"Raj" Donald Barthelme


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 173
Moja ocena : 2/6

Powieść należy do serii VIP - Vademecum Interesującej Prozy. W tej serii zostały wydane tytuły takich autorów jak: Cortazar, Tolkien, Marquez, Capote czy Llosa. Dlatego, szczerze mówiąc, po powyższym tytule spodziewałam się czegoś lepszego.

Głównym bohaterem jest pięćdziesięciotrzyletni Simon. Jest on statecznym mężem i ojcem, wziętym architektem z Filadelfii. Chociaż raczej powinnam powiedzieć - był - bo w czasie gdy jego małżeństwo przechodzi kryzys, Simon odchodzi od żony i przenosi się do Nowego Jorku. Również jego stosunki z nastoletnią córką ulegają znacznemu ochłodzeniu. Simon odczuwa ciągłą niechęć i nudę, generalnie przechodzi kryzys wieku średniego.

Wszystko zmienia się z chwilą, gdy do jego kawalerki wprowadzają się trzy piękne i młode, przypadkowo poznane, kobiety. Dziewczyny mają swoje osobiste problemy: finansowe, uczuciowe, moralne - związane z pracą tancerki erotycznej. Próbują ułożyć sobie życie a Simon zaoferował pomoc. Na początek oferuje im lokum i wsparcie finansowe, bez podtekstów. Ale dziewczyny z wdzięczności, za za punkt honoru stawiają sobie zaspokojenie potrzeb seksualnych Simona. On oczywiście nie odmawia, bo rzadko się zdarza, że tak odważne fantazje erotyczne faceta w średnim wieku, zostają zaspokojone.
Sielanka jednak nie trwa długo. A to dlatego, że
"bohaterowie "Raju" to ludzie dotknięci chorobą cywilizacyjną, polegającą na niemożności porozumienia się. I chociaż wciąż go szukają, to jednak czynią to beznamiętnie i bez wiary w powodzenie swoich wysiłków"
z okładki, Muza, 2001

Książka na kolana mnie nie powaliła. Tematyka za bardzo oryginalna nie jest, bo kwestia starszego sponsora w życiu młodych dziewczyn w trudnej sytuacji materialnej, w zamian za usługi seksualne, nie jest nikomu dziwna. Simon to dla mnie zblazowany starszy pan, nie potrafi się cieszyć ze swojego życia. Nie potrafił odnaleźć się w małżeństwie i marzył o zmianie. Gdy ta "zmiana" (nawet potrójna) się trafiła, on ciągle wymyśla problemy, analizuje przeszłość, rozmyśla o przyszłości - nie widząc perspektyw na dalsze życie. "Beznamiętność" to dobre słowo charakteryzujące Simona, bo nawet zapewniane mu "atrakcje" seksualne nie przynoszą mu radości.
Jak dla mnie dwója, bo sama poczułam się strasznie beznamiętnie w czasie tej lektury. Ach!
Sardegna

"Diabelskie zaklęcia" Maxime Chattam


posted by Sardegna on , , , ,

6 comments

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 560
Moja ocena : 6/6

No i przeczytałam! Ostatnia część trylogii Chattama już za mną. Niestety to już koniec. Smucę się trochę, bo to strasznie wciągająca seria i żałuję, że autor nie dopisał jeszcze jednej, przerażającej przygody detektywa Brolina. Thrillery to z prawdziwego zdarzenia, ale o tym pisałam już przy okazji dwóch pierwszych części, więc nie będę się powtarzać.
Już się skupiam na fabule części trzeciej.

Historia zaczyna się od tajemniczej śmierci strażnika leśnego. Niby to jakiś nieszczęśliwy wypadek, ale dlaczego mężczyzna zastygł w śmiertelnej pozie z grymasem przerażenia na twarzy? Na jego szyi odkryto także dwa ukłucia, jakby jakiegoś owada, ale monstrualnych rozmiarów. Wszystko to, robi się jeszcze bardziej tajemnicze, kiedy w mieście dochodzi do serii ataków egzotycznych pająków. Z powodu ukąszeń ginie sporo niewinnych ludzi, a  policja i służba zdrowia nie ma pojęcia skąd takie zwierzęta wzięły się w ich miasteczku.
Sprawa robi się jeszcze bardziej zagmatwana, kiedy policja otrzymuje anonim o znalezionych w lesie zwłokach. Po dotarciu na miejsce, okazuje się, że ofiara zaplątana jest w gigantyczną sieć pajęczą. A najbardziej przerażające jest to, iż została pozbawiona swoich wewnętrznych organów. Nie ma żadnych nacięć czy uszkodzeń skóry, wygląda więc to na robotę jakiegoś tajemniczego pająka - mutanta.

Bez obaw! Powieści nie zepsuje historia jakiegoś zmutowanego genetycznie stwora. Nic z tych rzeczy. Zabójca - psychopata znów zaatakuje, ale na szczęście detektyw Brolin jest na posterunku i sprawę rozwiąże.

Powieść jest moim zdaniem najsłabsza z całej trylogii. Moim faworytem jest "W ciemnościach strachu", przy lekturze której, miałam gęsią skórkę. Tutaj jest trochę słabiej, aczkolwiek thriller nie jest zły. Może te pająki mnie jakoś osobiście nie wystraszyły. Ale jeśli ktoś lęka się tych żyjątek, ta powieść może wywrzeć na nim odpowiednie wrażenie. Polecam oczywiście całą trylogię i będę wypatrywać jeszcze innych tytułów autora.
Sardegna

Stos czerwcowy cz.1


posted by Sardegna on

12 comments

Połowa czerwca już za nami, wiec czas na mój pierwszy stos:


Na początek idzie przerażająca trylogia Chattama. Książki są pożyczone, ale nie ukrywam, że postaram się je zdobyć na własność. Wszystkie części już przeczytane, a komentarze do pierwszych z nich można znaleźć TUTU.

Następnie, coś z targu staroci w Bytomiu:
1. "Namiętnik" M. Gretkowska - komentarz znajdziecie TU
2. "Czarnoksiężnik z Archipelagu" U. Le Guin - czytałam już dość dawno, ale chciałam mieć swój osobisty egzemplarz
3. "Zazdrość i medycyna" M. Choromański - z ta książką, to sprawa wygląda tak, iż tytuł, w starym wydaniu siedział na półce u rodziców. Jakoś nigdy po niego nie sięgnęłam. Ale teraz, gdy zobaczyłam go w nowym wydaniu, stwierdziłam, że muszę koniecznie przeczytać, śmieszne nie?
4. "Historia Alejanda Mayty" M. V. Llosa - wprawdzie w starym wydaniu, ale bardzo kuszący
5. "Klub Dantego "M. Pearl - już kiedyś czytałam, ale egzemplarz patrzył na mnie i mówił "Weź mnie, weź mnie! Kosztuję tylko 3 zł", no to wzięłam


Kolejno:
!. "Wakacje w Sarajewie" K. Jednachowski - od Wydawnictwa Novae Res, komentarz  TUTAJ
2. "Romans bez ramiączek" L. Riker
3. "Zabić drozda" L. Harper - obie z Podaja


No i na koniec, pyszności z Tesco. Po 2,50 sztuka
Życzę miłego wieczoru i pozdrawiam wszystkich

 Sardegna

"Namiętnik" Manuela Gretkowska


posted by Sardegna on , , , ,

6 comments

Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 141
Moja ocena : 4/6

Bardzo lubię prozę Manueli Gretkowskiej. A zaczęło się od "Polki". Teraz sobie tak myślę, że może wynikało to z faktu, że czytając ją sama byłam w ciąży. I teraz pozostał mi sentyment do tego tytułu. Pewnie tak. Ale potem zabrałam się za "Na dnie nieba" i felietony rozrzucone po różnych czasopismach. A moja sympatia do pióra Pani Gretkowskiej pozostała. "Namiętnik" tylko potwierdził to, co już wiedziałam wcześniej: felietony i opowiadania tej autorki są kobiece do szpiku kości. Jest to kobiecość silna, walcząca o swoje, bezkompromisowa, broniąca własnego zdania, twarda po prostu.

"Namiętnik" to cykl 5 opowiadań. Jak się można domyślić, każde mówi o namiętnościach, targających człowiekiem. Mówią o potrzebie i poszukiwaniu miłości. Ale mocnym, dosłownym językiem, który nie każdemu może odpowiadać.

Pierwsze z opowiadań "Sandra K." to historia młodej, podążającej za trendami, dziewczyny. Sandra próbuje wbić się w istniejące kanony piękna i przechodzi na ścisłą dietę. W czasie kolejnej głodówki zaczyna popadać w paranoję i odkrywa w sobie zdolności do jasnowidzenia.  Kolejne opowiadanie "Latin Lover" opisuje życie Latynosa Jose, który zakochuje się w starszej od siebie Europejce. Zaślepiony miłością podąża za nią do Europy. A tam czeka go destrukcja. Fizyczna i psychiczna.
"Namiętnik" - to krótkie tytułowe opowiadanie, będące erotykiem w pełnym tego słowa znaczeniu.
"Mur" to historia Marii, która podąża za swoim chłopakiem Julianem do klasztoru. Związek tych dwojga przechodzi kryzys a chłopak pragnie przemyśleć ową sytuację w ciszy i skupieniu. Przybycie dziewczyny do klasztoru, ujawni pewne sekrety.
"Ikona" (najlepsze moim zdaniem opowiadanie, które nawet wzruszyło mnie nieco) opowiada odległą historię świetnie wykształconej dziewczyny, która usilnie poszukuje pracy. Przymiera głodem i chłodem, wykonując tłumaczenia z marne grosze. Przełomem w jej życiu stanie się zatrudnienie u bogacza Kołdunowa. Będzie to coś, co odmieni jej los. Niekoniecznie na lepsze...

Proza Manueli Gretkowskiej jest "dojrzała, prowokująca zarówno obyczajowo i intelektualnie" z okładki, W.A.B. 2005.
Polecam każdemu, kto lubi czytać o miłości, niekonieczne rodem z telenoweli.
Sardegna

"Wakacje w Sarajewie" Krzysztof Jednachowski


posted by Sardegna on , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: Novae Res
Liczba stron: 345
Moja ocena : 5/6

"Każdego ranka Serbowie rozpoczynali morderczy ostrzał ­Sarajewa. Były to dni, w których na miasto spadało 2500-3000 pocisków artyleryjskich i moździerzowych. Do tego dochodził ostrzał ukrytych w wieżowcach snajperów. Jedyną, ale niepewną szansą na przeżycie było ukrycie się w ruinach miasta. Ta kobieta nie miała wyboru – albo zginie z rąk serbskich oprawców, albo wraz dzieckiem umrze z głodu.

Pozostała jej tylko jedna przecznica, tylko jedna ulica. Ruiny jej domu, które były tuż tuż, dawały im względne bezpieczeństwo, zwłaszcza solidna piwnica. Kobieta zatrzymała się za murem ochraniającym ją przez snajperami. Zastało tam jeszcze kilka osób. Postanowili, że pobiegną wszyscy naraz, dzięki czemu zwiększy się szansa na przeżycie. Jeśli zrobiliby to w pojedynkę, snajperzy zastrzeliliby wszystkich po kolei. Na umówiony sygnał pięć osób, w tym ciężarna kobieta, wybiegło na ulicę, by dostać się na jej drugą stronę.

Pocisk artyleryjski wybuchł tuż przed ich nogami. Fragmenty rozszarpanych ciał zastygły w bezruchu…" 
z okładki, Wydawnictwo Novae Res, 2011.

Czy po przeczytaniu takiego opisu z okładki, można obok książki przejść obojętnie? Na pewno nie.
Wojna Bałkańska, która toczyła się w latach 90-tych zeszłego stulecia, jest chyba najbliższa wyobrażeniowo, młodemu czytelnikowi. No może poza wojną w Afganistanie, o której ciągle słyszy się w mediach. A to dlatego, że jest najbardziej współczesna. W każdym razie dla mnie. I i II Wojna Światowa, straszna w swych okrucieństwach i konsekwencjach jest mi znana tylko z literatury, ewentualne z opowieści. Wojna Bałkańska i w Afganistanie, to działania zbrojne, współczesne mojemu pokoleniu. Oczywiście żaden ze mnie historyk. Nie będę przytaczać tutaj żadnych politycznych aspektów tych działań.Opiszę tylko moje emocje i odczucia po lekturze powyższej książki.

Na początku chciałam zaznaczyć, iż najbardziej przerażające w lekturze jest to, że opisana, straszna rzeczywistość wojny, właśnie dzieje się współcześnie. Nie 50 lat temu, tylko parę/paręnaście lat temu. Kiedy ja miałam lat 10 i bawiłam się spokojnie z rówieśnikami. W innym zakątku Europy, inne dziesięciolatki ginęły z rąk swoich krajanów, najemników, z głodu, z poniesionych ran postrzałowych, z wyziębienia, ze strachu. Kiedy ja jadłam kolację z rodziną, wcale nie tak daleko od naszego kraju, inne dzieci traciły swoje rodziny, walczyły o życie, były gwałcone, rozstrzeliwane, przymierały głodem. I to nie jest odległa historia z podręcznika szkolnego, tylko rzeczywistość, która wydarzyła się na początku lat 90 tych.
To tytułem wstępu.

"Wakacje w Sarajewie" - ależ przewrotny tytuł - to historia młodego chłopaka Juliusza, który świadomie udał się do Sarajewa w czasie prowadzonych tam walk. Julek wychował się na Podlasiu, w małej zaściankowej wsi. Już od dziecka był przyzwyczajany do polowań i patroszenia zwierzyny. Świetnie strzelał bronią myśliwską, więc w czasie służby wojskowej został snajperem. Pod namową kolegi, wyrusza na "wakacje" do Sarajewa. Te wakacje, to w rzeczywistości praca anonimowego najemnika, który w ruinach miasta będzie ostrzeliwał koczujących cywili, pochodzenia muzułmańskiego. Julek bardzo podekscytowany nowym wyzwaniem, z zapałem wyrusza wypełniać "swoją misję" oczyszczenia miasta z niewiernych.
Początkowo wykonuje swe zadanie bez emocji. Strzela celnie do anonimowych mieszkańców Sarajewa, nie zastanawia się nad swoimi czynami. Liczy tylko zdobyte pieniądze. Nie obchodzi go czy celuje do mężczyzny, młodego chłopaka, kobiety czy dziecka. Wraz z grupą najemników dokonuje mordu na niewinnych. Jest świadkiem przerażających egzekucji, gwałtów i grabieży. Żadne ze strasznych wydarzeń, których jest świadkiem, nie robi na nim większego wrażenia. Wszystko zmienia się jednak z chwilą, gdy jedną z jego ofiar okazuje się być młoda matka z niemowlęciem na ręku. Wtedy Julek decyduje się na radykalny krok, który być może  kosztuje go życie.

Książka składa się z dwóch powiązanych ze sobą części. Jedna opisuje, okrucieństwo Serbów i najemników wobec muzułmańskich Bośniaków oraz straszną rzeczywistość działań wojennych. Druga część, opisuje aspekt moralny. Gdzie zaczyna się a gdzie kończy granica człowieczeństwa? Ile warte jest ludzkie życie? Czym jest tolerancja, wiara, współczucie, humanitaryzm? Jak silna jest psychika człowieka? I czy w strasznym świecie okrucieństwa jest miejsce na miłość, wybaczanie i bezinteresowną pomoc?

Tematyka książki jest trudna a niektóre opisy drastyczne. Ale mimo to, polecam zapoznanie się z tą literaturą. Uświadamia wiele faktów historycznych oraz prawd dotyczących ludzkiej natury.

Książkę "Wakacje w Sarajewie" przeczytałam, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję
Sardegna

Coś o mnie - czyli małe sekrety ujawnione


posted by Sardegna on

13 comments

Do ujawnienia paru sekretów o sobie, zostałam zaproszona przez Zaczytaną w chmurach.
Coś zatem ujawnię
1. Jestem nałogowym czytaczem książek wszelakich (ale to chyba nie jest żadna tajemnica:), jedynie czego nie trawię to biografie i książki historyczne.
2. Marzę o tym, aby jeden pokój zagospodarować na moją osobistą, prywatną bibliotekę. W takim miejscu, miałabym w końcu dostęp, do wszystkich książek poupychanych po szafach.
3. Moje kolejne marzenie to własny antykwariat. Ale jak czasami o tym myślę, to mam wrażenie, że nic bym na tym interesie nie zarobiła, bo nie potrafiłabym się rozstać z tymi wszystkimi książkami. 
4. Już od dawna chciałam założyć książkowy blog ale nie miałam odwagi. Teraz nie umiem sobie wyobrazić bez niego dnia
5. Z roku na rok poprawiam swój czytelniczy rekord. Na razie się udaje. Ale czy w tym zaliczę więcej niż 111 książek? Może być problem...
6. Z wykształcenia jestem biologiem o specjalności biotechnolog roślin i mikroorganizmów.
7. Zawodowo pracuję w szkole. Choć obecnie jestem na urlopie macierzyńskim.
8. Jestem mamą dwójki. Ania lat 3 i Jasio miesięcy 6
9. Uwielbiam góry a szczególnie Tatry. Przeszłam je wraz z mężem (wtedy jeszcze chłopakiem) wzdłuż i wszerz. Rysy darzę szczególnym sentymentem, bo tam mój szanowny małżonek się oświadczył (dodam, że z zaskoczenia)
10. Nie lubię nieszczerych i fałszywych ludzi. Unikam ich jak mogę.
11. Uwielbiam buty i torebki. Mam ich zdecydowanie za dużo. Niektórych butów ani razu nie założyłam. Po prostu musiałam je mieć, nawet mimo tego, ze nie było mojego rozmiaru. Kupiłam rozmiar mniejsze - z myślą, że na pewno się rozciągną
12. Bardzo lubię prowadzić samochód i słuchać w nim głośniej muzyki. Najlepiej prowadzi mi się przy 30 Second to Mars i Paktofonice
13. Serial "Bones" mogę oglądać bez przerwy. Podobnie jak "Dextera" i "Gotowe na wszystko"
14. Jestem niejako uzależniona od Podaja - stanowi moje wielkie źródło wymian i dostawy książek.
15. Przez całe życie miałam długie włosy. Ale pewnego dna mi się znudziły, więc poszłam na całość

Pozdrawiam wszystkich serdecznie, a do zabawy zapraszam Magdę i Izę jeśli dziewczyny mają na to ochotę 

Sardegna

"W ciemnościach strachu" Maxime Chattam


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 493
Moja ocena : 6/6

Po błyskawicznym przeczytaniu pierwszej części trylogii Chattama - "Otchłań zła", do której komentarz zamieściłam tutaj, wzięłam się za część następną, bo książki te przyciągają jak magnes. Zanim napiszę parę słów o powyższym thrillerze, chciałam nadmienić, iż dziwi mnie fakt, że tytuły te i autor, są słabo znani polskim czytelnikom. Oczywiście może to tylko moje wrażenie i większość z Was autora zna. Dla mnie jednak książki te zostały potraktowane trochę po macoszemu. A na uwagę jak najbardziej zasługują.

A teraz do rzeczy: drugą część można czytać jak najbardziej niezależnie od części pierwszej. Osobą spajającą obie historie jest Joshua Brolin.
Kiedyś policjant, obecnie prywatny detektyw, zostaje wynajęty przez rodzinę zaginionej dziewczyny Rebeki. Nastolatka, podobnie jak dziesiątki innych osób w okolicy, ginie bez wieści. Policja bezskutecznie szuka zaginionych, nijak nie potrafi znaleźć punktów zaczepienia i połączyć tropów w śledztwie, osoby zaginione bowiem, pozornie nic nie łączy. Przełomem w sprawie staje się dziwne zgłoszenie: w parku widziano nagą, oskalpowaną kobietę, która znajdowała się na granicy utraty zmysłów.
Podążając za tym tropem, policja trafiają na zwyrodnialca, który torturuje, zabija i skalpuje młode kobiety. Sam uważa się za członka tajemniczego zgromadzenia, i czci nowe bóstwo - Kalibana. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że w czasie rewizji domu psychopaty, znaleziono zdjęcia zaginionych osób.

Jeżeli ktoś teraz pomyśli, że zdradziłam za bardzo fabułę książki, to spokojnie. To co napisałam, można znaleźć w pierwszych parudziesięciu stronach. Potem jest tylko straszniej, bardziej tajemniczo i przerażająco. Książkę czyta się migiem. Jedyne co mogę tej powieści zarzucić, to momenty dyskusji o śledztwie. jak dla mnie są trochę przydługie. Ale może to wynikać z faktu, że koniecznie chciałam wiedzieć co dalej, bez policyjnej analizy przypadków. Oczywiście to w ogóle nie przeszkadza w odbiorze książki. Daję zasłużona 6-kę. I biorę się za część trzecią.
Sardegna

"Dziennik szalonej narzeczonej" Laura Wolf


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: Libros
Liczba stron: 256
Moja ocena : 4/6

W przerwie czytania trylogii Chattama sięgnęłam po odsterowywacz albo odmóżdżacz, jak kto woli. Padło na kobiece czytadło "Dziennik szalonej narzeczonej". Lektura ta, jak najbardziej, spełniła zamierzoną funkcję. Książka jest lekka w odbiorze, zabawna, w sam raz na wieczór, albo na długą gorącą kąpiel.
Fabuła też nie jest skomplikowana.
Książka ma formę zapisków w pamiętniku, wyzwolonej trzydziestolatki Amy. Bohaterka jest kobietą niezależną, oddaną pracy, w ogóle nie zainteresowaną instytucją małżeństwa. Ma stałego chłopaka, ale o małżeństwie nie myśli, bo legalizacja związku nie leży w jej naturze. Amy towarzyszy swej przyjaciółce w organizacji jej ślubu i wesela. Strasznie irytuje się wszystkim "dziwacznymi" problemami przyjaciółki, związanymi z tym ważnym, a jakże, dniem. Bo jaki problem może być w wyborze sukni ślubnej, świadków, kwiatów na stoły weselne, zaproszeń czy ustaleniem menu.
Pogląd na instytucję małżeństwa i organizację wesela, zmienia się z dniem, kiedy Amy sama zostaje narzeczoną, a data wyznaczonego ślubu  zbliża się nieubłaganie. Trzeba przecież wszystko załatwić i wszystkiego dopilnować!
Amy wpada w wir przygotowań i sama zapada na chorobę "szalonych narzeczonych".
Czytając powyższą książkę można się nieźle ubawić. Zwłaszcza patrząc na przygotowania weselne z perspektywy własnego ślubu i wesela. Bo czyż każda z nas, która była kiedyś narzeczoną, nie popadła w podobny wir szaleńczych przygotowań i niepohamowanego przedślubnego stresu?
Sardegna

"Otchłań zła" Maxime Chattam


posted by Sardegna on , , , ,

7 comments

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 543
Moja ocena : 6/6

A zaczęło się tak: 
Siedziałam z ciocią na ławeczce i w trakcie luźnej dyskusji padły jej słowa: "Masz tyle książek i codziennie przychodzi listonosz z nowymi paczkami, co ty właściwie czytasz?" No więc ja zaczęłam wymieniać co ostatnio przeczytałam i czy mi się podobało czy nie. Na to cioteczka: "A czytałaś serię Chattama? To najlepsze książki jakie w życiu czytałam! Takie straszne i tajemnicze! Nie można się oderwać, a po przeczytaniu pierwszej części już się chce czytać kolejne! Nie znasz? To ci pożyczę!"

Hmm...myślę sobie.  Z ciocią nigdy dyskusji o książkach nie prowadziłam, jakąż to książkę może mi polecić. A najlepsze jest to, że autor o nazwisku Chattam nic minie mówi! A podobno tak znam się na książkach...
No i otrzymałam do przeczytania pakiet trzech części powieści Chattama: "Otchłań zła", "W ciemnościach strachu" i "Diabelskie zaklęcie". Sprawdziłam na Biblionetce - wysokie oceny - między 5 a 6. Myślę sobie: "O wstydzie! No pięknie, dałam ciała...". Bez dyskusji wzięłam się więc za część pierwszą.

I oto co otrzymałam:
Otrzymałam świetny, trzymający w napięciu, pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, przerażający thriller. Akcja toczy się wartko, trup ściele gęsto, a 540 stron małym drukiem (bo czytałam wydanie kieszonkowe) przeleciało jak z bicza strzelił.

Fabuła może nie jest oryginalna, bo grasujący seryjny zabójca, mordujący młode kobiety, to nic w thrillerach nowego. Ale cała otoczka temu towarzysząca robi wrażenie.

W stanie Oregon znikają młode kobiety. Oczywiście odnajdują się potem, martwe, okaleczone w straszny sposób. Na ich ciałach znajdują się ślady tortur i przeprowadzonych rytuałów. Sprawę prowadzi inspektor Brolin a pomaga mu w tym Juliette, młoda kobieta, która sama cudem uniknęła śmierci z rąk seryjnego zabójcy. A rozwiązanie tajemniczych zbrodni jest przerażające.

Najgorsze w tej historii jest to, że jak sam autor zaznacza, wydarzenia te miały miejsce w rzeczywistości. Maxime Chattam w czasie pisania książki zajmował się medycyną sądową i psychiatrią kryminalną. Opisał coś, czego nie wymyśliłby jak powiedział "najzręczniejszy pisarz", który wpada na pomysł swej powieści.
"Aby niepotrzebnie nie gloryfikować grozy, pisząc tę powieść starałem się być jak najbliżej rzeczywistości. Z pewnością to jest w niej najstraszniejsze."
(Wydawnictwo Sonia Draga, 2007)
Sardegna

"Niemiecki bękart" Camilla Läckberg


posted by Sardegna on , , , ,

6 comments

Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 568
Moja ocena : 5/6

"Niemiecki bękart" to kolejna część sagi Camilli Läckberg, która wpadła w moje ręce. Oczywiście za sprawą szanownego małżonka, który nie bacząc na moje protesty, przyniósł ją z biblioteki. I w sumie bardzo dobrze się stało, bo książka jest warta uwagi.

Moje pierwsze spotkanie z tą serią skomentowałam tutaj. "Kaznodzieję" oceniłam wprawdzie na 5 tkę, ale jak dla mnie styl i pomysł na książkę jest trochę tendencyjny. Natomiast "Niemiecki bękart" to coś więcej niż kryminał. Oczywiście, dominujące w powyższej historii jest znalezienie zabójcy i wyjaśnienie motywów zbrodni. Ale dodatkowo, bardzo ważny aspekt stanowią relacje rodzinne, które mają decydujący wpływ na rozwój i zakończenie historii.

Głównymi bohaterami ponownie stają się Patrik Hedström i jego żona Erica. Chociaż w tej części, postacią dominującą jest Erica. Kobieta stara się wyjaśnić rodzinną tajemnicę, związaną z medalem, pochodzącym z czasów II Wojny Światowej, znalezionym w rzeczach matki. Oprócz medalu, Erika znajduje pamiętniki, z których poznaje prawdziwe oblicze swej rodzicielki. Oblicze, o które matkę nigdy by nie podejrzewała. Wraz z lekturą, na jaw wyjdą sekrety ukrywane od 50 lat. A cała ta historia sprzed lat, będzie miała ścisły związek z zabójstwem nieszkodliwego staruszka, zamieszkałego w sąsiedztwie Patrika i Eriki.

W tej opowieści, najbliższe osoby zachowują się wobec siebie jak najwięksi wrogowie. Tutaj syn wystąpi przeciwko ojcu. Matka przeciwko córce. Przyjaciel przeciwko przyjacielowi. Bohaterowie będą musieli spojrzeć prawdzie w oczy i zmierzyć się z faktem, że czyny z przeszłości nie zostały zapomniane i wybaczone. Będą musieli zmierzyć się z własną moralnością. Będzie tez okazja do zrehabilitowania się, ale nie wszyscy z tej możliwości skorzystają.

Podsumowując, fabuła książki bardzo przypadła mi do gustu. Historia teraźniejsza, życie Eriki, Patrika i ich małej córeczki, przeplata się płynnie z retrospekcjami z czasów II wony światowej. Wszystko jest spójne i na miejscu. Nie jest to typowy kryminał. Jest to także przejmująca historia o przyjaźni, miłości, lojalności, rodzinie i prawdzie. Pokazuje, co można zrobić w imię tych wartości i że to nie zawsze jest dobre i szlachetne.
Jak na razie "Niemiecki bękart" zdecydowanie umieszczam na perwszym miejscu w rankingu powieści pani Läckberg. Piątka z plusem
Sardegna

Stos majowy cz.2


posted by Sardegna on

8 comments

Przedstawiam moje kolejne majowe zdobycze. Jestem z nich bardzo zadowolona. A to dlatego, że większość pochodzi z Podaja. A wszyscy narzekają jak to na Podaju źle. A tu proszę: same ciekawostki (w każdym razie jak dla mnie)


1. "Rok 1984" G. Orwell
2. "Pan i władca na krańcu świata" P. O'Brian
3. "Sezon na panny młode" C. Brockway
4. "Krótko mówiąc" J. Archer
5. "Sługa kości" A. Rice - wszystkie z Podaja i to w bardzo dobrym stanie
6. "Zimowe zjawy" K. Mosse - a to nagroda za punkty z pewnego serwisu
7. "Niemiecki bękart" C. Lackberg - z biblioteki


Ekhmm.... pierwsze trzy pochodzą z Tesco...Iza to przewidziała... ale cóż mogłam na to poradzić, jeśli powyższe książki miały powalającą cenę 2,49 zł!!! No pytam się jak mogłam wyjść z pustymi rękami? Toż to grzech zostawić je na półce.
A swoją drogą, stojąc przy kasie w Tesco z moimi skrzatami: Anią, która właśnie rozsypała Tik Taki i Jasiem, który miał już dość leżenia w wózku i głośno to oznajmiał, pani w kasie spojrzała na mnie z politowaniem i rzekła: "a pani to jeszcze ma czas na czytanie?". Chyba mi nie uwierzyła, kiedy powiedziałam: "tak"
A do Tesco muszę jeszcze zajść, i przeszukać dobrze półki, a jak coś znajdę to umieszczę w następnym stosie.

1. "Przepaść" N. Evans
2. "Zielona mila" S. King
3. "Dolores Claiborne" S. King
4. "Toksyczne związki rodzaju męskiego" M.Papathanasopulu
5. "Raj" D.Barthelme
6. "Cień Poego" M. Pearl
7. "Zamiana miejsc" J. Green - poza pierwszą trójką, reszta z Podaja

A na koniec rarytas! Moja druga już wygrana, tym razem  w konkursie u Izuś z Zakurzonej półki. A książka - cudo - bo z autografem autorki:



Bardzo dziękuję Izie i Wydawnictwu Otwarte za zorganizowanie konkursu i szczęśliwą rękę w losowaniu :)
Moje wrażenia po lekturze już wkrótce.
Aha, no i pochwalę się kolejną nawiązaną współpracą, tym razem z wydawnictwem
Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego dnia
  Sardegna

"Wyjątkowo wrena ceremonia" Tomasz Bochiński


posted by Sardegna on , , , , ,

3 comments

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 365
Moja ocena: 4/6

Zaintrygował mnie następujący opis:
"Grabarstwo to zajęcie nudne i niemiłe; robota brudna i niewdzięczna. Grabarz jest osobnikiem prostackim, ciągle w dym pijanym, o wątpliwej moralności... Liczyć na takiego nie sposób. Co jednak czynić, jeżeli umarli nie chcą leżeć spokojnie w wygodnych mogiłach i wracają do świata żywych pod postacią wampirów, upiorów i ghuli?" tekst z okładki, Wydawnictwo Fabryka Słów.

Zabierając się za powyższą książkę, po przeczytaniu, jakże zachęcającego opisu, spodziewałam się historii rodem z Jakuba Wędrowycza: zabawnych, rubasznych, które czyta się jednym tchem.  I po części takowe dostałam. A dlaczego po części - zaraz wyjaśnię.

Powyższa książka podzielona jest na 6 opowiadań. Pierwsze cztery, prezentują niezwykłe historie grabarza Elizabediatha Moncka. Pozostałe dwa stanowią osobne historie.
Monck jest osobą bardzo zaangażowaną w swą wykonywana profesję. Ma też niezwykłą w swej dziedzinie, wiedzę i umiejętności. Bo wbrew oczekiwaniom, grabarz nie tylko grzebie zmarłych, ale musi znać się także na różnych rytuałach, ceremoniach i obrządkach pogrzebowych. Oczywiście w swym fachu czyhają na niego różne niebezpieczeństwa: wampiry czy inni nieumarli, którzy pragną przechytrzyć Moncka i powrócić do świata żywych. W niebezpiecznych przygodach, bohaterowi towarzyszy Dalambert. Mimo, że jest on teoretycznie największym wrogiem grabarza - hieną cmentarną, plądrującym groby w poszukiwaniu co potrzebniejszych elementów,  stanowi dla Moncka nieocenioną pomoc w sytuacjach kryzysowych. Ważną postacią jest także Francine, piękna córka Dalamberta, która wprowadzi w życie Elizabediatha sporo zamieszania.
I tak na przykład, Monck musi rozwiązać tajemnicę nadmiaru trumien i znajdujących się w nich ciał, pochowanych w grobowcach na rodzimym cmentarzu. Musi zmierzyć się z przeprowadzeniem niezwykle trudnego ceremoniału pogrzebowego, Ang-Hare, na życzenie starego rodu Drago. Oraz wybawić z opresji pewna damę. A w tym przypadku może mieć do czynnienia z groźnym wampirem.

Więc tak: pierwsze cztery opowiadania są całkiem miłe w odbiorze, lekkie, zabawne, Monck to Wędrowycz na pewno nie jest, ale sympatią można do niego zapałać.

Natomiast pozostałe dwa opowiadania są osobnymi historiami. Opisują wydarzenia wojenne, rozgrywające się w czasie i rzeczywistości, w której żyje Monck. Ale jego osoby, ani jego towarzyszy w nich nie znajdziemy. Spotkałam się z opiniami, że owe opowiadania są bardziej interesujące od przygód grabarza. Jeśli chodzi o mnie, to tak nie jest. Oba przeczytałam, ale nie zapadły mi w pamięć. Więc jak dla mnie, książka kończy się na opowiadaniu czwartym. Polecam miłośnikom lekkiej fantastyki, albo jako odstresowywacz między poważniejszymi lekturami.
Sardegna

"Szelmostwa Niegrzecznej Dziewczynki" Mario Vargas Llosa


posted by Sardegna on , , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 380
Moja ocena: 6/6

Na początek powiem tak: cokolwiek napiszę w komentarzu do powyższej książki, będzie chyba zbyt banalne. Jest to po prostu nadzwyczajna książka. Tyle tytułem wstępu.

Jest to dla mnie pierwsze spotkanie z literaturą Llosy. Nie mam żadnego porównania z innymi jego powieściami, na tle których podobno "Szelmostwa..." wypadają słabo.
Dla mnie ta książka jest po prostu porywająca. Historia miłości, o której można wiele powiedzieć, ale na pewno nie to, że jest romantyczna. Trudna, to za mało powiedziane. Narkotyk, uzależnienie, choroba. Do takich określeń można porównać uczucia, jakim Ricardo darzył Niegrzeczną Dziewczynkę.
W sumie nie napisałam nic odkrywczego, wszystko to jakieś takie...banalne. Spróbuję jeszcze raz.

Historia zaczyna się bardzo niewinnie. Ricardo, młody Peruwiańczyk, zakochuje się młodzieńczą miłością w swej rówieśniczce Chilijce - Lily. Dziewczyna jest niezwykle piękna, egzotyczna, ale i tajemnicza. Stanowi obiekt pożądania wielu mężczyzn, ale bliższe relacje nawiązuje tylko z Ricardo. Nie można tu mówić o miłości. Raczej o przyjaźni i chęci spędzania wspólnego czasu. Sielankę Ricarda przerywa wyjście na jaw kłamstwa Lily, dotyczącego jej pochodzenia. Zostaje ona odsunięta od życia towarzyskiego a wkrótce potem, znika z życia Ricarda. Pojawi się w nim ponownie, za parę lat, kiedy mężczyzna będzie się tego najmniej spodziewał.
To brzmi jak początek jakiegoś przeciętnego romansu. Jeszcze raz.

Niegrzeczna Dziewczynka to kobieta demon. Prawdziwa Femme fatale. Bo jak inaczej nazwać kobietę, która przez 40 lat, zwodzi, beznadziejnie zakochanego w niej mężczyznę. Urządza rozstania i powroty z regularnością co paru lat. Bezczelnie oczekuje dowodów miłości i zapewnień wierności swojego kochanka. Urządza sceny zazdrości, bezceremonialnie prosi o pomoc. I otrzymuje to wszystko, a nawet więcej, od mężczyzny zakochanego w niej po uszy. Nie dając mu nic w zamian. Można powiedzieć, że mężczyzna ten jest strasznie naiwny i głupi, że godzi się na takie upokorzenia i zniewagi, pozwala sobą pomiatać i traktować się przedmiotowo. Oczywiście to wszystko prawda. Więc gdzie tu nadzwyczajność tej historii miłosnej?

I tak jak zaznaczyłam na początku: wszystko co napiszę nie odda niezwykłości tej książki.
Związek Ricarda i Niegrzecznej Dziewczynki jest tak złożony, że jakikolwiek opis nie przedstawi ich wzajemnej relacji. Tyle samo w niej oddania, wierności, zdrady, przyjaźni, wrogości, szacunku, szczerości, kłamstwa, tęsknoty, prawdy, ucieczki, powrotów, skromności, rozpusty, tyle samo czystej miłości co wielkiej nienawiści.
"Wielką miłość od nienawiści dzieli cienka linia" i w tym przypadku sami nie wiemy, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie. Co przyciąga tych dwoje do siebie? Co jest prawdą a co fikcją? Jaka jest granica cierpienia z miłości i dla miłości? Ile można dla ukochanej osoby poświęcić? I czy warto się poświęcić.

Książka zajmie jedno z honorowych miejsc na mojej półce i w rankingu czytelniczym też. Wywarła na mnie bardzo duże wrażenie. Będę ją jeszcze spokojnie "trawić" przez kilka następnych dni. Koniecznie muszę sięgnąć po inne powieści autora. Bo jeśli ta jest najsłabsza, to aż boję się co znajdę w pozostałych!
Sardegna

"Martwy aż do zmroku" Charlaine Harris


posted by Sardegna on , , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 386
Moja ocena: 2/6

O powyższej książce wiele się słyszy. A zwłaszcza teraz, kiedy emitowany jest serial nakręcony na jej podstawie. Chociaż ja podeszłam do niej "na czysto". Serial "Czysta krew" jest mi znany tylko z tytułu. Wiem, że bohaterowie to wampiry i tyle. W bibliotece widziałam inne części tej serii, ale postanowiłam zacząć od powyższej. Wymieniłam się na Podaju i zaczęłam czytać. I niestety, dla mnie "Martwy aż do zmroku" to wielka porażka.

Najpierw może o moim stosunku do książek i filmów o wampirach. Więc tak:
1. "Wywiad z wampirem" to dla mnie klasyka. Film w czołówce moich ulubionych. Książkę mam na półce ale jeszcze nie przeczytałam.
2. Najbardziej znana wampirza seria "Zmierzch" całkiem mi się podobała. Ale traktuję ją jako lekką powieść dla młodzieży. Czyta się ją szybko, łatwo i przyjemnie. Wątek miłosny trochę naciągany, Bella irytująca, Edward zbyt idealny, Jacob przystojny i umięśniony. Ale wszystko to nie przeszkadza w odbiorze. Bardzo miła lektura.
3. Seria "Pamiętniki wampirów" - powiem szczerze, że przeczytałam tyko pierwszy tom "Przebudzenie" i niezbyt mi się podobał. Ale serial moim zdaniem jest w porządku, mroczny, trzymający w napięciu. Te wszystkie klątwy,  kamienie księżycowe, tajemnice - to nic, ze wszystko już było, łącznie z wilkołakami. Ale oczekiwałam z niecierpliwością na każdy kolejny odcinek i żałuję, że znowu trzeba odczekać swoje przed kolejnym sezonem. Dobry brat wprawdzie strasznie irytujący, ale za to brat zły ... mmmmniam
4. Jeśli chodzi o świat wampirów, to dla mnie liczy się właściwie tylko filmowa seria "Underworld".
Nie pogardzę tez serią "Blade". Ale wampiry kojarzą mi się z takim tematem, a nawet jeśli występuje gdzies po drodze wątek miłosny, to nie jest to sielanka, tylko walka o przetrwanie.
Oczywiście żaden ze mnie specjalista od wampirzych spraw. Nie będę dyskutować ze znawcami fantastyki i horrorów, jaki wampir, gdzie i kiedy. Po prostu to mój mały ranking.

A teraz w końcu o "Martwym aż do zmroku". Chyba spodziewałam się podczas czytania, czegoś na kształt grozy. A otrzymałam nawet nie wiem co. Mogłabym napisać powieść dla młodzieży, ale tam wszędzie seks. Romans? Niby tak ale jakiś taki...śmieszny? Horror? Zaznaczyłam taką etykietę, ale horror z tego taki jak kryminał i romans razem wzięty. Czyli żaden. Pomysł na fabułę? No niby ciekawy, bo pomiędzy ludźmi żyją sobie jakby nigdy nic, wampiry. Są trochę izolowani, ale generalnie nikt się do nich nie przyczepia (w każdym razie w opisywanym miasteczku), piją sobie syntetyczną krew, nie wadząc nikomu. W jednym z nich, Billu, zakochuje się  (bo jakże by inaczej) główna bohaterka Sookie. Dziewczyna ma dar czytania w myślach innych ludzi, przez co czuje się osamotniona. Ale poza tym, moim zdaniem, jest jakaś taka bez charakteru, a narzekanie i głupie pomysły to jej specjalność.

Inni "ludzcy" bohaterowie, to brat Sookie - erotoman i fajna babunia - która niestety po drodze ginie. Miłość rozkwita, seks uprawia się na prawo i lewo, ale sielankę musi coś zakłócić: giną dziewczyny lubiące bliskie towarzystwo wampirów, uczucia Sookie zostają wystawione na próbę, bo wszystkie morderstwa jakoś łączą się z Billem. I to by było na tyle. Akcji proszę szukać w dwudziestu ostatnich stronach.
Podobno pozostałe części są lepsze. Oby. Chociaż raczej nie planuję czytać ich w najbliższym czasie. Na serial natomiast się skuszę. Przynajmniej na kilka odcinków. Muszę sprawdzić o co tyle hałasu.
Sardegna

"Zabójcze powietrze" Andrew Taylor


posted by Sardegna on , , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 300
Moja ocena: 4/6

Opis na okładce tej książki jest dość rozbudowany. Mnie szczególnie zainteresował ten fragment:
"Książka w mistrzowski sposób oddaje duszną atmosferę i podwójną moralność lat pięćdziesiątych, kiedy to pod pozorami przyzwoitości kryły się towarzyskie i seksualne zahamowania. Taylor jest wspaniałym pisarzem. Pisze z przejęciem i inteligencją, a rozwiązanie zagadki przejmuje czytelnika dreszczem."
"The Times"

Po przeczytaniu, stwierdzam, że jak najbardziej zgadzam się z częścią pierwszą tej wypowiedzi. Mianowicie, pierwsze co nasuwa się czytelnikowi po przeczytaniu kilku stron to "duszność". Wynika ona prawdopodobnie z opisów sennego miasteczka Lydmouth, mieszczącego się gdzieś na granicy Anglii i Walii. Rzecz dzieje się w listopadzie, więc panuje tu wszechobecna plucha i szarość. Nawet okładka przedstawiająca samotne drzewo w mglisty, jesienny poranek, potwierdza to wrażenie. Miasteczko jest niewielkie, przytłacza mieszkańców swoją codziennością i świadomością, że nic ciekawego się już w ich życiu nie wydarzy. Ludzie nie szukają więc atrakcji, żyją swoim życiem, nie bardzo wiedząc jak je zmienić. Wolą żyć utartymi schematami, niż zaryzykować, poświęcają w ten sposób swoje osobiste szczęście.

I właśnie w tym miejscu, pewnego dnia przy rozbiórce starych zabudowań, robotnicy znajdują szkielet noworodka. A wraz z nim małą, srebrną broszkę. To wydarzenie zaburzy senną równowagę miasteczka. A co za tym idzie, zmusi niektórych mieszkańców do zastanowienia się, co jest w ich życiu ważne.

W powieści, właściwie wszystkie postaci są jednakowo ważne. Zarówno komisarz Thornhill, prowadzący śledztwo, jego żona Edith, stary major Harcutt, znawca historii Lydmouth, jego córka Antonia, dziennikarka Jill Francis, która przybyła do miasteczka aby otrząsnąć się z osobistej tragedii, przyjaciele Jill - Charlotte i Philip, miejscowy rozrabiaka Charlie Meague, jego schorowana matka, gangster Carn, wścibska sąsiadka pani Halleran, doktor Bayswater. Wszystkie te osoby muszą zmierzyć się ze swoją przeszłością. Niektórzy w związku z tym, będą musieli uporać się z własnymi demonami, a inni popełnią niewybaczalne czyny.

Co do drugiej części komentarza z okładki: "rozwiązanie zagadki przejmuje czytelnika dreszczem". Tutaj muszę się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Zakończenie jest bardzo przewidywalne i właściwie już w połowie książki wiadomo o co chodzi. Nie znaczy to, że książka jest nudna. Ale raczej nie kwalifikuje się do etykiety - kryminał. Dla mnie to raczej powieść obyczajowa. Dlatego, jeśli ktoś planuje sięgnąć po tą książkę, oczekując trzymającej w napięciu akcji i zaskakującego rozwiązania zagadki kryminalnej, może się zawieść. Jeśli ktoś szuka zabójczego klimatu małej mieściny i skomplikowanych relacji międzyludzkich, to jak najbardziej polecam.
Sardegna

Stos majowy cz.1


posted by Sardegna on

7 comments

Przedstawiam moje pierwsze majowe stosy:


Wszystkie tytuły, poza "Kwiatem pustyni" mam z Podaja.
1. "Zabójcze powietrze" A. Taylor - przeczytane, komentarz wkrótce
2. "Martwy aż do zmroku" C. Harris - obecnie czytam
3. "Dziennik szalonej narzeczonej" L. Wolf
4. "Złoto pustyni" S. Drake - kontynuacja powieści "Klątwa", do której komentarz znajduje się TUTAJ
5. "Znak" J. Pinter
6. "Zycie Pi" Y. Martel - w końcu zdobyte
7. "Kwiat pustyni" to nagroda w wygrywajce


A tutaj się kłania mój ulubiony targ staroci. Czy jak powiem, że mam cały ten stosik za 10 zł, to ktoś mi uwierzy?!  A "Rodzina Połanieckich" zakupiona pod wpływem Izy


1. "Dziki tymianek" R. Pilcher
2. "Małe zbrodnie małżeńśkie" E. E. Schmitt - komentarz TUTAJ
3. "Władca much" W. Golding - również oczekiwana
4. "Dom Klaudyny" Colette - nie miałam pojęcia, że takowa część istnieje
5. "Aleja słoneczna" T. Brussing
6. "Krawędź żelaza" tom II M. Zamboch

Pierwsze 4 książki pochodzą z targu staroci, a pozostałe dwie z wymiany.
Chciałam też pochwalić się wiadomością, iż udało mi się nawiązać pierwszą współpracę: z księgarnią MATRAS, i jestem z tego powodu bardzo zadowolona. Pozdrawiam Wszystkich i życzę spokojnego wieczoru.
Sardegna

Wyniki wygrywajki "Kot który czytał wspak"


posted by Sardegna on

5 comments

Oto relacja z wyłonienia zwycięzcy, do którego powędruje książka L.J. Braun "Kot który czytał wspak". Do mojej wygrywajki zgłosiło się 8 osób.

Anusia, bardzo przejęta nową rolą, wybrała zwycięzcę

Książkę wygrywa:

 
HORDUBAL Gratuluję i proszę o wiadomość z adresem, na który mam przesłać książkę, na maila: sardegna@poczta.onet.eu
Dziękuję wszystkim za udział i odwiedziny mojej strony

  Sardegna

"Klątwa" Shannon Drake


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 384
Moja ocena: 4/6


Miałam ochotę na jakiś niezobowiązujący romans z ciekawą historią w tle. Ależ to zabrzmiało!  Sięgnęłam po „Klątwę” Shannon Drake. I jestem bardzo z rezultatu zadowolona. Historię miłosną otrzymałam, a i tajemnica egipskiej klątwy w tle, mnie nie zawiodła. 
Camille Montgomery pracuje w Muzeum i zajmuje się katalogowaniem eksponatów pochodzących ze starożytnego Egiptu. Przez porywcze zachowanie swojego opiekuna Tristana, poznaje tajemniczego i groźnego hrabiego Stirling. Jest on postrachem okolicznej ludności, ze względu na swój gwałtowny charakter oraz oszpeconą podczas wojny twarz, którą ukrywa za zwierzęcą maską. Hrabiego otacza aura tajemnicy, która związana jest ze śmiercią jego rodziców.  Zginęli oni od ukąszenia kobry, w trakcie prac odkrywczych, a dla otoczenia stało się jasne, że padli ofiarami starożytnej klątwy. 
Kiedy hrabia dowiaduje się, że Camille jest pracownikiem muzeum, postanawia prosić ją o pomoc w znalezieniu dowodów na to, że rodziców nie zabiła żadna klątwa, tylko człowiek. Camille angażuje się w historię, nie zdając sobie sprawy, że czyha na nią niebezpieczeństwo. I to ze strony osoby, której bezgranicznie zaufała.
Jest to bez wątpienia fajna i lekka opowieść na wieczór.Wszystkiego jest akurat. Nie ma przesytu historii miłosnej, wątek kryminalny może nie jest górnych lotów, ale jest całkiem spójny. Jeśli ktoś nie ma co zrobić z wolnym popołudniem, można przeczytać.

Książka została wydana w bardzo fajnej serii New York Times Bestselling Authors, wydawnictwa Mira Harlequin. Próbuję ową serię skompletować, gdyż bardzo przypadło mi do gustu jej piękne wydanie. Poza powieścią historyczną, na serię składa się thriller, powieść obyczajowa, sensacja, romans, paranormal i powieść psychologiczna. 
Czasami tak już mam, że czuję potrzebę posiadania całej serii jakiegoś cyklu. 
Moim priorytetem jest seria Kolekcja "Gazety Wyborczej" XX wiek, ale też Lato z Kryminałem serii Polityka czy powyższe New York Times Bestselling Authors. Nie wspomnę o serii Pi Albatrosa. Niektóre książki mają takie piekne wydania... ach rozmarzyłam się. Życzę wszystkim miłego dnia
Sardegna

"Małe zbrodnie małżeńskie" Eric - Emmanuel Schmitt


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 97
Moja ocena: 5/6

Pierwsze, co kojarzy mi się z powyższym autorem jest zdanie: "krótko a treściwie". Do tej pory miałam wprawdzie okazję zapoznać się tylko z opowiadaniem "Dziecko Noego", a "Małe zbrodnie małżeńskie" są drugą książką Schmitta, jaką przeczytałam. Może się mylę co do pozostałych jego powieści, ale te, z którymi miałam styczność, są właśnie takie: krótkie a naładowane po brzegi treścią.

Tematyka dość trudna - problemy małżeńskie - dotyczy to wielu z nas, bez względu na staż małżeński.
Co może wydarzyć się pomiędzy małżonkami po 15 latach wspólnego życia? Pomyśleć można, że nic ciekawego. Bo przecież znamy partnera jak siebie samego, niczym szczególnym nas nie może zaskoczyć. Otacza nas wszechobecna proza codzienności...

Schmitt pokazuje, że właśnie może się coś szczególnego wydarzyć. Coś, co spowoduje, że małżonkowie zastanowią się czy to co ich łączy to prawdziwa miłość czy tylko przyzwyczajenie. Coś, co sprawi, że życie we dwoje już nigdy nie będzie nudne i przewidywalne. Coś, co odkryje prawdziwe emocje i prawdę o wspólnym życiu. W rezultacie, nic nie zostanie przemilczane, nic nie zostanie odłożone na później. Małżonkowie staną się sobie bliscy jak nigdy przedtem, zdolni do pokonania wszelkich trudności.

Schmitt ową historię opisał w formie dramatu. Ale czytelnikowi nie przeszkadza to w odbiorze, wręcz przeciwnie, nadaje historii więcej mocy. Na mnie, ta parudziesięciu stronicowa książka, wywarła ogromne wrażenie. Jest w niej zawarta mądrość i szczerość dotycząca miłości i więzi między małżonkami, jakiej można doszukiwać się w najgrubszych poradnikach. Na prawdę bardzo wartościowa książka, którą polecam nie tylko zainteresowanym powyższymi relacjami.
Sardegna

"Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski


posted by Sardegna on , , , , ,

12 comments


Wydawnictwo: Bernardinum
Liczba stron: 260
Moja ocena: 6/6

Na początku muszę stwierdzić, że książka jakiś czas temu strasznie mnie prześladowała. Ale wbrew pozorom, wcale nie było to pozytywne "prześladowanie". Gdzie tylko nie spojrzałam tam Gringo. Wszyscy go poszukują, wręcz pragną mieć! Na Podaju - co wymiana, to Gringo.W jakiś czasopismach - polecana książka - Gringo. Na Biblionetce - wysokie noty - Gringo. Co jest? - myślę sobie.Co jest takiego w tej książce, że tak wielu przypadła do gustu? Za Panem Cejrowskim nie przepadam, a Jego programy w TV omijam szerokim łukiem. Tematyka dżungli i jej tajemnic, mnie jakoś nie fascynuje. Czytałam niedawno "Zielone piekło w Gujanie" R. Maufrais, i powiem szczerze poza paroma sytuacjami, wynudziłam się strasznie. Nie żebym była jakimś przeciwnikiem przyrody i Matki Ziemi. Po prostu książki podróżnicze to nie moja działka.
Postanowiłam Gringo nie szukać. Ale gdy pojawiła się na portalu Giełda Mamy, pobrałam, z myślą, że kiedyś może przeczytam.
No i oczywiście nie wytrzymałam długo. Co to za kniga? Musiałam ocenić sama.

I tak oto niestety (albo raczej stety) stałam się kolejną fanką pióra Pana Cejrowskiego.
Autor w swej książce zabiera nas w najdalsze i najdziksze zakątki świata. I tak wędrujemy do dzikich indiańskich plemion (które nigdy nie widziały białego człowieka), przemierzamy kraje Ameryki Środkowej (Honduras, Belize, Gwatemala, Salwador), przeżywamy wyprawę dookoła Karaibów, odkrywamy biegun dżungli. Każda wyprawa jest wielką niewiadomą dla autora, pełną niebezpieczeństw, zarówno ze strony dzikiej przyrody, jak i ze strony człowieka. Podróżnik musi przekonać do siebie nie tylko najdziksze plemiona Indian, ale też żołnierzy armii i bojówek oraz urzędników państwowych, którzy nie lubią Gringo wałęsających się na ich terenie.

Książka jest świetna. Wciągająca, napisana przystępnym, potocznym językiem, z humorem, dystansem i wielką mądrością. Zawiera doskonałe komentarze i przypisy autora i tłumacza do tekstu. Niektóre zabawne inne pouczające. Po niektórych podrozdziałach można znaleźć morał opowiedzianej historii. Stanowi on ciekawe uzupełnienie przeczytanej treści.
Autor ma niesamowitą zdolność opowiadania własnych historii. Prezentuje nam tajemniczy świat przyrody w taki sposób, że czytelnik ma ochotę wybrać się w taką fascynującą przygodę. Oczywiście nie zważając na wszelkie niebezpieczeństwa, typu: tropikalne choroby, piranie, anakondy, jadowite węże, żaby o toksycznej skórze, mrówki giganty czy grupy buntowników.
Po lekturze, aż trudno mi uwierzyć, że takie niesamowite historie przydarzyły się jednemu człowiekowi. Świetna opowieść, z czystym sumieniem polecam.
Dodatkowo, książka opatrzona jest oryginalnymi zdjęciami autora, co stanowi fajne jej uzupełnienie.
Sardegna

"Kot, który jadał wełnę" L. J.Braun i KONKURS


posted by Sardegna on , , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: Elipsa
Liczba stron: 188
Moja ocena: 4/6

"Kot, który jadał wełnę" to druga część kociej serii. Tym razem dziennikarz  Jim Qwilleran, zostaje "awansowany" i przenosi się z działu zajmującego się sztuką, na dział wnętrzarski. Ponieważ nie ma pojęcia o wystroju wnętrz i tajemniczych kolorach typu: zieleń groszkowa, odcień roqueforta, barwa pumperniklu, tonacja karmelu czy awokado, oraz musi znaleźć odpowiedź na równie tajemnicze pytania: "jakie kolory trzeba zmieszać, żeby postał różowy błękit" albo "gdzie można kupić krzesło zaprojektowane w duchu duńskiego wzornictwa, wykonane w Japonii",  jego nowe zajęcie przysparza mu masę kłopotów.
Dodatkowo, w ekskluzywnym domu, o którym pisze swój pierwszy artykuł, dochodzi do kradzieży drogocennych przedmiotów i śmierci żony właściciela. Nie dziwi zatem fakt, że Qwilleran, popada w zniechęcenie a humor poprawia mu tylko jego niezwykły koci kompan Koko. Dziennikarz postanawia też rozprawić się z samotnością dojrzałego mężczyzny i zaczyna spotykać się, z poznaną na służbowym przyjęciu, Cokey. Okazuje się jednak, że kobieta nie jest do końca z nim szczera, a Koko nie akceptuje rywalki w towarzystwie swego pana.
Oczywiście niezwykli partnerzy rozwiązują detektywistyczną zagadkę, a związek z tym ma pewna wełna...
Kolejna zaliczona kocia część, zostawia we mnie pozytywne odczucia co do całej serii.

A teraz zabawa:
Ponieważ posiadam dodatkowy egzemplarz pierwszej części: "Kot, który czytał wspak", (mój komentarz do tej książki znajduje się TUTAJ)

chętnie podzielę się z osobą, która zechce zapoznać się z przygodami Koko i Qwillerana. Wystarczy zamieścić pod tym postem komentarz. Jeżeli poinformujecie o tym na Waszych blogach będzie mi miło. Osoby nieposiadające bloga - wystarczy podaj nick i adres mailowy. Zabawa trwa do 17 maja. Pozdrawiam serdecznie.
Sardegna

Stos kwietniowy cz. 2


posted by Sardegna on

9 comments

Przedstawiam moje dalsze kwietniowe zdobycze:


Seria 3 części "Talizmanu z nefrytu" J. Freches 
"Dobra żona" E. Buchan
"Pij, graj, używaj" A, Gotlieb - wszystkie z Podaja


"Ta druga" J. Fielding z Giełdy Mamy
"Pokuta" i "Inkwizytor" z Tesco za 5 zł każda-a miałam iść tylko po pieluszki
"Morderca bez twarzy" Mankel i "Śmierć i trochę miłości" A. Marinna - z Matrasa po 4,9 zł każda


"Heroina" Sara Gran - upolowane na Podaju
"Diabeł ubiera się u Prady" - też z Podaja ale z wymiany - długo poszukiwana książka 
"Kaznodzieja" Camilla Lackberg - z biblioteki  
"Gringo wśród dzikich plemion" z Giełdy Mamy 
"Cień wiatru" - też z powyższej Giełdy - strasznie mnie cieszy ta zdobycz! I to w idealnym stanie


Miks z wymiany - najbardziej mnie cieszy Salvador Dali, a Faraon kupiony za 1 zł

Chciałam też się pochwalić faktem, iż wygrałam coś po raz pierwszy w konkursie blogowym, na stronie Moje podroze czyli z dziennika grafomanki w srednim wieku. Nagrodą jest książka "Kwiat pustyni" Waris Dirie, za którą serdecznie dziękuję.

Książkę tą czytałam wprawdzie już dość dawno temu. Ale pamiętam jakie wrażenie na mnie wywarła. Mimo, że kolejno czytałam podobne historie min. "Okaleczoną" Khady, to historia Waris jest dla mnie manifestem obrzezanych afrykańskich kobiet. A książkę miło mi będzie dołączyć do domowej biblioteczki. 
Sardegna

"Kaznodzieja" Camilla Läckberg


posted by Sardegna on , , , , ,

11 comments

Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 438
Moja ocena : 5/6

Drugą część Czarnej Serii Camilli Läckberg, mój małżonek przytaszczył z biblioteki. Stwierdzam, że w kwestii przynoszenia książek z biblioteki, ma jeszcze mniej silnej woli ode mnie. W związku z tym, że ja nie czytałam jeszcze części pierwszej - "Księżniczki z lodu", zastanawiałam się czy takie czytanie ma sens. Zależało mi na tym, żeby "Księżniczka..." była zamkniętą historią i mogłabym przeczytać "Kaznodzieję" na "czysto". Tak też się stało.

Akcja powieści rozgrywa się w Fjällbace, małej miejscowości na wybrzeżu Szwecji. Główna postać to komisarz Patrik Hedström, który próbuje rozwiązać sprawę morderstwa młodej dziewczyny, znalezionej w Wąwozie Królewskim. Sprawa okazuje się bardziej tajemnicza, kiedy pod zwłokami, policjanci znajdują dwa szkielety, zaginionych przed dwudziestu pięciu laty kobiet. Patrik z pomocą swoich kolegów z komisariatu (na szczególną uwagę zasługuje Ernst) próbują rozwikłać tajemnicę. Czasu na nie zostaje im za dużo, gdyż w miasteczku porwana zostaje kolejna dziewczyna. Ślady zbrodni sprzed lat, prowadzą Patrika do posiadłości specyficznej rodziny Hultów, której członkowie są potomkami kaznodziei Ephraima. W ten sposób zostaną odkryte tajemnice, nie tylko dotyczące zabójstwa młodych kobiet.

Moje pierwsze wrażenie po lekturze było następujące: fajne, ale już kiedyś czytałam coś podobnego. I nie mówię tutaj o trylogii Larssona, tylko raczej o Anne Holt. Oczywiście to tylko moja opinia, ale "Kaznodzieja" strasznie kojarzył mi się z powieścią "To co moje". Co nie znaczy, że powieść mi się nie podobała. Fabuła bardzo mnie wciągnęła, intryga była przemyślana a zakończenie też jak najbardziej z historią spójne (czego do końca nie mogę powiedzieć o "To co moje"). Fajny kryminał z serii skandynawskich. Myślę, że jak będę miała okazję, na pewno sięgnę po kolejne części sagi Pani Läckberg.

Podsumuję przy okazji miesiąc kwiecień, w moim osobistym czytelniczym wyzwaniu przeczytałam:

1. "Cztery życia wierzby" Shan Sa - ocena 4
2. "Cukiernia pod Amorem tom II Cieślakowie" - ocena 6
3. "Kot, który czytał wspak" Lillian Jackson Braun - ocena 4
4. "Pij, graj, używaj" Andrew Gotlieb - ocena 3
5. "Narrenturm" Andrzej Sapkowski - ocena 3
6. "Wodospad" Carla Neggers - ocena 3
7. "Kaznodzieja" Camilla Läckberg  - ocena 5

Miesiąc ten uważam za nienajgorszy, oczywiście mogło być lepiej ale w stosunku do zeszłego roku i tak jestem na razie o 1 książkę do przodu. Pozdrawiam i życzę miłego majowego wypoczynku.

Sardegna