Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domestic noir. Pokaż wszystkie posty

"Obserwatorka" Alicja Sinicka


posted by Sardegna on , , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 392
Moja Ocena : 5/6

"Obserwatorka" jest moim czwartym spotkaniem z czytelniczym z twórczością Alicji Sinickiej. Po "Będziesz tego żałować", "Stażystce" i "Uśpionej" skusiłam się na "Obserwatorkę", którą wypatrzyłam na wymianie Śląskich Blogerów Książkowych w Katowicach.

Główną rolę w tej historii gra Iza. Dziewczyna pochodzi z ubogiej i patologicznej rodziny, w której ojciec przez wiele lat maltretował żonę i dwie córki. Kobieta przez długi czas doznawała fizycznej, jak i psychicznej, przemocy, ale znajduje sobie fajną pracę, przez co udaje jej się w końcu wyrwać z toksycznego środowiska i choć w pewien sposób uniezależnić od rodziny, sprowadzającej ją na dno. Niestety Iza nie ma możliwości zmiany mieszkania, musi więc codziennie wracać do podejrzanej dzielnicy i zapyziałego bloku pełnego podejrzanych typów.

Dlatego też nie dziwi nikogo specjalnie fakt, że pewnego dnia, w biały dzień, na środku ulicy, Iza zostaje pobita przez nieznanego osobnika. Poturbowana trafia na SOR, a tam zostaje przyjęta przez dawnego kolegę z dzieciństwa, Arka, z którym kiedyś nawet coś łączyło, jednak różnice w pochodzeniu i statusie społecznym okazały się zbyt duże.

Kontakt między bohaterami urwał się dawno temu, jednak widok pokiereszowanej Izy tak porusza mężczyznę, że ten postanawia pomóc swojej dawnej przyjaciółce. Od tego momentu relacja bohaterów zaczyna się na nowo i choć nadal więcej ich dzieli, niż łączy, Arek, wbrew swej despotycznej matce, postanawia nie zważać na pochodzenie Izy i zbudować z nią szczęśliwą przyszłość.

Iza przeprowadza się do ekskluzywnego domu swego chłopaka, ulokowanego niedaleko jej rodzinnego osiedla, jednak jej nowe życie nie jest usłane różami. Dziewczyna cały czas ma poczucie, że jest obserwowana, parę razy zdawało jej się, że widzi kogoś czającego się przy bramie, a olbrzymie okna, których Arek nie zasłania nawet w intymnych sytuacjach, tylko wzmagają to wrażenie.

Bohaterce towarzyszy nieuzasadniony lęk, poczucie, że ktoś nie chce, aby była w stałym związku z Arkiem. Do tego dochodzą ją słuchy, jakoby jego dawna dziewczyna, Justyna, która prowadziła zakład kosmetyczny w okolicy, zmarła niedawno na skutek nieszczęśliwego wypadku i niefortunnego upadku ze schodów. Jednak w taką wersję wydarzeń zupełnie nie wierzy Iza podejrzewając, że ktoś jej w tym upadku pomógł, a co gorsza, może to być ta sama osoba, która obserwuje dom Arka, chcąc wyeliminować kolejną kobietę z życia doktora.

Choć początkowo wszystkie domysły Izy opierają się bardziej na jej wyobraźni, niż sytuacjach, które można wytłumaczyć logicznie, to wszystko zmienia się w momencie, gdy bohaterka otrzymuje takie same kwiaty, jakie rzekomo również dostała tuż przed śmiercią Justyna. Czy były one od tajemniczego wielbiciela? A może jakaś inna osoba chciała w ten sposób dać dziewczynie coś do zrozumienia?

Z każdym kolejnym dniem Iza popada w coraz większą paranoję, w każdym przechodniu widząc potencjalnego wroga. Do tego dochodzi niezbyt poprawna relacja z matką Arka, która nie toleruje Izy, jako potencjalnej synowej oraz trudna sytuacja w domu rodzinnym, gdzie egzystują uzależnione od alkoholu, matka i siostra.

Iza marzy tylko o tym, żeby móc ułożyć sobie życie z Arkiem, ale coraz bardziej zaczyna wątpić w to, że jest to możliwe. W pewnym momencie zaczyna już sama się gubić, czy to, co dzieje się wokół niej jest prawdziwe, czy może to tylko wyobraźnia płata jej figle.

Będąc po lekturze "Obserwatorki", muszę jednak stwierdzić, że nie będzie to moja ulubiona powieść autorki. Z jednej strony moje wrażenia są jak najbardziej okej. Intryga, chociaż początkowo dość długo się rozkręca, to ostatecznie ma całkiem ciekawy finał, ale z drugiej strony, fabuła zdecydowanie nie dorównuje poprzednim opowieściom Alicji Sinickiej. Choć "Obserwatorka" mocno utrzymana jest w nurcie domestic noir, w powieści rozbudowany jest także ciekawy wątek uzależnień, to jednak cała historia nie porwała mnie tak, jak poprzednie.

Sardegna

"To wszystko dla ciebie" Louise Jensen


posted by Sardegna on , , , , ,

1 comment


Wydawnictwo: Słowne
Liczba stron:  412
Moja ocena : 6/6

"To wszystko dla ciebie" to kolejna powieść autorstwa Louise Jensen, która po "Siostrze" skradła czytelnicze serce mojej 15 letniej Córki. To właściwie od tej autorki zaczęła się jej faza na czytanie, co trwa do dziś (i oby trwało jak najdłużej, a najlepiej na zawsze). Dziecko moje poleciło mi powyższą historię, jaką tę najlepszą w dorobku Jensen, bowiem przeczytało wszystkie jej powieści, jakie tylko ukazały się w Polsce, stąd też porównanie ma spore.

I faktycznie, jest to całkiem zacna opowieść z nurtu domestic noir, która autentycznie zaskakuje, a mnie naprawdę rzadko jest już w stanie coś zaskoczyć. Intryga wymyślona przez Louis Jensen jest ciekawa, a historia opowiedziana z perspektywy wielu bohaterów, co rozdział odsłania przed czytelnikami rąbek tajemnicy, aby pokazać się w całej okazałości w finale.

Rodzina Walshów to Ellen, jej mąż Aiden i synowie, starszy Connor i młodszy Kieron. Każdy z nich ma swoją tajemnicę, której skrywanie przed światem waży na ich aktualnym życiu. W ogóle codzienność Walshów nie jest łatwa. Kieron od lat choruje na nieuleczalną chorobę, która z każdym kolejnym miesiącem go wycieńcza, a lekarze dają chłopakowi zaledwie kilka lat życia. Jedynym ratunkiem dla nastolatka wydaje się być przeszczep wątroby, ale ponieważ kolejka oczekujących jest tak długa, to w jego wypadku jest to praktycznie zabieg niewykonalny.

Jakby problemów w tej rodzinie było mało, wiele niepokoju Ellen i Aidenowi dostarcza ich starszy syn Connor. Chłopak od jakiegoś czasu nie chodzi do szkoły, nie może bowiem otrząsnąć się z wypadku na szkolnej wycieczce, którego był pośrednim uczestnikiem. Z konsekwencjami tamtego wydarzenia chłopak mierzy się codziennie, ale również Ellen, jako jego matka czuje się w pewien sposób odpowiedzialna za to, co się stało.

Na początku nie wiadomo, co wydarzyło się na szkolnej wycieczce, ale przed czytelnikami sukcesywnie odsłaniać się będą migawki wspomnień ukazujące to, co miało wtedy miejsce. Okazuje się, że rola Connora w tej sprawie była znacznie większa, niż na początku się wydawało, a chłopak coś ukrywa przed dorosłymi. Jedynymi osobami znającymi prawdę są dwaj przyjaciele Connora, Tyler i Ryan, chłopaki zawarli jednak pakt o milczeniu. Prawdę znają także Ellen i Aiden, którzy za wszelką cenę ochronią swego syna przed konsekwencjami jego czynu.

Nastolatek bardzo źle się czuje ze swoją tajemnicą. Tęskni za swoją dziewczyną, z jednej strony chciałby też wrócić do szkoły i do normalności, jednak z drugiej boi się, że nie uniknie kary. Do tego bardzo martwi się o młodszego brata i ma żal do rodziców, że nie poświęcają mu tak wiele uwagi, jak Kieronowi.

Ellen rozdarta między udzielaniem wsparcia Connorowi, a walką o zdrowie młodszego syna, dzieląca czas między szpital, dom i szkołę, stara się utrzymać rodzinę razem. Walczy nawet o swoje małżeństwo, ma bowiem podejrzenie, że jej mąż ją zdradza.

W życiu tej rodziny dzieje się bardzo dużo złych rzeczy. I choć wiele sytuacji stawia bohaterów w trudnym położeniu to apogeum kłopotów następuje w momencie, kiedy Ryan i Taylor, czyli przyjaciele Connora znikają w tajemniczych okolicznościach. Władze mają podejrzenie, że chłopcy zostali porwani, jednak Ellen ma inne wytłumaczenie ich zaginięcia i domyśla się, że ma ono związek z wypadkiem szkolnym. Bohaterka obsesyjnie wyobraża sobie także, że Connor jest kolejny na liście "porywacza", jest bowiem trzecim świadkiem owych wydarzeń.

Napięcie rośnie, bohaterowie, a zwłaszcza rodzice chłopaków żyją w nieustannym stresie, aż w końcu wszystkie sekrety wyjdą na jaw, tylko, czy to uzdrowi rodzinę Walshów, czy wręcz przeciwnie, doprowadzi do ich zguby?

Z grubsza potrafię przewidzieć zakończenie tego typu książek z nurtu domestic noir, natomiast w tym przypadku faktycznie autorka mnie zaskoczyła, wprowadzając tak wątek, o którym w ogóle wcześniej bym nie pomyślała. Także za to wielki plus. Potwierdzam także opinię mojej Córki, że książka robi wrażenie i czyta się ją wyśmienicie. Czy jest najlepsza w dorobku Jensen? Tego nie wiem, bo nie mam porównania, ale na pewno ciekawsza, niż wcześniej przeze mnie przeczytana "Siostra".

Sardegna

PRZEDPREMIEROWO "Uśpiona" Alicja Sinicka


posted by Sardegna on , , , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron:  352
Moja ocena : 5/6
 
"Uśpiona" to najnowsza książka pani Alicji Sinickiej, autorki mrocznych thrillerów, w których właściwie do końca nie wiadomo kto jest tym złym i winnym zbrodni. Czarny charakter ukrywa się zazwyczaj w pobliżu głównego bohatera, jednak czytelnik nie ma o tym pojęcia i o prawdzie dowiaduje się właściwie, jako ostatni. 
 
Czytałam już dwie powieści autorki utrzymane w podobnym klimacie: "Stażystkę" i "Będziesz tego żałować". Obie historie bardzo mi się podobały, stąd też z wielkimi emocjami zebrałam się za najnowszą, zapowiadającą się naprawdę nieźle opowieść, pełną niepokoju, tajemnic i nieokreślonego niebezpieczeństwa czającego się wokół bohaterki, a na które ona zupełnie nie ma wpływu.
 
Weronika cierpi na narkolepsję, ale ponieważ zmaga się z nią od dzieciństwa, nauczyła się już z nią żyć i wyrobiła sobie codzienną rutynę, dzięki której opanowuje zmęczenie i nieoczekiwane zapadanie w drzemki. Kobieta ma ustabilizowane, nieco nawet nudne życie, pracuje, jako lektorka języka angielskiego, udzielając lekcji w domu, gdyż ze względu na swoją przypadłość praca tradycyjna byłaby dla niej sporym utrudnieniem, spotyka się z Kubą, bardzo atrakcyjnym menadżerem w korporacji, utrzymuje też dobre relacje z rodzicami i byłym chłopakiem. W ramach oszczędności postanawia wynająć też część domu należącego do jej wujostwa, początkującemu artyście, który tworzy nieco mroczne, ale interesujące malowidła.
 
Życie Wery toczy się utartym rytmem, jednak w jej otoczeniu zaczyna dziać się coś, co sprawia, że kobieta z dnia na dzień odczuwa coraz większy niepokój. Zauważa, że podczas jej zaplanowanych drzemek pewnie przedmioty w domu zmieniają położenie, drzwi są otwarte lub źle domknięte, z zasuwka przesunięta o jedną długość, zamiast o dwie, jak zwykle była zamykana. Wydaje jej się także, że widzi cień przesuwający się w zasięgu jej wzroku tuż po przebudzeniu. Dziewczyna nie jest jednak pewna, czy to, co widzi jest autentyczne, czy jest raczej halucynacją związaną z jej przypadłością.
 
Kiedy jednak pewnego dnia budzi się z popołudniowej drzemki i w salonie zauważa ciało martwego człowieka, jej strach co do tego, że ktoś krąży po jej domu, staje się uzasadniony. Ktoś prawdopodobnie spadł z antresoli jej domu, kiedy Wera spała, ale kiedy na miejsce przyjeżdżają śledczy okazuje się, że to raczej nie był nieszczęśliwy wypadek, tylko morderstwo. Gdzie w takim razie podział się zabójca? Czy to możliwe, że ktoś kręcił się po domu i zabił inną osobę, która wtargnęła do jej azylu? 
 
Werę nachodzą okropne myśli, a o podglądanie i przebywanie w jej domu zaczyna podejrzewać także ludzi ze swojego otoczenia. Właściwie każdy z kim kobieta ma kontakt staje się dla niej wrogiem i potencjalnym zagrożeniem. Kto oszukuje Weronikę? Komu dziewczyna może zaufać i czy jej domysły, co do intencji najbliższych są słuszne? Mimo, iż część rozdziałów pokazuje wydarzenia z perspektywy oprawcy, to i tak wszystkie karty odsłonią się przed czytelnikami dopiero na końcu książki. Ale to już chyba znak rozpoznawczy historii stworzonych przez panią Alicję Sinicką, bo w Jej powieściach nic nie jest takie, jakie mogłoby się wydawać.
 
"Uśpiona" trzyma poziom, chociaż szczerze przyznam, że nie pobiła powieści "Będziesz tego żałować", która zajmuje w moim prywatnym rankingu zaszczytne pierwsze miejsce. Nie zmienia to jednak faktu, iż  czyta się ją znakomicie i na pewno umili Wam nie jedno czytelnicze popołudnie.
 
Sardegna

"Będziesz tego żałować" Alicja Sinicka


posted by Sardegna on , , , , ,

4 comments

 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
Liczba stron: 358
Moja ocena : 6/6
 
 
"Będziesz tego żałować", czyli thriller autorstwa pani Alicji Sinickiej jest jedną z bardziej wciągających i emocjonujących książek, jakie przeczytałam w ostatnim czasie. Jeżeli jednak nie kojarzycie autorki (tak, jak wcześniej ja), albo po prostu powieść nie rzuciła się Wam w oczy przy okazji przeglądu nowości, muszę Wam ją mocno polecić, bowiem bardzo łatwo przegapić ją w natłoku nowości czytelniczych, nawet mimo tej intrygującej okładki.
 
Powyższa książka jest z gatunku tych, do których tylko zerkasz, a dwie godziny później ogarniasz, że już zbliżasz się do finału. Niesamowicie wciąga, nie da się praktycznie od niej oderwać, a do tego niesie pewne przesłanie, którego nie chciałabym zdradzać, żeby nie spojlerować, ale mogę zaznaczyć, że o ile w książce "Przyjdę, gdy zaśniesz" Agnieszki Lingas-Łoniewskiej poświęcono sporo miejsca przemocy psychicznej i uzależnieniu od partnera w toksycznej relacji, tak tutaj główny wątek również przyniesie czytelnikowi wiele wniosków i przemyśleń. 
 
Iga zostaje uwikłana w nieudany związek. Mężczyzna, z którym się spotyka, jest człowiekiem bardzo gwałtownym i napastliwym, kiedy więc po paru spotkaniach dziewczyna stwierdza, że ta relacja nie do końca jej odpowiada, postanawia zerwać znajomość. Jednak Marcel nie przyjmuje do wiadomości odmowy i zaczyna nagonkę na Igę. Tak zaczyna się karuzela strachu, w którą wkręca się bohaterka. Przerażona głuchymi telefonami, poczuciem, że ktoś ją śledzi, podsłuchuje i obserwuje, ze swych obaw zwierza się najbliższym przyjaciołom, jednak ci nie traktują zbyt poważnie jej strachu i braku poczucia bezpieczeństwa, nawet we własnym domu.
 
Wszystko zmienia się jednak w momencie, kiedy Iga odbiera dziwny telefon od przyjaciółki Ani, która po rzuceniu w słuchawkę paru niepokojących słów, zostaje brutalnie napadnięta. Zaatakowana przez nieznanego sprawcę, uderzona w głowę, traci pamięć krótkotrwałą, nie potrafi więc powiedzieć Idze, co właściwie chciała jej przekazać. 
 
Spirala strachu nakręca się jeszcze bardziej, Iga jest już pewna, że były chłopak chce ją skrzywdzić. Przerażona sytuacją nie czuje się bezpiecznie we własnym mieszkaniu, które ulokowane jest, jak na złość, na niskim parterze. Kiedy więc znajduje ogłoszenie o super chronionym, zamkniętym "Osiedlu Marzeń", nie waha się zbyt długo, żeby wynająć tam dom. Faktycznie, osiedle ma bardzo dobrą renomę, jest mocno strzeżone i ściśle monitorowane, więc nikt nie jest w stanie wejść na jego teren bez kontroli.
 
Po przeprowadzce wydaje się, że Iga znalazła w końcu upragniony spokój. Mocno wsiąka w specyficzną społeczność osiedla, zaczyna też nawiązywać pierwsze relacje z jego mieszkańcami. Okazuje się jednak, że mieszkanie w tak prestiżowym i bezpiecznym środowisku niesie ze sobą nie tylko prawa, ale również obowiązki. I choć wydają się one kobiecie nieco oderwanie od rzeczywistości, za cenę bezpieczeństwa jest w stanie je wykonywać. Jednak z każdym kolejnym dniem codzienność na osiedlu robi się nieco dziwniejsza. Mieszkańcy wyraźnie skrywają jakieś tajemnice, a kiedy Iga je odkryje, nic w jej życiu nie będzie już takie samo.
 
Nie chciałabym tutaj zdradzać głównego wątku powieści, bo to on jest źródłem niepokoju i napięcia w tej historii, lepiej, żeby każdy czytelnik sam go odkrył i zinterpretował. Jedyne, co mogę powiedzieć to to, że jest to jedna z fajniejszych książek z nurtu domestic noir, jakie w życiu przeczytałam. Na jej plus przemawia także fakt konkretnego zakończenia. Jak wiadomo, takie historie z drugim dnem bardzo łatwo zepsuć. Akcja się rozkręca, czytelnik wciąga się z fabułę, a zakończenie wszystko psuje. Na szczęście taka sytuacja nie dotyczy tej powieści. Brawa dla autorki za stworzenie tak wciągającej i niepokojącej opowieści. Bardzo polecam i jednocześnie zachęcam do rozejrzenia się za tym tytułem. Jeżeli są tutaj osoby takie jak ja, które nie kojarzyły wcześniej autorki, mogłyby w natłoku innych tytułów przegapić ten hit. A to była wielka strata.
 
 
Sardegna

"Pacjentka" Alex Michaelides


posted by Sardegna on , , , , , , ,

2 comments

 
Wydawnictwo: W.A.B
audiobook: czas trwania 8 godzin 50 minut
Moja ocena : 5/6
lektor: Ewa Abart, Marcin Popczyński
 
 
Na "Pacjentkę" Alexa Michaelidesa, czyli kolejny audiobook przesłuchany w ramach abonamentu Empik Go, skusiłam się pod namową "nieczytających" znajomych. Już parę razy dzięki nim sięgnęłam po książkę, po którą pierwotnie nie miałam zamiaru się zabierać. Jednak słysząc z ust osoby zazwyczaj nie sięgającej po książki, albo robiącej to raz na jakiś czas, że dany tytuł jest rewelacyjny, i że przeczytali w mi, daje mi sygnał, iż faktycznie w książce musi być coś wyjątkowego. 
 
Nie zostało mi więc nic innego, jak zainteresować się tematem i sięgnąć po tą wychwalaną powieść. Zanim jednak napiszę o niej coś więcej, muszę zaznaczyć, iż "Pacjentka" jest całkiem w porządku historią. Nie nazwałabym jej może jakąś genialnie zaskakującą opowieścią, gdyż zbyt wiele książek w podobnym stylu już przeczytałam, ale rozumiem, że może swoją zagadką i niespodziewanym finałem urzec niejednego czytelnika. 
 
"Pacjentka" ma swoje głęboko poukrywane trupy w szafie, charakterystyczny dla opowieści z nurtu domestic noir klimat,  drugie dno i akcję toczącą się w zupełnie innym kierunku, niż początkowo czytelnikowi się wydaje. Jest to po prostu dobrze skonstruowana, choć nieco leniwie się tocząca historia, z pogranicza kryminału i thrillera psychologicznego, oparta na nieco wyświetlanym schemacie. Niemniej jednak słucha się jej bardzo przyjemnie i rozumiem, że może porwać za sobą tłumy, zwłaszcza czytelników, którzy po takie książki sięgają zdecydowanie rzadziej.
 
Wracając jednak do samej powieści, ma ona dwóch narratorów, a jej akcja pokazana jest z dwóch perspektyw. Jedną ze stron jest lekarz psychiatrii, młody terapeuta Theo Faber, który właśnie zaczął swoją praktykę w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym Grove. To właśnie on przedstawi czytelnikowi większość wydarzeń, które rozegrają się w ośrodku. Natomiast drugim narratorem jest Alicia Benson, ceniona malarka i fotografka, oskarżona o zabójstwo swojego męża Gabriela. Kobieta zostaje złapana niemalże na gorącym uczynku, jednakże od tego momentu zupełnie milknie. Błyskawicznie oskarżona, przestaje nawiązywać jakikolwiek kontakt z otoczeniem, stąd też pada decyzja o zamknięciu jej w Grove. Alicia będzie drugim głosem, przedstawiającym czytelnikom swoją wersję wydarzeń. Większość z nich poznamy zagłębiając się w jej pamiętnik, prowadzony w czasach sprzed zabójstwa Gabriela.  
 
Ponieważ pierwszą poważną pracą Theo jest etat w Grove, lekarz za punkt honoru postanawia przeprowadzić terapię Alici, która uparcie milczy. Jej terapia, jak do tej pory nie przyniosła zbyt wielu rezultatów, mimo iż wiele psychiatrów próbowało, żadnemu nie udało się nawiązać z nią kontaktu i osiągnąć zadowalających efektów. heo jednak, pełen zapału, postanawia zrobić wszystko, aby obudzić w kobiecie chęć do życia. Jako że los malarki nie jest mu obojętny, przeprowadza prywatne śledztwo, docierając do różnych osób z jej otoczenia.
 
Z informacji, jakie zbiera wyłania się obraz pełnej pasji, otwartej, wesołej kobiety, szczerze zakochanej w swoim mężu. Jak to jest więc możliwe, że potrafiła zabić go z zimną krwią? Theo postanawia za wszelką cenę skłonić Alicię do mówienia i wyjawienia prawdy o tym, co stało się w noc zabójstwa Gabriela.
 
Faber pracuje z zapałem, jednak jego sukcesy zawodowe nie idą w parze ze szczęściem osobistym. Czytelnicy będą mogli poznać bohatera trochę bliżej i przekonać się, że życie terapeuty nie jest usłane różami. Wręcz przeciwnie. 
 
Cóż mogę jeszcze rzec o tej historii, faktycznie, ma ciekawy koncept i nietypowe zakończenie, burzące właściwie całą opowieść, zbudowaną przez czytelnika. Do minusów zaliczyłabym dość rozwlekły początek, przez który trudno się przebić, choć i tak w formie audiobooka jest lepiej przyswajalny i mija w miarę bezboleśnie. Jeśli chodzi jeszcze o audiobooka, para lektorów wykonała swoją pracę na medal, a ja choć nie jestem zwolennikiem "łączonej" interpretacji, w tym przypadku zdecydowanie poddałam się jej urokowi. Czy polecam "Pacjentkę"? Oczywiście, skoro trafia do sporego grona czytelników, nawet tych opornych, to musi w sobie mieć to coś.


 
Sardegna

"Oszukana" Magda Stachula


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Edipresse 
Liczba stron: 366
Moja ocena : 6/6

"Oszukaną" przeczytałam w maju, a dokładnie w drodze do i z Targów Książki w Warszawie. Książka jest świetna i doskonale mi się ją czytało, ale to nie jest żadne zaskoczenie, bowiem wciągające historie z nurty domestic noir są już znakiem rozpoznawczym Autorki, pani Magdy Stachuli. Książki, które wychodzą spod jej ręki pochłania się, jak świeże bułeczki. Wartka akcja, krótkie rozdziały kończące się jakimś ważnym zwrotem akcji, sprawiają, że dość grube powieści czyta się ekspresowo, praktycznie na raz. Tak było w przypadku "Idealnej", "Trzeciej" i nie inaczej jest w "Oszukanej". 

Magda Stachula ma niesamowitą zdolność wymyślania skomplikowanej intrygi, historii, która nigdy nie podąża w stronę, w jaką wydawałoby się na początku, że się skieruje. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że Autorka przoduje w nurcie domestic noir, na naszym polskim rynku wydawniczym, i określenie to będzie w pełni zasłużone. Będąc już po lekturze trzech powieści, mogę poświadczyć, że każda z nich trzyma w napięciu, ma jakieś ukryte drugie, a nawet trzecie dno oraz zaskakujące zakończenie. Na każdą z tych historii Autorka miała intrygujący i przemyślany pomysł, stąd też opowieść ma nie tylko wciągający początek, ale i sensowne rozwinięcie i zakończenie (których niestety często brakuje w książkach tego typu).
  
W powieściach Magdy Stachuli wszystko ma swoje znaczenie. Nie ma tutaj przypadkowych scen, opowieść jest wyważona i sprytne napisana. Od początku toczy się swoim rytmem, jest na nią pomysł i co najważniejsze, zakończenie daje odpowiedzi na zadane wcześniej pytania. Oczywiście, możemy mówić, iż fabuła jest trochę naciągana, a wydarzenia nieprawdopodobne, i w prawdziwym życiu nie miałaby szansy się wydarzyć, ale w końcu jest to beletrystyka, a nie literatura faktu, więc jeśli chodzi o mnie, to nie mam z tym żadnego problemu.

Dwudziestoparoletnia Lena non stop przed czymś, lub przed kimś ucieka. Ciągle zmienia miejsce zamieszkania, nie udziela się w social mediach, nie fotografuje, nie nawiązuje z nikim bliższych relacji, nie mówi o sobie niczego konkretnego. Kiedy tylko jej znajomości zaczynają nabierać tempa, kobieta wycofuje się i znika bez śladu. 

Tak jest i w przypadku jej związku z Emilem. Lena znika właściwie z dnia na dzień, a mężczyzna uświadamia sobie, że tak właściwie nic o swojej partnerce nie wie. Przeszukując internet odkrywa, że osoba o takim imieniu i nazwisku praktycznie nigdzie nie figuruje, on sam nie wie, gdzie pracowała, nie potrafi też połączyć jej z żadnymi przyjaciółkami, które mógłby spytać o miejsce jej nowego pobytu. Szukając jakiegokolwiek śladu o Lenie, natrafia na niego zupełnie przypadkowo, podczas oglądania reportażu w telewizji, na temat makabrycznego znaleziska z trójstyku granic polskiej, białoruskiej i ukraińskiej. Emil orientuje się, że jego dziewczyna prawdopodobnie była na miejscu zbrodni, postanawia więc pojechać na miejsce i poszukać czegoś więcej na jej temat.  

Lena nieświadoma jednak dociekliwości byłego chłopaka kolejny raz ucieka przed niebezpieczeństwem nieznanego pochodzenia. Angażuje się w nowy związek, który ma zapewnić jej poczucie bezpieczeństwa, chwilowe schronienie i stabilizację. Jednak rodzina zakochanego w niej Nikodema zaczyna podejrzewać, że z Leną coś jest nie tak. Matka mężczyzny starają się odkryć tajemnicę kobiety, przy okazji porusza lawinę zdarzeń, które doprowadzają do wyjaśnienia wszystkich sekretów. Jednak nie dajcie się zwieść, jak to w historiach domestic noir bywa, nic nie będzie takie, jak się może na pierwszy rzut oka wydawać.

"Oszukana" to niebanalna historia, w której czytelnik błądzi, kieruje się pierwszym wrażeniem, myli tropy, i przez większość część książki ma poczucie pewności, że wie, co dzieje się w życiu bohaterów, aby na końcu z niedowierzaniem pokręcić głową, iż wszystko, o czym myślał, okazało się błędne. Podobnie, jak w poprzednich książkach Magdy Stachuli, opowieść prowadzona jest z kilku stron i możemy ją poznać z perspektywy Leny, Emila oraz Nikodema, praktycznie też do samego końca nie wiadomo, co tak naprawdę stoi u podstaw sytuacji, w jakiej znalazła się dziewczyna, i kto jest winny takiego stanu rzeczy. Jest intrygująco, co sprawia, że książkę czyta się właściwie na raz.

Powieść ta bardzo mi się podobała, chyba najbardziej ze wszystkich dotąd przeczytanych książek, z dorobku Autorki. Choć "Oszukana" miała premierę w pierwszej połowie roku, nie zapomnijcie o niej w natłoku nowości wydawniczych, a kiedy jej charakterystyczna okładka rzuci się Wam się w oczy, koniecznie przeczytajcie! Dajcie się ponieść wciągającej opowieści o Lenie, dziewczynie widmo, za którą stoi niesamowita historia.

  Sardegna

"Czasami klamię" Alice Feeney


posted by Sardegna on , , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron:  325
 Moja ocena : 6/6

Łapię się na tym, że coraz chętniej sięgam po powieści z nurtu domestic noir. Na początku byłam trochę oporna w stosunku do  powieści nachalnie tak reklamowanych, bądź porównywanych do "Dziewczyny z pociągu", która zdobyła oszałamiająca popularność, lub "Zaginionej dziewczyny", czyli niejako pionierki w tej kategorii, ale z czasem, zauważyłam, że motyw ten autentycznie mi się podoba. Domestic noir jest bardzo wdzięcznym tematem, bowiem pod tym hasłem można ukryć wiele ciekawych wątków, tajemnic, niecnych sprawek, rodzinnych sekretów, czy skrywanych od lat, trupów w szafie, które wychodzą na jaw, w najmniej oczekiwanym momencie. 

"Czasami kłamię" jest właśnie taką powieścią, i powiem szczerze, że jest jedną z lepszych z tego nurtu, jakie miałam do tej pory okazję czytać. Skłoniłam się w stronę tej lektury, głównie ze względu na dość pochlebne opinie o książce krążące po blogosferze. Padały hasła, że ta historia jest niesamowicie intrygująca, zaskakująca i miesza w głowie. To było dla mnie najlepszą rekomendacją, bo lubię czasem sięgnąć po coś niebanalnego, co zburzy mój wewnętrzny spokój. Faktycznie, książka okazała się być bardzo dobra, wciągająca i bardzo, bardzo pokręcona. Przeczytanie jej zajęło mi dwie godziny. Sto dwadzieścia, pełnych emocji i nerwowego przerzucania kartek, minut. Czujecie się zachęceni? 

Amber Reynolds ulega wypadkowi, w wyniku którego zapada w śpiączkę. Po pewnym czasie jednak zaczyna świadomie odczuwać i przypominać sobie pewne szczegóły ostatnich dni. Stopniowo, krok po kroku, zaczyna się budzić i wspominać to, co działo się w jej życiu. Ale wydarzenia te są tak wyraźnie ze sobą sprzeczne, że bohaterka czuje się poważnie zaniepokojona. Z każdym kolejnym dniem i przypomnianymi wydarzeniami, w kobiecie budzi się przerażenie i poczucie zagrożenia, że nawet w pozornie bezpiecznym, szpitalnym łóżku grozi jej niebezpieczeństwo. Przeszłość próbuje wedrzeć się do umysłu Amber, a wspomnienia napływają do niej falami. Bohaterka usilnie stara się skonfrontować je z teraźniejszością, ale każda taka próba kończy się większym przerażeniem i niekontrolowanym strachem. Amber bardzo chce się obudzić ze śpiączki, jednocześnie, panicznie boi się tego, co zostanie po przebudzeniu .

Trudno pisać mi o fabule tej książki, żeby nie zdradzić zbyt wiele. Istotą tej historii jest to, aby czytelnik wkręcił się w opowieść, poznał przeszłość bohaterki i skonfrontował ją z teraźniejszymi wydarzeniami. Trzeba jednak pamiętać, że w tej historii nic nie jest takie, na jaki wygląda. Nie wiadomo, co jest prawdą, a co wymysłem wyobraźni Amber. Kto tak naprawdę w tej historii jest jej przyjacielem, a kto największym wrogiem. Bez znaczenia nie jest też tytuł, bo bohaterka, jak sama o sobie mówi: czasami kłamie. W którym jednak momencie zmyśla, a w którym przekazuje odbiorcom prawdziwe wrażenia, tego musicie dowiedzieć się sami. 

Co tak naprawdę wydarzyło się w czasie wypadku? Czy mąż kobiety faktycznie ma na sumieniu zdradę z jej siostrą? Kto chce zaszkodzić Amber i co wspólnego mają z tym wspomnienia małej dziewczynki. "Czasami kłamię" robi wrażenie, miesza w głowie, a kiedy już wszystko wydaje się jasne ... przychodzi zakończenie. 

Jeśli lubicie takie zakręcone historie, to lektura powyższej powieści powinna przypaść Wam do gustu. Gwarantuję, że w tej opowieści wszystko może się zdarzyć!

Sardegna

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" Jessica Knoll


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Znak
Liczba stron: 443
Moja ocena : 5/6

"Najszczęśliwsza dziewczyna na świecie" miała niestety podwójnego pecha. Pierwszy pech polegał na tym, że książkę okrzyknięto bestsellerem ostatnich miesięcy, najlepszym debiutem, genialną powieścią, cudem, miodem i orzeszkami, dlatego moje oczekiwania wobec książki z takimi rekomendacjami, były spore. 

Drugim pechem było to, iż "Najszczęśliwszą..." przeczytałam tuż po lekturze innych powieści z gatunku domestic noir: rzeczywiście genialnych (według mnie oczywiście, bo zdania na ich temat są podzielne): "Dziewczyny z pociągu" i "Zaginionej dziewczyny", a na ich tle powyższa (zwłaszcza na początku) wypadła naprawdę słabo. 

I to jest smutne, bo "Najszczęśliwsza dziewczyna..." daje radę i robi wielkie wrażenie. Ostatecznie oceniłam ją bardzo wysoko, bo istotnie na to zasługuje, ale wygórowane słowa na okładce i porównywanie jej treści do bardziej znanych tytułów, tylko jej zaszkodziły i wprowadziły czytelnika w błąd. Historia "Najszczęśliwszej..." nie jest ani trochę podobna do "Zaginionej..." bądź "Dziewczyny z pociągu". Jest zupełnie inna, o wiele bardziej dramatyczna i, moim zdaniem, o wiele bardziej realna, a w tym o wiele bardziej przerażająca. 

Niestety wygórowane oczekiwania, co do bestsellera, spowodowały, że początek okazał się być nie taki, jak miał być. Przydługawy, trochę toporny, zero akcji. Dobrze, że ostatecznie się nie zniechęciłam, bo początkowe rozdziały bardzo dały mi się we znaki. Na szczęście z każdą kolejną stroną historia się rozkręca, i dobrze, bo jej rozwinięcie i zakończenie wbija w fotel i daje czytelnikowi do myślenia.

TifAni FaNelli jest piękną kobietą sukcesu. Ma idealną figurę, ubiera się u najlepszych projektantów, ma wspaniałą pracę w znanym magazynie dla kobiet oraz dobrze sytuowanego narzeczonego. Przed trzydziestką osiągnęła wszystko, o czym od zawsze marzyła. 
Jednak w idealne życie Ani wkrada się niepokój, kiedy to kobieta dostaje propozycję udziału w filmie dokumentalnym, który ma zrelacjonować wydarzenia mające miejsce w jej liceum, czternaście lat temu.  Udział w tym projekcie skłania TifAni do wspomnień o przeszłości. A wspomnienia te, nie są niestety przyjemne...

Pod fasadą szczęścia i idealnego życia, Ani skrywa ból i swój wewnętrzny dramat, z którym nie potrafi sobie od lat poradzić. Powrót do przeszłości spowoduje, że kobieta będzie musiała odsłonić swe prawdziwe oblicze, a także na głos wyjawić prawdę o tym, co zdarzyło się, gdy miała 14 lat. 

I powiem Wam, to, co początkowo wydaje się, że miało miejsce, okazuje się tylko wierzchołkiem góry lodowej. Okrucieństwo i zło, czające się w pozornie niewinnych licealistach, osiąga niebotyczne rozmiary, a to, do czego może doprowadzić zamiatanie problemów pod dywan, będzie niesamowitą tragedią.

Czytając "Najszczęśliwszą ..." było mi autentycznie smutno, bo zrozumiałam, że historia opisana przez Autorkę nie jest wymysłem jej wyobraźni. Okrucieństwo, z jakim spotykają się nastolatki na co dzień, jest przerażające i wcale nie tak rzadkie.

Dlatego uważam, że jest to książka do licealistach, a postać Ani FaNelli jest tylko dodatkiem do właściwej treści, jaką przekazuje ta powieść. Jest przykładem tego, jak trudno funkcjonuje się w dorosłym życiu, doświadczając za młodu takiego ogromu zła. Ani postawiła na pozory, i myślę, że nie jest osamotniona w swej postawie. Przecież idealną kobietę sukcesu wszyscy szanują i nikt nie skrzywdzi. 

Bardzo smutna to opowieść i przerażająca w swej autentyczności. Nie będzie na wyrost, jeżeli napiszę, że powinna być obowiązkową lekturą dla rodziców każdego nastolatka.
 
I sami powiedzcie, czy po moim wpisie nadal wydaje się Wam, że ta powieść jest następczynią "Dziewczyny z pociągu"?
Sardegna

"Dziewczyna z pociągu" Paula Hawkins


posted by Sardegna on , , , , , ,

16 comments


Wydawnictwo: Świat Książki
audiobook: czas trwania 9 godzin 45 minut
Moja ocena : 6/6
lektor: Karolina Gruszka


Kurczę, no! Podobało mi się! Staram się omijać książki określane, jako szczytowe, z listy bestsellerów, ale po prostu musiałam! 

O "Dziewczynie z pociągu" Pauli Hawkins czytałam bardzo skrajne opinie. Część moich blogowych znajomych (bo na ich wpisach się opieram), bardzo, ale to bardzo, chwaliła książkę, stawiając ją w rzędzie z "Zaginioną dziewczyną". Część natomiast, zupełnie przeciwnie, bardzo ją krytykowała, uważając za nudną i przereklamowaną. 

Zawsze tak mam, że kiedy wszyscy wokoło rozmawiają o danej książce, chwaląc lub krytykując, muszę sama ją sprawdzić. Nie wiem jednak kiedy sięgnęłabym po tę powieść, gdyby z pomocą nie przyszedł serwis Audioteka, który w ramach współpracy z Inpostem, udostępnił ten audiobook za darmo. W takiej formie i takich okolicznościach, mogę jak najbardziej zapoznawać się z "Dziewczyną z pociągu".

Przyznaję, że powieść naprawdę mi się podobała. Może nie jest to genialny thriller psychologiczny, ale dobrze trzyma w napięciu do ostatniej strony (bo na szczęście zakończenie też zaskakuje). Nie można się od książki oderwać, a najlepszym tego dowodem jest fakt, że jest to chyba najszybciej przeze mnie przesłuchany audiobook w życiu. Całość, która trwa ponad 9 godzin, zajęła mi dosłownie trzy wieczory. Jeszcze nigdy tak nie porzuciłam innych czynności, dla audiobooka, i to chyba tylko dobrze o nim świadczy. Podobało mi się!

"Dziewczyna z pociągu" to powieść z gatunku tych, które ja nazywam "za zamkniętymi drzwiami domu". Sielanka na zewnątrz, zło i demolka wewnątrz. I rzeczywiście powieść taka jest. Podobna trochę w formule do "Zaginionej dziewczyny", napisana w bardzo podobny sposób, zawiera podobne wątki. Wszystko opiera się na tajemniczym zaginięciu młodej kobiety, a cała lokalna społeczność poszukuje o niej wieści. Praktycznie do samego końca nie wiadomo, kto jest odpowiedzialny za zniknięcie dziewczyny, i co się z nią właściwie stało.

Akcja powieści toczy się raczej leniwie, a czytelnik spokojnie przemieszcza się pomiędzy wydarzeniami, ukazywanymi z perspektywy trzech narratorek (ale z każdym kolejnym rozdziałem traci ten spokój, gwarantuję!), trzech kobiet, kluczowych postaci w całej tej opowieści. Zaginiona Megan, jej sąsiadka Anna, oraz Rachel, tytułowa dziewczyna z pociągu, będą ze sobą ściśle połączone, ale w jaki sposób? Nie będę zdradzać zbyt wiele!

Rachel codziennie podróżuje do pracy pociągiem, z przedmieść Londynu do stolicy. Z nudów obserwuje świat za oknem, i codziennie, w miejscu, w którym pociąg zatrzymuje się na parę chwil przed semaforem, obserwuje domy, znajdujące się w pobliżu torów. Kobieta wyobraża sobie historie mieszkańców tych domostw, a szczególną uwagę zwraca na dwa z nich: w jednym mieszka młode małżeństwo, które według Rachel ma idealne życie, drugi dom jest jej lepiej znany, bowiem kiedyś sama w nim mieszkała ze swoim byłym mężem.

Rachel w ogóle przeżywa trudne chwile. Jest na skraju załamania nerwowego, popada w alkoholizm, jest rozbita psychicznie i nie może pogodzić się z utratą męża. Codzienna przejażdżka koło jej "starego" domu wytrącają ją całkowicie z równowagi, a jedynym jasnym punktem staje się obserwacja i fantazjowanie na temat idealnej pary, mieszkającej w drugim domu przy torach. Pewnego dnia jednak, kobieta zauważa na tarasie młodych coś, co zupełnie rozbija wizerunek, młodego małżeństwa, jaki stworzyła.

Kiedy do tego, okazuje się, że Megan zaginęła i szuka jej cała dzielnica, Rachel popada w paranoję i zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo, na temat tego, co wydarzyło się tego feralnego dnia, kiedy widziała z pociągu nietypową scenę. Co się stało z Megan, i kim ona właściwie jest, bowiem fakty, jakie wychodzą na jaw po jej zaginięciu, zupełnie przeczą wizerunkowi młodej żony i sympatycznej dziewczyny z sąsiedztwa.

Rachel walczy z własnymi demonami i przeświadczeniem, że wydarzyło się coś strasznego, czego zupełnie nie pamięta, będąc pod wpływem alkoholu. A przy okazji śledztwa wychodzą na jaw wszystkie skrywane sekrety, które od lat skrywane były skrzętnie pod dywan, na ulicy przy torach.

Tak, jak napisałam na początku, powieść trzyma w napięciu, choć toczy się niespiesznym, leniwym wręcz rytmem. Każdy kolejny rozdział odkrywa jednak interesującą dla całej sprawy, warstwę, która nadaje historii zupełnie nowego znaczenia. Jeśli chodzi o audiobook, tekst czyta pani Karolina Gruszka, która robi doskonałą robotę i jest moją ulubioną lektorką. Każdej z trzech narratorek nadawała własny charakter, a ja właściwie nie musiałam skupiać się na tym, która kobieta opowiada swoją historię, bo praktycznie od razu o tym wiedziałam.

Nie wiem, czy wystarczająco przekonałam Was do tego, że warto sięgnąć po "Dziewczynę z pociągu". W każdym razie, jeżeli lubicie "Zaginioną dziewczynę" i ciekawią Was historie dziejące się za zamkniętymi drzwiami porządnych domów, ta powieść przypadnie Wam do gustu. Dobrze, że czasami książki szumnie nazywane bestsellerami, okazują się rzeczywiście fajne, bo w innym przypadku moje jest rozczarowanie i niechęć jest ogromna. Tutaj na szczęście obyło się bez tego.

Sardegna

"Zaginiona dziewczyna" Gillian Flynn


posted by Sardegna on , , , , , , , ,

21 comments


Wydawnictwo: G+J
Liczba stron: 650
Moja ocena : 5/6

"Zaginioną dziewczynę" pochłonęłam kompleksowo, mam ją bowiem aż w trzech wydaniach, które czytałam/słuchałam/oglądałam jednocześnie i na zmianę. Książkę mam w formie papierowej (dostałam ją w pakiecie blogera, na ubiegłorocznych TK w Krakowie, od Granic.pl), w formie audiobooka i w postaci ekranizacji z roku 2014, z Benem Affleckiem w roli głównej.

Początkowo planowałam sobie tylko książkę przesłuchać, na spokojnie, kiedy będę miała na to czas i ochotę, ale kiedy wkręciłam się w fabułę "Zaginionej dziewczyny", nie wystarczyło mi tylko słuchanie. Chciałam poznać dalszy ciąg. I to nie za chwilę, tylko już, w tym momencie!

Kiedy więc nie miałam możliwości odsłuchu, sięgałam po papier i czytałam dalszy ciąg, przewracając niecierpliwie strony. Mąż widząc mój entuzjazm i kręcenie się po domu z ponad sześćset stronicowym tomiszczem, zagaił, że przecież powstał film, o tym tytule, i może mam ochotę go obejrzeć. To była już dla mnie pełnia szczęścia! Obejrzałam film, ale na raty, żeby nie poznać przedwcześnie zakończenia tej niesamowitej historii.

I powiem Wam, "Zaginiona dziewczyna" to jest thriller na bardzo wysokie poziomie. Taki, który mąci w głowie i nie daje odpocząć czytelnikowi do ostatniej strony. W tej historii nic nie jest takie, jak być powinno. Nie wiadomo, co jest faktem, a co fikcją, kreowaną w umysłach bohaterów. Opowieść kojarzyła mi się trochę z "Zanim zasnę" S.J. Watson, choć koncept powieści Gillian Flynn jest zupełnie inny, obie książki łączy podobny klimat niepokoju i niedomówień, krążących wśród bohaterów dramatu.

Nick i Amy Dunne obchodzą właśnie piątą rocznicę ślubu. Są zgodną, sympatyczną parą, mająca swoje małe rytuały, miłe zwyczaje i gesty. Mają też swoje problemy, ale które małżeństwo ich nie ma. Ot, para jakich wiele. W dzień kolejnej rocznicy dochodzi jednak do tragedii, Amy znika bez śladu, a w domu Nick zastaje ślady włamania i walki. Rozpoczyna się dramatyczne śledztwo, mające na celu odnalezienie kobiety, a podejrzenie pada na obcych, ale też znanych ofierze, ludzi.

Właściwie to coraz więcej śladów wskazuje, że sprawcą zniknięcia Amy jest Nick. Świeżo umyta podłoga w kuchni, przypadkowo porozrzucane sprzęty, zwiększona polisa na życie żony, to tylko kilka z wielu tropów, które wskazują na męża. Do tego dochodzi relacja sąsiadki, która ma do powiedzenia całkiem inne informacje na temat małżeństwa Dunne, niż mogłoby się wszystkim wydawać. Praktycznie każdego dnia, na jaw wychodzą nowe tajemnice z życia Amy i Nicka, nie dziwi więc fakt, że opinia publiczna wydała już wyrok.

Jedyną osobą, która wierzy w niewinność Nicka, jest jego siostra Margo. Razem próbują odkryć, co naprawdę stało się z Amy. Prawda okazuje się jednak być sprawą płynną. Co dla jednej osoby jest oczywiste, dla drugiej wcale nie musi być. Prawda z fikcją nieustannie się zazębiają, więc właściwie to nie wiadomo, kto w tym dramacie jest ofiarą, a kto katem. Niewiarygodne rzeczy się zdarzą, które zatrząsną światem, nie tylko Amy i Nicka.

Historia "Zaginionej dziewczyny" jest tak wciągająca, że czytelnik odczuwa silną potrzebę czytania kolejnego rozdziału, żeby koniecznie dowiedzieć się, co było dalej!  Jestem tego najlepszym przykładem, bowiem nie pamiętam, żebym kiedyś czytała, słuchała i jeszcze oglądała ekranizację, na zmianę, i przeżywała tak mocno historię jeszcze kilka dni po jej zakończeniu.

Poza tym, że powieść jest doskonałym thrillerem, daje też obraz małżeńskiej relacji od trochę innej (niekoniecznie dobrej) strony. Wiadomo, że małżeństwo wygląda inaczej niż narzeczeństwo, polega też na wielu obustronnych kompromisach. Co się dzieje, jeżeli oczekiwania wobec współmałżonka są zbyt wygórowane? Czytając "Zaginioną dziewczynę" będziecie mogli przyjrzeć się temu problemowi z bliska. Będziecie mogli też ocenić, czy napis na okładce mówiący, "Przeczytaj i zostań singlem" jest prawdziwy. Ja w każdym razie bardzo zachęcam i do przeczytania, i do przesłuchania, a na koniec, także do obejrzenia "Zaginionej dziewczyny". To jest niesamowita historia!


Wydawnictwo: Burda Publishing Polska
audiobook: czas trwania 16 godzin i 18 minut   
Moja ocena : 5/6
lektor: Zbigniew Dziduch



Sardegna

"Zanim zasnę" S.J. Watson


posted by Sardegna on , , , , ,

10 comments


Wydawnictwo: Sonia Draga
audiobook: czas trwania 11 h 20 minut
Moja ocena : 6/6
lektor: Joanna Jeżewska

Jeżeli szukacie czegoś niebanalnego, czegoś, co pochłonie Was bez reszty, macie ochotę na powieść, która dostarcza emocji, trzyma w napięciu, wzrusza, zaskakuje i niesamowicie wciąga, z czystym sumieniem POLECAM "Zanim zasnę" S.J Watsona.

Audiobook pożyczyła mi Agnes, zaznaczając, że jest rewelacyjny. No i miała dziewczyna rację w 100%! Ależ mi się ta historia podobała, zaskoczyła i poruszyła wyobraźnię.

Zacznę od końca: rzadko kiedy nie potrafię domyślić się zakończenia powieści obyczajowych, a nawet kryminałów. Mało które zakończenie jest w stanie mnie zaskoczyć, ale tak szczerze, na maksa. "Zanim zasnę" ma odjechane zakończenie. Nieprawdopodobne, ale jakże spójne i właściwe, wspaniale kończące opowiedzianą historię.

Christine budzi się codziennie w obcym łóżku, z obcym facetem u boku. Nie poznaje otoczenia, nie poznaje mężczyzny, który twierdzi, że jest jej mężem od 20 lat, nie poznaje swojego ciała. Codziennie kobieta przeżywa wstrząs i swój dramat na nowo, a jej mąż, Ben, taktownie opowiada historię jej życia i wypadku, w wyniku którego straciła pamięć.
Cóż z tego, jeśli po obudzeniu, Christine znowu zapomina całą swą przeszłość i sytuacja powtarza się od nowa.

To pozornie proste bytowanie zakłóca pewnego ranka telefon. Okazuje się, że Christine od kilku tygodni spotyka się w tajemnicy przed mężem, ze swoim terapeutą, który ma pomóc jej odzyskać pamięć. Po rozmowie ze specjalistą, wychodzi na jaw fakt, że kobieta prowadzi też sekretny dziennik, na którego pierwszej stronie wykaligrafowała hasło: "Nie ufać Benowi".

Kobieta zaczyna podejrzewać męża, że ten ukrywa przed nią jakieś fakty z przeszłości. Dzięki współpracy z terapeutą zaczyna przypominać sobie niektóre wydarzenia i wszystkie skrupulatnie zapisuje w swym dzienniku. Dąży do odkrycia prawdy o sobie, ale ta może niestety okazać się gorsza, od życia w błogiej nieświadomości.

Niesamowita historia, przedstawiona z wielką skrupulatnością, naładowana emocjami, momentami wzruszająca, a chwilami trzymająca w napięciu, jak najlepszy thriller. Krok po kroku wędrujemy za Christine do jej przeszłości. Poznajemy coraz to nowe fakty, próbujemy złączyć je w logiczną całość, ale i tak zakończenie da nam psychicznego "kopa".

Cóż jeszcze mogę powiedzieć, przede wszystkim wielkie brawa należą się lektorce, Pani Joannie Jeżewskiej, która doskonale zinterpretowała powieść, zmieniała intonację głosu i tak wyrażała emocje, że audiobooka słuchało się z dreszczykiem emocji i wypiekami na twarzy. REWELACJA, i tyle. Dzięki Agnes za świetną pożyczkę.
Sardegna