"Kot, który się włączał i wyłączał" Lilian Jackson Braun oraz kolejna seria wydawnicza w biblioteczce Sardegny.


posted by Sardegna on , , , , , ,

28 comments

Gdzieś na początku roku wpadłam na pomysł, żeby zaprezentować na blogu, raz na jakiś czas, serie wydawnicze, które posiadam w swojej biblioteczce. udalo mi się pokazac Wam:

A później narobiłam sobie zaległości w opisywaniu przeczytanych książek i na kontynuowanie cyklu nie starczyło mi już czasu. Chciałabym jednak do tego wrócić, i mimo że nie będę deklarować częstotliwości pokazywania moich serii wydawniczych, postaram się pisać o nich w miarę możliwości. 


Dzisiaj seria, o której dość głośno było na przełomie lat 2008/2009, czyli "Kot, który..." autorstwa amerykańskiej pisarki, Lilian Jackson Braun.
W 2008 w nowym wydaniu pojawiło się 30 tomów, opisujących przygody charyzmatycznego dziennikarza Jamesa Qwillerana, detektywa - amatora, który wraz ze swoimi dwoma kocimi przyjaciółmi: syjamczykiem Koko i kotką Yum Yum, rozwiązuje lokalne zagadki kryminalne.

Jak widać, seria prezentuje się wizualnie dość interesująco. Książki ułożone według kolejności tworzą  swoimi grzbietami koci wzór. Moje zdjęcie nie oddaje całej jej estetyki, musicie się jednak zadowolić takim widokiem, bowiem w mojej biblioteczce, fizycznie nie ma miejsca na wyeksponowanie wszystkich tomów. 

Seria prezentuje się też interesująco i pod względem treści. Prawda jednak jest taka, ze jeżeli ktoś spodziewa się po "Kocie, który..." historii podobnej do kryminałów Agathy Christie albo Arthura Conan Doyle'a, to niestety czeka go spore rozczarowanie.
Sam pomysł na fabułę wydaje mi się strzałem w dziesiątkę. Sprytny detektyw i jego koci wspólnicy, którzy swoim instynktem często naprowadzają Qwillerana na właściwy trop, miejsce akcji oddalone od reszty świata - miasteczko Pickax w Moose County, sprawia, że lokalne przestępstwa i zagadki kryminalne nabierają mrocznego charakteru, a do tego koci bohaterowie, którzy chyba są najlepszą częścią tej serii.  Indywidualiści, o mocnych, kocich charakterach, kto miał kiedyś do czynienia z syjamczykami, ten wie o czym mówię, są moim skromnym zdaniem, największym atutem cyklu.

Wiadomo, że kocia seria należy do "lekkich kryminałów", więc nie oczekiwałam po nich trzymającej w napięciu akcji, niestety przedstawione zagadki kryminalne nie intrygują nawet przez moment. Wydaje mi się, że może to być wina nieco "topornego" języka, gdyż sam pomysł przewodni na każdy tom serii jest na prawdę interesujący.  Po drodze, dzieje się jednak z książką coś takiego, że przeczytanie niecałych 200 stron sprawia olbrzymią trudność.  

Jak więc się to stało, powiecie, że zostałam posiadaczką całej trzydziestotomowej serii? Winny tutaj jest bezapelacyjnie targ staroci, na którym pewien sprzedawca zaoferował całość za 20 zł. Grzechem byłoby nie kupić, a na swoje usprawiedliwienie mam jeszcze fakt, że popłynęłam trochę na fali popularności kociej serii na Podaju.


Jak do tej pory przeczytałam trzy tomy: "Kot, który czytał wspak" i "Kot, który jadał wełnę".
W ostatnim miesiącu, kiedy jedną z kategorii Trójki e-pik była powieść z głównym bohaterem zwierzęcym, chcąc nie chcąc, sięgnęłam po tom trzeci "Kot, który się włączał i wyłączał"

Wydawnictwo: Elipsa
Liczba stron: 190 
Moja ocena: 4/6

Wiadomo, że w mojej ocenie 4 to średniak. Wahałam się, czy nie dać kociakowi 3, ale w końcu zostało na czwórce. Przeciętnie, trochę topornie, choć pierwotny pomysł na fabułę, całkiem niezły.
Qwilleran przenosi się do podejrzanej dzielnicy, zamieszkałej przez antykwariuszy i miłośników staroci. Pierwotnym jego celem jest napisanie artykułu na temat tej dzielnicy, później jednak okazuje się, że w światku tym dzieją się inne, podejrzane sytuacje. Kiedy ginie jeden z antykwariuszy, Qwilleran podejmuje się amatorskiego śledztwa, a Koko i Yum Yum dzielnie mu w tym asystują.

Pomysł przedni, ale gorzej z wykonaniem. Zresztą wszystko już na ten temat napisałam wyżej. Dlatego do Kotów nie namawiam. Sięgacie na własną odpowiedzialność.

Książkę przeczytałam w ramach sierpniowego wyzwania Trójki e-pik. Jest to też moja (13/31) lektura Z półki.
Sardegna


28 komentarzy:

  1. Mam dwa tomy, z czego jeden nie podobał mi się prawie wcale, drugi był dużo lepszy. Jednak ten, kto umieścił na okładce (na wszystkich tomach?) napis NAJLEPSZY KRYMINAŁ OD CZASU AGATY CHRISTIE, za bardzo dał się ponieść fantazji. I zrobił przy okazji tej serii krzywdę, bo człowiek mimo wszystko się spodziewa jakiegoś wow, super trzymającego w napięciu kryminału i tego nie dostaje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Cię Dario w Książkach Sardegny :) zgadzam się całkowicie, że opis na okładce porównujący do Christie to kompletna porażka. w końcu czytelnicy nastawiają się na określoną lekturę, a dostają marny substytut, niestety... Zerknęłam do ciebie i mówisz, ze Brahms był taki słaby...aż starach, co będzie dalej w tej serii, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Pamiętam, że miałam pierwszy tom i nie mogłam przebrnąć przez niego, więc porzuciłam chęci kolekcjonowania reszty serii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie Ci się nie dziwię :) Miło Cię gościć po tak długiej nieobecności :) pozdrawiam

      Usuń
  3. Podoba mi się tytuł. Szkoda, że reszta nie jest taka intrygująca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle wizualnie ta seria jest świetna! Ale z treścią już gorzej, chociaż Agnes się podobało, więc może tylko ja jestem jakoś sceptycznie nastawiona? pozdrawiam!

      Usuń
  4. kupiłam kilka tomów po niskiej cenie po 2zł za sztukę. Przeczytałam jeden tom i zgadzam się, pomysł ciekawy, ale na tym tyle. Niby czyta się szybko, ale to chyba dlatego takie ma się wrażenie, bo stron nie ma ze 400. Porównująć do A.Christie mam ogromny niedosyt

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jest "urok' taniej książki. Człowiek łasi się na niekoniecznie dobre tytuły. Sama tak się skusiłam, ale sama powiedz: cena 20 zl za komplet, aż żal było zostawić ;)

      Usuń
  5. Ależ ja Ci zazdroszczę tych książek <3 Szczęściara z Ciebie, że je masz w swojej biblioteczce :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz, seria ładnie się prezentuje na półce, ale chyba nie o to chodzi...

      Usuń
  6. Czytałam tylko tom z Szekspirem w tytule oraz tom.1. Fajne, ale większego szału nie ma, też zwróciłam uwagę, że nijak się to ma do Christie, choć i jej entuzjastką nie jestem (tzn. czytałam z przyjemnością, ale nie pasjami)
    Seria ładnie wygląda z tym utworzonym rysunkiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owego czasu, na Podaju to był szał! Trochę się tym zasugerowałam, bo stwierdziłam, że aż tyle osób nie może się mylić, dobrze, że się wtedy nie powymieniałam, aby zdobyć kilka tomów. To by była bardzo nieudana transakcja ;)

      Usuń
  7. Oprócz sagi "Ludzi z lodu" innych nie posiadam i nie czytałam. Też mam książki z różnych serii, ale wydawniczych i część juz pokazywałam też na swoim blogu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam :) to fajny pomysł pokazać swoje serie, zawsze może coś człowieka zainspirować :)

      Usuń
  8. Niestety u mnie w biblioteczce jest tylko jeden "Kot, który.." a bardzo żałuję. Może uda mi się jakoś od kogoś odkupić, choć wątpię :<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może uda Ci się kupić gdzieś w Taniej Książce. Widziałam już parę razy pojedyncze tomy, bodajże w Tesco ;) w którym wbrew pozorom można upolować całkiem fajne tytuły, pozdrawiam :)

      Usuń
  9. Hehe, a ja przeczytałam całość, pożyczałam po kolei od Marylka i leciałam z koksem. Q. to smakosz, mam na blogu kilka notek o jedzeniu w tych książkach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli podobało Ci się, no proszę! A Marylek jest fanem, tego mogłam się domyślić :)

      Usuń
  10. Nie czytałam żadnej książki z tej serii, bo słyszałam niezbyt pochlebne opinie, więc szkoda mi czasu.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam tę serię, tzn. jej część, tak mniej więcej 2/3 i maniakalnie poszukuję brakujacych tomów. Świetna seria.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za szybko poszło. Ksiązki, jako kryminały są hmm....delikatnie ujmując średnie, ale ja kocham wszystko co z kotami związane stąd maniakalne kolekcjonowanie serii:)

      Usuń
    2. To może podasz mi, których tomów Ci brakuje? Bo powiem Ci, ze już kilka razy natknęłam się na nie w Tesco, na stoisku z Tanią Książką.

      Usuń
  12. Przeczytałam tylko pierwszy tom. Przeciętny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam wrażenie, że z trzech przeczytanych, pierwszy jest najgorszy. na razie, im dalej tym odrobinę lepiej :)

      Usuń
  13. N a pewno przeczytam, bo jestem ciekawa, ale zobaczymy czy 1 tomi się skończy, czy pójdę dalej :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jestem ciekawa, jak Ci się kocia seria spodoba :)

      Usuń
  14. Kupiłam tom pierwszy, bo był jako dodatek do jakiejś gazety. Miała to być lektura do pociągu;)
    No i tak jak piszesz - zero napięcia. Miłe, stylowe, ale bez emocji. Przeczytałam do końca, zapomniałam, o czym było i puściłam dalej w obieg. Później ktoś mnie chciał obdarować całością, ale odmówiłam, bo co bym z tym zrobiła. To taka seria, której nikt nie chce;))))
    Już lepsze sa te serie skandynawskie, o których wspominasz. Czytałam jakieś fragmenty w różnych okolicznościach życiowych. Arcydzieła żadne, ale chociaż akcja jakaś tam jest.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  15. oj lubię tę serię! relaksowa

    OdpowiedzUsuń