Pokazywanie postów oznaczonych etykietą z półki 2023. Pokaż wszystkie posty

"Miasto bezkresnej nocy" #17 Douglas Preston


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Agora
Liczba stron: 381
Moja Ocena : 4/6

Z "Miastem bezkresnej nocy", czyli #17 częścią serii przygód agenta Pendergrasta i porucznika D'Agosty wiąże się ciekawa historia. Przeczytałam tę powieść w ubiegłym roku, ale historia zupełnie mnie nie porwała, co wtedy wydało mi się dziwne, gdyż każdy w wcześniejszych tomów szalenie mi się podobał i w pełni spełniał moje oczekiwania. Wzięłam to jednak na karb tego, że przeczytałam go w przypadkowej kolejności, więc pomyślałam, że po prostu coś mnie ominęło i przez to coś mi w tej części nie zagrało.

Teraz, będąc już po lekturze wszystkich wydanych w Polsce tomów, i to we właściwej kolejności, wiem skąd wyniknęła taka sytuacja. Otóż moje zdziwienie i inny odbiór treści był efektem nowego tłumaczenia przygód Pendergasta. Pisałam już o tym przy okazji "Obsydianowej komnaty", ale teraz już wiem, że Agora podeszła inaczej do tłumaczenia, niż wydawnictwo G+J, ale ponieważ, jako jedyni postanowili kontynuować wydanie mojej ukochanej serii w Polsce, muszę zaakceptować sytuację taką, jaka jest.

Znając już sytuację, postanowiłam ponownie przeczytać "Miasto bezkresnej nocy", żeby jeszcze raz ułożyć sobie tę historię w głowie i usystematyzować wydarzenia, w których brał udział agent Pendergast, aby jednocześnie móc zakończyć tę czytelniczą przygodę.

Aloysus i D'Agosta zostają poproszeni przez swojego zwierzchnika, Howarda Longstreeta, o pomoc w znalezieniu mordercy córki znanego w kraju przedsiębiorcy z branży IT, Antoniego Ozmana. Ciało młodej dziewczyny z odciętą głową zostaje znalezione w opuszczonym magazynie, ale co gorsza, nigdzie nie można zlokalizować brakującej części ciała. W toku śledztwa wychodzą na jaw niewygodne fakty z życia Grace, między innymi to, że kobieta potrąciła małego chłopca i zbiegła z miejsca wypadku, co jej ojciec skrupulatnie zatuszował, korzystając ze swojej wysokiej pozycji. Stąd też D'Agosta ma podejrzenie, że to z tym wątkiem wiązać może się sprawa zabójstwa dziewczyny.

Jednak śledztwo nie zdąży się na dobre rozkręcić, kiedy ginie kolejna osoba. Tym razem jest to biznesmen zajmujący się alarmami przeciw włamaniowymi, zamordowany w swoim własnym domu, paradoksalnie pełnym zabezpieczeń i ochrony. Jemu również zostaje odcięta głowa, która znika w tajemniczych okolicznościach. Sytuację zaognia tylko trzecie zabójstwo pary biznesmenów, zdekapitowanych w swoim własnym biurze, w firmie pełnej pracowników i gości.

Jak mogło dojść do tego, że żadna z tych jawnych zbrodni, mająca miejsce w środku dnia, nie doczekała się żadnych świadków? Śledczy próbują znaleźć jakiś wspólny mianownik, dopatrując się punktów wspólnych w niechlubnej przeszłości zamordowanych, które być może zasugerowałyby motyw zbrodni.

Inną teorię na ten temat mają natomiast dziennikarze, a zwłaszcza jeden z nich, reporter New York Timesa, Bryce, który uważa, że morderca jest tajemniczym mścicielem wyznaczającym na własną rękę sprawiedliwość tej części społeczeństwa, czującej się bezkarnie przez swoją wysoką pozycję finansową i społeczną.

Ta śmiała teoria znajduje wielu zwolenników. W okolicy tworzy się grupa osób pod przywództwem charyzmatycznego kaznodziei, chcąca oczyścić miasto z uprzywilejowanych nowobogackich jednostek, mających przeświadczenie o tym, że są nietykalni. Działanie tej samozwańczej grupy może się jednak mocno wymknąć spod kontroli.

Pendergastowi i D'Agoście przyjdzie się w końcu skonfrontować z tajemniczym, nieuchwytnym zabójcą, którego motywy nie są znane, ale tak naprawdę, ostateczne starcie będzie miał z nim tylko Aloysus, i do tego w bardzo nietypowych okolicznościach. Rozgrywka przemieni się w makabryczną grę na śmierć i życie, w której może być tylko jeden zwycięzca.

Przyznaję, "Miasto bezkresnej nocy" nie będzie moim ulubionym tomem w serii. Nie umiem się jeszcze przekonać do tego nowego tłumaczenia, poza tym fabuła tej historii również jest nico słabsza, niż poprzednie. Cieszę się jednak, że przeczytała ją ponownie, dzięki temu mogłam w tym roku dokończyć czytanie serii Prestona i Childa, co niejako było moim celem na 2023.

Sardegna

"Pan Samochodzik i Tajemnica Tajemnic" Zbigniew Nienacki


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Pojezierze
Liczba stron: 360
Moja Ocena : 4/6

"Pan Samochodzik i Tajemnica Tajemnic" to siódmy tom serii przygód detektywa amatora, miłośnika sztuki, historii i motoryzacji, jaki przeczytałam z moimi nastolatkami. Powieść o dość enigmatycznym tytule, faktycznie jest najbardziej tajemnicza ze wszystkich do tej pory przeczytanych, ale też najbardziej rozbudowana i wielowątkowa.

Tym razem pan Tomasz musi zmierzyć się z wyjątkowo trudną zagadką. Otóż, ktoś kradnie, głównie w rejonie Bieszczad, oraz wywozi za granicę, bezcenne ikony. Malowidła znajdują się wprawdzie po jakimś czasie w prywatnych kolekcjach, ale niestety poza granicami Polski, dlatego też bardzo trudno jest wykryć i powstrzymać ów proceder i gang przemytników.

Kiedy jedną ze skradzionych ikon udaje się zidentyfikować w praskim antykwariacie, sytuacja wydaje się być po raz pierwszy do uchwycenia, stąd też Pan Samochodzik otrzymuje od dyrektora Marczaka natychmiastowe zlecenie udania się do czeskiej stolicy i zbadania sprawy na miejscu.

Tomasz wyrusza do Pragi ze swoim nowym towarzyszem, na początku sprawiającym nie lada kłopot, olbrzymim dogiem błękitnym, Protem, którym tymczasowo się opiekuje. W stolicy natomiast zatrzymuje się u swego znajomego, gościnnego kustosza Dohnala i jego dwóch córek, muzealniczki opiekującej się Złotą Uliczką, Helenki oraz nastolatki pasjonującej się fotografią, Ludmiły.

Detektyw zaprzyjaźniony z rodziną Dohnalów, będąc też niejako pod wpływem pięknej i mądrej panny Heleny, wtajemnicza gospodarzy w sprawę skradzionych ikon. Korzystając też z ich kontaktów dociera do antykwariusza, który to odkupił bezcenne malowidło od jakiegoś młodego mężczyzny. Trop urywa się jednak w tym momencie i na jakiś czas sprawa stoi w miejscu.

Jednocześnie ze sprawą ikon, pan Tomasz angażuje się w pomoc pannie Helence, która bada tajemnicza kradzież połówki talizmanu, tak zwanej blaszki Kelley'a, alchemika zamieszkującego niegdyś Złotą Uliczkę. Co ciekawe, chłopak odpowiedzialny za zabranie blaszki, to prawdopodobnie ten sam człowiek, który zgłosił się do antykwariatu ze skradzioną ikoną, a ponieważ Pan Samochodzik nie wierzy w tak duży zbieg okoliczności, sprawy ikon i talizmanu muszą być w jakiś sposób ze sobą powiązane.

Pan Tomasz z pomocą kustosza Dohnala i jego córek analizuje przeszłość maga, aby znaleźć jakieś punkty wspólne z Bieszczadami, a przy okazji, w tle tej historii ukazana jest działalność alchemika i jego wspólnika Katza, a także tajemniczy skarb oddany na przechowanie szanowanemu w mieście, rabinowi Löwe.

Czy blaszka Kelley'a podzielona na pół była zatem zabezpieczeniem maga i jego wspólnika, wskazująca na to, że tylko razem mogą otrzymać swój skarb z powrotem? Czy jest to możliwe, że kilka wieków później ktoś przypomniał sobie legendę mówiącą o skarbie Kelley'a i Katza i postanowił upomnieć się po niego?

Tajemnice się mnożą, a pana Tomasza otacza coraz więcej niewiadomych. Jakie zadanie zlecił Pan Samochodzik swojemu młodemu przyjacielowi, harcerzowi Baśce, spędzającemu czas na wyprawie po Bieszczadach? Nie obędzie się bez wyprawy bohaterów z Pragi do Leska, pewną odpowiedź przyniesie też wizyta na starym, żydowskim, cmentarzu na Jusefovie, a wszystko to po to, aby dowiedzieć się, co wspólnego ma talizman alchemika żyjącego w XVI wieku z bieszczadzkimi ikonami.

Fabuła "Tajemnicy tajemnic" wydaje się najciekawsza ze wszystkich dotychczasowych przygód Pana Samochodzika, ja mam jednak problem z tą częścią. Problem wynika z faktu, o którym mówiłam już przy okazji "Fantomasa". Tutaj również autor próbuje przedstawić czytelnikom wiele wiadomości i ciekawostek związanych zarówno z Pragą, jak i Bieszczadami. Do tego dodajmy jeszcze bogata przeszłość Kelley'a i otrzymamy bardzo rozbudowane opisy miejsc i osób, które choć ważne dla fabuły, nużą czytelnika, zwłaszcza tego młodego, przywykłego do dynamicznej akcji i czekającego na rozkręcenie się wątku detektywistycznego i przygodowego.

Rozumiem ten zabieg, bo autor ponownie wychodzi na przeciw czytelnikowi, który owego czasu nie miał dostępu do różnego rodzaju źródeł wiedzy, jednak dla współczesnego odbiorcy taka forma nie jest atrakcyjna i nie ma już takiej wartości poznawczej. Jeszcze osoba, która zna Pragę, zorientuje się w opisywanej topografii miasta i może sobie zwizualizować niektóre miejsca. Gorzej, jeśli ktoś nigdy w tym mieście nie był. Wtedy wyczytywanie nazw poszczególnych ulic i budynków nic nie wniesie do lektury.

Podsumowując, z jednej strony nie będzie to mój ulubiony tom przygód Pana Samochodzika, głównie dlatego, że jest zbyt rozbudowany i rozdrabniający się na wiele wątków pobocznych, ale z drugiej, doceniam pomysł i umiejscowienie akcji w mojej ukochanej Pradze. W moim prywatnym rankingu powieść znajdzie się na miejscu piątym, po "Niesamowitym Dworze", "Zagadkach Fromborka", "Kapitanie Nemo" i "Templariuszach" , ale przed "Wyspą Złoczyńców" i najsłabszym, jak do tej pory "Fantomasem".

Sardegna

"Ekstradycja" Remigiusz Mróz


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Czwarta Strona
Liczba stron: 511
Moja ocena : 5/6

Ależ miałam długą przerwę od Chyłki! Aż sprawdziłam sobie na blogu, kiedy czytałam ostatnią część prawniczej serii, czyli "Wyrok" i było to w marcu 2020 roku. Dlatego też zwlekałam trochę z przeczytaniem "Ekstradycji", bałam się bowiem, że przez długą przerwę fabuła zatarła się w mojej pamięci. Do tego, nie miałam tego tomu w swoich zasobach i dopiero pod koniec zeszłego roku zakupiłam go sobie na Vinted. Stwierdziłam więc, że tegoroczny urlop będzie idealnym momentem, żeby kontynuować czytelniczą przygodę z Chyłką i Zordonem.

Uwaga! Tekst może zawierać SPOJLERY! 

Co ciekawe, wkręciłam się w "Ekstradycję" niemalże od pierwszych stron, mimo że jedyne, co pamiętałam z "Wyroku" to zakończenie. Było mi tym łatwiej, że tom ten skończył się w dość charakterystycznym momencie, kiedy Chyłka została oskarżona o zamordowanie Piotra Langera i uciekła za granicę. Łatwo było mi więc zapamiętać to szczególne wydarzenie w jej życiu.

Z prawniczką od dłuższego czasu nie ma żadnego kontaktu, a Kordian, mimo iż stara się dowiedzieć czegoś o swojej patronce a jednocześnie ukochanej, nie jest w stanie odkryć, gdzie kobieta się ukrywa. Mija parę miesięcy, Oryński wegetuje w mieszkaniu Chyłki ogarniając bieżące sprawy w kancelarii, i to właśnie przy okazji jednej z nich otrzymuje wiadomość od Joanny.

Informacja trafia do niego w przedziwny sposób. Otóż Kordian podejmuje się obrony Witalija Demczenko, Ukraińca oskarżonego o zamordowanie trzech osób w jednej z warszawskich restauracji. Witalij właśnie obudził się z półtorarocznej śpiączki i zupełnie nie pamięta, co się wydarzyło tuz przed zapadnięciem w stan nieświadomości. Nie umie określić, czy faktycznie jest winny zabójstwa tych ludzi, czy nie. Jedyne, co pamięta to to, że ma dla Oryńskiego wiadomość od Chyłki, którą też mu niezwłocznie przekazuje.

Kordian zaszokowany wiadomością od Joanny i to jeszcze uzyskaną w tak przedziwny sposób, natychmiast kontaktuje się z żoną Demeczenko, Oksaną, kobietą sukcesu, zupełnie nie pasującą do roli partnerki Witalija, robotnika dość ciężko radzącego sobie z językiem polskim. Oksana potwierdza prawdziwość wiadomości od Chyłki, co więcej, przekazuje prawnikowi telefon z bezpieczną kartą, nie dającą się namierzyć, z którego może on skorzystać, aby skontaktować się ze swoją patronką.

Spotkanie Zordona i Chyłki odbędzie się w nietypowych okolicznościach, takich, jakich oboje chcieliby uniknąć. Rzeczywistości nie da się jednak zmienić, dlatego prawniczka będzie starała się udowodnić swoją niewinność i przedstawić dowody na to, że nie zamordowała Piotra Langera, wskazując na to, że jest to niemożliwe w sytuacji, kiedy potencjalna ofiara żyje. Chyłka jest w posiadaniu aktualnych zdjęć, na których rzekomo znajduje się Langer. Ma też świadków mogących potwierdzić jej wersję wydarzeń. Natomiast sfingowanie śmierci, spreparowanie zwłok i zaangażowanie w to tak wielu osób, łącznie z tym, że w krematorium pobrano DNA z nie do końca spopielonych zwłok ofiary i potwierdzono jego autentyczność, wydaje się ekstremalnie trudne, wręcz niemożliwe. Stąd też sprawa obrony Chyłki zdaje się być przegrana na starcie.

W sprawę nieoczekiwanie wplątuje się ojciec Joanny, Filip Obertał, który postanawia wesprzeć córkę dodatkowym świadkiem, ta jednak nie ma zamiaru przyjąć od niego żadnej pomocy. Co innego Kordian. Świadomy trudnego położenia Chyłki, dwoi się i troi, aby znaleźć dowody na niewinność ukochanej. Machina prawnicza wydaje się być jednak nie do zatrzymania.

"Ekstradycja" jest jednym z bardziej emocjonujących tomów prawniczej serii, a przeczytałam ich już dziesięć, więc mam porównanie. Oprócz wątku oskarżenia i obrony Chyłki oraz badania, czy Langer faktycznie sfingował swoją śmierć, historia mocno bazuje na relacji uczuciowej głównych bohaterów. Chyłka, choć w życiu by się do tego nie przyznała, jest przerażona sytuacją, w jakiej się znalazła. Do tego mocno stęskniła się za Kordianem, choć tego też w życiu nie powiedziałaby na głos. Nie zmienia to jednak faktu, że bohaterka nadal ma cięty język, ostre riposty i czary humor, którego bardzo mi brakowało od lektury ostatniego tomu.

Sporo się dzieje w życiu bohaterów, zarówno prywatnym, jak i prawniczym. Myślę też, że wydarzenia zapoczątkowane w "Ekstradycji" będą kontynuowane w kolejnych tomach, tym bardziej, że wątek Piotra Langera choć wydaje się zakończony, jest tak naprawdę początkiem nowej historii (kto czytał nową powieść Mroza o znamiennym tytule "Langer", domyśla się, o co chodzi).

Sardegna