Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sport. Pokaż wszystkie posty

"Z pierwszej piłki" Remigiusz Mróz


posted by Sardegna on , , , , , , ,

1 comment


WydawnictwoProdukcja oryginalna EmpikGo
audiobook: czas trwania 15 godzin 04 minut
Moja ocena : 6/6
lektor: Knap Jacek, Woronowicz Adam, Kacperczyk Maciej, Opozda Joanna, Rocka Julia, Kacperczyk Paweł


Od dłuższego czasu nie sięgałam po żadną książkę Remigiusza Mroza (żartuję, ostatnio czytałam w styczniu). Ponieważ zostało mi już niewiele z tych nieczytanych, a na EmpikGo znalazłam słuchowisko "Z pierwszej piłki", postanowiłam nadrobić sobie kolejną "Mrozową" zaległość.

I powiem Wam, że ta historia to jest Mróz w najlepszym wydaniu! Nie wiem, czy nie trafi ona do pierwszej trójki mojego osobistego rankingu powieści autora, ale takie książki to ja uwielbiam czytać!

Zanim przejdę do konkretów, muszę nadmienić, że sporą robotę wykonał tutaj audiobook, a bardziej słuchowisko. Świetna interpretacja aktorów, tło, idealnie dopasowane głosy do postaci. Wszystko mi się tutaj podobało! Nawet to, a może przede wszystkim to, że jest to powieść sportowa, w której główną rolę odgrywa piłka nożna.

To właśnie futbol i emocje z nim związane, ale też wszelkiego rodzaju zasady gry - zarówno te pisane, jak i niepisane - charakterystyka klubów oraz całej społeczności piłkarskiej i fanowskiej, są głównymi bohaterami tej powieści. Co ważne, wszystkie te informacje, są przedstawione w sposób wyważony, aby z jednej strony czytelnik, który niekoniecznie jest fanem piłki nożnej, zorientował się w temacie, z drugiej jednak, aby ten, który interesuje się futbolem czuł się usatysfakcjonowany lekturą. Ja na przykład nie jestem wielką fanką piłki nożnej, ale dałam się porwać tej opowieści i z wielką przyjemnością czytałam, a właściwie słuchałam o wszystkich szczegółach związanych z wyboistą drogą piłkarzy opolskiego klubu sportowego, jaką musieli przebyć, aby osiągnąć swój cel.

Piłkarski Klub Rewera Opole przeżywa aktualnie kryzys. Niedawno w wypadku autokarowym zginęła prawie cała jego reprezentacja, a także sztab trenerski. Ponieważ przed wypadkiem Rewera radziła sobie bardzo dobrze w rozgrywkach ligowych, zarząd klubu stara się jakoś podnieść klub z tej tragedii i na nowo odbudować jego pozycję. Musi jednak zacząć od zera.

Zarząd zatrudnia więc Witolda Krygiera, emerytowanego trenera, który ma za sobą niełatwą przeszłość. Jest to człowiek dość impulsywny, kiedyś walczący z uzależnieniem, za co został usunięty z poprzedniego klubu. To właśnie jemu przypadnie zadanie odbudowania sukcesu Rewery Opole, stając się przysłowiowym "być, albo nie być". Krygier nie ma pojęcia od czego zacząć. Wyszukuje młodych piłkarzy na zasadzie intuicji, nie mogąc zaoferować im nawet odpowiedniej gratyfikacji finansowej. Bazując na kilku zawodnikach ze starej drużyny, ciągle szuka pomysłu na to, jak wzbudzić w młodych piłkarzach ducha walki i uświadomić, że mogą kontynuować dobrą passę swych poprzedników.

Z pomocą Krygierowi przychodzi nastoletnia córka Kalina, podsuwając idealnego kandydata na przyszłą piłkarską gwiazdę Rewery. Adam Benhart, zwany przez kolegów Benem, chodzi do tego samego liceum co Kala. Od małego gra w piłkę, cały czas spędza na boisku we wsi pod Opolem, ale nigdzie wcześniej nie pokazywał swoich umiejętności. Nie da się ukryć, że chłopak jest znakomity w tym, co robi. Potwierdza to również opinia Krygiera, który chce wciągnąć Bena do Rewery. Ten jednak, ku zaskoczeniu wszystkich odmawia.

Przyczyną takiego podejścia jest sprawa z przeszłości Bena, który choć całym sercem kocha piłkę nożna, przed laty złożył pewną obietnicę i nie ma zamiaru jej łamać. Tego wątku nie będę jednak rozwijać, bo nie chcę spojlerować. Najfajniejsze jest wtedy, gdy czytelnikowi sam odkryje, co stoi za tajemniczą przysięgą złożoną przez chłopaka.

W każdym razie, po wielu perturbacjach Ben dołączy w końcu do drużyny, rozpoczynając niesamowity okres w dziejach klubu Rewera Opole. Jednak droga do sukcesu opolskich piłkarzy nie będzie łatwa. Klub zaczyna swoją pracę praktycznie od nowa, trener Krygier musi zbudować fundamenty drużyny od podstaw, a Benhart, mimo iż jest świetny w tym, co robi, ma talent i doskonale radzi sobie z piłką, nie odbiegając poziomem od profesjonalnych zawodników, musi się jeszcze wiele nauczyć. Wschodzącą gwiazdę futbolu czeka bowiem długa droga, w której wymagane będzie nabycie doświadczenia na boisku, nauczenie się współpracy oraz oddzielenie stresu od gry.

W tle tych zmagań piłkarskich i historii rozgrywających się na boisku, najpierw na stadionie Rewery Opole, ale później również na murawach w innych miastach, toczy się wątek miłosny, obyczajowy, a nawet kryminalny. Wszystkie one, choć interesujące, stanowią jednak tło piłki nożnej i emocji z nią związanych, którym, nie ukrywam, dałam się ponieść.

Bardzo podobała mi się ta powieść. Zakończenie jest otwarte, co może sugerować, że autor zaproponuje czytelnikom kontynuację przygód Benaharta, Kali i Krygiera, czego, nie ukrywam, bardzo bym sobie życzyła. Fajne jest też to, że jeśli ktoś chciałby zakończyć swoją przygodę na tym etapie, to również może to zrobić. Wtedy zakończenie powieści będzie leżało tylko i wyłącznie w jego interpretacji.

Sardegna

"Krzysztof Piątek. Gole, które cieszą" Marcin Kalita


posted by Sardegna on , , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 160
Moja ocena : 5/6

"Krzysztof Piątek. Gole, które cieszą" Marcina Kality to kolejna książka z wydawnictwa Egmont, przeznaczona dla małych miłośników piłki nożnej. Znalazła ona zacne miejce w dziecięcej biblioteczce mojego Syna, tuż obok takich tytułów, jak: "Real. Królewska Drużyna", "Lewandowski. Wygrane marzenia", "Suarez. Nigdy nie będziesz sam", "To, co naprawdę ważne",  "Juventus. Drużyna  walecznych serc". "Gole, które cieszą" są akurat najchętniej czytane, bowiem Krzysztof Piątek, młody, zdobywający szeroką popularność piłkarz, jest aktualnie jego  ulubionym sportowcem.
 
Książka ta, podobnie, jak inne przytoczone przeze mnie powyżej, jest mini biografią zawodnika, przybliżającą dzieciakom jego postać. Dzięki temu mali miłośnicy piłki nożnej mogą bliżej poznać swojego ulubonego sportowca, i prześledzić jego życiorys, od czasu, kiedy był dzieckiem, aż do chwili obecnej. Książka da dzieciakom wgląd w dzieciństwo piłkarza, pokaże rodzinne miasto, czyli Niemczę, małą miejscowość położoną niedaleko Wrocławia, przybliży okres, kiedy Krzysztof Piątek był małym chłopcem, dorastał, co lubił, i jaka drużyna była wtedy jego ulubioną. 

Życie rodzinne i osobiste piłkarza to jedno, drugie to natomiast jego droga do sukcesu. W książce znajdziemy więc informację o tym, jak zaczęła się przygoda Piątka z piłka nożną, gdzie odbywał swoje pierwsze treningi, gdzie była jego pierwsza szkółka piłkarska, jak i w obliczu tej pasji wyglądało szkolne życie sportowca. 

Następnie, możemy śledzić drogę Piątka do piłkarskiej kariery, poprzez historie z kolejnych klubó, w których grał. Zaczynąc od "Dziewiątki", czyli klubu sportowego przy szkole, do której uczęszczał, poprzez granie w lokalnym klubie Lechia Dzierżoniów, w którym spędził siedem lat przechodząc wszystkie szczeble kariery młodego piłkarza: orlika, młodzika, trampkarza, juniora, a w wieku 17 lat był już w grupie seniorów, do transferu do Zagłębia Lublina, w którym działał aż do 2016 roku.

W roku 2015 Krzysztof Piątek dostał powołanie do reprezentacji młodzieżowej i debiutował w biało - czerwonych barwach podczas meczu ze Słowacją. Za pierwszym powołaniem przyszły kolejne, w sumie piłkarz zagrał w 14 meczach strzelając 2 gole. Jednak przełom w karierze nastąpił w 2018 roku, kiedy to chlopak został wybrany przez trenera Adama Nawałkę do składu reprezentacji na finały mistrzostw świata w Rosji. I choć ostatecznie Piątek nie pojechał na to zgrupowanie, od tego momentu jego piłkarska kariera zaczęła nabierać tempa. Jerzy Brzęczek, trener, który zastąpił Adama Nawałkę powoływał już regularnie sportowca na wszystkie zgrupowania, nie dziwi więc fakt, że jego debiut nastąpił niezwykle szybko, a pierwszy gol padł już w meczu z Portugalią w 2018 roku. Prawdziwą popularność przyniósł jednak Piątkowi jego spektakularny gol dwie minuty po rozpoczęciu drugiej połowy meczu z Macedonią, dzięki któremu Polska wygrała 1:0. 

Po meczach w reprezentacji przyszedł czas na zmianę klubu. Po odejści z Zagłębia Lublin Piątek kontynuował swą karierę piłkarką w Cracovi, która okazała się dla niego przystankiem w dordze do wielkiego, światowego futbolu. To tam piłkarz nabrał nowych umiejętności, poskromił swoje nerwowe zachowanie na boisku, to również w tym klubie wypracował sobie taką pozycję, że powierzono mu opaskę kapitana.

Lepszej okazji na międzynarodowy transfer nie było. W 2018 roku Piątek wylądował w Genui, włoskim klubie z tradycjami sięgającymi XIX wieku i tam daje się poznać od najlepszej strony, strzela gol za golem, szybko więc dostaje przydomek "Pistolero". Nie zagrzewa tam jednak zbyt długo miejsca, bowiem już na początku roku 2019 przenosi się do AC Milanu, jednego z najsłynniejszych klubów świata i tam gra do dzisiaj.
 
Mini biografia Krzysztofa Piątka, oprócz dokładnego opisania powyższych faktów, i to w sposób bardzo przystępny dla młodego odbiorcy, który może czytać je, jak najlepszą powieć. Do tego książka zawiera ciekawe zdjęcia, grafiki, czy ryciny, a także anegdoty z życia piłkarza i ciekawostki zwiążane z jego karierą. "Gole, które cieszą" jest idealną propozycją dla młodych miłośników piłki nożnej. Jako grupę docelową określiłabym 8 - 12 latków, jednak i starsi czytelnicy znajdą w niej coś dla siebie, przede wszystkim ciekawe zdjęcia, podsumowania i zestawienia informacji o tym świetnym piłkarzu, któy w tak młodym wieku robi międzynarodową karierę.

Sardegna

"Juventus. Drużyna walecznych serc" Marcin Kalita


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 200
Moja ocena : 5/6

Dzisiejsza notka dotyczyć będzie kolejnej książki od Egmontu, przeznaczonej dla młodego czytelnika, zafascynowanego sportem, miłośnika piłki nożnej. Wypisz, wymaluj, jest to książka dla mojego Młodego, który oprócz tego, że uwielbia grać, to jeszcze interesuje się składami drużyn, transferami, trenerami i innymi szczegółami technicznymi, o których nie mam pojęcia. Książka trafiła do jego kolekcji pod koniec wakacji, ale dopiero teraz udało mi się ją opisać, bowiem do tej pory była niedostępna. Młody nieustannie ją przeglądał, ale to w końcu Juventus! Jego ulubiona, na chwilę obecną, drużyna.

W czytelniczej kolekcji sporo mamy już tych książek z serii Egmontu ("Real. Królewska Drużyna", ("Lewandowski. Wygrane marzenia", "Suarez. Nigdy nie będziesz sam" oraz biografia Piszczka, "To, co naprawdę ważne"), a teraz dołącza do nich "Juventus. Drużyna  walecznych serc" autorstwa Marcina Kality. 

Jest to świetna książka, zresztą równie fajnie, jak inne biografie piłkarzy czy sportowe historie dla dzieci, wydane przez Egmont. W interesujący sposób przedstawia historię klubu, oraz najważniejsze ciekawostki z nim związane, przybliżając dzieciakom sylwetki najsłynniejszych piłkarzy grających w Juventusie, klubowe miasto, sukcesy zespołu i jego największe trofea i osiągnięcia. Jest to takie kompendium wiedzy o Juventusie, idealne dla małego fana, choć mam wrażenie, że i rodzice, fani futbolu, znajdą w tej książce sporo dla siebie. 

Informacje zawarte w tej pozycji są dostosowane do wieku czytelników, w głównej mierze są to luźne zagadnienia, związane z klubem, dostarczające przede  wszystkim frajdy czytającym. Oprócz tego, że książka zawiera bardzo fajne zdjęcia, pokazujące nie tylko aktualnych i byłych zawodników klubu, foto archiwalnych meczy, migawki z klubowego miasta, czy zdjęcia stadionu, znajdziemy w niej także ilustracje strojów zawodników, klubowych koszulek, czy trofeów, które zmieniały się na przestrzeni lat. 

Gdy przyjrzymy się lekturze "Drużyny walecznych serc" bliżej, rozpoczyna się ona notką na temat tego, dlaczego Juventus, ostatnimi czasy, zdobył tak wielką popularność i stal się klubem numer jeden na świecie. Poznamy zawodników światowej klasy, takich jak: Paulo Dybala, Giorgio Chiellini, Miralem Pjanić, Douglas Costa, czy oczywiście Cristiano Ronaldo, którzy rozpoczęli nową erę zespołu i marsz klubu po finał Ligi Mistrzów. Pierwsze rozdziały opisują sytuację bieżącą zespołu, przybliżają miasto Turyn, jego położenie i najpiękniejsze zakątki, natomiast kolejne teksty dotyczą już czasów bardziej zamierzchłych. Będziemy mogli przeczytać o tym, z czego klub słynął wcześniej, zanim stanął na szczycie światowej piłki nożnej, poznamy najsłynniejszych bramkarzy, między innymi Buffona, który stał się niejako symbolem klubu i wielkim bohaterem kibiców, a także jednym z najlepszych bramkarzy XXI wieku.

Kolejne rozdziały opowiadają w skrócie o następcy Buffona, czyli Wojtku Szczęsnym, jego początkach w klubie i rozwoju kariery. Jednak naszym polskim akcentem w historii Juventusa jest nie tylko Szczęsny, są nim także polskie zespoły, które kiedyś miały okazję zagrać mecze z włoskim klubem i to już w latach 80 - tych. W sezonie 80/81 oraz  82/83 był to Widzew Łódź, który walczył z Włochami o puchar Europy, w sezonie 83/84 o puchar zdobywcy pucharów grał Lechia Gdańsk, natomiast w sezonie 89/90 o puchar UEFA - Górnik Zabrze, a w Lidze Europy dziesięć lat później - Lech Poznań.

Następne części przybliżą nam początki klubu, prezesów, łącznie z faktem, w czyich rękach aktualnie znajduje się Juventus, będziemy mogli poczytać też o tym, jak klub podążał drogą sukcesu, do wygrania Pucharu Europy czy zostania Mistrzem Włoch, oraz obejrzeć zdjęcia z tych wydarzeń.

Oczywiście wszystkie rozdziały będą poprzecinane różnymi ciekawostkami z życia klubu, Juventusem w liczbach, wyglądem trofeów, strojów, znajdziemy też parę słów o samym stadionie Juve i będziemy mogli zerknąć do jego wnętrza. Książka kończy się zestawieniem najlepszych piłkarzy: bramkarzy, obrońców, pomocników i napastników, a także legendarnych trenerów Juventusu oraz Akademią Juventusu, czyli szkółką piłkarską, która pracuje z młodymi piłkarzami również w Polsce.

Cóż mogę powiedzieć, "Drużyna walecznym serc" daje radę, a dla małych miłośników piłki nożnej jest idealnym książkowym prezentem, który sprytnie skłoni ich do samodzielnego czytania.

  Sardegna

"To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej" Michał Gąsiorowski


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments



Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 240
Moja ocena : 5/6

Uwielbiam Naszą Księgarnię za to, jakie wspaniałe książki dla dzieci i młodzieży ma w swej ofercie. Wybór jest ogromny. Od powieści poruszających różne ważne tematy i problemy współczesnej młodzieży ("I ty przeciwko mnie" ,"Hate list", "Notatki samobójcy") po książki dla nieco młodszych dzieci ("Dzieci z wyspy Saltkråkan" , "Elementarz"), popularne serie ("Hej Jędrek! Kłopoty z dziewczynami?" ) czy zabawne, przygodowe, ale i pouczające historie ("Zagadka królowej myszy").

Ostatnio wydawnictwo skierowało się także w stronę małych miłośników piłki nożnej i zaproponowało świetną książkę "To jest futbol! Krótka historia piłki nożnej" Michała Gąsiorowskiego. Propozycja ta naprawdę zasługuje na uwagę, jest pięknie wydana, w twardej oprawie i dość dużego formatu. Już na pierwszy rzut oka podoba się dzieciakom. Książka miała premierę dokładnie rok temu, w czasie Mundialu 2018, który odbywał się w Rosji, ale sprawdza się doskonale także w innych porach roku i dowolnym czasie, bowiem może być takim swoistym poradnikiem/podręcznikiem dla małych fanów piłki nożnej. 

Choć na pierwszy rzut oka tego nie widać, książka spełnia też funkcję notesu, w którym dziecko mogło zapisywać sobie poszczególne wyniki mundialowych meczy, jednak mój Syn nie potraktował książki w taki sposób. Wyniki typował i zapisywał sobie w innym miejscu, natomiast książkę traktował, bardziej jako lekturę do wieczornego, samodzielnego czytania. 

Każdy poszczególny rozdział powyższej książki to fragment historii futbolu. Całość podzielona jest na 4 części, z czego pierwszy rozdział opowie nam skąd w ogóle wzięła się gra w piłkę nożną, kto to wszystko zainicjował, a także o tym, jak powstała Federacja Piłkarska, czyli FIFA. Kolejno, będziemy mogli poczytać o turniejach piłkarskich począwszy od roku 1930, które miały miejsce w Urugwaju, aż po aktualne wydarzenia, a dokładnie zeszłoroczne Mistrzostwa Świata. Rozdziały nie są długie, a każdy z nich opisuje konkretny Mundial odbywający się co 4 lata, mamy więc przegląd historii Mistrzostw Świata, począwszy od Urugwaju, kolejno we Włoszech w 1934, Francji w 1938, Brazylii w 1950, Szwajcarii w 1954, Szwecji w 1958, Chile w 1962, Anglii w 1966, Meksyku w 1970, RFN w 1974, Argentynie w 1978, Hiszpanii w 1982, Meksyku w 1986, Włoszech w 1990, Stanach Zjednoczonych w 1994, Francji, Japonii i Korei Południowej w 2002, Niemczech w 2006, RPA w 2010, Brazylii w 2014 oraz Rosji w 2018.

Oczywiście w tych turniejach największą uwagę poświęcono Polsce i naszej reprezentacji, biorącej udział w zawodach. Będziemy mogli poczytać z dzieciakami o pierwszym golu biało-czerwonych na Mistrzostwach we Francji, pierwszym składzie reprezentacji, o słynnym Wembley, o królu turnieju, Grzegorzu Lato, czy znakomitym Kazimierzu Deyna.

Część trzecia książki to krótkie zestawienie Mistrzostw na różnych kontynentach (Euro, Puchar Narodów Afryki, Puchar Ameryki), natomiast część czwarta dotyczy kobiecej piłki nożnej. Oprócz tego grafika Agnieszki i Przemysława Surmów, da nam obraz tego, jak wyglądają aktualne i dawne trofea, stroje sportowe, czy piłki mundialowe.

"To jest futbol!" to książka dość sporych rozmiarów, ale to chyba najbardziej podoba się dzieciakom, bo przypomina trochę album, czy wielką księgę piłki nożnej. Idealnie nadaje się na prezent, a dzięki dużym literom świetnie sprawdza się także, jako książka czytana samodzielnie w momencie, kiedy dziecko wdraża się w głośnym czytaniu.


Przeczytaj także:
Sardegna

"Real. Królewska Drużyna" Marcin Kalita


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 184
Moja ocena : 5/6

"Real. Królewska Drużyna" to kolejna już książka z piłkarskiej serii w biblioteczce mojego Młodego. Nie tak dawno pisałam o biografii Łukasza Piszczka, która mojemu Synowi bardzo przypadła do gustu i to nie tylko z powodu faktu, że od tygodni żyjemy wszyscy Mundialem. Piłkarskie książki są jego ulubionymi, naturalną więc koleją rzeczy była sytuacja, iż historia jednego z najlepszych klubów piłkarskich świata, stała się jego następną lekturą.

Książka ta, choć wizualnie przypomina serię "Nie tylko dla fana" utrzymana jest w trochę innym klimacie. Tutaj głównym bohaterem nie jest jeden człowiek, tylko cały klub, jako instytucja. Jest to na pewno ciekawe spojrzenie na historię piłki, zwłaszcza dla fanów tego sportu, i to nie tylko najmłodszych.

Wiadomo, że Hiszpania od lat kojarzy się z dobrą piłką. To siedziba najlepszych klubów piłkarskich i kraj kojarzony z najbardziej znanymi piłkarskimi nazwiskami. Nawet jeśli zdarzy się potknięcie i niekoniecznie dobrze wiedzie się im w mistrzostwach, tak jak to miało miejsce w tym roku, fanów hiszpańskiego futbolu i tak to nic nie obchodzi, bo piłka grana na półwyspie Iberyjskim ma dla nich wielką moc i wyjątkowe znaczenie. 

Ta książka to kompendium wiedzy o Realu, czyli Królewskim Klubie z Madrytu. Wiadomo, że dla każdego małego miłośnika piłki nożnej klub ten ma wielkie znaczenie, a dla przykładu mój Młody idąc w zeszłym roku do pierwszej klasy, to właśnie logo Realu Madryt wybrał sobie na motyw przewodni swoich przyborów szkolnych. Real, poza Bayernem Monachium (to za sprawą Lewandowskiego oczywiście), jest jego ulubionym klubem, stąd też ta książka, opisująca historię Królewskiej Drużyny, od momentu założenia, do dnia dzisiejszego, sprawiła mu ogromną frajdę, kiedy podarowałam mu ją na Dzień Dziecka.

Real Madryt jest głównym bohaterem tej książki, ale całość nie przypomina raczej mini biografii z serii "Nie tylko dla fana", jest to raczej kronika, taka mini encyklopedia, w której znaleźć można najważniejsze informacje klubowe, ale też różne ciekawostki, których przez lata sporo się namnożyło. Z tekstów dowiedzieć się można co nieco o historii powstania klubu, postaci prezesa Santiago Bernabeu, zobaczyć prezentację madryckich stadionów, herbów klubowych, czy strojów sportowych, które zmieniały się przez lata, a także wszystkich trofeów Realu, zdobytych do dnia dzisiejszego. Te kolorowe zestawienia stanowią naprawdę wielki plus tej książki. Oprócz tego, sporo miejsca w książce poświęcono najbardziej znakomitym piłkarzom, którzy z klubem byli lub są związani przez wiele lat i odgrywali bądź odgrywają w nim istotną rolę. Osobne rozdziały są więc poświęcone Raulowi, Zidane'owi, Beckhamowi, Casillasowi, Ramosowi czy Ronaldo.

W książce tej znajdziemy także informacje po Polakach związanych w jakiś sposób z klubem, a także zestawienie wszelkich meczów, w których polskie kluby piłkarskie grały przeciwko Realowi. Ważnym rozdziałem jest też Top 10, czyli dziesięć najważniejszych meczy zagranych dla Hiszpanii na przestrzeni lat.

Dla mnie, jako rodzica, ta książka ma może minimalnie mniejszą wartość, niż biografie słynnych piłkarzy, które oprócz przekazywania ciekawostek o ulubionym sportowcu, pokazują dziecku, że sukces w wymarzonej dziedzinie życia jest w zasięgu ręki, trzeba tylko odpowiednio się przygotowywać, być zdeterminowanym, pracowitym i pewnym siebie. Jednak patrząc z perspektywy małego kibica, to taka barwna "encyklopedia", zawierająca w sobie najważniejsze informacje o jednym z ulubionych klubów piłkarskich, jest bardzo ważnym, książkowym egzemplarzem w dziecięcej biblioteczce. A jeżeli mały piłkarz szczególnie upodobał sobie Real, to taka książka jest dla niego obowiązkowa! 

Sardegna

"Najlepszy" Łukasz Grass


posted by Sardegna on , , , , , ,

8 comments


Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska Sp. z o.o.
  Liczba stron: 272
Moja ocena : 6/6

Nie jestem wielką pasjonatką sportu, choć ciągle staram się bardziej przekonać do biegania, raz na jakiś czas jednak, lubię poczytać o ludziach, dla których sport jest bardzo ważną częścią życia, a osiągnięcia w danej dyscyplinie, miarą osobistego sukcesu. Przeczytałam rewelacyjną opowieść o bieganiu Murakamiego ("O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu"), historię Scotta Jurka, ultramaratończyka ("Jedz i biegaj"), oraz fajną, motywującą opowieść Łukasza Grassa "Trzy mądre małpy", w której dziennikarz sportowy opisuje swoją wyboistą drogę do prowadzenia aktywnego trybu życia. Teraz nadszedł czas na "Najlepszego" Jerzego Górskiego, czyli historię człowieka, który musiał sięgnął dna, żeby móc się wzbić na wyżyny, i to nie tylko te sportowe.  

Jerzy Górski, obecnie sześćdziesięcioparoletni sportowiec, biegacz, ultramaratończyk, prezes Centrum Sportowego, organizator imprez propagujących aktywny tryb życia, zwycięzca prestiżowych zawodów Double Ironman w Alabamie w latach 90-tych, człowiek niezwykle wytrzymały i wytrwały, pokazuje na swoim przykładzie, że hasło "chcieć to móc", to nie tylko puste słowa. 

Historia Jerzego Górskiego jest tak bardzo dramatyczna, że wręcz niewyobrażalne wydaje się osiągnięcie sukcesu na tak ogromną skalę, z przeszłością, naznaczającą bohatera swym piętnem. Górski już w wieku 15 lat zaczął brać narkotyki i wdychać substancje odurzające, żeby piętnaście lat później być już uzależnionym od heroiny, wycieńczonym, ledwo trzymającym się życia, wrakiem człowieka. Przez lata, stojąc na granicy śmierci, niespecjalnie walczył z nałogiem. Skupiał się zazwyczaj na zdobywaniu kolejnych działek, angażowaniu się w kradzieże medykamentów z lokalnych aptek, bądź odsiadki za posiadanie narkotyków lub za udział w złodziejskich akcjach.

Przed trzydziestką Jerzy Górski palił ponad 100 papierosów dziennie, nie stronił od alkoholu, brał najgorsze świństwa, łącznie z wariantami narkotyków przygotowanych w domowych warunkach. Jednak w pewnym momencie poczuł impuls do zmian, a była nim audycja radiowa Marka Kotańskiego, który przez lata zajmował się leczeniem narkomanów z nałogu w swych ośrodkach Monaru. Górski postanawia szukać pomocy, jednak po wielokrotnych i nieudanych próbach przeniesienia się z więzienia do zakładu psychiatrycznego, decyduje się na drastyczny krok, po którym ledwo co unika śmierci. Ten moment okazuje się być kroplą, która przelewa czarę...

Kolejne karty książki opisują proces leczenia Górskiego w Monarze, jego codzienność w ośrodku, pracę nad sobą, kontrolę emocji, a także zasady, jakie obowiązywały podopiecznych Kotana. Górski szuka czegoś, co mogłoby zastąpić mu narkotykowe uzależnienie, a jednocześnie zapewniło powrót do normalności. Lukę po używkach znajduje w bieganiu. Zaczyna od truchtania wokół ośrodka, poprzez regularne treningi, po paru miesiącach sprawdza się w pierwszym maratonie. Za jednym osobistym sukcesem przychodzi czas na kolejne. Walcząc ze swoimi słabościami, angażuje się w kolejne coraz bardziej wymagające biegi, triathlony i ultramaratony, aż w 1990 roku otrzymuje nagrodę za pierwsze miejsce zdobyte w prestiżowych zawodach Double Ironman w Alabamie. Swoją sportową aktywność propaguje do dziś, będąc współorganizatorem wielu imprez biegowych.

"Najlepszego" czyta się, jak najlepszą powieść sensacyjno - obyczajową. Aż nie chce się wierzyć, że opisane w niej wydarzenia działy się naprawdę. Myślę, że tak dobra forma tej historii, to głównie zasługa Łukasza Grassa, znakomitego dziennikarza, który potrafi bardzo dobrze pisać o sporcie i emocjach z nim związanych. Już w "Trzech mądrych małpach" świetnie widać osobiste zaangażowanie i pasję Autora do uprawiania sportu, i tą szczerość można wyczuć w trakcie lektury.

Książka, choć ma dość trudny emocjonalnie początek, ma wiele bardzo motywujących momentów. Fragmentów, które dają mentalnego kopa, pokazują, że nie można się nad sobą użalać, zakładać porażki, uświadamiają też, że nie ma sytuacji bez wyjścia. Skoro Jerzy Górski jest chodzącym przykładem na to, że zmiana jest możliwa, nie ma wymówki na strach przed porażką. Zresztą, jak sam bohater mówi" "słabość staje się siłą", trzeba więc tylko trochę dobrych chęci, samozaparcia i wiary we własne możliwości, a wszystko stanie się możliwe.

"Najlepszy" podobał mi się bardzo. Jest to na pewno jedna z ciekawszych lektur, jakie w tym roku przeczytałam. W listopadzie 2017 powstał film o tym samym tytule, w reżyserii Łukasza Palkowskiego, w którym główną rolę zagrał Jakub Gierszał. Sama z chęcią obejrzałabym historię Jerzego Górskiego przeniesioną na duży ekran. Ciekawe, czy zrobi na mnie tak samo duże wrażenie, jak książka. 
Sardegna

"Lewandowski. Wygrane marzenia" Dariusz Tuzimek


posted by Sardegna on , , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Egmont
Liczba stron: 200
Moja ocena : 5/6

"Lewandowski. Wygrane marzenia" to biografia Roberta Lewandowskiego, naszego rodzimego, najbardziej chyba znanego piłkarza. Jest to super propozycja dla najmłodszych, obowiązkowa lektura dla każdego, małego fana piłki nożnej, który to z zapartym tchem śledził wydarzenia rozgrywające się na francuskich boiskach Euro 2016. 

W sumie, ta książka może sprawić radość każdemu fanowi piłki nożnej, zarówno temu małemu, jak i temu dużemu. I chłopakowi, i dziewczynie. Wiem coś o tym, bo moje dzieci oszalały, i to nie tylko na punkcie książki, ale ogólnie, w kwestii piłki nożnej. Mimo że jest już po Euro 2016, oni ciągle grają w piłkarskie karty, komentują mecze, w których grali nasi, rzucają nazwiskami polskiej reprezentacji (tymi rezerwowymi także). 

Rozumiem Młodego, który sam jest piłkarzem i gra w najmłodszej grupie naszego lokalnego klubu sportowego, więc cały czas kopie piłkę i rzuca nazwiskami graczy, ale Ośmiolatka? Ona także poczuła piłkarski zew, choć może w nieco innym, bo nie fizycznym, wydaniu. Rozumiecie więc, że pojawienie się takiej książki w naszym domu, w czasie trwania Euro, było strzałem w dziesiątkę.
Robert Lewandowski to chyba najbardziej znany piłkarz naszej reprezentacji. Jego sława wychodzi poza granice Polski, a jego umiejętności doceniają najznakomitsze europejskie kluby. To, że jest gwiazdą piłki nożnej na światowym poziomie, kolejny raz, udowodnił na tegorocznych mistrzostwach, stając się ponownie wzorem dla wielu młodych piłkarzy, którzy marzą o tym, by być takim, jak Lewandowski.

Dlatego dla wszystkich młodych graczy, którzy kochają piłkę, ta książka może stać się inspiracją do działania, kolejnych do treningów i walki o swoje marzenia. Przecież Robert Lewandowski też był kiedyś małym chłopcem, zwyczajnym dzieciakiem, który kochał grać w piłkę i zaczynał w lokalnym klubie. Skoro jemu się udało, to innym też może się udać!

Książka jest w prawdzie "dorosłą" biografią piłkarza, aczkolwiek przedstawiona jest w formie bardzo przystępnej dla dzieci. Zawiera bardzo dużo zdjęć, przypisów, krótkich notatek, ciekawostek, dzięki czemu lektura nie jest nużąca. Nie ukrywam, że mimo wielu "atrakcji", zbitego tekstu jest w książce dość sporo, dlatego Ośmiolatka nie podjęła się samodzielnego czytania, i to ja przeczytałam dzieciom większość tej opowieści. 

"Wygrane marzenia" dzielą się na 5 głównych części, z których każda opisuje inny okres życia Roberta Lewandowskiego. Część pierwsza to początki przygody z piłką: dzieciństwo, a także pierwszy lokalny klub sportowy Varsovia. Części kolejne opisują już pierwsze kroki piłkarza, najpierw do ogólnopolskiej, a później do europejskiej kariery. Transfery do Lecha Poznań, Borussi, Bayerna Monachium, czy powołanie do grania w reprezentacji Polski. 

Całość jest pięknie wydana i to jest wielki plus ksiażki, podobnie, jak super zdjęcia, które pokazują Roberta od małego chłopca, amatorskiego piłkarza, do wielkiego sportowca w ważnych dla niego momentach. Biografia ta zawiera wiele ciekawostek i anegdot, pokazuje sportowca z zupełnie zwyczajnej, ludzkiej strony, dając dzieciakom informację, że każdy mały piłkarz może w przyszłości zostać Lewandowskim. Musi tylko od początku dążyć do celu i starać się być najlepszym.

Dzieciaki autentycznie cieszą się tą piłkarską książką. Wiadomo, że największe wzięcie miała ona w czasie Euro, ale z tego, co obserwuję, przyda się nam jeszcze, bo temat piłki nożnej nadal jest u nas aktualny. Dzieci przeglądają książkę codziennie i są dumne, że mają swoją własną opowieść o Lewym, najlepszym polskim piłkarzu.

Poza biografią Lewandowskiego, która w kolekcji znanych piłkarzy jest czwarta, Wydawnictwo Egmont wydało także historię takich piłkarzy, jak Leo Messi, Cristiano Ronaldo czy Zlatan Ibrahimovic. Okładki tych książek rzuciły mi się już wcześniej w oczy, kiedy to na przerwach trzecio, czwartoklasiści podczytywali sobie te książki w czasie wolnym. Jak widać więc, o piłkarzach czyta się w różnym wieku, bez względu na płeć. I to jest bardzo dobra wiadomość!

Sardegna

"Jedz i biegaj" Scott Jurek, Steve Friedman


posted by Sardegna on , , , , , ,

8 comments


Wydawnictwo: Galaktyka
audiobook: czas trwania 9 godzin 24 minuty
Moja ocena : 5/6
lektor: Krzysztof Banaszyk


Choć na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że "Jedz i biegaj" Scotta Jurek to kolejna motywacyjna książka, skłaniająca czytelnika do natychmiastowego porzucenia dotychczasowego trybu życia, i pobiegnięcia przed siebie, to na szczęście nią nie jest. Nie dla mnie motywacyjne gadki, swoje wiem. Jak będę chciała pobiegać to żadna książka nie będzie mi do tego potrzebna. Dlatego z zasady unikam takich propozycji. 

Jakiś czas temu miałam okazję odsłuchać podobny audiobook, zachęcający do ogólnego uprawiania sportu, autorstwa Łukasza Grassa, "Trzy mądre małpy", który rzeczywiście był fajną książką, robiącą wrażenie na takim laiku sportowym, jakim jestem ja. Natomiast po "Jedz i biegaj" sięgnęłam z ciekawości, bowiem bardziej niż zmotywowanie, interesowała mnie biografia Scotta Jurka, najbardziej znanego ultramaratończyka, na świecie. Wyobraźcie sobie sytuację, że Jurek biega po 200 km w najbardziej ekstremalnych warunkach pogodowych, w najtrudniejszych warunkach terenu i osiąga wspaniałe wyniki. Nie mogłam zrozumieć, jak to w ogóle jest możliwe! Maraton? Okej, ale cztery razy trasa maratonu? Przebiec 200 km i przeżyć? To jakaś ściema!

Postanowiłam więc dowiedzieć się, jak doszło do tego, że Scott Jurek osiągnął tak wysoki, sportowy poziom. I rzeczywiście, książka dała mi pogląd na historię człowieka, który od dzieciństwa zmagał się z różnymi przeciwnościami losu, a bieganie postanowił uczynić lekiem na całe zło otaczającego go świata.

Książka, jak dla mnie, składa się z kilku części. Jedna z nich opowiada o samym bieganiu. O przygotowaniach do poszczególnych, ważnych dla autora, biegów. Świetnie słucha się o tym, jak Jurek przemierza kolejne 50, 100km, z lekkością i bez wysiłku, których nie ogarnia zwykły człowiek. Ta część fabuły zawiera opisy przygotowań do zawodów, a także ich późniejszy przebieg. Opisuje treningi w najbardziej ekstremalnych warunkach, niskich bądź wysokich temperaturach, na pustyni czy terenach górzystych, a także radość Scotta ze zwycięstwa, jego gorycz porażki, kontuzje, chwilowe słabości, czy odpoczynek po biegu.

Kolejna część dotyczy prywatnego życia Scotta Jurka, nawiązując do różnych wydarzeń, od dzieciństwa, do dnia dzisiejszego. Opisuje sytuację rodzinną, relacje z przyjaciółmi biegaczami i nie tylko. Dlatego "Jedz i biegaj" określiłabym bardziej, jako biografię tego sportowca, niż książkę o bieganiu, dla biegaczy.

Ja w ogóle mam bardzo mieszany stosunek do tej pozycji. Z jednej strony słuchało mi się bardzo dobrze całej historii życia Jurka. Jest to bowiem człowiek absolutnie godny podziwu i naśladowania. Jego determinacja, siła woli, wytrzymałość, energia, nie podlega dyskusji i wymaga wielkiego szacunku. Z drugiej jednak strony, kiedy przesłuchałam cały audiobook, zamiast motywacji i chęci do działania, odczułam smutek. Wydawało mi, że taki sportowiec, jak Scott Jurek w tym swoim dążeniu do celu, pokonywaniu kolejnych kilometrów ultramaratonu, w osiąganiu doskonałości, odnajdzie spokój i szczęście. I z jednej strony sam Jurek tak to przedstawił, bo w taki sposób radził sobie z problemami i szukał swojego miejsca na ziemi. Z drugiej jednak strony, cały sukces, który przez lata osiągnął, nie uczynił go człowiekiem szczęśliwym. Dlatego zakończenie książki okazało się dla mnie dość przygnębiające. Nie poczułam się zmotywowana, dostałam natomiast słodko - gorzką historią życia, szalonego w swej pasji, człowieka.

Bezsprzecznym pozytywem książki jest fakt, że sporo w niej informacji na temat jadłospisu biegacza. Scott Jurek sam zresztą poświadczył, że znaczną miarą jego sukcesu jest odpowiednia dieta. W książce znajdziemy więc wiele przepisów, informacji na temat wegetariańskiego i wegańskiego odżywiania, a także sięgania po produkty, o których w znacznej mierze nie miałam pojęcia. Praktycznie pod koniec każdego rozdziału znajdują się gotowe przepisy na różnego rodzaju dania i przekąski. Wszystko wydaje mi się być bardzo smaczne i genialnie skonstruowane, jednakże większość przepisów nie jest dostosowana do realiów polskiej kuchni. Może osoby, które mają styczność z kuchnią wegańską mogłyby coś więcej na ten temat powiedzieć, natomiast dla przeciętnego "zjadacza chleba" przepisy te są raczej abstrakcją.

Tak, jak powiedziałam, sporo w  książce poświęcono sytuacji rodzinnej Jurka czy jego początków biegania, ale ja osobiście, najbardziej skupiłam się na jeszcze innej części, związanej z samymi emocjami, które towarzyszyły biegaczowi w trakcie każdego wyścigu. Sporo działo się w głowie bohatera na trasie ultramaratonu, ale spróbujcie sobie wyobrazić moc wewnętrzną, jaką musi człowiek, żeby wytrzymać 200 km biegu i do tego osiągnąć jeszcze świetny wynik. Tak, jak napisałam na początku, opowieść przyniosła mi trochę smutną refleksję, że nawet osiągnięcie tak spektakularnego sukcesu nie czyni człowieka szczęśliwym i nie daję mu wewnętrznego spokoju. Jednak to moje subiektywne zdanie na temat tej książki, bowiem mąż, który również przesłuchał Scotta Jurka odebrał książkę zupełnie inaczej. Skupił się raczej na szczegółach związanych z bieganiem i stwierdził że moje refleksje są trochę na wyrost. I może ma rację, może tylko ja reaguję w ten sposób i doszukuję się w każdej historii drugiego dna.

W każdym razie polecam tego audiobooka wszystkim osobom lubiącym ciekawe biografie, a także miłośnikom sportu. Jak widać, każdy czytelnik znajdzie w tej propozycji coś dla siebie.

Sardegna

"O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" Haruki Murakami


posted by Sardegna on , , , , , ,

14 comments


Wydawnictwo: Muza
Liczba stron: 190
Moja ocena : 5/6

Bieganie ostatnio mnie prześladuje. Czyżby życie chciało mi dać delikatnie do zrozumienia: rusz się!? Najpierw "Trzy mądre małpy" Łukasza Grass, a potem "pierwowzór" - "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu" Murakamiego. Co jest takiego w owych książkach, że chce się zmienić coś w swoim życiu, z naciskiem na stosunek do sportu? Nie mam pojęcia, bo jak ostatnio pisałam, nijak mi do aktywności fizycznej i tego typu działań.

Murakami nie bardzo kojarzył mi się z człowiekiem, dla którego sport stał się tak wyjątkowo ważną częścią życia. Popłynęłam trochę na fali jego popularności i przeczytałam "Przygodę z owcą" i to właściwie tyle, co do kwestii mojej znajomości z autorem. Powyższy pamiętnik  pożyczyłam daaaawno temu od Agi, żeby sprawdzić, co jeszcze Murakami ma mi do zaoferowania. Nie patrzyłam na książkę w kategorii sport/poradnik, ale po odsłuchaniu "Trzech mądrych małp" stwierdziłam, że właśnie nadszedł czas na poznanie, o czym właściwie mówi autor, kiedy mówi o bieganiu.

I co się okazało? Wyszło na to, że mnie, osobie, która zupełnie nie pasuje do uprawiania sportu, spodobała się już druga książka o bieganiu. Sama do końca nie wiem, jak to się stało, ale rusza mnie ta koncepcja! Podoba mi się styl życia, jaki obrał Murakami. W sumie podobną postawę prezentuje Łukasz Grass - odwagę do zmiany swojego życia, determinację, nieustępliwość, siłę woli i konsekwencję. Cenię takich ludzi, dla których owe wartości są ważne. Nie tylko w kwestii uprawiania sportu, ale ogólnie, w życiu. Sama lubię doprowadzać rzeczy do końca, staram się nie poddawać, realizować zamierzone plany. 

Murakami jest doskonałym przykładem człowieka, który nie boi się życia. Zaryzykował swój dorobek, i z dnia na dzień postanowił podążać za swoją pasją. Kiedy zmiana trybu życia odbiła się negatywnie na jego zdrowiu, ponownie zakasał rękawy i postanowił podziałać w kwestii uprawiania sportu. Wprowadzone zmiany starał się konsekwentnie realizować i realizuje je do dnia dzisiejszego. W ostatnich 25 latach, Murakami wziął udział w kilkudziesięciu maratonach i triathlonach, a jednocześnie udało mu się osiągnąć sukces literacki. Nic, tylko go podziwiać. I nie chodzi tu tylko o sympatię do autora, czy sentyment do jego twórczości. Chodzi tu raczej o jego życiową postawę, której może mu pozazdrościć niejeden.

Czasami chciałabym mieć w sobie więcej odwagi do zmian. Zazwyczaj wolę jednak "starą" stabilizację, bo strach przed porażką przewyższa czasami pozytywy, wynikające z życiowej rewolucji. I zła jestem na siebie, że zamiast gdybać "co będzie jeżeli..." wzięłabym się do roboty. Staram się jak mogę, ale czasami święty spokój wygrywa z ochotą na zmiany. Może to zabrzmi śmiesznie, ale z blogiem i zainicjowaniem Śląskiej Grupy Blogerów Książkowych miałam podobnie. Ochota i energia na stworzenie nowego projektu była ogromna, ale nieokreślony lęk przed porażką tłamsił trochę całe przedsięwzięcie. Dlatego tak dumna jestem z obu inicjatyw, że się udało, że wszystko się kręci we właściwym kierunku. Nowe projekty rodzą się w mojej głowie, trzeba tylko pozwolić im ujrzeć światło dzienne. Bo wyjście poza ramy, swoich chęci, czasu i możliwości, czerpanie z tego pozytywnej energii i korzystanie z możliwości, jakie daje, jest dla mnie bezcenne!

Trochę zboczyłam ze sportowego tematu, ale wydaje mi się, że takie przełamanie swego podejścia do niektórych kwestii, to połowa sukcesu. Na chwilę obecną nie planuję zacząć biegać, ale mam inny sportowy pomysł, może mniej ekspresyjny, ale równie efektywny. Może za jakiś czas pochwalę się, że udało mi się przełamać kolejna barierę w moim życiu. 

No i proszę, czyżby Murakami stał się podstawą rewolucji w moim życiu? Coś w tym jest. Nie zostaje mi zatem nic innego, tylko podziękować Agnieszce za tak inspirującą lekturę. Dzięki!  
Sardegna

"Trzy mądre małpy" Łukasz Grass


posted by Sardegna on , , , , , , ,

8 comments


Wydawnictwo: Wydawnictwo Sportowe i Naukowe
Czas trwania: 4 godziny 45 minut
Moja ocena : 5/6 
lektor: Bartłomiej Topa


Żeby była jasność, po powyższego audiobooka nie sięgnęłam, żeby się zmotywować, czy coś w tym rodzaju. Nie podążam też za ostatnią "modą na bieganie". Płyta trafiła do mnie zupełnie przypadkowo, jako alternatywa do samochodu, w czasie wakacyjnej podróży. Trochę sceptycznie się za nią zabrałam, bo cóż ciekawego o moich dwóch "ukochanych" dyscyplinach sportu mogę się dowiedzieć. Nie dla mnie bieganie i jazda na rowerze (znajomi i mąż, którzy to przeczytają, mogą potwierdzić, walczą ze mną w tym temacie, ale nie ustępuję). Jeżeli już nawet dowiedziałabym się czegoś interesującego, to i tak mnie to nie dotyczy. Nie zamierzam przecież rzucić wszystkiego i pobiegać po okolicy, albo jeszcze gorzej, wsiąść na rower. Brrrr...

Ze sportem naprawdę jest u mnie kiepsko. Nie przepadam. Jedyną aktywność fizyczną, którą preferuję to pływanie i chodzenie po górach. Chodziłam kiedyś na aerobik, bardzo regularnie, ale się jakoś odzwyczaiłam. Wiem, wiem...słabo.
Motywacja szwankuje, zawsze mam coś innego do zrobienia, albo nie mam ochoty, albo siły. Marnie. Może i chciałabym coś zmienić. Powiem więcej, nawet powinnam, ale ... no właśnie.

Zabrałam się za "Trzy mądre małpy" i autentycznie się wkręciłam. Nie myślcie, że teraz nagle zmieniam swoje życie i podporządkuje je treningom. Nic z tych rzeczy. Jednak lektura zasiała w mojej głowie małą nutkę niepewności. Może warto się zmobilizować i przestać wymyślać wiecznie jakieś wymówki?

Łukasz Grass, dziennikarz telewizyjny i radiowy jest dla mnie odważnym facetem. Nie boi się podejmować radykalnych decyzji w swoim życiu. Konkretny, od najmłodszych lat świadomy celu, zmotywowany do nauki i pogłębiania swojej wiedzy. Powoli dąży do wyznaczonych przez siebie zadań. Kiedy udaje mu się osiągnąć spory sukces, zauważa beznadzieję swojego postępowania. Życie ogranicza mu tylko trasa dom - praca - dom. Rzeczy, które kiedyś cieszyły, przestają mieć znaczenie. Męczy go wieczny pośpiech i wyścig szczurów, tak nasilony w pracy związanej z mediami.
Kiedy w parze z niezadowolonym umysłem zaczyna iść ciało, waga niebezpiecznie rośnie, a zdrowie szwankuje, Łukasz Grass postanawia coś zmienić. Wyznacza sobie kolejny cel do osiągnięcia: udział i ukończenie triathlonu.

I tak zaczyna się zapis zmagań bohatera z samym sobą. Opis wyczerpujących treningów, pierwsze zawody, pierwsze podejście do triathlonu. Nie jest to typowy poradnik, to po prostu osobisty dziennik, w którym poza opisami faktycznych wydarzeń, przygotowań, wiedzy na temat triathlonu i trzech dziedzin, wchodzących w jego skład, znajdziemy też osobiste przemyślenia i rozważania dziennikarza. Rozważania na temat motywacji, siły woli, przyzwyczajeń, sposoby życia, stereotypów.
Sporo też dowiemy się o samej dyscyplinie i historii triathlonu, przeważająca treść to jednak pozytywna motywacja, która dociera do czytelnika, tak "przy okazji". Nie da się bowiem zignorować działań Łukasz Grass, jego podejścia do tematu, i nie podziwiać go skrycie.

Pozytywnego kopa daje ta książka. A skoro przemówiła do mnie, czyli kompletnego ignoranta w dziedzinie sportu, to coś musi w niej być.
Dziękuję Ktryi za sympatyczną pożyczkę, wbrew pozorom spodobała mi się, i to bardzo!

Książkę przesłuchałam w ramach sierpniowego wyzwania Trójki e-pik.
***
Korzystają z okazji, pochwalę się, że to mój jubileuszowy, bo 500 post w Książkach Sardegny.

Sardegna