"Zastępcza miłość" Beata Majewska


posted by Sardegna on , , , , ,

No comments


 Wydawnictwo: Lira
Liczba stron: 410
Moja ocena : 5/6

Z książkami pani Beaty Majewskiej miałam już do czynienia trzykrotnie. Czytałam "Baśnik", powieść będącą historią indywidualną, napisany pod pseudonimem "Najlepszy powód, by żyć", czyli książkę dla YA, oraz opowiadanie w zbiorze "Zakochane Trójmiasto".

Wszystkie te historie idealnie sprawdzają się, jako lekka i przyjemna lektura, mimo że zawierają także poważne wątki (jak choćby motyw zmagania się z konsekwencjami poważnego oparzenia w "Najlepszym powodzie"), to jednak są to raczej bajki dla dużych dziewczynek, niż poważne powieści obyczajowe, w których porusza się istotne problemy społeczne (swoją drogą, takich książek jest niestety, jak na lekarstwo). Książkom Beaty Majewskiej nie można jednak odebrać faktu, iż czyta się je bardzo szybko i z wielką przyjemnością.

Nie inaczej jest w przypadku "Zastępczej miłości", historii 19 letniej studentki, Julki, która podczas wakacji w Monako poznaje przystojnego Afroamerykanina Diamonda Kinga. Facet na pierwszy rzut oka wydaje się być ideałem mężczyzny: wysoki, dobrze zbudowany, szarmancki, uprzejmy, elegancki i prawdopodobnie bardzo bogaty. W tym momencie mogłoby się wydawać, iż nastąpi tutaj klasyczna opowieść o Kopciuszku, kiedy to biedna dziewczyna z Polski zakochuje się w bogatym i wpływowym biznesmenie. Ich ognisty romans, kończy się ślubem, a wszystko to jest okraszone wizytami w najdroższych restauracjach, butikach, przejażdżkami luksusowymi samochodami oraz rejsami na drogich jachtach.  Standardowa historia: bogaty i wpływowy facet, który może mieć dosłownie każdą kobietę, szaleje na punkcie skromnej studentki. Brzmi znajomo? I faktycznie, "Zastępcza miłość" zaczyna się nieco schematycznie, na szczęście później dzieje się już coś zupełnie innego.

Diamond składa Julii pewną propozycję, na którą dziewczyna początkowo reaguje wielkim oburzeniem, i w ogóle nie przyjmuje do wiadomości, żeby móc zgodzić się na taki układ. Jednak po przemyśleniu pewnych kwestii rodzinnych, a także w obliczu dobrych warunków finansowych, które oferuje Diamond za wykonanie zlecenia, Julia przyjmuje propozycję nieznajomego przystojniaka.

O co chodzi w tym całym układzie? Otóż dziewczyna ma zostać surogatką i urodzić dziecko bezdzietnej parze milionerów: Matthew, znanemu na całym świecie przedsiębiorcy oraz Gaby, światowej sławy modelce. Za swoją pracę, Julia  otrzyma olbrzymie wynagrodzenie, całodobową opiekę ciążową, aby po urodzeniu dziecka, od razu zrzec się praw rodzicielskich.

Dziewczyna, choć ne bez oporów, to jednak zgadza się na propozycję Diamonda, najbliższego współpracownika Matthew. Największy wpływ na jej pozytywną decyzję ma sytuacja rodzinna, w jakiej z mamą się znalazły. Do tego, pomiędzy nią, a Diamondem zaczyna iskrzyć, bo mężczyzna wyraźnie interesuje się Julką nie tylko od strony biznesowej. Początkowo ich relacja oparta jest tylko na pociągu fizycznym, jednak w pewnym momencie przeradza się w coś poważniejszego, zwłaszcza ze strony dziewczyny, uczucie to jednak wydaje się być mocno nie na miejscu, w zaistniałej sytuacji. Jednak romans kwitnie, ciążą dobrze się rozwija, młodzi piją sobie z dzióbków, aż do momentu, kiedy do Julii dociera dramatyczna informacja, że z przyczyn, o których nie będę teraz mówić, żeby nie spoilerować, para milionerów postanawia zrezygnować z planowanego dziecka. 

Surogatka dostaje dwie możliwości działania, z których każda wydaje się być beznadziejna i nie do przyjęcia. Jednak dziewczyna postawiona przed faktem dokonanym musi podjąć jakąś decyzję. Wie, że od tego momentu jej życie wywróci się do góry nogami i mało co będzie w nim zależało od niej samej.

"Zastępcza miłość" jest dość rozbudowaną historią, złożoną jakby z dwóch części, z czego pierwsza opisuje początek znajomości Julii i Diamonda, nietypową propozycję i wszystko, co jest jej konsekwencją, natomiast druga rozpoczyna się w momencie, kiedy Julka dowiaduje się, że umowa o byciu surogatką zostaje zerwana. Nie zdradzę, co wydarzy się później, ale gwarantuję, że na pewno nie będzie nudno. W życiu Julii sporo się dzieje, momentami jest tego wszystkiego aż za dużo, ale jeśli czytelnik podejdzie do tej historii na luzie i z przymrużeniem oka, będzie zadowolony.

Najnowszą powieść pani Beaty Majewskiej czytało mi się bardzo przyjemnie. Tak, jak powiedziałam na początku, nie jest to jakaś historia z poważnym wątkiem obyczajowym, tylko raczej bajka z happy endem dla dużych dziewczynek, ale i takie książki są potrzebne, zwłaszcza, kiedy człowiek chce się zrelaksować. Do tego perypetie miłosne bohaterów wzbogacone są o pikantne szczegóły, stąd też i miłośniczki powieści z pieprzykiem powinny być usatysfakcjonowane.
Sardegna

Podsumowanie lipcowej Trójki e-pik


posted by Sardegna on

14 comments

Dzień dobry! Zgodnie z planem post z podsumowaniem sierpniowej Trójki pojawia się z małym opóźnieniem, ale najważniejsze, że już jest! Trochę zajęło mi poukładanie wszystkiego, bo musiałam przedrzeć się przez całkiem sporo komentarzy, ale to tylko mnie cieszy. Dużo komentarzy oznacza Wasze zainteresowanie, a to się chwali!

W lipcu w wyzwaniu wzięło udział 28 osób, z czego 20 zrealizowało całość. 3 osobom udało się wywiązać w 2/3, a 4 uczestniczki wykonały plan w 1/3. W tym miesiącu po raz pierwszy w historii wyzwania na podium stanęły 4 osoby, bowiem aż trzy ukończyły Trójkę w tej sam dzień. Postanowiłam więc wszystkie je wyróżnić. Na podium w lipcu znalazły się: Sylwia Słupianek, która ukończyła Trójkę, jako pierwsza 7.07 oraz Monotema, iwona i Maryla Lentowicz, które zgłosiły wykonanie zadania 11. 07.

Jeśli chodzi o kategorię książki napisanej w oryginale w nietypowym języku, statystycznie przeważał język hiszpański (8 książek), norweski (5) oraz szwedzki (4). Pozostałe języki to: włoski (2), czeski (2), japoński (1), słowacki (1), fiński (1), litewski (1), esperanto (1) oraz jidysz (1).

W lipcu padł również rekord przeczytanych w ramach wyzwania książek. Dokonała tego iwona, która zgłosiła do Trójki aż 18 tytułów!

Sylwia Słupianek - Białe Mebelki
  • palcem po mapie - "Blondynka w Tybecie" Beata Pawlikowska, "Może (morze ) wróci" Bartek Sabela
  • z polityką za pan brat - "Lepperiada" Marcin Kącki
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "Na przykład Martin" Solveig Christov (norweski),  "Prześwietny raport kapitana Dosa" - Eduardo Mendoza (hiszpański), "Syrenka" Camilla Lackberg (szwedzki)
iwona w - nie prowadzi bloga
Maryla Lentowicz - nie prowadzi bloga
Za podium ustawiły się:

Olape - nie prowadzi bloga
  • palcem po mapie - "W 80 dni dookoła świata" J.Verne
  • z polityką za pan brat - "Abecadło Kisiela" Stefan Kisielewski i "Historia Partii Umiarkowanego Postępu (w granicach prawa)" Jarosław Haszek
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "Dziwna historia o upiorach z latarnią w kształcie piwonii" Sanyuutei Enchoo (japoński)
Els81 - nie prowadzi bloga
  • palcem po mapie - "Z parasolem przez Irlandię" Tsanko Ivanov & "Grecja. Gorzkie pomarańcze" Dionisios Sturis
  • z polityką za pan brat - "Większość bezwzględna" Remigiusz Mróz
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku -"Żelazny kostur" Juraj Červenák (słowacki) 
Kasia - Przekładaniec kulturalny
  • palcem po mapie -"Bułgaraia. Złoto i rakija" Magdalena Genow
  • z polityką za pan brat - "Nadzieja w mroku" - Rebecca Solnit
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "Nieśmiertelność" - Milan Kundera (czeski)
Bożena Es -"Tu mieszka miłość"
 Oszka - nie prowadzi bloga
  • palcem po mapie - "Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet" Karolina Bednarz
  • z polityką za pan brat - "Becoming. Moja historia"Michelle Obama
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "Miłość w czasach zarazy" Gabriel García Márquez (hiszpański)
Agnieszka Najman - nie prowadzi bloga
  • palcem po mapie - "Poza mapą" Alastair Bonnett
  • z polityką za pan brat - "Rok 1984" George Orwell
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "Opowiadania z Doliny Muminków" Tove Jansson (fiński)
Blanka - Kulturazja
  • palcem po mapie - "Dni bez końca" Sebastian Barry
  • z polityką za pan brat - "Pogański pan" Bernard Cornwell
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "Kroki mordercy" Michaela Klevisová (czeski)
matka wkurzająca - Nie wieje nam nudą
  • palcem po mapie - Krzysztof Baranowski "Dom pod żaglami"
  • z polityką za pan brat - Robert Galbraith "Zabójcza biel"
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - Mario Escobar "Kołysanka z Auschwitz" (hiszpański)
Natanna -Moje zaczytanie
  • palcem po mapie - "Busem przez świat.pl. Wyprawa pierwsza" - Karol Lewandowski 
  • z polityką za pan brat  - "Waszyngton za zamkniętym drzwiami" John Ehrlichman
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - Zamek z piasku, który runął" - Stieg Larsson (szwedzki)
Jenny - Jenny Dawid
  • palcem po mapie - "Tajemnice Korei Północnej" Daniel Tudor, James Pearson
  • z polityką za pan brat -Tracey Mathias "Czas wyborów"
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku -"Demon w Watykanie. Legioniści Chrystusa i sprawa Maciela" Franca Giansoldati (włoski)
Aine - Czytanie przy kominku
  • palcem po mapie - Stefan Darda "Przebudzenie zmarłego czasu. Powrót", Robert M. Wegner "Każde martwe marzenie"
  • z polityką za pan brat - Marcin Ciszewski "Upał" 
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - Dolores Redondo "Niewidzialny strażnik" (hiszpański)
Anutek - Królowa Matka i Banda Czworga
  • palcem po mapie - Jonathan Safron Foer "Wszystko jest iluminacją"
  • z polityką za pan brat -  Erik Larson "W ogrodzie bestii"
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - Kristina Sabaliauskaite "Silva rerum" (litewski)
Dobromiła - E - czytam 
Magdalena Rzska -nie prowadzi bloga
  • palcem po mapie - Tomasz Grzywaczewski "Życie i śmierć na Drodze Umarłych"
  • z polityką za pan brat -V.V. Severski "Odwet"
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - Gimenez-Bartlett Alicia "Milczenie krużganków" (hiszpański)
mięta - Zapiski poplątane

Trójkę w 2/3 zrealizowały:

Karolina Sosnowska - Tanayah czyta
  • palcem po mapie ---
  • z polityką za pan brat -Wojtek Miłoszewski "Farba"
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku -Helga Flatland "Współczesna rodzina" (norweski), Helga Flatland "Współczesna rodzina" (norweski)
Urszula Zimoląg - nie prowadzi bloga
  • palcem po mapie ---
  • z polityką za pan brat - "Plutopia. Atomowe miasta, nieznane katastrofy nuklearne" Kate Brown
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "W samym środku zimy" Isabel Allende (hiszpański)
El - Inny czas
 1/3 zadania wykonały:

Agnesto - Agnestariusz
  • z polityką za pan brat - "Robert Biedroń. Pod prąd" Rozmawiała Magdalena Łyczko
monweg - Zwyczajnie i szaro?

 Agnieszka Kaflińska - nie prowadzi bloga
  • palcem po mapie - Dima Garbowski "Polak z Ukrainy"
 Ewelina Kaczmarek - nie prowadzi bloga
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - Jo Nesbø „Trzeci klucz” (norweski)
 Magda - Maniaczytania 
  • książka napisana w oryginale w nietypowym języku - "Prześwietny raport kapitana Dosa" Eduardo Mendoza (hiszpański)
Zaległość nadrobiła:

monweg - Zwyczajnie i szaro?
Na moje wyzwanie złożyło się:

Post z kategoriami na sierpień znajduje się tutaj. Miłej zabawy!

Sardegna

"Poczet królowych polskich" Anna Kaszuba - Dębska


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Wydawnictwo Znak
Liczba stron: 126
Moja ocena : 5/6

Czy Wasze dzieci lubią uczyć się historii? To może być naprawdę trudne, a nawet drażliwe pytanie, zwłaszcza w okresie wakacyjnym, stąd też nie wnikajmy może w temat i nie każmy dzieciom odpowiadać, bo możemy dostać odpowiedź, która nas nie do końca usatysfakcjonuje. W każdym razie, z nauką historii sprawa wygląda tak, że jeżeli w szkole podstawowej nie zaiskrzy, i dziecko nie zainteresuje się przedmiotem, to w późniejszych latach będzie tylko gorzej i trudniej wzbudzić zaciekawienie tą dziedziną życia, a co za tym idzie, i nauka pójdzie trudniej.

Wiem to akurat z własnego doświadczenia, i nawet teraz będąc osobą dorosłą, jestem świadoma swoich braków i niewiedzy w tej dziedzinie, dlatego, żeby sytuacja nie powtórzyła się w przypadku moich dzieci, staram się podsuwać im książki, które przybliżą historię w trochę przyjaźniejszej formie, niż robią to szkolne podręczniki. Wiadomo, że nie zawsze się to udaje, czasami nawet najlepsze chęci nie wystarczą, kiedy temat nie wciąga, ale zawsze warto próbować. 

"Poczet królowych polskich" swoim wyglądem przypomina bardziej album, niż tradycyjną książkę. Jest bardzo ładnie wydany, w twardej oprawie, dużego formatu, może stanowić kompendium wiedzy na temat polskich władczyń i kobiet, które na przestrzeni wieków miały dla historii Polski olbrzymie znaczenie, ale co najważniejsze, nie jest on przedstawiony w formie encyklopedii. Tutaj wiedza wchłaniana jest przez dziecko "przy okazji". Czytając o losach wyjątkowych kobiet, postaci żyjących na przestrzeni różnych wieków, czytelnik przede wszystkim dobrze się bawi, dostaje bowiem historię w formie łatwo przyswajalnej i dobrze mu znanej. Księżne i królowe same opowiadają o swoich losach, można więc poznać ich przygody i punkt widzenia z zupełnie innej perspektywy, niż ta, przedstawiona w podręcznikach szkolnych. 

Jak sama Autorka mówi, pomysł na książkę, wziął się z cyklu obrazów Jana Matejki, w których malarz zaprezentował poczet królów i książąt polskich. A ponieważ historia naszego kraju to nie tylko mężczyźni, pani Anna Kaszuba - Dębska postanowiła pokazać kobieca wersję pocztu, a w niej siłę i różnorodność osobowości polskich władczyń. Bardzo fajne jest również to, iż każda postać opatrzona jest swoją galerią, można więc jeszcze dodatkowo zobaczyć, jak we współczesny sposób można pokazać podobiznę danej władczyni.

Jeśli chodzi o wrażenia Jedenastolatki z lektury, początek był dość ciężki, bowiem o większości zaprezentowanych w poczcie kobiet, Młoda słyszała pierwszy raz w życiu. Sporo w nim nazwisk, które trudno czwartoklasistce połączyć jeszcze z konkretną epoką, stąd też portrety poszczególnych pań potraktowała, jako ciekawostki i interesujące fakty z historii Polski, jednak bez szerszego kontekstu. Uważam jednak, że jak na pierwszy raz, to wystarczy. W przyszłości, kiedy lekcje historii zaczną dotyczyć średniowiecza, renesansu, baroku, czy czasów nowożytnych, rola polskich władczyń zacznie nabierać dla niej większego sensu.

Jeśli jesteście ciekawi, o jakich kobietach można przeczytać w poczcie, dla przykładu są to: Rzepicha - księżna państwa Piastów, Dobrawa Przemyślidka, Emnilda Słowiańska, Oda Miśnieńska, Rycheza Lotaryńska, Dobroniega Maria, Agnieszka Babenberg, Kinga Arpadówna, Ryksa Elżbieta Przemysławówna, Jadwiga Kaliska, Aldona Anna Giedyminówna, Jadwiga Żagańska, Elżbieta Bośniaczka, Jadwiga Andygaweńska, Anna Cylejska, Elżbieta Rakuszanka, Helena Moskiewska, Bona Sworza, Barbara Radziwiłłówna, Anna Jagiellonka, Anna Habsburżanka, Ludwika Maria Gonzaga, Maria Kazimiera D'Arquien vel Marysieńka, Katarzyna Opalińska i Maria Józefa. 

Przyznajcie sami, niektóre nazwiska nawet osobom dorosłym przysporzyłyby nieco trudności, także zachęcam i rodziców, aby do "Pocztu królowych polskich" zerknęli.  

Mam wrażenie, że książka jest może stać się takim świeżym powiewem w nauce historii dla dzieci, zwłaszcza tych z młodszych klas. Polskie królowe, które czasem u boku swoich mężów, a czasami zupełnie samotnie stały na czele kraju i walczyły o jego godność i wolność, przybierają tutaj bardziej ludzkie i swojskie formy. Nie są jakimiś mitycznymi postaciami, o trudno brzmiących nazwiskach, nie do zapamiętania, tylko dziewczynami z krwi i kości, które mają swoją osobowość i coś do powiedzenia.

Wydawnictwo Znak już nie raz zaskoczyło małych czytelników fajnymi książkami, w których kobiety grają główną rolę. "Damy, dziewczyny, dziewuchy" Anny Dziewit - Meller, czy zbiór "Ada, to wypada", pokazują, że kobiety w niczym nie ustępują mężczyznom. Mogą być niesamowicie silnymi i charakternymi osobami, oraz obejmować męskie funkcje i zawody. "Poczet" pokazuje nam, że mogą również być świetnymi władczyniami, o ile nawet nie lepszym, niż ich męscy odpowiednicy. 

Przeczytaj także:

Sardegna

Trójka e-pik - sierpień 2019


posted by Sardegna on

57 comments

Dzień dobry! Zgodnie z moimi wcześniejszymi zapowiedziami, sierpniowa Trójka e-pik wyglądać będzie nieco inaczej. Ponieważ ja ciągle wypoczywam w dziczy, dzisiaj zostawiam Wam tylko kategorie na nowy miesiąc, możecie więc już wybierać lektury, czytać i planować. Podsumowanie lipca pojawi się natomiast za parę dni, macie więc jeszcze bonus czasowi, i jeżeli ktoś zagapił się i nie dosłał jeszcze zaległych linków, może to spokojnie zrobić TUTAJ. Jak wrócę, to wszystko uzupełnię.

Zapraszam do sierpniowej Trójki e-pik:

Cel:

Celem wyzwania będzie zapoznanie się z nieznanymi lub omijanymi przez nas szerokim łukiem, gatunkami powieści.

Zasady:

*  wyzwanie trwa miesiąc kalendarzowy
*  w zabawie wziąć udział może każdy bloger oraz każda osoba nie posiadająca bloga, która ma ochotę przyłączyć się do zabawy. Przyłączyć się można w dowolnym momencie
*  wyzwanie będzie polegało na przeczytaniu trzech książek z trzech wybranych gatunków.
*  dwa z tych gatunków zostaną zaproponowane przeze mnie, wybór trzeciego będzie zależał od Was
*  w pierwszym tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. O wyborze zadecyduje ankieta.
*  wybór książki, kwalifikującej się do podanego gatunku, jest zupełnie dowolny i zależeć będzie tylko od Was
* osoby posiadające bloga, po napisaniu opinii, na temat wybranej książki, proszone są o wpisanie informacji, że książka została przeczytana w ramach wyzwania "Trójka e-pik" i podanie linka do TEGO posta.
*  w podsumowaniu, które nastąpi pod koniec miesiąca wystarczy, aby osoby które wzięły udział w wyzwaniu, w komentarzach pod postem tematycznym, podały trzy linki do swoich opinii.
* miło będzie, jeśli podlinkujecie poniższy plakat moim blogiem, jako organizatorem wyzwania

***

Moje propozycje na sierpień 2019 to:

po sąsiedzku (literatura napisana w oryginale w języku sąsiadów Polski)
motywy słowiańskie
książka o książce/bibliotece/księgarni


I co myślicie o kategoriach sierpniowych? Po sąsiedzku to niejako kontynuacja lipcowych, nietypowych języków, motywy słowiańskie - na pierwszy rzut oka wydają się trudne, zobaczymy co z tego wyjdzie. Książka o książce/bibliotece/księgarni to Wasz wybór, swoją drogą wydaje się być bardzo interesujący i relaksujący, choć na ten moment nie mam pomysłu, jaką książkę do niego dopasuję. Dla przypomnienia, TUTAJ znajduje się nasza Trójkowa grupa na FB, do które można się w każdej chwili przyłączyć. Proszę o podmienienie banera na aktualny, zachęcam do zgłaszania się, nie trzeba mieć bloga, nie trzeba pisać notek na temat przeczytanych książek. Tutaj liczy się tylko dobra zabawa i czytanie zaległych na półkach, książek. Do dzieła!





Sardegna

Blogowe podsumowanie miesiąca - lipiec


posted by Sardegna on

6 comments

Kocham wakacje! Najbardziej oczywiście lipiec, bo w sierpniu czuję już zbliżająca się atmosferę początku roku i nie umiem tak zupełnie dać się ponieść odpoczynkowi. W każdym razie, w tym roku pierwszy wakacyjny miesiąc minął mi bardzo pracowicie, bo właśnie na ten czas zaplanowałam odkładany na wieczne później, remont. Na drugą połowę lipca przypadł mój wyczekiwany urlop. Właściwie, kiedy czytacie to podsumowanie, ja ciągle jeszcze sobie wypoczywam i czytam ten przeogromny stos książek, o którym pisałam w paru poprzednich postach.

 Lista lektur

Poniższa lista zawiera spis książek przeczytanych do dnia 20 lipca. Nie jestem niestety w stanie uzupełnić na bieżąco tego, co przeczytałam na urlopie, więc nowe tytuły zostaną dopisane do podsumowania sierpniowego.  


1. "Saga o Ludziach Lodu. Zęby smoka" tom 19 - Margit Sandemo - 5
2. "Saga o Ludziach Lodu. Skrzydła kruka" tom 20 - Margit Sandemo - 6
3. "Saga o Ludziach Lodu. Diabelski Jar" tom 21 - Margit Sandemo - 5
4. "Saga o Ludziach Lodu. Demon i Panna" tom 22 - Margit Sandemo - 6
5. "Saga o Ludziach Lodu. Wiosenna ofiara" tom 23 - Margit Sandemo - 6
6. "Saga o Ludziach Lodu. Martwe Wrzosy" tom 24 - Margit Sandemo - 5
7. "Saga o Ludziach Lodu. Anioł o czarnych skrzydłach" tom 25 - Margit Sandemo - 5
8. "Saga o Ludziach Lodu. Dom w Eldafjord" tom 26 - Margit Sandemo - 5
9. "Saga o Ludziach Lodu. Skandal" tom 27 - Margit Sandemo - 5
10. "Saga o Ludziach Lodu. Lód i ogień" tom 28 - Margit Sandemo - 5
11. "Saga o Ludziach Lodu. Miłość Lucyfera" tom 29 - Margit Sandemo - 5
12. "Saga o Ludziach Lodu. Bestia i wilki" tom 30 - Margit Sandemo - 5
13. "Papierowe serca" Elisa Puricelli Guerra - 5
14. "Przebudzenie zmarłego czasu" Stefan Darda -6
15. "Zastępcza miłość" Beata Majewska - 5
16. "Miłość i inne nieszczęścia" Agata Przybyłek - 5
17. "Opowieści z Narnii. Srebrne krzesło" C.S. Lewis - 5


Imprezy kulturalne

Sszczerze mówiąc, w lipcu nie miałam zbyt wielu okazji uczestniczyć w fajnych wydarzeniach kulturalnych. Choć w mojej okolicy było parę całkiem konkretnych spotkań autorskich, jednak z powodu przedłużającego się remontu mieszkania, który zaplanowałam na czas wakacyjny, nie udało mi się ostatecznie na nie dotrzeć. Za to, kilka razy spotkaliśmy się w gronie Śląskich Blogerów Książkowych na mniejszej lub większej kawie.


Nowości


"Farba" Wojtek Miłoszewski
"Panny roztropne" Magdalena Witkiewicz
"Zabójcza fala" Douglas Preston, Lincoln Child
"Różany eter" Julia Gambrot
"Mistyfikacja" Harlan Coben
"Trup w sanatorium" Marta Matyszczak
"Wojownicy nowa przepowiednia. Blask Gwiazd" Erin Hunter
"Aleja Siódmego Anioła" Renata Kosin
"Miasto" Luis Zueco
Serialowo

W lipcu obejrzałam wszystkie sezony antologii s-f "Black Mirror", której twórcą jest Charlie Brooker. Świetny, choć mocny serial, idealnie odzwierciedlający obawy społeczeństwa, co do zagrożeń technologicznych naszych czasów. Dość długo zwlekałam, żeby obejrzeć pierwszy sezon, bo po pierwszym odcinku z historyczną świnią, jakoś nie poczułam klimatu, tylko niesmak. Na szczęście kolejne okazały się doskonałe, w prawdzie prezentujące różny poziom, i przybliżające przeróżne zagadnienia, jednak wszystkie zaskakujące i skłaniające widza do przemyśleń. Niektóre odcinki utrzymane są w konwencji thrillera, inne dramatu, jeszcze inne to typowe s-f. O serialu pojawił się osobny post. Możecie przeczytać go TUTAJ.

[zdjęcie ze strony Filmweb]

 Filmowo

W lipcu obejrzałam właściwie tylko jeden film w całości, bowiem całą resztę czasu poświęciłam na oglądanie "Black mirror".
"To" reż. Andres Muschietti - dość długo opierałam się filmowej adaptacji powieści Kinga. Nie poszłam do kina w czasie jej premiery, a na obejrzenie zdecydowałam się dopiero w momencie, kiedy zobaczyłam, że pojawiła się na Netflixie. Bałam się trochę, ale stwierdziłam, że mogę ją najwyżej oglądać na raty, a jeśli będzie bardzo strasznie, to po prostu zrobię sobie przerwę. Niestety, moje wrażenia po obejrzeniu filmu są raczej średnie. Całość jakoś nie powaliła mnie a kolana, a tego spodziewałam się, oglądając urywki i zwiastun. Nie powiem, ma parę momentów, ale na pewno nie jest to historia, która wzbudziła we mnie autentyczny lęk. 

Grupa dzieciaków będąca szkolnymi outsiderami, w czasie wakacji zaprzyjaźnia się ze sobą. Jeden z chłopaków ciągle nie może dojść do siebie po tragicznych dla jego rodziny wydarzeniach, kiedy to paręnaście miesięcy temu zaginął jego mały braciszek, do tego w miasteczku panuje dość mroczną atmosfera, dość sporo osób ginie bez wieści, stąd też dzieciaki zaczynają podejrzewać, że coś się w ich okolicy dzieje. Nastolatkowie odkrywają, że tajemnicza siła, która wzbudza w nich strach, czai się w opuszczonym domu. Każdy dzieciak będzie musiał zmierzyć się ze swoim strachem i najgorszymi obawami. Wspólnie jednak są w stanie stawić czoła największym lękom. Ważnym elementem filmu jest oczywiście kultowy klaun Pennywise, przez którego nigdy już nie klauny nie będą kojarzyć mi się z beztroską i zabawą. 

Muzycznie

Lipiec minął mi głównie pod hasłem nowej płyty Pokahontaz. Nie mam w prawdzie jeszcze jej na własność, stąd też muszę zadowolić się nagraniami na yt, ale wiem już, że całość na pewno przypadnie mi do gustu. Na chwilę obecną najbardziej pasuje mi kawałek "Renesans".



Drugim utworem jest "Wiara" grupy Styloojeden. To również hip - hopowa produkcja przypominają trochę klimatem muzykę grupy Projektor. Odnalazłam ostatnio płytę w samochodzie i przypomniałam sobie, jak fajnie brzmi.



A jak Wam minął lipiec?
Sardegna

"Czarne jeziora" Dorota Suwalska


posted by Sardegna on , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 335
Moja ocena : 5/6


Całkiem niedawno miałam okazję przeczytać młodzieżową powieść Pani Doroty Suwalskiej pod tytułem "Tabletki na dorosłość". Była to lektura mocno inspirująca i dała mi sporo do myślenia, więc kiedy tylko nadarzyła mi się okazja na przeczytanie kolejnej książki Autorki, od razu poszłam za ciosem, z ciekawości, czy następna powieść również okaże się tak interesującą historią. "Czarne jeziora" poruszają trudną tematykę, powiedziałabym, że zdecydowanie bardziej skomplikowaną, niż "Tabletki", które mimo iż opowiadają o równie ważnych dla młodych ludzi sprawach, to jednak nie są aż tak dramatyczne, jak historia przedstawiona powyższej.


"Czarne jeziora" opowiadają bowiem o siedemnastoletniej Magdzie, która boryka się z problemem akceptacji siebie i złożonych reakcjach otoczenia, na wiadomość, iż jest nosicielką wirusa HIV. Magda wydaje się na pierwszy rzut oka zwyczajną nastolatką, może jedynie trochę bardziej skrytą i wyobcowaną, dziewczyna jednak od paru miesięcy zmaga się z olbrzymim brzemieniem,  świadomością, że od urodzenia jest nosicielką wirusa HIV. To mama Magdy, nosicielka wirusa, nieświadomie przekazała go nowo narodzonemu dziecku i dopiero po latach postanowiła wyjawić córce prawdę. Możecie więc sobie wyobrazić, jak trudnym doświadczeniem dla nastolatki jest świadomość posiadania tej ciężkiej choroby. I choć "uchwyconej" w porę, zablokowanej przez odpowiednie leki, to jednak będącej z nią już na zawsze. 

Magda zupełnie sobie z tym faktem nie radzi i nie chodzi tylko o samą świadomość choroby, która jakby w umyśle dziewczyny schodzi na dalszy plan, tylko o sytuację, że prze tyle lat matka ukrywała przed nią prawdę. Magdzie najbardziej brakuje szczerej rozmowy z mamą, wyjaśnienia przeszłości, opowiedzenia o żalu za trzymanie tajemnicy, i o to, że wszyscy wokół wiedzieli o chorobie, rozmowie o parasolu ochronnym, którym na nią nałożono, a także o jej biologicznym ojcu. Dziewczyna nie potrafi się z rodzicielką porozumieć, każda próba rozmowy kończy się kłótnią, nie pomaga nawet wsparcie ojczyma, z którym Magda ma naprawdę dobry kontakt.

Aby uporządkować swoje uczucia, bohaterka próbuje wprowadzić do swojej codzienności dziennik emocji, w którym zapisuje ważne dla siebie przemyślenia. Często wspomina w nim obóz dla nastolatków zarażonych od urodzenia wirusem HIV, na który wysłała ją matka, aby córka mogła oswoić się z nową rzeczywistością.  I choć dziewczyna znalazła tam bratnie dusze to jednak najbardziej brakuje jej kontaktu z własną mamą.

I o tym właściwie są "Czarne jeziora", o odkrywaniu siebie, o budowaniu na nowo mocno nadwątlonej relacji z najbliższą osobą, o braku zaufania, o poczuciu wyobcowania i szukaniu własnej tożsamości. Jest to też historia o poszukiwaniu prawdy o sobie. I choć Magda pozwala się poznać tylko na tyle, na ile sama się odsłoni, a informacje na jej temat są raczej chaotyczne i przypominają raczej zlepek niespokojnych myśli, jak to bywa w przypadku nastolatków, to dane nam będzie zajrzeć wgłąb jej psychiki i poznać ja nieco lepiej. Będzie nam też dane zmierzyć się trudną do wyobrażenia świadomością posiadania tak poważnej choroby przewlekłej.

Myślę, że moja notka nie będzie spojlerem, bowiem już opis na okładce sugeruje, że to właśnie z tym tematem będzie związana historia bohaterki. Trochę żałuję, że tak od razu dowiedziałam się, o co tutaj chodzi, bowiem opowieść jest skonstruowana w taki sposób, że czytelnik dopiero gdzieś w połowie książki uświadamia sobie, z czym boryka się Magda, gdyby więc nie okładka, treść mogłaby być dla mnie niezłym zaskoczeniem. Myślę też, że wzbudziłaby wtedy jeszcze większe emocje, niż w sytuacji kiedy po prostu od początku wiedziałam, jaki problem dotyka główną bohaterkę.

Z drugiej jednak strony, patrząc na przekaz książki, może nawet lepiej jest wiedzieć od początku z czym mamy do czynienia, i z czym zmaga się Magda. Wtedy już od początku można dogłębnie zmierzyć się z tematem i skupić się na dobrze skonstruowanym portrecie psychologicznym postaci.

"Czarne jeziora" nie są książką, w której akcja toczy się wartko, a wydarzenia galopują po sobie. Ze względu na trudną tematykę nie polecałabym jej młodszym nastolatkom, a na pewno nie uczniom szkoły podstawowej, bo jest ona zdecydowanie bardziej dla ich starszych kolegów, a także dla rodziców, którzy chroniąc swoje dzieci, czasami zapominają, gdzie w tym wszystkim jest miejsce na prawdziwą relację. Warto znać "Czarne jeziora", może dla kogoś ta historia okaże się być bardzo ważną, a nawet przełomową w życiu. W moim przypadku na pewno dołączy ona do spisu wartościowych książek młodzieżowych, które można zaleźć w mojej biblioteczce.

Przeczytaj także:

Sardegna

Stos wakacyjny, czyli czas na urlop!


posted by Sardegna on ,

4 comments

Kiedy będziecie czytać ten post, ja prawdopodobnie wygrzewam się na tarasie mojego Miejsca na Ziemi, albo kąpie się w jeziorze, pływam łódką lub kajakiem, albo wraz z dzieciakami przemierzam na rowerze leśne trakty. Jedno jest pewne, jestem na urlopie! Wyczekiwane dwa tygodnie wakacji, na które z utęsknieniem czekam cały rok szkolny właśnie nadeszły, będę zatem przez jakiś czas niedostępna blogowo, bowiem słabo jest tutaj z zasięgiem.

Oczywiście, jeżeli tylko trafi się możliwość, to postaram się odezwać. Zaplanowałam kilka postów, które pojawiać się będą na blogu, żeby coś się działo. Możecie więc śmiało komentować, a ja postaram się ogarnąć wszystko po powrocie. Jeśli chodzi o moje wyzwanie Trójka e-pik, to zapowiedź sierpniowej Trójki pojawi się zgodnie z planem, pierwszego dnia miesiąca, co do podsumowania, to musicie mi wybaczyć, ale zrobię je dopiero, kiedy wrócę.

Na mój dwutygodniowy urlop tradycyjnie zabrałam ze sobą kilka książek. W tym roku nieco więcej, niż ostatnio, ale stwierdziłam, że nie mogę kolejny raz popełnić tego samego błędu, żeby zabrakło mi lektur! Najwyżej wrócę z nieprzeczytaną nadwyżką. Tak prezentuje się mój stos wakacyjnych książek. 



"Milaczek", "Panny roztropne", "Szczęście pachnące wanilią", "Nie ma jak u mamy" Magdalena Witkiewicz
 "Aleja Siódmego Anioła" Renata Kosin
"Uciekinier" Ele Fountain
"Jeszcze się kiedyś spotkamy" Magdalena Witkiewicz 
"Sól morza" Ruta Sepetys 
"Wada" Robert Małecki
"Umorzenie" Remigiusz Mróz
"Na strunach światła" Krystyna Mirek 
"Plemiona. Wojna Bogów" Łukasz Radecki 
"Farba", "Kontra" Wojtek Miłoszewski
"Nakręceni", "Księżycowy medalion" Peter Bunzl 
"Gorzka czekolada 2" antologia 


Jeszcze tylko słowo dla osób, które zastanawiają się, czy ja w ogóle na tych wakacjach robię coś innego oprócz czytania. Uspokajam, Mąż i moje dzieci nie daliby mi takiej możliwości, także wrażeń i atrakcji na pewno mi nie zabraknie!

Sardegna

ŚBKi w ruchu, czyli o tym, jak bloger książkowy sport uprawia


posted by Sardegna on

6 comments

Dzisiejszy wpis tematyczny będzie o sporcie. Temat jest mi dość obcy, żadna bowiem ze mnie sportsmenka, ale kiedy zaczęłam zastanawiać się nad tym, o czym mogę napisać, okazało się, że mam coś w zanadrzu i znajdzie się kilka aktywności sportowych, które lubię robić z prawdziwą przyjemnością.

1. górskie wędrówki - to zdecydowanie jest moja najulubieńsza aktywność! Kocham góry, najbardziej oczywiście Tatry, ale i nasz Beskid jest mi równie bliski. Uwielbiam przemierzać górskie szlaki z moim mężem, całą rodziną lub w gronie znajomych, a niesamowitego uczucia wejścia na szczyt lub odpoczynku w schronisku, po długiej wędrówce nie da się z niczym porównać. Do tego piękne, zapierające w piersiach widoki, czasami ekstremalne przygody, ale przede wszystkim świetne wspomnienia. Staramy się zarażać pasją górskich wypraw nasze dzieci (Młody już połknął bakcyla, u Córki bywa różnie), a za rok, może dwa, planujemy wybierać się w Tatry na dłużej.


 2. nordic walking - choć z kijami chodzę od niedawna to na chwilę obecną, ta aktywność jest mi najbliższa. Kiedy przekonałam się, że bieganie to nie jest sport dla mnie, postanowiłam zrobić coś, co również da mi wycisk, ale nie wykończy psychicznie. Kije wydawały się do tego idealne. Na początku zdawało mi się, że to taka aktywność dla starszych osób, którym nie starcza energii na nic więcej, jednak nic bardziej mylnego! Na kijach też można się zmęczyć i to całkiem mocno, zwłaszcza jeśli chodzi się w odpowiednio szybkim tempie, albo w towarzystwie wytrawnych chodziarzy. Poza tym, na kije można wybrać się o każdej porze dnia i nocy, nie trzeba się jakoś specjalnie przygotowywać, wystarczą kijaszki i słuchawki z audiobookiem.


 3. pływanie - nie jestem jakimś super pływakiem, bo dopiero po dwudziestce oswoiłam się na tyle z wodą, żeby nauczyć się pływać. Stąd też nie potrafię nurkować, skakanie do wody mnie przeraża, generalnie staram się też nie zanurzać głowy. Jednak pływać na podstawowym poziomie umiem i bardzo lubię. Najbardziej w jeziorze podczas naszego rodzinnego urlopu, ale także w basenie, zwłaszcza kiedy nie ma zbyt wielu pływaków na torze.


Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, sport jest ważnym elementem mojego życia. Codziennie robię coś, co jest z nim związane (choć może nie bezpośrednio), a to dlatego, że mój Mąż i dzieci wykazują wielką aktywność fizyczną. Mąż biega, jeździ na rowerze, Jedenastolatka trenuje lekkoatletykę, bierze udział w zawodach, dodatkowych wyjazdach, treningach, Młody gra w piłkę nożną i koszykówkę. Gdybyście zadzwonili do mnie w tygodniu, w godzinach popołudniowych, za każdym razem powiem Wam, że jestem na treningu. Tylko nigdy nie na swoim! Za to w weekend zazwyczaj jestem na zawodach. Ale powiem Wam, uczestniczenie w tych wszystkich sportowych imprezach, nawet, jako kibic, jest super doświadczeniem!

A jakie są Wasze ulubione aktywności sportowe?

Sardegna