upolował. Tropem Moniki podąża od lat i jest bardzo zdeterminowany.
Jego pomocnikiem, a raczej mentorem akcji, będzie słynny Van Helsing. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom. Van Helsing nie jest tym, za kogo wszyscy go uważają. Będzie okazja poznać jego prawdziwą historię i przyjrzeć się mu bliżej.
Duet łowców podąża śladem wampirzycy, przygotowuje odpowiednią broń, wypala srebrne kule i ostrzy kołki.

W tym czasie, nieświadoma zagrożenia Monika, ma inne zmartwienia. Wraz z kuzynkami Kruszewskimi, pomaga Alchemikowi w walce z tajemniczym Zakonem Drugiej Drogi. Członkowie tej organizacji, wytwarzają tynkturę nieśmiertelności zakazanym sposobem. Alchemik, jako człowiek honoru, ceniący prawdę i mądrość, nie może pozwolić na takie działania. Z pomocą trzech dziewcząt, próbuje rozprawić się z Zakonem.
Co z tego wyniknie, kiedy w najmniej oczekiwanym momencie, na drodze bohaterów pojawiają się łowcy wampirów? 

Powiem tylko, że dużo się dzieje. Są momenty grozy, ale są też chwile, gdy uśmiech pojawia się na twarzy i nie znika, przez najbliższych paręnaście stron. Gościnnie pojawia się egipska mumia, Jakub Wędrowycz i tajemnicza kobieta z Sudanu. A najlepsze w tej historii jest to, że jest niesamowicie wciągająca i zapada w pamięć. Książka jest oczywiście kontynuacją tomu pierwszego, ale spokojnie można zakończyć czytanie i nie sięgać już po "Dziedziczki". Ja osobiście mam zamiar wchłonąć całość. Podsumowując, nie będę powtarzać moich zachwytów nad całą serią. Wszystko na ten temat powiedziałam TU. Mówiąc krótko: kolejna, świetna książka pana Pilipiuka, została przez mnie zaliczona.
Sardegna

Wyniki rozdawajki: "Przepaść" wędruje do...


posted by Sardegna on

10 comments

Na początek, bardzo dziękuję wszystkim chętnym, za udział w rozdawajce. Do konkursu zgłosiło się aż 45 osób! Bardzo mnie cieszy, że aż tyle osób zainteresowało się moją książką i zerknęło na mojego bloga. Wybór zwycięzcy tradycyjnie przeprowadziła moja Ania.



I tak, oto książka "Przepaść" i zakładki, wędrują do: MERY


A nagroda pocieszenia, zostanie wysłana do: PODUSZKOWIETZ

Dziewczynom gratuluję szczęścia i proszę o adresy do wysyłki na maila: sardegna@poczta.onet.eu
Sardegna

"Kuzynki" Andrzej Pilipiuk


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 285
Moja ocena : 6/6

"Kuzynki" czytałam jakieś 8 lat temu. Książka była wtedy jedną z moich pierwszych, z dziedziny fantastyki. Kolega, zapalony fan Pilipiuka i fantastyki maści wszelakiej, pożyczył mi całą trylogię i dołożył Wędrowycza. A mi nie zostało nic innego, tylko zacząć uwielbiać. Co też zrobiłam. I do dnia dzisiejszego pozostał mi wielki sentyment, zarówno do kuzynek Kruszewskich i Księżniczki Moniki oraz do Jakuba Wędrowycza. Książki te są na liście moich ulubionych tytułów.
Oczywiście zachciało mi się posiadać na własność całą trylogię. No i mogę się pochwalić, że od zeszłego tygodnia ją mam! "Kuzynki" i "Dziedziczki" zdobyłam kiedyś na Podaju. Do szczęścia brakowało mi tylko "Księżniczki". I tutaj poratował mnie mój nieoceniony mąż, który zrobił mi niespodziankę i podarował na urodziny, nowe wydanie "Księżniczki". Dzięki temu, mogłam zrobić sobie powtórkę z rozrywki i przypomnieć  przygodny trzech niesamowitych dziewcząt. Przy okazji sprawdziłam też, czy moje dawne pozytywne wrażenia, nie uległy zmianie.

"Kuzynki" to opowieść o trzech niesamowitych kobietach. Pięknych, młodych, inteligentnych i szeroko uzdolnionych. Pierwsza z nich to Katarzyna Kruszewska. Zdolna informatyczka, agentka CBŚ, twórczyni programu komputerowego, dzięki któremu znaleźć można dowolną osobę na świecie. Druga, to jej kuzynka, Stanisława Kruszewska. Piękna, wykształcona, samodzielna, czterystuletnia szlachcianka, która zachowała swą nieśmiertelność dzięki przyjaźni z  krakowskim Alchemikiem, Michałem Sędziwojem.
Trzecia kobieta, to księżniczka Monika Stiepankovic. Urocza wampirzyca, wyglądająca na szesnaście lat, tułająca się po świecie od tysięcy lat. Najbardziej współczesna z nich, Katarzyna, dzięki swojemu autorskiemu programowi, odnajduje kuzynkę Stasię, o której w rodzinie krążą tajemnicze legendy. Do tego niesamowitego duetu, dołącza księżniczka Monika, która intuicyjnie wyczuwa w kuzynkach Kruszewskich bratnie dusze. Razem, dziewczyny biorą się za poszukiwania Alchemika, gdyż zapasy magicznej tynktury nieśmiertelności się kończą. Wspólnie stawiają też czoła niebezpieczeństwom min. poszukiwaczom wampirów, zbirom, czyhającym na cnotę niewinnych panien oraz dziwakom, planującym atak na miasto, bronią biologiczną.

Mój zachwyt nad tą powieścią może nie mieć końca. Jestem absolutnie oczarowana ową historią i uważam książkę za mistrzostwo świata. Moje zafascynowanie sprzed lat w ogóle nie uległo zmianie. Teraz jest jeszcze większe, gdyż książeczki stoją sobie na półce i mogę sięgnąć po nie w każdej chwili. W stosunku do tej serii, jestem nieobiektywna i bezkrytyczna. Cóż, nie wstydzę się tego...:
Jeśli ktoś nie ma okazji przeczytać kolejnych części cyklu, spokojnie może zakończyć wątek na "Kuzynkach". Historia dziewcząt, w pierwszym tomie, w jakiś sposób się kończy. Oczywiście, pozostałe części są wspaniałą kontynuacją tej opowieści. Jeżeli ktoś jeszcze nie zapoznał się z kuzynkami Kruszewskimi, musi koniecznie nadrobić zaległości.
Sardegna

Stos październikowy cz.1 i inne informacje


posted by Sardegna on

13 comments

W tym miesiącu zaprezentuję moje zdobycze troszkę wcześniej niż zwykle. Będzie ich całkiem sporo, w porównaniu z poprzednim miesiącem. Po pierwsze, na początku października odwiedziłam bytomski Targ Staroci, no więc...wiadomo...Poza tym, wygrałam z trzech blogowych losowaniach. Oto moje nabytki:


1. "Kolacja z zabójcą" - A. Marinina
2. "Kochałam Tyberiusza" - E. Dored
3. "Hotel słodko - gorzkich wspomnień" J. Ford
4. "Muskając aksamit" S. Waters
5. "Powrót niani" -McLaughlin i Kraus - komentarz Tutaj
6. Seria 3 powieści Jenne Ray i Luanne Rice, z fajnej kolekcji Przeglądu Reader's Digest
Całość za sumę 18 zł (tak, dobrze widzicie) - fajnie co?


Teraz moje nagrody:
1. "Samotne ojcostwo" A. Dudak
2. "Zapomniałam, że Cię kocham" G. Zevin
3. "Córki łamią zasady" J. Philbin


1."Martwa natura" J. Fielding - wymiana Podajowa
2. "To tylko plotki" i "Homo bimbrownikus" z portalu DamBoMam
3. "Złoty kompas" i "Smoczy lot" - nagrody w loterii

A na koniec mój urodzinowy prezent, którym zaskoczył mnie małżonek (ach! ci wspaniali mężowie, wspierający nałóg swych żon:):

Prezencik spowodował, że zaczęłam maraton z Piipiukiem. Dość długo kompletowałam serię o kuzynkach Kruszewskich, a brakowało mi właśnie tomu drugiego. "Kuzynki" już za mną, komentarz niedługo. A "Księżniczka" w trakcie czytania. W prawdzie już czytałam całą serię jakieś 8 lat temu, ale co swoje na półce, to swoje.

Z innych informacji:

* Katowickie Targi Książki tuż tuż. Zdobyłam zakładki, które upoważniają do zakupu biletu po tańszej cenie. Będę na pewno w sobotę i niedzielę. Nie mogę przegapić rozdania Nagrody Blogerów - Złotej Zakładki - które ma odbyć się w sobotę o godzinie 11.30. Czwartek i piątek stawiam pod znakiem zapytania. Więcej informacji o imprezie znajdziecie TU

* Wydawnictwo rw2010, które oferuje e-booki polskich autorów, przygotowało swoja pierwszą ofertę wydawniczą. Więcej informacji znajdziecie na ich stronie: tutaj

* przypominam o mojej rozdawajce. A także zapraszam do konkursu u Przynadziei w Notatniku Kulturalnym
Pozdrawiam wszystkich jesiennie 
Sardegna

"Powrót niani" Nicola Kraus, Emma McLaughlin


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 396
Moja ocena : 4/6

Po ostatnim niewypale autorek, o którym pisałam TU, wydawałoby się, że już nigdy nie sięgnę po książkę obu pań. Jednak "Powrót niani", w pięknym wydaniu, jako kontynuacja świetnej "Niani w Nowym Jorku", spowodował, że zmieniłam zdanie.

Nanny, znana już czytelnikom, zaczyna dorosłe życie. Jest żoną Ryana, właśnie obroniła tytuł magistra i zakończyła staże. Wraz ze swym mężem prowadzili aktywne życie w wielu zakątkach świata. Jednak przyszedł czas na stabilizację. Para kupuje zaniedbany dom na przedmieściach NY, który planuje gruntownie wyremontować. Nanny znajduje bardzo dobrze płatną posadę w elitarnej szkole a do szczęścia brakuje tylko potomka...
Powrót do Nowego Yorku budzi w Nanny wspomnienia sprzed dwunastu lat. Męczą ją wyrzuty sumienia. Obawia się też, że nie sprosta roli matki własnych dzieci.
Postanawia skupić się na pracy w szkole. Niestety rodzice wychowanków niczym nie różnią się od jej dawnych pracodawców. Sama młodzież jest rozpieszczona, zadufana w sobie i bezwzględna. Nie tak miała wyglądać intratna praca Nanny, trudno więc się dziwić, że kobieta przeżywa zniechęcenie i stres.
Ale jej kłopoty dopiero się zaczynają.

Pewnego wieczoru, do drzwi nowego domu, puka 16 letni Greyer. Trzymając w ręku kasetę sprzed lat, żąda wyjaśnień, a potem...prosi o pomoc. I tak Nanny znowu będzie musiała spotkać się z Państwem X, ale tym razem, swą opieką obejmie dwóch podopiecznych: Greyera i jego młodszego brata, Stiltona.

Druga część przygód Nanny, choć nie jest tak przejmująca, jak pierwsza, również niesie ze sobą wiele emocji. Nie będę zdradzać, do czego posunęli się rodzice chłopców, aby zwalić na Nanny obowiązek opieki nad nimi, ale powiem tylko, że coś tak niemoralnego i nieprawdopodobnego, iż trudno w to uwierzyć. Jeśli ktoś ma ochotę przypomnieć sobie Nanny i dowiedzieć się jakie problemy wychowawcze ma Piąta Aleja, polecam gorąco.
Sardegna

"35 maja, albo jak Konrad pojechał do mórz południowych" Erich Kästner


posted by Sardegna on , , , ,

1 comment

Wydawnictwo: Polityka
Liczba stron: 72
Moja ocena : 4/6

Kolejna książka z serii Cała Polska Czyta Dzieciom już za mną. Powiem szczerze, że ani tytuł ani autor nic mi wcześniej nie mówił. Więc z ciekawości, i też trochę ze względu na niewielką objętość książki, wybrałam ją jako następną w moich codziennych, szkolnych wyzwaniach czytelniczych. Teraz się wytłumaczę, dlaczego zwróciłam uwagę na grubość książki. Mianowicie, kiedy nie jestem pewna tytułu, wolę nie ryzykować znudzenia dzieciaków. Miałam taką sytuację w przypadku "Bajek wierszem". Owszem, kiedy opowiastki miały kilka stron, dzieci słuchały z uwagą i wszystko było ok. Gorzej, kiedy trafiała się mniej ciekawa bajka, ciągnąca się, jak na złość, przez kilkadziesiąt stron. Toż to była masakra!
Na szczęście "35 maja" przypadł dzieciom do gustu, a najlepszym tego dowodem jest chyba fakt, że moi podopieczni zażyczyli sobie powtórnego przeczytania ostatniego rozdziału.

Powyższa książeczka, o nieco pokręconym tytule, opowiada o równie zakręconej przygodzie pewnego chłopca, Konrada i jego stryja, Rabarbara. Ta niesamowita historia zdarzyła się 35 maja, więc jak można się domyślać, była ona równie nieprawdopodobna, jak owa data.
Konrad i Rabarbar, wraz z nowo poznanym przyjacielem - mówiącym koniem - Negro Kaballo, wyruszają do mórz południowych. Po co? - spytacie. Ano dlatego, że Konrad miał do napisania wypracowanie na temat mórz południowych. A ponieważ najlepiej poznać owe morza na miejscu, bohaterowie wyruszają w podróż. I tak, sekretnym przejściem w szafie, rodem z Narnii, przechodzą w tajemniczy świat przygody.
Nie od razu docierają do mórz południowych, bo po drodze wstępują do Krainy Pasibrzuchów, Zamku "Pod wielką Przeszłością", miasta Elektropolis, Świata na Opak i przechadzają się po Równiku. Na szczęście, w tej bajkowej krainie wszystkie drogi prowadzą do mórz południowych, więc bohaterowie docierają na miejsce przed kolacją.

Podsumowując, "35 maja" to fajna i zabawna historia. Bardzo rozwija wyobraźnię i zwiększa zasób słownictwa u dzieci (przykładem może być zainteresowanie pojęciem "równik", które 7 i 8 latkom było do tej pory nie znane). Może historia nie urzekła mnie tak jak "Emil ze Smalandii", ale dzieciaki polubiły Konrada i jego szalonego stryja Rabarbara, a to jest przecież najważniejsze.
Sardegna

"Nikomu ani słowa" Jane Frey


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: Oficynka
Liczba stron: 134
Moja ocena : 5/6

Jane Frey jest autorką, piszącą z myślą o młodzieży. W jej książkach nie znajdziemy jednak ckliwych opowiastek o nastolatkach. W swych powieściach, porusza tematykę trudną i kontrowersyjną. I tak, "Bez odwrotu", mówi o nastoletniej, niechcianej ciąży (więcej na ten temat TU).
Natomiast powyższa powieść, opowiada o agresji młodych ludzi, o ich samotności i zagubieniu. Przede wszystkim jednak, mówi o tragedii, jaka może się stać, gdy w porę nikt nie zauważy rozgrywającego dramatu.

Sammy jest przeciętnym nastolatkiem. Ani specjalnie zdolnym, ani popularnym, ani wysportowanym. Ot, po prostu zwykły czternastolatek. Ma on swojego przyjaciela, Leandera, z którym spędza wolne popołudnia, robiąc różne szalone i mniej szalone rzeczy. Ich przyjaźń zostaje poddana próbie, kiedy to chłopaki zakochują się w tej samej dziewczynie, Karlottcie. Kiedy pewne staje się, że Sammy nie przypadł nastolatce do gustu, a Leander wręcz przeciwnie, chłopak zrywa kontakt z przyjacielem.  I tak zaczyna się pełna potworności, ścieżka Sammy'ego w dorastanie.

Na początek, nastolatek zaprzyjaźnia się ze szkolnym "gangsterem" i jego bandą. Potem, wkracza w świat brutalnych horrorów i filmów porno. Na koniec, staje się szkolnym rzezimieszkiem, wzbudzającym postrach u kolegów. Jak skończy się ta przemiana Sammy'ego? Czy chłopak zawróci z drogi, prowadzącej go do destrukcji? I jaki udział w tym będzie miała jego rodzina i starzy przyjaciele, tego nie zdradzę. Mogę jedynie powiedzieć, że finał będzie dla Sammy'ego tragiczny w skutkach.
Tematyka książek z serii Biblioteczka Młodych, Wydawnictwa Oficynka i Ossolineum, porusza bardzo trudne i kontrowersyjne tematy. Myślę jednak, że powinny być one obowiązkowo polecane nastolatkom, w trudnym okresie dojrzewania. Wiem też, że łatwo mi dyskutować, kiedy młodzież nie ma ochoty na czytanie, a tym bardziej na słuchanie starszych. Jeśli zatem młodzieży nie przekonałam, to przynajmniej mam nadzieję, że przekonałam rodziców i pedagogów. Do przeczytania książki oczywiście, ale głównie, do obserwowania swoich podopiecznych, bo tragedia zawsze ma jakieś poprzedzające symptomy, które niestety są zazwyczaj lekceważone.
Sardegna

"Niewidzialny" Mari Jungstedt


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: Bellona
Liczba stron: 348
Moja ocena : 4/6

Pierwsza część serii, opowiadająca o sprawach kryminalnych, rozwiązywanych przez inspektora Andersa Knutasa, rozgrywająca się na Gotlandii, została już zrecenzowana na wielu Waszych blogach. W moje ręce dostała się dość późno, a to za sprawą portalu Giełda Mamy, w którym można upolować za punkty fajne rzeczy.
Fabuła powieści "Niewidzialny" była mi znana pobieżnie. Słyszałam o tym, że książka jest pierwszą częścią serii, więc nastawiałam się na coś podobnego jak saga Camilli Lackberg. Jednak po lekturze stwierdzam, że jest to bardzo przeciętny kryminał.
Pozytywną cechą książki jest na pewno to, że akcja toczy się już od pierwszej strony. Nie ma żadnych zbędnych wstępów, niepotrzebnej analizy sytuacji, niczego nie wnoszących wątków pobocznych. Po prostu książkę czyta się bardzo szybko i przyjemnie, wgłębiając się w sprawę kryminalną od pierwszej do ostatniej strony. Rozdziały są bardzo krótkie, przez to tempo czytania znacznie wzrasta.

Jeśli chodzi o samą akcję, to pewnie jest większości znana: w czerwcu, na gotlandzkiej plaży, przypadkowy przechodzień, znajduje bestialsko okaleczone zwłoki młodej kobiety. O mord zostaje oskarżony narzeczony kobiety. Wiele poszlak wskazuje właśnie na niego. Jednak jak można się domyślać, książka nie byłaby zaskakującym kryminałem, gdyby nie fakt, że zabójcą jest zupełnie ktoś inny. Ktoś, kto bardzo dobrze znał ofiarę i zabił w akcie przerażającej zemsty, którą planował przez lata.
Podsumowując, książkę polecam osobom, które lubią rozerwać się przy jakiejś niezbyt zawiłej zagadce kryminalnej. Na jeden wieczór jak najbardziej się nada. Może powieść to nie jest mistrzostwo świata, ale poziom trzyma i ja na pewno sięgnę, z ciekawości po pozostałe części sagi.
Sardegna

"Emil ze Smalandii" "Lotta z Ulicy Awanturników" Astrid Lindgren


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: Polityka
Liczba stron: 103
Moja ocena : 5/6

Szczytna akcja Cała Polska Czyta Dzieciom, nie jest Wam pewnie obca. Również moja szkoła patronuje temu przedsięwzięciu, a dzięki temu zostaliśmy zaopatrzeni w przepiękną, moim zdaniem, serię książek dla młodych czytelników.
Wybieram sobie dowolny tomik i czytam mojej grupie dzieciaków. W zeszłym roku czytałam "Bajki wierszem" wielu autorów i "Moje drzewko pomarańczowe" José Vasconcelos. W tym roku, postanowiłam zaznajomić moich podopiecznych, z książkami pani Astrid Lindgren. Zrobiłam to nie do końca bezinteresownie, gdyż sama nie czytałam nigdy żadnej powieści autorki. Są mi zatem obce wszelkie zachwyty nad "Dziećmi z Bullerbyn", a za Pippi jakoś nie przepadam.
I tak moje wrażenia po lekturze są baaardzo pozytywne. Aż na samo wspomnienie się uśmiecham!

Tytułowy Emil to czteroletni psotnik, mieszkający wraz ze swoja rodziną na wiejskiej farmie. Jak na prawdziwego gałgana przystało, jego wybryki są mieszanką niebezpiecznych wypraw, szukania przygód i poznawania nowych rzeczy. I tak, dowiemy się, dlaczego Emil wciągnął swoją malutką siostrzyczkę, Idę, na maszt, jak skończyła się wyprawa Emila na festyn, w siodle starej kobyły, i co się stało z wazą, włożoną na głowę psotnika. Opowiadania są bardzo zabawne, w trakcie słuchania dzieci zaśmiewały się do łez :) ja zresztą też nie mogłam ukryć uśmiechu. Niesforny Emil bardzo kojarzył mi się z Mikołajkiem. Obaj są uroczymi łobuzami, którzy potrafią zjednać sobie otoczenie.

"Lotta z Ulicy Awanturników" to znacznie krótsze opowiadanie, przedstawiające dzień z życia czteroletniej dziewczynki, która również nie należy do aniołków. Lotta jest przekornym łobuziakiem, który na złość mamie wyprowadza się z domu. Lotta kojarzyła mi się z moim osobistym dzieckiem - 3 letnią Anią. Miałam wrażenie, że ktoś opisał jakiś dzień wyjęty z naszego rodzinnego życia.
Obie opowiastki są pełne humoru i ciepła rodzinnego. Bardzo serdecznie polecam zarówno dzieciom, jak i ich rodzicom.
Sardegna

Stos wrześniowy cz.2 i inne podsumowania


posted by Sardegna on

2 comments

Mój drugi wrześniowy stos prezentuje się następująco:


Nie jest może zbyt okazały, ale ja się tym nie przejmuję . W stosie znalazły się:
1."Tajemnica April" S. Howath
2. "Rasa drapieżców" S. Lem
3. "Mówca umarłych" O.S. Card
4. "Kubuś Fatalista i jego pan" D. Diderot - wszystkie knigi zostały pobrane na Podaju.

Wrzesień był dla mnie bardzo szczęśliwym miesiącem, jeśli chodzi o wygrane książki w konkursach blogowych. Udało mi się zdobyć aż 3 książki:

* "Samotne ojcostwo" Anny Dudak - wygrałam u Agi z CZYTAM BO LUBIĘ
* "Córki łamią zasady" Joanny Philbin - wygrana u Komety z ZACZYTANIA
* "Zapomniałam, że Cię kocham" Gabrielle Zevin - zdobyta u Violet i Martycji z NASZYCH RECENZJI

Zdjęcia otrzymanych prezentów, zaprezentuję, kiedy do mnie dotrą.

Jeśli chodzi o miesiąc wrzesień, był czytelniczo bardzo udany. Mój książkowy wynik w pełni mnie zadowala. W tym miesiącu przeczytałam 9 książek:

1. "Pracująca dziewczyna" Nicola Kraus, Emma McLaughlin- 2
2. "Jak się pozbyć Matthew?" Jane Fallon - 5
3. "Brühl" Józef Ignacy Kraszewski - 3
4. "W pogoni za wiatrem" Steve Hamilton - 3
5. "Samotność o północy" Barbara Erskine - 4
6. "Po nie swoich stronach łóżka" Alix Girod de L`Ain  - 5
7. "Trzy" Piter Murphy - 3
8. "Emil ze Smalandii. Lotta z Ulicy Awanturników" Astrid Lindgren - 5
9. "Niewidzialny" Mari Jungstedt - 4

Z najlepszą książkę tego miesiąca uważam "Po nie swoich stronach łóżka", której recenzja TU. Rozczarowanie miesiąca to "Pracująca dziewczyna", o której pisałam TUTAJ. W tym miesiącu zaliczyłam też jeden e-book (pierwszy w moim życiu, przeczytany w całości na komputerze) i jedną część rewelacyjnej serii Polityki "Cała Polska Czyta Dzieciom".

Jeśli chodzi o wyniki wrześniowej ankiety, w głosowaniu wzięło udział 17 osób, czyli o 4 osoby więcej niż w miesiącu poprzednim. Pierwsze miejsce w rankingu zajęła "Syrenka" Camilli Läckberg, która zdobyła 29%, czyli głosów 5. Miejsce drugie, z wynikiem 3 głosów (17%), zajęły ex aequo dwie książki: "Dziewczynki ze świata maskotek" Anji Snellman oraz "Nasza Klasa i co dalej" Ewy Lenarczyk.
Wszystkim bardzo dziękuję za zaangażowanie i udział w rankingu. Bardzo proszę o zaznaczenie swoich odpowiedzi w kolejnej ankiecie.
Przypominam jeszcze o mojej rozdawajce, do której można się zapisać do dnia 16 października. Szczegóły znajdziecie TUTAJ. Pozdrawiam wszystkich jesiennie i życzę udanej niedzieli.
Sardegna

10 000 wyśietleń


posted by Sardegna on

48 comments

No i nadeszła ta chwila! Ani się obejrzałam, a na liczniku wyskoczyła magiczna liczba 10 000 wejść! Oczywiście było to parę dni temu, ale jakoś nawał obowiązków mnie powalił i dopiero dziś udało mi się napisać notkę. Strasznie się cieszę, że miło przyjęliście mnie do swojego grona blogowiczów, odwiedzacie moją stronę i wpisujecie komentarze. Bardzo wszystkim za to dziękuję! A w ramach podziękowań, chciałabym nagrodzić kogoś, wśród osób chętnych, takim oto zestawem:


Jeżeli ktoś ma ochotę otrzymać "Przepaść" Evansa i dwie zakładki z logo akcji Cała Polska Czyta Dzieciom, wystarczy zgłosić to w komentarzu poniżej i wkleić na swojej stronie zdjęcie z informacją o mojej zabawie. Na zgłoszenia czekam do 16 października, a zwycięzcę wybierze moja Ania.
Dla drugiej osoby przewidziałam małą nagrodę pocieszenia:


Oczywiście osoby nie posiadające bloga, też moją brać udział w zabawie, wystarczy podać w komentarzu swój mail. Jeszcze raz, bardzo dziękuję za te 10 000 wejść i wspólnie spędzony czas w książkowej blogosferze.

Sardegna

"Trzy" Piter Murphy


posted by Sardegna on , , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron: 184
Moja ocena : 3/6

Debiutancka powieść Pitera Murphy, czyli znajomego blogera Piotra, krąży już od jakiegoś czasu w blogosferze, zbierając zarówno pochlebne jak i krytyczne opinie. Postanowiłam dołączyć swoje trzy grosze i wypowiedzieć się w tej kwestii. Na początek stwierdzam, że miło jest znać autora czytanej powieści (choćby tylko wirtualnie).

W zeszłym tygodniu rozpoczęłam swoją przygodę z Wydawnictwem RW2010 i jako pierwszy w kolejce pobrałam powyższy e-book. Nie jestem zwolenniczką e-booków i powiem szczerze, że ten jest pierwszym, który przeczytałam w takiej formie, w całości. To chyba dobrze o nim świadczy, gdyż pokonałam swoją niechęć do czytania na komputerze i skusiłam się na lekturę. Na pewno pomogła mi w tym duża czcionka i rozdzielenie treści książki na podrozdziały. Dzięki temu, przeczytane strony przesuwały się po ekranie błyskawicznie.

Jeśli chodzi o treść powieści, to chyba jest już większości znana.
W podkarpackiej wsi Kotań, splatają się losy trzech kobiet. Marię, Ewelinę i Martę dzieli wszystko: pochodzenie, wiek, wykształcenie. Każda z nich znajduje się na innym etapie życia, ma problemy rodzinne i osobiste. Kiedy dojdzie do spotkania owych kobiet, w ich życiu nastąpi przełom. Będą musiały zmierzyć się z demonami przeszłości, przeżyć osobiste dramaty, ale dzięki temu, odmienią na lepsze swój dalszy los. Jak do tego dojdzie, kto będzie miał w tym udział i czy historia TRZECH będzie miała szczęśliwe zakończenie, tego już nie zdradzę.

Jeśli chodzi o moje wrażenia, to atutem historii na pewno określę fakt, iż historię czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Treść strasznie wciąga. Kończąc podrozdział, aż kusi żeby doczytać następny.
Kolejno, fajnie, że konwencja powieści obyczajowej została wzbogacona o wątek kryminalny (chociaż jak dla mnie, nie do końca wyjaśniony). Dzięki temu akcja nie jest nużąca, a w sennej wiosce "coś się dzieje". Fabuła powieści nie jest może super oryginalna, ale na pewno spójna, co jest bardzo ważne, gdyż tego często brakuje w debiutach. Podsumowując: autorowi gratuluję odwagi i udanego, literackiego startu.

Sardegna

"Po nie swoich stronach łóżka" Alix Giirod de l'Ain


posted by Sardegna on , , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 238
Moja ocena : 5/6

Jeżeli ktoś czytał "Mężczyźni są z Marsa, kobiety z Wenus" i mu się podobało, nie będzie zawiedziony lekturą powyższej powieści. książka jest fajnym połączeniem zabawnego, ciepłego, kobiecego czytadła, powieści obyczajowej i poradnika, dla znudzonych prozą życia, małżeństw.

Hugo i Ariana są na pozór szczęśliwym małżeństwem, z paru letnim stażem. Mają dwójkę udanych, dorastających dzieci, fajny dom i dobrze płatne posady. Jednakże obojgu zaczyna czegoś w życiu brakować. Ariana czuje, że popadła w kołowrotek obowiązków pracującej mamy (skąd ja to znam).  Ma wrażenie, że w jej ustabilizowanym życiu nic się zmieni i nic nowego nie spotka. Jest zmęczona wykonywaniem codziennych czynności, obecność dzieci nie sprawia jej już przyjemności, staje się drażliwa i niezadowolona. Pakiet problemów dopełnia ekipa remontowa, która opóźnia prace na parterze domu i w ogóle nie zwraca uwagi na prośby i groźby gospodyni.

Hugo, jako właściciel dobrze prosperującej firmy budowlanej, również zaczyna odczuwać zmęczenie codziennymi obowiązkami. Ma wrażenie, że traci kontakt z dziećmi, ponieważ widuje je tylko wieczorami. Chciałby na spokojnie zająć się rodziną i odpocząć. Pewnego wieczoru, po kolejnej kłótni, Ariana i Hugo wylewają swoje żale i oświadczają, że ich współmałżonkowie mają życie o jakim oni marzą. W związku z tym, postanawiają przeprowadzić eksperyment, w którym na rok czasu, zamienią się rolami. I wszystko przebiega zgodnie z planem, do czasu kiedy Ariana staje się mentalnie prawdziwym mężczyzną a Hugo prawdziwą kobietą. A jaki wpływ będzie miała ta zamiana ról na rodzinę bohaterów, dowiecie się po lekturze książki.

Fajna, nie da się ukryć, raczej kobieca książka, ale mężczyźni też znajdą w niej coś dla siebie. Jeśli czujecie zmęczenie codziennymi obowiązkami, pracą, dziećmi i myślicie, że inni mają lepiej, warto po książkę sięgnąć. Ja po lekturze stwierdziłam, że na żadną zamianę, z nikim nie mam najmniejszej ochoty. I niech tak zostanie.
Sardegna

"Samotność o północy" Barbara Erskine


posted by Sardegna on , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Prószyński i S - ka
Liczba stron: 573
Moja ocena : 4/6

Gdy zerknęłam na okładkę i opis książki, w pierwszym momencie pomyślałam, że to romans z wątkiem grozy w tle. Jednak w Biblionetce powieść sklasyfikowano jako horror. Zaciekawiło mnie to na tyle, że postanowiłam stwierdzić, do czego bliżej w powieści: do ckliwej historii miłosnej, czy do przerażającej i mrocznej opowieści.
Teraz po lekturze, mogę skłonić się bardziej w stronę grozy. Oczywiście nie jest to horror na miarę Nekroskopu czy przerażających (niektórych) opowieści Mastertona, ale ma fajnie momenty i trzyma w napięciu. Nie jestem raczej zwolenniczką horrorów. Nie czytałam ich zbyt wiele i żaden ze mnie znawca gatunku. Wiem jednak co mnie zdrowo przeraża, a co daje dreszczyk emocji i przestrachu. "Samotność o północy" zaliczę do "leciutkiego" horroru.

Kate jest uzdolniona pisarką i właśnie przeżywa zawód miłosny. Aby dojść do siebie, za namową znajomego, wynajmuje domek nad brzegiem morza, w hrabstwie Essex. Chatka nie jest jednak przytulnym gniazdkiem, tylko samotnym domkiem nad urwiskiem, który w środku zimy, w żaden sposób nie jest przytulny. Jedynymi sąsiadami Kate stają się właściciele domostwa, którzy mieszkają w swej farmie, niedaleko. Mają oni syna... i tutaj powiecie... romansidło...a wcale nie!
W każdym razie, Greg chce pozbyć się dziewczyny, gdyż zajęła jego miejsce do twórczej pracy malarskiej. Alison, młodsza siostra Grega też nie jest przychylnie nastawiona do Kate. Nowa lokatorka, swoją ciekawością, przeszkadza jej w pracy archeologicznej, w pobliżu urwiska. Kiedy w domku Kate zaczynają się dziać dziwne rzeczy, dziewczyna jest przekonana, że ktoś robi jej głupie kawały. Jednak sytuacja wymyka się spod kontroli, kiedy okazuje się, że archeologicznym znaleziskiem Alison stał się grób z czasów rzymskich. Okolicę zaczynają nawiedzać dziwne siły, a ludzie giną w tajemniczych okolicznościach. Dodatkowo, zła pogoda odcina farmę i chatkę od reszty świata, a Kate podejmuje walkę o przetrwanie.

Podsumowując, powieść ma świetny początek. Naprawdę wciągający i dający dreszczyk emocji. Potem jest niestety gorzej. Akcja ciągnie się ciągnie w nieskończoność. Bohaterowie chodzą tam i z powrotem. Straszna dłużyzna. Na szczęście retrospekcje z czasów rzymskich umilają czas oczekiwania na zwrot współczesnej akcji. Szkoda, że historia bohaterów rzymskich nie została rozbudowana. Ten wątek wydaje mi się znacznie bardziej interesujący i z chęcią przeczytałabym o szczegółach tragedii, która rozegrała się w owych czasach.  W końcu jednak akcja nabiera tempa i zakończenie (choć nie najwyższych lotów) jest zadowalające. Moim zdaniem, powieść spokojnie zmieściłaby się w 300 stronach.
Mimo dużej liczby stron, książkę czyta się łatwo i szybko Jeśli ktoś ma ochotę na coś innego niż kobiece czytadło/kryminał/romans, w ciemny, ponury, jesienny wieczór, polecam.
Sardegna

Stos wrześniowy cz.1


posted by Sardegna on

8 comments

Z lekkim opóźnieniem prezentuję mój pierwszy wrześniowy stos. Nie jest może jakoś szczególnie imponujący, ale mnie to nie zasmuca, gdyż na brak literatury nie narzekam . Oto moje zdobycze:



1. "Samotność o północy" i "Dom ech" B. Erskine
2. "Trans Atlantyk" W. Gombrowicz - trzy z bytomskiego targu staroci
3. "Dziewczęta z Nowolipek" P. Gojawiczyńska - z Podaja
4. "Po nie swoich stronach łóżka" Alix Girod de L`Ain- z portalu DamBoMam
5. "Niewinny" H. Coben - moją Cobenową kolekcję wzbogaciła za całe 7 zł Biedronka

Natomiast widniejący z boku audiobook  "Kryptonim Posen" to wygrana w konkursie u Roberta (przynadziei) na blogu Notatnik kulturalny. Zrobię teraz małą reklamę, bowiem blog ten jest świetny i jestem jego wierną fanką. Aktualnie trwa tam konkurs, w którym nagrodą jest "Czerwona apokalipsa". Dodam, że w paczce z audiobookiem otrzymałam od autora bloga całą masę niespodzianek min. knigę "Wierność w stereo". Po prostu oniemiałam kiedy otworzyłam przesyłkę. Jeszcze raz bardzo Ci Robercie dziękuję :)  

Na koniec dodam tylko, iż zbliża się 10 000 wejść na stronę mojego bloga. Z tej okazji rozlosuję wśród chętnych jakieś niespodzianki. Zapraszam zatem do zaglądania. Pozdrawiam wszystkich pracowicie i remontowo
Sardegna

"W pogoni za wiatrem" Steve Hamilton


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: Amber
Liczba stron: 245
Moja ocena : 3/6

Miałam ochotę na jakiś niezbyt krwawy kryminał. Ot, jakaś zagadka do rozwiązania. Sięgnęłam po Hamiltona, którego jakiś czas temu pobrałam na Podaju. A podtytuł "Kryminał z klasą" brzmiał zachęcająco.

Rzecz dzieje się na zasypanych śniegiem i skutych lodem, brzegach jeziora Michigan. To właśnie tam, w zapomnianej przez Boga i ludzi wiosce, zaszył się Alex McKnight. Kiedyś policjant w Detroit, a obecnie prywatny detektyw, szuka na odludziu ciszy i spokoju, po nieudanej akcji, w której zastrzelono jego partnera (trochę banalne, no nie?). Pewnego dnia, w sam środek tego zimnego pustkowia, trafia dawny przyjaciel Alexa - Randy. Spotkanie dawnych znajomych nie jest jednak przypadkowe. Randy prosi Alexa o przysługę. Pragnie odnaleźć swoją młodzieńczą miłość - Marię, która zaginęła z dnia na dzień, trzydzieści lat temu. Początkowe poszukiwania kobiety nie dają większych rezultatów. Przełomem w sprawie staje się odnalezienie pewnego adresu zamieszkania. Po dotarciu na miejsce, zamiast Marii, na Alexa i Randy'ego czeka dwóch uzbrojonych mężczyzn, którzy atakują, nie czekając na wyjaśnienia. Gdzie i dlaczego ukrywa się Maria? Jaką tajemnicę skrywa?  Kim jest Harwood? I co próbuje ukryć przed Alexem jego przyjaciel? Na te i inne pytania znajdziecie odpowiedź, czytając powieść do końca.

Ostrzegam: nie jest to kryminał najwyższych lotów. Intryga jest dziwnie zagmatwana a bohaterowie działają pod wpływem jakiś nienormalnych pobudek. Coś się dzieje, ale właściwie nic to do akcji nie wnosi. Ktoś się ukrywa, ale za chwilę dzwoni do prześladowcy. Najpierw kogoś biją, a za chwilę siedzą razem przy stole...przy kawie dodam...Dużo niepotrzebnych zwrotów akcji i nic nie wnoszących dialogów. Poza tym, w książce znajduje się strasznie dużo opisów gry w baseball. Może jest to uzasadnione, gdyż bohaterowie znają się właśnie z drużyny sportowej, w której grali razem przed laty. Ale czytanie po raz kolejny opisu jakiegoś meczu sprzed lat jest strasznie nużące. Dobrze, że powieść ma tylko 245 stron, więc jakoś dotrwałam do końca. Gdyby miała więcej stron - to byłaby masakra. Powieść oceniam na trójkę, a notę podwyższa tylko surowy i mroźny klimat, który dzielnie trzymał fason.
Sardegna

"Brühl" Józef Ignacy Kraszewski


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Liczba stron: 306
Moja ocena : 3/6

"Brühl" to mój trzeci wkład w Projekt Kraszewski. I chyba muszę sobie zrobić małą przerwę od książek historycznych, bo czytanie tejże powieści nie sprawiło mi zbyt dużej przyjemności.
Ja w ogóle mam awersję do tematyki historycznej, ale Projekt wciągnął mnie na tyle, że przełamałam się i sięgnęłam po dzieła, których nigdy z własnej woli z półek bym nie ściągnęła. I tym sposobem zapoznałam się z "Hrabiną Cosel", którą uważam za mistrzostwo, po prostu. Zapragnęłam natychmiast przeczytać drugi tom trylogii saskiej i sięgnęłam po "Brühla".


Powieść przedstawia losy Henryka Brühla, pierwszego ministra Saksonii i faworyta Augusta III. Na początku poznajemy Brühla, jako pazia króla Augusta II. Obserwujemy sposoby, jakimi zdobywał kolejne urzędy i znajomości, wkradł się w łaski króla, a po śmierci monarchy, stał się prawą ręką jego syna. Jesteśmy świadkami walki o władzę i wpływy na królewskim dworze. A wszystko to odbywa się w scenerii czasów saskich. Jednak w książce nie znajdziemy rozległych opisów bali, przyjęć, polowań i jarmarków, jakie towarzyszyły historii Hrabiny Cosel i nieodzownie kojarzą się z czasami saskimi. W tej powieści dominuje władza, polityka, kulisy walki o wpływy i intrygi. Dla mnie najciekawszym wątkiem w powieści był finał konfliktu Brühla ze swoim największym rywalem, faworytem króla, Józefem Sułkowskim. Konflikt przebiegał nieformalnie, a za sprawą knowań i układów, Sułkowski został oddalony z Drezna. Wtedy nieograniczona władza i najważniejsze urzędy saskie zostały skupione w rękach Brühla.

Sięgając po powieść, nie spodziewajcie się zawrotnej akcji czy rozbudowanej fabuły. Historia toczy się powoli, obracając się w świecie polityki i dworskich układów. Ja nie jestem zwolenniczką takiej formy, więc miałam chwile załamania i chciałam książkę odłożyć na półkę. Jednak trzeba się przełamywać i nie zniechęcać, więc powieść dokończyłam. Oczywiście lektury nie żałuję, gdyż dzięki Projektowi poznałam bliżej kolejną historyczną postać, która wcześniej była mi zupełnie obca.
Sardegna

"Jak się pozbyć Matthew?" Jane Fallon


posted by Sardegna on , , , , ,

7 comments

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 400
Moja ocena : 5/6

Miałam ochotę na czytadło. Już ostatnim razem kiedy sięgałam po "Pracująca dziewczynę". Jednak wtedy moja potrzeba nie została zaspokojona, o czym napisałam TUTAJ. A dzisiaj - jak najbardziej, dostałam czytadło i to bardzo konkretne. "Jak pozbyć się Matthew?" patrzyło na mnie ze stoiska z książkami, na sobotnim targu staroci.
Właściwie tytuł i nazwisko autorki, nic mi nie mówiły, ale zaryzykowałam.
Cena - 4 zł i ładne wydanie mówiły, żeby przygarnąć. No więc książkę kupiłam i nie żałuję.

Fabuła nie jest w prawdzie odkrywcza: Helen, 40 letnia niezależna kobieta, jest zakochana z wzajemnością w  Matthew. Związek tych dwojga trwa już 4 lata, ale mimo to wiele w nim wzajemnej fascynacji, udanego seksu, przyjaźni i zrozumienia. Niby nic nadzwyczajnego, poza faktem, że Matthew jest od niej o 15 lat starszy, jest jej szefem, od lat mężem Sophie i ojcem dwóch córek. Wcale nie zamierza rozstać się z żoną i nie ukrywa tego faktu przed Helen.
Kobieta zaczyna być znudzona takim rozwojem sytuacji. Chce mieć Matthew tylko dla siebie a kolejne samotne święta utwierdzają ją w przekonaniu, że ich związek nie ma przyszłości. Kiedy już podejmuje decyzję o rozstaniu, dzieje się coś niespodziewanego. Matthew staje w drzwiach jej mieszkania z walizkami i informuje, że odszedł od żony. Teoretycznie marzenie Helen się spełnia. Jest jednak małe ale... Matthew przestał być dla niej ważny. Kobieta zdaje sobie sprawę, że nie potrafi z nim spędzać całego dnia i nocy, drażnią ją jego przyzwyczajenia, różnica wieku, powiedzonka i zachowanie w pracy. Do tego dochodzą dwie nastoletnie córki Matthew, które próbują uprzykrzyć jej życie, wredne koleżanki z biura, które żądne sensacji śledzą jej każdy krok oraz Sophie, która niespodziewanie staje się jej ... najlepszą przyjaciółką. Ale jak do tego dojdzie, to nie zdradzę.

Fajna historia zawiłych intryg i pokręconych relacji. Będzie zabawnie i tragicznie zarazem. Dostaniemy też morał pod tytułem: "uważaj o czym marzysz, bo to może się spełnić" oraz "nie wolno kraść cudzych mężów", pod czym akurat podpiszę się obiema rękami. Książkę czyta się łatwo i przyjemnie, mimo pokaźnych rozmiarów i 400 stron. Sympatyczny umilacz i odstresowywacz po całym dniu siedzenia w szkole.
P.S. Kto powiedział, że nauczyciel pracujący na pół etatu wychodzi ze szkoły punktualnie? Nikt. Aha, to by się zgadzało. Pozdrawiam
Sardegna

"Pracująca dziewczyna" Nicoka Kraus, Emma McLaughlin


posted by Sardegna on , , , , ,

11 comments

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 350
Moja ocena : 2/6

Niestety, dziś miła nie będę. Okładka i opis z tyłu książki kusiły. Miałam otrzymać kobiecą powieść, coś jakby pióra Lauren Weisberger. Niemal nowy "Diabeł ubiera się u Prady". Oczywiście, jak w reklamie, prawie, robi wielką różnicę...

Bohaterką powieści jest 24 letnia Girl. Dziewczyna pracuje w niewielkiej firmie, z której zostaje jednak zwolniona, za sprawą apodyktycznej i wyzyskującej swoich pracowników, szefowej. Ponieważ kończą się jej zasoby finansowe i jest w trakcie przeprowadzki, Girl dramatycznie poszukuje nowej posady. W końcu, za sprawą przypadkowo poznanego na imprezie mężczyzny, otrzymuje propozycję nie do odrzucenia. Guy załatwia jej posadę w wielkiej międzynarodowej korporacji. Praca wydaje się spełnieniem jej marzeń. Jest bardzo dobrze płatna, daje możliwości rozwoju, wyjazdów służbowych i innych profitów. W praktyce, okaże się jednak, że nowa posada nie jest taka idealna. Girl przeżywa upokorzenia ze strony szefostwa, jest dyskryminowana, obrażana i traktowana wulgarnie. Przeżywa wielki stres i ciągłe napięcie. W końcu czara goryczy się przelewa i Girl podejmuje radykalne kroki.

Tematyka książki nie jest może zbyt oryginalna, ale problem wydaje się ważny, i jeżeli nie jest dobrym materiałem na komedię lub czytadło, to na pewno sprawdziłby się w konwencji powieści obyczajowej z przesłaniem. Pomysł nie został jednak właściwie wykorzystany i przez to książka nie należy właściwie do żadnej z tych kategorii.
Mimo widocznego podobieństwa z "Diabłem...", nie ma w niej nic zabawnego. Postaci są bez wyrazu, bezosobowe, jak ich imiona/pseudonimy. W książce nie znalazłam ani jednej zabawnej sceny. Powiem więcej, ani jednej sympatycznej sceny czy momentu, który byłby po prostu fajny. Więc na pewno nie jest to umilające czas, czytadło.

Ze względu na poruszaną tematykę, molestowania i wyzysku w pracy, książka mogłaby uchodzić za powieść obyczajową. Jednak takąż również nie jest. Temat jest przedstawiony wulgarnie, momentami bezsensownie. Niektóre sytuacje nic do powieści nie wnoszą. Ogólnie przeżyłam wielkie rozczarowanie, ponieważ autorki  mają na swoim koncie powieść "Niania w Nowym Yorku", która jest bardzo interesująca, daje do myślenia i na pewno wysoko ją oceniam. Książki nie polecam. Nawet na długą podróż, ani na wolny wieczór. Najlepiej już o niej zapomnę i wezmę się za coś innego.
Sardegna

"Krew czasu" Maxime Chattam


posted by Sardegna on , , , ,

1 comment

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 408
Moja ocena : 5/6

Moją fascynację francuskim autorem thrillerów, Maximem Chattamem, opisywałam na blogu już nie raz. Będąc w bibliotece, zauważyłam na półce powieść, której jeszcze nie czytałam. Więc obowiązkowo przytaszczyłam ją do domu. I pochłonęłam w jeden wieczór.
Na początku powiem, że "Krew czasu" odbiega trochę od konwencji krwawych thrillerów Chattama. Jak pisałam wcześniej w jego trylogii "Otchłań zła" i "Drapieżcach", dużo się działo, było strasznie i krwawo. Tutaj brutalnych przestępstw jest znacznie mniej. Powieść jest utrzymana w klimacie zagadki, jak u Dana Browna. Można też w niej doszukać się niewielkiego podobieństwa z "Imieniem Róży".

Akcja powieści toczy się w dwóch sceneriach. Główny wątek obejmują wydarzenia dziejące się w 2005 roku w Paryżu. Marion, sekretarka w Zakładzie Medycyny Sądowej, przez przypadek staje się świadkiem wydarzenia, które będzie miało wpływ na życie jej rodaków. Na początku jest nieświadoma sytuacji i burzy jaką rozpętała. Dopiero groźby pod jej adresem uświadamiają jej, w jakim jest niebezpieczeństwie. W związku z tym zostaje poddana Programowi Ochrony Świadków, w ramach którego zostaje wywieziona w wielkiej tajemnicy, do klasztoru Mont-Saint-Michel. Tam, wędrując po korytarzach i starych bibliotekach, gmachu, odkrywa kolejną tajemnicę, zawartą w dzienniku pewnego Anglika, z 1923 roku. Okazuje się, że zagadkowy dziennik, poza Marion, interesuje jeszcze kogoś. Dziewczyna jest śledzona a jej życie w klasztornych murach jest w niebezpieczeństwie.

Równolegle z wydarzeniami w klasztorze, poznajemy historię dziennika. Jego akcja toczy się w Kairze z 1923 roku. Wtedy to w mieście doszło do kilku bestialskich mordów. Świadkowie wydarzeń twierdzą, że sprawcą jest ghul, postać z "Księgi tysiąca i jednej nocy". Wyjaśnieniem sprawy zajmuje się autor dziennika, Jeremy Matheson i jego egipski przyjaciel Azim. Sprawa przybierze dramatyczny obrót, kiedy to mężczyźni osobiście napotkają na sprawcę mordów i okaże się, że... to prawdziwy ghul...

Dwie, pozornie niezwiązane ze sobą historie, będą miały wspólny mianownik, a określić go będzie musiała Marion, w czasie swojego pobytu w klasztorze Mont-Saint-Michel.

Ogólnie mówiąc, autor miał fajny pomysł na powieść i pokazał, że sprawdza się w pisaniu historii o nieco innym klimacie, niż mrożące krew w żyłach, thrillery. Miłośnikom zagadek Dana Browna książka powinna przypaść do gustu.
Będę się powtarzać, ale powiem kolejny raz, że autor jest nieznany polskim czytelnikom. A to wielka szkoda. Poza tym Maxime Chattam będzie obecny na Katowickich Targach Książki. Z czego się ogromnie cieszę, bo mam osobistą "Otchłań zła" i stanę sobie w kolejce po autograf. W ogóle nakręcam się strasznie na to wydarzenie. Nie wiem w którą stronę się zwrócę najpierw, co obejrzę, kogo poszukam, co kupię i najważniejsze: czy wyjdę stamtąd przed zmrokiem?!  Jeszcze miesiąc. Pozdrawiam weekendowo

Sardegna

Podsumowanie czytelncze sierpnia i wyniki ankiety


posted by Sardegna on

3 comments

W dzisiejszym poście chciałam krótko podsumować sierpień, gdyż uważam go za całkiem udany czytelniczo miesiąc. Przeczytałam 10 książek:

1. "Syrenka" Camilla Läckberg  - 5
2. "Wampir z M-3" Andrzej Pilipiuk - 5
3. "Nowe lektury nadobowiązkowe 1997-2002" Wisława Szymborska - 5
4. "Dziewczynki ze świata maskotek" Anja Snellman - 5
5. "Hospicjum" Krzysztof Jednachowski - 3
6. "Ciężar milczenia" Heather Gundenkauf - 5
7. "Obwód głowy" Włodzimierz Nowak - 6
8. "Dopadnę Cię" Brenda Novak - 4
9. "Nasza Klasa i co dalej" Ewa Lenarczyk - 4
10. "Krew czasu" Maxime Chattam - 5

Z tego, jedną pozycję na potrzeby projektu Porozmawiajmy o książkach - TUTAJ, jedną dla Projektu Nobliści - TU, trzy książki otrzymane od wydawnictw - TATA i TA. Dwie książki biblioteczne i trzy z własnych zbiorów.  Odkryciem na 6kę okazał się być "Obwód głowy" W. Nowaka. Rozczarowaniem określę "Hospicjum" K. Jednachowskiego.

Podsumuję też sierpniową ankietę, która dotyczyła książek przeczytanych przeze mnie w lipcu. W ankiecie wzięło udział 13 osób. Na pierwszym miejscu wybraliście "Na gorącym uczynku" Cobena. Książka ta zdobyła aż 8 głosów czyli 61%. Drugie miejsce zdobyła "Hrabina Cosel" JIKa z 15% i 2 głosami. Bardzo dziękuję wszystkim za udział w ankiecie i zapraszam do zaznaczenia swojej odpowiedzi w następnej. Pozdrawiam serdecznie 
Sardegna