Pokazywanie postów oznaczonych etykietą powieść przygodowa. Pokaż wszystkie posty

"Pan Samochodzik i Tajemnica Tajemnic" Zbigniew Nienacki


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Pojezierze
Liczba stron: 360
Moja Ocena : 4/6

"Pan Samochodzik i Tajemnica Tajemnic" to siódmy tom serii przygód detektywa amatora, miłośnika sztuki, historii i motoryzacji, jaki przeczytałam z moimi nastolatkami. Powieść o dość enigmatycznym tytule, faktycznie jest najbardziej tajemnicza ze wszystkich do tej pory przeczytanych, ale też najbardziej rozbudowana i wielowątkowa.

Tym razem pan Tomasz musi zmierzyć się z wyjątkowo trudną zagadką. Otóż, ktoś kradnie, głównie w rejonie Bieszczad, oraz wywozi za granicę, bezcenne ikony. Malowidła znajdują się wprawdzie po jakimś czasie w prywatnych kolekcjach, ale niestety poza granicami Polski, dlatego też bardzo trudno jest wykryć i powstrzymać ów proceder i gang przemytników.

Kiedy jedną ze skradzionych ikon udaje się zidentyfikować w praskim antykwariacie, sytuacja wydaje się być po raz pierwszy do uchwycenia, stąd też Pan Samochodzik otrzymuje od dyrektora Marczaka natychmiastowe zlecenie udania się do czeskiej stolicy i zbadania sprawy na miejscu.

Tomasz wyrusza do Pragi ze swoim nowym towarzyszem, na początku sprawiającym nie lada kłopot, olbrzymim dogiem błękitnym, Protem, którym tymczasowo się opiekuje. W stolicy natomiast zatrzymuje się u swego znajomego, gościnnego kustosza Dohnala i jego dwóch córek, muzealniczki opiekującej się Złotą Uliczką, Helenki oraz nastolatki pasjonującej się fotografią, Ludmiły.

Detektyw zaprzyjaźniony z rodziną Dohnalów, będąc też niejako pod wpływem pięknej i mądrej panny Heleny, wtajemnicza gospodarzy w sprawę skradzionych ikon. Korzystając też z ich kontaktów dociera do antykwariusza, który to odkupił bezcenne malowidło od jakiegoś młodego mężczyzny. Trop urywa się jednak w tym momencie i na jakiś czas sprawa stoi w miejscu.

Jednocześnie ze sprawą ikon, pan Tomasz angażuje się w pomoc pannie Helence, która bada tajemnicza kradzież połówki talizmanu, tak zwanej blaszki Kelley'a, alchemika zamieszkującego niegdyś Złotą Uliczkę. Co ciekawe, chłopak odpowiedzialny za zabranie blaszki, to prawdopodobnie ten sam człowiek, który zgłosił się do antykwariatu ze skradzioną ikoną, a ponieważ Pan Samochodzik nie wierzy w tak duży zbieg okoliczności, sprawy ikon i talizmanu muszą być w jakiś sposób ze sobą powiązane.

Pan Tomasz z pomocą kustosza Dohnala i jego córek analizuje przeszłość maga, aby znaleźć jakieś punkty wspólne z Bieszczadami, a przy okazji, w tle tej historii ukazana jest działalność alchemika i jego wspólnika Katza, a także tajemniczy skarb oddany na przechowanie szanowanemu w mieście, rabinowi Löwe.

Czy blaszka Kelley'a podzielona na pół była zatem zabezpieczeniem maga i jego wspólnika, wskazująca na to, że tylko razem mogą otrzymać swój skarb z powrotem? Czy jest to możliwe, że kilka wieków później ktoś przypomniał sobie legendę mówiącą o skarbie Kelley'a i Katza i postanowił upomnieć się po niego?

Tajemnice się mnożą, a pana Tomasza otacza coraz więcej niewiadomych. Jakie zadanie zlecił Pan Samochodzik swojemu młodemu przyjacielowi, harcerzowi Baśce, spędzającemu czas na wyprawie po Bieszczadach? Nie obędzie się bez wyprawy bohaterów z Pragi do Leska, pewną odpowiedź przyniesie też wizyta na starym, żydowskim, cmentarzu na Jusefovie, a wszystko to po to, aby dowiedzieć się, co wspólnego ma talizman alchemika żyjącego w XVI wieku z bieszczadzkimi ikonami.

Fabuła "Tajemnicy tajemnic" wydaje się najciekawsza ze wszystkich dotychczasowych przygód Pana Samochodzika, ja mam jednak problem z tą częścią. Problem wynika z faktu, o którym mówiłam już przy okazji "Fantomasa". Tutaj również autor próbuje przedstawić czytelnikom wiele wiadomości i ciekawostek związanych zarówno z Pragą, jak i Bieszczadami. Do tego dodajmy jeszcze bogata przeszłość Kelley'a i otrzymamy bardzo rozbudowane opisy miejsc i osób, które choć ważne dla fabuły, nużą czytelnika, zwłaszcza tego młodego, przywykłego do dynamicznej akcji i czekającego na rozkręcenie się wątku detektywistycznego i przygodowego.

Rozumiem ten zabieg, bo autor ponownie wychodzi na przeciw czytelnikowi, który owego czasu nie miał dostępu do różnego rodzaju źródeł wiedzy, jednak dla współczesnego odbiorcy taka forma nie jest atrakcyjna i nie ma już takiej wartości poznawczej. Jeszcze osoba, która zna Pragę, zorientuje się w opisywanej topografii miasta i może sobie zwizualizować niektóre miejsca. Gorzej, jeśli ktoś nigdy w tym mieście nie był. Wtedy wyczytywanie nazw poszczególnych ulic i budynków nic nie wniesie do lektury.

Podsumowując, z jednej strony nie będzie to mój ulubiony tom przygód Pana Samochodzika, głównie dlatego, że jest zbyt rozbudowany i rozdrabniający się na wiele wątków pobocznych, ale z drugiej, doceniam pomysł i umiejscowienie akcji w mojej ukochanej Pradze. W moim prywatnym rankingu powieść znajdzie się na miejscu piątym, po "Niesamowitym Dworze", "Zagadkach Fromborka", "Kapitanie Nemo" i "Templariuszach" , ale przed "Wyspą Złoczyńców" i najsłabszym, jak do tej pory "Fantomasem".

Sardegna

"Pan Samochodzik i Zagadki Fromborka" Zbigniew Nienacki


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments

Wydawnictwo: Pojezierze
Liczba stron: 279
Moja ocena : 5/6

Kontynuując idę doczytywania serii, którą sobie zaplanowałam na początku roku 2023, lecę dalej z przygodami Pana Samochodzika. Po "Fantomasie" przyszedł czas na "Zagadki Fromborka", a ja byłam wyjątkowo ciekawa lektury, bowiem ten akurat tom, jako jeden z nielicznych, przeczytałam jeszcze za czasów nastolatkowych.

Pamiętam bardzo pozytywne wrażenia, jakie mi towarzyszyły podczas jej czytania, ale zupełnie nie potrafiłam przypomnieć sobie fabuły. Tym bardziej byłam ciekawa, czy po latach ta przygoda Pana Samochodzika we Fromborku nadal mi się spodoba.

Tak, jak pisałam o "Fantomasie", jest to tom mocno przegadany i znacznie osłabia emocje związane z poznawaniem kolejnych perypetii głównego bohatera. Na szczęście przygoda we Fromborku jest o wiele bardziej dynamiczna, a przez to bardziej interesująca dla młodego, jak i starszego czytelnika.

Tym razem pan Tomasz będzie musiał zmierzyć się z podwójną zagadką, otóż dostaje on zlecenie od dyrektora Marczaka, szefa Departamentu i Ochrony Zabytków, aby zająć się sprawą cennych monet kolekcjonerskich, które pojawiły się w obiegu. Monety nie dość, że są bardzo rzadkie, to jeszcze pochodzą z historycznego okresu naszego kraju i są właściwie bezcenne. Pochodzą prawdopodobnie z jakiejś zaginionej, prywatnej kolekcji i sam ich fakt pojawienia się w obiegu i na rynku numizmatycznym jest wielkim wydarzeniem. Dyrektor Marczak zleca Tomaszowi odkrycie źródła tych monet i ich sprawdzenia ich ewentualnej autentyczności.

Jednocześnie z monetami, prowadzona jest sprawa odkrycia trzech skrytek niemieckiego pułkownika Koeniga, w których ukrył on pod koniec wojny, unikalne przedmioty skradzione z pruskich muzeów, kościołów lub prywatnych kolekcji. Kiedy na tereny Prus wkraczała Armia Czerwona, Koening ukrył gdzieś swoje skarby, aby później mieć do nich dostęp, sporządził nawet krótką, zaszyfrowaną mapę ich ukrycia, nie przewidział jednak, że zginie, zanim zdoła je odzyskać.

Odnalezieniem skrytek we Fromborku zajmuje się inny pracownik Ministerstwa, magister Pietruszka, czyli kolega po fachu pana Tomasza. Znalazł on już pierwszy schowek, ale pozostałe dwa stoją jeszcze pod znakiem zapytania, natomiast Pan Samochodzik ma poważne podejrzenia, że sprawa monet ma ścisły związek z tymi skrytkami. Nie chce jednak narażać się koledze z pracy, tym bardziej, że magister Pietruszka jest człowiekiem o wielkiej ambicji, ale czuje na plecach oddech pana Tomasza, jako tego niezwykłego poszukiwacza skarbów, i nie chce być od niego gorszy.

Aby więc nie generować nerwowej atmosfery, muzealnik wyrusza do Fromborka, ale w zupełnie innej sprawie. Od dyrektora otrzymuje dodatkowe zadanie, czyli napisania przewodnika po mieście i współpracy z okolicznymi grupami archeologów i historyków, badających pracę i życie samego Mikołajka Kopernika.

Nie da się jednak ukryć, że sprawa monet i skrytek zdecydowanie bardziej interesuje poszukiwacza, niż pisanie przewodnika, tym bardziej, że w jego otoczeniu kręci się podejrzany osobnik, mistrz iluzjonista mianujący się pseudonimem Cagliostro. Pan Tomasz ma podejrzenie, że magik również ma związek ze skrytkami Keniga, a co gorsza, współpracuje z Waldemarem Baturą, czyli przeciwnikiem Ministerstwa, pojawiającym się zawsze tam, gdzie jest możliwość nielegalnego zarobku na dziełach i dobrach kultury.

Panu Samochodzikowi, jak zwykle, pomagają młodzi przyjaciele: harcerz Baśka, znany czytelnikom z poprzednich części, oraz jego koleżanka z zastępu, Zosia. W tej historii ważną rolę odegrają też kobiety, których nie brakuje w otoczeniu charyzmatycznego Tomasza. Tym razem będzie to tajemnicza Ala, pasjonująca się nowinkami technologicznymi i biorąca udział w zagadkowym projekcie o nazwie "As", oraz przemiła Anielka, która wydaje się być bardziej zainteresowana magistrem Pietruszką i jego poczynaniami związanymi z szukaniem schowków, niż samym Panem Samochodzikiem.

We Fromborku dużo się dzieje. Począwszy od rozszyfrowania mapy i odnalezienia skrytek pułkownika Koeninga, po misterną intrygę Batury i Cagliostra, a cała historia toczy się dynamicznie, do końca trzymając czytelnika w napięciu.

Mimo, iż to było moje drugie spotkanie z "Zagadkami Fromborka", zupełnie nie przyniosło mi żadnych skojarzeń. Czułam się tak, jak gdybym przeczytała je po raz pierwszy i było to naprawdę fajnym doświadczeniem. Dlatego też umieszczam tę przygodę na drugim miejscu mojego prywatnego rankingu przygód Pana Samochodzika, pośród "Niesamowitego Dworu" i "Kapitana Nemo".


Sardegna

"Pan Samochodzik i Fantomas" Zbigniew Nienacki


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments

Wydawnictwo: Pojezierze
Liczba stron: 230
Moja ocena : 4/6
 
Dobra passa z poznawaniem kolejnych tomów przygód Pana Samochodzika trwa. Niestety po czterech fajnych częściach przyszedł kryzys, bo dla mnie, "Fantomas" okazał się najsłabszą historią z dotychczas przeczytanych. I nie chodzi tutaj o fabułę, bo sam pomysł szukania skradzionych obrazów z zamków nad Loarą, jest naprawdę fajny i ma w sobie spory potencjał, nie przypadło mi jednak do gustu wykonanie.

Autor bardzo mocno skupił się w tej części na przedstawieniu faktów, czyli przybliżenia postaci malarzy, opisania historii obrazów, a także nurtów malarstwa, które reprezentują. Wiele miejsca poświęcił także na opisanie francuskich zamków nad Loarą, ich powstaniu i przeszłości. I z jednej strony ja to rozumiem, bo książka została wydana w takim czasie, że młody czytelnik nie miał raczej dostęp do tego typu informacji, stąd też autor chciał pewnie zarysować mu owe zagadnienia i dać impuls do samodzielnego poszukiwania dalszych wiadomości na ten temat.

Niestety podczas czytania na głos, te wszystkie opisy, fakty, tło historyczne, nazwiska, nurty, które może mają sens, jeżeli książkę czyta się samemu po cichu, zupełnie tracą na wartości. Opowieść staje się po prostu mocno przegadana i po prostu nudna, mimo, iż sam koncept na tę historię jest bardzo interesującym powiem więcej, o ile nie najciekawszych z wszystkich przeze mnie przeczytanych tomów.

Pan Samochodzik dostaje zaproszenie od Karen Petersen, aby przyjął gościnę jej znajomego, barona Saint - Gatien, gospodarza Zamku Sześciu Dam, czyli jednego z francuskich zamków nad Loarą, i pomógł w rozwiązaniu zagadki zuchwałej kradzieży obrazów, a także próby szantażu przez tajemniczego osobnika zwanego Fantomasem. To nie jest pierwsza kradzież, której dokonał ów człowiek, bowiem działał już w innych trzech miejscach, w zamkach w Amboise, Angers i Chambord zabierając ze sobą cenne obrazy Memlinga, Watteau i Cézanna.

Działania Fantomasa poprzedzone są wysłaniem listu z szantażem, w którym złodziej żąda od gospodarza zamku sporej sumy pieniędzy, w innym przypadku skradnie wybrany obraz. Po wyznaczonym terminie faktycznie okazuje się, że wskazane płótno jest falsyfikatem, co potwierdza specjalistyczna ekspertyza. Co ciekawe, obrazy znikają z odpowiednio zabezpieczonej galerii, mającej taką ochroną, że teoretycznie nikt nie ma prawa wejść do niej niezauważonym, a tym bardziej coś ukraść. Jak więc Fantomas dokonuje owych kradzieży?

Pan Tomasz, cieszący się sławą sprytnego detektywa z Polski, zostaje zaproszony przez barona de Saint-Gatien, aby ten pomógł mu uchronić zamek przed kolejną kradzieżą. Fantomas przesłał już list z pogróżkami, grożąc kradzieżą obrazu Reniora, co stawia mieszkańców Zamku Sześciu Dam w nieciekawej sytuacji.

Mimo obecności na miejscu Pana Samochodzika, po pewnym czasie okazuje się, że faktycznie obraz Reniora, w jakiś magiczny sposób podmieniono na falsyfikat. Pan Tomasz nie może wyjaśnić, jak do tego doszło, w związku z tym robi rekonesans w innych miejscach, gdzie doszło do zuchwałych kradzieży. Pomaga mu w tym Yvonne i Robert, młodzież zamieszkująca i pracująca w zamku, a także madame Eveline, siostra barona, ekscentryczna, starsza pani, kochająca szybkie samochody i dziwne nakrycia głowy. Panu Samochodzikowi pomaga też, choć w pewien sposób z nim konkuruje, detektyw Pigeon, pracownik agencji ubezpieczeniowej.

Sytuacja jest tym bardziej nietypowa, a złodziej tak nieuchwytny, że za jego wskazanie planowana jest nagroda, stąd kilka osób wyraźnie angażuje się w sprawę, chcąc zgarnąć finanse dla siebie. Prym w tym wiedzie Yvonne, która w zdobytych w ten sposób pieniądzach widzi szansę na uratowanie podupadającego zamku.

Ciężko jednak prowadzić śledztwo, kiedy nikt nie jest w stanie podać żadnych szczegółów, co do postaci Fantomasa. W jaki sposób bandyta doprowadza do kradzieży? Jak z zamkniętego zamku i pilnie strzeżonej galerii znikają obrazy? Pan Samochodzik nie na darmo nazywany jest najlepszym detektywem w Polsce, żeby nie poradzić sobie z taką zagadką.

Tak, jak powiedziałam na początku, piąta część przygód bohatera zapowiadała się bardzo emocjonująco. I faktycznie tak jest, jeśli chodzi o fragmenty dotyczące zagadki kryminalnej i przygody Pana Samochodzika. Niestety zajmuje ona tylko 1/3 treści, reszta to niestety opisy zabytków, historia zamków, obrazów, notka biograficzna malarzy i wydarzenia, które doprowadziły do tego, że dane płótna znalazły się w tym akurat miejscu.

Dlatego w moim subiektywnym rankingu "Pan Samochodzik i Fantomas" jest niestety na ostatnim miejscu. Reszta tytułów prezentuje się bez zmian. Pierwszej miejsce zajmuje "Pan Samochodzik i Niesamowity Dwór", kolejno "Pan Samochodzik i Kapitan Nemo""Pan Samochodzik i Templariusze" oraz "Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców".

Sardegna

"Pan Samochodzik i Niesamowity Dwór" Zbigniew Nienacki


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments

Wydawnictwo: Pojezierze
Liczba stron: 226
Moja ocena : 5/6

Po lekturze "Pana Samochodzika i Wyspy Złoczyńców" oraz "Templariuszy", przyszedł czas na "Niesamowity Dwór", historię, którą mój mąż określił, jako tę najmniej ciekawą. Ja jednak nie zgodzę się z ta opinią, dla mnie bowiem penetrowanie tytułowego niesamowitego dworu pana Czerskiego, okazało się bardziej emocjonujące, niż przygoda na Wyspie Złoczyńców i szukanie skarbu Templariuszy.

Moja ocena wynika pewnie z faktu, że lubię wątki nawiedzonych domów, zamków czy dworów w literaturze. Lubię tajemnicze miejsca i nawiedzające je duchy, które oczywiście okazują się w finale ludźmi z krwi i kości, ale swoimi działaniami sprawiają, że bohaterowie, a także czytelnik, mają wrażenie, że to działalność jakiejś nadprzyrodzonej siły.

Ale po kolei. Pan Tomasz, po rozwiązaniu zagadki Templariuszy, otrzymuje od swojego zwierzchnika, dyrektora Marczaka z Naczelnego Zarządu Muzeów w Ministerstwie Kultury i Sztuki na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, zadanie, aby udać się do małej miejscowości Janówka i tam objąć funkcję kustosza w nowo powstałym muzeum, a właściwie dworze, który dopiero ma zostać przekształcony w placówkę muzealną. Dwór należał do pana Joachima Czerskiego, miejscowego historyka, człowieka samotnego, zbzikowanego na punkcie lokalnej historii, który w swoim dworku gromadził bardzo wiele ciekawych eksponatów i zabytkowych przedmiotów, przechodzących po jego śmierci, z powodu braku spadkobierców, na własność państwa.

Pan Tomasz, jako świetny specjalista w dziedzinie sztuki, ma skatalogować przedmioty i przygotować pomieszczenia dworu do ekspozycji. Mimo iż nie do końca dobrze czuje się w takiej funkcji, tłumacząc, że woli pracę w terenie, zostaje oddelegowany do Janówki, a do pomocy otrzymuje dwóch pracowników, młodych ludzi tuż po studiach: pannę Wierzchoń i kolegę Bigosa. Pomocnicy początkowo bardzo nieufnie odnoszą się do swojego zwierzchnika, uważając go za człowieka, nie znającego się na rzeczy, a do tego protegowanego dyrektora Marczaka. Co ciekawe, pan Tomasz też jakoś specjalnie nie wyprowadza ich z błędu, stąd początkowe relacje pomiędzy kustoszem a pracownikami nie układają się najlepiej.

Bigos, bardziej niż pracą inwentaryzacyjną, interesuje się rozrywkami i graniem na gitarze, a panna Wierzchoń skupiona na pracy, nie docenia wiedzy i doświadczenia nowego kustosza, oceniając go raczej jako służbistę i fantastę. Zmienia jednak o nim zdanie w momencie, kiedy Tomasz zaczyna katalogować zbiory, okazuje się bowiem, że jego wiedza na temat eksponatów jest bardzo bogata i rzeczowa.

Pracę ekipy muzealnej zakłócają jednak dziwne wydarzenia. Właściwie już od pierwszego dnia we dworze dochodzi do nietypowych sytuacji. Ktoś kręci się w nocy po bibliotece na piętrze, mimo iż drzwi dworu zostały zamknięte. Ciągle słychać podejrzane szelesty, jakieś kroki, które cichną po przyjściu do konkretnego pomieszczenia. Również miejscowe dzieciaki, spędzające czas w pobliskim ośrodku wczasowym w Janówce informują pana Tomasza, że widziały światełka w oknach, w momencie, kiedy dwór teoretycznie powinien być pusty.

Te wszystkie sytuacje sprawiają, że pracownicy nowo powstałego muzeum podejrzewają, że dwór jest nawiedzony przez duchy. Oczywiście pan Tomasz, jako człowiek mocno stąpający po ziemi, od początku zdaje sobie sprawę, że za tymi działaniami ducha stają jacyś ludzie, prawdopodobnie mający coś wspólnego z tajemnicą dworu odkrytą przez Czerskiego tuż przed śmiercią. W gabinecie starego właściciela znaleziono bowiem księgę inwentaryzacyjną z wyrwanymi stronami, w biblioteczce brakuje też kilku ważnych książek widniejących w spisie księgozbioru. Ktoś czegoś wyraźnie szuka w dworze, a nawet próbuję coś z niego zabrać.

Oczywiście współpracownicy pana Tomasza denerwują się, kiedy on zbyt dużo czasu poświęca sprawie "ducha", uważając, że to strata czasu i odrywanie się od prawdziwej pracy. Jednakże, kiedy dowiadują się, że dwór Czerskiego miał coś wspólnego z polskimi Masonami, sprawa nabiera dla nich zupełnie nowego znaczenia. Tylko Pan Samochodzik, znany w kraju poszukiwacz skarbów będzie umiał określić, co jest wspólnym mianownikiem Janówki, Czerskiego i dworu. Jak go jednak ściągnąć do dworu? A co w sytuacji, kiedy kustosz i Pan Samochodzik to ta sama osoba? Prawda okaże się wyjątkowo zaskakująca na wielu poziomach, ale też niebezpieczna dla samego bohatera, który nieoczekiwanie stanie na drodze zdeterminowanym ludziom.

Bardzo podobała mi się ta część, ale tak, jak mówiłam na początku, to jest taki rodzaj historii, jakie lubię najbardziej. Zagadka starego budynku, tajne przejścia, "duchy" próbujące wystraszyć domowników, do tego jakaś tajemnica z przeszłości związana z lokalną historią miejsca. Do ostatnich stron czytelnik jest trzymany w napięciu, nie wiadomo bowiem, kto odpowiada za te nieoficjalne przeszukiwania dworu, i jaki ma w tym cel. Co ciekawe, "Niesamowity dwór" skrywa kilka humorystycznych wątków, które może bardziej trafiają do dorosłych czytelników, niż młodzieży, ale pojawiają się po raz pierwszy w tej serii.

W moim nieoficjalnym rankingu tomów przygód Pana Samochodzika, ten tom znajduje się na pierwszym miejscu. Za nim "Templariusze" i na końcu, nieco przydługawa, bo wprowadzająca w temat, "Wyspa Złoczyńców".
Sardegna

"Kanion Tyranozaura" Douglas Preston


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron:  366
Moja ocena : 6/6

Kiedy przeczytałam większość powieści Douglasa Prestona, zarówno tych napisanych indywidualnie, jak i tych w duecie, nie sądziłam, że cokolwiek będzie w stanie jeszcze mnie w nich zaskoczyć. Ale wtedy na scenę wkracza "Kanion Tyranozaura", książka będąca jedną z pierwszych wydanych w Polsce, ale też jako jedna z pierwszych znalazła się w mojej biblioteczce, stąd też nie powinno dziwić nikogo, że czekała ona dobrych parę, o ile nie paręnaście lat, na swoją czytelniczą kolej.

"Kanion Tyranozaura" to historia poprzedzająca "Nadciągającą burzę", dlatego dobrze jest przeczytać go najpierw, ale sięgając po "Kanion..." po czasie też nie ma tragedii. Wprawdzie jest w nim wzmianka o Norze Kelly, jako tej, która powinna dowiedzieć się o wyprawie swojego ojca archeologa, o Shane, weterynarzu, zajmującym się końmi, które weźmie później udział w wyprawie Nory, a także o zaginionym mieście Indian Anasazi, stąd też kontynuacja serii "Nadciągającą burzą" była logiczna, jednak znajomość tych informacji nie wysuwa się na pierwszy plan i nie jest najistotniejsze dla fabuły.

Akcja powieści toczy się na pustyni, w zawiłych korytarzach Kanionu Kolorado, ale także w ciemnych korytarzach i zimnych laboratoriach Muzeum Historii Naturalnej. Opowieść klimatem mocno przypomina "Nadciągającą burzę" i jest powieścią przygodową z wątkiem kryminalnym. Podobnie, jak "Burza" ma też pewien mocno odjechany wątek, ale jest to już chyba znak rozpoznawczy Prestona, że w każdą swoją książkę wplata jakiś niesamowity albo odrealniony motyw, sprawiający, że historie stają się szaloną mieszanką gatunkową, którą czyta się na raz.

W jednej z dolin Kanionu zostaje zamordowany mężczyzna. Steam Weathers był znanym w kraju poszukiwaczem i handlarzem skamieniałości, który tuż przed swoją śmiercią przekazał przypadkowemu podróżnikowi dzieło swojego życia, czyli notes z tajemniczymi zapiskami. Steam ostatkiem sił prosi, aby ten przedmiot trafił do jego córki Robbyn, gdyż to ona jest spadkobierczynią dzieła jego życia.

Podróżnikiem, który wchodzi w posiadanie dziennika jest Tom Broadbent, weterynarz prowadzący wraz ze swoją żoną stadninę koni. Mężczyzna żywo interesuje się tym, co dzieje się w kanionie, często przemieszcza się po pustyni, dlatego też przypadkowo staje się świadkiem zabójstwa Steama. Ben ma podejrzenie, że denat ukrył w swym notesie, za pomocą jakiegoś tajnego kodu, mapę do wielkiego znaleziska. Nie ma jednak pojęcia, czym mogłoby być owo odkrycie, dlatego o pomoc w rozwikłaniu zagadki zwraca się do Wymana Forda, byłego agenta CIA, cenionego kryptologa, który po tragedii osobistej szuka wyciszenia i spokoju w Zakonie Chrystusa na Pustyni.

Ford żywo interesuje się tajemniczym notesem i dość szybko odgrywa, co kryją zapiski Steama oraz to, co odkrył na pustyni, a dokładnie w kanionie zwanym Kanionem Tyranozaura. Znalezisko może jednak wpłynąć na cały świat nauki, dlatego też kryptolog postanawia jak najszybciej sprawdzić jego autentyczność i w razie czego powiadomić odpowiednie służby.

Jednocześnie z amatorskim śledztwem prowadzonym prze Forda, poszukiwania prowadzi także płatny zabójca Steama, "Chudzielec" Maddox, pracujący dla jednego z czołowych naukowców w kraju. Ponieważ nie udaje mu się na ten moment wejść w posiadanie dziennika, postanawia zadowolić swojego szefa okruchem skalnym znalezionym w kieszeni denata.

Analiza fizykochemiczna skały może jednak okazać się większym przełomem w świecie nauki, niż to, co Steam ukrył w dzienniku. Co jednak w sytuacji, kiedy ta wiedza może zmienić świat i wpłynąć na jego losy, ale niekoniecznie na lepsze, a zleceniodawca Maddoxa nie jest nawet świadomy, jakie kłopoty ściągnął na siebie, starając się przechwycić znalezisko i nie podzielić się tą wiedzą z nikim innym?

"Kanion Tyranozaura" to przygodowo kryminalna opowieść z nutką grozy, którą czyta się ekspresowo. Jest emocjonująco, akcja toczy się dynamicznie, a bohaterowie balansują między chęcią przeżycia przygody, a unikaniem realnego niebezpieczeństwa. Jest to po prostu Preston w najlepszym wydaniu.

Sardegna

"Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców" Zbigniew Nienacki


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments

Doszłam już chyba do takiego etapu blogowania, w którym mocno ograniczyłam współprace recenzenckie i mogę czytać sobie to, na co mam w danej chwili ochotę. Choć raz na jakiś czas decyduję się na jakąś nowość, to czytanie bez pośpiechu i goniących terminów jest wspaniałym uczuciem. Tym oto sposobem sięgnęłam po zakurzone przygody Pana Samochodzika. Czytałam kiedyś w czasach nastoletnich dwa tomy serii: "Zagadki Fromborka" i "Księgę Strachów", parę lat temu przesłuchałam też "Pana Samochodzika i Kapitana Nemo", ale to było naprawdę dawno temu i niewiele już pamiętam z fabuły tych powieści.

Stwierdziłam, że fajnie będzie poznać w końcu przygody Pana Samochodzika we właściwej kolejności i tym sposobem nadrobić czytelnicze zaległości, zwłaszcza, kiedy historie te stają się inspiracją to wykreowania nowych powieści. Świetnym przykładem książek przygodowych skierowanych do młodzieży, opierających się trochę na bazie przygód Pana Samochodzika, jest seria pana Artura Pacuły "Gdzie jest korona cara? "Gdzie jest skrzynia z karabinami?""Gdzie jest skrytka generała Grota?""Gdzie jest dukat króla Zygmunta?", "Gdzie jest dziewczyna z nutami?"). A ponieważ bardzo lubię tę serię, chciałam dowiedzieć się, od czego się to wszystko zaczęło. 

Kolejność poszczególnych tytułów w serii Zbigniewa Nienackiego jest płynna. Według jednego zestawienia to właśnie "Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców" jest tomem pierwszym. W innym spisie znajdują się jeszcze 3 części ją poprzedzające, gdzie pan Tomasz nie jest jeszcze doświadczonym poszukiwaczem skarbów.

 Wydawnictwo: Pojezierze
Liczba stron: 231
Moja ocena : 4/6

W tej części poznajemy bliżej bohatera i jego niezwykły wehikuł odziedziczony w spadku po wujku Gromille, szalonym wynalazcy. Pan Tomasz odkrywa dopiero niezwykłe właściwości swego wozu, począwszy od silnika pochodzącego z rozbitego Ferrari 410, ulokowanego w przedziwnej karoserii domowej roboty, poprzez elementy pozwalające na wykorzystanie auta w roli amfibii. Pan Tomasz wyrusza swoim niezwykłym samochodem w stronę Antonowa, małej (fikcyjnej) wioski ulokowanej niedaleko Ciechocinka, u wybrzeży Wisły, w którym to rzekomo ukryte zostały w czasie wojny, skarby dziedzica Dunina.

U schyłku II wojny światowej, dziedzic Dunin, uciekając przed Rosjanami, zabrał cały swój majątek z dworu i schował go w nieznanym miejscu. Część skarbów w postaci cennych malowideł została odnaleziona po latach w piwnicy pobliskiego kościoła, natomiast cała reszta majątku znika bez śladu.

Pan Tomasz wyrusza do Antonowa, pierwotnie chcąc dołączyć do grupy archeologów pracujących na obrzeżach wioski. Z czasem jednak, postanawia nie zdradzać ekipie pracowników naukowych swoich planów dotyczących zbiorów dziedzica Dunina, a działać samotnie, obserwując, kto jeszcze interesuje się skarbem i miejscem jego prawdopodobnego ukrycia. W poszukiwaniach pomaga mu grupa harcerzy poznanych nad Wisłą. Kilku sympatycznych i bystrych chłopaków: Wilhelm Tell, Sokole Oko, Borówka i inni, od razu nawiązują nić porozumienia z charyzmatycznym podróżnikiem, który nie dość, że zaszczepia w nich chęć przeżycia przygody, uczy czujności, wyciągania wniosków i szukania tropów, to jeszcze zaciekawia historycznymi i antropologicznymi faktami.

Pan Samochodzik pierwsze kroki kieruje do ruin spalonej gajówki, w której to prawdopodobnie niegdyś Dunin często przebywał i był w dobrej komitywie z leśniczym, stąd istnieje podejrzenie, że to tam ukrył swój skarb. Niestety gajówka spłonęła przed laty, podpalona przez grupę złoczyńców pod dowództwem tajemniczego Barabasza. Grupa ta ostatecznie została rozgromiona, a nawet zlikwidowana, a jej członkowie pochowani na wyspie, zwanej później Wyspą Złoczyńców, jednak to z jej działaniami wiąże się prawdopodobnie tajemnica ukrycia zbiorów Dunina.

Gromadząc informacje od miejscowych, ale też czujnie śledząc otoczenie, pan Tomasz potwierdza tezę, jakoby skarby dziedzica zostały ulokowane w nowym miejscu zmieniając lokalizację pierwotną. Być może to ktoś z bandy Barabasza przeniósł je i gdzieś ukrył. W lesie przed laty, w pobliżu bunkrów z II wojny światowej, znaleziono nawet kilka porzuconych przedmiotów, co może sugerować, że złodzieje rabowali skarb w pośpiechu.

Pan Tomasz trochę się czai i działa z ukrycia, nie chcąc spłoszyć potencjalnych konkurentów do skarbu dziedzica Dunina. Ale konkurencja nie śpi! Przez wieś przewija się naprawdę sporo podejrzanych osobników, zarówno miejscowych, jak i przyjezdnych. Ktoś też wyraźnie chce zniechęcić bohatera do poszukiwań. Na szczęście wsparciem dla Pana Samochodzika są harcerze mocno zaangażowani w sprawę. To właśnie chłopcy dokonają odkrycia, które będzie kluczowym przełomem w sprawie.

"Pan Samochodzik i Wyspa Złoczyńców" fajnie zapoczątkowuje serię, jednak będąc już po lekturze dwóch kolejnych tomów mogę stwierdzić, że nie należy on do moich ulubionych. Sporo miejsca poświęcono w nim na opisy pochodzenia wehikułu oraz rozwlekłe ciekawostki antropologiczne. W kolejnych częściach zdecydowanie więcej się dzieje!


Sardegna

"Dobrowolski i diament imperialny" Artur Pacuła


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: 4eM
Liczba stron: 352
Moja ocena : 5/6

"Dobrowolski i diament imperialny" to drugi tom przygodowej serii Artura Pacuły, opowiadającej o perypetiach młodego inżyniera Konstantego Aleksandra Dobrowolskiego. Oba tomy serii, czyli pierwszy - "Dobrowolski i skarb z Meroe" oraz powieść powyższa to interesujące propozycje czytelnicze dla osób lubiących książki przygodowe z elementami akcji i zagadki kryminalnej, ale w lekkiej i bezkrwawej wersji. Ich cechą charakterystyczną jest to, że w tle perypetii bohatera powstają najbardziej znane budowle świata. W tomie pierwszym jest to Kanał Sueski, w drugim - wieża Eiffla.

Prace konstruktorskie, mimo iż toczą się w tle opisywanych perypetii młodego bohatera, są ważnym elementem fabuły. Autor poświęca im wiele miejsca w swojej książce, i jest to na pewno pozytywny aspekt tej historii, pozwala bowiem czytelnikowi nabyć nowych informacji i dowiedzieć się czegoś ciekawego na ten temat. Widać też, że autor poświęcił sporo czasu na research, aby przedstawić jak najbardziej wiarygodną historię powstawania danego obiektu.

Kostek Dobrowolski, przy okazji koordynowania prac budowlanych olbrzymich inwestycji, przeżywa ciekawe, ale czasem mrożące krew w żyłach historie. Młody, zdolny inżynier polskiego pochodzenia, oprócz obowiązków zawodowych zajmuje się także innymi aktywnościami. Jest młodym człowiekiem, nie stroni więc od imprez, kobiet i alkoholu. W Paryżu po raz pierwszy kosztuje na przykład absyntu, biorąc udział w suto zakrapianych spotkaniach paryskiej bohemy artystycznej. Kolejny raz wpada też w kłopoty za sprawą pięknej kobiety. Jeszcze dobrze nie otrząsnął się po relacji, jaka łączyła go z temperamentną Włoszką panną Banino (ta historia opisana jest w tomie pierwszym  "Dobrowolski i skarb z Meroe" ), a już wpada w sam środek nowej afery.

Wydarzenia, w których bierze udział Kostek, toczą się w roku 1889, kiedy to w mieście dzieją się niesamowite rzeczy. Przede wszystkim organizowana jest Wystawa Światowa, czyli przygotowana z wielkim rozmachem ekspozycja, mająca na celu zaprezentować szerokiemu gronu odbiorców, osiągnięcia nauki, kultury i sztuki wielu narodów. Na tę okazję w Paryżu budowana jest także wieża Eiffla. Jej monumentalność ma pokazać umiejętności konstruktorskie i techniczne Francuzów, a dodatkowo pokrywa się z setną rocznicą rewolucji francuskiej, nabiera więc dla mieszkańców szczególnego znaczenia, choć nie wszystkim podoba się jej nietypowy kształt i forma. 

Miasto tętni życiem, wypełnione po brzegi turystami, których przyciąga nie tylko wyeksponowany na jednej z wystaw, diament imperialny, ale także planowane na szeroką skalę, zgromadzenie socjalistów. Kostek natomiast korzysta z życia, bywa w przeróżnych miejscach, spotyka intrygujących ludzi, a przy okazji jednego z nocnych wypadów ratuje z opresji piękną dziewczynę, Marlene. Dziewczyna okazuje się być kolejną femme fatale w jego życiu, przekazuje mu bowiem informację o rzekomym zamachu bombowym planowanym na uczestnikach socjalistycznego wiecu, odbywającego się na Wystawie Światowej.

Ataku mają dokonać rebelianci pod dowództwem tajemniczego i niebezpiecznego Rosjanina, chcąc zdestabilizować sytuację polityczną. Więcej szczegółów planowanej akcji do Kostka wprawdzie nie dociera, ale nie powstrzymuje go to przed próbą powstrzymania zamachu. Chłopak uruchamia wszelkie znajomości, aby nie dopuścić rebeliantów do akcji, nie wie jednak, że zatrzymując zamachowców zapoczątkowuje spiralę wydarzeń prowadzącą do próby kradzieży legendarnego diamentu, a w efekcie, międzynarodowego skandalu.

Z pomocą, a może bardziej przy akompaniamencie pięknej Marlene, a także nieocenionego egipskiego sługi i przyjaciela, Hosiniego, bohater ściga się z czasemaby nie dopuścić do kradzieży diamentu i doprowadzić do jak najszybszego schwytania winnych.

Kostek Dobrowolski to bardzo ciekawa postać. Wykształcony, odważny, męski, honorowy, nie da się jednak ukryć, że nie jest bez wad. Kierują nim młodzieńcze zapędy, rozpiera nieprzemyślana energia i zapalczywość, przez którą łatwo wpada w kłopoty. O ile w pierwszym tomie ta jego niedojrzałość nie rzucała mi się za bardzo w oczy, to już paryskie przygody wyraźnie to ilustrują. To nie jest jego wada, bo Kostek to młody chłopak, a młodość rządzi się swoimi prawami. Chcę tylko zaznaczyć, że w tej części nie spotkamy Kostka - superbohatera, tylko młodego, nie zawsze działającego racjonalnie, chłopaka.

Tak, jak wspomniałam na początku, fajnie, że autor w dość rozbudowany sposób przedstawia historię słynnej budowli, jest to na pewno interesujący element fabuły, zwłaszcza dla laików w tym temacie. Pozytywne wrażenie robi też odnalezienie w powieści osób autentycznych, związanych ze sztuką czy kulturą, i połączenie ich losów, choćby w sposób epizodyczny, z Kostkiem. Ogólnie, całość czyta się bardzo przyjemnie, choć momentami wielowątkowość, a zwłaszcza natłok informacji, nowinek, z jakimi styka się bohater może przytłaczać i spowalniać tempo lektury.

Trzeci tom serii prawdopodobnie dotyczyć będzie budowania mostu na Tamizie w Londynie, gdyż na ostatnich stronach powieści to właśnie tam wybiera się Kostek. Z chęcią sięgnę po jego kolejne przygody, gdy tylko ukażą się na rynku. Ciekawe, w jaką aferę tym razem wplącze Kostka autor.
\
Sardegna

"Nadciągająca burza" Douglas Preston, Lincoln Child


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: G+J 
Liczba stron: 535 
Moja ocena: 6/6 

"Nadciągająca burza" to jedna z powieści indywidualnych Douglas Prestona i Lincolna Childa, jednak będąc już po lekturze kilku kolejnych książek tego duetu wiem, że jest to pierwszy tom przygód archeolożki Nory Kelly, bohaterki bardzo istotnej dla fabuły serii o Pendergaście. Norę spotykamy również w książce "Stare kości", która zapoczątkowuje nowy cykl pisarski. W nim archeolożka współpracować będzie z Corrie Swanson, młodą funkcjonariuszką FBI, protegowaną Pendergasta, która wspierała agenta w jego działaniach opisanych w tomach serii.

Nora Kelly od szesnastu zmaga się z faktem, iż jej ojciec, słynny archeolog zaginął bez śladu, podczas misji poszukiwawczej tajemniczego miasta Indian Anasazi, Quiviry. Nora i jej brat Skip z jednej strony pogodzili się z utratą ojca, ale z drugiej, nie wiedzą właściwie, co się wydarzyło, dlatego ciągle żyją w przeświadczeniu, że może on kiedyś wrócić. Racjonalne pobudki przemawiają za tym, że taki scenariusz jest niemożliwy, serce jednak podpowiada inaczej. 

Pewnego dnia, kiedy Nora odwiedza starą, zrujnowaną farmę rodziców, zostaje napadnięta przez dwie tajemnicze postacie szukające jakiegoś listu. Kobieta nie ma pojęcia, o jaki list chodzi, jednak uciekając przed zbirami, w starej skrzynce na listy, odnajduje tajemniczą przesyłkę, okazującą się być wiadomością od ojca. Mimo iż list wysłano parę tygodni temu, napisany został przed laty, a ojciec przekazał w nim dokładne wskazówki, co po położenia cudownego, złotego miasta Indian Anasazi. 

Nora podekscytowana perspektywą kontynuowania ojcowskiej misji, ale sama też zafascynowana historią Quiviry, postanawia zebrać ekipę i ruszyć w swoją największą, jak dotychczas, ekspedycję archeologiczną. Jednakże jej macierzysty Instytut Archeologii nie chce sponsorować ekspedycji o tak wątpliwym pochodzeniu, wiążącej się z większym ryzykiem, niż potencjalnym sukcesem. Z czasem dziewczynie udaje się jednak przekonać szefa do swojego pomysłu, a ten ostatecznie wyraża zgodę na misję pod warunkiem, że w skład ekspedycji wejdzie jego córka. 

Tym sposobem formuje się trochę nietypowa, trochę przypadkowa grupa badaczy wyruszająca w kierunku Quiviry. Oprócz Nory i córki szefa Sloan Goodard, w skład ekipy wchodzi Peter Holroyd - kartograf, Aaron Black - geochronolog, Enrique Aragon - doktor nauk medycznych, Luigi Bonarotti - kierownik obozu i kucharz, Roscoe Swire kowboj zajmujący się końmi oraz młody dziennikarz, który ma opisać ekspedycję w prasie, Bill Smithback. Pomiędzy Norą i Billem od początku nie układa się za dobrze. Chłopak wyraźnie chce wykorzystać wyprawę, jako skocznię w swej karierze, co denerwuje Norę, z czasem jednak, głównie na skutek niebezpieczeństw czyhających na podróżników po drodze, relacje pomiędzy parą bohaterów ulegną zmianie, a nawet w serii o Pendergaście, zaowocują poważnym związkiem.

Transport całej ekspedycji przez sieć wąwozów, czerwonych skał i pustyni jest ekstremalnie trudnym zadaniem. Na tej trasie od lat nie stanęła ludzka stopa, kaniony są wąskie, jednokierunkowe, a przejście nimi jest możliwe tylko w warunkach bezdeszczowych, w przypadku ulewy zamieniają się bowiem w wartkie koryta rzeczne. Grupa badaczy podąża śladami ojca Nory i faktycznie przekonuje się, że udało się mu przed latu odnaleźć Quiviry, powtórzenie jego sukcesu wydaje się więc być na wyciągnięcie ręki.  

Coś jednak wyraźnie dzieje się nie tak, jak powinno. Ktoś śledzi ekspedycję i stara się jej przeszkodzić, aby nie dotarła do celu. Nora nie jest też pewna, czy aby wszyscy uczestnicy wyprawy mają dobre i uczciwe zamiary. Odnalezienie złotego miasta Anasazi również przynosi nieoczekiwane problemy. Dziwne znaleziska sugerują, że może ono stać się największym odkryciem archeologicznym wszechczasów, ale i paradoksalnie największym niebezpieczeństwem dla ludzkości. A jakby tego było mało, nad wąwóz nadciąga burza...

"Nadciągająca burza" to bardzo emocjonująca historia będąca mieszanką thrillera i powieści przygodowej. Z jednej strony przypomina trochę perypetie Indiany Jonesa, zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę tajemnicę, archeologiczną zagadkę i niebezpieczną wyprawę w nieznane. Z drugiej jest strony, historia mocno utrzymana jest w konwencji innych powieści Prestona i Childa. 

Polubiłam Norę Kelly i cieszę się, że autorzy dali jej osobny cykl, którego pierwszym tomem są "Stare kości". Dla miłośników książek Prestona i Childa, "Nadciągająca burza" powinna być lekturą obowiązkową.

Sardegna