"Wiła. Czarny Staw" Robert Ziębiński


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

Wydawnictwo: Słowne
Liczba stron:  272
Moja ocena : 3/6
 
"Czary Staw. Wiła" Roberta Ziębińskiego to właściwie jedyna młodzieżówka, jaką udało mi się przeczytać w czasie urlopu. Pierwotnie chciałam czytać ją moim dzieciakom na głos (zawsze zabieram na wakacje coś do wieczornego czytania), ale kiedy zaczęliśmy lekturę, nijak nie mogliśmy się wciągnąć. Choć początek jest bardzo obiecujący, tajemniczy i trochę straszny, z każdym kolejnym rozdziałem jest niestety słabiej. Może to wynika z faktu, że jest to drugi tom przygód bohaterów z miasteczka Czarny Staw, o czym nie wiedziałam zabierając się za lekturę, i przez to kontekst poprzednich wydarzeń nie był zbyt jasny. W każdym razie, czytanie na głos się nie sprawdziło, bo z jednej strony brakowało nam znajomości tego, co działo się wcześniej, a z drugiej strony, nużyły opisy mające wyjaśnić czytelnikowi taki, a nie inny aspekt przygody. Dlatego też, skoro dzieci nie wykazały większego zainteresowania, postanowiłam doczytać książkę sama. 

Bohaterowie "Wiły" to czwórka przyjaciół zamieszkujących małe miasteczko Czarny Staw. Ze wspomnień Kamila, Akiry, Długiego i Niedźwiedzia dowiadujemy się, że mierzyli się oni już wcześniej z pewnymi nadprzyrodzonymi siłami, które postanowiły zamieszać w codzienności mieszkańców Czarnego Stawu, i że udało im się je pokonać. Zjawiska te miały coś wspólnego z okolicznym stawem, z którego słynie miasteczko, z zamieszkującym go demonem, a także wiązały się z rodzinną historią Kamila, który niedawno przeprowadził się do tej mieściny.
 
Nie do końca wiem, z czym przyszło się skonfrontować przyjaciołom, było to jednak na tyle groźne, że dzieciaki czują si wprawione w paranormalnym boju i nie wykazują specjalnego zdziwienia, kiedy przychodzi zmierzyć im się z kolejną taką sprawą. 
 
Nowy rok szkolny zaczyna się z przytupem. W szkole ktoś nagminnie niszczy szafki, jednak na nagraniu z monitoringu nie widać nikogo, kto byłby za to odpowiedzialny. Bohaterowie podejrzewają, że za zniszczeniami może tajemnicza istota, która w ten sposób stara się porozumieć się z otoczeniem. Kiedy więc zaczynają przyglądać się tej sprawie bliżej, faktycznie odkrywają, że to duch jakiejś kobiety straszy w szkole. Do tego, może on mieć coś wspólnego z wydarzeniami, do których doszło przed trzydziestoma laty w okolicznym domku w lesie, cieszącym się złą sławą. 
 
Więcej światła na sprawę może rzucić nauczycielka z pobliskiego liceum, pani Wiktoria Jasińska, problem polega jednak na tym, że kobieta zaginęła i nikt właściwie nie wie, co się z nią stało.
 
Nowy rok szkolny rusza pełną parą, a problemy bohaterów się mnożą, dzieciaki jednak się nie poddają i próbują odkryć, jaki to duch nawiedza ich miasteczko, co ma wspólnego z lokalna historią, jaki ma cel, kontaktując się z nastolatkami, i najważniejsze, jak można się go pozbyć. 
 
Przyjaciół, w ich walce wspiera ... kot babci Kamila, Pan Pulman, zwierzak, o którym można wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest zwyczajny. Jest to niesamowicie mądry i sprytny kot, który wie chyba więcej o nadprzyrodzonych zjawiskach, niż sami bohaterowie. Jest dość wiekowy i schorowany, ale się nie poddaje, a swoim doświadczeniem, jakkolwiek by to brzmiało, wspiera przyjaciół w ich poczynaniach. 
 
Historia wydaje się całkiem ciekawa, niestety moje wrażenia z lektury nie są do końca pozytywne. I to nie jest tak, że pokonała mnie nieznajomość tomu pierwszego, bo kto mnie zna, ten wie, że często czytam serię nie po kolei. Po prostu opowieść o sprytnych dzieciakach, które muszą zmierzyć się z kilkoma zjawiskami nadprzyrodzonymi, okazała się niepotrzebnie pogmatwana, zawierająca zlepek przypadkowych (jak dla mnie) wątków, ale co najważniejsze, nie była wciągająca, a to jednak jest kluczowa sprawa, kiedy po książkę mają sięgać młodzi czytelnicy. 
 
Na pewno nie jest to polska odpowiedź na "Stranger things", jak informuje nas opis okładkowy, choć mogłaby być, gdyby udało się autorowi skonstruować podobne napięcie i tajemniczą, ale wiarygodną intrygę. Niestety to, co nam proponuje, nie za bardzo porywa, mimo że zarys fabuły jest naprawdę obiecujący.
 
Sardegna

"Siostra" Louise Jensen


posted by Sardegna on , , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Burda
Liczba stron: 397
Moja ocena : 5/6
 
"Siostra" to thriller z gatunku gatunku domestic noir, który w pewien sposób, głównie konstrukcją fabuły i formą, przypomina mi "Dziewczynę z pociągu", "Pacjentkę", "Czasami kłamię" czy "Zaginioną dziewczynę". W powieściach tego typu właściwie nie do końca wiadomo kto jest kim, co się dzieje, kto jest tym dobrym, kto złym, i nie inaczej jest w tym przypadku, jednak w porównaniu z powyższymi tytułami "Siostra" nie jest opowieścią aż tak bardzo skomplikowaną i zagmatwaną. Ma tajemnicę, zaskakujący element w finale, ale większość wątków wyjaśnia się w trakcie, więc książka nie niesie takiego zaskoczenia, jak czytelnik oczekiwałby od takiego thrillera. 
 
Oczywiście nie zmienia to faktu, że z wielką chęcią zagłębiam się w opowieść o Charlie i Grace, czyli przyjaciółkach, które od najmłodszych lat, czyli momentu, kiedy ta pierwsza przenosi się do Greenfields z powodu pogmatwanych spraw rodzinnych, trzymają się razem. Grace wychowywana przez dziadków, próbuje poradzić sobie z osobistą traumą, stąd też w szkole czuje się zagubiona i niepewna siebie. Znajduje jednak oparcie w Charlie, jednej z najpopularniejszych dziewczynek w klasie, i mimo że początkowo spotyka się z niechęcią innych koleżanek, z czasem zostaje zaakceptowana i staje się ich nieodłączną towarzyszką. 
 
Dziewczynki tworzą bardzo zgraną paczkę, a z czasem do ich grona dołącza Dan, w którym po latach Grace zakochuje się z wzajemnością. Lata nastoletnie mijają trójce bohaterów bardzo przyjemnie, coś jednak przełomowego dzieje się w ich życiu coś, co sprawia, że Charlie wyjeżdża z miasta i przez lata nie daje reszcie znaku życia. Kiedy niespodziewanie wraca, przekazuje Grace dziwną wiadomość. Dziewczyny nie zdążą jednak wyjaśnić sobie wszystkich tajemnic i niesnasek, bowiem Charlie nieoczekiwanie umiera. 
 
Grace zrozpaczona po śmierci przyjaciółki nie może dojść do siebie, odsuwa się od Dana, z którym próbuje ułożyć sobie życie, pogrąża się w kilkumiesięcznej depresji obwiniając się za jej śmierć, a jej poczucie winy wzmaga tylko agresywna postawa matki Charlie i jej niechęć. 
 
Grace nie może znaleźć sobie żadnego celu w życiu, postanawia więc spełnić marzenie Charlie i odnaleźć jej biologicznego ojca. W trakcie poszukiwań Paula Lawsona, trafia na Annę, dziewczynę twierdzącą, że jest przyrodnią siostrą Charlie. Sympatyczna Anna, poszukująca informacji o swej nigdy nie poznanej krewnej, od razu zaskarbia sobie sympatie Grace, która upatruje w niej namiastkę zmarłej przyjaciółki. Ich zażyłość zaczyna jednak denerwować Dana, osaczonego przez nową znajomą jego ukochanej. 
 
Z czasem Anna rozgaszcza się w ich domu i zaczyna wtrącać do prywatnych spraw pary, przechodzącej wyraźny kryzys. Grace niepokoi się natomiast różnymi, niekoniecznie pozytywnymi sytuacjami, które w jej życiu zdarzają się niby przypadkowo. Dan wyraźnie nie ufa Annie, jednak Grace zapatrzona w nową przyjaciółkę nie da na nią powiedzieć złego słowa. Ciągle też ma w pamięci ostatnie słowa Charlie, jej myśli zaprząta więc tajemnica, którą przyjaciółka zabrała ze sobą do grobu.  
 
Sporo się dzieje w życiu Grace, jednak problemy, które ją atakują z każdej strony, pretensje Dana, dziwne zachowanie Anny sprawia, że kobieta jest strzępkiem nerwów, boi się własnego cienia i ma poczucie, że ktoś ją śledzi. Czy faktycznie Charlie miała jakąś tajemnicę, która zagraża bezpieczeństwu jej przyjaciółki? Co takiego wydarzyło się przed laty, że Grace miała nigdy o tym się nie dowiedzieć? No i najważniejsze pytanie, co ukrywa Anna i czy naprawdę chce zaszkodzić Danowi i jego żonie? 
 
Fabuła "Siostry" generuje wiele pytań, na szczęście daje też odpowiedzi, na które nie trzeba będzie długo czekać. Tak, jak napisałam na początku, powieść nie zaskakuje czytelnika jakoś spektakularnie, ale na pewno nie jest banalna i trzyma w napięciu do ostatniej strony, więc choćby dlatego warto po nią sięgnąć. Co ciekawe, "Siostrę" przeczytała w dwa wieczory moja czternastoletnia Córka, która ostatnio nie czyta niczego, a to dla mnie bardzo mocna polecanka. 
 
Sardegna

"Listy pełne marzeń" Magdalena Witkiewicz


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 368
Moja ocena : 6/6
 
"Listy pełna marzeń" to świąteczna powieść Magdaleny Witkiewicz, która, jako jedna z nielicznych, była brakującym elementem w mojej biblioteczce. Staram się być na bieżąco z nowymi powieściami, wychodzącymi spod pióra autorki, i w sumie mi się to udaje, jedynie powyższa książka jakoś mi umknęła. Kiedy więc niedawno "Listy..." trafiły do mojej biblioteczki, postanowiłam zabrać ją ze sobą na wakacje, tym bardziej, że moją małą tradycją stało się czytanie przynajmniej jednej książki świątecznej na letnim urlopie. W pięknych okolicznościach przyrody, zupełnie nieświąteczne historie wchodzą, jak złoto, i choć ich akcja rozgrywa się zimą, to fabuła jest na tyle uniwersalna, że można po nią sięgać właściwie o dowolnej porze roku.
 
Maryla Jędrzejewska ma już swoje lata, i choć nie posiada własnej rodziny, absolutnie nie jest samotna, ma bowiem wokół siebie wielu przychylnych, młodych ludzi. Jako że jest osobą bardzo ciepłą, rodzinną i otwartą, swoim stylem bycia stara się zarażać "podopiecznych", namawiając ich, aby również dzielili się dobrem i pozytywną energią. Młodzi przyjaciele uwielbiają Marylę, są też gotowi uchylić jej nieba i być na każde zawołanie, kobieta wyraźnie jest dla nich ważna i mają wobec niej jakiś dług wdzięczności do spłacenia.

Na początku nie wiadomo, czym zajmuje się Maryla i dlaczego jest tak ważna dla swoich znajomych, jednak z każdym kolejnym rozdziałem odsłania przed czytelnikami swoją prawdziwą twarz. Maryla jest bowiem takim nieoficjalnym świętym Mikołajem i przy współpracy miejscowego listonosza, pana Janusza, przejmuje listy dzieciaków do świętego z Laponii i w miarę możliwości stara się spełniać marzenia tych najbardziej potrzebujących. Oczywiście największą uwagę skupia na dzieciakach, które z różnych powodów, wymarzonych prezentów nie otrzymują od swoich własnych rodziców. Nie skupia się też na prezentach materialnych, chociaż czasami robi wyjątki, w głównej mierze jednak, upominkami wskazuje dzieciom drogę, daje impuls do zmiany, zapoczątkowuje pasję i daje szansę na spełnianie marzeń. 
 
W taki nieformalny, trochę zawoalowany sposób, przez ostatnie trzydzieści lat, Marylka pomaga bardzo wielu dzieciakom. Dzięki jej wsparciu mała dziewczynka marząca o grze na pianinie została słynną pianistką, inna, znaną w całym kraju artystką rękodzieła, ubogi chłopak z sąsiedztwa został słynnym kardiochirurgiem, a kolejny cenionym informatykiem. 
 
Marylka nie zapomina o swoich podopiecznych, a oni pamiętają o swojej dobrodziejce. Stąd też kobieta nie może narzekać na samotność. Pomaga swoim przyjaciołom w pozbyciu się nieśmiałości, czasami jest dla nich swatką, czasami przyjaciółką której można się ze wszystkiego zwierzyć, coś podpowiada, coś organizuje, jest takim dobrym duchem dla bliższych i dalszych znajomych, poświęcając całą energię innym, zapominając trochę o sobie. W ten sposób spłaca tez niejako dług wdzięczności pani Gertrudzie, swej dawnej opiekunce, która kiedyś wsparła Marylkę, dając jej szansę na nową rzeczywistość.
 
Życie osobiste Marylki bowiem, nie jest do końca udane. Od lat spotyka się z listonoszem Januszem, jej dawną miłością, jednak traktuje go raczej jako przyjaciela, niż ukochanego. I mimo tego, że mężczyzna nieustannie prosi o szansę, Marylka nie potrafi zmienić swego nastawienia i zapomnieć, że Janusz kiedyś bardzo ją skrzywdził. 
 
Każdy kolejny rozdział "Listów pełnych marzeń" odkrywa kawałeczek historii Marylki, i to zarówno tej z przeszłości młodej dziewczyny mającej głowę pełną ideałów, jak i współczesnej, pomocnicy świętego Mikołaja, skupionej na czynieniu dobra i wspierającej tych, którzy najbardziej tego potrzebują. 
 
"Listy pełne marzeń" są nieco inne od książek, do których autorka ostatnio nas przyzwyczaiła, ale dzięki temu uważam też, że jest to wyjątkowa historia. Powiem więcej, jest to jedna z fajniejszych powieść Magdy, przede wszystkim niebanalna i fajnie rozbudowana (czego mocno brakowało mi w "Srebrnej łyżeczce" czy "Córce generała"). Pomieszanie chronologiczne sprawia, że czytelnik musi się troszkę nagłowić, aby ułożyć historię Maryli, Janusza i ich podopiecznych w jedną całość. 
 
Jak to u Magdy bywa, każda jej powieść niesie mądre przesłanie, i nie inaczej jest tym razem. Warto sobie przypomnieć, że pomaganie i bycie otwartym na drugiego człowieka zawsze jest w cenie, a dobro wraca, i to podwójnie. Bardzo polecam tę świąteczną opowieść o nietypowym Mikołaju i gwarantuję, że można czytać ją nawet w środku upalnego lata.
 
Sardegna

"Baśniobór. Klucze do więzienia demonów" Brandon Mull


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 544
Moja ocena : 5/6
 
Tym oto sposobem kończymy naszą przygodę czytelniczą z "Baśnioborem". Wspaniałe to było doświadczenie i nie mam na myśli tutaj tylko opinii mojego syna, ale także moją, bowiem i ja świetnie się bawiłam, czytając o perypetiach bohaterów, z którymi przez te pięć tomów nieźle się już zżyłam.
 
Poniższy tekst może zawierać SPOJLERY, poszczególne tomy ściśle się bowiem ze sobą łączą.
 
Powyższy tom, czyli "Klucze do więzienia demonów" zamyka pięcioczęściową serię przygód rodzeństwa Kendry i Setha Sorenssonów, którzy musieli przejść naprawdę długą drogę i zmierzyć się z wieloma przeciwnościami losu, aby uchronić nie tylko Baśniobór, czyli rezerwat zajmujący się ochroną magicznych stworzeń, ale także cały świat, przed zagładą. Zniszczenie ludzkości i współczesnego świata miało się dokonać wraz z otwarciem magicznego więzienia demonów, Zzyzyxu, który przetrzymywał przez setki tysięcy lat najgorsze istoty, jakie tylko można sobie wyobrazić. Więzienie, jak do tej pory, szczelnie zapieczętowane, na skutek działalności Stowarzyszenia Gwiazdy Wieczornej, zaczyna powoli łamać bariery zabezpieczające, a wizja jego otwarcia jeszcze nigdy nie była taka wyraźna.
 
Sfinks, przywódca Stowarzyszenia Gwiazdy Wieczornej, który początkowo wspierał Rycerzy Świtu, przeszedł na ciemną stronę mocy, skrupulatnie planując otwarcie Zzyzyxu, po to, aby trzymać największe demony w szachu i dzięki nim osiągnąć panowanie nad całym światem. Sukcesywnie realizuje swój plan zbierając klucze do otwarcia więzienia. Z poprzednich tomów wiadomo, że kluczami są artefakty o wyjątkowej mocy: Translokator, Piaski Świątyni, Krynica Nieśmiertelności, Chronometr i Okulus. Każdy z nich ma inną moc i może swojemu właścicielowi pomóc przenosić się w czasie, leczyć rany, widzieć każdy zakątek Ziemi, przetransportować się w dowolne miejsce czy zapewnić nieśmiertelność. 
 
O tym, jak bohaterowie próbowali znaleźć artefakty przed Stowarzyszeniem, aby ukryć je w bezpiecznym miejscu i nie dopuścić do ich przejęcia przez wroga, można przeczytać w poprzednich tomach ("Baśniobór", "Gwiazda Wieczorna wschodzi" ,"Plaga cieni", "Tajemnica Smoczego Azylu"). I kiedy wydaje się już, że misja rodzeństwa Sorenssonów oraz ich sojuszników zakończy się sukcesem, pewna sytuacja doprowadza do tego, że wszystkie artefakty zostają przez nich utracone i trafiają w ręce wrogiej organizacji. Wszystko, nad czym bohaterowie pracowali, i co do tej pory udało im się osiągnąć, lega w gruzach. Jakby tego było mało, upada ostatnia bariera więzienia, czyli Wieczni. Piątka wyjątkowych osób, która przed laty dobrowolnie zgodziła się być nieśmiertelnymi, aby chronić podwoje Zzyzyxu, zostaje zgładzona, a to ułatwia tylko Sfinksowi i jego pomocnikom sforsować bramy więzienia.
 
I właśnie o tym opowiada pierwsza część książki, natomiast część druga to opis ostatecznej bitwy, jaka rozegra się u bram Zzyzyxu. Nie zdradzę, co wydarzy się, kiedy nastąpi konfrontacja garstki bohaterów z demonami, i jaki będzie finał ostatecznego starcia sił ciemności z siłami światła, dodam tylko, że zarówno Kendra, jak i Seth zostaną poddani jeszcze wielu próbom, będą musieli wykonać wiele niebezpiecznych zadań. Podążając za wskazówkami przodka, Pattona Burgesa, Kendra będzie współpracować z magicznym jednorożcem Paprotem, który jest postacią nietuzinkową i odegra w całej historii bardzo ważną rolę. Seth natomiast będzie musiał znaleźć pradawny miecz Vassilis, a także przywołać magiczną łódź, mającą przewieźć ich na wyspę z ukrytym więzieniem. 
 
Szansa na ocalenie świata jest naprawdę nikła. Jednak bohaterowie się nie poddają i nawet, kiedy nie ma nadziei i szansy na zwycięstwo, staną do walki z całą hordą śmiertelnie niebezpiecznych demonów. A kiedy wszystkim wydawać się będzie, że ich losy są już przesądzone, pojawią się niespodziewane okoliczności, które zmienią perspektywę i doprowadzą wszystkich do zaskakującego finału.
 
Bardzo podobała mi się ta seria, choć czytając tom piąty miałam poważne wątpliwości, czy uda się ją zakończyć sensem,  bowiem, mimo że ostania część jest dość opasła, to w połowie książki ciągle do finału było jeszcze bardzo daleko. Bałam się, że autor skróci wątek finałowy do paru stron i pozostawi czytelnika z niedosytem wrażeń. Na szczęście pomysł na zakończenie okazał się naprawdę ciekawy, i sprawił, że "Baśniobór" jest rozbudowaną, ale też przemyślaną, wielowątkową historią, na długo zapadającą w pamięć. Nie wiem, czy istnieje inna młodzieżowa seria, która tak działa na wyobraźnię młodego czytelnika, jak powyższa. Bardzo polecam!

Sardegna

"Widziałem otchłań" Simone Moro


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

 
Wydawnictwo: Mova
Liczba stron:  245
Moja ocena : 5/6
 
"Widziałem otchłań" Simone Moro to bardzo ciekawa propozycja czytelnicza dla miłośników literatury wysokogórskiej. W pierwszym odruchu myślałam, że są to zapiski wspinacza związane z jego wyprawami na ośmiotysięczniki, skupione głównie na próbie zimowego wejścia na Gaszerbrum I i II w 2020, kiedy to Simone Moro wpadł do głębokiej szczeliny na wysokości 5500 metrów. Na szczęście z pomocą przyszła mu wtedy jego partnerka Tamara Lunger, dlatego też wszystko kończy się dla himalaisty szczęśliwie. Tytuł sugeruje, że czytelnicy będą mogli dowiedzieć się, jak owa dramatyczna sytuacja wyglądała, więc to na taką treść nastawiałam się, sięgając po tę książkę. Jej formuła okazała się jednak zupełnie inna, niż się spodziewałam, ale szczerze powiem, sprawiła mi niemałą przyjemność, więc lekturę uznaję za wyjątkowo trafioną.
 
Simone Moro jest jednym z najbardziej znanych wspinaczy na świecie. Jako pierwszy zdobył zimą Sziszapangmę i Makalu, oprócz tego może się poszczycić wejście na Lhotse, Mont Everest, Czo Oju, Broad Peak i Nanga Parbat. 
 
W swojej książce przedstawia kilka otchłani, zaczynając od tej dosłownej, czyli lodowej szczeliny, do której wpadł na wyprawie z Tamarą Lunger, i z której udało mu się wydostać dzięki wsparciu partnerki oraz wieloletniemu doświadczeniu i przygotowaniu do wyjść wysokogórskich. Ta "przygoda" paradoksalnie pokazała mu też, że jakiekolwiek przygotowanie, nawet najlepiej zaplanowane, nie daje gwarancji sukcesu, a drobny błąd, jakieś zaniedbanie może sprawić, że pieniądze włożone w wyprawę, ale też miesiące przygotowań i przede wszystkim zdrowie i bezpieczeństwo może w parę sekund pójść w niepamięć. Po tej feralnej wyprawie cały szum medialny odwróci się przeciwko wspinaczowi, sprawiając, że coś, co miało być światowym sukcesem, okazało się jedną wielką porażką.
 
Z tą psychiczną "otchłanią" Moro również musiał sobie poradzić, dlatego też w dalszej części książki prezentuje on czytelnikom ten, jak i kilka innych momentów w swoim osobistym, jak i sportowym życiu, które sprawiły, że musiał stawić czoła takim wyzwaniom. 
 
Te problematyczne sytuacje, kryzysy, a nawet sytuacje zagrożenia życia, pokazały mu jednak, że w tak trudnych momentach nie można załamywać się, tylko paradoksalnie poczuć siłę i moc, aby te przeciwności pokonać. Jako przykład podaje między innymi historię swoich krewnych, ojca i dziadka, którzy mimo słabej sytuacji materialnej i konieczności utrzymywania licznej rodziny, nie zaniedbywali żadnych innych obowiązków, byli pełni pasji, dobrej energii i stali się najlepszymi autorytetami dla swoich dzieci. 
 
Kolejnym przykładem niezłomności w sytuacji kryzysowej dla Simona Moro są także polscy himalaiści z pokolenia Jerzego Kukuczki, którzy jako pierwsi wspinacze, do tego pochodzący z ubogiego kraju, bez warunków ani sprzętu, pokazali całemu światu, jak zdobywa się ośmiotysięczniki, uświadamiając, że aby stanąć na szczycie świata nie trzeba mieć firmowych ubrań, najnowszego sprzętu ani ogromnego wsparcia finansowego.
 
Jako kolejny przykład wychodzenia z "otchłani" Moro przytacza historię swojego przyjaciela Anatolija Bukriejewa, który został przez potępiony przez środowisko, po tragicznej wyprawie komercyjnej na Mont Everest w 1996 roku. Jednak swoimi osiągnięciami i postawą, non stop potwierdzał swoją wartość i umiejętności, a także fakt, ze słowa, które padły pod jego adresem są nieprawdziwe.
 
Autor sporo miejsca w swojej książce poświęca też pandemii koronawirusa, kiedy to świat pogrążył się w otchłani strachu i choroby. Widać, że książka powstała właśnie w tym trudnym okresie, kiedy Moro okres lockdownu spędzał w Bergamo wraz ze swoim nastoletnim synem Jonasem. Wspinacz przedstawia czytelnikom, w jaki sposób on wykorzystał ten trudny czas, i co wyniósł z tego najtrudniejszego okresu ostatnich lat. Dzięki przymusowemu zamknięciu pogłębiał więź z synem, dzielił się przeróżnymi historiami ze swojego życia sportowego, jak i rodzinnego, ale też budował formę fizyczną w sposób, na jaki nigdy nie miał czasu. Swą postawą pokazuje, że kryzys, otchłań, z której pozornie nie ma wyjścia, to nie jest koniec świata, a ból i strach mogą być pozytywnymi elementami w naszym życiu. A jeśli tylko dobrze je wykorzystamy, mogą kształtować nasz charakter i nauczyć nas czegoś o sobie.
 
W swej książce Simone Moro jawi się, jako człowiek o mocnym charakterze, bardzo poukładany, z konkretnym celem. Kojarzyłam oczywiście jego osiągnięcia wysokogórskie, ale nawet nie pomyślałam, że prywatnie może być osobą, jaką bardzo sobie cenię, prezentując postawę bardzo mi bliską. Przemyślenia Simone Moro pokazują taką postawę życiową, jaką bardzo cenię, czyli wytrwałość w dążeniu do celu, niepoddawanie się, a także robienie wszystkiego na sto procent, pokazując otoczeniu, że wszystko czego się podejmujemy powinniśmy robić, jak najlepiej potrafimy. Staram się podobnych wartości uczyć moje dzieci, że nie ma sukcesu bez ciężkiej pracy, a porażka nie zawsze musi oznaczać koniec. Dlatego też z wielką przyjemnością przeczytałam "Widziałam otchłań", do czego i Was zachęcam.

Sardegna

"Tysiąc obsesji" Gabriela Gargaś, Marcel Woźniak


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 460
Moja ocena : 4/6
 
"Tysiąc obsesji" to kolejna książka, która czekała kilka dobrych lat w mojej biblioteczce na swoją kolej. Mieszanka romansu i powieści sensacyjnej, napisana w duecie przez Gabrielę Gargaś i Marcela Woźniaka ma sporo niedociągnięć, ale w ogólnym rozrachunku czyta się ją bardzo fajnie i szybko. Jest to więc idealna książka na lato, i tak ją też potraktowałam, jako niezobowiązującą lekturę w sam raz na urlop, 
 
Anika i Robert pochodzą z dwóch różnych światów. Kobieta ma niedługo wyjść za mąż, szuka bowiem stabilizacji dla siebie i swojego ośmioletniego syna. Kacper, człowiek bardzo spokojny i rodzinny, daje jej upragniony spokój i bezpieczeństwo, poza tym, ma bardzo dobry kontakt z chłopcem, stąd też wydaje się idealnym kandydatem na męża. Annika prowadzi więc u jego boku uporządkowane życie i nie planuje niczego w nim zmieniać.
 
Robert to były piłkarz, jednak nadal znany i ceniony w środowisku. Mężczyzna znajduje się właśnie na prywatnym, jak i zawodowym rozdrożu, od lat bowiem jest w separacji z żoną Kingą, stąd też atmosfera w ich domu jest wiecznie napięta. Wspólną decyzją jednak małżonkowie mieszkają razem i wychowują 17-letniego syna Igora. Chłopak czuje, że rodzice męczą się w tym układzie, a ojciec nie interesuje się jego sprawami, dlatego też na każdym kroku daje mu odczuć swą niechęć. Zawodowo, również jest problematycznie. Mężczyzna angażuje się w nie do końca czysty interes związany ze spółką bukmacherską. Przyparty do muru przez przyjaciela, postanawia w końcu zostać twarzą firmy, choć zdaje sobie sprawę, że może się to do dla niego źle skończyć.
 
Drogi Roberta i Anniki nigdy nie powinny się skrzyżować, do spotkania jednak dochodzi na konferencji w jednym z toruńskich hoteli, a później w biurze jednego ze współpracowników Roberta. Wbrew logice i wszelkim racjonalnym pobudkom, pomiędzy nimi zaczyna iskrzyć. Na początku prowadzą niewinny flirt, i choć starają się unikać fizycznego kontaktu, to kiedy w końcu do niego dojdzie, nad namiętnością nie będzie można już zapanować.
 
Romans z Robertem daje Annice właściwie wszystko to, czego nie oferuje jej Kacper, kobieta nigdy nie doświadczyła bowiem takiego intensywnego uczucia i oszałamiającej namiętności. Dzięki Annice, Robert przypomina sobie, jak to jest być zakochanym, bowiem z żoną niewiele go już łączy, choć żyją w dość przyjaznych stosunkach. Uczucie, które niespodziewanie wybucha pomiędzy bohaterami, musi być jednak ukryte przed światem, gdyż formalnie Annika ma narzeczonego i odczuwa w związku ze zdradą olbrzymie wyrzutu sumienia, a dla Roberta taki romans nie byłby korzystny wizerunkowo, poza tym ma wobec Kingi i Igora zobowiązania, bo jego małżeństwo formalnie ciągle istnieje.
 
Ujawnienie romansu to jednak tylko kwestia czasu, kiedy więc ich relacja zostaje zauważona przez osoby z zewnątrz, wokół zakochanych zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Ginie dawna znajoma Anniki, kobieta, która wyraźnie ma coś do powiedzenia na temat przeszłości koleżanki. Robert również zostaje wplątany w pewną niebezpieczną intrygę i będzie musiał zmierzyć się z konsekwencjami przyłączenia się do podejrzanej spółki bukmacherskiej. Na drodze do szczęścia kochanków stanie wiele przeciwności losu. Czy poradzą sobie z tymi problemami? No i najważniejsze, czy będą potrafili zbudować własne szczęście nie raniąc nikogo ze swoich bliskich? 

Głównym wątkiem "Tysiąca obsesji" jest związek bohaterów i to jemu poświęcono najwięcej miejsca, jednak również mocno rozbudowana jest piłkarska przeszłość Roberta, a także zawiłe, nie do końca uczciwe relacje panujące w środowisku piłkarskim. Sądzę, że autorzy sprawiedliwie podzielili się treścią, skupiając na elementach powieści, w których się najlepiej odnajdują, dzięki czemu powstała wciągająca mieszanka fabularna, którą czyta się na raz.
 
Tak, jak napisałam na początku, "Tysiąc obsesji" to niezobowiązująca historia będącą połączeniem gorącego romansu z wątkiem sensacyjnym. Nie jest wolna od niedociągnięć, przede wszystkim bardzo drażniło mnie to, że bohaterowie cały czas mówią do siebie pełnym imieniem. Sformułowania "Robercie" i "Anniko" w pewnym momencie doprowadzało mnie już do niezłej irytacji, w ogólnej ocenie jednak, historia mnie wciągnęła i sprawdziła się, jako lekkie, wakacyjne czytadło. 
 
Sardegna

Trójka e-pik - sierpień 2022. Podsumowanie lipca.


posted by Sardegna on

12 comments

Dzień dobry w pierwszym dniu sierpnia! Półmetek wakacji za nami, a ja mam nadzieję, że lipiec minął Wam tak sympatycznie, jak mi.
 
W lipcu w wyzwaniu wzięło udział 28 uczestników, z czego 14 wykonało całe zadanie, 10 osób zrobiło 2/3 zadania, a 4 zrealizowały 1/3. W tym miesiącu na podium ulokowały się  Monotema, brzydula 13 i Natasza, które ukończyły wyzwanie kolejno 11, 13, i 14 lipca. Gratuluję Dziewczyny!
 
Monotema - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - "Jawne tajemnice" Alice Munro
  • coś na ochłodę - "Fridtjof, co z ciebie wyrośnie" Halina i Czesław Centkiewiczowie
  • tylko kurz i pająki - "Cierpliwość pająka" Andrea Camilleri
brzydula13 - nie prowadzi bloga 
  • wakacyjni pisarze - "Lista Lucyfera" Krzysztofa Bochusa
  • coś na ochłodę - "Zima w Pensjonacie pod Bukami" antologia
  • tylko kurz i pająki - "Nie zabijać pająków" i "Czarna wdowa atakuje" Ireny Matuszkiewicz
Natasza - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Michael Connelly "Ołowiany wyrok"
  • coś na ochłodę - Wojciech Wójcik "Himalaistka"
  • tylko kurz i pająki - David Morrell "Infiltratorzy"
Tuż za podium ustawiły się:
 
Karolina Sosnowska Tanayah czyta
  • wakacyjni pisarze - "Portret w sepii" I. Allende
  • coś na ochłodę - Coś na ochłodę - Remigiusz Mróz "Ekstremista"
  • tylko kurz i pająki - "Czasami kłamię"A. Feeney
Maryla Lentowicz - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Anne Applebaum "Matka Polka"
  • coś na ochłodę - "Haramosh. Góra bez powrotu" Ralph Barker
  • tylko kurz i pająki - "Pająki pana Roberta" Robert Pucek
Elżbieta Niewiadomska - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Cixin Liu "Problem trzech ciał"
  • coś na ochłodę - Roald Amundsen "Życie Eskimosów"
  • tylko kurz i pająki - M.L. Longworth "Tajemnice Bastide Blanche"
Katarzyna Kurowska - Przekładaniec kulturalny
  • wakacyjni pisarze - "Mleko i głód"  Melissa Broder
  • coś na ochłodę - "Kąpiel w stawie podczas deszczu" - Georges Saunders
  • tylko kurz i pająki - "Ostatni turnus. Pocztówki z wczasów PRL" - Marcin Wojdak
  • wakacyjni pisarze - "Pamiętnik Wacławy" - Eliza Orzeszkowa
  • coś na ochłodę - "Kraina Zeszłorocznych Choinek " Joanna Szarańska
  • tylko kurz i pająki - "Zaklęty dwór" Walery Łoziński

Katarzyna Magdalena Marczewska - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Clive Cussler "Królowa Celtów"
  • coś na ochłodę - Remigiusz Mróz „ Listy zza grobu”
  • tylko kurz i pająki - Irena Matuszkiewcz - "Nie zabijać pająków"
Iwona - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Powers Richard "Listowieść", Krawczyk Agnieszka "Warkocz spleciony z kwiatów", Piskorski Krzysztof  "Cienioryt"
  • coś na ochłodę - Lis Agnieszka "Listy w góry", Puzyńska Katarzyna "Motylek"
  • tylko kurz i pająki - Przybyłek Agata "Tak smakuje miłość"
Dobromiła - edobromila
  • wakacyjni pisarze - Cixin Liu "O mrówkach i dinozaurach"
  • coś na ochłodę - "Broad Peak - niebo i piekło" Bartek Dobroch i Przemysław Wilczyński
  • tylko kurz i pająki - Agatha Christie "Pajęczyna"
Anna Sych - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Camilla Lackberg "Czarownica"
  • coś na ochłodę - Katarzyna Bonda "Zimna sprawa"
  • tylko kurz i pająki - Katarzyna Bonda "Czerwony Pająk"
2/3 wyzwania zrealizowały:
 
Ewelina Kaczmarek - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Camilla Lackberg "Mentalista"
  • coś na ochłodę - Katarzyna Bonda "Zimna sprawa"
  • tylko kurz i pająki ---
Natanna - Moje zaczytanie
  • wakacyjni pisarze -Alice Munro "Dziewczęta i kobiety"
  • coś na ochłodę - Charles Frazier "Zimna góra"
  • tylko kurz i pająki ---
  • wakacyjni pisarze - Jakub Ćwiek "Panie Czarowne", "Agatha Raisin i pranie brudów" M.C.Beaton
  • coś na ochłodę - Aneta Jadowska "Denat wieczorową porą"
  • tylko kurz i pająki ---
Agnieszka Najman - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - "Kot, który obrabował skarbonkę" Lillian Jackson Brown
  • coś na ochłodę - "Na białym szlaku" Alina i Czesław Centkiewiczowie
  • tylko kurz i pająki -
Blanka  - Kulturazja
  • wakacyjni pisarze ---
  • coś na ochłodę - "Klatka dla niewinnych" Katarzyna Bonda
  • tylko kurz i pająki - "Tajemnice Bastide Blanche" M.L.Longworth 
Katarzyna Abramova - Kącik z książką
  • wakacyjni pisarze - "Zapomniany pokój" - Kate Morto
  • coś na ochłodę - "Wielka podróż psim zaprzęgiem" Knud Rasmussen, "Echo" Thomas Olde Heuvelt
  • tylko kurz i pająki ---
Jenny - Jenny Dawid
  • wakacyjni pisarze - "Studentka" Tess Gerritsen, Gary Braver
  • coś na ochłodę - "Czerwony lód" Małgorzata Radtke
  • tylko kurz i pająki ---
  • wakacyjni pisarze - Danielle Steel "Sekrety"
  • coś na ochłodę - "Umarła armia Lokiego" Jerome LeGris, trzeci tom "Wężowego Boga"
  • tylko kurz i pająki ---
Małgorzata Nowak - Czytelniczka Gosia
Agnieszka - Dowolnik
  • wakacyjni pisarze - Matt Haig "Jak zatrzymać czas"
  • coś na ochłodę ---
  • tylko kurz i pająki - "Wszyscy na Zanzibarze" John Brunner
1/3 wyzwania zrealizowały: 

Paulina - Krakowskie czytanie
  • coś na ochłodę - "Alaska" Damian Hadaś
Joanna Kos - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Marcin Kozioł  "Wombat Maksymilian i Królestwo Grzmiącego Smoka"
Małgorzata D - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Maria Paszyńska "Willa pod zwariowaną gwiazdą"
Edyta S - nie prowadzi bloga
  • wakacyjni pisarze - Henry David Thoreau "Walden, czyli życie w lesie"
Na moje wyzwanie złożyły się:
  • wakacyjni pisarze -"Listy pełne marzeń" Magdalena Witkiewicz
  • coś na ochłodę - "Widziałem otchłań" Simone Moro
  • tylko kurz i pająki - "Chata na Siwym Groniu" Maryla Bastak
Z poprzednich miesięcy wyzwanie uzupełniły:

Magda - Maniaczytania
  • weź ze sobą mapę - Fannie Flagg "Powrót do Whistle Stop"
Zapraszam do sierpniowej Trójki e-pik
 
Cel:

Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

Zasady:

*  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
*  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
*  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
jeden z tych gatunków zostanie zaproponowany przeze mnie, wybór drugiego i trzeciego będzie zależał od Was
*  w trzecim tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
*  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
* osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
*  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
* miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatora wyzwania 
 
***

ubierz się w kostium
 małe szczęścia
wsiąść do pociągu

Pierwsza kategoria to ubierz się w kostium, czyli wszystkie książki, które byłyby świetną podstawą scenariusza filmu kostiumowego, a także te, które "przybrały kostium", czyli ich okładka sugeruje jakąś tematykę, ale treść jest zupełnie inna. 

Opcja druga to małe szczęścia. Nie wiem, jak Wy, ale ja szukam ostatnio książek, które będą tak zupełnie zwyczajnie pokazywać małe radości z codzienności. Dlatego też do tej kategorii zaliczymy wszystkie książki, w których znajdziecie zachwyt nad prostymi rzeczami i szeroko przez Was rozumiane małe szczęścia.

Trzecia kategoria, czyli wsiąść do pociągu to Wasz wybór z ankiety. Zaliczamy do niej książki związane z pociągami, koleją (w tytule lub jako wątek istotny dla fabuły), ale też książki podróżnicze lub inne, w których bohaterowie podróżują tym środkiem lokomocji.

Tradycyjnie, TUTAJ znajduje się nasza Trójkowa grupa na FB, do której można w każdej chwili dołączyć. Do czego zachęcam. Proszę o podmienienie banera na aktualny i zapraszania znajomych do zabawy. Nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek, wystarczy czytać, podzielić się opiniami i dobrze bawić! 

Sardegna