Liczba stron:460
Moja ocena : 6/6
Jak to dobrze, że jeszcze są książki, które potrafią poprawić humor. Może nie tak na 100%, ale przynajmniej na moment człowiek odrywa się od codziennych zmartwień i wychodzi z marazmu. "Sekrety uczuć" to genialna książka! Podobno wszystkie powieści Barbary O'Neal takie są, ja jednak nie mogę się wypowiedzieć o innych, bo ich po prostu nie znam. "Sekrety uczuć" czekały na swoją kolej na moim stosie zdecydowanie za długo. Nie wiem dlaczego tak się stało i nie sięgnęłam po nią wcześniej, a może tak właśnie miało być i książka, w odpowiednim czasie miała spełnić swoją rolę?
Powieść jest bardzo optymistyczna, mimo pewnych wątków, które do wesołych na pewno nie należą, książkę jako całość, odebrałam wyjątkowo pozytywnie. Lubię historie dające nadzieję na lepsze jutro, gdzie bohaterowie trzymają się zasady "żyj chwilą obecną i doceniaj to, co masz". Piękna przyroda, wyjątkowe jedzenie to motyw przewodni książki, jednak nie dajcie się zwieść pozorom - to nie jest banalne czytadło, o którym, po przeczytaniu, natychmiast się zapomina. To fajna powieść obyczajowa, o trudnej miłości do wdowca z trójką dzieci, z tajemnicą rodzinną w tle.
Tessa prowadzi życie o jakim zawsze marzyła. Wychowana przez ojca - byłego hipisa, nauczona podróżowania i żądna przygód, pracuje jako przewodniczka turystyczna. Uwielbia fotografować, a jej praca w turystyce pozwala jej realizować i tą pasję. Tess nie czuje potrzeby założenia rodziny i osiedlenia się w jednym miejscu, jednak nieszczęśliwy wypadek zmienia zupełnie jej postrzeganie świata. Tragiczna w skutkach wyprawa, jaka przyszło jej prowadzić, powoduje, że Tess odcina się od pracy przewodniczki i szuka dla siebie nowej przestrzeni. Trafia do Los Ladrones, malowniczego miasteczka w Nowym Meksyku, gdzie spędziła z ojcem wczesne dzieciństwo w komunie hipisów.
Powrót do dawno zapomnianych miejsc wyzwala w kobiecie dziwny niepokój i migawki wspomnień. Okazuje się, że opuszczenie hipisowskiej wspólnoty przez Tess i jej ojca nie było przypadkowe, a miasteczko skrywa jakiś sekret.
Pomiędzy dowiadywaniem się prawdy o swojej przeszłości, Tess smakuje lokalne jedzenie, zachwyca się okolicą i nawiązuje znajomość z przystojnym wdowcem. Jednak ich relacja nie będzie należeć do najłatwiejszych, bowiem Vincent jest ojcem trzech małych córek, z których każda walczy o uwagę ojca jak lwica.
Czy w takich okolicznościach Tess osiągnie stabilizację? Czy tego właśnie szuka w Los Ladrones?
Tak jak napisałam powyżej, nie dajcie się zwieść pozorom i tytułowi, poza wątkiem miłosnym znajdziemy w książce masę innych, genialnych wątków. Najważniejszym z nich są chyba kulinaria. W "Sekretach uczuć" znajdują się gotowe przepisy rewelacyjne potrawy, od których opisów ślina napływa do ust. Aż się boję, jakie smaczne mogą być "na żywo"!
Jest to po prostu świetna książka i tyle. Poprawia humor, nastraja pozytywnie, odpręża. Szczerze polecam
Sardegna
MI książka także się bardzo podobała, zresztą, podobnie, jak ,,Recepta na miłość".
OdpowiedzUsuńNo właśnie coś słyszałam o tym tytule. Rozejrzę się :)
UsuńPrzydałaby mi się dzisiaj ta książka.
OdpowiedzUsuńŚciskam Cie wirtualnie. Trochę z opóźnieniem, ale mam nadzieję, że już u Ciebie wszystko dobrze
UsuńNie czytałam nic tej autorki, ale widzę że to przydatna życiowo książka :) Cieszę się, że choć trochę poprawiła Ci humor
OdpowiedzUsuńMiło było się oderwać choć na moment od złych myśli
UsuńA mnie ta książka pokonała. Wydała mi się zbyt przekombinowana. Dużo ciekawszą pozycją tej autorki jest np. "Jak znaleźć przepis na szczęście".
OdpowiedzUsuńO "Przepisie na szczęście" też słyszałam. W ogóle powieści autorki sa bardzo dobrze oceniane
UsuńTo jeszcze przeczytaj Receptę na miłość i Sposób na happy end - rewelacja, zwłaszcza Recepta.
OdpowiedzUsuńRozejrzę się, bo takie pozytywne książki teraz pasują mi najbardziej
UsuńZ panią O'Neal się jeszcze nie znamy, ale wszystko przede mną :)
OdpowiedzUsuńSięgnij, jak będziesz miała okazję :)
UsuńDobrze się czyta . Polecam.
OdpowiedzUsuńZgadzam się
UsuńUwielbiam książki tej autorki. Ciepło i te smaki. Bez względu na humor i pogodę czyta się świettnie!!
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Akcenty kulinarne i przyroda sa chyba największym walorem książki
UsuńNie znam autorki i jej książek, ale czytałam sporo pozytywnych recenzji. Może kiedyś się skuszę, chociaż wątek kulinarny raczej mnie zniechęca. Nie przepadam za czytaniem o gotowaniu.
OdpowiedzUsuńWiesz, ten wątek kulinarny ni ejest zbyt nachalny. Owszem, jest sporo przepisów i akcja w wielu momentach związana jest w gotowaniem czy przebywaniem w restauracji/kawiarni "Stu śniadań" ale czyta się o tym naprawdę fajnie
UsuńAutorkę kojarzę, jednak chyba do tej pory nie miałam okazji poznać jej twórczości. Chętnie sięgnę skoro tak zachęcasz :)
OdpowiedzUsuńPolecam. jak nie będzie Ci się podobać, możesz zwalić winę na mnie ;)
UsuńWciągająca recenzja, ja również skądś kojarzę tę autorkę tak jak komentatorka powyżej.
OdpowiedzUsuńZachęcam do sięgnięcia po książkę. A o autorce jakiś czas temu na blogach było głośno, więc może stąd ją kojarzysz
UsuńKurczę ocena 6/6 to aż nie wypada nie sprawdzić. Czy rzeczywiście jest tak dobra? Zobaczymy...
OdpowiedzUsuń