Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Albatros. Pokaż wszystkie posty

"Nieznajoma z Sekwany" Guillaume Musso


posted by Sardegna on , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron:  354
Moja ocena : 4/6

Będąc zachwycona lekturą "Zjazdu absolwentów" Guillaume Musso, postanowiłam od razu kontynuować czytelniczą przygodę z autorem i przeczytać kolejną jego powieść. Trafiło na "Nieznajomą z Sekwany", książkę, którą niedawno otrzymałam w prezencie. Byłam ciekawa, czy inna historia, która wyszła spod pióra autora, spodoba mi się równie mocno, co "Zjazd...", a jeśli by się tak stało, mogłabym się rozejrzeć za kolejną książką Musso.

Niestety, spotkało mnie wielkie rozczarowanie, bowiem "Nieznajoma z Sekwany", chociaż zapowiada się na bardzo dobrą i tajemniczą historię, mającą rewelacyjny i zachęcający opis okładkowy (brawa dla osób pracujących nad promocją tego tytułu w wydawnictwie), jest mocno przeciętna, a co gorsza, niesamowicie nużąca.

Często mam do czynienia z książkami, które oceniam 4/6 i podobają mi się raczej średnio, stając się lekturą na raz: ot, przeczytać i zapomnieć. Naprawdę nie mam z tym większego problemu. Natomiast z "Nieznajomą" sprawa wyglądała inaczej. Ja nie potrafiłam tej książki dokończyć! Kiedy tylko po nią sięgałam i zabierałam się za czytanie, po kilku stronach musiałam odłożyć, całkowicie znużona lekturą. Co więcej, przez nią straciłam ochotę na czytanie, co przełożyło się na fakt, iż w październiku przeczytałam tylko trzy książki, w tym jedną dla dzieci. W końcu stwierdziłam, że czas definitywnie się z nią rozprawić, bo jeszcze skończy się kryzysem czytelniczym!

Dlatego też doczytałam do końca, choć zakończenie nie przyniosło mi fajerwerków, historia mnie nie urzekła, mimo iż ma w sobie ogromny potencjał i bardzo dobry początek, natomiast im bliżej końca, tym gorzej.

Roxane Montchrestein kapitan policji, zostaje przeniesiona z centrali do pobocznej Agencji do Spraw Niekonwencjonalnych. Zmiana miejsca pracy jest dla niej niejako degradacją, jednak wydaje się być jedynym rozwiązaniem w trudnej dla niej sytuacji. Ponieważ Agencja zajmuje się sprawami tajemniczymi i niewyjaśnionymi, Roxane wydaje się zaciekawiona nową miejscówką, tym bardziej, że zostaje przydzielona do współpracy z Markiem Batailleyem, legendą paryskiej policji, emerytowanym komisarzem, który bardzo zasłużył się w sprawie seryjnego mordercy o pseudonimie "Ogrodnik".

Po przyjeździe na miejsce, Roxane nie dane będzie jednak poznać Batailleya bliżej, okazuje się bowiem, że jej nowy współpracownik, po niefortunnym upadku ze schodów, leży w śpiączce w szpitalu. Dlatego też, trochę z nudów, trochę z przekory, Roxane postanawia przyjrzeć się ostatniej sprawie, którą Marc się zajmował, a jest zagadka tajemniczej, niezidentyfikowanej dziewczyny, wyłowionej z Sekwany.

Wydobyta z rzeki młoda kobieta o nieznanej tożsamości, prawdopodobnie chciała popełnić samobójstwo. W porę uratowana, nie zdradziła nikomu swojego nazwiska. Po odwiezieniu do szpitala psychiatrycznego, wykorzystując chwilę nieuwagi pracowników, zdołała uciec. Roxane próbuje więc dowiedzieć się czegoś więcej o nieznajomej. Wykorzystując swoje dawne kontakty w policji, dochodzi do informacji, że wyłowioną dziewczyną jest Milena Bergman, bardzo znana na całym świecie pianistka. Jednak to, co w sprawie jest najbardziej zaskakujące to fakt, że Milena zginęła półtora roku temu w katastrofie lotniczej, a jej ciało zostało zidentyfikowane przez rodzinę i potwierdzone badaniami genetycznymi. W jaki więc sposób zmarła pianistka mogłaby nagle zostać wyłowiona żywa z Sekwany?

Roksana bardzo mocno angażuje się w tą sprawę, uważając wręcz za punkt honoru, aby ją wyjaśnić. Wpada też na trop dawnego narzeczonego Mileny, którym okazuje się być Raphael Batailley - syn Marca. Kobieta przed katastrofa lotniczą spodziewała się nawet jego dziecka, a zatem to nie przypadek, że jej współpracownik zajmował się właśnie tą kwestią.

Policjantka zaczyna współpracować z Raphaelem, który początkowo jest mocno niechętny do rozmów, wyraźnie coś ukrywając. Z czasem jednak, kiedy tajemnicza nieznajoma z Sekwany stara się z nim skontaktować, mężczyzna zaczyna być bardziej skory do współpracy i przedstawia Roxane wręcz nieprawdopodobną historię, ocierającą się wręcz o zjawiska paranormalne.

Kim jest owa nieznajoma z Sekwany? Czy szczegóły związku Mileny i Raphaela znane tylko zainteresowanym, mogą wyjaśnić, co tak naprawdę dzieje się w sprawie, którą bada Roxane? Co wspólnego z całą sytuacją ma kult mitologicznego boga Dionizosa? Czy w dzisiejszych czasach możliwe jest oddawanie mu czci bądź istnienie pradawnej sekty? A może w życie i śmierć Mileny ingerują jakieś siły wyższe?

Sami przyznacie, że fabuła tej książki naprawdę zapowiada się ciekawie, a już samo dochodzenie do prawdy i odpowiedź na powyższe pytania mogłoby być niezłą przygodą. Niestety, tak jak pisałam na początku, całość mocno się dłuży, wydarzenia ocierają się o granice absurdu, ale też snu i jawy, czy wspomnień niewiele wnoszących do historii. Po paru stronach traciłam wątek, choć początek bardzo mnie wciągnął i naprawdę chciałam, aby ta opowieść potoczyła się w sensownym kierunku. Zakończenie niby otwarte, choć nie do końca, również nie dało mi satysfakcji. Niestety, na "Nieznajomą z Sekwany" zmarnowałam całkiem sporo mojego cennego, październikowego czasu. Szkoda...

Sardegna

"Zjazd absolwentów" Guillaume Musso


posted by Sardegna on , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron:  320
Moja ocena : 6/6

Trochę wstyd się przyznać, ale nie czytałam nigdy żadnej książki Gulilaume Musso. Teraz jednak, kiedy nie mam zbyt wielu zobowiązań i mogę sobie czytać właściwie to, na co mam ochotę, postanowiłam sięgnąć po "Zjazd absolwentów", a przy okazji sprawdzić, czy faktycznie powieści tego autora są tak dobre, jak wszyscy wokół mówią.

"Zjazd absolwentów" jest to wciągający kryminał, powiedziałabym, że jest to powieść z nurtu domestic noir, z rozbudowanym wątkiem obyczajowym. Jego forma trochę odbiega od typowego kryminału, bowiem zabójcę poznajemy właściwie na samym początku książki, natomiast każdy kolejny rozdział odkrywa nową tajemnicę i zmienia perspektywę czytelnika, co do zrozumienia głównego motywu, odsłaniając przy okazji drugie dno całej tej historii.

We francuskim liceum trwa właśnie zjazd absolwentów rocznika 1992. Na spotkanie po latach przybywają przyjaciele ze szkolnej ławy, między innymi Maxime i Thomas, którzy przez te lata ani razu się nie widzieli. Maxime założył rodzinę, jest aspirującym politykiem w rządzie nowego prezydenta Macrona, Thomas natomiast jest samotnikiem, unikającym nawet członków swojej własnej rodziny, jest też aspirującym pisarzem, który właśnie zajmuje się tworzeniem nowej powieści.

Przyjaciele, kiedyś nierozłączni, w liceum przyjaźnili się jeszcze z Vinką, sympatyczną dziewczyną, w której Thomas trochę się podkochiwał, a ta pewnego dnia zniknęła bez śladu. Cały kampus owego czasu plotkował, iż dziewczyna uciekła ze swoim kochankiem, wykładowcą filozofii, tak naprawdę stało się coś zupełnie innego.

O tym, co wydarzyło się pewnej feralnej nocy w latach dziewięćdziesiątych, widzą tylko Maxime i Thomas, a to wpływa praktycznie na całe ich dorosłe życie. Ponieważ temat nigdy nie wypłynął na światło dzienne, mężczyźni przez lata żyją we względnym spokoju, jednak przyjazd na zaplanowany zlot absolwentów rocznika 1992 i świadomość, że w kompleksie szkolnym planowany jest remont i burzenie starej hali sportowej, zmienia nieco ich perspektywę. Zaniepokojeni faktem, że inwestycja może odsłonić zamurowany w ścianie ich największy sekret, próbują porozmawiać w końcu ze sobą, o tym, co zaszło przed laty. Nie mogą też pozbyć się strachu, wiedząc, że odkrycie ich tajemnicy zniszczy życie wielu ludzi.

I choć mężczyznom wydaje się, że wiedzą wszystko na temat zbrodni sprzed lat i powodów, które do niej doprowadziły, to powrót do miasta na szkolny zjazd zmienia wszystko. Ktoś wyraźnie drąży temat, finalizuje remont hali sportowej, naciska na władze, aby jak najszybciej zaczęto burzyć mury, chcąc, aby prawda w końcu wyszła na jaw i winni ponieśli karę. Co jednak w sytuacji, kiedy winnym jest ktoś zupełnie inny, niż przez lata się bohaterom wydawało?

W to, co wierzyli przez lata bohaterowie, jest skrupulatnie zbudowanym, przez osoby trzecie, domkiem z kart. Kiedy ta konstrukcja runie, może zdarzyć się wszystko...

"Zjazd absolwentów" to bardzo wciągająca opowieść, w której tajemnice mnożą się właściwie po każdym rozdziale. Kiedy czytelnikowi wydaje się, że wszystko wie, retrospekcje, ale też wspomnienia bohaterów sprawiają, iż cała potencjalna prawda jest tylko fikcją. Uwielbiam takie książki, gdzie nic nie jest takie, jak się na początku wydaje. Dowodem tego, iż historia Maxime i Thomasa jest zaskakująco dobra, może być to fakt, że moja Córka po namowie przeczytała ją w jeden wieczór.

Po lekturze jednej powieści nie mogę nazywać się jeszcze fanką Guillaume Musso, sądzę jednak, że po kolejnych tytułach może się to zmienić, bo widzę tutaj spory potencjał!

Sardegna

"Kult" #9 Douglas Preston, Lincoln Child


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


WydawnictwoAlbatros
Liczba stron:  463
Moja ocena : 5/6

"Kult" Douglasa Prestona i Lincolna Child to 9 tom serii o agencie Pendergraście, a jego akcja toczy się właściwie po zakończeniu "Kręgu ciemności". "Kult" można w sumie potraktować, jako odrębną powieść, ale tak, jak już nie raz pisałam, tomy tej serii powinno czytać się po kolei, w innym wypadku można sobie zaspojlerować wiele wątków, a wtedy przyjemność z lektury nie będzie już taka wielka. Ja niestety czytam tę serię w zupełnym chaosie, nie powtarzajcie mojego błędu!

UWAGA!!! Poniższy tekst może zawierać SPOJLERY!

Powyższy tom bardzo mocno oscyluje wokół Nory Kelly i jej męża Billa Smithbacka, dziennikarza New York Timesa i przyjaciela, zarówno agenta Pendergasta, jak i porucznika D'Agosty. Jest to jeden ze smutniejszych tomów, jeśli chodzi o całą serię, bowiem już na początku, dosłownie w pierwszym rozdziale Bill zostaje zamordowany. W życiu nie przypuszczałabym, że autorzy Preston i Child uśmiercą jednego z głównych bohaterów serii i to jeszcze postać tak charakterystyczną, jak Smithback! Bill był bowiem bardzo ważną osobą dla Pendergasta, nie raz pomagał w prowadzeniu śledztwa, a nawet angażował się w nie bezpośrednio, czasami też groziło mu wielkie niebezpieczeństwo. W jednym tomie ("Gabinet osobliwości") był naprawdę bardzo blisko śmierci, jednak ostatecznie udało mu się wyjść z sytuacji obronną ręką. 

Natomiast intryga, która doprowadziła do jego morderstwa, jest moim zdaniem tak błaha i niewarta analizy, że śmierć dziennikarza stała się zupełnie niepotrzebnym, wręcz epizodycznym wątkiem. I bardzo żałują, że autorzy właśnie tak postanowili pokierować losem Billa. Jeżeli faktycznie mieli oni takie plany w stosunku do bohatera, to mogli chociaż pozwolić mu zginąć w bardziej intratnej sprawie, niż taka błahostka... 

W każdym razie, cała fabuła powieści opiera się na rozwiązaniu, kto jest winny zabójstwa Smithbacka, bowiem okoliczności jego śmierci są mocno niejasne. Co ciekawe, do zbrodni doszło w mieszkaniu Billa i Nory, domowy monitoring zarejestrował potencjalnego winowajcę, ale okazuje się nim sąsiad pary, człowiek, który przed paroma dniami popełnił samobójstwo, a jego ciało po identyfikacji przez członka rodziny zostało już pogrzebane. W jaki zatem sposób martwy człowiek mógł dokonać zbrodni? 

Agent Pendergast i porucznik D'Agosta od razu biorą się za śledztwo, obiecując Norze, że za wszelką cenę odkryją, kto stoi za śmiercią jej męża. Kamery monitoringu nie pozostawiają jednak wątpliwości, co więcej, sama archeolożka już po śmierci Billa kilkakrotnie widzi potencjalnie martwego sąsiada przypominającego bardziej zombie, niż normalnego człowieka. Nora jest kobietą mocno stąpająca po ziemi i nie wierzy z nadprzyrodzone zjawiska i żywe trupy chodzące po mieście, jednakże zrozpaczona po śmierci ukochanego nie jest już pewna tego, co widzi. W głowie mieszają jej także przedmioty pozostawione na miejscu zbrodni, sugerujące, że zbrodnia ma coś wspólnego z kultem voodoo. 

Kiedy postać przypominająca martwego Billa atakuje Norę w mieszkaniu sprawa wydaje się już mocno paranormalna. Czy faktycznie w śmierć dziennikarza zaangażowane są siły voodoo i kult religijny stosujący po dziś dzień brutalne obrzędy i składający ofiarę ze zwierząt? Pendergast i D'Agosta, podążając śladem owego kultu trafiają do tajemniczej osady, jakimś cudem ukrytej na Manhattanie. Osada ta umiejscowiona w najbardziej niedostępnych okolicach miasta, we współczesnym świecie nie ma właściwie prawa bytu, a jednak świetnie funkcjonuje, zrzeszając całe grono fanatycznych wyznawców.

Czy to faktycznie ta grupa stoi za śmiercią Billa i napaścią na Norę? Co jednak zrobić w sytuacji, kiedy jest to tak hermetyczne środowisko, że nikt z zewnątrz nie ma do niego wstępu? W przedostaniu się w jej szeregi może pomóc funkcjonariuszom grupa aktywistów walczących o prawa zwierząt. Obrońcy są jednak grupą mocno zróżnicowaną, i mimo swego zdeterminowania nie mają takiej siły przebicia, aby przeciwstawić się wyznawcom kultu. Pendergast będzie musiał więc podejść do sprawy w inny sposób i wykorzystać swoje znajomości z dawnych lat, aby zdobyć sojusznika w walce z voodoo.

Koncept na ten tom wydaje się ciekawy, zresztą często się zdarza w poszczególnych tomach serii, że w śledztwo wplatane są wątki, których racjonalnie nie da się wytłumaczyć, jednakże wyjaśnienie zabójstwa Billa Smithbacka, przedstawienie powodów, jakimi kierował się zabójca, zupełnie do mnie nie przemawiają i sprawiają, że nie mogę się pogodzić z faktem, że to właśnie z takiej przyczyny zginął jeden z ważniejszych bohaterów serii.

Niestety, "Kult" nie będzie jednym z moich ulubionych tomów serii, ale życie Pendergasta toczy się dalej, o czym przekonałam się czytając tom #10 i #11, czyli "Granice szaleństwa" i "Bez litości".

Sardegna

"Nie odpuszczaj" Harlan Coben


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron:  400
Moja ocena : 5/6

"Nie odpuszczaj" Harlana Cobena to jeden z thrillerów, którego brakowało mi wcześniej w mojej kolekcji książek autora. Premiera tej powieści wypadła w 2018 roku, ale dopiero w tym roku udało mi się zdobyć ją na własność. 

Jest to bardzo fajna, niezależna historia, niezwiązana z uniwersum Myrona Bolitara i jego bratanka Mickey'a. Mimo iż Myron pojawia się w tej opowieści, rozmawia nawet z głównym bohaterem przy okazji jednej z imprez sportowych, to jego obecność nie ma żadnego związku ze sprawą.

Główną postacią jest Nap, który od lat nie może pogodzić się z przedwczesną, tragiczną śmiercią swego brata bliźniaka. Kiedy Leo i jego dziewczyna Diana mieli dziewiętnaście lat, pod wpływem narkotyków i alkoholu wjechali samochodem wprost pod rozpędzony pociąg. Nap do dzisiaj nie wierzy w to, co rzekomo przytrafiło się jego bratu, tym bardziej, że byli ze sobą blisko, a Leo nie wykazywał żadnych oznak uzależnienia i niestabilności psychicznej. Podobne zdanie o śmierci nastolatków mają rodzice Diany, mocno przeżywający śmierć swej ukochanej córki, a także mieszkańcy miasteczka, nie mogąc pogodzić się z faktem, iż dwójka tak sympatycznych i "normalnych" dzieciaków mogła chcieć zabić się w taki sposób. W dniu odnalezienia ciał młodych samobójców, bez śladu znika również Maura, dziewczyna Leo, co sprawia tylko, że mężczyzna przeżywa podwójny szok i długo nie może wrócić do normalności.

Od tamtych tragicznych wydarzeń mija piętnaście lat. Nap stara się żyć zwykłym życiem, pracuje jako detektyw, czasami tylko wspomina Maurę, miłość swojego życia, i zastanawia się, co tak naprawdę przydarzyło się Leo i Dianie. 

Sytuacja z przed laty w pewnym momencie wraca do Napa ze zdwojoną siłą, bowiem przy okazji prowadzonej sprawy i badania samochodu, w którym doszło do morderstwa, znajdują się odciski palców należące do Maury. Przeszłość uderza w Napa, jak bumerang, a zabliźnione rany na nowo się otwierają. Dlaczego Maura ukrywała się przez tyle lat, a teraz nagle postanowiła się ujawnić? Kiedy detektyw zaczyna drążyć, jakie powiązania z zamordowanym mężczyzną może mieć jego dawna dziewczyna, giną kolejne dwie osoby mające związek z Leo i Dianą.

Nap nie wierzy w przedziwny zbieg okoliczności, tym bardziej, że obaj denaci znali sprawę rozszerzonego samobójstwa nastolatków, a jeden z nich, miejscowy dziwak, uważał, że jest śledzony przez ludzi związanych z nieczynną już bazą wojskową, w której rzekomo przeprowadzane były jakieś tajemnicze eksperymenty i badania. 

Wnikając głębiej w powiązania pomiędzy dawnymi znajomymi, Nap dociera do informacji, że cała ta grupa osób przed laty należała do jakiegoś tajnego Klubu Konspiratorów, który wyjątkowo interesował się nieczynną bazą wyrzutni pocisków rakietowych. Chociaż w głębi duszy Nap nie wierzy, że śmierć jego brata i Diany, a także zniknięcie Maury może mieć coś z tym wspólnego, to jednak coś nie daje mu spokoju. Postanawia więc nie odpuszczać i dalej szukać tropu, który pomoże mu odkryć prawdę.

Tytuł książki jest bardzo wymowny. Główny bohater jest zdeterminowany i robi wszystko, żeby rozwiązać zagadkę niszczącą od lat jego życie. Co stało się z Leo i Dianą? Ko odpowiada za śmierć ich wspólnych znajomych? Czy stara baza rakietowa faktycznie ma związek z tragicznymi wydarzeniami, które dotknęły rodzinę Napa? 

Powieść utrzymana jest w stylu poprzednich książek Cobena, nic w tej opowieści nie jest takie, na jakie wygląda i całość świetnie się czyta. Fajnie, że autor sięgnął po nieco inny, niż zwykle, wątek. Nadał on powieści świeżość i odróżnił ją w pozytywny sposób od poprzednich, podobnych do siebie, historii.

Sądzę, że "Nie odpuszczaj" to jedna z ciekawszych powieści indywidualnych Harlana Cobena, i idealnie nadawałaby się, jako scenariusz kolejnego Netflixowskiego serialu. 

Sardegna

"Krąg ciemności" #8 Douglas Preston, Lincoln Child


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment

 
Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 424
Moja ocena : 6/6
 
Uważni czytelnicy bloga zauważą, że "Krąg ciemności" to druga książka szalonego duetu pisarskiego Prestona i Childa, przeczytana przeze mnie w ostatnim czasie. Nie ukrywam, że popłynęłam trochę na fali emocji, które wzbudziła we mnie "Zabójcza fala" i od razu po zakończeniu lektury sięgnęłam po kolejną książkę, która należy do cyklu przygód agenta FBI, Aloysiusa X.L. Pendergasta.
 
Jeśli chodzi o chronologię, to "Krąg ciemności" plasuje się gdzieś w środku siedemnastotomowej serii ("Relikt", "Relikwiarz", "Gabinet osobliwości", "Martwa natura z krukami", "Siarka", "Taniec śmierci", "Księga umarłych", "Krąg ciemności", "Kult", "Granice szaleństwa", "Bez litości", "Dwa groby", "Biały ogień", "Błękitny labirynt", "Karmazynowy brzeg", "Obsydianowa komnata", "Miasto bezkresnej nocy"), ale właściwie każdy tom, poza pierwszymi dwoma, można czytać odrębnie.
 
Bohater tej przygodowo - sensacyjnej serii, która czasami bardziej przypomina horror czy thriller z elementami fantastyki, niż powieści akcji, jest niesamowicie interesującym człowiekiem, wszechstronnie wykształconym, inteligentnym i sprytnym. Każda akcją, w której bierze udział jest spektakularna i wymaga od niego nie lada umiejętności, wiedzy i doświadczenia. Agent Pendergast to jedna z moich ulubionych książkowych postaci, tuż obok Myrona Bolitara z powieści Cobena, czy Sherlocka Holmesa.
 
W "Kręgu ciemności" agent Pendergast i jego podopieczna Constanse Green wyruszają do Tybetu, gdzie u podnóży Annapurny, Manaslu i Dhaulagiri znajduje się jeden z zakonów tybetańskich mnichów, gdzie planują odpocząć, nabrać dystansu do codziennych spraw i pogłębić sztukę medytacji. Po kilkunasto tygodniowym szkoleniu agenci otrzymują od mnichów nietypową propozycję. Są poproszeni o to, aby pomóc odnaleźć skradziony niedawno z ukrytego wewnątrz klasztoru, pomieszczenia, tajemniczy artefakt zwany Agozyen i sprowadzić go z powrotem do miejsca przeznaczenia. Problem polega na tym, iż mnisi sami nie wiedzą, czym jest ów artefakt i jak wygląda. Wiadomo jedynie, że jest to jakiś tajemniczy przedmiot, który od setek lat leżał nienaruszony w sekretnym schowku w "wewnętrznym klasztorze" i objęty jest przepowiednią, jakoby jego uwolnienie miało zniszczyć świat. 
 
Sprawa jest tym trudniejsza, iż za kradzieżą Agozyena stoi prawdopodobnie młody himalaista, który pojawił się w klasztorze po nieudanej wyprawie zdobycia jednego z ośmiotysięczników i sam zniknął w dziwnych okolicznościach. Pendergast wydaje się więc być właściwą osobą na właściwym miejscu, aby pomóc mnichom i uratować świat.
 
Agent wyrusza więc najpierw do Rzymu, a później do Londynu w poszukiwaniu śladów himalaisty. Na miejscu okazuje się jednak, że chłopak został zamordowany, a artefakt znajdujący się w pół metrowej skrzynce został kolejny raz skradziony i wsadzony na pokład luksusowego liniowca "Brittanica", kierującego się do Nowego Yorku. 
 
Para detektywów wsiada więc na statek, który jest olbrzymem mieszczącym ponad 4000 pasażerów i załogi, i starają się odszukać tego, kto stoi za kradzieżą artefaktu. Sytuacja z dnia na dzień staje się jednak coraz bardziej dramatyczna. Podczas rejsu zaczynają ginąć ludzie i prawdopodobnie za ich śmierć odpowiedzialna jest ta sama osoba, do tego, niektórzy pasażerowie tracą zmysły, a kapitan statku zamyka się na mostku kapitańskim i kieruje "Brittanicę" z dużą prędkością wprost na mieliznę i niebezpieczne skały.
 
Pedgergast walczy z czasem, szuka Agoyzena i robi selekcję podejrzanych o jego posiadanie. Pewnych rzeczy jednak nie jest w stanie opanować, jak choćby paniki wśród pasażerów, buntu załogi i wewnętrznego niepokoju. Jednocześnie z agentem, swoje śledztwo prowadzi Constance Green, która przenika w środowisko pracowników liniowca, dowiadując się tam wielu ciekawych rzeczy. Czy to, co dzieje się na statku może mieć związek z obecnością na pokładzie tybetańskiego artefaktu? Czym tak właściwie jest Agoyzen i czy faktycznie zagraża światu?  No i najważniejsze pytanie, czy Pendergast tym razem znajdzie w sobie tyle siły i umiejętności, żeby rozwiązać tę sprawę i zapobiec nieszczęściu?
 
"Krąg ciemności" to bardzo emocjonująca historia, i podobnie, jak "Zabójcza fala" mocno angażuje  czytelnika, który właściwie porzuca wszystko inne, na rzecz dokończenia książki i dowiedzenia się, jaki będzie miała finał. W tej powieści autorzy również wykorzystali motyw, który bardzo lubię w literaturze i filmie. Nie jest to tym razem poszukiwanie skarbu piratów, tylko jakaś tajemnica zamknięta na statku, czyli w zamkniętej przestrzeni, do której nie ma dostępu nikt z zewnątrz. Atmosfera przypomina trochę statek widmo, trochę walkę z klątwą, do tego seryjny morderca i tajemniczy, magiczny przedmiot. Nic, tylko czytać!
 
Autorzy, jak zwykle pokazali się w niezłej formie i nie zawiedli również przy zakończeniu. Chociaż jest ono może nieco bardziej w konwencji fantastyki i horroru, niż kryminału, czy sensacji to i tak wypada świetnie. Fanom serii nie muszę tej książki polecać a czytelnikom niezdecydowanym powiem tylko, że żadne inne powieści nie wciągną Was tak bardzo, jak te, autorstwa duetu Prestona i Childa. 
 
Sardegna

"Już mnie nie oszukasz" Harlan Coben


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 380
Moja ocena : 4/6
 
Po dość długiej przerwie od czytania powieści Cobena, zabrałam się za "Już mnie nie oszukasz", czyli jedną z nowszych książek autora, którą kupiłam sobie w 2018 roku przy okazji Śląskich Targów Książki. Jest to akurat powieść odrębna, w której nie znajdziemy ani Myrona Bolitara, ani jego bratanka Mickey'a, opisana historia dotyczy bowiem młodej wdowy, Mayi Stern, która niedawno straciła męża, zastrzelonego w wyniku brutalnego napadu w parku, a kobieta była tego naocznym świadkiem. 
 
Maya ledwo radzi sobie z osobistą tragedią i choć stara się wziąć w garść dla swojej dwuletniej córeczki Lilly, to jednak odczuwa permanentny lęk i stres. Wiąże się też z tym fakt, iż niedawno opuściła wojsko, gdzie pracując jako pilot śmigłowca bojowego, na jednej z misji, przyczyniła się do tragedii, która do dziś spędza jej sen z powiek i jest powodem stresu pourazowego. Za namową przyjaciółki Maya montuje więc kamerę w pokoju dziecka, rejestrująca pracę opiekunki, żeby choć w ten sposób uspokoić skołatane nerwy i mieć poczucie kontroli nad sytuacją. Jednak to, co kobieta widzi na nagranym filmiku, mrozi jej krew w żyłach. Do pokoju Lilly wchodzi Joe i jak gdyby nigdy nic, bawi się z córką. Zdezorientowana Maya zastanawia się, czego tak właściwie była świadkiem. Ponieważ ostatecznie nie widziała zwłok męża i nie była przy samym momencie śmierci, sama już nie wie, czy Joe faktycznie nie żyje, czy może ktoś nią, w jakimś ukrytym celu, manipuluje.
 
Maya pełna jest podejrzeń i nikomu nie ufa. Postanawia sama dojść do prawdy o tym, co tak naprawdę stało się z jej mężem. Analizując ostatnie miesiące swojego życia dochodzi też do wniosku, że zabójstwo jej siostry, które miało miejsce, gdy Maya była na misji, w pewien sposób wiąże się z morderstwem Joe'a. Clarie przed śmiercią zachowywała się dziwnie, korzystała z dodatkowego telefonu i odbierała połączenia z nieznanego numeru, Maya podejrzewa więc, że jej siostra wpadła na trop jakieś sprawy, która ostatecznie doprowadziła do jej śmierci. 
 
Szukając prawdy, konfrontuje się z pewnym dziennikarzem i blogerem, mającym dla niej bardzo cenne informacje o Clarie. Wspólnie odkrywają pewne wydarzenia z przeszłości zamordowanych, które okazują się tak wstrząsające, że aż nieprawdopodobne. Czy Joe żyje? Kto próbuje namieszać w głowie Mayi? Kobieta pozna prawdę o swoim mężu, ale czy ta wiedza zapewni jej upragniony spokój? 
 
Jestem wielką fanką twórczości Harlana Cobena i pisałam już o tym nie raz. Jednak "Już mnie nie oszukasz" to taki Coben, który niekoniecznie mi się podoba. Autor ma zdecydowanie lepsze powieści na swoim koncie i nie chodzi tutaj o fakt, iż zabrakło mi w niej ulubionych bohaterów. Choć zakończenie jest zaskakujące i mocno w stylu autora, to jednak sama intryga jest mocno przekombinowana, a niektóre wątki (zwłaszcza wojskowy), przegadane. Podsumowując, fabularnie jest to dla mnie jedna ze słabszych książek Cobena.
 
Żeby nie było aż tak źle, jeżeli ktoś nie czytał wcześniejszych powieści autora, nie zna serii o Myronie Bolitarze, może być usatysfakcjonowany z lektury. Od pierwszych stron wyczuwalne jest napięcie i niepokój związany z faktem, czy mąż bohaterki faktycznie jest martwy, czy to wielka mistyfikacja. Do tego dochodzi nietypowe i intrygujące zakończenie, więc ogólnie jest naprawdę dobrze! Dla mnie jednak, osoby, która trochę tych powieści Cobena już przeczytała i wie na co Autora stać fabularnie, historia ta nie zrobiła oszałamiającego wrażenia.
 
Sardegna

"Światło między oceanami" M.L.Stedman


posted by Sardegna on , , , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 432
Moja ocena : 6/6
 
 
Jakiś czas temu na językach czytelników i widzów na całym świecie było "Światło między oceanami", czyli bestseller M.L.Stedman, zekranizowany w 2016 roku. Ja również trochę uległam magii tego tytułu i przy okazji jednej z wymian Śląskich Blogerów Książkowych zaopatrzyłam się w tę książkę o cudownej, filmowej okładce. Oczywiście odłożyłam powieść na bliżej nieokreślony później, które to nieoczekiwanie trafiło mi się przy okazji kompletowania lektur na tegoroczny urlop. W tym roku  postanowiłam bowiem zabrać na wakacje nie tylko książki recenzenckie, ale też takie, które leżały w mojej biblioteczce już dłuższy czas. Okazało się to super sprawą, bo w innych okolicznościach przez najbliższe miesiące, pewnie bym nie przeczytała ani "Światła między oceanami", ani "Gwiazdki z nieba".
 
A tak miałam okazję zagłębić się we wspaniałą, wzruszającą historię, która przeniosła mnie na malowniczą wysepkę Janus Rock, leżącą u wybrzeży południowo zachodniej Australii, dokładnie pośrodku umownej granicy między oceanami, Spokojnym i Indyjskim.
 
Historia rozgrywa się w 1920 roku, kiedy to Australia ledwo co dochodzi do siebie po Wielkiej Wojnie. Do miasteczka Point Partageuse dociera jeden z weteranów wojennych, trzydziestoparoletni Tom Sherbourne, który zmaga się z traumatycznymi wspomnieniami z pola bitwy. Mężczyzna upatruje ukojenia w spokojnej, nieco monotonnej pracy, zgłasza więc swoją kandydaturę na posadę latarnika na wyspie Janus Rock, oddalonej 100 mil od stałego lądu. Choć praca wydaje się śmiertelnie nudna i bez perspektyw, Tomowi bardzo odpowiada, bo to właśnie w usystematyzowanej codzienności i w rutynie odnajduje wymarzony spokój. 
 
Przy okazji jednego z krótkich urlopów na lądzie, Tom poznaje uroczą, młodszą od niego o ponad dziesięć lat, sympatyczną dziewczynę Isabel. Ich uczucie wzmacnia się z czasem, za nic mając dzielącą ich odległość. Kiedy przychodzi czas, kobieta nie waha się też ani chwili z decyzją przeniesienia się na wyspę do ukochanego. Para żyje sobie spokojnie, jednak sen z powiek spędza im fakt, iż Isabel nie potrafi donosić kolejnych ciąż, a marzenia o dziecku stają się coraz bardziej dominujące i przesłaniają im codzienność.
 
Pewnego dnia na wyspę trafia łódka z martwym rozbitkiem trzymającym w ramionach żywe niemowlę. Isabel od razu postanawia zająć się dzieckiem, a ponieważ tęskniąc za własnym, którego nie może mieć, zaczyna zastanawiać się, czy wraz z Tomem mogliby przygarnąć sierotę.
 
Małżonkowie podejmują decyzję, aby nikomu nie przyznawać się, iż dziecko nie jest ich własne, i w jaki sposób trafiło na wyspę. Malutka Lucy rozwija się wzorcowo, Isabel realizuje w macierzyństwie, a rodzina i znajomymi szaleją ze szczęścia, iż Sherbourne'om w końcu urodziło się upragnione dziecko. 
 
Radość nie trwa jednak długo, bo zatrzymanie nieswojego dziecka zaczyna przybierać nieoczekiwane konsekwencje. Pewnych słów i czynów nie da się już cofnąć. Podjęte pod wpływem emocji i niespełnionych pragnień działanie, zaczyna ważyć na spokojnym życiu małżonków, ale też innych ludzi. Decyzja ciąży coraz bardziej, ale nie ma już od niej odwrotu.
 
"Światło między oceanami" to wzruszająca, pełna emocji powieść, którą wyjątkowo intensywnie poczują rodzice. Bardzo mocno zidentyfikują się oni z Isabel i Tomem, będą się zastanawiać, jak postąpiliby w podobnej sytuacji i czy dokonaliby zbliżonego wyboru. Ciężko będzie czytać o rozpaczy, bezsilności, strachu, poczuciu winy bohaterów, próbując pogodzić te emocje z jednoczesną pewnością trafnie dokonanego wyboru. 
 
"Światło..." to opowieść o bezwarunkowej miłości, więzi rodzicielskiej, lojalności, ale też trudnych wyborach, pragnieniu zaspokojenia własnych potrzeb, kierowaniu się dobrem innych, ale też o takiej zwyczajnej, ludzkiej przyzwoitości. Powieść jest naprawdę wyjątkową lekturą, powiedziałabym, że to taka obyczajówka "z górnej półki". Wzruszające zakończenie może złamać serce niejednego czytelnika, ale dla innych może okazać się idealnym zwieńczeniem tej opowieści. Problemy bohaterów i ich decyzje nie są przedstawione pobieżnie, ciekawie obserwować studium psychologiczne postaci (mnie wyjątkowo poruszyła kreacja Toma, kochającego ojca i męża, człowieka zmagającego się z własnymi demonami, który dla swoich bliskich jest w stanie poświęcić wszystko), a do tego piękne okoliczności przyrody, malownicza Australia, cudne nadmorskie klimaty, bezludna wyspa i bezkresne oceany. 

Bardzo polecam! Gwarantuję, że powieść przeczołga Was emocjonalnie! Ale czy nie tego oczekujemy od dobrych książek?
 
Sardegna

Trylogia Cobena o Mickey'u Bolitarze, czyli "Schronienie", "Kilka sekund od śmierci" oraz "Odnaleziony"


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments

Niedawno odpisywałam dwie ostatnie powieści Harlana Cobena z 10 tomowego cyklu o Myronie Bolitarze. Przeczytanie tych części wiązało się ze zrealizowaniem mojego zeszłorocznego celu, aby ową serię dokończyć i faktycznie udało mi się to zrobić jeszcze w styczniu. Kiedy jednak kończyłam "Wszyscy mamy tajemnice", w których obok głównej zagadki kryminalnej pojawił się wątek Brada Bolitara, czyli zaginionego brata Myrona, wiedziałam, że będę musiała z ciekawości od razu sięgnąć po trylogię z Mickey'em, która ten wątek kontynuuje i ostatecznie wyjaśnia. Tym oto sposobem przeczytałam nieplanowane trzy kolejne powieści Cobena, a co lepsze, były to książki, z którymi to nigdy wcześniej nie miałam do czynienia, więc moja radość jest tym większa!

Pomyślicie, że przesadzam z tym Cobenem, bo ekscytuję się czytaniem kolejnych tomów, jakbym dokonywała nie wiadomo, jakiego wyczynu. Jednak u podstaw mojej radości leży fakt, że książki te stały w mojej biblioteczce nietknięte, gdzieś od czterech lat. Wyobraźcie sobie, że kupiłam je sobie w prezencie urodzinowym, za otrzymane bony do Empiku, bo strasznie chciałam je w końcu przeczytać i mieć na własność. Odłożyłam na półkę na wieczne później, ale oto przychodzi styczeń 2018 i jest! Udało się!


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 336/398/350
Moja ocena : 6/6

Jeśli chodzi o czas akcji, trylogia zaczynają się idealnie w miejscu, kiedy kończy się ostatni tom o Myronie. W życiu bohatera pojawia się bratanek Mickey, którym przyjdzie mu się zaopiekować na czas nieobecności jego matki, Kitty. Wychodzi też na jaw fakt, że Brad tak naprawdę nie zaginął bez wieści, tylko poniósł śmierć parę miesięcy temu w wypadku samochodowym. Jednak z tym wypadkiem wiązać się będzie pewna tajemnica. I to z nią związana będzie fabuła trzech kolejnych powieści Cobena, tworzących ostatecznie trylogię: "Schronienie", "Kilka sekund od śmierci" oraz "Odnaleziony".
 
Mickey mieszka z Myronem, ale średnio mu to w smak, oskarża bowiem swego wuja o wszelkie niepowodzenia jego rodziny.  Zaczyna szkołę w nowym mieście, w której nie jest łatwo być nowym, a do tego bratankiem słynnego koszykarza Myrona Bolitara, gwiazdy szkolnej drużyny. Mickey zaprzyjaźnia się jednak z dwoma szkolnymi freekami, gotką Emą i wyjątkowo zakręconym Łyżką, którzy udzielać mu będą realnego wsparcia w podążaniu za odkryciem prawdy o swoim ojcu. 


A wszystko zaczęło się od nieco zdziwaczałej staruszki, zwanej Nietoperzycą, zamieszkującej od lat ruderę niedaleko szkoły. Jest ona swoistą legendą, którą straszy się małe dzieci, pewnego dnia jednak, wychodzi, jak najbardziej realnie przed dom i mówi do przechodzącego Mickey'a bardzo dziwne zdanie. Chłopak przekraczając próg domu staruszki zostaję wplątany w wielką aferę, mającą związek z jego zmarłym ojcem, a w całej tej sprawie zaczyna grozić mu realne niebezpieczeństwo.

Trzeba pamiętać o tym, że Mickey ma dopiero 15 lat i mimo, że jest typem bardzo podobnym do swojego wujka i z wyglądu, i z charakteru, to jednak ciągle jest nastolatkiem, a sprawy, z którymi przyjdzie mu się zmierzyć będą go w wielu momentach przerastać 

Trylogia o Mickey'u Bolitarze toczy się dwutorowo. Wątek główny to poszukiwanie odpowiedzi na temat Brada Bolitara i tego, co się z nim naprawdę stało. To ma związek z Nietoperzycą, jej tajemniczym domem, skrywającym wiele sekretów w swych podziemiach, a także dziwnym Schroniskiem Abeona, zajmującym się dziećmi, będącymi w trudnej sytuacji rodzinnej. Chłopak podąża za tropami, które mogą wyjaśnić mu ostatnie chwile życia ojca, ktoś też wyraźnie stara się mu w tym pomóc, co rusz, podsuwając nowe informacje. I ta zagadki toczy się przez trzy tomy, mając swe rozwiązanie w "Odnalezionym".


Jednocześnie, w każdym z tomów rozgrywa się inna sprawa kryminalna. W "Schronieniu", młody Bolitar wraz z przyjaciółmi ze szkoły, poszukuje zaginionej koleżanki z klasy, w której skrycie się podkochuje. Trop prowadzi do pewnego nocnego klubu, który nie jest odpowiednim miejsce do trzech piętnastolatków... W tomie drugim "Kilka sekund od śmierci" sprawa kręci się wokół podpalenia pewnego domu i zabójstwa matki najpopularniejszej dziewczyny w szkole. Natomiast w "Odnalezionym" zagadka kryminalna rozgrywa się wokół afery dopingowej, mającej miejsce w szkolnej drużynie szkolnej koszykówki. 

Po lekturze mam wrażenie, że jest to taki Coben w wersji YA. To nie jest zarzut z mojej strony, bo dla mnie ta lektura była bardzo emocjonująca, a całość czytało mi się wyjątkowo dobrze. Przeczytałam trzy tomy chyba w dwa wieczory, bo koniecznie musiałam wiedzieć, jak rozwiąże się sprawa Brada Bolitara. Jednak faktycznie, czytelników "tradycyjnego" Cobena trylogia ta może nie do końca satysfakcjonować. Mój Mąż na przykład twierdzi, że są to najsłabsze kryminały Autora, z bardzo naciąganą fabułą. Mnie akurat bardzo się podobało, ale lojalnie uprzedzam, że jest to trochę inny Harlan Coben, niż ten, do którego fani są przyzwyczajeni.

Jeśli natomiast chodzi o wykonanie, to trylogia ta niczym nie odbiega od pozostałych powieści Autora. Zawiera wszystko to, co charakterystyczne, czyli nagłe zwroty akcji, charyzmatycznego bohatera, krótkie rozdziały, które zazwyczaj zakończone są jakąś wskazówką, co sprawia, że czytelnik musi koniecznie przeczytać kolejny rozdział, żeby dowiedzieć się, co się dalej wydarzyło.  Oczywiście najważniejsza jest zagadka do rozwiązania, a ostatecznie nic nie jest takie, jak się wydaje być na początku.

Jeżeli dotarliście do końca tego przydługiego wpisu, to napiszę jeszcze tylko, że jeżeli nie czytaliście żadnego kryminału Cobena, to koniecznie to zróbcie, ale w odpowiedniej kolejności, żeby nie popsuć sobie chronologii w genialnej historii Myrona Bolitara, który, swoją drogą, jest moim ulubionym, męskim bohaterem książkowym.

Sardegna

"Zaginiona" i "Wszyscy mamy tajemnice" Harlan Coben


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

Jednym z moich zeszłorocznych planów było przeczytanie we właściwej kolejności 10 tomowej serii Harlana Cobena o Myron Bolitarze. Zaczęłam dość ambitnie i do kwietnia 2017 faktycznie przeczytałam 8 tomów tej historii: "Bez skrupułów", "Krótka piłka", "Bez śladu", "Błękitna krew", "Jeden fałszywy ruch", "Ostatni szczegół", "Najczarniejszy strach" oraz "Obiecaj mi". Tuz przed końcem jednak, jakoś spadła mi motywacja i nijak nie potrafiłam się zabrać za brakujące 2 części. Dobrze, że nadszedł Nowy Rok, który sprzyja tworzeniu nowych planów i nadrabianiu zaległości, więc jako jeden z celów na nadchodzący 2018 rok wzięłam sobie dokończenie Cobenowskiego cyklu. I bardzo dobrze zrobiłam, bo kiedy tylko przeczytałam kilka pierwszych stron "Zaginionej", czyli tomu 9, od razu poczułam charakterystyczny klimat powieści Autora i przypomniałam sobie, dlaczego tak bardzo Go lubię, a owego czasu zapragnęłam ponownie przeczytać tą serię.


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 424
Moja ocena : 6/6

"Zaginiona" trzyma poziom dwóch poprzednich części i jest jedną z lepszych w całej serii. Myronowi przyjdzie zmierzyć się chyba z najbardziej niebezpieczną, jak do tej pory, przygodą, z wydarzeniami, które mogą sprowadzić na niego najstraszniejsze demony, czyli realny strach o bliskich. Bolitar kończy swój związek z wdową po 11 września (ich relacja dokładnie opisana jest w "Obiecaj mi"), a dość kłopotliwe rozstanie łączy się z pewnym telefonem z Paryża. Do Myrona dzwoni bowiem dawna kochanka, Terese Collins, z którą spędził kilka upojnych tygodni po dramacie rozgrywającym się w "Tylko jednym spojrzeniu". Dziennikarka zwraca się do detektywa o pomoc, aby ten odszukał jej byłego męża, który zaginął w tajemniczych okolicznościach. Po przylocie Myrona do Francji okazuje się, że Rick Collins nie żyje, a na miejscu zbrodni śledczy odnajdują ślady krwi należące do ich córki. Przerażające w tym jest jednak to, że córka ta zginęła osiem lat wcześniej w wypadku samochodowym. Bolitar rozpoczyna prywatne śledztwo, które sprowadza na niego niebezpieczeństwo tak wielkie, jakiego nie doznał nigdy wcześniej. Czy córka Collinsów żyje? Czy ma jakiś związek z międzynarodową szajką terrorystów? I co z tym wszystkim wspólnego ma fundacja "Ratuj Aniołki", którą przed śmiercią wyraźnie interesował się były mąż Terese? 

"Zaginiona" jest takim przedsmakiem końca serii. Wyraźnie widać, że bohater dojrzał nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Jest zmęczony niektórymi sprawami, zdaje sobie sprawę z upływającego czasu. Bardzo widoczna jest też zmiana Wina, który, jak się okazuje w tym tomie, nie ma aż tak szerokich możliwości, jak mu się wydawało.  Historia Myrona Bolitara po prostu powoli dobiega końca i to się w czasie tej lektury wyraźnie czuje.


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 462
Moja ocena : 5/6

Ostatni tom serii, czyli "Wszyscy mamy tajemnice" to idealne zakończenie historii Myrona Bolitara. Kiedy sięgnęłam po tą powieść pierwszy raz, zrobiłam błąd, że przeczytałam ją w nieodpowiedniej kolejności. Zaserwowałam sobie tylko masę spojlerów, a połowa sytuacji, jakie wydarzyły się w książce nie była dla mnie zrozumiała. Na szczęście ponowne już przeczytanie tej historii wszystko poukładało mi w głowie. 

Myron postanawia pomóc dawnej przyjaciółce, tenisistce Suzzie Trevantino, która będąc w ósmym miesiącu ciąży, szuka hejtera, który oczernia ją w internecie. Sprawa ma jednak bardziej skomplikowane podłoże, związane z mężem kobiety, Lexem Ryderem, wokalistą legendarnego zespołu Horse Power. Muzyk chwilę po rozmowie z Boliterem znika bez śladu, a detektyw podążając za jego tropem dociera do informacji o drugim, tajemniczym wokaliście zespołu, Gabrielu Wire i dramatycznym wydarzeniu, które rozegrało się po jednym z koncertów grupy. Tą z burzliwą przeszłością zespołu i pewną imprezą wiąże się prawdopodobnie zniknięcie Lexa i wszystkie problemy Suzzie. Bolitar prowadząc dla swej przyjaciółki prywatne śledztwo, natrafia przypadkowo na swoją bratową, Kitty Bolitar, która powinna być aktualnie z mężem w Ameryce Południowej.Okazuje się, że brat Myrona również zaginął, a Kitty, wraz z nastoletnim synem Mickey'em, śmiertelnie przerażona skrywa się przed jakimś nieokreślonym niebezpieczeństwem. Jaki związek ma bratowa Boliatara ze sprawą Lexa i Horse Power? Każdy ma jakieś tajemnice, których wolałby nigdy nie odkrywać przed światem. Niektóre z nich jednak będą musiały wyjść na jaw, żeby ocalić ludzkie życie.

Ostatni tom serii o Myronie Bolitarze jest moim zdaniem, bardzo dobrym zakończeniem tej części historii. Z kolejnych powieści Cobena wiemy już, że wątek detektywa nie został całkowicie wyczerpany (choćby z najnowszej książki "W domu", w której to Bolitar nadal wiedzie prym), ale bohater odchodzi trochę na margines, ustępując miejsca swojemu bratankowi, Micke'owi. Trylogia "Schronienie", "Kilka sekund od śmierci" oraz "Odnaleziony", czyli mini - seria, która ukazała się tuż po "Wszyscy mamy tajemnice", skupiona jest wokół sprawy zaginięcia Brada Boliatara, a Mickey jest w niej główną postacią, nie mniej interesującą od swojego charakterystycznego wuja. O trylogii napiszę jednak w osobnym poście, gdyż w ramach nadrabiania zaległości już ją przeczytałam.

Podsumowując, seria Harlana Cobena jest niesamowitym zbiorem 10 zagadek kryminalnych, powiązanych luźno z życiem Myrona Bolitara. Niektóre powieści są lepsze, inne nieco słabsze, jednak w ostatecznym rozrachunku uważam je za jedną z najciekawszych serii, jakie przyszło mi w życiu czytać. Nie zarzekam się też, że już nigdy ponownie nie sięgnę po te książki. Mam je w końcu w komplecie na półce i nie zawaham się ich użyć ponownie!


, Sardegna

"Najczarniejszy strach" i "Obiecaj mi" Harlan Coben


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments

Kontynuując postanowienie ponownego przeczytania serii Cobena, z Myronem Bolitarem w roli głównej, dotarłam już do tomu 7 "Najczarniejszy strach" oraz 8 "Obiecaj mi". Z 10 powieści przeczytałam 6 pierwszych (moje wrażenia po lekturze znajdziecie TU i TU) i po niewielkiej przerwie postanowiłam wziąć się za kolejne części, żeby wykonać założenie do końca. 

I powiem Wam, że lektura tych konkretnych dwóch tytułów była genialna! Nie wiem do końca, czy było to spowodowane chwilową przerwą od Cobena, czy może tym, że zupełnie zapomniałam już o czym te dwie książki są (obie już kiedyś czytałam), w każdym razie, faktem jest, że  "Najczarniejszy strach" i "Obiecaj mi" okazują się najlepszymi częściami całej serii, i przedstawione w nich historie podobały mi się, jak do tej pory, najbardziej. 

Wiadomo, że akcja w powieściach Cobena galopuje, sporo się dzieje, a czytelnik marzy tylko o tym, żeby jak najszybciej dowiedzieć się, jaki finał przygotował swoim bohaterom Autor. W tym konkretnym wypadku, dodatkowo jeszcze, obie fabuły są wyjątkowo zagmatwane, mroczne (zwłaszcza pierwsza z nich) i zaskakujące. 


Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 320
Moja ocena : 6/6

Wydarzenia opisane w "Najczarniejszym strachu" rozgrywają się tuż po zakończeniu akcji "Ostatniego szczegółu". Myron jeszcze nie zdążył okrzepnąć po poprzedniej sprawie, a już kolejna zwala mu się na głowę.

Dowiaduje się mianowicie, że ma nieślubnego syna Jeremy'go, a jego matką jest Emily, jego dawna, studencka miłość. Historia tego romansu Myrona jest skomplikowana i ma ścisły związek z wydarzeniami opisanym w tomie "Bez śladu" oraz przeszłością sportową bohatera, nie będę jej więc szczegółowo tutaj wyjaśniać. 

W każdym razie, Bolitar na początku nieufny, w końcu przyjmuje do wiadomości, że ma nastoletniego syna. Jednak cała sprawa jest bardziej skomplikowana, niż mogłoby się na początku wydawać. Emily nie przekazuje informacji o ojcostwie bezinteresownie, chce aby Myron znalazł dawcę szpiku dla ich syna, chorującego na rzadką odmianę białaczki. Sprawa dawcy jest wyjątkowo dziwna. Znika on w tajemniczych okolicznościach, a jego poszukiwania prowadzą do człowieka, który przed laty również zaginął w akcji. Do tego Myron zaczyna odbierać telefony od jakiegoś dziwnego człowieka, który każe "siać ziarno". Bolitar musi nie tylko skupić się na sprawie swojego syna, ale też na odnalezieniu dawcy i groźnego "siewcy ziarna", o którym krąży makabryczna opowieść.

Powiem Wam, że "Najczarniejszy strach" to, jak do tej pory, najmroczniejsza opowieść Cobena, najbardziej brutalna i jednocześnie najbardziej osobista dla Myrona Bolitara. Musi on poukładać sobie życie osobiste po przyjęciu do świadomości posiadania nastoletniego syna. 

 Wydawnictwo: Albatros
Liczba stron: 413
Moja ocena : 6/6
 
"Obiecaj mi" to historia, rozgrywająca się sześć lat po zakończeniu "Najczarniejszego strachu". Bolitar prowadzi ustabilizowane życie, ma nową dziewczynę, dochodzi też do siebie po informacji, że Jessica, jego dawna miłość, wychodzi za mąż. Jedna obietnica pomocy, którą przypadkowo składa dwóm nastolatkom: córce swojej dziewczyny oraz Amy - córce dawnej przyjaciółki Clare,  powoduje, że spokojne życie Bolitara na nowo nabiera tempa. Amy pakuje się w kłopoty i postanawia skorzystać z obiecanej pomocy Myrona. Na drugi dzień jednak rozpływa się w powietrzu, a numer telefonu agenta jest ostatnim na jej liście połączeń.

Bolitarowi przyjdzie więc składać drugą obietnicę, tym razem swojej przyjaciółce Clare, że bez względu na wszystko odnajdzie nastolatkę. Jak to u Cobena bywa, nic nie będzie w tej sprawie oczywiste. Tropy prowadzą do szkoły Amy i dawnego zaginięcia innej dziewczyny. Co tak naprawdę stało się z nastolatką, i czy Myron zdąży ją ocalić? 

W tym tomie widać zmiany, jakie zaszły w bohaterze na przestrzeni sześciu lat. Myron zbliża się do 40tki, próbuje się ustatkować, zmienia się też jego postrzeganie świata. Dojrzewa także jego przyjaciółka i wspólniczka Esperanza Diaz, która została matką i szykuje się do zamążpójścia. Jedynie Win pozostaje niezmienny, choć i w jego wypadku można dostrzec subtelne różnice zachowania, w porównaniu z poprzednimi częściami.
  
Czytając powieści Cobena przed laty, kiedy sięgałam po nie w przypadkowej kolejności, nie do końca widziałam przemianę i dojrzewanie bohaterów. Teraz czytając książki po kolei, wszystko się klaruje i staje logiczne. Ta ósma cześć serii o Myronie Bolitarze podoba mi się chyba najbardziej. Na drugim miejscu plasuje się mroczny "Najczarniejszy strach", a na trzecim miejscu umieściłabym "Bez skrupułów", czyli tom pierwszy.  

Do końca serii zostały mi jeszcze dwa tytuły "Zaginiona" i "Wszyscy mamy tajemnice", a potem będę mogła się zabrać za trzytomową kontynuację, ale już z Mickey'em Bolitarem, bratankiem Myrona, w roli głównej.

Sardegna