To mi sie chyba nigdy nie znudzi! Czyli o tym, co działo sie w Krakowie.


posted by Sardegna on

36 comments

Relacji po tegorocznych TK w Krakowie pojawiło się w blogosferze mnóstwo. Sama też chciałam jak najszybciej ją napisać, żeby zawrzeć w niej emocje, których na targowych imprezach nigdy nie brakuje. Jednakże powrót do codzienności po tak książkowym weekendzie nie był łatwy. Pierwszeństwo miały obowiązki, więc i moja relacja odwlekła się w czasie. Mam jednak nadzieję, że choć minimalnie uda mi się oddać atmosferę targową i pokazać, jak wspaniały to był czas.

Powtórzę się, ale nie ma innej możliwości: Targi Książki to dla mnie przede wszystkim LUDZIE. I owszem, ksiażki są fajne, nawet bardzo fajne, są niezbędne wręcz do życia, ale nie zastąpią kontaktu z ludźmi. To dla ludzi przyjeżdżam co roku do Krakowa, a po zakończeniu targów odliczam czas do następnego, książkowego wydarzenia. Znajomi, zaprzyjaźnieni autorzy, blogerzy znani do tej pory tylko z internetów, stają się postaciami realnymi, dzięki którym czytane na blogach teksty nabierają zupełnie nowego znaczenia.
Dzięki energii, jaka krąży między spotykanymi pomiędzy stoiskami książkoholikami, którzy są zapatrzeni w literaturę podobnie, jak ty sam, targi stają się niemalże najważniejszą imprezą książkową roku. Nieważne, że ścisk, że opóźnienie, że długa kolejka. Ważne, że przez dwa dni czujesz się częścią niesamowitej wspólnoty, ludzi kochających książki i jest ci z tym dobrze.

 [foto. mąż]

Mam tak przed każdymi targami, w trakcie ich trwania i tuż po. Co roku czuję się tak samo naładowana pozytywną energią, chęcią tworzenia, dzielenia się, czytania. Uwielbiam ten stan i oby trwał, jak najdłużej! Bowiem codzienne obowiązki mogą zabić nawet największy entuzjazm, także chwilo trwaj!

W tym roku, z racji obowiązków czekających mnie przy współorganizacji spotkania blogerów na hali targowej oraz paneli dyskusyjnych, nie nastawiałam się na szaleńcze bieganie po targach i zbieranie wpisów do książek. Ograniczyłam je więc do minimum, podobnie, jak wydarzenia na stoiskach, mając na uwadze ograniczony czas. Naszykowałam 9 książek  (4 na sobotę i 5 na niedzielę) i we wszystkich, na spokojnie udało mi się zebrać podpisy. Pierwszy też raz, odkąd jeżdżę na targi książki, spokojnie przechadzałam się po hali. Bez pośpiechu i latania w kółko bez celu. Być może na tyle wiem już, czego mogę się po targach spodziewać, że potrafię dobrze zaplanować czas i mało co jest mnie w stanie zaskoczyć. W każdym razie podobał mi się ten mój spokój. Dzięki temu obejrzałam na spokojnie wszystkie stoiska, porozmawiałam z Autorami, z którymi chciałam się przywitać i zebrałam wszystkie podpisy. Do tego wzięłam udział w zaplanowanych spotkaniach blogerów i dwóch panelach dyskusyjnych. 

Było pracowicie, ale też niesamowicie satysfakcjonująco. Mam nadzieję, że zaplanowane przez ŚBKów i Granice.pl spotkanie Wam się podobało i spędziliście mile czas. A oto co znalazłam w paczce niespodziance od Granic:


A to prezenty targowe: "Stacja Jagodno" od Czwartej Strony, "Zimowa opowieść" od Publicat, a kubek od Męża (wspaniały, no nie? Mąż, nie kubek - choć ten też niczego sobie)


Jeśli chodzi o Autorów, z którymi udało mi się spotkać, i których książki przywiozłam z domu do podpisu, byli to:
pan Janusz L. Wiśniewski, który powiedział, ze kojarzy mojego bloga! Szok! Bardzo się ucieszyłam.
[fot. mąż]
 

pani Agnieszka Tomczyszyn - autorka wspaniałego "Ezotero"

[fot. mąż]


pani Manuela Gretkowska (której niestety mąż nie zdążył zrobić zdjęcia) podpisała mi się na mojej ukochanej "Polce"


pan Łukasz Orbitowski

[fot. mąż]


pani Lucyna Olejniczak

[fot. mąż]


Pani Magdalena Kordel podpisała się na świetnym "Uroczysku"

[fot. mąż]


 pan Marek Pindral na "Chinach od góry do dołu"

[fot. mąż]


oraz Magda Witkiewicz, z którą spotykam się zawsze i wszędzie, a nasze spotkania na targach książki to już tradycja (podpis na "Po prosu bądź", a zdjęcie z paniami: Nataszą Sochą i Lilianą Fabisińską)

 [fot. mąż]


Z panią Małgorzatą Warda i Marią Nurowską niestety nie udało mi się porozmawiać, bowiem gonił mnie czas i podpis pierwszej pani zdobył mój mąż, a drugiej - nowo poznana blogerka z książkowe.love, którą z tego miejsca serdecznie pozdrawiam!

[fot. mąż]


[fot. mąż]

Poza tym udało mi się porozmawiać i poprosić o wpis panią Karolinę Wilczyńską:

[fot. mąż]


oraz naszą koleżanką blogerkę, Ulę Witkowską, autorkę książki dla dzieci "Czytuś odkrywa tajemnice. Skąd się biorą książki?", która podarowała moim dzieciakom jeden egzemplarz. Dzięki Kochana!



Ula wraz z Wiktorią prowadzą Pocztę Książkową, czyli serwis, na którym można zamówic dowolną książkę, a dziewczyny pięknie ją zapakują i prześlą pod wskazany adres. Widzicie te cudne opakowania? Już teraz zapraszam na stronę Poczty Książkowej, a wkrótce napiszę na ten temat nieco więcej.

Na targach miałam jeszcze okazję przywitać się bądź zamienić parę słów z autorami, których poznałam już wcześniej, przy okazji innych TK: Katarzynę Zyskowską - Ignaciak, Ewę Bauer, Martę Kisiel, pana Andrzeja Pilipiuka, pana Waldemara Cichoń, a także spotkać tych, których nie miałam jeszcze okazji poznać "na żywo": panią Agnieszkę Walczak - Chojecką i pana Zygmunta Miloszewskiego. Chciałam jeszcze przywitać się z Remigiuszem Mrozem, ale tłum fanek mi no to nie pozwolił, a nie miałam serca (ani odwagi) wpychać się bez kolejki.

 [foto. mąż]


[foto. mąż]

Wspaniale było także porozmawiać ze znajomymi wydawcami i podziękować za współpracę. Za to też między innymi lubię targi. Kontakt mailowy nie jest wtedy anonimowy, tylko bardziej personalny. Odwiedziłam wszystkie moje ulubione stoiska wydawnicze, kupiłam dzieciakom prezenciki pod tytułem lego Ninjago i lego Friends, zebrałam kilka zakładek (bardzo mało, w porównaniu z zeszłym rokiem) i bardzo szczęśliwa wróciłam do domu.

Za nim jednak to nastąpiło, w sobotę wieczorem udaliśmy się z mężem do Smakołyków, miejsca, gdzie Janek z Tramwaju nr 4 zorganizował spotkanie potargowe dla blogerów. Cóż tam się działo! Ilość osób była porażająca, a mnie niestety nie udało się ze wszystkimi przywitać. Poznałam nowe osoby, znane do tej pory tylko z bloga. utrwaliłam stare znajomości, poplotkowałam, pośmiałam się, podyskutowałam i wygrałam niesamowite nagrody, które Janek i Agnieszka z Dowolnika, zorganizowali od zaprzyjaźnionych wydawców. Mam nadzieję, że poniższe zdjęcia oddają klimat owego spotkania:


[foto. mąż]

A oto moje nagrody:


Część z nich wygrałam osobiście, część wygrał mąż (nie ukrywam, że jego dobra passa była zdecydowanie lepsza od mojej- Twardoch, Gregory, koszulka Jo Nesbo i mój ukochany Everest, na który szkoda mi było  kasy na TK, gdyż nie był w cenie promocyjnej, to właśnie jego wygrane). Uwielbiam takie spotkania, a to było z wyjątkowym rozmachem. Janku dzięki za zorganizowanie tej świetnej imprezy i wszystkie upominki! 

Spędziłam wspaniały weekend - intensywny, taki, po którym ani ja ani mój dom właściwie nie doszedł jeszcze do siebie. Ale warto było. Bo targi zawsze są świetną okazją do spotkania i niekończących się rozmów o książkach. A tego, jak wiadomo, nigdy nie jest za wiele.
Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że tegoroczne Targi Książki w Krakowie były niezapomniane! Do zobaczenia za rok!
Sardegna

36 komentarzy:

  1. Ależ się obłowiłaś, fantastyczne nabytki! I od Granic również mam "Zaginioną"! ^^
    Czy tylko ja biegałam bez ładu i składu po hali? :P
    Świetnie było Cię ponownie spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie nie byłaś jedyna biegająca z obłędem w oczach po hali. Znam to uczucie, miałam tak rok, dwa i trzy lata temu, ale w tym roku jakoś wyluzowałam :) A "Zaginiona" wygląda nieźle, choć nie bardzo kojarzę tytuł

      Usuń
  2. Kubek od męża jest piękny. Zazdroszczę wszystkich nabytków. Ja niestety nie mogłam być na targach, czego ogromnie żałuję - mam nadzieję, że w przyszłym roku się uda. Pozdrawiam :)

    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Kubek od razu wypatrzyłam, lubię takie gadżety. A co do TK, mam nadzieję, że w przyszłym roku Ci się uda pojechać :) a może dasz radę dotrzeć do Katowic za tydzień?

      Usuń
  3. Też się dobrze bawiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak byłaś? Widziałyśmy się? byłaś w Smakołykach? W ferworze targowych atrakcji musiałam Cię przegapić

      Usuń
  4. Oj tam za rok! Macie Katowice za tydzień, no i Warszawa w maju!
    U mnie też dziś relacja z targów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Katowice to nie Kraków. Nie wszyscy przybędą (tak, patrzę w Twoją stronę...) a do Warszawy już raczej się nie wybieramy

      Usuń
    2. Szczerze pisząc to chyba bym wolała jechać do Katowic, niż iść tam gdzie idę, choć też powinno być fajnie :))
      Do Warszawy jeszcze dużo czasu, może zmienicie zdanie? Proszę... ;-)

      Usuń
  5. Świetnie! Marzę o tym, że kiedyś również uda mi się uczestniczyć w tak pięknym wydarzeniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam nadzieję, że CI się uda :)

      Usuń
  6. "Nieważne, że ścisk, że opóźnienie, że długa kolejka. Ważne, że przez dwa dni czujesz się częścią niesamowitej wspólnoty, ludzi kochających książki i jest ci z tym dobrze." - te dwa zdania idealnie oddają moje wrażenia po wszelkich TK :) Cieszę się, że wróciłaś równie jak ja zadowolona i że zdobyłaś takie cudne łupy. Nie mogłabym oczywiście nie wypatrzyć Twardocha :) Bardzo jestem ciekawa, czy będzie Ci z nim literacko po drodze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wróciłam bardzo zadowolona, i naładowana mega pozytywną energią. A co do Twardocha, sama jestem ciekawa, no i w końcu będę mogła poprosić go o wpis do "Morfiny" w Katowicach, bo do Krakowa nie chciało mi się tej cegły wozić

      Usuń
  7. Wow, wspaniałe słowa od Janusza L. Wiśniewskiego, jest czego zazdrościć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To było bardzo miłe :) nie ukrywam, że serce mi mocniej zabiło

      Usuń
  8. O tak! Targi to niezapomniane przeżycie:) Fajnie było Was wszystkich poznać i poczuć tą niesamowitą atmosferę:) Ciekawe jak na tle Krakowa wypadną Katowice...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pewno słabiej. Zawsze powtarzam, że Katowice to nie Kraków i jeśli sie ktoś nastawia na fajerwerki to może się rozczarować. Choć jest nowy organizator, więc może nas czymś zaskoczyć. Nie mogę odżałować, że Cię nie skojarzyłam! Musimy to nadrobić :)

      Usuń
  9. Ja w tym roku z wiadomych przyczyn też nie biegałam po halach, nie widziałam wszystkiego co chciałam, ale i tak było super. A wiesz, że ja nawet rozkładu hal nie miałam? Chodziłam z pamięci :)
    Fajnie było Cię znów spotkać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super było Cię widzieć ! Podziwiam Cię za determinację, dałaś radę! Mam nadzieję, że będą takie targi, na których spokojnie pogadamy i wypijemy kawusię :)

      Usuń
    2. Dzięki :) To ta chęć spotkania ludzi i książek i naładowania się energią na rok.
      Też mam taką nadzieję, może za rok nam się uda, skoro obie zwolniłyśmy tempo i nie uprawiamy sprintu halowego :)

      Usuń
  10. Jak jaCi dziękuję i jak cieszę się ze spotkania. A Twój mąż zrobił mi najlepsze zdjęcie(tak wypatrzyłam się na powyższych ;) )

    Mam nadzieję, że jeszcze nie raz się spotkamy.

    A kubek Keep calm, mam nawet dwa nabyłam. Jeden Mama mi już zajumała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz! Nie zauważyłam Cię początkowo, ale rzeczywiście rozmach w trakcie dyskusji jest! Ale to chyba tylko świadczy o tym, że tematów do rozmów nie brakowało :) Jestem przekonana, że się jeszcze targowo spotkamy!

      Usuń
  11. Aż mnie ściska zazdrość, że nie byłam na Targach, mimo że mieszkam w Krakowie! Ale niestety obowiązki wzięły górę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami tak niestety bywa. Szkoda, ale może uda się w przyszłym roku?

      Usuń
  12. Fajnie było :) Do zobaczenia (oby!) w Warszawie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo fajnie! Twoje chłopaki są genialne! Co do Warszawy, to raczej się nie uda. To jednak zbyt trudne organizacyjnie, poza tym mam wycieczkę klasową zaplanowaną na maj i to byłoby już za dużo dobrego, jak na jeden miesiąc

      Usuń
  13. Ty wiesz, że bardzo ucieszyło mnie spotkanie z Tobą, krótkie, ale zawsze pozytywne i pełne ciepłych slów - dziekuję i polecam się na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również się polecam, jakby coś ;) takie spotkania są zawsze za krótkie :)

      Usuń
  14. Miło było Cię zobaczyć, w przelocie wprawdzie, ale zawsze to coś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żałuję, że tak krótko. Miałam nadzieję na dłuższą rozmowę w Smakołykach, ale sama wiesz, co tam się działo!

      Usuń
  15. Całkowicie Cię rozumiem, bo mnie targi również bardzo pozytywnie nakręcają. Masz racje najważniejsi są ludzie, bo książki mamy przecież w domu ;) Widzę, że udało Ci się "dorwać" sporo autorów, ja miałam o wiele mniej szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo słusznie napisałaś :) co do autorów, to i tak się ograniczałam, ale rzeczywiście miałam szczęście, że nawet za długo w kolejce stać nie musiałam

      Usuń
  16. Bardzo piękna relacja z Targów Książki. Lubię czytać takie wpisy. Sama lubię jeździć na różne targi, nie tylko książkowe czy podróżnicze w Poznaniu są chyba, muszę się kiedyś wybrać. Także muzyczne, w Warszawie. Można wtedy spotkać się z ciekawymi ludźmi, porozmawiać, zrobić zdjęcie, dostać autograf.
    Muszę częściej zaglądać na Twojego bloga. Ostatnio sporo blogów przeglądam, sama też piszę swojego, więc wszystkich nie ogarniam, ale obiecuję zaglądać regularnie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie Cię witam w Książkach Sardegny :) mam nadzieję, że zagościsz u mnie na dłużej. życzę także powodzenia w tworzeniu własnej strony. A co do relacji targowej - dziękuję za miłe słowa. Zawsze staram się jak najlepiej oddać atmosferę tego wydarzenia, choć nie zawsze mi się to udaje.

      Usuń
  17. Mogę się podpisać pod słowami o radości płynącej ze spotkań z ludźmi i energetycznym naładowaniu. No to się podpisuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba największa zaleta targów :) nie da się ukryć

      Usuń