Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Książnica. Pokaż wszystkie posty

"Taniec pszczół i inne opowiadania o czasach wojny" antologia


posted by Sardegna on , , , , , ,

4 comments


Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 366
Moja ocena : 6/6
 
"Taniec pszczół" zabrałam ze sobą na urlop, choć ze względu na tematykę wojenną opowiadań, to mało wakacyjna książka. Ciężko było mi się za nią zabrać wcześniej, bowiem historie wojenne zawsze mocno odchorowuję. Nie mogę też czytać ich w dowolnym momencie, bo kiedy życie przytłacza, taka wymagająca lektura wzmaga tylko mój psychiczny dołek. Zostawiłam więc sobie lekturę na urlop i to była bardzo dobra decyzja, bowiem z "czystą" głową mogłam się w spokoju zastanowić nad każdym powiadaniem i poświęcić mu odpowiednią ilość czasu. Tej książki nie da się bowiem czytać na szybko, a ładunek emocjonalny, jaki niesie zdecydowanie wymaga odpowiedniego podejścia czytelnika.
 
Antologia zawiera jedenaście opowiadań napisanych przez takich autorów jak: Agnieszka Janiszewska, Joanna Jax, Jolanta Maria Kaleta, Mirosława Kareta, Magdalena Knedler, Zofia Mąkosa, Agnieszka Olejnik, Maria Paszyńska, Maciej Siembieda, Magdalena Wala i Sabina Waszut.
 
Wszystkie historie krążą wokół tematyki wojennej, ale, co ważne, nie są jednowymiarowe - opowiadają o wydarzeniach wojennych widzianych z perspektywy ludzi różnych narodowości, o różnym statusie społecznym. Większość historii dotyczy oczywiście Polaków, ale są także wydarzenia widziane oczami Żydów, Romów, a także Niemców. Każdy bohater tych opowiadań musi poradzić sobie z piekłem wojny. Jeden będzie starał się przeżyć, drugi, chronić najbliższych, inny, nie stracić szacunku do siebie i drugiego człowieka. Kolejny wykaże się bohaterskim czynem, inny wyrówna rachunki za zdradę i śmierć najbliższych. Wszyscy będą walczyć z paraliżującym strachem, brakiem nadziei, godząc się, albo walcząc z okrutną rzeczywistością.
 
Pierwsze opowiadanie "Wydmuszka" autorstwa Marii Paszyńskiej, to historia młodego Niemca, który wychowywany od najmłodszych lat w ideologii nacjonalizmu i w przeświadczeniu, że jest członkiem aryjskiej rasy "nadludzi", pokonując kolejne szczeble kariery, zaczyna wątpić w swoje powołanie. Kiedy kolejnym jego zadaniem staje się eksterminacja ludności żydowskiej, nie może zrozumieć, w imię czego, jakiego wyższego celu ma dokonywać tych zbrodni. Swe wahania uznaje za słabość, gdyż są całkowicie sprzeczne z tym, w co wierzy. Nie będzie więc próbował przeciwstawić się rozkazom...
 
Druga opowieść autorstwa Macieja Siembiedy "Album", inspirowana jest autentycznymi wydarzeniami i toczy się na Śląsku. Przed wojną w Basi podkochują się dwaj koledzy, a ona nie umie wybrać za kogo wyjdzie za mąż. Kiedy w końcu  w dniu swoich 18 urodzin planuje ogłosić, który z nich będzie jej narzeczonym, wybucha wojna. Ernest, jej wybranek, wciela się do lotnictwa i walczy na froncie wschodnim, gdzie ulega bardzo poważnemu wypadkowi, później działa w partyzantce AK, aż w końcu ginie w strzelaninie w 1944. Paweł zostaje na Śląsku i po latach zajmuje miejsce w życiu Basi w zastępstwie utraconego ukochanego. Kilkadziesiąt lat później na jaw wychodzi straszna prawda o obu mężczyznach.
 
Kolejne opowiadanie "Porajmos" należy do Sabiny Waszut i nawiązuje do rzadko poruszanego tematu eksterminacji Romów w czasie wojny. Młoda Cyganka Mura cudem unika masakry, kiedy wymyka się na potajemne spotkanie z Bartkiem, chłopakiem z pobliskiej wsi. Dzieciaki w ciągu paru godzin zmuszeni są dorosnąć i stawić czoła brutalnej rzeczywistości, kiedy stają się świadkami zamordowania wszystkich najbliższych krewnych i przyjaciół dziewczyny.
 
Czwarta historia autorstwa Agnieszki Janiszewskiej "Tamtego dnia" to rozliczenie głównej bohaterki z przeszłością. Magda tuż po wojnie przypadkowo była świadkiem romansu swej mamy z wujkiem, słynnym działaczem politycznym. Nie mogąc pogodzić się z tym, że mama okłamuje rodzinę śledzi kobietę, nie mogąc zdecydować się na rozmowę. Podczas obserwacji z ukrycia, Magda spotyka innego człowieka śledzącego parę. Krótka rozmowa młodych ludzi zmienia na zawsze losy rodziny. Wujek zostaje oskarżony o zdradę i współpracę z Niemcami, a później zamordowany. Matka nigdy już nie dochodzi do siebie. Jaką tajemnice skrywa Magda i czy po latach ma ona jeszcze jakieś znaczenie?
 
"Buty małej Renate" Zofii Mąkąsy również oparte jest na autentycznych wydarzeniach. Przejmująca historia niemieckiej rodziny zamieszkującej wioskę na Dolnym Śląsku, leżącą na trasie przemarszu wojsk Armii Czerwonej. Mimo iż większość Niemców opuściła swe domostwa przenosząc się na zachód za Odrę, rodziny Matzschków i Vogt nie chciały zostawiać gospodarstwa i całego dorobku życia. Dwie wielopokoleniowe rodziny zostają zamordowane w centrum wsi, a ich zwłoki przez wiele tygodni leżą niepogrzebane. Po latach grupa archeologów doprowadza do ekshumacji zwłok i należytego pochówku zmarłych. 
 
Kolejna historia to "Nie żałuję" Magdaleny Wali, opowiadająca o trudnej miłości Polki do Niemca. W czasie wojny, mimo sprzeciwu rodziny, Janka opiekuje się dziećmi i domem wdowca Waltera Bandlowa. Pomiędzy pracodawcą, a gospodynią nawiązuje się nić porozumienia, a w końcu uczucie. Kiedy Janka zachodzi w ciążę musi postawić wszystko na jedną kartę i zdecydować, czy zostaje z rodziną w Polsce, czy przenosi się z ukochanym do Niemiec. 
 
Opowiadanie "Człowiek jest silny" Agnieszki Olejnik mówi o kobiecie, która straciła w czasie wojny całą swoją rodzinę. Kiedy Hannie praktycznie już nic jej nie zostaje, na niczym już nie zależy, a ona sama czuje się wolną i wypraną z emocji osobą, okazuje się, że na terenie jej gospodarstwa ukryła się młoda Żydówka z małą córeczką. Pojawienie się potrzebującej pomocy dziewczyny sprawia, że Hanna obiera sobie nowy cel, i postanawia za wszelką cenę ochronić kobietę i jej dziecko przed śmiercią. 
 
Trzecią historią inspirowaną prawdziwymi wydarzeniami jest "Alicja", autorstwa Mirosławy Karety. "Alicja" to nazwa plutonu Podgórskiego Roju Szarych Szeregów składającego się z młodych ludzi, harcerzy, działających w partyzantce. Większość z nich została zdekonspirowana za sprawą zdrajcy, poddana okropnym torturom i zamordowana. Świadectwo tamtych wydarzeń opowiedziana jest z perspektywy chłopaka, który nieświadomie przyczynił się do ich aresztowania.
 
Dziewiątym opowiadaniem jest "Tajemnica Ingrid Langer" autorstwa Joanny Jax. Historia miłości ponad podziałami, która jednak w czasie wojny nie mogła mieć szczęśliwego zakończenia. Ingrid, córka niemieckiego gospodarza zakochuje się ze wzajemnością w polskim parobku Janku. Takie związki były jednak napiętnowane we wsi, a Polaków karano śmiercią za zadawanie się z Niemkami, stąd też para ukrywa swe uczucia przed światem. W pewnym momencie, aby uratować swojego ukochanego przed karą, Ingrid decyduje się na radykalny krok, którego konsekwencje będzie ponosić do końca życia.

Dziesiąte opowiadanie to "Niepewność" Jolanty Marii Kalety. Ono również napisane jest na podstawie autentycznych wydarzeń. Kama, łączniczka podziemia, po wojnie wychodzi za mąż za swojego kolegę o pseudonimie Wars. Tak naprawdę jednak przez całe lata była zakochana w innym chłopaku, "Halnym", bardzo zdolnym artyście, który został ostatecznie oskarżony o współpracę z Niemcami i zastrzelony. Po latach wychodzą na jaw pewne okoliczności śmierci "Halnego", które zburzą cały poukładany po wojnie świat Kamy.
 
Ostatnim opowiadaniem w zbiorze jest tytułowy "Taniec pszczół" Magdaleny Knedler. Tutaj  przytoczona została historia pół Żydówki, która przed wojną była utalentowaną i bardzo cenioną tancerką i primabaleriną. Dziewczyna w najtrudniejszym czasie przenosi się do getta, aby zamieszkać ze swoim starszym ojcem, znanym naukowcem zajmującym się badaniem życia pszczół. Kiedy jednak ojciec zostaje zamordowany na jej oczach, a ona sama upodlona przez niemieckich żołnierzy, zamyka się w sobie i nigdy nie odzyskuje dawnego wigoru. Mimo iż ostatecznie za sprawą matki udaje jej się opuścić getto i znaleźć schronienie na wsi , nigdy nie wraca już do tańca.  
 
Każde z tych jedenastu opowiadań jest wyjątkowe, przejmujące i poruszające. W antologiach zazwyczaj opowiadania prezentują różny poziom, jedne podobają mi się bardziej, inne mniej, w tym przypadku nie potrafię żadnej z powyższych historii wyróżnić. Wszystkie są dla mnie bardzo dobre i stanowią wspaniale pasującą do siebie całość. Bardzo polecam "Taniec pszczół", choć uprzedzam, że nie jest to łatwa lektura, ale w dzisiejszych niespokojnych czasach, bardzo ważna i potrzebna.
 
Sardegna

"Emigranci. Podróż za horyzont" Sabina Waszut


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 294
Moja ocena : 6/6
 
Kolejny już raz przekonuję się, że patronaty Śląskich Blogerów Książkowych to naprawdę świetne i dobrze napisane historie! Powieści pani Sabiny Waszut, pisarki pochodzącej z naszych rodzimych, śląskich stron, biorę w ciemno, a w momencie, kiedy postanowiliśmy wraz z ŚBKami objąć jedną z nich swoim patronatem, książka stała się dla mnie tym bardziej ważna i wyjątkowa.
 
W swojej książce Autorka porusza bardzo ciekawy, choć mało znany temat, historię polskich emigrantów z początku XX wieku, którzy w poszukiwaniu lepszego świata wyruszają do Brazylii. Ta część naszej historii nie jest powszechna wśród szerokiego grona odbiorców. O ile o emigracji do Stanów Zjednoczonych, Francji, czy Niemiec, wiemy całkiem sporo, to o tym, co tak naprawdę działo się w życiu naszych rodaków na przełomie wieku XIX i XX, kiedy postanowili opuścić kraj, swoje zubożałe gospodarstwa i wyruszyć za ocean do magicznej krainy "miodem i mlekiem" płynącej, wiemy naprawdę niewiele. To właśnie z tym tematem postanowiła zmierzyć się Autorka w pierwszym tomie swej emigracyjnej serii, wysyłając swoich bohaterów, protoplastów rodu, do Brazylii. 
 
Witold Gajda, ubogi gospodarz z jednej z galicyjskich wsi, stawia wszystko na jedną kartę, sprzedaje dobytek, ziemię, zdobywa potrzebne dokumenty i wraz z rodziną, żoną Hanką, nastoletnim synem Jurą, dorastającą córką Marysią oraz małym synkiem Zenkiem, wyrusza w nieznane. Decyzję o emigracji podejmuje spontanicznie, zainspirowany pewnym spotkaniem w gospodzie. Obecny tam człowiek opowiadał chętnym słuchaczom o wspaniałej krainie leżącej za oceanem, pełnej dobrobytu, płodnej ziemi i nowych możliwości. 
 
Gajda nie zastanawia się długo nad tą najważniejszą decyzją w swym życiu. Zostawiając za sobą zrujnowaną galicyjską chatę, spieniężając wszystko, co tylko się da, wsiada wraz z rodziną do pociągu, ruszającego w stronę Oświęcimia, pierwszego przystanku w drodze ku lepszej przyszłości. 
 
Uboga chłopska rodzina nie jest jednak świadoma tego, co ich czeka, zarówno w czasie podróży pociągiem, jak i wyczerpującego rejsu statkiem. Ludzie, którzy przez całe życie nie wychodzili poza teren swojej wsi, nagle znaleźli się w "wielkim świecie" pełnym nieznanego, a także nie zawsze przyjaznych i uczciwych ludzi. Gajdowie praktycznie od razu napotykają na swojej drodze problemy. Na szczęście, głównie za sprawą rozsądnego syna Jury i rezolutnej córki Marysi, rodzinie udaje się bezpiecznie i w komplecie wsiąść na statek płynący za ocean. Po drodze bohaterowie ratują jeszcze z opresji córkę warszawskiego dorożkarza, Zuzannę, biorąc ją pod swe skrzydła. Z natury dobrzy, nawet w ferworze nowej sytuacji nie potrafią wyzbyć się ludzkich odruchów i nie udzielić pomocy potrzebującej.
 
Męcząca podróż, brak żywności, a także pewna tajemnica, utrzymywane w sekrecie przed resztą rodziny, zżerająca Hankę Gajdę, wyczerpuje bohaterów do cna. Ostatecznie jednak udaje im się szczęśliwie dotrzeć do swojej ziemi obiecanej. Wymarzona Brazylia, kraj jawiący się jako kraina dobrobytu, nie do końca taka właśnie jest. Nowa ojczyzna, mało przyjazna, z obcym klimatem, dziwnym jedzeniem, tropikalnymi chorobami i ciężką w uprawie rolą wystawia emigrantów na poważną próbę. Kiedy rodzinie Gajdów przydarza się tragedia, ocaleni będą musieli zrobić wszystko, żeby przetrwać i zapewnić sobie byt. Jednak, czy starczy im na to siły i determinacji? 
 
"Emigranci. Podróż za horyzont" to pierwszy tom wspaniałej i rozbudowanej sagi rodzinnej. O losach bohaterów czyta się z wielkimi emocjami, kibicując ich drodze ku lepszej przyszłości. Z tego, co wyczytałam w posłowiu, Autorka w kolejnych częściach planuje następne pokolenia Gajdów również wysłać na emigrację, ale już w zupełnie inne rejony świata. Ponieważ los emigranta nigdy nie jest łatwy, stąd też jestem przekonana, że drugi tom serii również dostarczy czytelnikom wielu emocji i wzruszeń. 
 
Na koniec chciałam tylko wspomnieć, iż przygotowanie Autorki, co do zebranych informacji na temat losów polskich emigrantów w Brazylii, zasługuje na wielkie wyróżnienie. Taki research się ceni! Czekam na kontynuację dalszych losów rodziny Gajdów. Jestem przekonana, że będą równie emocjonujące, co historia protoplastów rodu.

Sardegna

"Skradzione życie" Magdalena Wala


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 302
Moja ocena : 6/6
 
Śląscy Blogerzy Książkowi drugi już raz patronują książce pani Magdaleny Wali. W zeszłym roku była to "Klątwa ruin", teraz przyszedł czas na "Skradzione życie". Chociaż moja znajomość twórczości Autorki ogranicza się do dwóch powyższych powieści i debiutu, czyli kobiecej obyczajówki "Przypadki pewnej desperatki", zawsze z chęcią sięgnę po kolejne lub wcześniejsze historie, które wyszły spod Jej ręki, całym sercem bowiem wspieram działalność śląskich twórców, a jeżeli jeszcze w swych książkach poruszają tematy związane z naszym regionem, to już w ogóle. 
 
"Skradzione życie" to niesamowita historia, która zaczyna się w Mysłowicach, rozwija w Przemyślu, aby skończyć się w Piotrkowie Trybunalskim. Przez poruszaną tematykę, czyli eksterminację Żydów w czasie II wojny światowej, a także postać głównej bohaterki, młodej Żydówki, może kojarzyć się z "Narzeczoną z getta" Sabiny Waszut, na tym jednak ich podobieństwa się kończą. "Narzeczona" ma akcję toczącą się dwutorowo, w przeszłości i teraźniejszości, występują w niej także dwie, kluczowe dla historii, kobiety. Opowieść Magdaleny Wali przenosi nas w czasy wojenne, kiedy to możemy śledzić losy, będącej ledwo co u progu dorosłości, bohaterki, postawionej w ekstremalnej sytuacji walki o przetrwanie.
 
Siedemnastoletnia Ewa Adamowicz właśnie szykuje się do swojego ślubu. Choć po Mysłowicach krążą niepokojące plotki, jakoby wojna miała zacząć się lada dzień, dziewczynie nie w głowie takie zmartwienia. Wychowująca się w tradycyjnej, żydowskiej rodzinie Ewa, nauczona szacunku do swej wiary i obyczajów, nie stroni jednak od przyjaźni z dziewczynami o różnym pochodzeniu (zresztą takie wielokulturowe znajomości nie są przed wojną na Śląsku niczym dziwnym). Dziewczyna martwi się natomiast czymś zupełnie innym. Boi się, że po ślubie z ortodoksyjnym Żydem, Davidem, jej swoboda i znajomości z gojami się skończą. Przyszły mąż ma bowiem jasno sprecyzowane oczekiwania wobec swej małżonki i nie będzie tolerował odstępstw z tej strony. Ewa jest jednak posłuszną córką, a ponieważ rodzicom podobają się radykalne poglądy Davida, upatrują w tym też powrót rodziny do korzeni, spisuje z mężem umowę przedślubną i posagową.
 
Sytuacja dziewczyny zmienia się jednak w momencie wybuchu wojny. Rodzina Ewy, która cudem przetrwała prześladowania sprzed dwudziestu laty, praktycznie od razu opuszcza miasto, stąd też termin ślubu ich córki przesuwa się na nieokreślony termin. Adamowicze pakują swój skromny dobytek i ruszają na południe do Przemyśla, szukając schronienia u dalekich krewnych. Pierwsze problemy napotykają już w trasie: przeładowane pociągi, spanikowani ludzie, nieczynna linia kolejowa, pierwsze naloty bombowe, na szczęście cudem unikają śmierci, ratują też od zguby ciężarną, młodą kobietę, Liliannę Radziejowską.

Ich akt dobrej woli wobec nieznajomej stanie się siłą sprawczą, która ostatecznie uratuje życie Ewy, ale zanim do tego dojdzie, Liliana umiera wraz z dzieckiem przy porodzie, a rodzina jej wybawców zabiera jej rzeczy osobiste, aby przekazać je ewentualnym krewnym i wyrusza w stronę Przemyśla. Jednak miasto, które miało przynieść im spokojne przeczekanie wojny, staje się dla nich więzieniem. W dzielnicy żydowskiej codziennie walczą o przetrwanie, cudem zdobywając jedzenie, opał, nie mogąc się w żaden sposób z niej wydostać. Kiedy pewnego dnia bez śladu znika ojciec Ewy, a działania Niemców związane z wysiedleniem Żydó nabierają na sile, kobiety muszą podjąć najtrudniejszą decyzję w swoim życiu. Korzystając z dokumentów zmarłej Lilianny, do której Ewa jest mocno podobna, wydostają się z miasta, aby uniknąć niechybnej śmierci albo wywózki do obozu. Niestety, fałszywe dokumenty to dopiero początek wyboistej drogi ku ich wolności.
 
Po drodze do Rzeszowa, bo tam kierują się kobiety, wydarzy się bardzo wiele. Ktoś udzieli im pomocy, komuś one dają wsparcie. Ewa z matką znajdą też schronienie, niestety nie na długo. Ostatecznie dziewczyna będzie musiała wyrzec się wszystkiego, co jest jej bliskie i stanowi dla niej największą wartość, aby przeżyć. Czy jednak da sobie radę w obcym jej świecie, z dala od tego, co od lat było przy niej?

Ciężko czytać o doświadczeniach tak młodej, ufnej, pełnej życia, kobiety, która dopiero wchodzi w okres dorosłości, a już życie stawia przed nią tak wielkie wyzwania i każe być świadkiem tak dramatycznych wydarzeń. Ewa widzi w swoim młodym życiu aż za dużo. Prześladowania, śmierć pobratymców, musi walczyć z głodem, zimnem, chorobą bliskich i strachem. Pozbawiona wszystkiego, co dla niej ważne, bez oparcia w kimkolwiek, przeróżnymi sposobami szuka ratunku. Czy dane będzie jej zaznać szczęścia?
 
Historia Ewy to opowieść o tych nielicznych, którzy z pomocą przychylnych ludzi, przetrwali piekło wojny. Jednak jest to tylko część książki, bo jej reszta należy do getta i Żydów, którym nie udało się przeżyć. I te fragmenty są najbardziej przerażające, działając najmocniej na psychikę czytelnika. Wbrew pozorom jednak, "Skradzione życie" nie jest tylko nieaktualną opowieścią sprzed osiemdziesięciu laty, którą traktujemy w kategorii czytelniczego powrotu do trudnej przeszłości. Ponieważ temat prześladowań pewnych grup społecznych, ograniczanie ich praw, stygmatyzowanie, wmawianie, że są gorsi od innych, nadal funkcjonuje (co jest dla mnie niewyobrażalną sytuacją w XXI wieku), nie jest powiedziane, że taka sytuacja nie powtórzy się w przyszłości. Oby już nigdy więcej "ludzie, ludziom nie gotowali tego losu"...[Zofia Nałkowska "Dzienniki" tom. 5]
 
Sardegna

"Klątwa ruin" Magdalena Wala


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 300
Moja ocena : 6/6
 
Obiecałam, ze będzie w grudniu? No i jest! "Klątwa ruin" Magdaleny Wali to moja przedostatnia książka przeczytana w czasie sierpniowego urlopie i kolejny patronat Śląskich Blogerów Książkowych. Mam szczęście współtworzyć tą grupę i wspierać tak świetne książki, jak ta. "Klątwa ruin" to historia łącząca w sobie powieść obyczajową z wątkami romansowymi, tajemnicą rodzinną z autentycznym tłem historycznym, które w tym przypadku są okresem przygotowań Polski do Bitwy Warszawskiej. 

Akcja powieści rozgrywa się właśnie w tym czasie, kiedy to cała Polska żyje w niepokoju, związanym z dalszymi losami kraju, po ledwo odzyskanej niepodległości, a do ludzi docierają coraz bardziej niepokojące informacje, mówiące, że bolszewicy przejmują kolejne majątki, niszcząc je doszczętnie, grabiąc wszystko, co się da, gwałcą kobiety, nie zważają na żadne świętości. 
 
W dworku Olszany, należącym do rodziny Strumieńskich, nastroje również nie są najlepsze. Majątkiem rządzi twardą ręką gospodyni, pani Strumieńska, kobieta o twardym charakterze, od śmierci męża, nieco zgorzkniała, ale dla swojej rodziny gotowa zrobić wszystko, stąd też opiekuje się ubogą kuzynką, choć może nie do końca darzy ją sympatią, natomiast całą uwagę poświęca swemu ulubieńcowi, młodemu oficerowi, siostrzeńcowi, Rafałowi Mielżyńskiemu. W Olszanach schronienie znalazła także Aniela Wilk, uboga dziewczyna z chłopskiej rodziny, która przed laty została wzięta na wychowanie przez pana Strumieńskiego. Wprawdzie zapewniono jej wykształcenie i opiekę, jednak gospodyni na każdym kroku przypomina Anieli, że jest tylko służącą, dziewczyną z niskiego stanu i wszystkim powinna dziękować za sytuację, w jakiej się znalazła. 
 
Ponieważ Aniela jest skromną osobą, a jej łagodny charakter nie pozwala na nieposłuszeństwo wobec gospodyni, potulnie przyjmuje każdą krytykę, marząc o tym, aby zarobić wystarczająco dużo pieniędzy i zacząć nowe życie. Do tego, skrycie i to z wzajemnością, kocha się w Rafale, jednak swoje uczucia skrzętnie skrywa zarówno przed ukochanym, jak i mieszkańcami Olszan. Mimo tego, że porucznik jest zafascynowany uroczą dziewczyną, ta w żaden sposób nie okazuje mu swojego zainteresowania, wyraźnie trzyma go na dystans, świadoma mezaliansu, jaki ich dzieli. Zresztą Rafał zostaje powołany na front, zbliża się bowiem ostateczne starcie z wojskami bolszewickimi, stąd też Aniela ma czas na przemyślenie swej przyszłości i uczuć.
 
Pewnego dnia dziewczyna trafia na tajemniczą legendę związaną z pobliskimi ruinami zamku. Według lokalnej opowieści, domostwo zamieszkiwała pewna piękna Rudowłosa, którą przed laty ktoś bardzo skrzywdził. Zrozpaczona kobieta rzuciła klątwę, a jej skutki można obserwować do dzisiaj, stąd też wszelkie rozmowy na temat tego, co przed wiekami wydarzyło się w zamku są natychmiast ucinane z obawy przed tym, że przekleństwo dotknie kogoś jeszcze. Aniela zaciekawiona legendą zaczyna drążyć temat, co w rezultacie da jej pewne wskazówki, jakoby historia Rudowłosej była związana z jej własną.  
 
Czy dawna lokalna opowieść może mieć wpływ na życie młodej dziewczyny? Czy miłość, która wydaje się niemożliwa ze względu na konwenanse społeczne, ma w ogóle szansę na zaistnienie? No i najważniejsze pytanie, czy młody porucznik wyjdzie cało z bolszewickiego najazdu?
 
"Klątwa ruin" jest przykładem lektury, którą czyta się na raz, żałując, że jest taka krótka, albo nie ma dalszego ciągu. Choć zagadka rodzinna nie jest jakoś szczególnie oryginalna, i czytelnik mniej więcej w połowie orientuje się, gdzie tkwi jej rozwiązanie, to jednak wszystkie wydarzenia, które prowadzą do jej rozwikłania i ujawnienia światu są emocjonujące i świetnie się o nich czyta. Na uwagę zasługuje również bogato rozbudowane tło historyczne (pani Magdalena Wala jest z wykształcenia historyczką, widać więc, że ten temat jest jej bliski), przedstawienie realiów życia w Polsce w latach 20 - tych XX wieku, a także sugestywna, dwojakiego rodzaju, atmosfera, w jaką wprowadza swoich czytelników Autorka. Pierwsza z nich związana jest z najazdem wroga i wynikającymi z tego niepokojami w kraju, druga, z postawami patriotycznymi i determinacją ludzi, aby utrzymać niepodległość za każdą cenę. 
 
Podsumowując, jest to bardzo dobra książka, potwierdzająca fakt, że jeżeli Autor dobrze czuje się w danej tematyce, to odczują to również czytelnicy, dostając do ręki wspaniałą opowieść, w którą z przyjemnością się zagłębią. Ja byłam zachwycona lekturą, dlatego bardzo Wam ją polecam.

Sardegna

"Narzeczona z getta" Sabina Waszut


posted by Sardegna on , , , , , , ,

7 comments

 
Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 304
Moja ocena : 6/6
 
Kolejną książką przeczytaną w czasie urlopu była "Narzeczona z getta" Sabiny Waszut, powieść, która jest także patronatem Śląskich Blogerów Książkowych, więc tym bardziej mi bliska. I powiem Wam, że jest to jedna z piękniejszych książek, jakie w tym roku przeczytałam i myślę, że znajdzie się ona w zestawieniu mojej top dziesiątki roku 2020. "Narzeczona z getta" to historia niełatwa, porusza bowiem problem holocaustu, a dokładnie eksterminacji Żydów zamieszkujących przedwojenny Sławków, czyli miejscowość położoną na Górnym Śląsku niedaleko  Będzina. 
 
Książka jest oczywiście fikcyjna, jednak w pewnym stopniu opiera się na autentycznych wydarzeniach, zwłaszcza tych związanych z  historią miasta. Przed wojną Sławków zamieszkiwała dość spora grupa ludności pochodzenia żydowskiego, jednak po wybuchu II wojny światowej, miasto zostało zajęte przez Niemców, którzy już w pierwszych dniach zaczęli swe prześladowania. Spalili synagogę, zastrzelili także pierwszą grupę Żydów, starających się uciec z miasta. Kolejne tygodnie przyniosły jeszcze większe represje: konfiskowanie majątków, karanie śmiercią za najmniejsze przewinienia, publiczne ośmieszanie i stygmatyzowanie. Systematycznie wysyłano także młodych mężczyzn do obozów pracy, a także wysiedlano i przewożono do obozów zagłady. W 1941 w mieście założono otwarte getto, które ostatecznie zlikwidowano rok później, wywożąc całą pozostałą społeczność żydowską do Auschwitz-Birkenau..
 
Trudno czytać o takich wydarzeniach, tym bardziej, że rozgrywały się one w miejscowości niemalże sąsiedniej do mojej. Co jednak dla mnie osobiście okazało się najtrudniejsze, to fakt, iż nie miałam pojęcia o tych wydarzeniach i dramacie rozgrywającym się w Sławkowie przed siedemdziesięciu laty. Co gorsza, nie kojarzyłam w ogóle nazwy miejscowości! To smutne, jak mało wiemy o swojej lokalnej ojczyźnie i najbliższej okolicy.  

Historia "Narzeczonej z getta" rozgrywa się dwutorowo. Część wydarzeń toczy się współcześnie, część związana jest właśnie z przeszłością i Sławkowem w okresie II wojny światowej. Współczesność mówi głosem Barbary. Kobieta, choć w szczęśliwym związku, nie radzi sobie z przeszłością. Pewne wydarzenia z jej dzieciństwa rzutują na dorosłość, utrudniając znalezienie pracy, zakłócając relacje z mężem i rodzicami. Barbara non stop walczy ze swoimi demonami, bezskutecznie szukając zrozumienia.  
 
Przeglądając meble do nowego mieszkania, Basia przypadkowo trafia na starą szafę, która zdaje się przyciągać kobietę do siebie swą historią. Znajduje na meblu etykietę z żydowskim nazwiskiem i zakładem, w którym szafa została prawdopodobnie wyprodukowana, i wbrew zdrowemu rozsądkowi zaczyna interesować się jej poprzednimi właścicielami. Do tego odczuwa wyjątkowe przyciąganie związane z przedmiotem, który wyraźnie stara się coś bohaterce przekazać. Barbara bierze sobie za cel odkrycie historii starej szafy, choć jej bliscy z powątpiewaniem kręcą głowami.
 
Powoli, po nitce do kłębka trafia do Sławkowa, a tam z pomocą starszych mieszkańców i opiekuna lokalnego cmentarza żydowskiego, dowiaduje się czegoś więcej o rodzinie Morgensternów, dawnych właścicielach szafy. Odkrywając kolejne karty historii, poznaje przedwojenną społeczność sławkowskich Żydów i tragedię, która wydarzyła się później. 
 
I tutaj zaczyna się druga część historii, ta związana z przeszłością. Głosem z przed laty mówi Sara Morgenstern, nastolatka, która dopiero wchodzi w wiek dorosły, ma swoje marzenia i pragnienia. Z jednej strony mocno związana ze swoją rodziną, żydowskimi korzeniami i tradycją, z drugiej jednak, zauroczona gojem, czyli chłopakiem nieżydowskiego pochodzenia.
 
Wszelkie plany i zamierzenia dziewczyny zostają brutalnie przerwane wkroczeniem wojsk niemieckich do miasta, represjami, ograniczeniami, a później powolnym i systematycznym eliminowalnej żydowskiej ludności. W pewnym momencie opowieść Sary i Barbary splotą się ze sobą. Czy historia z przed siedemdziesięciu laty może w jakiś sposób wpłynąć na teraźniejszość? 
 
"Narzeczona z getta" to przejmująca opowieść, tym bardziej, że temat prześladowania pewnej grupy społecznej, ze względu na swojego pochodzenie, religię czy poglądy nawet w dzisiejszych czasach jest bardzo aktualny. Oczywiście największe wrażenie na czytelniku robią fragmenty związane z eksterminacją sławkowskich Żydów, ale część współczesna również jest bardzo gorzka i refleksyjna.
 
Wracając jeszcze do samego Sławkowa, bardzo dziękuję Autorce za to, że uświadomiła mi istnienie tego miejsca. Jeżeli tylko będę miał okazję, wybiorę się tam, żeby przejść do miejsc opisanych w książce, pod starą synagogę, na cmentarz, aby poczuć ducha dawnych lat. Spróbuję sobie wtedy wyobrazić, jak miasto wyglądało kiedyś, gdy patrzyła na nie jakaś Sara Morgenstern.
 
Sardegna

"Córka Twórcy Królów" Philippa Gregory


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments


Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 436
Moja ocena : 6/6

Czy mogę uznać się już za największą fankę Philippy Gregory, będąc po lekturze zaledwie czterech jej powieści? Wiem, że dopiero zaczynam i daleko mi do bycia "specjalistką" w tym temacie, ale czas spędzony w towarzystwie jej powieści sprawia mi tak olbrzymią frajdę, że nie zamierzam się przejmować tym, że momentami nie nadążam, bądź mylę fakty. Stawiam w tym temacie dopiero pierwsze kroki, a i tak zrobiłam krok milowy w porównaniu z moją wiedzą historyczną, posiadaną przed PG.

"Córka Twórcy Królów" to czwarta książka autorki, nawiązująca do XV wiecznych wydarzeń historycznych, związanych z Wojną Kuzynów, nazywaną też Wojną Dwu Róż. Historia walki o władzę, pomiędzy rodem Yorków a Lancasterów, została już przedstawiona z perspektywy Jakobiny Luksemburskiej, w tomie "Władczyni rzek", Elżbiety Woodville, w "Białej Królowej", oraz Małgorzaty Beaufort, w "Czerwonej Królowej". Oczywiście w każdym tomie losy kobiet i ich bliskich się przeplatają, pokazując jednak zupełnie inny obraz sytuacji.

"Córka Twórcy Królów" to historia Anny Neville, postaci, która była dla mnie, we wcześniejszych powieściach, zupełnie nieistotna, nijaka i niewarta uwagi. Jednak po lekturze jej wersji wydarzeń, zmieniam zupełnie zdanie, i od tej pory nie będę pomijała Anny w żadnych dyskusjach tematycznych, ani ignorowała jej osoby w całej historii Dwu Róż.

Anna i Izabela były córkami Ryszarda Neville'a, hrabiego Warwick, jednego z najbliższych współpracowników króla Edwarda Yorka. Neville pomógł swemu młodemu podopiecznemu przejąć tron i obalić władanie Lancasterów, licząc, że młody król będzie radził się go we wszystkich sprawach królestwa. Niestety plany Warwicka nie mają szansy na realizację, kiedy Edward zakochuje się w Elżbiecie Woodville, i w sprawach kraju zaczyna liczyć się tylko z małżonką jej rodziną.

Rozgoryczony Neville postanawia "stworzyć" nowego króla, kierując swą uwagę na  młodszego Yorka - Jerzego i aranżuje jego małżeństwo z córką Izabelą. Kiedy ta droga do tronu również nie ma szans na sukces, Warwick zwraca się do pokonanych Lancasterów, wydając swoją młodszą córkę, Annę, za Edwarda Lancastera, syna znienawidzonej do tej pory, Małgorzaty Andegaweńskiej.

Obie córki stają się marionetkami w rękach ojca i swoich mężów. Anna próbuje wziąć sprawę w swoje ręce i choć po części decydować samej o sobie. Niestety to tylko pozory niezależności, bowiem w walce Yorków i Lancasterów o władzę, nie ma przypadków. Fortuna kołem się toczy, więc każda z kobiet Wojny Dwu Róż, w tym także Anna Neville, przeżyje swoje chwile triumfu i chwile sromotnej  porażki.

I wiecie co? Tak jak napisałam, o ile poprzednie części pokazały mi Annę, jako kobietę zupełnie bez wyrazu, anemiczną, nic nie wnoszącą, bez charakteru postać. Tak po lekturze "Córki Twórcy Królów", cofam wszystkie te zarzuty. Młodsza córka Warvicka z całych sił próbowała nadać swemu życiu własny bieg wydarzeń. I choć została wtłoczona w ramy, z których trudno było jej się wydostać, związana małżeństwem z rodziną Lancasterów, do której czuła jedynie niechęć i strach, będąc zaledwie szesnastoletnią wdową postawiła na swoim i choć częściowo ułożyła sobie życie po swojemu.

W tej powieści rodzina króla Edwarda i jego żony Elżbiety, została pokazana w nieco innym świetle, jednakże jak wiadomo, ile bohaterów dramatu, tyle wersji wydarzeń. Dobrze jednak było spojrzeć na tak dobrze mi już znaną historię, z nowej perspektywy. Wszystko to oczywiście zawdzięczam rewelacyjnej Philippie Gregory, która z jednego wątku historycznego jest w stanie stworzyć cztery (a właściwie pięć, bowiem "Biała Księżniczka" również dotyczy Wojny Dwu Róż, rozpoczynając niejako dynastię Tudorów), genialnych tomów historycznej beletrystyki.

Czas powoli żegnać się z Yorkami i Lancasterami. Do kompletu i pełnego obrazu historii brakuje mi jeszcze cyklu esejów "Kobiety Wojny Dwu Róż". Potem już tylko "Biała Księżniczka" i można wkręcać się w historię Tudorów.
Nigdy, przenigdy nie pomyślałabym, że będę zachwycać się powieścią historyczną i prowadzić zagorzałe dyskusje z innymi czytelniczkami, na temat niuansów znalezionych w książce. Wspaniałe to uczucie! Dlatego z całego serca zachęcam Was do sięgnięcia po powieści PG. Zakochacie się w jej wersji historii, tak samo, jak ja!

Sardegna

"Czerwona królowa" Philippa Gregory


posted by Sardegna on , , , ,

5 comments


Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 383
Moja ocena : 6/6

I tym oto sposobem, ja czytelniczka unikająca literatury historycznej (bo nie kojarzę faktów, nazwisk ani dat, przez to czytanie jest dla mnie udręką), pochłonęłam kolejny tom serii Wojny Dwu Róż Philippy Gregory. Słowo "pochłonęłam" jest tutaj kluczowe, bowiem czytałam, jak w transie, porzucając obowiązki i robiąc w domu tylko to, co konieczne.

Po lekturze nie jestem może jakąś wybitną specjalistką od historii Lancasterów i Yorków, ale orientuję się kto jest kim, kto co czynił, i z jakiego powodu. A najlepsze jest to, że czytając informacje o nowościach kolejnych książek historycznych, łapię się na tym, żeby były one niejako powiązane z historią Dwu Róż albo rodem Tudorów, który narodził się właśnie w powyższej historii. Zwariowałam, ale podoba mi się to wariactwo! Daleko mi jeszcze do bycia specjalistką od Gregory, taką jak Karolina z bloga Zwiedzam Wszechświat, albo Ania z Zielono w głowie, ale dumna jestem, kiedy mogę z nimi nawiązać tematyczną rozmowę i za nią nadążam!

Wracając jednak do "Czerwonej królowej", tło historyczne, będące podstawą wydarzeń zaprezentowanych w książce, już znałam z tomu "Władczyni rzek" i "Białej królowej", w tej części jednak, opowieść widziana jest oczyma Małgorzaty Beaufort, ma więc ona nieco inny wydźwięk. Postać Małgorzaty też już kojarzyłam z poprzednich tomów, jednakże wtedy, była ona dla mnie antagonistką kobiet z rodu Meluzyny, więc nie pałałam do niej sympatią i nie przykładałam się też, do zapoznania bliżej z jej historią. Philippa Gregory nie pozostawia jednak czytelników w nieświadomości i daje wielbicielom cały tom losu Małgorzaty Beaufort, a po jego lekturze obraz powstania rodu Tudorów nabierze zupełnie nowego znaczenia.

Małgorzata, pochodząca z rodu Lancasterów zostaje wydana w bardzo młodym wieku, za potomka Katarzyny Walezyjskiej - Edmunda (coś więcej na temat tej królowej możecie przeczytać w "Zakazanej królowej" Anny O'Brien). Początkowo jest bardzo nieszczęśliwa, a do  tego, o mało co nie umiera przy porodzie, ale trudno się dziwić, jeśli miała wtedy niespełna trzynaście lat... Zdana na łaskę Edmunda i jego brata Jaspera, powoli odnajduje się w nowej roli, zwłaszcza po urodzeniu syna, Henryka, który w niespokojnych czasach walki o angielski tron, może stać się w przyszłości, do niego, pretendentem.
Sytuacja Małgorzaty zmienia się po śmierci Edmunda, kiedy to zostaje ponownie wydana za mąż, a nowy małżonek nie bardzo chce mieszać się w sprawy polityczne, nie interesuje go także stanowisko pasierba, co do ewentualnego przejęcia tronu. Małgorzata musi więc sama zatroszczyć się o godziwą przyszłość swego syna.

Z czasem jej plan objęcia tronu przez Henryka staje się coraz bardziej śmiały i ... realny, a ona sama nie przebiera w środkach, żeby osiągnąć swój cel.

Małgorzata Beaufort to silna osobowość. Oczywiście patrząc na wydarzenia z jej perspektywy, historia przedstawiona w "Białej królowej" modyfikuje się nieco. Niestety mimo wszystko, mimo najszczerszych chęci i próby wczucia się w sytuację, nie potrafiłam polubić tej bohaterki. Dlatego, podchodząc emocjonalnie do Wojny Dwu Róż, uważam, że objęcie tronu przez Tudora było jakimś totalnym nieporozumieniem, a Małgorzata - bezwzględną, dwulicową i nieprzebierającą w środkach kobietą. Z drugiej jednak strony, walczyła o syna, a to, jak wiadomo, dla matki jest sprawą najistotniejszą.

Mimo emocji, niekoniecznie pozytywnych, jakie towarzyszyły mi w trakcie lektury, uważam książkę za genialną i polecam wszystkim, których choć trochę historia Wojny Dwu Róż interesuje. "Czerwoną królową" polecam też fanom literatury historycznej, miłośnikom biografii, czy twórczości Philippy Gregory. Przede wszystkim jednak, polecam czytelnikom, którzy chcą się czegoś ciekawego dowiedzieć, a niekoniecznie czują się dobrze w tematyce historii XV wiecznej Anglii. Jestem najlepszym przykładem tego, że nawet najbardziej oporny czytelnik może stać się wielbicielem znielubionego gatunku.


Sardegna

"Biała Królowa" Philippa Gregory


posted by Sardegna on , , , ,

15 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Książnica
Liczba stron: 480
Moja ocena : 6/6

Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem: zakochałam się w powieści historycznej! Ja, która od dzieciństwa omijałam z daleka lekcje historii, z bólem serca przedzierałam się przez wszystkie zaliczenia z tegoż przedmiotu i natychmiast po zdaniu materiału, zapominałam wszystko, czego się nauczyłam, zakochałam się w książce historycznej! Świat się kończy!

Nie mam pojęcia, co takiego ma w sobie Philippa Gregory, że potrafi swoją opowieścią uwieść czytelnika, takiego jak ja - zupełnego, historycznego ignoranta, znudzonego wszelkimi wątkami i tłem historycznym.

Nie wiem, jak to się dzieje, że ja, mająca problemy z zapamiętaniem podstawowych, historycznych faktów, nagle, ni stąd, ni zowąd, a do tego z wielką przyjemnością, świetnie orientuję się w tematyce Wojny Kuzynów, relacjach małżeńskich i krewniaczych rodu Yorków i Lancasterów, w XV wiecznej Anglii.
Nawet nie wyobrażacie sobie, ile to dla mnie znaczy, kiedy czytałam "Białą Królową", z wielką przyjemnością, bez przymusu, świetnie orientując się w temacie, czerpiąc przy okazji nową wiedzę. To dla mnie coś zupełnie nowego. Zachłystuję się na razie tym stanem, stąd mój entuzjazm i przydługawy wstęp.

"Biała Królowa" to historia Elżbiety Woodvill, córki charyzmatycznej Jakobiny Luksemburskiej, bohaterki "Królowej rzek". O ile matka jest postacią nietuzinkową, posiadającą wyjątkowe umiejętności z pogranicza magii, córka przewyższa ją jeszcze wyjątkową osobowością. Elżbieta, dziecko miłości, poczęta przy wsparciu magii, od dzieciństwa przeznaczona jest do wyższych celów. Jakobinie córka kojarzy się z władzą, choć nie do końca potrafi określić, w jaki sposób miałaby się z koroną związać. 
Przyszłość Elżbiety zmienia się diametralnie, kiedy po przegranej Lancasterów w wojnie z Yorkami, traci w walce męża, a wraz z nim przywileje i majątek.
Dla swoich synów, postanawia ukorzyć się przed nowym królem - Edwardem IV i prosić go o łaskę. Między Elżbietą a nowym władcą, niespodziewanie rodzi się uczucie, które owocuje szybkim małżeństwem.
Nikt nie wierzy w czyste intencje króla, ten jednak szczerze pała uczuciem do młodej wdowy i czyni ją królową.

Tak zaczyna się wyjątkowy czas panowania Edwarda IV Yorka i Elżbiety w Anglii. Okres obfitujący w radość, odbudowanie państwa po Wojnie Dwu Róż, narodziny kolejnych potomków rodziny królewskiej i umacnianie wpływów rodziny Woodvillów. Jednocześnie jest to też czas niepokoju, zwłaszcza ze strony przeciwników Edwarda - braci króla, którzy nie potrafią pogodzić się utratą korony, a także pierwotnego sojusznika, późniejszego zdrajcy - Ryszarda Neville.

Elżbieta, której rodzina powiększa się z roku na rok, żyje w nieustannym lęku o los swoich najbliższych. Obawia się utraty władzy, a także spisku na królewskim dworze. Niestety los bywa przewrotny i czas świetności Yorków mija tak niespodziewanie, jak niespodziewanie nadszedł. Wrogowie Edwarda IV czyhają na jego najmniejsze potknięcie, do którego niestety w pewnym momencie dochodzi.
Kwestia objęcia korony wydaje się oczywista, bowiem Edward spłodził dwóch synów, niestety przeciwnicy króla tylko czekają na sprzyjający moment przejęcia władzy. Przesądzają o losie książąt, zamykając ich w Twierdzy Tower, z której ci w tajemniczych okolicznościach znikają. 

Jedna z największych, historycznych tajemnic, przypada niestety w udziale Białej Królowej. Utrata dzieci, rozpad rodziny, upadek władzy, nie załamuje Elżbiety, daje impuls do kreowania rzeczywistości na nowo i reaktywowania rodziny królewskiej, tym razem z ramienia córki Elżbietki.

Od razu zapałałam sympatią do Elżbiety, jest ona wyjątkową osobowością, bardzo charyzmatyczną, a jednocześnie rodzinną i ciepłą. Początkowo wydawała mi się trochę wyrachowana i nieszczera, podobnie zresztą jak postać Edwarda IV, ale z czasem okazało się, że para królewska darzy się szczerym uczuciem i ich działania są jak najbardziej spójne.
Myślałam, że po  "Królowej rzek", żadna powieść historyczna nie zrobi na mnie podobnego wrażenia. "Biała Królowa" zrobiła wrażenie stokrotnie większe i zaostrzyła apetyt na kolejne powieści Philippy Gregory. Wspaniałe uczucie!

Sardegna

"Władczyni rzek" Philippa Gregory


posted by Sardegna on , , , ,

25 comments




Wydawnictwo: Wydawnictwo Książnica
Liczba stron: 544
Moja ocena : 6/6

Mój dzisiejszy wpis będzie bardzo nieprofesjonalny z punktu widzenia fanów literatury historycznej.  Mało bowiem będzie w nim rzetelnych opisów wydarzeń historycznych, sporo będzie natomiast emocji i zachwytu, jakie owa książka we mnie wywołała. Musicie wiedzieć, że aby książka historyczna spodobała mi się tak bardzo, żebym wystawiła jej notę 6/6, to musi być naprawdę coś! Nie lubię kategorii powieści historycznej, unikam jej jak mogę, ale nie chciałam stać z boku, kiedy wszyscy zachwycali się twórczością Phillipy Gregory, a ja nie bardzo mogłam się w tym temacie wypowiedzieć.

Żeby nie popełnić falstartu, zrobiłam wywiad u Isadory, specjalistki od Gregory, od której to powieści autorki najlepiej jest zacząć. Dostałam namiary na "Władczynię rzek". Powiem szczerze, przeraziła mnie objętość. Pomyślałam sobie, ze w życiu przez to nie przebrnę, ale kiedy tylko "wkręciłam się" w pierwsze 40 stron, nie można mnie było oderwać od lektury! Ta książka jest rewelacyjna! XV wieczna historia, związana z życiem Jakobiny Luksemburskiej, bliskiej przyjaciółki Królowej Małgorzaty Andygaweńskiej, zawładnęła mną na dobre!

Tak jak wyżej wspomniałam, żadna ze mnie fanka historycznych ciekawostek. Słyszałam o Wojnie Dwu Róż, dziejącej się w Anglii. Znane są mi nazwiska rodowe Lancasterów i Yorków, ale to wszystko w tym temacie. Jakie to dziwne i zaskakujące zarazem, że dzięki powieści Gregory, mogłam poszerzyć swoje wiadomości i dowiedzieć się więcej, niż w przeciągu wielu lat historycznej edukacji w szkole.

Jakobina Luksemburska jest nietuzinkową postacią. Według legendy, jej ród miał pochodzić od wodnej bogini, Meluzyny. Jakobina już w młodości zauważa u siebie dar jasnowidzenia i przewidywania zgonu, wśród najbliższych członków jej rodziny. Już jako dziewczyna jest świadoma swojej siły i wartości, spotkanie z Joanną d'Arc tylko umacnia ją w swoim postępowaniu. Wcześnie wydana za mąż za księcia Bedforda, poznaje tajniki magii i alchemii. Ma tez możliwość poznania sekretnych ksiąg, które gromadził od lat jej małżonek. 
Jakobina mądrze gromadzi swoje umiejętności dary ducha, świadoma bowiem jest niebezpieczeństwa, jakie czyha na zbyt inteligentne i świadome swej siły, kobiety. Obserwuje na bieżąco egzekucje, jakie wykonywane są na kobietach oskarżonych o czary, dlatego w sekrecie i z wielka ostrożnością pogłębia swą wiedzę. 

Kiedy niespodziewanie umiera Książę Bedford, Jakobinę czeka ponowne, szybkie zamążpójście. Ta jednak jest już mądrzejsza i wie, czego może oczekiwać od życia. Stawia swoją reputację Pierwszej Damy Francji na jedną kartę, i w tajemnicy wychodzi za mąż z miłości za giermka jej nieżyjącego męża, Ryszarda Woodvilla. Małżonkowie przenoszą się na dwór angielski, żeby służyć nowej, młodziutkiej królowej Małgorzacie Andygaweńskiej.

Tam rozgrywać się będzie prawdziwa walka o władzę i wpływy w kraju, a Jakobina z Ryszardem będą tego świadkami i czynnymi uczestnikami. 

Powieść Gregory zachwyca! I mówię Wam to ja, osoba uprzedzona do powieści historycznych, która łatwo się nimi nudzi. Wszystko tu jest jest rewelacyjne:  świetnie zarysowane tło historyczne, ciekawostki,  niuanse, związane z epoką,  wszelkie opisy ówczesnych realiów, zwyczajów, codzienności na dworze królewskim.
Wspaniale wykreowana jest postać samej Jakobiny i jej męża, ale też królowej Małgorzaty i króla Henryka. Dla mnie najciekawszy okazał się jednak wątek miłosny małżonków i budowanie rodziny w tak niełatwych czasach. Kibicowałam im do ostatnich stron, kiedy to kraj ogarnięty chaosem wojny pochłaniał coraz to nowe ofiary. 

Takie powieści mogę czytać codziennie. Żeby jednak miało to sens, muszę poszukać kolejnej części, w której to opisane są losy Elżbiety, córki Jakobiny. Z tego, co mówiła Isadora, Elżbieta jest jeszcze bardziej wyrazistą bohaterką niż jej matka. jeżeli to prawda, to już się cieszę na moje przyszłe wrażenia z lektury Phillipy Gregory. Polecam! Polecam! Polecam!
Sardegna

"Siódmy sekret szczęścia" Sharon Owens


posted by Sardegna on , , , , ,

7 comments

Wydawnictwo: Książnica
Liczba stron: 416
Moja ocena : 5/6

Czy też tak macie, że w przedświątecznym okresie musicie przeczytać coś związanego z tematem świąt Bożego Narodzenia? Może to śmieszne, ale lubię wprowadzić się w świąteczny nastrój taką właśnie książką, ewentualnie filmem, ale to już w mniejszym stopniu.  

"Siódmy sekret szczęścia" to taka książka, którą mogę Wam z czystym sumieniem polecić na święta. Ciepła, dająca nadzieję historia, w prawdzie nie pozbawiona goryczy, ale przecież życie składa się nie tylko z radosnych chwil.
"Świąteczne" powieści takie właśnie powinny być. To nic, że mają podobną fabułę i wszystkie kończą się happy endem. Nieważne, że podobnych czytaliśmy już kilka, jeśli nie kilkanaście. Grunt, że czytanie sprawia nam prawdziwą przyjemność i kolejny raz daje wiarę w to, że święta są magicznym czasem, w którym wszystko może się zdarzyć, a wtedy te nawet najskrytsze, niemożliwe do spełnienia pragnienia, maja szansę się ziścić.
Kiedy czytam książki, których akcja dzieje się w okolicach Bożego Narodzenia, podświadomie czuję zapach pieczonych pierniczków, widzę blask świeczek i kolorowe prezenty pod choinką. Wracam wspomnieniami do czasów dzieciństwa, albo wręcz przeciwnie, wymyślam, jak sprawić, by moje dzieci zapamiętały zbliżające się święta, jako wyjątkowy i magiczny czas w roku. Czy może być milsze wprowadzenie się w świąteczny nastrój?
Powiecie, że to wszystko oklepane i nudne? No trudno... już taka jestem. Lubię swój tradycjonalizm i nie planuję zmieniać swojego nastawienia do świąt w najbliższym czasie

"Siódmy sekret szczęścia" to książka, która trochę odbiega od miłego i sympatycznego schematu świąt. Dla Ruby bowiem, czas świąt przyniesie największą tragedię w życiu. W Wigilię, w wypadku samochodowym ginie jej ukochany mąż, najbliższa jej osoba i najlepszy przyjaciel. Ruby, co zrozumiałe, długo nie może otrząsnąć się z szoku i nie potrafi znaleźć sobie miejsca w wielkim domu. Po przeżyciu okresu żałoby, postanawia zmienić coś w swoim życiu. Sprzedaje dom, a pieniądze inwestuje w mały sklepik, na którego piętrze urządza sobie mieszkanie. Od tego momentu Ruby zaczyna nowy etap, w którym istotną rolę odgrywa nowa praca i pomocna przyjaciółka, Jasmine. 

Historia jakich wiele, powiecie. Cóż w niej takiego wyjątkowego? Dla mnie - ta prostota jest największym atutem opowieści. Fakt, historia jest trochę przewidywalna. W dalszej części rozwinie się wątek miłosny, który zaowocuje rokującym na przyszłość związkiem i happy endem. Ale czy to ważne? Z przyjemnością i nadzieją czytałam o budowaniu relacji Ruby z drugim człowiekiem i tworzeniu życia na nowo. Po cichu kibicowałam też jej wyborom i śledziłam rozważania na temat możliwości osiągania szczęścia. 

Nie bójcie się. Te rozważania nie miały charakteru moralizatorskiego. Wynikały one spontanicznie ze spotkań z przypadkowymi ludźmi, w trakcie odbudowywania relacji z rodzicami czy wzmacniania relacji z osobami, na których Ruby zależało. Niby nic odkrywczego, jednak po chwili zastanowienia można co nieco przeanalizować i dopasować do własnej sytuacji życiowej. 

Na koniec wymienię owe siedem sekretów szczęścia, a Wy już sami zdecydujcie, czy macie ochotę przeczytać o nich coś więcej: emocjonalna niezależność, dbanie o własne zdrowie, wyzbycie się negatywnych emocji, pielęgnowanie przyjaźni, czynienie dobra, dostrzeganie piękna w drobiazgach, zostawienie przeszłości za sobą. Brzmi znajomo? Wszystko jest takie oczywiste ... Może z okazji zbliżających się świąt warto rozważyć, czy powyższe sekrety mają dla nas jakieś znaczenie, a jeżeli nie, to może powinny mieć.

Książkę przeczytałam w ramach listopadowej Trójki e-pik

Sardegna