Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przedpremierowo. Pokaż wszystkie posty

PRZEDPREMIEROWO "Uśpiona" Alicja Sinicka


posted by Sardegna on , , , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron:  352
Moja ocena : 5/6
 
"Uśpiona" to najnowsza książka pani Alicji Sinickiej, autorki mrocznych thrillerów, w których właściwie do końca nie wiadomo kto jest tym złym i winnym zbrodni. Czarny charakter ukrywa się zazwyczaj w pobliżu głównego bohatera, jednak czytelnik nie ma o tym pojęcia i o prawdzie dowiaduje się właściwie, jako ostatni. 
 
Czytałam już dwie powieści autorki utrzymane w podobnym klimacie: "Stażystkę" i "Będziesz tego żałować". Obie historie bardzo mi się podobały, stąd też z wielkimi emocjami zebrałam się za najnowszą, zapowiadającą się naprawdę nieźle opowieść, pełną niepokoju, tajemnic i nieokreślonego niebezpieczeństwa czającego się wokół bohaterki, a na które ona zupełnie nie ma wpływu.
 
Weronika cierpi na narkolepsję, ale ponieważ zmaga się z nią od dzieciństwa, nauczyła się już z nią żyć i wyrobiła sobie codzienną rutynę, dzięki której opanowuje zmęczenie i nieoczekiwane zapadanie w drzemki. Kobieta ma ustabilizowane, nieco nawet nudne życie, pracuje, jako lektorka języka angielskiego, udzielając lekcji w domu, gdyż ze względu na swoją przypadłość praca tradycyjna byłaby dla niej sporym utrudnieniem, spotyka się z Kubą, bardzo atrakcyjnym menadżerem w korporacji, utrzymuje też dobre relacje z rodzicami i byłym chłopakiem. W ramach oszczędności postanawia wynająć też część domu należącego do jej wujostwa, początkującemu artyście, który tworzy nieco mroczne, ale interesujące malowidła.
 
Życie Wery toczy się utartym rytmem, jednak w jej otoczeniu zaczyna dziać się coś, co sprawia, że kobieta z dnia na dzień odczuwa coraz większy niepokój. Zauważa, że podczas jej zaplanowanych drzemek pewnie przedmioty w domu zmieniają położenie, drzwi są otwarte lub źle domknięte, z zasuwka przesunięta o jedną długość, zamiast o dwie, jak zwykle była zamykana. Wydaje jej się także, że widzi cień przesuwający się w zasięgu jej wzroku tuż po przebudzeniu. Dziewczyna nie jest jednak pewna, czy to, co widzi jest autentyczne, czy jest raczej halucynacją związaną z jej przypadłością.
 
Kiedy jednak pewnego dnia budzi się z popołudniowej drzemki i w salonie zauważa ciało martwego człowieka, jej strach co do tego, że ktoś krąży po jej domu, staje się uzasadniony. Ktoś prawdopodobnie spadł z antresoli jej domu, kiedy Wera spała, ale kiedy na miejsce przyjeżdżają śledczy okazuje się, że to raczej nie był nieszczęśliwy wypadek, tylko morderstwo. Gdzie w takim razie podział się zabójca? Czy to możliwe, że ktoś kręcił się po domu i zabił inną osobę, która wtargnęła do jej azylu? 
 
Werę nachodzą okropne myśli, a o podglądanie i przebywanie w jej domu zaczyna podejrzewać także ludzi ze swojego otoczenia. Właściwie każdy z kim kobieta ma kontakt staje się dla niej wrogiem i potencjalnym zagrożeniem. Kto oszukuje Weronikę? Komu dziewczyna może zaufać i czy jej domysły, co do intencji najbliższych są słuszne? Mimo, iż część rozdziałów pokazuje wydarzenia z perspektywy oprawcy, to i tak wszystkie karty odsłonią się przed czytelnikami dopiero na końcu książki. Ale to już chyba znak rozpoznawczy historii stworzonych przez panią Alicję Sinicką, bo w Jej powieściach nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać.
 
"Uśpiona" trzyma poziom, chociaż szczerze przyznam, że nie pobiła powieści "Będziesz tego żałować", która zajmuje w moim prywatnym rankingu zaszczytne pierwsze miejsce. Nie zmienia to jednak faktu, iż  czyta się ją znakomicie i na pewno umili Wam nie jedno czytelnicze popołudnie.
 
Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Ballady morderców. Kryminalny Wrocław" Iza Michalewicz


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron:  446
Moja ocena : ?/6
 
Ciężko jest mi pisać o książkach, które należą do gatunku literatury faktu. W takim przypadku trudno mówić o tym, czy dana książka jest dobra, słabsza, czy mi się podoba, czy raczej nie. Kiedy opisywane wydarzenia są prawdziwe, a jak wiadomo życie pisze najgorsze scenariusze i najbardziej makabryczne zbrodnie, których nie wymyśliłby nawet najlepszy pisarz kryminałów czy thrillerów, trudno po ich przeczytaniu mówić o ocenie książki. Skomentować można natomiast reporterską pracę autora, która dla mnie zawsze jest na najwyższym poziomie. Zebranie ogromnej ilości materiału dotyczącego danej sprawy kryminalnej, a także przedstawienie jej czytelnikowi "na chłodno", z odpowiednim dystansem, ale jednocześnie zaciekawiając i wzbudzając emocje, wymaga nie lada umiejętności. 
 
Nie każda literatura faktu pociąga za sobą czytelnika, jednak to stwierdzenie nie dotyczy książki, którą ostatnio miałam okazję przeczytać przedpremierowo. "Ballady morderców. Kryminalny Wrocław" pani Izy Michalewicz zasługuje na najwyższą uwagę czytelników, a jednocześnie na wyróżnienie dziennikarskiej pracy autorki. Pani Michalewicz w swej książce postanowiła zebrać najgłośniejsze zbrodnie, wstrząsające opinią publiczną a związane z Wrocławiem, które miały miejsce na przełomie ostatnich kilkudziesięciu lat i przybliżyć je czytelnikom.
 
Nie wiem, czy sześć głośnych spraw, których wspólnych mianownikiem jest Wrocław, to pierwsza część jakiejś dłużej serii reporterki, gdzie kolejne książki poświęcone będą innym miastom i ich mrocznej historii, czy to tylko pojedynczy tom, ja w każdym razie biorę w ciemno ewentualną kontynuację.
 
Ze zbrodniami opisanymi w "Kryminalnym Wrocławiu" sprawa wygląda tak, że miałam jakiś przebłysk skojarzeń z nimi związanych. Większość z nich rozgrywała się w czasach, kiedy byłam dzieckiem lub młodszą nastolatką i nie interesowałam się wtedy aktualnymi wiadomościami z kraju, czy ze świata, zwłaszcza, jeżeli miały one związek z kryminologią. Jestem jednak przekonana, że owego czasu, w latach dziewięćdziesiątych, w mediach było o nich głośno, a ponieważ mnie to ominęło, stąd też czytałam książkę zupełnie "na świeżo", w razie potrzeby "doszkalając się" w internecie, nie znałam bowiem ich finału.
 
Pierwsza opisana w książce zbrodnia dotyczy zabójstwa prezenterki telewizyjnej, która prowadziła w lokalnej stacji program dla młodzieży. Kobieta była w siódmym miesiącu ciąży i została zamordowana w swoim domu, a potem umieszczona w wannie, aby upozorować wypadek. Podejrzanym o dokonanie morderstwa był jej kochanek, człowiek poznany na planie filmowym, związany z branżą, który na początku absolutnie nie przyznawał się do zbrodni, ale z czasem zmienił zeznania twierdząc, że kobieta poślizgnęła się i wpadła do wanny uderzając się w głowę. 
 
Drugi rozdział poświęcony jest sprawie zabójstwa miss Polski, która w latach dziewięćdziesiątych była u szczytu kariery w modelingu i została zamordowana na oczach swojego męża i małej córki przez psychofana, człowieka przez lata szukającego z nią kontaktu i śledzącego jej każdy krok. Niepotrzebna śmierć młodej, pięknej kobiety, stojącej u progu życia, wstrząsnęła opinią publiczną, podobnie, jak wiadomość, że po odsiedzeniu kary części kary zabójca został zwolniony z więzienia. 
 
Rozdział trzeci opowiada o lekarce wrocławskiego pogotowia, która z zazdrości zabiła żonę swojego kochanka. Po nawiązaniu romansu z kolegą z pracy i świadomością, że nie zostawi on żony i dziecka, kobieta postanowiła zabić rywalkę. Początkowo planowała dokonać zbrodni za pomocą osób trzecich, ostatecznie jednak sama zwabiła żonę kochanka do samochodu, udusiła, a zwłoki porzuciła z pomocą znajomego. Tutaj również czytelnicy będą mogli poznać ciąg dalszy tej sprawy po niemal dwudziestu latach. 
 
Czwarta sprawa to morderstwo przedsiębiorcy, do którego prawdopodobnie również doszło z zazdrości. Osobą oskarżoną o zabójstwo mężczyzny został pisarz obsesyjnie zazdrosny o swą żonę z którą przedsiębiorca miał mieć romans. Podejrzany Krystian B. został skojarzony z morderstwem dzięki jego książce "Amok" wydanej we wrocławskim wydawnictwie, w której opisał morderstwo bliźniaczo podobne do tego, do które został oskarżony. 
 
Rozdział piąty dotyczy seryjnego zabójcy "Skorpiona",zabijającego swe ofiary za pomocą broni typu skorpion z tłumikiem. Jego ofiarami padło starsze małżeństwo, młoda prostytutka, a także inna kobieta trudniąca się podobną profesją i związany z nią mężczyzna. 
 
Ostatni rozdział to jedna z najgłośniejszych zbrodni z początku XXI wieku. Trzech suterenów brutalnie zamordowało dwudziestoletnią studentkę. Zwabienie kobiety do mieszkania początkowo miało mieć charakter gwałtu, a później wiązać się z wywiezieniem jej za granicę, porwanie wymknęło się jednak mężczyznom spod kontroli.  
 
I to właśnie wokół prób dojścia do prawdy, potwierdzenia kto i dlaczego zamordował, kręcą się poszczególne rozdziały. Iza Michalewicz każde śledztwo przedstawia bardzo skrupulatnie, a czytelnicy mają wgląd w wiele szczegółów zawartych w jego aktach. Co ciekawe, reporterka nawiązuje także do aktualnego statusu każdej ze spraw, dając możliwość sprawdzenia odbiorcom, jak toczą się losy potencjalnych zabójców kilkadziesiąt lat po zbrodni. Zebranego materiału jest naprawdę sporo, o czym świadczy objętość książki i tylko sześć opisanych w niej spraw. Do tego każdy rozdział "Kryminalnego Wrocławia" zawiera autentyczne imiona osób powiązanych ze sprawą, i choć ich nazwiska nie są wymieniane, to internet pomoże dociekliwym czytelnikom dojść i do takich szczegółów.  
 
Oczywiście zdaję sobie sprawę, że lektura "Ballad morderców" jest specyficzna i nie wszystkich. Dla niektórych czytelników może okazać się zbyt brutalna i za mocna. Jeżeli jednak są tutaj osoby świadomie sięgające po taki książki, chcące dowiedzieć się czegoś więcej na temat powyższych, głośnych spraw kryminalnych, albo poznać jaki był ich finał, powinni być usatysfakcjonowani lekturą.
 
Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Efekt pandy" Marta Kisiel


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 316
Moja ocena : 6/6
 
Kiedy w lutym pisałam o nowej książce Marty Kisiel, czyli "Dywanie z wkładką", coś czułam, że to nie jest ostatnie słowo autorki, jeśli chodzi o przygody Tereski Trawnej i jej bliskich, w bohaterce tkwią bowiem (jak w żadnej innej!), całe pokłady nieodkrytej energii i możliwości. Stąd też w ogóle się nie zdziwiłam, ale za to bardzo ucieszyłam, kiedy pół roku później trafił na ręce czytelników "Efekt pandy".
 
Wiecie, jak to jest z kontynuacjami, zawsze są wobec nich wysokie oczekiwania, ciężko jest im więc konkurować z pierwowzorami, zwłaszcza takimi naprawdę dobrymi. Jednak w przypadku "Efektu pandy" nie musicie się martwić o spadek formy, czy humoru tej historii. Ta powieść rozbawi Was jeszcze bardziej, niż "Dywan" (mnie w każdym razie śmieszyła bardziej), a wszystko za sprawą zupełnie nowej postaci, która  pojawi się na scenie dramatu i wkroczy do akcji z siłą huraganu, czyli Briżit Jędrzejczyk Roulon, matki Tereski, na co dzień stacjonującej we Francji.
 
Kto czytał pierwszy tom przygód Tereski Trawnej, statecznej księgowej, jej męża Andrzeja, nastoletnich dzieci, Zojki i Maciejki, oraz teściowej, Miry, wie, czego może się po tej rodzinie spodziewać. Przeprowadzka się na wieś, odnalezienie podczas joggingu zwłok zawiniętych w dywan oraz cała akcja, którą Tereska przeprowadziła wraz ze swoją teściową, aby tą sprawę kryminalną rozwikłać, to tylko rozgrzewka. Prawdziwa jazda bez trzymanki zaczyna się w momencie dołączenia do tego teamu upiornej mamuśki, z całym jej dobrodziejstwem inwentarza.
 
Briżit, już samą zapowiedzią przyjazdu i wizyty u rodziny Trawnych, wzbudza  popłoch i niepokój, zwłaszcza w Teresce, która ma z matką relacje mocno napięte. Do tego, ledwo przekraczając próg domu Trawnych, elektryzuje wszystkich bezdyskusyjnym newsem, iż zaplanowała dla siebie, Tereski, Zojki, Miry i suczki Pindy tygodniowy wypoczynek w spa i nie przyjmuje w związku z tym żadnym reklamacji.  
 
Pomysł, o dziwo spotyka się z pozytywnym przyjęciem zainteresowanych, które nastawiają się na relaks, drinki w barze, zabiegi upiększające i korzystanie z wszelkiego rodzaju dobrodziejstw strefy wellness i spa. Jak się jednak można domyślać, rzeczywisty pobyt w ośrodku wypoczynkowym ulokowanym w malowniczej, górskiej okolicy będzie nieco różnił się od tych oczekiwań (zwłaszcza Tereski). Czytelnicy "Dywanu" z grubsza mogą się domyślić, co będzie się wyczyniać w spa, kiedy do trzech kobiet o przeróżnych, a jednocześnie spójnych, charakterach i bardzo silnych osobowościach, mających naturalną tendencję wpadania w kłopoty, dołączy czwarta. 
 
Tereska, Zojka, Mira, Briżit i Pindzia przybywają do spa i wellness o dźwięcznej nazwie Angelique Dzierżążnia - Zdrój, już na wstępie paraliżując codzienność pracowników ośrodka. A wszystko za sprawą Briżit, która nie dość, że jest wymagającą i niecierpiącą dyskusji klientką, to jeszcze raczy wszystkich swoją mieszanką języka polskiego, francuskiego i rosyjskiego, wzbudzając zamęt, a wręcz obłęd w obsłudze. Nie mniejszy strach wzbudza w nich Tereska, głównie przez swoje wizualne podobieństwo do matki, paraliżuje pracowników niemalże samym spojrzeniem. 
 
Zamiar relaksu i wypoczynku odchodzi w niepamięć już praktycznie pierwszej nocy, kiedy to po przyjeździe Tereska i Mira wietrzą zbrodnię nosem. Otóż w sąsiednim domu, gdzie rezyduje dość specyficzne, nowobogackie małżeństwo z nastoletnią córka, dochodzi do nocnej kłótni, po której małżonka niespodziewanie znika. Rozmowa z nastolatką, córką zaginionej utwierdza bohaterki w fakcie, jakoby mama "miała już nie wrócić". Wizję mordu potwierdzają również obserwacje podejrzanego małżonka, człowieka mocno nieprzyjemnego, niekulturalnego, wykazującego wyraźne cechy mizogina.
 
 Tereska i jej współtowarzyszki zaczynają formułować poważnie wnioski, i choć nie mają pewności co do tego, że faktycznie doszło do jakiejś zbrodni, to ich podejrzenia wyraźnie zmierzają w stronę męża, tym bardziej, że facet zachowuje się wysoce dziwnie: w bagażniku wozi łopatę i worki, co chwilę wyjeżdża i wraca samochodem umazanym błotem, jakby szukając miejsca pochówku dla swojej żony.
 
 Cała czwórka angażuje się w śledztwo, z czego najmłodsza, Zojka ma za zadanie wybadać Emilkę, nastoletnią córkę zaginionej i wszystko, co dziewczyna mogłaby wiedzieć na ten temat. Ta jednak jest równie specyficzną osobą, co ojciec, będącą pod jego mocnym wpływem, stąd też ta znajomość  przysparza Zojce więcej zmartwień, niż pożytku. 
 
Fabuła "Efektu pandy" kręci się wokół starań bohaterek na przyłapaniu sąsiada na gorącym uczynku i udowodnienia mu winy. Jednak to, w jaki sposób do tego dojdą, i co wydarzy się w spa, zanim sprawa znajdzie rozwiązanie, zostawiam już Wam. Tereska, jak zwykle będzie w formie, a w duecie z własną matką okaże się nie do zatrzymania. Zwłaszcza jeśli w grę wchodzi jej własna rodzina i mąż Andrzej, który podczas nieobecności żony w domu wyraźnie coś knuje, a po mieszkaniu kręci mu się jakaś chuda bździągwa w futrze.
 
Oprócz Tereski, genialną robotę w tej historii robi Briżit. Dzięki niej, poliglotce, z którą rozmowy nie da się zapomnieć (wiedzą coś o tym pracownicy spa), "Panda" ma ogrom "momentów", godnych zapamiętania. Nie czekajcie na nic, dajcie się zaprosić do spa i przyjrzyjcie z bliska efektowi, który zostanie w Was na zawsze.
 
Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Wizjer" Magdalena Witkiewicz


posted by Sardegna on , , , , , ,

10 comments

 
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 352
Moja ocena : 5/6
 
Czy pisarka kobiecych powieści obyczajowych, specjalistka od szczęśliwych zakończeń, może napisać trzymający w napięciu thriller? Może, i do tego całkiem niezły!
 
Informacja o tym, że w czerwcu szykuje się premiera najnowszej książki Magdy Witkiewicz, ale nie powieści obyczajowej, tylko thrillera o zagrożeniach związanych ze współczesną technologią,  zelektryzowała czytelników. Ja również poczułam się zaciekawiona i postanowiłam sprawdzić, jak Magda odnajdzie się w tej nowej dla siebie, tematyce. Autorka współpracując z innym polskim pisarzem Stefanem Dardą, napisała już wprawdzie serię "Cymanowski Młyn", utrzymaną w mocnych i niepokojących klimatach, jednak "Wizjer" wydawał się być czymś zupełnie innym.
 
Magdalena Witkiewicz w swej nowej książce postanowiła zmierzyć się z tematem zagrożeń wynikających z powszechnego dostępu do internetu i multimediów. Te niebezpieczeństwa, w teorii bardzo dobrze znane, często są bagatelizowane, a użytkownicy portali społecznościowych, informacyjnych, komunikatorów internetowych czy innych stron tematycznych, wprawdzie ich świadomi (a w każdym razie powinni być) zazwyczaj sądzą, że ta kwestia ich nie dotyczy. Zbierane danych i preferencji na temat użytkowników poszczególnych stron, możliwości śledzenia ruchu w sieci, a czasem nawet podglądania przez kamery internetowe również nie jest czymś obcym. Te formy cyberprzemocy wydają się nam jednak zupełnie abstrakcyjne w czasie codziennego korzystania z komputera. W końcu nie prowadzimy żadnej podejrzanej działalności w sieci, mamy tylko swoje konta w kilku sprawdzonych aplikacjach ułatwiających życie codzienne lub w mediach społecznościowych. W jaki to więc sposób miałoby nam zaszkodzić i kogo tak właściwie mogłoby interesować? Dla niektórych podmiotów nasze wybory i zainteresowania konsumenckie są bardzo cenne, mam jednak szczerą nadzieję, że nie w takim stopniu, jak w swojej książce prezentuje Magda.
 
Laura Kirsch jest cenionym analitykiem bankowym i samotnie wychowuje małego synka, owoc krótkotrwałego romansu z mężczyzną poznanym na szkoleniu branżowym. Nagłe zwolnienie z pracy sprawia, że kobieta postanawia aplikować do jednej z największych firm analitycznych na świecie z siedzibą w Polsce, Argusa. Firma stworzona przed dwudziestu laty przez trzech przyjaciół, zapalonych informatyków, aktualnie prowadzona jest przez bezkompromisową i twardą szefową o pseudonimie Salome. Argus przez lata stał się potentatem na rynku analitycznym, natomiast teraz zajmuje się wypuszczeniem na rynek nowego produktu, aplikacji randkowej Morethanheart.com, która ma dać szansę na miłość wszystkim jej użytkownikom. 
 
Laura z wielkimi oczekiwaniami i nadzieją na przyszłość zaczyna pracę w nowej firmie. Jednak po pewnym czasie zaczyna zauważać, że pewne informacje, do których otrzymała dostęp są mocno nieokreślone i zupełnie nie pasują do profilu portalu randkowego, którego teoretycznie powinny dotyczyć. Jakby tego było mało, Laura łączy pewne dane z tragicznymi wydarzeniami, mającymi miejsce ostatnimi czasy w największych europejskich miastach. Argus wyraźnie zajmuje się czymś innym, niż wszystkim się wydaje.
 
Kobieta z pomocą dawnego kochanka, pracującego kiedyś w firmie w charakterze szefa ochrony, stara się odkryć, czym tak naprawdę zajmuje się Argus. Jednak prawda w tym przypadku może okazać się dla Laury szczególnie trudna. Bowiem poza odpowiedzią na nurtujące ją pytania, dostanie także informacje, które wyraźnie mają związek z jej życiem prywatnym. W tym przypadku hasło "prawda cię wyzwoli" będzie jak najbardziej nietrafione.
 
Nie chciałabym zdradzać więcej szczegółów, co do fabuły, bowiem w historii tej ważne jest podążanie za wskazówkami i odkrywanie samemu jej tajemnic. Mogę tylko zaznaczyć, że "Wizjer" to zupełnie nowa odsłona twórczości Magdy Witkiewicz, a gdybym nie wiedziała, że jest to książka jej autorstwa, pomyślałabym, że to nowa powieść Remigiusza Mroza. Jest utrzymana w podobnym stylu, ma mocno pokręconą fabułę, wiele dziwnych zbiegów okoliczności i kontrolowanego chaosu. Nawet zakończenie jest w pewien sposób "Mrozowe", ale z drugiej strony bardziej usystematyzowane i konkretne. Czy to zarzut z mojej strony? Zdecydowanie nie. Przeczytanie "Wizjera" zajęło mi dosłownie jeden niedzielny wieczór, jak widać więc, książka musiała mnie wciągnąć na tyle, że poświęciłam jej cały wolny czas. 
 
Sądzę, że Autorce należą się gratulacje za kolejną świetną powieść w jej dorobku, ale przede wszystkim za wychodzenie ze strefy komfortu i sięgania po nowe doświadczenie pisarskie. Droga pisarko! Rób dalej swoje, zmieniaj, próbuj, baw się pisaniem. Naprawdę świetni Ci to wychodzi!
 
Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Płacz" Marta Kisiel


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

 
Wydawnictwo: Uroboros
Liczba stron: 316
 Moja ocena : 6/6

"Płacz" Marty Kisiel to trzeci tom długo wyczekiwanej kontynuacji, a właściwie zakończenie cyklu wrocławskiego. Autorka najpierw zaskoczyła fanów wydaniem "Nomen-omen", czyli opowieści zupełnie odrębnej od serii "Dożywocia", rok później, zrobiła kolejne zamieszanie, kiedy to okazało się, że książka nie jest jednorazową akcją, tylko dłuższą historią, mającą swój dalszy/wcześniejszy ciąg w "Toni". A teraz przyszedł czas na zakończenie.


O ile "Nomen - omen" nie zrobił na mnie wtedy w 2017 roku jakiegoś oszałamiającego wrażenia (ale czytając go pojedynczo naprawdę można mieć takie odczucia), tak teraz cofam wszystkie oschłe słowa, jakie rzuciłam pod jego adresem. Ta historia, kiedy znam ją już w całości, nabiera zupełnie nowego znaczenia i jest po prostu cudowna! Już "Toń" sprawiła, że zaczęłam patrzeć na nią z zupełnie innej strony, ale dopiero "Płacz" całkowicie mnie ujął i zachwycił. Nie można wyobrazić sobie piękniejszego zakończenia tej historii!

Na uwagę zasługuje również fakt, iż historia rodziła się według jakiegoś znanego tylko Marcie, kodu, gdyż na bazie "Nomen-omenu" powstały wydarzenia rozgrywające się wcześniej ("Toń"),  a kolejno, te późniejsze ("Płacz"). I co najlepsze, wszystko tak idealnie do siebie pasuje, i jest tak cudownie spójne, że nie umiem ogarnąć rozumem, jak Autorce udało się to wszystko tak dobrze spiąć. Do tego, każda część zawiera historię miejsca i to opisaną w taki sposób, że człowiek ma ochotę pojechać, zwiedzić, posłuchać i zobaczyć to wszystko, o czym pisze Marta, i to natychmiast. Najsilniejszą potrzebę podróży do opisanego miejsca generuje "Płacz", bowiem w tym tomie to Jedlina-Zdrój, okolice Gór Sowich, zamek Grodno, czy pałac porcelanowy w Jedlince, są najważniejszymi bohaterami opowieści. Czy to nie brzmi cudownie?

Zanim przejdę do konkretów, muszę zaznaczyć, że tekst może zawierać SPOJLERY, ale głównie dla  czytelników, którzy nie znają "Toni" i "Nomen - Omen". Osoby znające poniższy cykl nie będą miały zepsutej lektury.

W ostatnim tomie, oprócz sióstr Bolesnych, a właściwie Matyldy (bo to ona będzie grała pierwsze skrzypce), na główny plan wysuwa się Eleonora, która przeżywa kryzys związany z odkryciem prawdy o swojej rodzinie, pochodzeniu i przeznaczeniu. Kobieta postanawia na jakiś czas odciąć się od rodziny, wyjeżdża więc na długi urlop nie mówiąc nikomu dokąd zmierza. Na miejscu jednak wplątuje się w pewną dramatyczną sytuację, która sprawia, że zaczyna grozić jej śmiertelne niebezpieczeństwo. 

Eleonora w desperacji zaczyna wołać o pomoc, z nadzieją, że jej głos usłyszą najbliżsi. I faktycznie prośba zostaje usłyszana przez Matyldę, zdziwiona faktem, że potrafi jeszcze słyszeć głosy, natychmiast rusza z odsieczą. Problem jednak polega na tym, że nikt nie wie, gdzie starsza siostra Stern się podziewa. Jedynym śladem o miejscu jej pobytu jest wysłana pocztówka, która niestety zamazana i pogięta daje niewiele informacji. Z pomocą Matyldzie przychodzi Karolek i Dżusi, a także ciotka Klara oraz zegarmistrz Gerd, którzy wspólnymi siłami jakoś docierają do faktu, gdzie Eleonora przebywa, i formują grupę, która wyrusza na pomoc.

Miejsce, do którego zmierzają, to Jedlina, miejscowość leżąca u podnóży Gór Sowich, gdzie to Eleonora postanowiła spędzić urlop i spontanicznie pomóc nieznajomemu w rozwiązaniu pewnej tajemnicy sprzed lat. Jednak dobry uczynek, pozornie błaha sprawa, przynosi w efekcie więcej problemów, niż pożytku. Kobieta ma poważne problemy w czasie swej podróży w przeszłość, a pomóc jej mogą tylko najbliżsi, którzy wyruszą za nią i również zanurzą się w toń. 

Zaangażowanie Eleonory w odkrycie tajemnicy, podróż w poszukiwania śladów zaginionego w czasie wojny nastolatka, sprawia, że przed bohaterami odkrywają się zupełnie nowe fakty z historii miejsca, w którym przebywają. Będą musieli zdecydować się na wkroczenie na niebezpieczną ścieżkę i podjęcie wyzwania, które być może rozstrzygnie o ich dalszych losach.

Oprócz odkrycia prawdy, co stało się z zaginionym w tajemniczych okolicznościach, Jurku Dobrzyniu, Matylda, Eleonora, Gerd, Dżusi i Karolek będą musieli zmierzyć się z historią Gór Sowich i przeszłością pałacu porcelanowego w Jedlince, bowiem to wydarzenia, które kiedyś tam miały miejsce są ściśle związane z aktualnym stanem rzeczy.  

Wszystko to mocno działa na czytelnika. Zarówno ostateczne starcie ze złem, symboliczne zakończenie pewnego etapu w historii rodziny Stern i sióstr Bolesnych, czy samo "tonięcie" i wszystko, co z nim związane. Autorka w charakterystyczny dla siebie sposób, pięknie pisze o emocjach, płynnie łączy świat realny, z tym fikcyjnym, a do tego nie szczędzi bohaterom poczucia humoru. I choć trochę obawiałam się lektury "Płacz", ale to głównie za sprawą tego, iż martwiłam się, że poprzednie wątki pozacierały się w mojej pamięci, to jednak było to zupełnie z mojej strony niepotrzebne. Tą historię można czytać wielokrotnie, wzdłuż i wszerz, od początku do końca, lub mieszając tomy, a i tak wrażenia będą niezapomniane!


Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Gałęziste" Artur Urbanowicz


posted by Sardegna on , , , , , ,

11 comments


 Wydawnictwo: Vesper
Liczba stron: 450
Moja ocena : 6/6

"Inkub" już mi to zwiastował, ale dopiero lektura "Gałęzistego" oficjalnie potwierdziła, że pan Artur Urbanowicz ma we mnie wierną fankę i przeczytam wszystko, co tylko napisze. Wyjątkowo pasują mi powieści Autora, podoba mi się niespotykana zdolność snucia opowieści w tak klimatyczny sposób,  że czytelnik ma wrażenie, iż opisywane wydarzenia miały miejsce naprawdę, tuż obok nas. Jest mrocznie, niepokojąco i strasznie. A to wszystko bez rozlewu kropli krwi. Brr...  

Mam zamiar polecać powieści Autora znajomym, co zresztą już zrobiłam przy okazji "Inkuba", usłyszawszy potem od koleżanki, że mam jej natychmiast polecić coś nowego, bo ona nie umie znaleźć sobie miejsca po zakończeniu lektury i nie wie, jak żyć. Wrażenia bezcenne!

"Inkub" jest dla mnie bezsprzecznie książką roku 2019. "Gałęzistemu" może nie udało się zrzucić faworyta z pierwszego miejsca, ale jest to równie intrygująca i przerażająca historia, która znajdzie się na całkiem wysokim miejscu w moim prywatnym zestawieniu. Powieść miała swoją premierę w 2015 roku, natomiast już za miesiąc, w listopadzie nastąpi wznowienie książki w Wydawnictwie Vesper, której tekst został poprawiony, zredagowany, a nawet w niektórych fragmentach napisany od nowa. Nie mam pojęcia, jak aktualna treść "Gałęzistego" ma się do pierwowzoru, bowiem wtedy książki nie czytałam, mogę za to ocenić historię na świeżo i pokrótce przedstawić argumenty, które mogłyby zachęcić Was do sięgnięcia po tę powieść.

Tak, jak pisałam powyżej, Artur Urbanowicz zarówno w "Inkubie", jak i w tej historii bazuje na klimacie i formie niepokoju, wynikającej z naturalnego strachu czytelnika przed przerażającymi i nadprzyrodzonymi wydarzeniami, mogącymi dziać się praktycznie tuż obok. Niepokój przy lekturze "Gałęzistego" jest bardziej związany z naturą, ze strachem człowieka przed ciemnością, zagubieniem w lesie, ze zmierzeniem się z nieznaną siłą, która w nim drzemie. Dobrze się złożyło, że nie czytam tej powieści podczas urlopu, wtedy sporo czasu spędzałam na łonie natury i w lesie. Dostałabym chyba zawału na wspomnienie o tej książce. Na szczęście czytanie "Gałęzistego" w zaciszu domowym daje choć namiastkę poczucia bezpieczeństwa i spokoju, którego na pewno nie miałabym w czasie wakacji, w samym sercu kaszubskich lasów.

Para bohaterów, dwudziestolatkowie Tomasz i Karolina, wyruszają na parodniowy urlop na Suwalszczyznę. Planują zatrzymać się w jednej z malowniczych wiosek i zwiedzić region, który był im do tej pory zupełnie obcy. Krótkie wakacje mają pomóc młodym w kryzysie, który ostatnio dotknął ich związek. Różnią się bowiem mocno charakterologicznie, mają inne spojrzenie na świat, inne wartości, stąd też często dochodzi pomiędzy nimi do kłótni i wzajemnych pretensji. Karolina jest taką dobrą duszą, poczciwą, bardzo mocno wierzącą, religijną, o twardych zasadach, których nie łamie nawet dla ukochanego. Tomek jest jej typowym przeciwieństwem. Zbuntowany lekkoduch, ateista nie wierzący w Boga, ani w żadną inną Siłę, często spiera się z Karoliną na wszelkie życiowe tematy. Skłócony jest nawet sam ze sobą, choruje bowiem na cukrzycę, ale jakoś specjalnie nie stara się zapanować nad chorobą, która często przyjmuje nad nim kontrolę, a jej skutki prowadzą do bardzo groźnych konsekwencji. Z chorobowych "opresji" wybawia go zazwyczaj Karolina, która opanowała już do perfekcji ratowanie swojego chłopaka z różnych niebezpiecznych sytuacji.

Młodzi wyruszają więc na zwiedzanie malowniczego rejonu Suwalszczyzny i początkowo nic nie zwiastuje dramatycznych wydarzeń, i tego, co przydarzy się im się potem.Trafiają pod dach miłej rodziny Prusów, reprezentowanej przez sympatyczną wnuczkę gospodarzy, Natalię, otoczenie wydaje się być urokliwe, a miejsce i czas idealne do naprawiania relacji w związku. 

Coś jednak zaczyna się wokół młodych dziać. Kiedy idą na spacer do pobliskiego lasu, zaczyna gonić ich dziwne zwierzę, wieczorem umiera dziadek gospodarzy, dom staje się mroczny i niepokojący, bohaterów zaczynają nawiedzać dziwne sny, a także wizje, które nie wiadomo, czy są bardziej prawdą, czy wytworem wyobraźni. Ani Karolina, ani Tomek nie mają pojęcia, o co w tym wszystkim chodzi, próbują jakoś normalnie spędzić urlop, jednak na ich drodze pojawia się coraz więcej przeszkód. Do tego dochodzą kłótnie i wytykanie sobie błędów, które zamiast prowadzić do naprawy relacji, powodują coraz więcej napięcia. Młodzi miotają się pomiędzy tymi dziwnymi sytuacjami, które ich dotykają, ale zamiast opuścić przeklęte miejsce, nie mogą się od niego uwolnić. Ich walka wewnętrzna, a także walka ze sobą nawzajem, staje się nierówną bitwą z otaczającą ich naturą. Bowiem sekret ich niepokojących myśli i czynów wydaje się tkwić w sercu, otaczającego wioskę, lasu. Coś czyha na obcych, którzy zabłądzili w rejony Suwalszczyzny, i chce ich w jakiś sposób skrzywdzić.

To tajemnica ukrywająca się w lesie, niezidentyfikowana groza, wydarzenia rozgrywające się na granicy jawy i snu robią klimat tej książki. Sekret tkwi w szczegółach, niedomówieniach, a strach czai się tuż obok, będąc namacalnie na wyciągnięcie ręki.

Poza tym, że "Gałęziste" jest historią z pogranicza horroru i thrillera psychologicznego i ma za zadanie wzbudzić w czytelniku niepokój, to równie mocno kusi pięknymi opisami Suwalszczyzny i jej okolic. Miałam kiedyś okazję zwiedzić tamten rejon, kiedy zrobiliśmy sobie z mężem tygodniową objazdówkę. Jadąc bez zupełnego planu, nogowaliśmy w przypadkowych miejscach. Jak dobrze, że nie znałam wtedy "Gałęzistego". Umarłabym ze strachu!

Na koniec wspomnę jeszcze, że powieść mocno nasycona jest rozważaniami filozoficznymi i religijnymi , bowiem bohaterowie dość sporo poświęcają tej tematyce. Dla mnie jest tego może nieco za dużo, wolałam skupić się raczej na zagadce kryjącej się w lesie, niż na "duchowej" warstwie tej powieści, ale rozumiem celowość takich fragmentów i akceptuję je, jako ważną część fabuły. Podobało mi się zakończenie, ciekawe, nietypowe i kolejny raz już pokazujące, że Artur Urbanowicz potrafi zaskakiwać, a także, że jest to Autor polskiej sceny horroru, z którym na pewno trzeba się liczyć.


Sardegna

PRZEDPREIMIEROWO "Best Seler i tajemnica rodu Kokosów" Mikołaj Marcela


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron: 192
Moja ocena : 5/6

"Best Seler i tajemnica rodu Kokosów" to jedna z bardziej wyczekiwanych przeze mnie, jesiennych premier. Na kontynuację vege historii i kryminalnych przygód szeryfa Best Selera, czekałam z wielką niecierpliwością i emocjonowałam się nią chyba bardziej, niż moje dzieci. A wszystko to za sprawą genialnej opowieści, w której to główną rolę odgrywają, nie kto inny, tylko warzywa i owoce we własnej osobie. 

Pierwszy tom vege kryminału dla dzieci i nie tylko, autorstwa Mikołaja Marcela, czyli "Best Seler i tajemnica znikających warzyw" bardzo nam się podobał, o czym zresztą pisałam w TYM wpisie. Moje dzieci emocjonowały się nieziemsko, a ja nie wiedziałam właściwie, czy bardziej są zaaferowane i czekają na rozwiązanie zagadki kryminalnej, boją się, bo jednak historia "Best Selera" ma typową formułę kryminału, więc trzyma w napięciu i ma momenty grozy, czy może bardziej ich to wszystko bawi i śmieszy. Stąd też, kiedy tylko dostaliśmy możliwość przeczytania przedpremierowo "Tajemnicy rodu Kokosów" od razu odłożyliśmy czytaną wieczorem powieść i zajęliśmy się właśnie tą książką.

Tym razem opowieść przenosi czytelnika do Owocowic, czyli drugiej obok Jarzynowa krainy, w której, jak można się domyślać mieszkańcami są owoce przeróżnych gatunków. Spokojne zazwyczaj miasteczko zostaje sparaliżowane tajemniczym zniknięciem kolejnych owoców. Pierwsza ginie Wiórka Kokos, ale jej zniknięcie nie wzbudza jeszcze paniki w mieszkańcach, ot, mogła po prostu wyjechać z miasta. Natomiast w momencie, kiedy  kolejne owoce: Bono Winogrono, Delgado Awokado i Liwka Oliwka, znikają bez wieści, sytuacja staje się już naprawdę nieciekawa. 

Jako że sława szeryfa Best Selera w odnajdywaniu zaginionych warzyw (o czym opowiada tom pierwszy) dociera nawet do Owocowic, do Jarzynowa przybywa przedstawicielka bogatej rodziny Kokosów, prawniczka Apolonia Aronia, która zwraca się do Besta z propozycją, aby zajął się sprawą zaginionej Wiórki Kokos. Szeryf, choć początkowo oporny, decyduje się na podjęcie wyzwania i za namową trzech sióstr Brukselek, postanawia pomóc odnaleźć zaginione owoce. Analizując dokładnie dokumentację zebraną przez Gustawę Morelę, próbuje dojść do prawdy i wyjaśnić, kto stoi za porwaniem Wiórki. 

Podejrzani się mnożą, bo zarówno bogata rodzina Kokosów ma swoje za uszami, próbując ukryć przed światem pewne niecne sprawki, jak i podejrzane towarzystwo owoców zamieszkujących Buszowo, nieciekawą dzielnicę Owocowic, cieszącą się złą opinią, wie co nieco na temat zniknięcia poszczególnych owoców. Do tego, po okolicy krąży plotka, że w mieście grasuje przetwór. Kilka owoców poświadcza, że go widziało, ale właściwie nie potrafią nic konkretnego na jego temat powiedzieć.

Best będzie mógł liczyć na wsparcie Melki, Kornelki i Rachelki, a także Giorgio Ananasa, który przybywa do Owocowic, aby po porwaniu, o którym czytaliśmy w tomie pierwszym, spotkać się w końcu ze swoją dawno nie widzianą rodziną. Melka i Giorgio, po wydarzeniach, które wspólnie przeszli trzymają się razem, jednak w ich przyjaźni pojawi się wyraźny rozłam. Jakby tego było mało, Rachelka jest świadkiem dziwnego zdarzenia, jednak nikt nie wierzy malutkiej brukselce i nie chce wysłuchać tego, co ma do powiedzenia. W sprawie pojawia się więcej pytań, niż odpowiedzi. Przetwór grasuje po Owocowicach, a nowe postacie dramatu pojawiają się, jak grzyby po deszczu. Jak skończy się ta historia?

"Tajemnica rodu Kokosów" jest świetną kontynuacją "Zagadki znikających warzyw". W pewnym stopniu jest do niej bardzo podobna, również ma typową konstrukcję kryminału, stopniuje napięcie, pokazuje sprawę z różnych perspektyw, prezentuje całą gamę bohaterów, z których każdy wydaje się być podejrzanym. Z drugiej jednak strony mocno się od tej pierwszej części różni, przede wszystkim tym, iż jest bardziej "dorosła". W drugim tomie znajdziemy wiele nawiązań do współczesnej kultury, znanych w popkulturze osób czy wydarzeń. Rodziców będzie to zachwycać, śmieszyć i bawić, dla dzieci, zwłaszcza tych młodszych okaże się kompletnie niezrozumiałe. Również sama fabuła "Tajemnicy rodu Kokosów" jest bardziej poważna. Zawirowania w Owocowicach, skomplikowane relacje rodzinne czy towarzyskie mogą przytłoczyć dzieciaki, natomiast dorośli będą czuli się, jak ryby w wodzie, mając wrażenie, że śledzą najlepszą aferę na miarę plotkarskich tabloidów.

Nie zmienia to akurat faktu, że Autor wpadł na świetny pomysł, o czym zresztą już pisałam, a ulokowanie warzyw i owoców w głównych rolach kryminalno - obyczajowej opowieści jest strzałem w dziesiątkę. Te wszystkie nawiązania, mądry humor, stopniowanie napięcia, przebudowanie historii, aby była przeznaczona dla dzieci, petarda po prostu! Wielkie brawa za pomysłowość! Bardzo polecam, zarówno "Best Selera i zagadkę zaginionych warzyw", jak i "Tajemnicę rodu Kokosów". Historia spodoba się nie tylko najmłodszym czytelnikom, ale również dorosłym, zwłaszcza tym, którzy lubią niebanalne opowieści napisane z przymrużeniem oka.

Przeczytaj także:
Sardegna