Stos grudniowy, ostatni w tym roku i Wesołych Świąt dla Wszystkich!


posted by Sardegna on

15 comments

Świąteczny czas zbliża się pełną parą. U mnie przygotowania świąteczne poszły nawet bardzo sprawnie. Jutro ostatnie poprawki i można świętować! Mam w planach wielkie nicnierobienie. Oczywiście nie mówię tu o czytaniu, gdyż temu mam zamiar poświęcić nieco czasu.
A dziś chciałam jeszcze przedstawić mój drugi grudniowy stos. Będzie on już ostatnim w tym roku.

Stosik składa się głównie z zdobyczy Podajowych ("Lato w Toskanii", "Chronolity", "Intruz", "Widmopis" i "Mistrz" ) oraz z Giełdy Mamy ("Portrety na porcelanie", "4 blondynki" i "Stan podgorączkowy"). Jeden jest także egzemplarz recenzyjny, otrzymany od Wydawnictwa Kojro i Pani Bożeny ("Miecz")



Trzeci mini stosik przedstawia nagrody, jakie udało mi się wygrać w losowaniach blogowych:
"Obiecaj mi" u Sylvii
"Inne okręty' u Violet i Martycji
Bardzo dziękuję Dziewczyny


Na koniec chciałam złożyć wszystkim świąteczne życzenia:

Niech ta Gwiazdka Betlejemska,
która świeci tuż po zmroku,
da Wam pokój oraz szczęście
w nadchodzącym Nowym Roku

Wesołych Świąt dla wszystkich!
Sardegna

"Sześć sekund" Rick Mofina


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 416
Moja ocena : 5/6

"Sześć sekund" to emocjonujący i trzymający w napięciu do ostatniej strony, thriller. Historia trzech, niezwiązanych ze sobą osób, stanowi zrąb fabuły.
I tak, poznajemy Samarę, angielską pielęgniarkę, której zamaskowani najemnicy, w czasie działań zbrojnych w Iraku, brutalnie zamordowali męża i syna.
Kolejno, przedstawiona zostaje nam Maggie Conlin, której mąż, przykładny ojciec, porywa ze szkoły ich syna i znika wraz z nim na wiele miesięcy.
Trzecią postacią jest Daniel, kanadyjski policjant, który nie może otrząsnąć się po tragicznej śmierci swojej żony.
Co łączy te osoby? Ano, wydarzenie, które może odmienić bieg historii. Ale po kolei...

Historia tych trzech postaci przedstawiona jest w powieści równolegle. Możemy śledzić batalię zrozpaczonej matki, która za wszelką cenę pragnie odzyskać syna. Posuwa się do różnych niekonwencjonalnych metod poszukiwań, ale przełomem w jej działaniach będzie spotkanie z pewnym kanadyjskim detektywem.
Będziemy mogli obserwować przemianę Samary. Z szczęśliwej spełnionej kobiety, stanie się ona żądną zemsty, wojowniczką. Będzie miała do zrealizowania trudną misję, a pomagać jej będzie w tym ... synek Maggie.
Będziemy też świadkami prowadzenia dochodzenia, dotyczącego nieszczęśliwego, śmiertelnego wypadku kanadyjskiej rodziny Tarverów. Daniel zaangażuje się w dochodzenie osobiście, a skłoni go do tego fakt, iż na jego rękach umarła najmłodsza córeczka Traverów. Przed śmiercią dziewczynka powiedziała swemu wybawcy dziwne zdanie, które świadczy o tym, iż śmierć rodziny nie była przypadkowa.
Daniel próbuje dociec prawdy, w odkryciu której istotną rolę zdaje się pełnić zaginiony laptop ojca - Raya Travera.

Sytuacje, w których znaleźli się bohaterowie, prowadzą ich do siebie. W niedługim czasie, ich losy splotą się ze sobą, a stanie się to w wyjątkowo ważnej dla kraju chwili.  Czas będzie upływał zdecydowanie za szybko, a kulminacja wydarzeń nastąpi w tytułowych sześciu sekundach.

Książka jest świetnym thrillerem. Posiada wszystkie cechy dobrej powieści. Akcja toczy się wartko, napięcie jest utrzymywane do ostatniej strony. Powieść wciąga i nie daje odetchnąć. Szczerze polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Matras, za co serdecznie dziękuję
Sardegna

"Tego lata w Zawrociu" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 224
Moja ocena : 6/6

Trudno mi będzie napisać jakiś konstruktywny komentarz do powyższej książki. A to dlatego, że jaki kolwiek by był, nie odda niesamowitego klimatu tej powieści.

Zawrocie zostało mi polecone przez osobę, która uwielbia powieści autorki. Kiedy w trakcie naszej rozmowy na tematy książkowe, wyszło na jaw, że ja nie znam pani Hanki Kowalewskiej, ani jej twórczości, seria o Zawrociu zamieszkała w mojej głowie i nie dawała mi spokoju. Na szczęście, przy następnym spotkaniu, zostałam obdarowana pożyczkami trzech części serii, a także powieścią "Julita i huśtawki". Mogłam zagłębić temat, tym bardziej ciekawy, że na BNetce powieść zdobyła bardzo wysokie noty.

I tak, w części pierwszej, miałam przyjemność poznać i odwiedzić tajemnicze domostwo, Zawrociem zwane.  Owe miejsce, to wiekowy dworek, położony w malowniczej okolicy. Otoczony pięknym ogrodem i sadem. Zawrocie zostało "osierocone" przez swoich starszych gospodarzy. Właściciel - Maurycy, zmarł wiele lat temu, a jego żona, Aleksandra, całkiem niedawno. Kobieta, przed śmiercią spisała testament i przekazała cały majątek swej wnuczce, Matyldzie.
Historia jakich wiele, powiecie.  Jednak to tylko pozory. W tej historii nic nie jest takie, jakie powinno być.

Babka Aleksandra bowiem, nie była babunią o jakiej marzą wszystkie wnuki. Była despotyczną kobietą, podporządkowującą sobie, najpierw córki a potem wnuki. Matka Matyldy, Krystyna, została wyklęta przez swoją rodzicielkę już dawno temu. Przez to Matylda nie utrzymywała kontaktu z babką. Kiedy okazało się, że spadek został przekazany właśnie jej, zdziwieniom nie było końca. 

Matylda wyrusza do Zawrocia, aby rozejrzeć się w królestwie znienawidzonej babki. Wkracza do domostwa z zamiarem sprzedaży nieruchomości. Jednak niesamowity klimat i tajemnicze otoczenie Zawrocia, wpływa na nią kojąco. Z zwichrowanej kobiety po przejściach, Matylda zmienia się w pogodzoną z losem, szczęśliwą osobę. Do tej zmiany przyczynią się głównie pamiętniki babki Aleksandry i dziadka Maurycego, w których zawarta jest cała prawda o ich życiu. Wyjdą na jaw skrywane rodzinne sekrety, które doprowadzą do rozłamu wśród bliskich. Zawrocie stanie się w rodzinie kością niezgody, a w rękach Matyldy spocznie jego los.

Powieść ma niesamowity klimat. Piękne opisy wrażeń, ulotnych chwil, uczuć i emocji, powodują, że obrazy przelatują czytelnikowi przed oczyma. Świat Zawrocia wciąga. Chce się w nim być i na równi z Matyldą odczuwać to, co czuje ona. Delikatność, to określenie chyba dobrze zobrazuje formę powieści. Książka zapada w pamięć, a czytelnik marzy, żeby w Zawrociu  zamieszkać, albo choćby odwiedzić to miejsce gościnnie i zagłębić się w jego cudowny klimat.
Tajemnica rodzinna to już ina historia. Na równi wciągająca i poruszająca. Gra na emocjach, wywołuje fale uczuć. Od nienawiści po współczucie. Kiedy już wydaje się, że wszystko jasne, druga część powieści wyprowadza nas z błędu. Znowu obdarza nas emocjami i powoduje ochotę na więcej.

Powieść polecam miłośnikom zagmatwanych historii rodzinnych oraz osobom, które szukają delikatności i ulotności w literaturze. Zawrocie pochłonie Was tak, jak pochłonęło mnie
Sardegna

Mój dzień w książkach :)


posted by Sardegna on

14 comments

Zbliża się koniec roku, który będzie obfitował w nasze podsumowania czytelnicze. U Lirael podpatrzyłam właśnie taką podsumowującą zabawę, polegającą na uzupełnieniu poniższych zdań, wyłącznie tytułami książek, przeczytanych w 2011 roku. Tytuły można opatrzyć linkami do własnych recenzji i komentarzy. Po uzupełnieniu tekstu, powstanie obraz "mojego dnia w książkach". Zdania są następujące (tekst skopiowałam ze strony Lirael):

Mój dzień w książkach  
Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

Moja wersja wygląda tak:

Zaczęłam dzień z Błękitnookim chłopcem. W drodze do pracy zobaczyłam Ogród letni i przeszłam obok Soktrates Cafe, żeby uniknąć Mistyfikacji, ale oczywiście zatrzymałam się przy Kuzynkach.
W biurze szef powiedział: Pij, graj, używaj! i zlecił mi zbadanie Zabójczego powietrza.
W czasie obiadu z Kaznodzieją, zauważyłam To co ukryte pod Wodospadem.
Potem wróciłam do swojego biurka Bez odwrotu.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Namiętnik, ponieważ mam Dziennik szalonej narzeczonej.
Przygotowując się do snu, wzięłam Nowe lektury nadobowiązkowe i uczyłam się Po nie swoich stronach łóżka, zanim powiedziałam dobranoc Wampirowi z M-3.

Jeśli ktoś ma ochotę dołączyć do zabawy, zapraszam
Sardegna

"Sokrates Cafe" Christopher Phillips


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Szafa
Liczba stron: 286
Moja ocena : 5/6

Często zaznaczam, że moje posty to nie recenzje, tylko komentarze i wrażenia po przeczytanej lekturze. Powyższa książka dostarczyła mi właśnie sporo wrażeń i przemyśleń, dlatego notatka na jej temat, nie będzie standardowa.

"Sokrates Cafe" to książka będąca połączeniem zapisu wspomnień autora, jego przemyśleń i poglądów. Christopher Phillips porzucił pracę dziennikarza i postanowił zająć się zawodowo, swoją pasją, którą była filozofia. Jako miłośnik tez Sokratesa, postanowił założyć klub miłośników filozofii i dyskusji, w którym wzbudzałby w uczestnikach pragnienie zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi na najróżniejsze z nich. Ze swoimi pomysłami wychodził do różnych grup ludzi i organizował spotkania filozoficzne, które nazwał Sokrates Cafe.

Książka jest zapisem wielu takich filozoficznych spotkań, podczas których Phillips i jego rozmówcy, próbują znaleźć odpowiedzi na pytania: czym jest przyjaźń, miłość, co to znaczy wierzyć, co to jest dialog, jak można odkryć siebie, kim są ludzie starzy, co to znaczy czynić dobro. Oczywiście zadanych pytań i prób odpowiedzi na nie, jest bardzo wiele. Jest ich tyle, ile uczestników wzięło udział w Sokrates Cafe. Ponieważ każdy uczestnik ma inny pogląd na daną sprawę i nie boi się wyrażać swoich myśli.
Phillips na swoje spotkania zapraszał zrówno studentów filozofii i profesorów, oraz ludzi całkiem zwyczajnych, nie związanych z filozofią. Sokrates Cafe to nie elitarny klub, w którym dyskutują tylko znawcy tematu. Ważna jest chęć uczestnictwa, zadawania pytań, otwartego umysłu i odwaga do prowadzenia dyskusji. Autor organizuje spotkania w szkołach podstawowych, w domach starców, w więzieniach, kawiarniach i restauracjach oraz na uczelni. Zaprasza wszystkich chętnych, a także organizuje spotkania dla konkretnej grupy ludzi.
Opis przebiegu spotkań, przeplatany jest rozważaniami autora. Phillips przedstawia także czytelnikom, jak doszedł do etapu prowadzenia Sokrates Cafe. Jak zmieniło to jego życie osobiste i pogląd na świat.

Phillips zaraża pasją do filozofowania. Uczy dyskutowania i odrzucania strachu przed zadawaniem pytań. Pokazuje, jak można w filozofii odnaleźć własną drogę i zrobić z niej sposób na życie.
Bardzo podoba mi się forma prowadzenia zajęć Sokrates Cafe. Zazdroszczę trochę uczestnikom tej swobody wypowiedzi. Z chęcią wzięłabym udział w takim filozoficznym spotkaniu. Jednak mam wrażenie, że nie znalazłabym w sobie tyle odwagi, żeby otwarcie podjąć dyskusję. Chyba zostałabym wolnym słuchaczem. Na szczęście w takiej formie też można uczestniczyć w zajęciach.

Książka odświeża "zakurzoną", akademicką wiedzę filozoficzną. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się tematem, znajdzie w niej coś dla siebie. "Sokrates Cafe" może być poradnikiem, jak żyć w zgodzie ze sobą i ludźmi, jak nadać sens swojemu istnieniu, po prostu, jak być szczęśliwym człowiekiem .
Książkę przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, choć muszę przyznać, że zajęło mi to dość dużo czasu. Po prostu wiedzę w niej zawartą, trzeba sobie dawkować. Jeśli w świąteczny czas, macie ochotę na wartościową lekturę, która skłoni Was do przemyśleń i sięgnięcia wgłąb siebie, szczerze zachęcam.
Sardegna

Stos grudniowy cz.1


posted by Sardegna on

14 comments

W końcu mogę wstawić jakieś zdjęcia...Od rana próbuję i próbuję. Najważniejsze, że już wszystko ok i mogę zaprezentować dwa stosy grudniowe. Pierwszy z nich pochodzi w całości z targu staroci. Kupiony po okazyjnej cenie 5 zł, za wszystko, gdyż panowie wystawcy robią czystki przed zimą i wyprzedają co mają. Oto moje nabytki:


Dwie części Arsena Lupin, do mojej kolekcji. Jak uzbieram chociaż początek serii, zacznę czytać "Dzikie białko" odsłuchiwałam w formie skróconej, jako audiobook. Zobaczymy jak powieść ma się do tego, co pamiętam.


Drugi stos to same pożyczki. Saga pani Hanki Kowalewskiej o Zawrociu, już mnie zachwyca, chociaż dopiero jestem w połowie I tomu. "Koralina" już przeczytana. "Ksiądz Rafał" pożyczony od Ktryi (dziękuję bardzo
Na koniec, zostawiam sobie egzemplarz recenzyjny od Księgarni Matras i wydawnictwa Mira/Harlequin. Bardzo dziękuję za książkę


Do setki pozostało mi 6 książek. Jestem w trakcie czytania "Sokrates Cafe", "Tego lata w Zawrociu" i "Sześć sekund". Jeśli po drodze nie oszaleję, w trakcie świątecznych przygotowań, mój "setny" plan zostanie wykonany 
Sardegna

"Koralina" Neil Gaiman


posted by Sardegna on , , , , ,

11 comments

Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 167
Moja ocena : 5/6

Nie dajcie się zwieść małym rozmiarom tej książki. "Koralina" to bardzo wartościowa i treściwa powieść. Na miarę "Alicji w Krainie Czarów", Lewisa Carolla, powiedziałabym. Przeznaczona dla dzieci i młodzieży, ale myślę, że i dorośli z chęcią zagłębią się w mroczną historię Koraliny.

Dziewczynkę, o tak oryginalnym imieniu, poznajemy, gdy przeprowadza się wraz z rodzicami do olbrzymiego domu, pełnego tajemnic, nieodkrytych zakamarków i dziwnych sąsiadów. Koralina spędza ostatnie dni wakacji na poznawaniu swojego domostwa. Zwiedza olbrzymi ogród i nawiązuje znajomości, z nieco ekscentrycznymi sąsiadkami. Jednak głównie nudzi się i błąka bez celu, po opuszczonych pokojach olbrzymiej posesji. Podczas jednej ze swych wędrówek, odkrywa tajemnicze przejście do innego wymiaru. Mimo ostrzeżeń, wkracza w nieznany świat. Tam czekają na nią przerażające postaci, o oczach z guzików, które nie zamierzają wypuścić swej zdobyczy z rąk.

Historia jest rzeczywiście mroczna. Jeśli zadziałała na moją wyobraźnię, myślę, że na wyobraźnię młodszych czytelników też na pewno wpłynie. Koralina zapada w pamięć. Poza tym książeczka daje przedsmak możliwości autora, którego zdolności można podobno podziwiać w "Nigdziebądź" i "Gwiezdnym pyle". Podobno, bo nie sprawdziłam i książek jeszcze nie czytałam. Ale się za nimi rozglądam.
"Koralina" to fajna lektura na ciemne, zimowe wieczory. Jeśli macie ochotę wrócić wspomnieniami do lat dzieciństwa, albo szukacie prezentu dla swoich dzieciaków, książeczka będzie w sam raz.
Sardegna

"Kryptonim Posen" Piotr Bojarski


posted by Sardegna on , , , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: Media Rodzina
audiobook,  czas trwania 8 godzin 50 minut
lektor: Krzysztof Gosztyła
Moja ocena : 5/6

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że pierwszy audiobook, w całości, został przeze mnie zaliczony. Moja przygoda z audiobookami zaczęła się dość niefortunnie. A może po prostu nie znalazłam dobrej formy ich przyswajania... W każdym razie, odkryłam świetny sposób na ich odsłuchiwanie. Samochód. I tak mogłam się powoli i z wielką przyjemnością, zagłębiać świat powyższej powieści. Dodatkowo, słuchanie umilał wspaniały lektor, pan Krzysztof Gosztyła, którego interpretacja i zmiany intonacji głosu były rewelacyjne.

"Kryptonim Posen" to powieść z gatunku historical fiction. Akcja osadzana jest w zmienionych realiach Polski w 1944 roku. Rzeczpospolita zgodziła się zostać sojusznikiem III Rzeszy. Wraz z nim podążyła na wschód, pokonując Armię Czerwoną i cofnęła Związek Radziecki aż na Sybir. Przez to państwo polskie staje się olbrzymim terytorium i właśnie świętuje powrót swoich żołnierzy do kraju. 
W tym czasie, 1 sierpnia 1944 roku, w Poznaniu dochodzi do serii tajemniczych morderstw. Ktoś brutalnie rozpruwa dziwnym narzędziem, dwóch młodych mężczyzn. Śledztwo prowadzi komisarz Zbigniew Kaczmarek, który dochodzi do wniosku, że tajemnicze narzędzie zbrodni to niemiecki bagnet. Powiązanie Niemców ze sprawą potwierdza także obecność na miejscu zbrodni, niedopałków, z zachodnich papierosów. Śledztwo komplikuje się, kiedy do Kaczmarka zgłaszają się agenci tajnego wywiadu oraz zostaje skonstruowany portret pamięciowy zabójcy, który przypomina wyglądem samego diabła...

Autor przedstawia nam nastroje podzielonego społeczeństwa polskiego. Jedni są zadowoleni z przyjaźni polsko - niemieckiej. Inni wyraźnie takiej sytuacji protestują. Napięcie między sojusznikami rośnie, a prowadzone przez Kaczmarka śledztwo, tylko je wzmaga.

Ważną postacią w powieści jest Jan Krzepki. Jest on żołnierzem, który wrócił z frontu i pragnie ożenić się ze swoją wieloletnią narzeczoną, Niemką, Wilhelminą Krantz. Temu zdecydowanie sprzeciwia się jej ojciec, członek NSDAP. Jednocześnie, Krzepki to bratanek Kaczmarka. Odegra on w śledztwie bardzo istotną rolę. Podobnie jak Wilhelmina, która w piwnicy ojca dokona przerażającego odkrycia. Dziewczyna będzie musiała dokonać wyboru, między ojcem a narzeczonym. A wszystko to, w połączeniu z napiętą sytuacją polityczną Polski, da tragiczny efekt.
Często powtarzam, że nie lubię czytać książek historycznych. Ta powieść jednak zawładnęła mną całkowicie. Lubię alternatywne historie i kiedy sięgałam po "Kryptonim Posen" spodziewałam się trochę czegoś w stylu "Operacji Dzień Wskrzeszenia" Pilipiuka. To znaczy, czekałam na przełom, który odwróci bieg historii. W tej powieści czegoś takiego nie ma, co nie znaczy, że przeżyłam rozczarowałam. Wprost przeciwnie. Historia zaciekawiła mnie na tyle, że doczytałam fakty historyczne i  porównałam, że wizja Polski w 1944 roku, przedstawiona przez autora, nie była wcale taka odległa. Jednak w dyskusję tematyczną nie będę wdawać, bo nie czuję się po prostu na siłach.

Podsumowując, książka mnie urzekła . Daję mocną piątkę. Na koniec jeszcze raz dziękuję przynadziei, u którego ten audiobook wygrałam w konkursie. Pozdrawiam serdecznie i uprzejmie proszę o udział w ankiecie 
Sardegna

"Świadek" Dee Henderson


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: Pelikan
Liczba stron: 408
Moja ocena : 3/6

"Świadek" dość długo czekał na półce, na swoją kolej. Napoczęłam go w lipcu, ale jakoś akcja mnie nie porwała, więc książka powędrowała na półkę. Ponieważ zbliża się koniec roku, a ja nie lubię mieć nieprzeczytanych książek, zabrałam się za ten kryminał.

Początek jest trochę nudnawy. Detektyw Luke Granger prowadzi rutynowe śledztwo w sprawie morderstwa w centrum handlowym. W tej sprawie przesłuchuje świadka tego zdarzenia, Amandę Griffin. Kobieta, jako pracownica sklepu, w którym doszło do zabójstwa, wyszła na chwilę, a w drodze powrotnej zderzyła się z uciekającym, z miejsca przestępstwa, mordercą. Dzięki precyzyjnym wskazaniom Amandy i jej dokładnym opisom, ujęcie podejrzanego staje się bardzo proste.
Jednak gdy w trakcie prowadzenia śledztwa wychodzi na jaw, że Amanda to zaginiona przed ośmiu laty kobieta, która była świadkiem morderstwa swojego narzeczonego i zniknęła w tajemniczych okolicznościach, sprawy przybierają nieoczekiwany obrót.

Od tego momentu akcja przyspiesza, a wątki się mnożą. Kobieta tłumaczy policjantowi swoją sytuację. Wyjaśnia dlaczego ukrywała się przez tyle lat i czego tak naprawdę była świadkiem. Obdarza Luka zaufaniem, a wtedy w grę zaczynają już wchodzić rodzące się uczucia. Prawdziwe niebezpieczeństwo zaczyna się jednak w momencie, gdy okazuje się, że tropem Amandy podąża, żądny zemsty, morderca z przed lat.
Dodatkowo, sytuację komplikują jej dwie siostry, które nieoczekiwanie stają się dziedziczkami olbrzymiej fortuny. Przekonane o śmierci swojej starszej siostry, żyją nieświadome niebezpieczeństwa, jakie im grozi. Amanda będzie musiała wyjść z ukrycia, aby ratować swoich bliskich i zmierzyć się z prześladowcą.

Po lekturze "Świadka" mam mieszane uczucia. Z jednej strony powieść czyta się dobrze, akcja toczy się wartko i z chęcią wraca się do niej po przerwie. Ale z drugiej strony, zagadka kryminalna nie jest najwyższych lotów. Męczące są także relacje policjantów z siostrami Ghriffin. Ja rozumiem, że miłość przychodzi nieoczekiwanie, ale żeby aż trzech detektywów zakochało się w trzech siostrach, to już lekka przesada...Nie do końca wyjaśniony jest tez wątek ukrywającej się od lat, Amandy. Kobieta ukrywa się, przemieszcza z miejsca na miejsce. Opuszcza swoje kolejne mieszkania i prace. I nikt się tym nie interesuje. Trochę to jednak naciągane...Podobnie kwestia spadku. No ale to może przemilczę, żeby za dużo nie zdradzać.

Według mnie, "Świadek" to kryminał na średnim poziomie. Dreszczyku emocji i ciarek na plecach, przy nim raczej nie doświadczycie. Na uwagę zdecydowanie zasługuje, interesująca okładka, a zwłaszcza wytłoczenie odcisku palca. Okładka kusząca, intrygująca i zachęcająca czytelnika do kupna ... niestety...
Sardegna

"Anioł stróż od wszelkich wypadków" Gaby Scholz, Marion Elitez


posted by Sardegna on , , , ,

6 comments

Wydawnictwo: Debit
Liczba stron: 44
Moja ocena : 5/6

Powyższa książeczka to mistrzostwo świata. Nawet od samego patrzenia na nią, ma się chrapkę na czytanie. Nic więc dziwnego, że Ani książeczka spodobała się od razu. Najchętniej zażyczyłaby sobie przeczytania całej na raz, ale mama dozowała jej lekturę, po dwa rozdziały każdego wieczoru.

Bajeczka opowiada o przygodach, świeżo upieczonego Anioła Stróża - Błękitka. Błękitek właśnie skończył niebańską szkołę, przygotowującą do roli opiekuna ziemskiego. Jest strasznie podekscytowany nowa rolą i nie może się doczekać "przydziału", w postaci nowo narodzonego dziecka. W końcu nadchodzi upragniona chwila: na świat przychodzi Lena. A Święty Piotr informuje Błękitka, że oto nadszedł jego czas: może wyruszać na Ziemię, aby rozpocząć swoją misję i roztoczyć opiekę nad podopieczną.
I tak zaczyna się wielka przygoda Błękitka. Początkowo aniołek jest zawiedziony, że malutka dziewczynka cały czas śpi i je. Ale gdy tylko Lena zaczyna raczkować, a potem chodzić, Błękitek musi być coraz bardziej czujny i włożyć więcej pracy w opiekę nad dziewczynką.
Aniołek pomaga Lenie, kiedy ta się zgubi na placu zabaw. Jest przy niej w ważnych momentach życia, strzeże ją w czasie choroby i ratuje przed nagłym niebezpieczeństwem. Mała podopieczna staje się dla Błękitka, najbliższą osobą a więź jaka ich łączy jest nierozerwalna.

Książeczka jest podzielona na 13 rozdziałów, z czego większość opisuje trudne sytuacje, w jakiej znalazła się Lena. Jej Anioł Stróż czuwa zawsze w gotowości, więc dziewczynce nie może wydarzyć się żadna krzywda.

Bajeczka jest świetnym wprowadzeniem do dyskusji na temat: kim jest Anioł Stróż, co on robi, czy każdy ma swojego Anioła? No i najważniejsze: jak on wygląda?! Jakiego koloru ma włosy ("bo Błękitek ma żółte...")
Książeczka pomaga wyjaśnić dzieciom znaczenie wieczornej modlitwy "Aniele Boże Stróżu mój". Jest świetnym uzupełnieniem posiadanych przez małe dziecko, wiadomości na temat religii. Jest bardzo pomocna dla rodziców, a jednocześnie atrakcyjna dla dziecka. Ani, książeczka bardzo przypadła do gustu. Leży na biureczku, ciągle przygotowana do oglądania. Moje dziecko doskonale pamięta co się Lenie przydarzyło, czego na pewno nie wolno robić (samemu przechodzić przez ulicę, oddalać się od mamy), bo Anioł Stróż nie zawsze może zdążyć z pomocą.

Świetna, edukacyjna bajeczka, okraszona fajną grafiką, dużym formatem  i dobrym papierem. Jeśli nie macie pomysłu, jak wytłumaczyć pytalskim trzylatkom, kto to jest ten Anioł Stróż, do którego się modlimy, ta książeczka na pewno Wam w tym pomoże 

Anusia zapoznała się z książką, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Debit, za co serdecznie, w jej imieniu, dziękuję
Sardegna

Podsumowanie listopada, ankieta, różne informacje i stosik, którego nie było


posted by Sardegna on

10 comments

To będzie post informacyjny. Na początek podsumowanie miesiąca. W listopadzie przeczytałam aż 10 książek

1. "Harjunpää i kapłan zła" Mati Yrjänä Joensuu - 5
2. "Szwecja - świat według reportera" Piotr Kraśko - 4
3. "Teoria gai" Maxime Chattam - 6
4. "Cukiernia pod Amorem" tom III Hryciowie Małgorzata Gutowska - Adamczyk - 6
5. "Sny" Janusz Koryl - 4
6. "Alaska - świat według reportera" Piotr Kraśko - 5
7. "Dziedziczki" Andrzej Pilipiuk - 6
8. "Jaryna" Józef Ignacy Kraszewski - 4
9. "Ogród letni" Paullina Simons - 6
10. "Córki łamią zasady" Joanna Philbin - 4

Tym oto sposobem, do zaliczenia setki w 2011 roku, pozostało mi zaledwie 10 tytułów. A to jest jak najbardziej wykonalne.
Za największe zaskoczenie, do tego bardzo przyjemne, uważam "Ogród letni". Wszystkie książki listopadowe były bardzo interesujące, a świadczą o tym moje dość wysokie oceny.
Jestem w trakcie czytanie dwóch powieści:  "Świadek" i "Sokrates Cafe". W samochodzie słucham (!) audiobooka "Kryptonim Posen". To mój wielki sukces, ponieważ ta forma poznawania książek była dla mnie nie do przejścia. Próbowałam parę razy i zawsze kończyłam słuchanie, nie mając pojęcia o czym powieść jest. Dopiero gdy odkryłam, że audiobooka można słuchać w samochodzie, w drodze do pracy, idea zaczęła nabierać sensu. Powieść bardzo mnie wciągnęła i aż mnie skręca, żeby słuchać dalej

Następnie, podsumowanie październikowej ankiety, w której wzięło udział 13 osób. Najciekawszymi książkami, z 30% głosów, zostały ex aequo "Kuzynki" Andrzeja Pilipiuka i "Zakręty losu" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Drugie miejsce i 15% głosów zdobyła "Księżniczka". Wszystkim bardzo dziękuję za udział w ankiecie i kolejny raz proszę o zaznaczenie swoich odpowiedzi w następnej

Jak wiadomo, biorę udział w dwóch projektach: Kraszewskim i Noblistach. Dokładne podsumowanie mojego wkładu w oba projekty zrobię pod koniec roku. Mam ochotę na dołączenie do jeszcze jakiegoś wyzwania czytelniczego. Muszę jednak to dokładnie przemyśleć. Może w przyszłym roku? :P

Za sprawą Sil, dołączyłam do Syndykatu Zbrodni w Bibliotece. Jako wierna fanka thrillerów i kryminałów, nie mogłam przepuścić takiej okazji. Jeśli ktoś ma ochotę na przyłączenie się, serdecznie zapraszam. Wszystkie informacje znajdziecie TU.

Zrobiłam tez małe przemeblowanie na blogu. Chciałam zmienić szablon, ale doszłam do wniosku, że lubię ten letni dzień na mojej stronce. Postanowiłam jednak dodać do nagłówka hasło KSIĄŻKI SARDEGNY. Motto "Czytanie jest drugim życiem" jest mi bardzo bliskie, ale wśród nagłówków innych blogów, może gdzieś zaginąć w tłumie. A KSIĄŻKI SARDEGNY są moje w 100%

A na koniec informacja na temat drugiego, listopadowego stosiku, którego nie było .W dwóch ostatnich tygodniach listopada, nie przywędrowała do mnie żadna książka!  Nie ma stosu - nie ma zdjęcia . Jest za to przede mną aktywna sobota i miła niedziela. A to za sprawą katowickiego spotkanie BNetkowego. Życzę wszystkim spokojnego wieczoru i przyjemnego weekendu 
Sardegna

"Córki łamią zasady" Joanna Philbin


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 312
Moja ocena : 4/6

Powyższa książka jest drugą częścią serii "Córki", która opowiada o trzech nastoletnich przyjaciółkach, które "nie zabiegały o sławę, urodziły się w  jej blasku", jak mówi okładka.

Każda z nich jest dzieckiem bogatych i sławnych rodziców.  Mieszkają w pięknych domach ze służbą, mają olbrzymie kieszonkowe, na zakupy chodzą do najdroższych i firmowych butików. Dziewczyny nie znają po prostu innego życia. Bogactwo i popularność są dla nich codziennością. Nikogo nie dziwią zatem ich wydumane problemy. Chociaż mnie może trochę jednak dziwiły. Dlatego na początku książki, strasznie irytowały mnie te rozwydrzone dziewuchy.
Szczytem wszystkiego, była sytuacja, kiedy to główna bohaterka, Carina Jurgensen, doniosła na własnego ojca. A zrobiła to dlatego, że nie chciało jej się pracować w rodzinnej korporacji  i zdobywać nowe doświadczenie. Faktem jest, że jak ma się piętnaście lat, to rodzice są starzy i nic o świecie nie wiedzą, ale są chyba jakieś granice.
Stwierdziłam zatem, że książka nie jest dla mnie, bo chyba już jestem za stara na taką tematykę. Jednak wraz z kolejnymi stronami, akcja zaczęła podążać w interesującym kierunku i czytanie całkiem mnie wciągnęło.

Ojciec - miliarder, za donos, wyznacza dziewczynie karę. Odcina ją od kart kredytowych i wydziela tygodniowo, skromne kieszonkowe w wysokości 20$  (ależ to banalne!). Jednak w świecie Cariny, gdzie gałka lodów kosztuje  3$, kanapka z kurczakiem - 10$, nie wspomnę o modnym wyjeździe w Alpy, w czasie przerwy świątecznej, to prawdziwy dramat. Dziewczyna postanawia poszukać pracy (!). Przez przypadek zostaje zatrudniona, jako koordynatorka do spraw organizacji ekskluzywnego Balu Zimowego. I wtedy zaczynają się jej problemy. Bo okazuje się, że bez pieniędzy i wsparcia ojca nie jest w stanie nic zorganizować. Będzie to dla niej lekcja życia, z której, dzięki pomocy pewnego DJa, wyjdzie obronną ręką.
Podsumowując, typowa młodzieżówka z morałem. Czyta się szybko i poza marnym początkiem, jest całkiem przyjemna. Jeśli ktoś ma ochotę na taką lekturę, polecam.
Sardegna

"Ogród letni" Paullina Simons


posted by Sardegna on , , , , ,

23 comments

Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 816
Moja ocena : 6/6

Bardzo miłe zaskoczenie i pozytywne rozczarowanie. To chyba najlepsze słowa, jakimi mogę podsumować powyższą lekturę.
Trzecia część przygód Tatiany i Aleksandra, jawiła mi się jako zupełnie niepotrzebna kontynuacja wspaniałej, dwutomowej historii.
"Jeźdźca Miedzianego" i część drugą przeczytałam w 2009 roku. I zakochałam się od pierwszej strony. Wzruszająca opowieść o miłości, pokonującej przeciwności losu, trudy codziennego życia i piekło wojny (ależ to banalnie brzmi), zawładnęła mną od razu. Nie wiem co takiego w sobie ma ta powieść, ale pozornie banalną i ckliwą historię kochanków, okraszoną wieloma scenami erotycznymi, czyta się jednym tchem.

Tłem opowieści jest II Wojna Światowa. Ze swoimi wszystkimi okrucieństwami: bestialstwem, walką, głodem, brudem, wszechobecną biedą. W tym trudnym dla świata momencie, spotykają się dwie pokrewne sobie dusze: młodziutka Rosjanka, Tatiana i żołnierz Armii Czerwonej, o pochodzeniu amerykańskim - Aleksander. Przy bombardowaniu miasta, walce z zimnem i głodem, działaniach zbrojnych, śmierci bliskich osób, rodzi się ich miłość. Młodzieńcze zauroczenie staje się prawdziwym uczuciem, zdolnym pokonać najtragiczniejsze wydarzenia, pokonać trudności i zmierzyć się z brutalną rzeczywistością wojny.
O rozkwicie ich uczucia i przetrwaniu w ogniu wojny opowiadają dwa pierwsze tomy powieści. Nie będę ich streszczać, gdyż nie chcę zepsuć wrażenia osobom zainteresowanym, którzy książek jeszcze nie czytali, a mają taki zamiar.

W każdym razie tom drugi kończy historię Tatiany i Aleksandra, a w czytelniku pozostają niesamowite wrażenia i poczucie błogiego spokoju (kto czytał, ten wie o czym mówię:). A tu nagle,okazuje się, że jest jeszcze trzecia część przygód bohaterów, opisująca ich życie powojenne. Czas, kiedy wychowują syna, budują dom rodzinny, walczą z demonami wojny.
O nie! - pomyślałam. To jest kontynuacja na siłę! Nie będę czytać "Ogrodu letniego", bo moje wrażenia po lekturze dwóch pierwszych tomów były niesamowite i nie chciałabym tego popsuć. Postanowiłam absolutnie nie szukać części trzeciej. No więc, jak widać ... książka sama znalazła mnie - na spotkaniu BNetkowym

I tak oto wzięłam się za czytanie kontynuacji przygód Tatiany i Aleksandra. Postanowiłam nie mieć zbyt wielkich oczekiwań i potraktować powieść (jeśli tylko się da), jako odrębną historię. Moje postanowienie legło w gruzach po pierwszych kilkunastu stronach. Historia bohaterów odżyła na nowo. I mimo tego, że są oni o parę lat starsi, dojrzalsi, wojna nie jest ich codziennością i mają inne problemy (dręczące wspomnienia, problemy finansowe, kryzys małżeński, syn - żołnierz w Wietnamie), ich losy nadal czyta się z zapartym tchem. Strona goni stronę i 800 kartek przelatuje jak z bicza strzelił.
Między historię powojenną bohaterów, zostały wplecione retrospekcje z dzieciństwa Tatiany w Rosji. Pozwala to czytelnikowi powrócić do dwóch poprzednich tomów powieści i przypomnieć sobie ówczesny klimat.

Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w kwestii Tatiany i Aleksandra, dopiero teraz ogarnął mnie absolutny spokój i pewność, że lektura dobiegła końca. "Ogród letni" nie jest dopisywaną na siłę kontynuacją, jest wspaniałym uzupełnieniem życiorysu bohaterów. Osoby, które zachwyciły się "Jeźdźcem Miedzianym" oraz "Tatianą i Aleksandrem", na pewno nie będą zawiedzione. Pozostałym czytelnikom polecam sprawdzenie na własnej skórze, czy powieść do nich przemawia. W moim otoczeniu, przemówiła do wszystkich.
Sardegna

"Jaryna" Józef Ignacy Kraszewski


posted by Sardegna on , , , , ,

5 comments


Wydawnictwo: Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza
Liczba stron:  144
Moja ocena : 4/6
Czas wrócić do JIKa i zaangażować się w Projekt. Miałam ostatnio mały przesyt Kraszewskim i odpuściłam na jakiś czas. Jednak, gdy w bibliotece, "Jaryna" czekała na mnie na stoisku jednozłotówkowym, nie mogłam przejść obojętnie. 
Zabrałam do domu i ucieszyłam się, że to powieść ludowa a nie historyczna.

Oczywiście jak to u JIKa bywa, powieść jest częścią pewnej serii. W tym wypadku jest to kontynuacja historii "Ostapa Bondarczuka", a jednocześnie kolejna z cyklu Powieści Ludowych Kraszewskiego. 
Akcja powieści toczy się wokół Ostapa, który podejmuje się odpowiedzialnego zadania. Jego przyjaciel, hrabia Alfred, popada w tarapaty. Prosi bohatera o przysługę, aby ten zaopiekował się jego rodziną, żoną Michaliną i synkiem, Stasiem, oraz jego majątkiem, do czasu kiedy nie uporządkuje swoich spraw. Alfred chyłkiem umyka, pozostawiając na głowie Ostapa masę niepozałatwianych interesów, długów i wierzycieli. Lojalny przyjaciel, zgadza się ratować hrabiego i podejmuje wyzwanie uporządkowania jego majątku. 

Jakby tego było mało, dodatkowych problemów przysparza Ostapowi, nieszczęśliwie zakochana z nim Michalina, oraz ... świeżo poślubiona żona - Jaryna. 

Kraszewski w "wydaniu ludowym" jest bardzo przyjemny w odbiorze. Opis realiów wsi, gospodarstwa, zarządzania majątkiem jest bardzo szczegółowy. Książeczkę czyta się szybko, akcja toczy się wartko a wątek miłosny jest wyraźnie zaznaczony. Jedynie zakończenie jest, jak dla mnie, trochę naiwne. Żeby nie zdradzić finału, powiem tylko, że spodziewałam się u Ostapa radykalnych zmian, a wszystko potoczyło się pięknie i gładko. Miłośników JIKa nie muszę do powieści namawiać, a pozostałym czytelnikom polecam "Jarynę" jako miły przerywnik, w czasie innych lektur. 

Sardegna

"Dziedziczki" Andrzej Pilipiuk


posted by Sardegna on , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Fabryka Słów
Liczba stron: 317
Moja ocena : 6/6

Ostatnia część serii "Kuzynki" dopełniła całości. Całkowicie przypomniałam sobie, za co, parę lat temu,  pokochałam powieści Pilipiuka. Trochę żal rozstawać się z kuzynkami Kruszewskimi i księżniczką Moniką, ale świadomość, że seria zagościła w mojej biblioteczce na własność, pozostawia mi uśmiech na twarzy.

Trzecia część przygód walecznej trójki kobiet, tym razem skupia się w Kruszewicach, czyli rodzimej wiosce Stanisławy. Dziedziczka postanawia odbudować dwór z przed lat i odnowić jego świetność. Z pomocą wampirzycy Moniki, kuzynki Katarzyny, Alchemika oraz ekipy budowlanej legendarnego Hirama, budowniczego świątyni Salomona, Stasi udaje się zbudować dworek na miarę dziedziczki Kruszewskiej. W przedsięwzięciu pomagają okoliczni mieszkańcy, którzy oderwani siłą od samogonu, nie zawsze mają ochotę na współpracę. Doprowadza to do zabawnych sytuacji, z których dziewczyny, jak zwykle wychodzą obronną ręką.

Oczywiście odbudowa posiadłości i pobyt w Kruszewicach nie przebiega bez problemów. Mistrz Sędziwój, który planuje tajemniczą podróż, znika w niewyjaśnionych okolicznościach. Za jego porwaniem mogą stać tylko członkowie Bractwa Drugiej Drogi. Do tego, wampirzyca Monika zakochuje się po raz pierwszy w swym długim życiu. Zauroczona młodzieńcem, przestaje kontrolować swoje zachowanie, przez to przysparza sobie i przyjaciółkom sporo problemów.
Dziewczyny będą musiały stawić czoła przeciwnościom, a pomogą im w tym spryt oraz wrodzona inteligencja. Będą miały także niespodziewanych sojuszników, którzy pomogą w kryzysowej sytuacji.

O ile "Kuzynki" można czytać niezależnie od pozostałych części, "Księżniczka" i "Dziedziczki" to już kontynuacje wątków poprzednich. W trzecim tomie historia Kruszewskich i Moniki dobiega końca. Kończy się też wątek Alchemika, zamykając całość. Podsumowując całą trylogię, nie będę się powtarzać i kolejny raz wychwalać fabuły. Po prostu seria ta jest dla mnie szczególna. Jeśli ktoś nie czytał moich poprzednich wynurzeń, zapraszam do "Kuzynek" i "Księżniczki".
Sardegna

"Alaska - świat według reportera" Piotr Kraśko


posted by Sardegna on , , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: G + J
Liczba stron: 94
Moja ocena : 5/6

Druga książeczka, z serii Świat według reportera, trafiła mi się dzięki Robertowi - przynadziei, z Notatnika Kulturalnego. Muszę stwierdzić, że Alaska znacznie bardziej przypadła mi do gustu, niż Szwecja, o której pisałam niedawno. Wynika to chyba z faktu, że Alaska, jako rejon bardziej tajemniczy i niekomercyjny, był mi raczej nieznany, a przez to stał się bardziej interesujący.

Podobnie jak w przypadku Szwecji, dziennikarz TVP prezentuje czytelnikom różne ciekawostki, dotyczące tegoż regionu świata. Znajdziemy tam informacje na temat pierwszych osiedleńców, poszukiwaczy złota i ropy. Dowiemy się, które zwierzęta dla Alaskanów są najważniejsze. Dlaczego, w dalekie trasy, lepiej przemieszczać się za pomocą psich zaprzęgów niż skuterów śnieżnych. Kto może polować na wieloryby i jak zareagować na bliskie spotkanie z niedźwiedziem. Będziemy też mieli okazję poczuć mroźny klimat Alaski i dowiedzieć się, jak miejscowa ludność reaguje na spadek temperatury do -50 stopni Celsjusza. Odwiedzimy domek Św. Mikołaja i zawędrujemy do siedzib rdzennych mieszkańców krainy: Eskimosów i Indian z plemienia Athabasca. Ciekawostki zostały wzbogacone o fotografie tematyczne. Jest ich znacznie więcej niż w przypadku Szwecji, więc i odbiór książki jest lepszy.

Książeczkę połknęłam w pół godziny. Jeśli będzie okazja, kupię inne części tej serii. Oczywiście gdzieś na targu staroci albo jako dodatek do gazety. Bo cena okładkowa - 9,90 zł skutecznie mnie odstrasza. Jeżeli nudzi się Wam w drodze do pracy, stoicie w korku albo przerwa obiadowa wydaje się za długa, lektura "Alaski" będzie w sam raz. 
Sardegna

Kolekcja Domisie


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: Debit
Liczba stron: 34
Moja ocena : 6/6

Domisie to bohaterowie znani dzieciom z programu edukacyjnego, emitowanego mniej więcej w czasie Domowego Przedszkola. Są to zabawne postacie, ni to krasnale, ni ludki, żyjące w domisiowym domku na skraju lasu.

Amelka, Pysia, Eryk i Bazyli są bardzo grzecznymi i mądrymi Domisiami. Uczą nasze pociechy różnych pożytecznych zachowań. A to pokażą jak należy zachowywać się przy posiłku. Jak dbać o higienę osobistą, o czystość środowiska czy o zwierzęta. Wytłumaczą, że nie wolno obrażać się na kolegów, trzeba bawić się zgodnie i dbać o najbliższe otoczenie. Wszystko to odbywa się w otoczeniu fajnych i wpadających w ucho, piosenek.

Każda książeczka zawiera edukacyjną historię, którą czyta się z wielką przyjemnością i uśmiechem na twarzy. Domisie to przyjazne dzieciom stworki, o wesołym usposobieniu i ciekawych pomysłach.  Wzbudzają prawdziwą w sympatię, a przez to dzieciom łatwiej przyswajać sobie wiadomości, które niesie opowiadanie. Na płycie CD dołączonej do książeczki, znajdują się dwa piętnastominutowe odcinki, przygód Domisiów. Są to inne historie, niż ta zaprezentowana w książeczce. W rezultacie,  z jednym egzemplarzem, dziecko otrzymuje 3 różne bajeczki edukacyjne.

Książeczka z płytą w komplecie, jakiś czas temu, dołączana była do czasopisma Rodzice. Zebrać można było 8 części i 8 płyt CD. Ja, zamieszczone na obrazkach części (1,5 i 8) kupiłam bardzo tanio, na wyprzedaży w markecie. Muszę przyznać, że moja Trzylatka miała okres wielkiej, domisowej fascynacji. 6 odcinków, zamieszczonych na naszych 3 płytach, córeczka i mamusia znają na pamięć, łącznie z piosenkami. Przez ostatnie pół roku, Domisie leżały odłogiem. Aż do wczoraj, kiedy to Trzylatce przypomniało się, że przecież dawno już nie oglądała Domisiów. I tak Amelka, Pysia, Eryk i Bazyli przeżywają swój renesans. A ja w związku z tym, postanowiłam przedstawić Wam ich bliżej i coś fajnego o nich napisać.

Sardegna

Stos listopadowy cz.1


posted by Sardegna on

12 comments

Ostatnio czas upływa mi w ekspresowym tempie. Jest poniedziałek, a nagle, ani się obejrzę jest już sobota. I tak w koło. Dziś dotarł do mnie fakt, że środek miesiąca niepostrzeżenie minął, a ja nie złożyłam pierwszego stosu. Prezentuję zatem niezbyt okazały, ale jakże wartościowy stosik:


1. "Trzech panów łódce, nie licząc psa" J. K. Jerome
2. "Jednoroczna wdowa" J. Irving - obie z Podajowej wymiany
4. "Ostatni akord" E. Segal
5. "Ziemia obiecana" W. Reymont - obie z targu staroci. Musze przyznać, że w listopadzie było wyjątkowo skromnie, jeśli chodzi o wystawców książek. Ale przynajmniej nie wydałam za dużo pieniędzy


A to stos biblioteczny, jednozłotówkowy, obok którego oczywiście nie mogłam przejść obojętnie. "Jaryna" do Kraszewskiego, którego ostatnio zaniedbałam

Na deser zostawiam wisienkę, w postaci nagrody od  przynadziei z Notatnika Kulturalnego.
To już moja druga wygrana w konkursie Roberta. Otwieranie jego przesyłek, jest jak otwieranie prezentów urodzinowych albo świątecznych . Niespodzianek i miłych słów tam bez liku, sami zobaczcie: 


Jeszcze raz Robercie, bardzo Ci dziękuję za szczęśliwy los i przemiłą niespodziankę.
Na koniec chciałabym prosić wszystkich, którzy jeszcze nie wzięli udziału w mojej ankiecie, o zaznaczenie odpowiednich odpowiedzi. Z nadzieją na zbliżający się weekend i porządne wyspanie (do 7.00) pozdrawiam wszystkich serdecznie
Sardegna

"Sny" Janusz Koryl


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Dreams
Liczba stron: 142
Moja ocena : 5/6

Powieść "Sny", Pana Janusza Koryl, jest pewnie znana Wam, z powodu plebiscytu na Najlepszą książkę na jesień 2011, organizowanego przez Portal Granice.pl. Ja osobiście w tym głosowaniu nie brałam udziału, ale wielu internautów oddało swe głosy, a powyższa powieść zdobyła jedną z nagród.
To znacznie rozbudziło mój apetyt na poznanie książki i muszę stwierdzić, że powieść jest jak najbardziej warta uwagi. Polski kryminał, czy może raczej thriller, jest naprawdę na wysokim poziomie.

Akcja powieści toczy się w podkarpackim miasteczku, Dynowie. W krótkim czasie dochodzi tam do serii śmiertelnych wypadków. Dwa samobójstwa, zabójcze zatrucie, wypadek samochodowy, morderstwo i gwałt młodej dziewczyny to tylko niektóre z nich. Mieszkańcy Dynowa są zadziwieni rozwojem sytuacji. Największy szok przeżywa jednak ksiądz proboszcz. Duchowny bowiem, przeżył wszystkie te zdarzenia w swoich snach. Proboszcz, z największą dokładnością, widzi szczegóły wypadków i potrafi wskazać na ich sprawcę, a po przebudzeniu zapisuje zapamiętane fakty w specjalnym zeszycie. Posiadanie tego szczególnego daru jest dla księdza wielkim obciążeniem. Proboszcz nie radzi sobie z posiadaniem tak dramatycznych informacji. Chciałby podzielić się swą wiedzą z policją, aby mogła ona zapobiec przyszłym tragediom, ale jednocześnie boi się wyśmiania i niezrozumienia. Kiedy kolejny dramat dosięga Dynów, ksiądz podejmuje radykalne kroki. Zaczyna się wyścig z czasem, który nieuchronnie prowadzi do tragedii.

Powieść jest utrzymana w mrocznym klimacie, gdzie sen miesza się z jawą. Książkę czyta się bardzo szybko, akcja toczy się wartko, nie ma zbędnego oczekiwania na rozwój wydarzeń. Pochłonęłam ją momentalnie. Powieść jest idealna na długie i ponure, listopadowe wieczory. Czas spędzony w jej towarzystwie na pewno nie będzie stracony.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Dreams, za co serdecznie dziękuję
Sardegna

"Cukiernia pod Amorem - Hryciowie" Małgorzata Gutowska - Adamczyk


posted by Sardegna on , , , ,

11 comments

Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 495
Moja ocena : 6/6

Opóźniałam ile się dało. Czytałam po dwa, trzy rozdziały. W ogóle się nie spieszyłam. Aż w końcu mój mąż rzekł: "Podoba ci się w ogóle ta Cukiernia? Bo coś ją męczysz już trzeci dzień." No i gdzie tu zrozumienie, ja się pytam. Przecież tu chodzi o celebrację. Jak można w ciągu paru godzin zakończyć tak wspaniałą przygodę i na dobre rozstać się z bohaterami, z którymi przeżywało się ich wzloty i upadki?

Powtórzę się kolejny raz: uwielbiam Cukiernię. Wspaniała, rodzinna saga znalazła w moim sercu szczególne miejsce. Historia bardzo życiowa, ciepła i prawdziwa, ma w sobie wiele uroku i nie pozwala o sobie zapomnieć.
Kiedy zamknęłam ostatnią stronę, przyszedł czas na refleksję. Jakim cudem Pani Małgorzacie udało się tak spójnie, logicznie a do tego interesująco, połączyć wszystkie wątki, bohaterów, tajemnice, historyczne fakty, w jedną, wspaniałą całość? Bardzo żałuję, że nie dotarłam na spotkanie autorskie pisarki na Targach Książki. Mam nadzieję, że jeszcze będę miała okazję posłuchać Pani Gutowskiej - Adamczyk i dowiedzieć się więcej, o jej wrażeniach i pomysłach, rodzących się w trakcie pisania serii.

Fabuły nie będę streszczać, ponieważ jak się domyślam, większości jest ona znana.
Potomkowie Hrabiego Tomasza Zajezierskiego przezywają kolejne lata, tym razem w wojennej Polsce. Grażyna Toroszyn zostaje, wbrew swej woli, wciągnięta w polityczne rozgrywki. Jej syn Adam, zmaga się z życiowymi rozterkami: czy podążać za walczącą Ojczyzną, czy słuchać głosu serca i trwać przy ukochanej.  Swój finał będzie miał też wątek synowski. Paweł Cieślak będzie miał okazję porozmawiać ze swym ojcem. Również wątek współczesny, opierający się na Idze - wnuczce Celiny Hryć, będzie zmierzał do końca. Dziewczyna będzie musiała dokonać życiowych wyborów i zadecydować o swej przyszłości. Niespodziewanie potoczą się także losy Waldka i Grzegorza Hryć. Synowie Celiny będą musieli stawić czoła niepokojącej kobiecie i walczyć o swoje szczęście.
Fascynująca saga rodziny Zajezierskich, Cieślaków i Hryciów dobiegnie końca, pozostawiając uśmiech na twarzy czytelników i cień niedowierzania - że już koniec.

Trzecia część serii wyjaśni wszelkie tajemnice, powiązania rodzinne i otwarte tematy. Zakończenie jest jak najbardziej satysfakcjonujące, choć ja osobiście czuję lekki niedosyt w wątku Celiny i Adama. Natomiast wyjaśnienie historii odnalezionego, rodowego pierścienia, jest bardzo oryginalne i właściwie podczas czytania, nie brałam takiej możliwości pod uwagę. Byłam zaskoczona, po prostu.

Wszystkich, którzy w Cukierni jeszcze nie zagościli, szczerze zachęcam. Jutro w świat Zajezierskich wprowadzę moją mamę. Jestem pewna, że jej się w nim spodoba.
Sardegna

"Teoria gai" Maxime Chattam


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Sonia Draga
Liczba stron: 432
Moja ocena : 6/6

Po kolejnej lekturze, mojego niedawnego odkrycia, czyli francuskiego autora thrillerów - Maxima Chattama, stwierdzam, że pisarz wysuwa się na prowadzenie, w moim prywatnym rankingu. Jestem typem niedowiarka. "Trylogia zła" była świetna, ale ja musiałam sprawdzić, jak Chattam stoi z innymi powieściami. Na podstawie trzech przeczytanych książek, nie mogłam przecież określać go mianem, mojego ulubionego autora. "Drapieżcy" nie do końca mnie przekonali. Ale już "Krew czasu", potwierdziła moje przypuszczenia, a "Teoria gai" tylko przypieczętowała ten fakt. I teraz już mogę oficjalnie to przyznać: kupię KAŻDĄ książkę Chattama i muszę mieć na półce jego wszystkie powieści (ciekawe co na to mój mąż, ale pewnie się zgodzi).

Ale do rzeczy, miało być o fabule. Peter i Emma DeVonck to para naukowców, będąca jednocześnie zgodnym małżeństwem. Pewnego dnia, otrzymują od wysoko postawionej persony, pracownika Komisji Europejskiej, niezmiernie ważne ale i tajne zadanie. Sprawa ma zasięg ogólnoświatowy a jej wyjaśnienie będzie miało wpływ na dalsze losy ludzkości. Misja naukowców ma mieć charakter rozpoznawczy a oni sami mają sprawdzić się w roli konsultantów. Peter i Emma nie wiedzą co mają sprawdzać i gdzie w tym celu się udać. W pełnym zaufaniu, oddają się w ręce zwierzchników, przekonani, że ich pomoc w sprawie jest niezbędna. Peter zostaje wysłany do bazy na szczycie góry Pic du Midi. Emma udaje się na maleńką, odciętą od świata wyspę Fatu Hiva, w Archipelagu Markizów.

Na miejscu, okazuje się, że tajemnicza misja, która została zlecona naukowcom, to nieludzki i nieetyczny projekt. Jego cele i realizacja przekracza najśmielsze wyobrażenia. Powagę sytuacji zwiększa fakt, że na skutek trudnych warunków atmosferycznych, naukowcy zostają przymusowo uwięzieni na swoich posterunkach. Kiedy Peter delikatnie rozpracowuje ekipę projektu, wczytując się w archiwalne zapisy okrutnych doświadczeń, Emma trafia w sam środek piekła. Wyspa zostaje opanowana przez mordercze demony, za których obecność odpowiada tajemniczy projekt.
To co wydarzy się później na Fatu Hive, będzie walką Emmy o życie. Jak zakończoną? Tego nie zdradzę. Powiem jedynie, że będzie strasznie, jak to u Chattama bywa. Będzie gęsia skórka i nerwowe reagowanie na hałas w domu. Będzie napięcie do ostatniej strony  ... a po zakończeniu, będzie ochota na więcej intryg Chattama.

Kolejną, świetną powieść francuskiego autora kupiłam sobie na Katowickich Targach Książki, na stoisku Sonii Dragi. Miałam wtedy nadzieję na spotkanie autorskie, jednak pisarzowi nie udało się dotrzeć na Targi. Rozczarowanie mogłam złagodzić tylko zabraniem Chattama do domu. I tak kupiłam sobie "Teorię gai" i "Krew czasu" a co!
Sardegna

"Szwecja - świat według reportera" Piotr Kraśko


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments

Wydawnictwo: G + J
Liczba stron: 92
Moja ocena : 4/6

Ta cieniutka książeczka naprawdę umila czas. Przeczytałam ją w przerwach na reklamę, w trakcie trwania jakiegoś programu. To chyba mówi samo za siebie. Czyta się ekspresowo, a przy okazji można się dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy. Padło na naszego północnego, nadbałtyckiego sąsiada - Szwecję.
Autorowi reportażu udało się zaciekawić czytelnika na tyle, że wzrasta ochota na bliższe poznanie tego mroźnego kraju. Niech Was nie zwiedzie surowy klimat i rzeczywistość rodem z kryminałów Larssona i Lackberg . Szwecja to kraj niesamowicie przyjazny ludziom. Zarówno swym mieszkańcom jak i turystom. Państwo bardzo bezpieczne i zapewniające wysoki standard życia
.
Książeczka przedstawia czytelnikom  wiele ciekawostek m.in. jak zachowuje się na co dzień Królewska Para, co jest największym przysmakiem Szwedów, a jednocześnie najgorszym, według nich, paskudztwem. Jak Szwedzi segregują śmieci i jak tworzą z nich energię odnawialną. O kim jest piosenka ABBy "Dancing Queen" oraz czym są, dla rdzennych mieszkańców Laponii, renifery.

"Szwecja" to jeden z odcinków, cyklu reportaży Piotra Kraśko, wydawanych wraz z National Geographic. Opatrzona jest fajnymi zdjęciami z podróży autora. Przyznaję, że czułam lekki niedosyt, związany właśnie z małą liczba zdjęć. Trzeba jednak pamiętać, że książeczka to wydanie kieszonkowe i cudów wymagać nie można . Na koniec powiem jeszcze, że za niedługo będę mogła przeczytać koleją cześć serii - "Alaskę". A to wszystko za sprawą przynadziei, u którego wygrałam tą książeczkę i "Blondynkę w Himalajach", w kolejnym konkursie. Ależ ze mnie szczęściara, czyż nie?
Sardegna

Podsumowanie październikowej ankiety


posted by Sardegna on

3 comments

Z lekkim opóźnieniem przedstawiam wyniki mojej październikowej ankiety czytelniczej. Na pytanie "Jaka książka września, wydaje się być najbardziej interesująca?" odpowiedziało 14 osób (nieco mniej niż we wrześniu). Książka, która zdobyła najwięcej głosów, to: "Emil ze Smalandii" "Lotta z Ulicy Awanturników" Astrid Lindgren - 28%. Kolejne miejsce zajęła powieść "Trzy" Pitera. Murphy -21%. Wyniki pierwszego miejsca są dla mnie trochę zaskakujące. Ale jak widać, nasze zapotrzebowanie na dziecięcą literaturę nie słabnie. Można wręcz powiedzieć, że rośnie z wiekiem. Ja przynajmniej tak mam. Bardzo dziękuję za udział w ankiecie i proszę o zaznaczenie swoich typów, w następnej:

Jeśli chodzi o moje wyniki czytelnicze w październiku - nie są najgorsze . Przeczytałam 8 książek, czyli średnią miesięczną wyrabiam. Moje oceny wyglądają następująco:

1. "Nikomu ani słowa" Jana Frey - 5 
2. "35 maja, albo jak Konrad pojechał do mórz południowych" Erich Kästner - 4
3. "Powrót niani" Nicola Kraus, Emma McLaughlin - 4
4. "Kuzynki" Andrzej Pilipiuk - 6
5. "Księżniczka" Andrzej Pilipiuk - 6
6. "Zapomniałam, że cię kocham" Gabrielle Zevin - 5
7. "Wychodząc z mroku" Dąbrówka Rosada -5
8. "Zakręty losu" Agnieszka Lingas - Łoniewska -4

Wszystkie książki, poza "35 maja", pochodzą z mojej osobistej biblioteczki. Przeczytałam też drugi w mojej karierze e-book . Porażek czytelniczych nie doznałam. Do mojego rocznego wyzwania czytelniczego, pozostało 18 tytułów. To jest do zrobienia. A wtedy będzie SETKA, i będę mogła spokojnie wejść w nowy rok.
Sardegna

"Harjunpää i kapłan zła" Mati Yrjänä Joensuu


posted by Sardegna on , , , ,

7 comments

Wydawnictwo: Kojro
Liczba stron: 318
Moja ocena : 5/6

Powiem szczerze, że do dnia Targów Książki w Katowicach, nie miałam pojęcia o istnieniu tej powieści. Niby kolejny kryminał skandynawski, ale i nazwisko autora (bardzo trudne zresztą) i tytuł książki, nic mi nie mówiły. Dzięki uprzejmości Pani z Wydawnictwa Kojro, miałam przyjemność zapoznać się z tą, jakże interesującą powieścią.

Na początek muszę zaznaczyć, że z skandynawskimi kryminałami, jakie krążą po naszych biblioteczkach, ta historia ma niewiele wspólnego. Nie znajdziecie w niej intrygującej zagadki kryminalnej, rodem z powieści Camilli Läckberg. Nie szukajcie w niej bohaterów w typie Eriki i Patrika Hedström, otoczonych meblami z Ikei i popijających kawę. Tego na pewno w tej powieści nie znajdziecie.

Ale w zamian możecie otrzymać rewelacyjną, mroczną i trzymającą w napięciu historię, która przeniesie Was w ciemne podziemia Helsinek. Będziecie mogli poznać przesyconego złem Kapłana, który kieruje się mrocznymi przesłankami swej duszy i zabija niewinnych pasażerów metra. Poznacie kapitana Harjunpää, który próbuje rozwikłać przyczynę częstych, ale jakże tajemniczych, przypadków "samobójstw". Poznacie parę zagubionych nastolatków: Mattiego i Lende. Będziecie mogli śledzić ich niebezpieczną znajomość z Kapłanem, i drżeć na myśl o jej zakończeniu. Poznacie też Mikke i Cessi, ojca i matkę Mattiego. Czy będziecie im współczuć, czy nimi pogardzać? - przekonajcie się sami.

Książka jest pełna emocji i napięcia. I nie mówię tu tylko o emocjach związanych z kryminalnym aspektem powieści. Dużo jest tutaj przemocy rodzinnej, osamotnienia, porzucenia, niezrozumienia. Powieść jest przejmująca i daje do myślenia. Mimo pewnej przewidywalności akcji, każdą następną stronę, czyta się z napięciem i zainteresowaniem, co się kolejno wydarzy. Rozdziały są krótkie, co znacznie zwiększa tempo czytania powieści. Szczerze polecam miłośnikom gatunku, którym znudziła się typowa konwencja kryminałów. Ale także wszystkim osobom, które w powieściach szukają czegoś świeżego i są otwarci na nowe, czytelnicze emocje.

Książkę przeczytałam, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Kojro, za co serdecznie dziękuję.
Sardegna