"Przelot bocianów" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

16 comments


Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 382
Moja ocena : 6/6 

"Przelot bocianów" czekał na swoje pięć minut ponad dwa lata...To nic takiego, powiecie, ale, o wstydzie! to była książka pożyczona! Na szczęście właścicielka cierpliwie czekała, żebym dojrzała do pożegnania z Zawrociem. Bo, uwierzcie mi, przeczytanie ostatniego tomu pięcioczęściowej serii Hanny Kowalewskiej, było jak pożegnanie z najlepszym przyjacielem.

Nie znam drugiej pisarki, która tak operowałaby językiem powieści. Każde słowo, każde zdanie jest dopieszczone w każdym calu. To sprawia, że czytanie serii o Zawrociu jest niesamowitym przeżyciem. Treścią tych powieści się delektuje, czyta ją powoli, z namysłem, żeby nie przegapić czegoś ważnego, żeby nie potraktować sensu zbyt powierzchownie. Czytałam niemal z namaszczeniem, ale i tak za szybko. Niemal ze łzami w oczach zamykałam ostatnią stronę. No bo, jak to? Już koniec? To nie może być prawda! Na szczęście zakończenie daje delikatną nadzieję na kontynuację. Pokrzepiająca jest myśl, że może kiedyś, może za parę lat, autorka da nam jeszcze szansę powrotu do Zawrocia.

Uwielbiam całą serię o Zawrociu. Pokochałam ją od pierwszych stron części pierwszej. Każdy kolejny tom (drugi, trzeci) dawał pozytywnego kopa i przeświadczenie, że nie może być już lepiej. A jednak! Następny tom ponownie zwalał z nóg, a ja, jak uderzona obuchem, nie mogłam się ogarnąć.

Dlatego zwlekałam z "Przelotem bocianów", no bo jeżeli okaże się nie dość dobry? Albo zakończeni mi się nie spodoba? Albo ... 

Oczywiście zupełnie niepotrzebnie się stresowałam. Trzeba było zaufać pierwszemu wrażeniu, i temu, że autorka nie odpuści swoim wiernym czytelnikom w ostatnim tomie i da im Zawrocie w najlepszej postaci.

Nie ma łatwego życia bohaterka serii, Matylda Malinowska. O ile tom czwarty dawał jej nadzieję na stabilizację i poczucie bezpieczeństwa, to jego zakończenie całkowicie pogrzebało tą szansę. 
Mężczyzna, którego pokochała, porzucił ją dla jej przebiegłej i zazdrosnej siostry Pauli. Żeby tego było mało, Matylda zaszła z owym mężczyzną w nieplanowaną ciążę. Sama, bez wsparcia rodziny, bez zaangażowania ojca dziecka, musi sobie poradzić w nowej sytuacji. 
Zawrocie daje jej ukojenie, ale przynosi też, jak zwykle, rodzinne sekrety. Tym razem, z tajemnicą przyjeżdża kuzynka babki Aleksandry, Wiktoria. 
Wiekowa dama wprowadza w życie Matyldy dodatkowy zamęt, wracając do przeszłości i ujawniając ukryte, rodzinne fakty. Wyjątkowo jednak, Matylda nie podąża za rozwiązaniem tajemnic, tak jak to miało miejsce w poprzednich tomach. Tym razem spokojnie czeka na rozwój wydarzeń, które będą rzeczywiście nieoczekiwane.

Matylda znajdzie wsparcie wśród obcych ludzi. Matka i ojczym nie zmienią swego postępowania i nawet w tak dramatycznej sytuacji, jaką będzie zdrada Pauli wobec siostry i własnego męża, nie staną po stronie drugiej córki. Dramatycznie rozwinie się też wątek teatru, miejsca, które nie było tylko miejscem pracy Matyldy, ale też źródłem wielu wspomnień, związanych z jej zmarłym mężem Filipem.
Coś się jednak kończy, coś zaczyna. Dla Matyldy bardzo wiele rzeczy skończyło się w piątym tomie tej historii. Kilka jednak miało swój obiecujący początek. 
Dziecko i nieśmiało rodzące się uczucie da Matyldzie szanse na szczęście. Oby tylko nikt nie zdążył tego zepsuć.

Wiem, że czytanie mojej opinii na temat piątego tomu, nieznanej wielu osobom, serii, może być mało interesujące. Potraktujcie zatem ten wpis jako moją zachętę do sięgnięcia po całość Zawrocia i przeżycia tej historii na swój sposób.

Sardegna

16 komentarzy:

  1. Znam trzy pierwsze tomy i niestety nie pamiętam czy czytałam czwarty, ale raczej nie. Pamiętam, że byłam pod dużym wrażeniem pierwszego tomu i dlatego czytałam kolejne wypożyczając je z biblioteki. Będę musiała wrócić do trzech pierwszych by przeczytać dwa ostatnie tomy. Styl pisania Hanny Kowalewskiej jest tak jak piszesz bardzo staranny a przy tym piękny.
    Poczułam to czytając jej "Julitę i huśtawki".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Julita..." ciągle przede mną, ale zostawiam ją sobie na później. Styl Pani Kowalewskiej jest jedyyny i niepowtarzalny, uwielbiam go.

      Usuń
  2. Dawno nie czytałam takiej recenzji. Widać, że jesteś zachwyconą serią i bardzo mnie do niej zachęciłaś. Na pewno po nią sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do serii o Zawrociu podchodzę bardzo emocjonalnie. Staram się potem te emocje przelać na papier, ale nie zawsze mi to wychodzi. Cieszę się, że czujesz się zachęcona :)

      Usuń
  3. Nigdy nie słyszałam o tej autorce, pora bliżej się przyjrzeć jej książkom!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czuję się bardzo zachęcona! Cykl o "Zawierciu" wpisałem na listę książek koniecznych do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrych kilka lat temu przeczytałam dwie pierwsze części tej serii (wtedy jeszcze w zwykłej okładce, nie takiej wypasionej jak twoja) i byłam całkiem zadowolona:) Fajnie, że powstały kolejne części, może kiedyś po nie sięgnę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie! Dla mnie proza H. Kowalewskiej jest na pierwszym miejscu z polskich pisarzy

      Usuń
  6. Też kocham prozę Hanny Kowalewskiej, piękna, przemyślana, bez zbędnych słów.
    Historia Matyldy potrafi niesamowicie wciągnąć, czego jestem najlepszym przykładem: każdą część czytałam tak długo, aż dotarłam do ostatnich stron książki, zarywając noc.
    Powieści dla młodzieży też są ciekawe i też je lubię, ale jednak Zawrocie jest bezkonkurencyjne w swej kategorii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam to uczucie! Cześć czwartą przeczytałam w jeden wieczór. pozostałe rozdzieliłam sobie na kilka wieczorów tylko dlatego, żeby za szybko się z nimi nie rozstawać :)

      Usuń
  7. Mnie została do przeczytania ostatnia część serii o Zawrociu i wciąż odkładam tę przyjemność na później. Powieść kupiłam jakiś czas temu i, podobnie jak Ty, jeszcze nie dojrzałam do pożegnania z Zawrociem:)
    Uwielbiam poetycką prozę Kowalewskiej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żegnałam się z Zawrociem dwa lata ;) ale w głębi serca czuje, że to jeszcze nie jest ostateczne pożegnanie i autorka da nam jeszcze szansę powrotu na karty powieści :)

      Usuń
  8. Uwielbiam serię o Zawrociu :) Tak bardzo podoba mi się styl tej autorki, słowa jakich używa, zdania jakie buduje. Tak bardzo lubię się zaczytywać w jej książkach. Strasznie szkoda było mi żegnać Zawrocie, ale może przeczytam jeszcze raz?
    Ściskam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez bym bardzo chciała przeczytać ponownie. Póki co jednak mam tylko dwie części na własność. Reszta książek była pożyczona. Ale nie tracę nadziei, że je kiedyś skompletuję

      Usuń
  9. Dawno nie było mi tak ciężko rozstać się z książką. Właśnie po raz kolejny doczytuję ostatnie rozdziały z "Przelotu bocianów" jednocześnie sięgając ponownie do pierwszej. Mam nadzieję, że to faktycznie nie będzie ostateczne pożegnanie.

    OdpowiedzUsuń