Wydawnictwo:Fabryka Słów
Liczba stron: 369
Moja ocena : 5/6
"Dożywocie" zostało wybrane w blogosferze najzabawniejszą książką 2010 roku. Na katowickich Targach Książki autorce tejże powieści, wręczono Nagrodę Blogerów, Złotą Zakładkę, a wtedy ja, po raz pierwszy (o wstydzie!), wśród emocji związanych z targami, spotkania z blogerami i autorami, usłyszałam o "Dożywociu". Przezornie poprosiłam autorkę o autograf, święcie przekonana, że będzie mi kiedyś dane książkę posiadać na własność. Póki co, nie doczekałam się własnego egzemplarza, ale powieść udało mi się przeczytać, dzięki szczęśliwemu zbiegowi Biblionetkowej okoliczności.
Na zapoznanie się z lekturą miałam trzy dni. Nie lubię czytać książek na akord, ale w tym wypadku krótki czas tylko mi sprzyjał. "Dożywocie" czyta się ekspresowo! Lichotka wciąga do siebie od pierwszej strony, a kiedy już raz przekroczy się jej próg, nie chce się opuścić jej murów.
Podobnie jak "dożywotnicy", którzy zamieszkują dworek, zadomowiłam się w tym uroczym miejscu i szczerze było mi żal przekazywać je w inne, czytelnicze ręce. No cóż, może kiedyś się dorobię swojej osobistej Lichotki, a wtedy nie dam nikomu i będę się nią ponownie rozkoszować.
Wracając do "dożywotników". Takie dobrodziejstwo inwentarza to skarb! Bo jakże inaczej można nazwać Licho, czyli wiecznie sprzątającego anioła, uczulonego na pierze, Krakersa, świetnie gotującego, piwnicznego potwora, Rudolfa Valentino, różowego, puchatego, ale charakternego króliczka, kotkę Zmorę, trójkę wyłupiastoocznych utopców, no i przede wszystkim Szczęsnego, czyli martwego od lat panicza-widmo.
Taki skład lokatorów musi zapewniać Lichotce moc wrażeń i niesamowitych przygód. Będzie mógł się o tym przekonać nowy spadkobierca posiadłości, Konrad, który zostanie postawionych przed faktem dokonanym i wraz z lokalem otrzyma w testamencie jego dożywotnich mieszkańców.
Książka jest niepowtarzalna i jedyna w swoim rodzaju. Niesamowite poczucie humoru, niebanalni bohaterowie, zdumiewający rozwój wypadków, nadają specyficzny klimat i nie pozwalają o powieści zapomnieć. Żałuję, że nie przeczytałam książki rok wcześniej. Wtedy mogłabym dołożyć swój głos do szali zwycięstwa "Dożywocia" w Złotej Zakładce
PS. Jeśli ktoś wie, gdzie można zdobyć takiego sprzątającego anioła, może być nawet uczulony na pierze, proszę pisać
Sardegna
Anioła polubiłam od pierwszego spotkania, a szczególnie po tej jego depilacji... :D Czytałam dzisiaj w busie, to nawet nie wiem jak szybko mi podróż minęła i ile stron przeczytałam... Koniecznie jeszcze mamie wścisnę to ekspresowego przeczytania, bo już słyszę jak będzie parskać śmiechem :)
OdpowiedzUsuńRewelacyjna książka! Ja też przeczytałam książkę migiem i mimo, że miałam na to trzy dni, spokojnie jeszcze jeden czytelnik "na gapę" by się zmieścił :)
UsuńA i zapomniałabym... Serdecznie pozdrawiam, alleluja! :D
OdpowiedzUsuńI wzajemnie! Alleluja! :)
UsuńTakiego Anioła chętnie bym zaprosiła do siebie do domu ;)
OdpowiedzUsuńJa bym takiego nawet zameldowała u siebie :) byle by tylko zajął się moim mieszkaniem tak jak Lichotką :)
UsuńAlleluja:)
OdpowiedzUsuńAlleluja Aniu! Ukłon w Twoją stronę ze Śląska :)
UsuńLicho jest słodziutki :) Szkoda tylko, że ma uczulenie na własne pióra :( A książka jest rewelacyjna, jak nie genialna ;D
OdpowiedzUsuńCoś mi się wydaje, że do Licha ma słabość wiele kobiet... :)
UsuńTaaaak bym chciała przeczytać tę książkę -) Niestety jeszcze nie mam możliwości, a szkoda bo kocham książki z humorem :)
OdpowiedzUsuńCzasami książka sama trafia do czytelnika. Ja też miałam na nią wielką ochotę, ale nigdzie nie mogłam jej trafić. Aż tu sama do mnie przywędrowała. Na moment wprawdzie, ale zdążyłam się do niej przywiązać :) Więc nie trać nadziei :)
UsuńSą gdzieś zapisy na takiego anioła?... Bo ja chętnie. A nawiasem mówiąc, chętnie przeczytam.
OdpowiedzUsuńNo właśnie sama się rozglądam za takim pomocnikiem. Gotującego Krakersa też z chęcią bym przygarnęła :)
UsuńA książkę szczerze polecam :)
Czytałam i uśmiech nie schodził z mej twarzy ;)
OdpowiedzUsuńA takie Licho, a także Krakers przydaliby się przed świętami jak najbardziej :D
Podziwiałam też Konrada za anielską wręcz cierpliwość no i za uczucia jakimi obdarzył swoich 'dożywotników' :)
Ja mogłabym właściwie wszystkich dożywotników, dożywotnio adoptować :) Nawet z utopcami jakoś bym sobie poradziła, gdyby mnie Licho wspierało w sprzątaniu :)
UsuńAż dziwne, że nie słyszałam o tej książce wcześniej.. Bardzo chętnie sięgnę, zaintrygowałaś mnie :)
OdpowiedzUsuńŚwietna książka! Nagroda blogerów została przyznana jak najbardziej zasłużenie :)
UsuńAż szkoda, że autorka nie zdecydowała się zaserwować czytelnikom nowej powieści.... "Dożywocie" przeczytałam już jakiś czas temu, byłam nim mile zaskoczona, bardzo mi się spodobała ta lektura i z chęcią bym przeczytała coś w podobnym tonie.
OdpowiedzUsuńO, zgadzam się :) ja też z chęcią przeczytałabym o dalszych losach "dożywotników", albo podobny klimat :)
UsuńGdzieś tam, ktoś kiedy, że ponoć będzie dalszych losów treść... ale nie chcę plotek roznosić... choć trzymam mocno kciuki, bo kocham Utopce i Krakersa, o Licho już nie wspomnę.
OdpowiedzUsuńCzytałam recenzję na anielskim wyzwaniu i już wówczas zapisałam sobie książeczkę do przeczytania, a twoja recenzja tylko mi moje postanowienie przypomniała.
OdpowiedzUsuńJakiś czas temu ta książka obiła mi się o uszy. Zainteresowała mnie okładka. Ale nie miałam okazji jej przeczytać. Teraz postaram się to zmienić.
OdpowiedzUsuńBardzo mi się podobała ta książka! Tęsknię za Lichotką. Szkoda, ze autorka się zarzeka, że następnej części nie napisze ;-(.
OdpowiedzUsuń