Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść erotyczna. Pokaż wszystkie posty

"Sponsor" tom I i II K.N. Haner


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments

Po ostatniej lekturze książki autorki ("Femme fatale"), która okazała się dla mnie mocno nieudana, stwierdziłam, że nie sięgnę już więcej po powieści autorstwa K.N. Haner. Jednak parę miesięcy później mam za sobą nie jedną, ale dwie książki autorki. O co tutaj chodzi? 
 
 
 Wydawnictwo: Editiored
Liczba stron: 512/ 416
Moja ocena : 3/6 i 3/6
 
Nie raz pisałam o tym, że lubię na własnej skórze sprawdzać książki, które porywają tłumy, a powieści KN.Haner właśnie do takich należą. Jak do tej pory, miałam kilka podejść do jej książek, z czego jedne okazały się w porządku, ale inne mocno rozczarowujące. Dlatego sprawdzam dalej, co mi odpowiada, zwłaszcza kiedy ktoś kieruje do mnie konkretne polecanki. Taka sytuacja miała miejsce właśnie przy okazji targowej wymiany Śląskich Blogerów Książkowych, gdy jedna z uczestniczek wymiany zachwalała mocno powyższą serię. Ugięłam się więc z nadzieją, że "Sponsor" wypadnie lepiej, niż "Femme fatale".
 
I faktycznie, historia była całkiem okej, jeżeli szukamy czegoś lekkiego, nieskomplikowanego, łatwego i przyjemnego na wieczór. "Sponsor" wciągnął mnie na tyle, że pochłonęłam dwa tomy w ciągu dwóch dni. Opowieść jest oczywiście mocno w stylu autorki, więc spodziewać się można schematów powielanych z poprzednich książek, a nawet inspiracji historią Greya i Any Steal, ale czy to źle? Chyba nie, skoro taka fabuła działa i emocjonuje czytelniczki.
 
Akcja "Sponsora" dzieje się w Londynie, gdzie wraz z rodziną mieszka Kalina, młoda studentka polskiego pochodzenia. Kalina jest oczywiście piękną, niewinną dziewczyną, która wpada w oko Nathanowi, pewnemu siebie, bogatemu przedsiębiorcy (brzmi znajomo?). Nathan nie jest może Christianem Greyem, ale również ma swoją tajemnicę: lubi sponsoring, który wiąże się z trzymaniem wokół siebie wianuszka kobiet i płacenia im za niezobowiązujący seks. Niektóre kobiety są jego stałymi utrzymankami, inne są tylko jednorazową przygodą.  
 
W każdym razie, kiedy Nathan poznaje Kalinę, jej również proponuje układ sponsorski, co spotyka się z wielkim oburzeniem dziewczyny nieprzyzwyczajonej do takiego traktowania. Kalina nie chce mieć z Nathanem nic do czynienia, i ich drogi rozchodzą się na jakiś czas. Parze przyjdzie się jednak spotkać ponownie i to w nie do końca sprzyjających okolicznościach.
 
Pewnego dnia świat Kaliny obraca się w gruzy, kiedy w pożarze giną jej rodzice, a ona zostaje jedyną prawną opiekunką swojej młodszej siostry, czteroletniej Sabriny. Na dziewczynę spada cała masa obowiązków i problemów, z którymi nie potrafi sobie sama poradzić, stąd też, kiedy jej drogi z Nathanem ponownie się krzyżują, ich relacja zaczyna przybierać nieoczekiwany obrót. 
 
Dziewczyna od razu stawia sprawę jasno, nie chcąc być utrzymanką mężczyzny, z drugiej jednej strony, potrzebuje wsparcia finansowego i pomocy w opiece nad siostrą. Nathan, pragnąć zatrzymać przy sobie Kalinę na dłużej, wbrew swoim zwyczajom zgadza się na platoniczny układ, który z czasem przeradza się w gorący romans i poważny związek. Zanim jednak do tego dojdzie, wiele trudnych sytuacji wydarzy się w życiu bohaterów, które sprawią, że para będzie się rozstawać i godzić, a w ich relacje mieszać będą się osoby trzecie. Również przeszłość Nathana nie będzie dla ich relacji bez znaczenia. 
 
Nathan ze "Sponsora" przypomina mi nieco Greya, zwłaszcza jeśli chodzi o jego relacje z kobietami. W Kalinie też znajdziemy wiele cech z dziewczyny Christiana, choć ukochana Nathana ma w sobie jednak więcej ikry. Nie da się jednak ukryć, że na dłuższą metę taki schemat powieści męczy, a ja chętnie poczytałabym o relacji zbudowanej na innych zasadach, niż uległość - dominacja, bieda - bogactwo, dziewica - doświadczony kochanek. 
 
Generalnie, seria o sponsorze jest ciekawsza od historii o Morfeuszu, i zdecydowanie lepsza, niż "Femme fatale". W ogólnej ocenie daję tej historii trójkę, która właściwie mogłaby być czwórką, gdyby nie ta powtarzalność fabuły. Z drugiej jednak strony, serię czyta się bardzo szybko i wydaje się być idealna, kiedy męczy nas niemoc czytelnicza. Jeśli lubicie więc historie w stylu Greya, to opowieść o miłości Natana i Kaliny też powinna przypaść Wam do gustu.

Sardegna

"Femme fatale" Katarzyna Nowakowska


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

 
Wydawnictwo: Burda
 Liczba stron: 290
Moja ocena : 2/6 

Z powieściami Katarzyny Nowakowskiej piszącej też pod pseudonimem KN Haner mam wielki problem. Na blogach i w mediach społecznościowych obserwuję olbrzymią społeczność, która gromadzi się wokół autorki i zachwyca każdą nową książką, ale jest w blogosferze także całkiem spora grupa przeciwników, odnosząca się do powieści autorki z wielką krytyką. A ponieważ zawsze staram się sama przekonać, czy podzielam zachwyty nad daną serią, to zabrałam się za poznawanie książek K.N. Haner.
 
Zaczęłam od serii o Morfeuszu i choć początek był bardzo obiecujący, to z każdym kolejnym tomem stwierdzałam, że nie czytałam w życiu chyba bardziej niekonsekwentnej i absurdalnej historii, z równie denerwującą główną bohaterką. Żeby nie być gołosłownym, zostawiam Wam linki do moich notek o poszczególnych tomach: "Sny Morfeusza" , "Koszmar Morfeusza" , "Przebudzenie Morfeusza". Później trafiłam na "Ring girl" i tutaj mile się zdziwiłam. Wprawdzie powieść nie powala na kolana swoją fabułą, ale czyta się ją bardzo przyjemnie. Poza tym, takie lekkie, łatwe i przyjemne historie też są czytelniczkom potrzebne. Teraz natomiast przyszedł czas na "Femme fatale"
 
Sięgając po tę historię wiedziałam, że jest to druga część serii, a ja nie znam tomu pierwszego, czyli "Skandalu", ale stwierdziłam, że jakoś sobie poradzę. I faktycznie, spokojnie można zorientować się w fabule opowieści, a to dlatego, że jest ona bardzo uboga, więc już po paru pierwszych stronach mogłabym praktycznie streścić, co działo się w życiu bohaterki wcześniej.
 
Główna bohaterka Julia, po skandalu, który wywołała w Nowym Jorku ze swoim żonatym szefem (o tym opowiada tom pierwszy), przenosi się do Paryża obejmując posadę menadżerki w luksusowym hotelu w samym centrum miasta. Nowe miejsce ma jej dać wytchnienie od źle ulokowanych uczuć i wyleczyć złamane serce. Podejmując pracę u bogatego przedsiębiorcy Gasparda nie przewiduje jednak, że z jednego romansu wplącze się od razu w drugi, a jej nowy szef okaże się przyjacielem starego.
 
I to właściwie na tyle, jeśli chodzi o fabułę. Wiadomo, że "Femme fatale" to romans i erotyk, więc akcja będzie kierowała się w wiadomym kierunku, ja jednak od zawsze powtarzam, że powieść poza scenami seksu musi mieć w sobie jeszcze jakieś tło, musi coś czytelnikowi oferować, a tutaj niestety niczego takiego nie znajdziemy, dostaniemy natomiast irytującą główną bohaterkę, która poza swoją aparycją, nie ma czytelnikowi nic ciekawego do zaprezentowania.

Julia jest właściwie kalką Cassandry, bohaterki trylogii o Morfeuszu. Jest oczywiście piękną, wykwintną kobietą, o czym świadczą eleganckie ubrania od najlepszych projektantów i bogata garderoba. Praktycznie każdy kolejny akapit informuje czytelnika co i w jakich kolorach ma na sobie kobieta, jakie dobiera do outfitu szpilki i makijaż. Wiemy, że jest piękna i właściwie tyle, bo poza tym niewiele sobą reprezentuje. 
 
Jej nowa posada polega na zarządzaniu hotelem, i to nie byle jakim, tylko ekskluzywną miejscówką w centrum Paryża. Tak właściwie nie wiemy jednak co Julia robi w swojej pracy. Niby kieruje jakimś zespołem ludzi, chociaż nie ma do tego żadnych predyspozycji, wybiera jakieś obicia kanap i wiemy, że robi to przez całe osiem godzin, bo potem pada ze zmęczenia. Jedyny moment, kiedy wychodzi z jakąś inicjatywą, to sytuacja, w której proponuje umieszczenie koszy ze słodyczami i lokalnymi przysmakami w pokojach hotelowych dla gości. Odkrywcze, no nie? Ale szef Gaspard rozpływa się w emocjach, radościach i absurdalnych pochwałach dla swojej pracownicy, za tak genialny pomysł.
 
Przez większość czasu Julia zachowuje się tak, jak Cassandra: chodzi z szefem na drinka, imprezę albo kolację, potem ma kaca, którego leczy, więc dostaje wolne, a później ma urlop. Oczywiście w międzyczasie uprawia seks, raz z nowym szefem, raz ze starym. Wszystko to jest tak męczące, przewidywalne i nudne, że 290-stronicową powieść czytałam ponad tydzień, nie mogąc zdzierżyć mnogości absurdów zawartych w jej treści.
 
Ja naprawdę nie mam nic przeciwko romansom i erotykom, wiem, że nie są to powieści o skomplikowanej treści, a ich zadaniem ma być umilenie czasu, odstresowanie i dostarczenie czytelniczej przyjemności. W przypadku "Femme fatale" wszystko jest jednak tak powierzchowne, przewidywalne i płytkie, a przez to nużące, że ostatecznie nie interesowało mnie, którego z mężczyzn wybierze Julia i jakie decyzje podejmie.
 
Ktoś może powiedzieć, po co w takim razie sięgam po książki autorki, jeśli wcześniejsze mi się nie podobały. Jak wspominałam, tak już mam, że zwyczajnie lubię sprawdzać to, czym zachwycają się inni. A skoro autorka ma tak spore grono fanów, to byłam przekonana, że te książki zwyczajnie muszą mieć w sobie „to coś”. Mnie nie udało się jednak „tego” odnaleźć, może komuś innemu się uda? Jeśli tak - koniecznie dajcie znać, co Was zachwyciło, bo ja nie zamierzam już ryzykować i na pewno nie sięgnę po poprzednią, ani kolejną część tej serii. Prawdopodobnie nie sięgnę już po żadną książkę autorki, szkoda mi po prostu na to czasu.
 
Sardegna

"Gorąca gwiazdka. Niegrzeczne opowieści" antologia


posted by Sardegna on , , , , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Lipstick Books
Liczba stron: 413
Moja ocena : 4/6
 
Myślę, że sezon na czytanie świątecznych książek mogę uznać już za otwarty. Wprawdzie zainicjowałam go parę dni temu, tekstem o audiobooku "Dwanaście życzeń", ale teraz mogę już oficjalnie publikować na blogu świąteczny spam w ilościach znacznych. Nie ma na co czekać, w końcu za parę dni grudzień!
 
Dzisiaj chciałam przedstawić Wam parę słów o nowym zbiorze opowiadań "Gorąca gwiazdka", w którym znajduje się dwanaście historii napisanych przez polskie autorki. Wspólnym ich elementem jest okres świąteczny, czyli czas, kiedy opisane wydarzenia mają miejsce, jednak one same utrzymane są w bardziej pikantnym stylu, i bliżej im do gorących erotyków, niż ciepłych i miłych świąt spędzonych w rodzinnej atmosferze. 
 
Jak to w przypadku antologii bywa, nie wszystkie opowiadania są równe i podobały mi się jednakowo. Trzy wyraźnie wyróżniają się na tle reszty, stąd też najbardziej przypadły mi do gustu, pozostałe, powiedziałabym, są dość do siebie podobne, jeśli weźmiemy pod uwagę pomysł na opowiadanie, przez to dość tendencyjne i mało oryginalne. Wiem, że w tej antologii nie fabuła jest najważniejsza, tylko to, co zdarzy się za drzwiami sypialni bohaterów, jednak dla mnie, zawsze to powtarzam, dobry erotyk musi mieć coś więcej, niż choćby najbardziej rozbudowane sceny łóżkowe.

Przechodząc jednak do konkretów, najbardziej podobało mi się opowiadanie pierwsze, "Przyprawy", napisane przez Katarzynę Berenikę Miszczuk. Małżonkowie, Ania i Rafał, którzy po pojawieniu się na świecie ich dziecka, trochę się od siebie oddalają, postanawiają więc spędzić romantyczny weekend w luksusowym hotelu i spa "Kuszenie Ewy i Adama". Pensjonat położony jest w centrum lasu, z dala od cywilizacji, i faktycznie, kiedy para przybywa na miejsce, okazuje się, że czeka na nich szereg atrakcji, które na pewno podkręcą atmosferę ich nieco spowszedniałego związku.
 
Historia ma wielki potencjał i naprawdę żałuję, że jest taka krótka. Z chęcią przeczytałabym, co dalej wymyśliła dla swoich bohaterów Autorka, tym bardziej, że zakończenie jest otwarte i mocno osadzone w stylu innych jej powieści, gdzie zjawiska nadprzyrodzone współistnieją obok zwyczajnych ludzi, co daje mieszankę iście wybuchową. 
 
Opowiadanie, które podobało mi się na drugim miejscu nosi tytuł "Co się wydarzyło tamtej niedzieli" i jest napisane przez Kaję Łącką. Fajna historia, opowiedziana za pomocą maili pisanych przez bohaterów, a także z perspektywy kilku zaangażowanych osób. Romans Anny, czterdziestolatki, pisarki, kobiety sukcesu, z Kubą, młodszym od siebie mężczyzną, przyjacielem dorosłego już syna. Trochę zakazany owoc, trochę uczucie niemożliwe do spełnienia, walka o prawo do szczęścia, wbrew opinii bliskich. Opowiadanie bardzo nasycone emocjami wszelakimi. Dobrze się czyta.
 
Na trzecim miejscu wyróżniłabym tekst Małgorzaty Oliwii Sobczak, "Druga twarz". Dziennikarka Alicja Grabska ratuje z opresji pewną znaną blogerkę, a ponieważ sprawa zdaje się mieć drugie dno, bo ktoś wyraźnie ma cel w tym, aby influencerkę skompromitować w oczach odbiorców, zaczyna współpracować z prywatnym detektywem Oskarem Kordem. Między bohaterami mocno iskrzy, łączył ich bowiem przelotny romans, przy okazji jednej z imprez w klubie. Czy będą potrafili pracować razem, odkładając na bok emocje? Dynamiczna historia, połączenie romansu z wątkiem kryminalnym, zaburzona chronologia. Całkiem fajna opowieść.
 
Pozostałe opowiadania nie są złe, oparte są jednak na podobnym schemacie, różnią się właściwie tylko opisami scen seksu. Motyw biednej dziewczyny, którą zdobywa bogaty i wpływowy facet, a potem żyją razem długo i szczęśliwie wykorzystały w swych opowiadaniach "Biedny bogaty Mikołaj" Alexa Lavenda oraz "Bez lukru" Katarzyna Mak. Wątek dawnego chłopaka, wielkiej miłości, który pojawia się znienacka w życiu dziewczyny po latach, kiedy ta najbardziej tego potrzebuje, znajdziemy w opowiadaniu "Odmrażanie serc" K.A. Figaro oraz "Wigilia w Zakopanem" Patrycji Strzałkowskiej. Zdradę małżeńską lub narzeczeńską, która sprawia, że rozgoryczona kobieta szuka ukojenia w innych męskich ramionach - o tym przeczytamy w opowiadaniach "Zołza pod jemiołą" Joanny Dubler oraz "Filadelfia zimową porą" Alicji Skirgajłło.
 
Ostatnie trzy opowiadania, o których jeszcze nie wspomniałam, uplasowałabym gdzieś w połowie stawki. "Odwołany lot" Jagny Rolskiej rozgrywa się w pięknym, bajkowo świątecznym otoczeniu, za kołem podbiegunowym, blisko wioski świętego Mikołaja, za co plus. Główny bohater wprawdzie na tym końcu świata znajduje upragnioną miłość (jakżeby inaczej), ale świąteczna atmosfera jakoś te oczywiste zakończenie przytłumia. "Świąteczna kwarantanna" Mayi Frost - bardzo na czasie, izolacja z przystojnym Włochem bohaterce wcale się nie dłuży, do tego, wielki plus za zakończenie. "Nie czekam" Elżbiety Kozłowskiej - historia kobiety, która szuka bliskości w przypadkowych relacjach, ostatecznie bliską osobę znajduje tuż obok. Słodko - gorzko, jak to w życiu bywa.
 
Podsumowując, "Gorąca gwiazdka" to lekka, przyjemna lektura, idealna na wieczór. Dzięki świątecznemu klimatowi świetnie wpasuje się też w nadchodzący czas. Jednak to, czy uznacie książkę za satysfakcjonującą, czy też nie, zależeć będzie od tego, czego od niej oczekujecie. Jeśli pikantnych historii, których czytanie przyspieszy tętno, powinniście być zadowoleni. Jeśli czegoś więcej, niż scen seksu, nie tędy droga.

Sardegna

"Prosty układ" K.A.Figaro


posted by Sardegna on , , , , ,

4 comments


Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
audiobook: czas trwania 11 godzin 59 minut
Moja ocena : 3/6
lektor: Iwona Milerska
 
Dzisiejszy wpis dotyczyć będzie kolejnego audiobooka z Empik Go, a ponieważ przedłużyłam sobie abonament na cały rok, jest szansa, że podobne notki będą się tutaj pojawiały z wielką regularnością.
 
Po "Prosty układ" sięgnęłam, poszukując jakieś łatwej i niezobowiązującej lektury, byłam bowiem po przesłuchaniu kilku thrillerów i kryminałów pod rząd i potrzebowałam umysłowego resetu. Skusiłam się więc na ten erotyk, pamiętając pozytywne opinie z blogów, ale niestety nie zaiskrzyło. Bo choć historia dała mi w pewnym stopniu to, to, czego potrzebowałam, czyli odmóżdżenia i chwilowego odprężenia, to jednak nie zaoferowała niczego więcej, a ja nawet od takiej lekkiej literatury oczekuję przynajmniej interesującej fabuły..
 
W ogóle na początku nie byłam świadoma tego, że jest to pierwszy tom pięciotomowego cyklu. Niemniej jednak, teraz wiedząc już, że to tylko część całości i świadoma faktu, iż "Prosty układ" nie przynosi w sumie czytelnikowi żadnego konkretnego rozwiązania, i tak nie mam ochoty zagłębiać się w dalsze losy bohaterów (chyba że ponownie poczuję wielka słabość i chęć zresetowania mózgu).
 
Cóż mogę rzec, fabuła tej książki jest banalna i tendencyjna, nawet, jak na erotyk. Dwudziestoparoletnia Łucja wraca po studiach do rodzinnego miasta i wraz z najlepszą przyjaciółką wybiera się na imprezę do lokalnej knajpy. Tam poznaje Dymitrija, pewnego siebie, aroganckiego, ale zabójczo przystojnego (jakżeby inaczej), biznesmena. Pomiędzy nimi od razu zaczyna iskrzyć, choć niekoniecznie pozytywnie. Łucja na początku chce natychmiast zerwać znajomość, natomiast Dymitrij robi wszystko, aby przywiązać emocjonalnie dziewczynę do siebie. Faktycznie, z czasem Łucja coraz bardziej zakochuje się w swym nieprzewidywalnym adoratorze, żeby nie powiedzieć, stalkerze, i kiedy wszystko jest już na dobrej drodze, a miłość wydaje się być w zasięgu ręki, Dymitrij stawia dziewczynie pewne ultimatum i jasno określa warunki układu, jaki go interesuje. 
 
Łucji oczywiście nie odpowiada sytuacja, w której jest tylko zachcianką Dymitrija, postanawia jednak zgodzić się na wszystko, byleby być bliżej ukochanego.
 
I właściwie to tyle, jeśli chodzi o fabułę. Bohaterowie kłócą się i godzą, zazwyczaj w łóżku. Kiedy jedno z nich chcę kontynuować relację na poważnie, drugie natychmiast ją niszczy. Jak dla mnie, cała ta opowieść opiera się na toksycznej, uzależniającej relacji, w której seks gra główną rolę. Ja to wszystko rozumiem, w końcu to tylko, albo aż erotyk, ale żeby uznać taką powieść za dobrą, wymagam od niej czegoś więcej, niż tylko scen łóżkowych, a fabuła, spójność i logika "Prostego układu" pozostawiają niestety wiele do życzenia.
 
Co gorsze jednak, bohaterowie tej powieści nie dają się lubić. I to nie jest tak, że wszystkie postacie schematycznych erotyków, czy mało oryginalnych romansów mnie denerwują. Czasami mimo absurdalnych zachowań są sympatycznymi postaciami, a o ich perypetiach czytam z wielką przyjemnością, choć nie bez przymrużenia oka. W tym przypadku ani Łucja, ani Dymitr nie wzbudzają we mnie ciepłych uczuć. Łucja jest infantylna, niekonsekwentna, a jej przemyślenia bardziej podobne są do rozważań naiwnej nastolatki, niż dorosłej, świadomej kobiety. Dymitrij to po prostu samolubny i arogancki cham. Ja wiem, że czytelniczki kochają brutali, a taki stereotyp mężczyzny w erotykach jest mocno pożądany, ale co za dużo, to niezdrowo. Do mnie zupełnie to nie przemawia. Po prostu oczekuję od takich historii czegoś więcej, niż scen erotycznych, które swoją drogą nie były wcale takie złe. 
 
Właściwie nie mam nic więcej do powiedzenia na temat tej książki. Można przeczytać, ale zbyt wiele sobie po lekturze nie obiecujcie. Zakończenie jest tak skonstruowane, aby koniecznie sięgnąć po następny tom, jednak w moim przypadku to na pewno nie nastąpi. Szkoda mi czasu na tak słabe historie. 

Sardegna

"Przebudzenie Morfeusza" K.N.Haner


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments



Wydawnictwo: Editiored
Liczba stron: 524
Moja ocena : 3/6


"Przebudzenie Morfeusza" przeczytałam w sierpniu. Dlaczego dopiero teraz o nim piszę? Tak, jak trudno mi się zabrać do pisania notki o książce genialnej i dla mnie wyjątkowej, tak w drugą stronę, nie mogę zabrać się do opisywania powieści słabej, niefajnej, po prostu takiej, która nie spełnia moich oczekiwań. Nie mam zwyczaju z lubością krytykować, wolę pochwalić. Czasami jednak nie da rady inaczej.  

Twórczość K.N.Haner jest dość bogato komentowana w blogosferze. Z jednej strony Autorka powieści ma szereg fanek, które bezkrytycznie przyjmują wszystkie historie wychodzące spod jej pióra, z drugiej strony, ma równie szerokie grono przeciwników, którzy nie zostawiają na jej powieściach suchej nitki. Nie lubię być nie w temacie, stąd moja chęć na przeczytanie serii o Morfeuszu. Powiem tak, początek, czyli tom pierwszy, był całkiem niezły. Była to miła odmiana po mdłym Greyu, pokazująca, że polska autorka też jest w stanie napisać ciekawy erotyk. Potem było niestety już tylko gorzej. Tom drugi "Koszmar Morfeusza" był bardzo zły, a powyższy trzeci, okazał się chyba jeszcze gorszy.   

I to nie tak, że jestem uprzedzona. Naprawdę dałam tej serii szansę. Nawet kiedy po lekturze tomu drugiego zarzekałam się, że to koniec, po czasie stwierdziłam, że tak nie można. Muszę przecież poznać zakończenie tej historii. Tym bardziej, że pomysł Autorki na fabułę, "tajemnicę" i mroczną stronę bohatera, naprawdę wydaje się być niezły. Na nic to jednak się zdaje, kiedy wykonanie kuleje,  a ilość absurdów na stronach tej powieści przekracza wszelkie granice. Na nic wtedy dobra wola. Wrażenie jest złe i nic tego nie zmieni.

"Przebudzenie Morfeusza" to trzeci tom "mafijnej serii", będący tak naprawdę erotykiem z niewielkim wątkiem sensacyjnym. W ogóle fabuła tej powieści jest bardzo płynna, bo o ile w części pierwszej jeszcze jest jakieś tło wydarzeń, jakaś tajemnica, budząca ciekawość czytelnika, co do dalszych losów bohaterów, to w drugim i trzecim tomie jest już tylko chaos. W fabule znajdziemy wszystko, co byśmy chcieli, a jednocześnie zupełnie nic. Wątki przeplatają się swobodnie, czasem bez ładu i składu, nie wnosząc wiele do całej opowieści. Główna bohaterka Cassandra, jest najbardziej nierealną, oderwaną od rzeczywistości postacią, przy której Ana Steel jest fascynującą osobowością. Ja rozumiem, że książka jest erotykiem i na tym aspekcie ma się skupiać czytelnik, jednak fajnie by było, żeby oprócz seksu coś jeszcze sensownego działo się w tej książce. W "Przebudzeniu Morfeusza" dzieje się naprawdę sporo, wszystko tylko jest jednym wielkim misz - maszem, chaosem w czystej postaci, nie dającym czytelnikowi odpowiedzi na żadne pytania, nie będącym nawet ciągiem przyczynowo - skutkowym. Pisałam to już przy okazji drugiego tomu, dla mnie ta seria jest zmarnowanym pomysłem na fajną fabułę. Szkoda.

O czym jest tak właściwie ta historia? Opowiada o trudnej miłości dwojga ludzi pochodzących z zupełnie różnych światów, których dzieli praktycznie wszystko. Adam McKey jest wpływowym szefem wielkiej firmy, jednocześnie jednym z wysoko postawionych członków mafii, wykorzystującej seksualnie niewinne kobiety. Ona - Cassandra Givens, jest niedoszłą ofiarą takiego układu. Bohaterów łączy namiętność, która wymyka się z pod kontroli mafii i podąża w zupełnie swoją stronę. Jako że w wartej miliony "korporacji" mafijnej nie ma miejsca na prywatę, Adam ma z powodu ukochanej poważne kłopoty, a największym jego wrogiem stanie się Eros, człowiek kontrolujący wszystkie układy, pragnący mieć Cass tylko dla siebie. 

I przyznajcie sami, pomysł jest, fabuła nie brzmi źle. Gorzej jednak z wykonaniem. Absurd w tej książce goni absurd, a prym w tym wszystkim wiedzie kreacja głównej bohaterki Cassandry. Opisywane wydarzenia są tak nieprawdopodobnie irracjonalne, że aż człowiek zaczyna się zastanawiać, czy  aby na pewno wydarzenia dzieją się na naszej plancie, i czy aby nie w jakiejś alternatywnej rzeczywistości.

Podczas czytania wypisałam sobie kilka przykładów, żeby nie było, że zmyślam:

* Cassandra zaczyna nową pracę (u innego pracodawcy niż Adam). Pierwszy dzień - pierwsze spóźnienie. Co robi szef? Przynosi jej z uśmiechem kawę, nie gniewa się oczywiście, a wręcz przeciwnie - podrywa. Też tak mieliście w pierwszym dniu swej pracy, czy może wręcz przeciwnie?
* Cass pracuje dwa, dosłownie dwa dni. Przeziębia się, bierze L4. Szef odwozi ją do domu. Kiedy ostatnio szef odwiózł Was do domu, kiedy mieliście katar?
* Kolejne dni w pracy - kolejne spóźnienia, tym razem z powodu kaca (to już było w poprzednich tomach, widocznie Cass nie uczy się na własnych błędach). Szef robi kawę, zwalnia do domu, każe iść na obiad, zrobić projekt jutro - dajcie mi namiar na tego faceta!
* Po pierwszym, wyczerpującym tygodniu pracy - czas na odpoczynek. Bohaterka jedzie na wakacje do NY z ukochanym, w związku z tym bierze urlop. Przyznać się, kto choć raz tak zrobił!
* Cass mówi do znajomego: FILIPIE. Non stop. W każdym zdaniu.
* Cass i Adam mają 2 letniego synka. W prezencie kupują mu kolejne klocki LEGO. A malec z zapamiętaniem je układa. No tak. Kto ma lub miał w domu dwulatka, ten wie, że dwulatek i klocki Lego do siebie zupełnie nie pasują.
* Synek ląduje chory w szpitalu - Cass i Adam w windzie szpitalnej uprawiają seks. Oczywiście. Tak się robi, kiedy ma się chore dziecko.
* Będąc jeszcze w temacie dziecka - można pieścić się, kiedy obok na łóżku siedzi malec i ogląda Kubusia Puchatka.
* Cass non stop obraża się na ukochanego. Co wtedy robi? Bierze syna w ramiona, wybiega z mieszkania, ucieka w świat, ale po 20 minutach dzwoni do Adama, żeby jednak po nią przyjechał, bo ciemno i zimno.
* Eros porywa Cass. W końcu coś się dziej, robi się niebezpiecznie, ale tylko przez moment, bo nagle scena się urywa, a chwilę później Adam - szczęśliwy wybawca ratuje ją z opresji. Nie wiemy w prawdzie jak, ale to widocznie nie jest istotne.  
* Cass zdradza Erosowi newsa o ciąży, mimo że wie, że grozi jej wielkie niebezpieczeństwo. Ale co tam, kiedy jest się taką piękną i seksowną plotkarą, wszystko uchodzi na sucho...
* Cassandra obsesyjnie myśli o seksie. Ma ukochanego, ale to jej nie przeszkadza przespać się ze znajomym. Adam też nie jest zły o zdradę, bo przecież, jak się ma taką atrakcyjną i pożądana kobietę, to trzeba się liczyć z konsekwencjami. 

Nic już chyba więcej na ten temat nie napiszę, no może poza tym, że sięgając po trylogię o Morfeuszu K.N. Haner, robicie to na własną odpowiedzialność.

Sardegna

"Niekochana" Madeline Sheehan


posted by Sardegna on , , , , ,

4 comments


Wydawnictwo: Czwarta Strona 
Liczba stron: 312 
Moja ocena : 4/6

Pamiętacie serię Meadeline Sheehan, o której poszczególnych częściach "Niepokorna", "Niepiękna", "Nieosiągalna" pisałam TUTAJ, TUTAJ i TU? Ta historia o zupełnie pokręconych relacjach uczuciowych członków gangu motocyklowego Hell`s Horsemen, ze swoimi kobietami, jest tak dziwna i tak straszna, że paradoksalnie aż fajna. Opowieść sięgnęła już 4 tomów, a i kolejny jest tłumaczony na język polski, zatem wiele ciekawostek jeszcze przede mną.  

W pierwszym tomie mieliśmy okazję poznać szalony związek szefa gangu Deuca z Evą, córką konkurencyjnego klubu motocyklowego. Kolejno, dogłębnie prześledziliśmy życie uczuciowe jego córki, pięknej Danny i jej wybranka, oszpeconego w potyczkach klubowych, Rippera. Natomiast część trzecia dotyczyła już syna Deuca, Cage'a i jego ekscentrycznej dziewczyny, Tegen. We wszystkich trzech tomach przewija się jeszcze cała masa wątków pobocznych, które są może mniej kluczowe dla głównej akcji, ale również dotyczą zawiłych związków miłosnych (kto by pomyślał, że szorstcy i brutalni motocykliści są tacy kochliwi...). 

W każdym razie, tom powyższy, czyli "Niekochana" opowiada historię Dorothy Kelley, matki Tegen, która jest właśnie taką postacią, przewijającą się przez wszystkie poprzednie części serii, jednak do tej pory pełniącą raczej rolę drugoplanową. Dorothy od lat przybywa w klubie, będąc "kobietą" jednego z członków gangu, Jasona Brady`ego. Przez lata musi ona zmagać się z trudną rolą bycia tą "trzecią", gdyż jej ukochany za żadne skarby nie planuje porzucić żony i córek. Dorothy trudno się odnaleźć się w roli wiecznie czekającej kochanki, zgadzającej się na wszystkie zachcianki swego mężczyzny, ale ponieważ w klubie jest lubiana i szanowana, tam też wychowuje Tegen, swoją dorastającą córkę z pierwszego małżeństwa, jakoś akceptuje tą całą sytuację. Czara goryczy przelewa się jednak w momencie, kiedy na drodze Dorothy staje żona Jasona ... z pistoletem w dłoni.

Nie martwcie się, że zdradzam za dużo szczegółów, epizod z bronią jest bowiem doskonale znany czytelnikom z poprzednich tomów, wtedy jednak był zaledwie tłem do innych  wydarzeń, a w tym konkretnym tomie jest już kluczowy. Po całej akcji z żoną Jasona, Dorothy postanawia zmienić swoje życie, w czym pomaga jej zainteresowanie innego motocyklisty, tajemniczego i szorstkiego Jamesa Young'a. Kobieta przy nim odżywa, bo wbrew pozorom, skryty i nieprzystępny James, tak naprawdę jest bardzo uczuciowym człowiekiem. 

"Niekochana" to właśnie perspektywa Dorothy, rozdartej między uczuciami do dwóch facetów. Nie dajcie się jednak zwieść pozorom, że to jest zwyczajna opowieść o miłości (choć mój opis może to sugerować) - nic bardziej mylnego! Ta książka (jak i cała seria) jest tak pokręcona i tak nieszablonowa, że aż trudno uwierzyć, że ktoś napisał tak dziwną opowieść. Rzeczywistość w niej przedstawiona jest ostra, brutalna, pełna wulgaryzmów i przemocy. Zupełnie nie pasuje do erotyku czy romansu, którym wydaje się być na pierwszy rzut oka, Dlatego, za każdym razem kiedy opisuję kolejny tom zaznaczam, że trzeba podchodzić do niego z pewnym przymrużeniem oka, bo tylko w takim wypadku ta przedziwna historia może się komuś spodobać i okazać się interesującą.

Sardegna

"Down shift. Bez hamulców" K. Bromberg


posted by Sardegna on , , , , ,

7 comments


Wydawnictwo: Editiored
Liczba stron: 432
Moja ocena : 5/6

"Down shift. Bez hamulców" K. Bromberg to moja druga (z dziewięciu) lektura urlopowa, tuż po "Czereśniach, które zawsze muszą być dwie" Magdy Witkiewicz.  

Historia powyższa jest już siódmym tomem serii Driven, a ja przeczytałam trochę nietypowo, bo część czwartą, piątą i szóstą. Pierwsze trzy tomy to praktycznie zamknięta opowieść o miłosnych perypetiach Rylee i Coltona, natomiast części pozostałe są osobnymi powieściami, połączonymi luźno z trylogią jedynie postaciami bohaterów, którzy mają jakieś powiązania z Coltonem i jego żoną Rylee. I choć podobały mi się one w różnym stopniu (mój ranking wygląda następująco: "Sweet ache. Krew gęstsza od wody", "Slow burn. Kropla drąży skałę", "Hard beat. Taniec nad otchłanią"), kiedy dowiedziałam się, że Autorka napisała nowy tom, z chęcią postanowiłam i z nim się zapoznać. W końcu też lubię czasem, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, przeczytać coś lżejszego i po prostu pobawić się lekką fabułą.

I to jest właśnie taka przyjemna książka na urlop, do przeczytania "na raz". Po skończonej lekturze zmieniłabym nawet powyższy ranking, umieszczając "Down shift. Bez hamulców" na miejscu drugim ("Sweet ache" na razie jest bezkonkurencyjna).

Postacią spajającą powyższy tom z serią Driven jest Zander Donovan, chłopak, który w dzieciństwie został adoptowany przez Rylee i Coltona. Teraz jest on już dorosłym człowiekiem, pracuje w firmie przybranego ojca, osiąga sukcesy w rajdach i zmaga się właśnie z  największą burzą emocjonalną w swoim życiu. Otrzymuje bowiem przesyłkę od swojej dawno niewidzianej ciotki, w której znajdują się stare pamiątki, dokumenty i różne przedmioty osobiste, należące do jego zmarłych rodziców. Zander odkrywa coś w tej przesyłce, coś, co burzy jego spokój i powoduje, że wszystkie złe wspomnienia z dzieciństwa wracają. Ten niespodziewany powrót do przeszłości rujnuje jego stabilność, Zander zaczyna topić smutki w alkoholu, olewać swoją pracę, aż w konsekwencji zostaje z niej wywalony.


Chłopak postanawia jednak ogarnąć się, pomieszkać nieco w odosobnieniu, w domku gościnnym znajomych rodziców i tam odzyskać spokój. Jego plan nie przewiduje jednak tego, że w tym samym domku do życiowej równowagi próbuje dojść Betty Caster, nieco dziwna dziewczyna, która na wsi chce dojść do siebie po trudnym rozwodzie. Tych dwoje rozbitków życiowych spotyka się niespodziewanie na małej przestrzeni, gdzie przychodzi im żyć obok siebie i wykonywać wspólnie codzienne obowiązki. Nie tego oczekiwali, więc czas spędzony w swoim towarzystwie nie będzie łatwy. Ani Zander, ani Betty nie mają łatwych charakterów, każde z nich walczy ze swoimi demonami, ich relacja musi więc być burzliwa i pełna napięć. Z czasem jednak może ona przerodzić się w przyjaźń, a nawet w coś więcej.

Ze wspomnień bohaterów, retrospekcji i wspólnych rozmów, wyłania się obraz dzieciństwa Zandera i trudnej przeszłości Betty, pełnej upokorzeń, strachu i przemocy psychicznej. Dlatego ta dwójka bohaterów, będzie się rozumiała, jak nikt inny. Nauczeni doświadczeniem, będą się starali zbudować coś, co nie przyniesie bólu i złych emocji. Czy  tragiczna przeszłość da im szansę na nowe życie?

Jak to u K. Bromberg bywa, historia miłosna ma wiele wątków erotycznych i nie inaczej jest w tym przypadku. Jednakże, to co mi się podoba w książkach Autorki, to fakt, że seks nie jest w nich najważniejszy, jest rozbudowanym elementem, ale nie istotą relacji bohaterów, jak to w popularnych erotykach bywa. 

"Down shift. Bez hamulców" jest bardzo fajną, lekką książką, którą dobrze się czyta. Jeżeli czytelnik nie oczekuje od niej zbyt wiele, opowieść o Zanderze i Betty będzie miłą rozrywką, a lektura sprawi niekłamaną przyjemność.


Sardegna

"Niepiękna" i "Nieosiągalna" Madeline Sheehan


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 375/ 390
Moja ocena : 4/6

Moja dzisiejsza opinia dotyczy kontynuacji jednej z najdziwniejszych książek, jakie miałam okazję czytać, czyli dalszej części historii  "Niepokornej", autorstwa amerykańskiej pisarki Madeline Sheehen. Dlaczego mam takie nietypowe zdanie o "Niepokornej", możecie przeczytać klikając w odpowiedni link, w każdym razie, po lekturze tomu  drugiego ("Niepiękna") i trzeciego ("Nieosiągalna") potwierdzam, że kontynuacja trzyma poziom dziwności, a nawet przebija w tym charakterze tom pierwszy.

Życie uczuciowe i erotyczne motocyklistów z gangu Hells Horsemen jest tak dziwne, że aż śmieszne. To powoduje, że książki te nie są ani romansami, ani erotykami. Nie są nawet jakimiś powieściami obyczajowymi czy sensacyjnymi. Całość jest niby oryginalna i oparta na zupełnie innych schematach niż typowe powieści erotyczne czy romanse, ale to, co się dzieje w tych książkach przechodzi ludzkie pojęcie!

Bohaterowie głównie się kłócą, kochają i nienawidzą. Rzucają wobec siebie najgorsze wyzwiska, straszą pobiciem, namiętnie uprawiają seks i to w różnych kombinacjach, a wszystko to podobno dzieje się w imię prawdziwej miłości. W całej tej historii dzieje się tak dużo, że czytać można o tym jedynie z przymrużeniem oka. To nie może być na serio! W innym wypadku nie wyobrażam sobie, że komuś ta seria tak naprawdę może się podobać...

Tom pierwszy opisywał trudną miłość Ewy i Deuca, piekielnej pary, która schodziła się i rozchodziła przez 20 lat (po szczegóły zapraszam do TEGO wpisu). Ostatecznie udało im się stworzyć szczęśliwy związek, choć w tej opowieści szczęście ma zupełnie inny wymiar od tego, który kojarzy się z normalną i zdrową relacją.

W tomie drugim i trzecim przedstawione są losy bohaterów, którzy w "Niepokornej" byli postaciami drugoplanowymi. W "Niepięknej" poznajemy historię Danny, córki Deuca, dziewczyny, która swą urodą i delikatnością zupełnie nie pasuje do agresywnego środowiska, w którym się wychowała, oraz Rippera, jednego z najbliższych współpracowników szefa gangu, człowieka, który najbardziej ucierpiał w starciu z byłym mężem Ewy (o tym przeczytacie TUTAJ). Ripper, okaleczony, wiecznie zgorzkniały i agresywny zakochuje się z wzajemnością w pięknej i pozornie niewinnej Danny. Oni także będą musieli przez lata ukrywać swój związek (nie wiem o co chodzi w tej serii z tym wieloletnim ukrywaniem), wiedząc że Deuce nigdy nie zaakceptuje ich relacji.

Związek tych dwojga jest równie burzliwy i pełen namiętności, jak bohaterów z pierwszej części. Jest też brutalny, pełen żalu, pretensji i niespełnionych obietnic. W wyniku pewnego zdarzenia Ripper wyjeżdża z miasta, a Danny z rozpaczy wpada w objęcia innego mężczyzny. Czy bohaterom dane będzie zaznać szczęścia? Oczywiście finał tej opowieści będzie pozytywny, choć w nieco innym, niż standardowe tego słowa znaczenie. Jednak to, co będzie się działo zanim szczęśliwy finał nastąpi, przechodzi najśmielsze oczekiwania.

Podobna sytuacja ma miejsce przy okazji "Nieosiągalnej". Tym razem głównym bohaterem będzie Cage, syn Deuca, i Tegen, szalona hipiska, córka Dorothy, kochanki jednego z motocyklistów. Tegen wychowana w klubie, od lata zakochana w swym przyjacielu z dzieciństwa, nie może pogodzić się z faktem, że ich drogi się rozeszły. Natomiast Cage jest pewnym siebie kobieciarzem i potrzebuje wielu lat (znowu!), żeby dojść do wniosku, że Tegen jest dla niego kimś więcej, niż tylko znajomą z klubu. 


Poza tą parą, bohaterami "Nieosiągalnej" są także Dirty i Ellie, ludzie których dzieli wszystko, a łączą tylko dramatyczne wspomnienia. Ich związek będzie najbardziej nieoczekiwanym, i przez to ta historia będzie najbardziej niezwykłą, z wszystkich opisywanych w serii.


Czytając powyższą opinię, możecie mieć wrażenie, że jest to typowa seria romansów, powieści erotycznych, które nie różnią się formułą od innych. Gwarantuję Wam jednak, że to, co dzieje się w tych książkach przechodzi ludzkie pojęcie. Bohaterowie są agresywni, wyzywają swoje ukochanej kobiety od suk i świń, zdradzają je na prawo i lewo, kłócą się, biją i zabijają. W sumie kobiety zachowują się podobnie, a i tak po całej serii dramatów, bohaterowie lądują w łóżku.

Tak, jak pisałam przy okazji tomu pierwszego, nie mam pojęcia co autorka miała na myśli, pisząc tę serię. Czy powstała ona tak na poważnie, czy miał to być jakiś eksperyment społeczny? Nic nie jest w tej książce normalne i szczerze wątpię, że w taki sposób funkcjonują kluby motocyklowe w Stanach Zjednoczonych. Ta seria ma jednak jeden poważny plus: jest tak absurdalna i tak dziwna, że aż fajna. Kolejne tomy czyta się bardzo szybko i w sumie z chęcią, żeby sprawdzić, co jeszcze niesamowitego zaserwowała autorka czytelnikom. Z tego co się orientuję ma ukazać się jeszcze część czwarta i piąta, po które pewnie sięgnę, bo jestem nawet ciekawa, kogo Madeline Sheehen zrobi bohaterami tych historii.

Sardegna

"Koszmar Morfeusza" K.N.Haner


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments


Wydawnictwo: Editiored
Liczba stron: 392
Moja ocena : 3/6 

Moja dzisiejsza opinia nie będzie niestety pozytywna. Obawiam się, że pod adresem powyższej książki padnie wiele gorzkich słów, jednakże nie mogę napisać inaczej, nie byłabym wtedy szczera, ani ze sobą, ani ze swoimi czytelnikami. 

Z chęcią sięgnęłam po tę powieść, bowiem jest ona kontynuacją "Snów Morfeusza", pierwszej części trylogii, autorstwa K.N. Haner. Jako że tom pierwszy naprawdę mi się podobał (świadczy o tym ocena 5/6),  napisany był na fajnym poziomie, a oprócz scen erotycznych, był również interesujący fabularnie, z ciekawością zabrałam się za tom drugi. Chciałam poznać, jakąż to tajemnicę skrywał główny bohater, bo powiem szczerze, po zakończeniu "Snów..." nie miałam pojęcia, co ukrywa przed swoją kobietą i czym tak naprawdę się zajmuje.

Niestety tom drugi nie dał rady. Praktycznie już od pierwszej strony historia się nie klei. Wszystkie sytuacje, jakie rozgrywają się w życiu bohaterów, po dość emocjonującym zakończeniu tomu poprzedniego, są chaotyczne, zupełnie bezcelowe i momentami ze sobą nie powiązane.

Główna bohaterka Cassandra, w tej części, jest najbardziej irytującą postacią, z jaką kiedykolwiek miałam do czynienia. Przy niej Anastasia Steel to super inteligentna i samodzielna kobieta. Cassandra robi milion niepotrzebnych i niezrozumiałych rzeczy. Większość z nich do niczego nie prowadzi, albo wręcz przeciwnie prowadzi do sytuacji tak nieprawdopodobnych, że aż śmiesznych. 

Kontynuacja historii Cassandry i Adama vel Morfeusza jest totalnym chaosem. Owszem, dowiadujemy się, że to mafia stoi za dziwnymi zleceniami Morfeusza (to nie spojler, Empik oficjalnie nazywa tę historię "mafijną miłością"), i co kochanek ukrywa przed Cass. Jednakże o czym jest pozostałe 350 stron, trudno mi powiedzieć. Wszystko kręci się wokół tego, że niebezpieczeństwo grozi dziewczynie i jej kochankowi. Adam chce chronić ukochaną (choć w sumie nie wiadomo, czy coś do niej czuje, bo jakoś się specjalnie nie określa), ale średnio mu to wychodzi. Cass odważnie chce wziąć sprawy w swoje ręce, ale też nic z tego nie wychodzi, no może poza kilkoma absurdalnymi momentami, które chyba z założenia miały trzymać w napięciu. Kochankowie odwracają się od siebie (bo przecież jest niebezpiecznie), to znów się przyciągają (co tam niebezpieczeństwo!), kłócą się, godzą, po wszystkim oczywiście lądując w łóżku.

Sprawa z mafią nie posuwa się w tym tomie, ani o krok. Podobnie zresztą, jak relacja bohaterów. Cass kocha Adama/Morfeusza, ale nie odmawia innym, bo przecież ciągle jest niezaspokojona. Nie jest ważne, czy kolejnym kochankiem jest ochroniarz z firmy, koleżanka z pracy, czy może sam szef mafii. Kobieta jest w końcu pępkiem świata, najpiękniejszą z istot, ulegają jej wszyscy. Kto zatem jej zabroni? Adam pobity leży w szpitalu, co robi jego dziewczyna? Aby się odprężyć, idzie do fryzjera. Co robi tuż po kłótni z ukochanym facetem? Umawia się na seks z nieznajomym, ale kiedy sytuacja zaczyna się krystalizować, wycofuje się, płacząc. No tak. Przecież tak robią dorośli ludzie...

Kreacja bohaterki poraża infantylnością. Cass zatraca jakby zdolność logicznego myślenia. Bez pardonu igra z mafiozami (którzy swoją drogą, nie są jakoś szczególnie groźni, choć może powinni, skoro reprezentują seksbiznes), oczywiście przy tym, w ogóle się nie stresuje, bo jest przecież jest piękną seksowną kobietą, która swym urokiem może załatwić wszystko. 

Absurd goni absurd. Ja wszystko rozumiem, że to literatura lekka, łatwa i przyjemna, czytana głównie po to, by przeżyć jakieś emocje, związane z erotyką, ale litości! Nie można przez 300 stron przedzierać przez absurdy fabularne, aby przeczytać kilka pikantnych opisów.

Sceny erotyczne są na pewno bardziej urozmaicone niż w Greyu, więc jeżeli kogoś interesuje tylko ten aspekt powieści, może być zadowolony. Niestety ja i w tym wypadku znalazłam pewną nieścisłość: bohaterka ma okres, a dwa akapity później, podczas sytuacji intymnej, mężczyzna niczego nie zauważa. Jakby nigdy nic, zlizuje to i owo. Bez komentarza.
 
Wiele wątków w tej powieści nie ma sensu. Na przykład cały motyw pracy zawodowej bohaterki jest zupełnie oderwany od rzeczywistości. Cassandra pracuje w ekstra firmie, zajmującej się projektowaniem wnętrz. Faktycznie, jej facet jest tam szefem, ale to nie zwalnia jej z normalnego zachowania, takiego, jakie cechuje dorosłych ludzi będących w pracy. Cass, jak nastolatka, co chwilę spóźnia się do pracy, bo ... zaspała. Co drugi dzień bierze wolne na życzenie, bo ma kaca. Nikt oczywiście nie zwraca jej uwagi i nie dziwi się temu, mimo że dziewczyna pracuje w firmie od niedawna. Ja wszystko rozumiem. "Koszmar..." to nie powieść obyczajowa, ale po co w takim razie, aż tak rozwijać wątek zawodowy, skoro nie ma on większego sensu?

Kolejny przykład. Autorka skrupulatnie opisuje wiele domowych czynności Cass. Są one jednak przedstawione w taki sposób, jakby miały do czegoś prowadzić. Weźmy dość długi opis pieczenia babeczek, które czekają na ostygnięcie. Cass wychodzi z kuchni, napięcie rośnie, tak jakby ktoś miał zaraz wejść niepostrzeżenie do mieszkania i oznaką tego, że w nim był, miały być np. zjedzone babeczki. Bohaterka wraca do kuchni i nagle ... coś się dzieje! Cała scena do czegoś prowadzi, jakaś sytuacja wynika z innej. Niestety, skrupulatna charakterystyka kulinariów, tworzona z dużym napięciem sytuacyjnym, do niczego nie prowadzi.  To są oczywiście drobnostki, ale kiedy takie momenty powtarzają się w książce kilkakrotnie, robi się to już naprawdę męczące.

Oprócz tego wszystkiego, są jeszcze motywy zupełnie poważne, które absolutnie nie pasują do tej historii. Przyjaciel chory na białaczkę (wątek rozpoczęty w tomie pierwszym), ojciec w śpiączce (pojawił się na moment i znikł), czy skłócenie z rodziną przez fotomontaż zdjęć (nie wiadomo skąd i po co). Mam wrażenie, że Autorka chciała w drugim tomie zawrzeć wszystko to, czego nie dopowiedziała w części pierwszej. Jednak czasami, co za dużo, to niezdrowo, a w przypadku tej powieści prawdziwą okazałaby się reguła: mniej znaczy więcej.

Nie sądzę, abym sięgnęła po tom trzeci. Nie ciekawi mnie już, jaki finał wymyśliła Autorka dla związku Cass i Adama/Morfeusza. Szkoda, że historia z takim potencjałem musiała tak się potoczyć. Jeśli chcecie sięgnąć po "Koszmar..." to robicie to tylko na własną odpowiedzialność, bo ja nie polecam.

Sardegna