Pokazywanie postów oznaczonych etykietą e-book. Pokaż wszystkie posty

"Wskazówki. Paradoks" Bartosz Szczygielski


posted by Sardegna on , , , , ,

2 comments


Wydawnictwo: Wilga
Liczba stron:  224
Moja ocena : 5/6
 
UWAGA! Tekst może zawierać spojlery!
 
Rok temu, dokładnie w momencie lockdownu, kończyliśmy z dzieciakami czytać "Wskazówki", czyli świetną historię dla młodszej młodzieży, napisaną przez polskiego autora znanego czytelnikom raczej, jako twórcę powieści kryminalnych dla dorosłych, niż dzieci, Bartosza Szczygielskiego. Zagadkowa fabuła tej książki, tajemnica z przeszłości i próba rozwikłania zagadki przez głównego bohatera, trzynastoletniego Maksa, okazała się strzałem w czytelniczą dziesiątkę, stąd też nie mogliśmy się doczekać tomu drugiego, tym bardziej, że zakończenie "Wskazówek" przyniosło nam zdecydowanie więcej pytań, niż odpowiedzi. 
 
Dokładnie rok później na rynku wydawniczym pojawił się "Paradoks", czyli kontynuacja przygód Maksa i jego szkolnej koleżanki Marty, a ponieważ książka jest dostępna w moim abonamencie Empik Go, nie czekając na egzemplarz papierowy, od razu wzięliśmy się za lekturę.

"Paradoks" dzieje się dokładnie rok po wydarzeniach kończących pierwszą część. Maks chodzi już do siódmej klasy, nieco podrósł, stał się dojrzalszy, coraz rzadziej pakuje się też w kłopoty. Przez cały ten czas jednak nie zmieniła się jego relacja z Martą. Choć chłopak przekonany o tym, że wydarzenia sprzed roku zbliżą ich do siebie, to nadal więcej ich dzieli, niż łączy. Dodatkowo, w szkole pojawia się nowy uczeń o podejrzanej reputacji, Łukasz, a Marta wyjątkowo dobrze się z nim dogaduje. Maks chodzi więc sfrustrowany i stara się znaleźć jakiś pretekst do rozmowy z koleżanką.

Okazja nadarza się przy okazji Pierwszego Dnia Wiosny, jest to bowiem symboliczna rocznica niesamowitych wydarzeń, które przyszło im razem przeżyć przed rokiem, stąd też Maks planuje z Martą spędzić ten dzień. Chłopak sądzi też, że będzie to dobra okazja, żeby odkurzyć zakamuflowany w tajnej skrytce zegarek od pradziadka.
 
Niestety sprawy nie toczą się po myśli nastolatka. Na szkolnym apelu kolejny już raz wplątuje się w kłopoty, w efekcie czego, ląduje na pogadance u dyrektora, a co gorsza jest świadkiem ... porwania Marty! Chłopak postanawia natychmiast sięgnąć po zegarek dziadka i odwrócić bieg wydarzeń, jednak pewien wypadek sprawia, że mechanizm urządzenia ulega zniszczeniu, stąd też natychmiastowa akcja ratunkowa nie może dojść do skutku.
 
Maks będzie musiał znaleźć sposób, żeby uratować koleżankę. W tym celu uda się do miejsca, w którym znalazł wsparcie za pierwszym razem, czyli do "Antykwariatu pod Zegarem", a później, podążając za wskazówkami jego właściciela, wyruszy w najbardziej niesamowitą podróż swojego życia, a pomoże mu w tym nikt inny, jak ... Łukasz.

Jak cofnąć czas, kiedy jedyny zegarek zdolny to uczynić został doszczętnie zniszczony? Czy Maks ma szansę ocalić Martę i powiedzieć jej w końcu, co do niej czuje? No i co wspólnego z całą akcją mają bogowie znani dzieciakom z mitologii?

Drugi tom "Wskazówek" jest równie dynamiczny, co pierwszy, choć już tak nie zaskakuje, w końcu czytelnicy wiedzą mniej więcej, czego mogą się spodziewać po tej historii. W porównaniu ze swoim poprzednikiem jest on także zdecydowanie bardziej fantastyczny, niż tamten, osadzony w znanych nam realiach. Jak więc wypada on na tle pierwszego tomu? Moim subiektywnym zdaniem, ale też według opinii moich dzieci, nieco słabiej. Zdecydowanie bardziej podobał nam się początek tej historii, w którym nie wiadomo było jeszcze, o co w niej chodzi, ale przede wszystkim, opisywane wydarzenia (poza wątkiem "zegarowym") były jak najbardziej wiarygodne. Stąd też tak wielkie emocje wywołał w nas zaskakujący motyw wędrówki w czasie, który idealnie został wpleciony w zupełnie zwyczajną przygodę typowego trzynastolatka.  
 
"Paradoks" natomiast utrzymany jest w zupełnie innym klimacie. Tutaj, praktycznie od pierwszych rozdziałów jest bardziej bajkowo i fantastycznie. Historia bardziej skupia się na Marcie, niż tajemnicy rodzinnej Maksa, choć zakończenie daje czytelnikom pewne, o ironio! wskazówki, co do jej wyjaśnienia.
 
Podsumowując, "Paradoks" jest ciekawą kontynuacją serii, daje też wyraźne sygnały na to, że historia potoczy się w jeszcze innym, niż by się mogło wydawać, kierunku. Czy sięgniemy po tom trzeci? Oczywiście! Mam wrażenie, że pan Bartosz Szczygielski zaplanował dla swoich młodych bohaterów jeszcze nie jedną ciekawą przygodę w różnym czasie i przestrzeni. 

Sardegna

"Baśniobór. Plaga cieni" Brandon Mull


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments


Wydawnictwo: W.A.B
Liczba stron: 451
Moja ocena : 5/6 

Idąc za ciosem, po przeczytaniu dwóch pierwszych tomów o przygodach sprytnego rodzeństwa Kendry i Setha Sorenssonów w magicznym rezerwacie ("Baśniobór", "Gwiazda Wieczorna wschodzi"),  sięgnęliśmy z dzieciakami po część trzecią. Z pomocą kolejny raz przyszła aplikacja Empik Go, dzięki której dostaliśmy dostęp do e-booka, bo akurat tego tomu nie mamy w papierze.
 
Na początek zaznaczę, że w tej notce mogą znaleźć się SPOJLERY, bowiem "Plaga cieni" jest ściśle powiązana z "Gwiazdą Wieczorną", a jej akcja zaczyna się praktycznie w momencie zakończenia poprzedniej, stąd też trudno opowiadać o niej bez wspomnienia wcześniejszych sytuacji.  
 
Po zakończeniu tomu drugiego, w którym rodzeństwu kolejny już raz udało się uratować Baśniobór przed zagładą, bohaterowie ponownie muszą stawić czoła niebezpieczeństwu. Misja, w której brali udział nieco przycichła, ale nie jest jeszcze ostatecznie zakończona, stąd też atmosfera w domu dziadków jest niewesoła, wszyscy muszą poradzić sobie ze zdradą i bliskiej im osoby, do której niedawno doszło i pogodzić się z karą, jaka na nią spadła. W samym rezerwacie panuje wyczuwalne napięcie, większość stworzeń bowiem zdaje sobie sprawę, że jedna wygrana walka z siłami ciemności nie sprawi, że wygrana będzie cała wojna. Bohaterowie zastanawiają się też, czy ich główny sprzymierzeniec nie jest jednocześnie zdrajcą i działa na niekorzyść Baśnioboru oraz innych magicznych miejsc, zamiast je chronić i otaczać opieką. Ich podejrzenia sprawiają, że nie wiedzą już komu mogą zaufać. Do tego dochodzą do niech niepokojące wieści z innych rezerwatów, o całkowitym zniszczeniu, wykradzeniu artefaktów, czy wymordowaniu niewinnych istot.
 
Stad też, kiedy Kendra niespodziewanie dostaję zaproszenie, aby dołączyć do tajnego stowarzyszenia Rycerzy Świtu, mającego zrzeszać potężnych opiekunów rezerwatów, od razu je przyjmuje. Z jednej strony chce dowiedzieć się czegoś więcej o Sfinksie, z drugiej sprawdzić, czy można zaufać obecnym tam opiekunom, obdarzonym szeroką gamą umiejętności. Kendra wraz z Warrenem wyruszają na spotkanie ze stowarzyszeniem, nie wiedząc, że zaowocuje ono wyprawą do Zaginionej Góry, jednego z tajnych rezerwatów ukrytych na terenie Arizony, gdzie przyjdzie im szukać kolejnego artefaktu. Bohaterowie będą musieli się pospieszyć, żeby zdążyć przed wykradzeniem magicznego przedmiotu przez członków Gwiazdy Wieczornej.
 
Przygoda Kendry to pierwsza część "Plagi cieni", która jest tak rozbudowanym tomem, że jej fabuła starczyłaby na co najmniej dwie odrębne powieści. Przygoda, w której Kendra bierze udział odkrywa nowe karty w historii Baśnioboru. Pokazuje też skalę umiejętności bohaterki, nowy rezerwat, jego historię i opiekunów. Choć poszukiwanego artefaktu nie uda się ostatecznie znaleźć, doświadczenie i wiedza zdobyte w czasie pobytu w Zaginionej Górze przyda się bohaterom w późniejszych zmaganiach z siłami ciemności.

W czasie wyprawy Kendry i Warrena, mieszkańcy Baśnioboru również się nie nudzą, ani nie próżnują. Seth dociera do informacji, jakoby w rezerwacie zaczęła się rozwijać jakaś tajemnicza plaga, w efekcie której zarażone magiczne istoty zamieniają się w mroczne postacie, stając się agresywne i śmiertelnie niebezpieczne dla innych. Pladze ulegają także ludzie, zmieniając się w cienie niewidzialne w czasie dnia. Zaraza rozprzestrzenia się błyskawicznie, a kiedy dociera do skrzatów domowych, dziadkowie, Dale i dzieciaki muszą szukać schronienia i pomocy w zupełnie innym rejonie rezerwatu.

Kiedy Kendra wraca z wyprawy trafia w sam środek pandemii. Wraz z Sethem i dziadkami zbierają wszelkie możliwe informacje na temat niszczącej siły, która jest źródłem plagi. Żeby jednak się jej przeciwstawić trzeba będzie wiele poświęcić. Czy bohaterowie będą na to gotowi?
 
Tak, jak mówiłam, "Plaga cieni" to właściwie dwie powieści w jednym. Jest to bardzo rozbudowany tom, który dostarcza czytelnikowi masę nowych informacji o uniwersum Baśnioboru, historii tego miejsca, jak i samych bohaterach. Dla młodych fanów tej serii będzie to nie lada gratka, bowiem łączenie pewnych wątków i wplatanie nowych, mnogość postaci, mieszanie chronologii czasowej, będzie nie lada wyzwaniem. Sądzę jednak, że okaże się to dla nich bardzo przyjemne i nie sprawi im żadnej trudności (wiem, bo rozmawiałam z paroma miłośnikami, którzy tak szczegółowo znali serię, że swą wiedzą zaginali mnie na każdym kroku).

Jeśli chodzi o moje wrażenia z lektury trzeciego tomu, nie mogę odebrać mu faktu, iż jest bardzo istotny dla dalszej fabuły. Jednak część pierwsza, rozgrywająca się w Arizonie bardzo mnie zmęczyła. Zdecydowanie wolę, kiedy rzecz dzieje się w Baśnioborze wśród znajomych miejsc i postaci. Dlatego fabularnie bardziej podobał mi się wprowadzający tom pierwszy oraz dynamiczny drugi.
 
Na koniec mam też radę dla początkujących czytelników: jeżeli macie ochotę na jednorazową przygodę z fantastyką, albo chcecie sprawdzić, o co w tym "Baśnioborze" chodzi, sięgnijcie tylko po tom pierwszy. Kończy on pewną przygodę, dzieciaki wracają do domu, generalnie można uznać historię Kendry i Setha Sorenssonów za zakończoną. Jeśli natomiast szukacie czegoś na dłużej, opowieści, która będzie wymagać od Was zaangażowania i skupienia, czytajcie dalsze tomy. Gwarantuję, że nie będziecie się nudzić!
 
Sardegna

"Dzienniki HEJterskie, czyli historia Polski pisana nagłówkami z Pudelka" PigOut


posted by Sardegna on , , , , ,

4 comments

Liczba stron: 234
Moja ocena : 6/6

Znacie PigOuta? Jeśli nie, to aż Wam zazdroszczę , że będziecie mogli przeczytać jego wszystkie genialne teksty po raz pierwszy! Pig Out to bloger, który działa w sieci od paru lat, komentując w swój charakterystyczny, zabawny sposób, otaczającą nas rzeczywistość. Jego humorystyczne felietony napisane z wyjątkową lekkością i dystansem, dotyczą zazwyczaj tego, czym żyje i ekscytuje się w danym momencie, cała Polska., ale są także związane ze sprawami o nieco mniejszym kalibrze, czyli ploteczkami z życia postaci znanych z pierwszych stron gazet, komentarzami nagłówków portali plotkarskich, czy też afer w świecie  polskich celebrytów.
 
Ponieważ jestem wierną fanką PigOuta i śledzę jego poczynania w sieci praktycznie od samego początku, miałam też okazję poznać go osobiście, przy okazji podpisywania pierwszej książki zawierającej wcześniejsze felietony, wiem, że jest to niesamowicie sympatyczny człowiek, o świetnym poczuciu humoru i dystansie do siebie i otaczającego świata. PigOut ma wyjątkową zdolność do tworzenia rewelacyjnych tekstów, przy których nie da się nie uśmiechać. Warto też wspomnieć, że wykorzystuje swą popularność i skupioną wokół siebie społeczność do robienia fajnych rzeczy. Świadomy wpływu, jaki ma na ludzi, organizuje zbiórki angażujące fanów do pomocy potrzebującym. Po prostu człowiek orkiestra! Nie mogło zatem być inaczej, abym nie sięgnęła po najnowszego ebooka "Dzienniki HEJterskie". 
 
"Dzienniki..." to drugi zbiór felietonów, związanych z latami 2017 - 2019 (pierwszy został wydany w formie papierowej pod wspólnym tytułem "Świnia ryje w sieci"), składający się z tematycznych rozdziałów, oscylujący wokół jakiegoś wydarzenia, zjawiska lub osoby. Czasami jest związany z sytuacją zaobserwowaną w sieci, czasami są to "przemyślenia z życia wzięte". W tekstach PigOuta pojawia się także jego partnerka Madzia i syn, zwany pieszczotliwie Brendonkiem, bo i niektóre fakty ze swojego życia i codzienności, bloger przedstawia swoim czytelnikom. 
 
O czym będziemy mogli zatem przeczytać w "Dziennikach HEJterskich"?  Otóż, o wznowieniu programu "Koło fortuny",  refleksjach na temat książki Blanki Lipińskiej "365 dni", celebryckich wojenkach, o tym, co wynikło ze ślubu księcia Harry'ego z Meghan Markle, oraz , co dzieje się, kiedy influencerki chcą dostać coś za darmo. Dowiemy się, co powiedziała kucharka Prezesa w programie śniadaniowym, o co rozgorzały się kłótnie aktorek na łamach portali społecznościowych, jak zakończył się związek Kazimierza Marcinkiewicza, a także, czego dowiedział się PigOut czytając "Cosmo" i "Men's health".

Jakie wydarzenia zostały wyróżnione Dzbanami Roku 2018, o co chodziło w konflikcie Ubera z taksówkarzami, jak stalowe nerwy trzeba mieć, by sprzedawać na OLXie, co będzie się oglądało w jesiennej ramówce TVP, oraz, jak turyści zachowują się w Tatrzańskim Parku Narodowym.
 
PigOut dzieli się też przemyśleniami na tematy bardziej osobiste, jak spędzić Dzień Seksu, czy mieć udaną randkę, dzieli się wrażeniami z wyjazdu na pierwszy Woodstock, tygodnia z zablokowanym telefonem, zajęciach w szkole rodzenia, oraz o pierwszych nocy i pierwszych wakacji z Bombelkiem. 
 
Każdy rozdział podsumowany jest trafiającym w punkt i zwalającym z nóg, "cytatem inspirującym", czyli wypowiedzą  znanej osoby, polskiego celebryty, będącym idealnym zwieńczeniem tekstu. Śmieszniej nie będzie. Gwarantuję!
 
Sardegna

"Kroniki Archeo. Skarb Atlantow" i "Kroniki Archeo. Komnata szeptów" Agnieszka Stelmaszyk


posted by Sardegna on , , , , , , ,

No comments

Udało mi się ostatnio wrócić do świetnych  młodzieżówek, a właściwie wrócić do dwóch brakujących tomów serii o wspólnym tytule "Kroniki Archeo". Jak do tego doszło? Otóż, szukając z dzieciakami czegoś fajnego do wieczornego czytania, czegoś, co mogłoby zastąpić "Opowieści z Narnii", wyjęliśmy z półki nieczytane jeszcze tomy "Kronik Archeo". Właściwie to kiedyś przeczytaliśmy już tom pierwszy Tajemnica klejnotu Nefertiti z tym, że było to już dość dawno temu, stąd też pomyślałam, że powrót do tej historii i poznanie kolejnych przygód młodych bohaterów: rodzeństwa Ostrowskich oraz ich przyjaciół z Londynu, Gardnerów, może okazać się świetną sprawą. I faktycznie, tak też się stało.
 
Postanowiłam też nie wracać do "Klejnotu Nefertiti", tylko od razu przejść do tomu drugiego. Tym bardziej, że historie, chociaż połączone postaciami głównych bohaterów są jednak odrębne. Każda opowieść dotyczy innej zagadki, innego poszukiwania skarbów i nowej przygody. 
 
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 236
Moja ocena : 5/6
 
W pierwszym tomie rezolutne dzieciaki zajmują się poszukiwaniem zaginionego klejnotu Nefertiti, podążając śladem starożytnej mapy i egipskiego ostrakonu, a tym samym narażając się szajce przemytników i złodziei antyków. 
 
W tomie drugim, o tytule "Skarb Atlantów", bohaterowie zajmują się poszukiwaniem zatopionego prawdopodobnie u wybrzeży jednej z greckich wysp, skarbu Atlantów, pochodzącego z pradawnej cywilizacji, która przed wiekami w tajemniczy sposób zniknęła z powierzchni ziemi.
 
Dzieciaki towarzyszą swoim rodzicom w kolejnej wyprawie archeologicznej, i tym razem trafiają całą piątką do Grecji. Leniwe wakacje przerywa im jednak pewne znalezisko. Otóż w ręce dzieciaków trafia przypadkowo pradawna gemma, czyli płaski kamień o owalnym kształcie z tajemniczym napisem. Ponieważ bohaterom towarzyszy niedawno poznana grecka koleżanka, mają oni możliwość porozmawiania z jej dziadkiem, który wspiera ich swoją wiedzą na temat legend przekazywanych z pokolenia na pokolenie. To według nich u wybrzeży Santornini leży zatopiony skarb Atlantów z olbrzymim posągiem Posejdona na czele.

Przygoda w Grecji również nie obejdzie się bez elementów grozy i niebezpieczeństwa, na dzieciaki czai się bowiem Midas Valzakis, przestępca i złodziej dzieł sztuki, łasy na cenne artefakty, przedstawiający się tym razem, jako fałszywy profesor Flemming, który cudem uniknął aresztowania przy okazji poprzedniego tomu. Teraz podszywa się pod nazwisko znanego archeologa i badacza, przejmuje kontrolę na zatoką, która potencjalnie mogłaby skrywać w swych wodach zatopione skarby, organizuje grupę ludzi, mająca mu pomóc mu w nurkowaniu i odnalezieniu jakichkolwiek śladów zaginionej cywilizacji.
 
Ostrowscy i Gardnerowie nie byliby sobą, gdyby nie podjęli się poszukiwań na własną rękę. Chociaż wchodzenie w drogę tak zdeterminowanym ludziom, jak profesor i jego pomocnicy może okazać się śmiertelnie niebezpieczne, dzieciaki nie wahają się przed podjęciem radykalnych kroków, aby ich przechytrzyć. W całej akcji tradycyjnie pomaga im opiekunka, panna Ofelia, i choć robi to trochę przypadkowo, a trochę nieświadomie, jej wsparcie jest nieocenione.

Wydawnictwo: Zielona Sowa
Liczba stron: 240
Moja ocena : 5/6
 
Idąc za ciosem, po lekturze tomu drugiego od razu przeszliśmy do kolejnego. Jednak z braku w domowej biblioteczce części trzeciej, skorzystaliśmy z tego, co było dostępne, czyli tomu dziewiątego "Komnata szeptów" udostępnionego w ramach abonamentu Empik Go.
 
Choć historia przenosi nas mocno w przyszłość, nie sprawia to większych problemów w czytaniu, bowiem, jak to było w przypadku poprzednich tomów, zagadka, którą rozwiązują młodzi bohaterowie jest odrębna.
 
Tym razem przyjaciele będą musieli zmierzyć się z tajemnicą zaginionych pereł Barbary Radziwiłłówny, a właściwie na pomocy nowemu koledze Łukaszowi, krewnemu panny Ofelii, który w dziwnych okolicznościach zostaje porwany przez grupę niebezpiecznych ludzi. Wszystko dzieje się prawdopodobnie za sprawą tego, że chłopak wszedł w posiadanie informacji na temat tajemniczego filmu, związanego z zaginionym skarbem Radziwiłłówny, a także innymi sekretami z królewskiego dworu.
 
Na pomoc koledze do samego Wilna wyruszają Ostrowscy, natomiast Gardnerowi, którzy nic nie wiedzą na temat tego, co dzieje się u ich przyjaciół w Polsce, są śledzeni przez jakiegoś tajemniczego człowieka. Dzieciaki nie mają pojęcia dlaczego ktoś stara się ich zastraszyć, na szczęście mogą oni liczyć na wsparcie pana Gordona, prywatnego detektywa, który nie raz pomógł im już wyjść z opresji.
 
Oprócz wątku wileńskiego i tego, związanego z Gardnerami i ich pobytem w Londynie, pojawia się jeszcze trzeci wątek, szkockiego nastolatka Conora, który spędza weekend u wujka Evana Swenssona w jego starej posiadłości. Odwiedziny u krewnego, zapowiadające zwyczajny, nudny odpoczynek, przeradzają się w emocjonujące poszukiwania zaginionej dziewczyny.
 
Co wspólnego mają ze sobą te trzy sprawy? Czy faktycznie łączy je osoba drugiej żony króla Zygmunta II Augusta? 

Obie przygody są emocjonujące i zapewniają młodym czytelnikom całą gamę atrakcji. Oprócz wartkiej akcji, pełnej niespodziewanych zwrotów, dzieciaki dostają pięknie wydaną książkę, obfitującą w kolorowe ilustracje, ryciny, mapy, szkice i zdjęcia, wyglądającą niemal tak, jak kopia Kroniki Archeo, czyli dziennika należącego do Ani Ostrowskiej, w którym dziewczynka opisuje wszystkie przygody przyjaciół.

Takie książki chce się czytać i mieć w swojej biblioteczce, żeby móc do nich wracać w dowolnym momencie. Jeśli więc nie macie jeszcze prezentu pod choinkę dla swoich dzieci, seria "Kronik Archeo" może być na to świetnym pomysłem.

Sardegna

"31.10. Księga Cieni" antologia


posted by Sardegna on , , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: WRCW
Liczba stron: 597
Moja ocena : 4/6
e-book 

Mówiłam Wam, jak bardzo lubię swój nowy telefon? A to tylko dlatego, że odkryłam na nim możliwość czytania e-booków. Wiem, wiem... nie jestem odkrywcza w tym temacie, ale ta aplikacja daje mi szansę na przeczytanie tytułów, które od lat leżą nietknięte na moim twardym dysku. Nie mam czytnika e-booków, a na komputerze nie czytam, mam więc teraz opcję nadrobienia zaległości, których trochę mi się nazbierało.

Na pierwszy ogień poszedł "Gej w wielkim mieście". Na drugi - antologia Halloween po polsku "31.10. Księga Cieni". 

To już trzeci zbiór opowiadań wydawnictwa WRCW, wydany jako projekt self-publishingowy. E-booka można do dzisiaj pobrać za darmo ze strony Virtualo, mimo że od premiery minęły już niemalże dwa lata. Osobiście miałam okazję obserwować projekt od samego początku, kiedy to w okresie Halloween w 2011 roku, polscy autorzy, wydali najpierw w formie elektronicznej, a później w papierowej, swoje opowiadania grozy.

Pierwszy "31.10. Halloween po polsku" przeczytałam z wypiekami na twarzy i oceniłam dość wysoko. Teraz z perspektywy czasu widzę, że podobały mi się opowiadania autorów, których lubię i czytam do dziś, mimo iż wtedy były to dla mnie nazwiska zupełnie nieznane ("Confessio" Marek Ścieszek, "Equnculus" oraz "Stwórca cieni, mistrz przemian" Romuald Pawlak, "Matczyna miłość" Karolina Wilczyńska).
"31.10. Wioska przeklętych" to antologia wydana w roku 2012, a wspólnym mianownikiem wszystkich historii jest Strzyżewo - mroczna wioska położona gdzieś w bliżej nieokreślonym miejscu, na południu Polski. I podobnie, jak miało to miejsce wcześniej, zwróciłam uwagę na kilka opowiadań, których autorów do dziś bardzo cenię ("A co, jeśli zło wygląda jak ja?" Sylwia Skorstad, "Wioska przeklętych" Michał Stonawski, "Pielgrzymka" Ewa Bauer, "Kwestia smaku" Daniel Koziarski, "Voodoo" Magdalena Witkiewicz)

A jak sprawa wygląda z "31.10. Księga Cieni"? Antologia zawiera aż 27 opowiadań, które łączy tym razem motyw czarownic i magicznej księgi zaklęć. Nazwiska niektórych autorów są mi doskonale znane, inne są mi zupełnie obce. Jedne z opowiadań są bardzo długie, inne króciutkie, dosłownie na dwie strony. Niektóre są klimatyczne i mroczne, inne - straszne, jeszcze inne - wyjątkowo brutalne. Jedne są świetne, inne niestety mnie zmęczyły i znudziły, tak, że praktycznie nie jestem w stanie napisać, o czym właściwie mówią.

Takk już w antologiach bywa, że nie wszystkie historie podobają mi się jednakowo. Mam oczywiście swoich faworytów, o których postaram się napisać parę słów. 
Na początek lista autorów i tytułów opowiadań:

1. Kinga Ochendowska "Księga Cieni"
2. Paweł Mateja "Wielkie potwory mistrza Gottentota"
3. Paweł "DarkAraghel" Rejdak "Łowcy"
4. Grzegorz Gajek "Ode złego"
5. Marek Rosowski "Mgła"
6. Marcin Podlewski "Serce i wahadło"
7. Anna Klejzerowicz "Książka ze szkła"
8. Marek Ścieszek "Będzina"
9. T. J Krzywik "Groza zza muru"
10. Anna Rybkowska "Mistrz lalek"
11. Maciej Kaźmierczak "Jedność"
12. Magdalena Witkiewicz "Czarownice"
13. Ewa Bauer "Narodziny Bogini"
14. Kornelia Romanowska "Broń mnie od pokuty"
15. Robert Rusik "Po drugiej stronie księgi"
16. Maciej Lewandowki "Siedlisko"
17. Tomasz Czarny "Potrzeby"
18. Szymon Adamus "Spójrz w moje oczy"
19. Krzysztof Dąbrowski "I co ja robię tu"
20. Chepcher Jones "Ta księga"
21. Marek Grzywacz "Pierwsza strona"
22. Karolina Wilczyńska "Tam chciałbym się zestarzeć"
23. Andrzej F. Paczkowski "Oko czarownicy"
24. Michał Stonawski "Cienie"
25. Kamil Czepiel "O tym jak ciemność straciła kobietę"
26. Antonina Kostrzewa "Powroty"
27. Krzysztof Maciejewski "Ścieżka bez nazwy"

Jeżeli miałabym wybrać opowiadania, które najbardziej mi się podobały, to byłyby to (w kolejności, w jakiej ukazane są w antologii): "Będzina" Marka Ścieszek - historia mężczyzny, który został posądzony o zabójstwo żony. Okazuje się jednak, że za jej śmiercią stoi ktoś lub coś innego. "Jedność" Macieja Kaźmierczak, czyli opowieść o połączeniu dwóch dusz w jedno ciało, "Siedlisko" Macieja Lewandowskiego - zapis wspomnień bohatera, związanych z jego nowym, pozornie sielskim, miejscem zamieszkania, "Potrzeby" Tomasza Czarny - makabryczna przygoda pewnego zagubionego wędrowca, bardzo realistyczne opowiadanie, związane z przypadkiem w komunikacji miejskiej - "Spójrz w moje oczy" Szymona Adamus oraz przerażające "Powroty" Antoniny Kostrzewa. Gdybym miała wybrać jedno, najlepsze według mnie opowiadanie, byłaby to jednak "Będzina" Marka Ścieszek.

W zbiorze jest kilka opowiadań nieźle się zapowiadających. Historii, jak dla mnie, zdecydowanie za krótkich, bądź takich, które stwarzają wrażenie fragmentu czegoś większego. Do takich "zwiastunów" należą:  "Księga Cieni" Kingi Ochendowskiej - czyli opowieść rozpoczynająca antologię, wprowadzająca niejako w jej klimat, "Mgła" Marka Rosowskiego - majaki chorego Romualda Traugutta, "Książka ze szkła" Anny Klejzerowicz, opowiadająca o postaciach widmo, w domostwie pewnego małżeństwa oraz "Czarownice" Magdy Witkiewicz - czyli o magicznej więzi, łączącej matkę i córkę.

Pierwszy raz antologia "31.10" jest tak obszerna. Plusem tego na pewno jest możliwość poznania próbki twórczości wielu polskich autorów. Minusem jednak jest "zmęczenie" antologią, zwłaszcza przy opowiadaniach mniej interesujących. Dlatego moją ostateczną notą jest 4/6, za całokształt. Żałuję, że idea "Halloweenu po polsku" nie jest kontynuowana, chętnie bowiem przeczytałabym, jakie nowe opowiadania grozy, polscy autorzy są w stanie wymyślić. Zainteresowanych tematem odsyłam do poprzednich e-booków, których lekturę najlepiej zacząć w okresie Halloween, w październiku właśnie.

Sardegna

"Gej w wielkim mieście" Mikołaj Milcke


posted by Sardegna on , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: Dobra Literatura
Liczba stron: 388
Moja ocena : 3/6

U mnie nic nie ginie i każda książka ma swój czas. Najlepszym przykładem tego jest "Gej w wielkim mieście", e-book, który leżakował na moim dysku od dobrych dwóch lat. Otrzymałam go owego czasu w ramach współpracy, ale był on w formacie mobi, którego ja w żaden sposób nie potrafiłam odczytać (dobra, zostawcie to bez komentarza...). Później przyszedł taki czas, że zupełnie odcięłam się od e-booków (brak czytnika, niechęć do czytania na komputerze), a e-book czekał. Ale przyszedł czas zmian i po zainstalowaniu na telefonie aplikacji do czytania plików mobi mogłam przeczytać sobie w komfortowych warunkach "Geja w wielkim mieście", a jego niecałe 400 stron przeleciało mi w oka mgnieniu.


Pierwsze moje skojarzenie było następujące: to może być zabawna historia! Taki zresztą przeczytałam opis: "napisana z lekkością i humorem". I w pewnym stopniu to prawda. Powieść czyta się bardzo szybko, niektóre sytuacje, czy wypowiedzi bohaterów rzeczywiście śmieszą, niestety książce daleko do tego, abym uznała ją za rewelacyjną i wystawiła jej wysoką ocenę. 

Tytułowy bohater to dwudziestolatek, który właśnie zaczyna nowe życie w Warszawie. Ze swojego prowincjonalnego miasteczka przenosi się do stolicy, gdzie zaczyna swoje wymarzone studia dziennikarskie. Chłopak biedny, jak mysz kościelna, z ubogim wsparciem ze strony rodziny boi się, ale jednocześnie nie może się już doczekać tego, co przyniesie mu Warszawa. Początki są trudne, na szczęście udaje mu się wkręcić w fajną studencką grupę i zjednać sobie nowych przyjaciół, którym zupełnie nie przeszkadza fakt, że ich nowy znajomy jest gejem. Chłopak nie ma zbyt wielkiego doświadczenia w związkach, liczy więc, że w stolicy pozna kogoś interesującego, z kim być może uda mu się stworzyć fajną relację.

I praktycznie na tym opiera się fabuła książki. Perypetie bezimiennego bohatera, związane oczywiście z jego życiem uczuciowym, ale też i rodzinnym, to główne wątki opowieści. Niestety to, co się dzieje w głowie chłopaka, jego postępowanie i to, jak tłumaczy swoje niektóre zachowania, jest dla mnie zupełnie nie do przejścia.
Język, jakim posługuje się bohater, jego przemyślenia, dialogi, są dla mnie zupełnie nierealne, jakieś takie dziecinne i infantylne, zupełnie niepasujące mi do dwudziestoletniego faceta. Rozumiem, że dwudziestolatek może być niedojrzały, i bez względu na to, czy jest gejem, czy nie, może zachowywać się od czapy, ale odstawianie histerii, fochy w sytuacjach zupełnie nieadekwatnych, a znowu w momentach, gdzie trzeba być stanowczym - zupełna bierność, głupota nawet, to dla mnie wielka przesada. 

Sytuacje, w jakich postawiono bohatera są bardzo skrajne: od wielkiego szczęścia do zupełnej destrukcji, a jego zachowanie jest zupełnie do niech nieadekwatne. I to mnie bardzo denerwowało, bo pomysł na fabułę jest zupełnie niezły, tylko wykonanie i efekt końcowy, gorszy.  

Nie do końca zgadzam się też z opisem okładkowym, iż powieść przełamuje stereotypy i łamie tabu. Nie znalazłam w książce niczego, co złamałoby temat tabu, to po pierwsze, a po drugie, większość stereotypów jest w niej właśnie utrwalona. Jeżeli już pojawia się jakiś "przełamujący stereotyp" motyw, to jest on jakiś taki nienaturalny i tak wyolbrzymiony, jak wielka i szczera jest przyjaźń bohatera, z kolegą z technikum, typowym dresiarzem, ale o gołębim sercu.

Nie można odebrać książce, że czyta się ją bardzo szybko, ale bez większych emocji. Chociaż może i emocje są, kiedy ma się ochotę walnąć bohatera w łeb i wrzasnąć: "ogarnij się człowieku!" Pozytywem książki jest na pewno fakt, że fabuła nie jest wulgarna i oswaja temat homoseksualizmu, ale jeżeli już o to chodzi, to moim zdaniem, o wiele bardziej nada się do tego powieść "Joachim" Grażyny Hanaf, w której to bohater, mimo że siedemnastoletni, jest o niebo dojrzalszy od powyższego.

Sardegna

Seria o Basi. Czyli coś do słuchania i coś do oglądania


posted by Sardegna on , , , , , ,

3 comments

Wydawnictwo: Egmont
audiobook: czas trwania 13 minut 
Moja ocena : 5/6
lektor: Maria Seweryn

Seria o przygodach Basi była mi znana z widzenia. Przewinęła się gdzieś na regale w księgarni, mignęła opisywana na blogach. Nie miałam okazji czytać jej moim dzieciakom, ale kiedyś przy okazji jakieś promocji serwisu z e-bookami (zupełnie nie potrafię sobie przypomnieć o jaki serwis i jaką promocję chodzi), pobrałam e-book "Basia i Boże Narodzenie", z zamiarem przeczytania im w końcu choć jednej przygody tej sympatycznej dziewczynki.

Niestety e-book leżał trochę zapomniany, aż do czasu otrzymania małego prezentu - dwóch historii Basi w postaci jednego audiobooka.

Pięciolatka odpakowała prezent zanim jeszcze dotarliśmy do domu - zażyczyła sobie włączenia płyty w samochodzie i tak oto tym sposobem przesłuchaliśmy rodzinnie, od razu, całego audiobooka. W sumie wszyscy słuchacze byli zadowoleni, nikt nie protestował a podróż minęła szybko. Tylne siedzenia nagle ucichły, a pasażerowie z otwartymi buziami słuchali ... to rzadki widok.

Pierwsza historyjka to "Basia i opiekunka".
Basia to niezły łobuziak. Nie bardzo ma ochotę na zaznajamianie się z opiekunką, którą zatrudnili rodzice. Uważa, że jest już dużą dziewczynką i nie potrzebuje niańki. Na początku, postanawia opiekunkę ignorować, okazuje się jednak, że starsza koleżanka, Ola jest tak fajną i pomysłową osobą, że Basia nie ma wyjścia, tylko się z nią zaprzyjaźnić. 
Wspólne spędzanie czasu uprzyjemnia pies opiekunki, Kret, za którym Basia szaleje. Co ciekawego wymyślą dziewczyny na nudę?

Odwracając płytę na drugą stronę, znajdziemy tam drugą opowieść z przygodami sympatycznej dziewczynki: "Basię i gotowanie".

Tata wraz z dzieciakami, Basią, Jankiem i Frankiem postanawia zrobić mamie niespodziankę i przygotować pyszną kolację. Oczywiście nie obejdzie się bez nieprzewidzianych sytuacji. jak skończy się ten szalony, rodzinny wieczór?


Każde z opowiadań trwa około 13 minut, więc audiobook starcza akurat na umilenie podróży znudzonym dzieciakom. Świetnie nadaje się też na wieczorne słuchanie do poduszki.

Kiedy już dzieci zapoznały się z wersją audio, przypomniałam sobie o zakamuflowanym, gdzieś na twardym dysku, e-booku "Basia i Boże Narodzenie". Trochę nie na czasie, ale nikomu to nie przeszkadzało. Świeżo poznana bohaterka na tyle przypadła małym czytelnikom do gustu, że z przyjemnością wysłuchali, ale i też obejrzeli, książeczkę w wersji komputerowej.

Jako że mama Basi uległa małemu wypadkowi i nie może zaangażować się w przygotowania do świąt, dziewczynka wraz z rodzeństwem, musi pomóc tacie i babci ogarnąć przedświąteczne zamieszanie. Czy mimo kłopotów, rodzince uda się radośnie spędzić święta?

Trzy urocze historyjki z Basią w roli głównej umiliły nam wieczór. W prawdzie tylko jeden, bo opowiastki te mają jedną wadę: są zdecydowanie za krótkie. W każdym razie sympatycznie było zapoznać się bliżej z Basią i jej rodzinką. Może dane będzie nam jeszcze kiedyś zawitać do ich domu?

Sardegna

"31.10. Wioska przeklętych" antologia


posted by Sardegna on , , , , , ,

6 comments


Wydawnictwo: WRCW
Liczba stron: 414
Moja ocena : 4/6
e-book 

"31.10. Wioskę przeklętych" udało mi się przeczytać "na czas", czyli dokładnie w okresie Halloween. Jeżeli ktoś nie zdążył wtedy zapoznać się z powyższymi opowiadaniami, nic straconego. Odpowiedni klimat grozy i niepokoju zawarty w antologii, świetnie współgra z ciemnymi i ponurymi listopadowymi wieczorami.

Opowiadania, mimo że łączy je wspólny mianownik, czyli miejsce akcji, którą jest przeklęta wioska - Strzyżewo, położona gdzie na południu Polski, są bardzo różnorodne. Niektóre historie dzieję się współcześnie, inne miały miejsce w przeszłości, jeszcze inne są wspomnieniami bohaterów czy majakami z granicy snu i jawy. Mimo wielkiej różnorodności i jakości opowiadań, autorom udało się zaprezentować spójny obraz Strzyżewa. Dla mnie jako czytelnika, jest to bardzo istotne, bowiem przechodząc z jednego opowiadania do drugiego, miałam ciągłe przeświadczenie, że wszystkie historie dzieją się w jednym miejscu. Strasznym miejscu...

Oczywiście, jak to w antologii bywa, nie wszystkie opowiadania są na jednakowym poziomie. O poszczególnych historiach i moich wrażeniach postaram się napisać za moment, a teraz na początek, przedstawię spis opowiadań według kolejności, w której są umieszczone w zbiorze:

Z nieba zstąpienie – Kinga Ochendowska
Wurdałak – Grzegorz Gajek
Zbłąkana dusza – Andrzej Paczkowski
Wioska przeklętych – Michał Stonawski
Obok – Marcin Podlewski
Wywiad z Wiedźmą – Chepcher Jones
Wielkie powroty mistrza Gottentota – Paweł Mateja
Skrzypce... – Anna Rybkowska
Rachunek nie do spłacenia – Tomasz Krzywik
O jedną noc za dużo – Piter Murphy
Pielgrzymka – Ewa Bauer
Transparentni – Arkadiusz Siedlecki
Korepetytorka – Karolina Wilczyńska
Noc – Anna Klejzerowicz
A co, jeśli zło wygląda jak ja? – Sylwia Skorstad
Kwestia smaku – Daniel Koziarski
Długa noc w Strzyżewie – Tymoteusz Raffinetti
Łaknienie – Kornelia Romanowska
Krypta – Thomas Percy i Marcin Janiszewski
Witaj w domu – Kamil Czepiel
Sekret leśnej sadzawki– Marek Ścieszek
Utylizacja – Marek Grzywacz
Przyjaciel z dzieciństwa – Szymon Adamus
Rzeźnik – Antonina Kostrzewa
Noc Trzynastego – Marek Rosowski
Koty ze Strzyżewa – Krzysztof Maciejewski
Voodoo – Magdalena Witkiewicz

Większość autorów była mi doskonale znana z poprzednich e-booków i antologii, które czytałam w ciągu ostatniego roku. Pojawiły się też nowe nazwiska, na które zerkałam z ciekawością, zastanawiając się, co też ci autorzy zaproponują.

Zacznę może od najlepszego według mnie opowiadania w całym zbiorze, od historii, która zrobiła na mnie największe wrażenie. Często powtarzam, że dla mnie najstraszniejsze i najbardziej przerażające historie, to te najbardziej realne i rzeczywiste. Opowiadanie "A co, jeśli zło wygląda jak ja?" Sylwii Skorstad jest właśnie takie. Prawdziwe i na wskroś rzeczywiste. Świetny pomysł autorki na fabułę, opartej na autentycznych wydarzeniach, spowodował, że po lekturze tego opowiadania miałam ciarki na całym ciele i przeczytałam historię jeszcze raz, i jeszcze...
Nie wiem, czy to debiut autorki (szczerze powiem, nie kojarzę nazwiska), jeżeli tak, to moje szczere gratulacje i proszę o więcej.

Kolejne opowiadania, które czytało mi się z wielką przyjemnością, z ciekawym pomysłem, bardzo spójne i na swój sposób przerażające to (kolejność według spisu treści):
"Wioska przeklętych" Michała Stonawskiego - przymusowy pobyt młodego małżeństwa w Strzyżewie, który okaże się tragiczny w skutkach
"Pielgrzymka"  Ewy Bauer - mała grupa pielgrzymkowa odłącza się od współtowarzyszy i trafia to przerażającej wioski. Na miejscu okaże się, że wśród uczestników nie wszystko jest takie, na jakie wygląda, a ich skrywane głęboko tajemnice ujrzą światło dzienne.
"Kwestia smaku" Daniela Koziarskiego - strzyżewski masterchef w akcji :)
"Voodoo" Magdaleny Witkiewicz - historia zdradzonej dziewczyny, która trafia do Strzyżewa aby zapomnieć o przeszłości, a wkracza w niebezpieczny świat voodoo. Doskonałe zakończenie antologii.

Jeżeli miałabym wyróżnić jeszcze jakieś historie, które zapadły mi w pamięć, byłyby to (kolejność według spisu treści):
"Z nieba zstąpienie"  Kingi Ochendowskiej - opowiadanie będące wprowadzeniem do historii Strzyżewa
"Obok"  Marcina Podlewskiego - ukazujące codzienność zbłąkanych dusz, uwięzionych w przeklętej wiosce
"Korepetytorka" Karoliny Wilczyńskiej - kobieca zemsta na miarę Strzyżewa
"Rzeźnik" Antoniny Kostrzewa - horror, trochę zbyt dosłowny, jak dla mnie, groza nie w moim stylu, ale opowiadanie zapada w pamięć.

Jako że antologię można pobrać za darmo z platformy Virtualo, każdy może sam się przekonać, jak prezentuje się powyższa antologia oraz jak poradzili sobie w temacie grozy, nasi rodzimi autorzy. W mojej ogólnej ocenie e-book dostaje czwórkę, a moja szczególna uwaga zostaje zwrócona na twórczość Pani Sylwii Skorstad.

Mam pytanie do osób, które "Wioskę przeklętych" czytali, jakie opowiadanie jest Waszym faworytem?
Zgadzacie się z moją listą najlepiej prezentujących się opowiadań? Chętnie podyskutuję.

Sardegna

"Małżeństwo (nie) mile widziane" Katarzyna T. Nowak


posted by Sardegna on , , , , , , ,

17 comments

Wydawnictwo: e-bookowo
Liczba stron: 164
Moja ocena : 3/6
e-book 

Powyższy e-book był moją kolejną wakacyjną lekturą. Łatwo się domyślić dlaczego. Zapowiadał się na niezobowiązującą, przyjemną, umilającą czas, lekturę. Coś w sam raz na urlop.

Zaczęło się tendencyjnie, ale całkiem przyjemnie. Kinga, silna, niezależna i wolna kobieta po czterdziestce, szuka swojego życiowego partnera. W jej wypadku, miejscem poszukiwań drugiej połowy jest internet. Kobieta korzysta z wszelkich możliwych sposobów, aby poznać w sieci potencjalnego kandydata. Jest aktywnym użytkownikiem wszelkich portali społecznościowych, serwisów randkowych i wszelkich miejsc, gdzie można nawiązać ciekawe kontakty w sieci. Kinga nie szuka jednak na oślep. Jej potencjalny partner musiałby spełniać szereg wyznaczonych warunków i posiadać konkretne cechy. Przede wszystkim musiałby być praktykującym katolikiem, stanu wolnego lub wdowcem. 

Oczywiście, jak można się domyśleć, na anons Kingi odpowiada ogromna liczba mężczyzn. Większość nie spełnia jej wymogów, ale to nie przeszkadza kobiecie na wirtualne kontynuowanie znajomości i podtrzymywanie rozmowy. Kinga utrzymuje kontakty w sieci, a czasami też i w "realu" z większością poznanych mężczyzn. Są to oczywiście niewinne kawowo - spacerowe spotkania, bez podtekstu seksualnego. Pocałunek w policzek to dla bohaterki szczyt intymności. I w zasadzie to dobrze, bo gdyby Kinga zdecydowała się jeszcze na utrzymywanie kontaktów cielesnych, z nowo poznanymi panami, to byłoby już dla mnie zdecydowanie za dużo!

Dawno już nie spotkałam tak irytującej bohaterki! Kobieta czterdziestoletnia, a zachowuje się jak jakiś nakręcony obecnością chłopaków, podlotek. Rozmowa, flirtowanie z każdym, dosłownie każdym "gostkiem" (bo tak Kinga tytułuje swoich internetowych znajomych), oczekiwanie na wiadomość na gg, smutek z powodu nie otrzymana wirtualnej walentynki, ciągłe smsowanie, wysyłanie "sygnałów"... No na prawdę, to nie jest na moje nerwy...

Nie mam nic przeciwko poszukiwaniom partnera przez internet, wszystko jest dla ludzi, ale to zachowanie bohaterki, dojrzałej już kobiety, żyjącej tylko od "wiadomości do wiadomości" na portalu społecznościowym czy randkowym, tak jakby nie miała innych zajęć czy zainteresowań. Nie, to nie dla mnie...

Może dla niektórych czytelników perypetie Kingi wydadzą się zabawne. Nie wiem, może. Mnie takie sytuacje w każdym razie nie śmieszą i nie potrafię spojrzeć na nie z przymrużeniem oka.
Jeżeli chodzi o Autorkę, jest to moje pierwsze spotkanie z jej twórczością, ale absolutnie nie ostatnie. Bardziej interesują mnie poprzednie powieści, szczególnie "Moja mama czarownica", mam zatem nadzieję, że nasze następne czytelnicze spotkanie będzie bardziej "udane".

E-booka przeczytałam w ramach  sierpniowego wyzwania Trójka e-pik.

"Gra o duszę" Aneta Rzepka


posted by Sardegna on , , , , ,

12 comments

Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron: 104
e-book
Moja ocena : 4/6

Dzisiaj przedstawiam propozycję na intrygującą, wieczorną lekturę. Powieść "Gra o duszę" zaleje Was gwałtownymi uczuciami, tętniącymi erotyzmem, wątkami paranormalnymi oraz niepokojącymi wydarzeniami.

Paulina jest skromną i religijną dziewczyną. Jest wrażliwa uczuciowa i mocno związana z kościołem. Jej wrodzona nieśmiałość przeszkadza jej w kontaktach z ludźmi, których stara się unikać i nie doprowadzać do jakichkolwiek konfrontacji. Pewnego dnia dziewczyna poznaje tajemniczego mężczyznę Rafała, który dość obscenicznie zaczyna ich znajomość. Rafał swoim silnym charakterem (a jak się okaże nie tylko tym) dominuje nad Pauliną, która nie potrafi odprawić go z kwitkiem i odmówić kolejnych spotkań.
Zainteresowanie niewinną dziewczyną nie jest jednak bezinteresowne. Ma ono związek z zadaniem, jakie zlecono Rafałowi. Mężczyzna musi postępować zgodnie z planem i nie poddawać się emocjom. Jak się okaże, nie będzie to dla niego proste zadanie, gdyż dziewczyna zaczyna budzić w nim ciepłe uczucia. Niektóre wydarzenia zaczynają się toczyć wbrew woli bohaterów, a finał historii poniesie ze sobą tragiczne konsekwencje, bowiem zwierzchnicy Rafała mają wobec Pauliny inne plany...

Na pierwszy rzut oka fabuła tej powieści przedstawia się jak typowa historia miłosna. Uczucie wbrew przeciwnościom losu i szczęśliwe zakończenie. "Gra o duszę" jest jednak inna. Przede wszystkim wyraźnie zaznaczony jest w niej wątek fantastyczny.  Walka sił dobra i zła (zupełnie namacalna, nie metaforyczna), zauroczenie, wymierzanie surowych kar cielesnych i fizycznych, to tylko niektóre z ważnych elementów powieści. Również wątek religijny jest bardzo istotny. Dla niektórych jego dosłowność może okazać się zbyt kontrowersyjna, jednak nie można go zignorować.

Jeśli chodzi o mnie, historia naprawdę mi się podobała. Tekst przeczytałam w ekspresowym tempie z ciekawością, jaki finał przygotowała dla czytelników autorka.

Do całej historii mam dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, zakończenie. Jak dla mnie przedstawione w wielkim skrócie. Chętnie przeczytałabym coś więcej o finałowych wydarzeniach "Gry o duszę". Druga moja uwaga dotyczy wątku kar cielesnych, przedstawionych w formie klapsów. Jak dla mnie, ta metoda wydaje się być nieco nienaturalna i przerysowana. Przez to historia straciła trochę wiarygodności w moich oczach.
"Gra o duszę" to propozycja dla fanów wątków paranormalnych w literaturze, ale i zwolennicy ciekawych historii miłosnych nie powinni być zawiedzeni. Daję mocną czwórkę.
Sardegna

"Tercet i inne historie" Grzegorz Krzyżewski


posted by Sardegna on , , , , , ,

4 comments

Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron:  89
Moja ocena : 4/6

Kto ma ochotę na pikantną papryczkę chili w wersji e-booka? Jacyś chętni? Jeśli tak, to szybko logujcie się na stronie Wydawnictwa RW2010 i pobierajcie opowiadania Grzegorza Krzyżewskiego "Tercet i inne historie". Będzie się działo! Pięć historii, o miłości, ale w otoczce prawdziwej erotyki.  Sugestywne opisy, prosty, ale nie wulgarny, język, dodają smaczku wszystkim opowiadaniom.  Zainteresowani? To dobrze, bo warto.

Trzy historie ("Sam w domu", "Dzień sądu", "Kto pigułką wojuje") są krótkimi formami, zawierającymi elementy thrillera lub horroru. Wartka akcja, piękne kobiety i ... zbrodnia. Dwa pozostałe opowiadania ("Tercet" i "Kobieta z Kasablanki") to już raczej historie obyczajowe. Pierwsze traktuje o zawiłej relacji uczuciowo - erotycznej, dwóch kobiet i jednego mężczyzny. Drugie, najdłuższe opowiadanie, to historia miłosna, tocząca się w melinach PRLu.

Wszystkie historie przeczytałam z zainteresowaniem, jednak moją największą uwagę przykuła "Kobieta z Kasablanki". Przez cały czas zastanawiałam się, czy dane będzie zakochanym zakosztować szczęścia i spokoju we dwoje.

Mam nadzieję, że wystarczająco zachęciłam Was do sięgnięcia po "Tercet". Na zbliżające się czerwcowe, gorące wieczory, będzie w sam raz.

***
Dzisiaj krótko: przypominam o Trójce e-pik.

***

W niedzielę jadę na Targi Książki dla dzieci do Krakowa. Będę tam od 10.00 do 14.00. Jeżeli ktoś planuje wybrać się na tę imprezę, i ma ochotę na pogawędkę, czekam na wiadomość

Sardegna

"W kolorze krwi. Wieczna miłość" Katarzyna Stachowiak


posted by Sardegna on , , , , ,

14 comments

Wydawnictwo: Bookio
Liczba stron:  315
Moja ocena : 4/6

25 kwietnia premierę w Księgarni Bookio.pl miał powyższy e-book "W kolorze krwi. Wieczna miłość". Jak sugeruje okładka i tytuł, miała to być kolejna powieść o wampirach. Można się domyślać, że powieść będzie traktować także o jedynej i prawdziwej miłości, rodzącej się między męskim i władczym przedstawicielem wampirzej rasy, a zwykłą śmiertelniczką.
Po lekturze muszę stwierdzić, że owszem, część schematów, znanych czytelnikom z innych wampirzych powieści została powielona, ale większa część powyższej historii jest na prawdę ciekawa i wciągająca.

Osiemnastoletnia Elisabeth, po śmierci rodziców, przenosi się z Londynu na wieś, pod opiekę swego starszego brata Lucasa. Początkowo znudzona wiejskim życiem, zaczyna interesować się sprawami dworu, kiedy to okazuje się, że w okolicznych lasach grasuje jakaś dziwna bestia. Elisabeth widzi w tym szansę dla siebie i możliwość przegonienia nudy. Mimo zakazu brata, wyrusza do lasu, aby zapoznać się z miejscową wiedźmą i porozmawiać na temat bestii. Jak się można łatwo domyślić, po drodze spotyka Bestię we własnej osobie, czyli ujmującego, ale śmiertelnie groźnego wampira Rodericka  Robbilarda.

Oczywiście między tym dwojgiem, wybucha niespodziewane uczucie. Elisabeth nie zważa na niebezpieczeństwo i postanawia związać się z Roderickiem. Wampir również hamuje swoje mordercze popędy i w imię uczucia rezygnuje z zabijania niewinnych (brzmi znajomo?). Wszystko zmierza do doskonałego zakończenia, ale spokojnie... historia dopiero się rozkręca.

Powieść "W kolorze krwi. Wieczna miłość" składa się jakby z trzech części. Pierwsza, o której napisałam powyżej, nie jest może zbyt oryginalna. Wampirza historia jakich wiele.
 Zupełnie jednak inna jest część kolejna, kiedy to na horyzoncie pojawia się tajemniczy Duncan, wróg Rodericka z przed lat. Będzie on planował zemstę na Robbilardzie za dawne krzywdy. I tu zaczyna się na prawdę ciekawa część owej historii. Nie będę zdradzała szczegółów, ale napiszę tylko, że będzie groźnie, krwawo i całkiem niepokojąco.

Część trzecia znowu wprowadzi nas w klimat sielanki, która będzie jednak obfitowała w niespodziewane zwroty akcji: pojawi się przeciwnik Rodericka w walce o miłość Elisabeth, będzie zemsta zranionej kobiety, próba pozbycia się wampirów z miasta, oraz walka o miłość ukochanej osoby.  Zakończenie będzie dramatyczne, ale jak najbardziej interesujące. Pozostawi pewien niedosyt, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Czytelnik będzie miał ochotę na więcej.

Podsumowując, powieść powinna przypaść do gustu miłośnikom paranormalnych romansów, jednak i pozostali czytelnicy znajdą w niej coś dla siebie. Mnie najbardziej przypadł do gustu wątek groźnego księcia Duncana. Żałuję, że nie został on bardziej rozbudowany.
Mimo wielu schematów, powieść czyta się dobrze i może umilić niejeden wieczór.
Sardegna

"Słodko gorzko. Opowiadania o miłości" antologia


posted by Sardegna on , , , , ,

14 comments

Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron:  261
Moja ocena : 4/6

Kolejny, bardzo przyjemny e-book za mną.  Spóźniłam się nieco z przeczytaniem go, bo premiera "Słodko gorzko" wyznaczona była na czas walentynek. Jednak co się odwlecze to nie uciecze. Dawkowanie sobie poszczególnych opowiadań z powyższego zbioru dostarczyło mi nie lada przyjemności.

Wiadomo, że miłość może mieć różne oblicza. Może być prawdziwa, pierwsza, słodka, delikatna, niewinna, niespodziewana, obezwładniająca, drapieżna, pochłaniająca, szalona i wieczna. Ale może też być nieszczęśliwa, niespełniona, nieodwzajemniona, zatracająca i wyniszczająca. Wiele z tych rodzajów miłości zostało opisane w powyższej antologii "Słodko gorzko".
Jeśli ktoś szuka miłych, trochę naiwnych opowiastek o miłości, zakończonych happy endem, niech lepiej nie sięga po ten zestaw. Powyższe opowiadania opisuję prawdziwe uczucia, nie zawsze kolorowe i miłe, ale za to bardzo szczere. Czasami miłości towarzyszy ból rozstania, tęsknota, utrata kochanej osoby. Czasami trafia się najgorszy rodzaj miłości, czyli ta nieodwzajemniona. Raz jest słodko, a raz gorzko. Raz łzy szczęścia a raz goryczy, czyli jak to w życiu bywa.

Antologia zawiera 22 opowiadania. Niektóre są autorstwa polskich pisarzy, znanych z wcześniejszych antologii "O choinka!", "Halloween po polsku". Inne zostały napisane przez takich twórców jak m.in. Joanna Łukowska, Jan Siwmir ("Jest taki kraj"), Piotr Mrok.
Forma antologii jest bardzo przyjemna. Opowiadania są przeplatane opisami scenek sytuacyjnych, mających miejsce w pewnej redakcji. W finale, z fragmentów tych scenek złoży się jeszcze jedna historia miłosna.

Jak to w antologii bywa, nie wszystkie opowiadania podobały mi się jednakowo. Najbardziej przypadła mi do gustu oryginalna "Yona" Zuzanny Lenskiej, historia miłosna w stylu science fiction, a także lekko niepokojące opowiadanie "Pośpij jeszcze trochę" Doroty Pasek.
Pozostałe historie również czytało się nieźle. Przy niektórych łezka lekko w oku się zakręciła, a przy innych uśmiech nie schodził z twarzy. "Słodko gorzko" to po prostu kawał naszej rodzimej, prawdziwej i szczerej lektury. Polecam, tym bardziej, że można go przeczytać za darmo.
Sardegna

Dwa opowiadania grozy "Jest taki kraj" Jan Siwmir, "My rotten Valentine" Agnieszka Żak


posted by Sardegna on , , , , ,

3 comments

O e-bookach robi się głośno. Trwają dyskusje, czy forma elektroniczna książek wyprze papierową, czy warto czytać e-booki i czy lubimy to robić. Moje zdanie na ten temat już znacie. Pisałam o tym niedawno tutaj. Ponieważ podczytuję e-booki od czasu do czasu i sprawia mi to przyjemność, na mojej stronie znaleźć można opinie i na ten temat. Dzisiaj przedstawię moje wrażenia po lekturze dwóch krótkich opowiadań grozy. Oba są próbką niezłej twórczości naszych rodzimych polskich autorów. Zapraszam

"Jest taki kraj" Jan Siwmir
Liczba stron: 26
Moja ocena : 5/6

Pierwsze opowiadanie grozy, autorstwa Pana Jana Siwmir składa się z sześciu części. Każda z nich opisuje odrębną historię, która wydaje się być niezwiązana z pozostałymi.
W każdej dzieje się coś tajemniczego, przerażającego i niewytłumaczalnego. Zwyczajne sytuacje generują w ludziach jakieś dziwne zachowania, które doprowadzają ich do tragedii. Uczucie napięcia i grozy towarzyszy czytelnikowi, który próbuje zrozumieć co łączy ze sobą owe wydarzenia. Bo cóż mogłoby łączyć dwójkę studentów biwakujących pod lasem, matkę z dzieckiem udających się na wycieczkę, trójkę staruszek w domu starców i ratownika, pełniącego swój dyżur nad kąpieliskiem? Co jest siłą sprawczą tragedii, jak dotknęła tych wszystkich ludzi?

Autor nieźle działa na wyobraźnię czytelnika, który podąża drogą przez niego wyznaczoną, aby w ostatnim rozdziale zrozumieć istotę mających miejsce, zdarzeń.
Na pewno wielką zaletą tego opowiadania, jest fakt, że każdy czytelnik może zinterpretować historię na własny sposób. Nie jest ona jednoznaczna i zostawia pole dla wyobraźni.
Dodatkowym atutem opowiadania są bardzo interesujące grafiki, autorstwa Stanisława Dobrowolskiego, którymi opatrzono treść. 
Podsumowując, bardzo interesująca proza. Jedyne zastrzeżenie mam takie, że opowiadanie było za krótkie, a ja z chęcią przeczytałabym więcej

"My rotten Valentine" Agnieszka Żak

Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron: 19
Moja ocena : 5/6

Drugie opowiadanie, autorstwa Pani Agnieszki Żak, prezentuje nieco inną grozę. Tutaj dostajemy horror bardziej "zmysłowy".
Przenosimy się do alternatywnego świata opanowanego przez zombie. Pod wpływem tajemniczego wirusa, ludzie infekują się "chorobą" i zamieniają w żywe trupy. W takiej rzeczywistości żyją Laura i Marek, dość dobrze przygotowali się na tą Apokalipsę.  Zbudowali oni bowiem w piwnicy swego domu schron, w którym mieli zamiar przeczekać najgorsze. W swych planach na ocalenie,nie przewidzieli jednego: że któreś z nich zostanie zainfekowane. Zarażenie zombi wirusem nie zdołało jednak zabić ich wzajemnego uczucia. Jak zatem poradzić sobie w tej trudnej sytuacji? Do jakich poświęceń zdolny jest człowiek, aby ocalić ukochaną osobę?

Opowiadanie naszpikowane jest sugestywnymi opisami, działającymi na wyobraźnię. Również sposób narracji, prezentujący wydarzenia ze strony ocalałej osoby, daje ciekawy pogląd na sytuację. Dodatkowo, bardzo interesujące zakończenie. Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałam
Jak dla mnie "My rotten Valentine" to interesująca historia, która poza wątkiem grozy, zawiera w sobie coś jeszcze.

Jeżeli macie ochotę na coś nowego i chcecie poznać współczesną twórczość rodzimą, zapraszam na stronę Wydawnictwa RW2010. Można znaleźć tam ciekawą, ale przede wszystkim świeżą prozę, na wysokim poziomie.

Jaki jest Wasz stosunek do polskich e-booków? Chodzi mi raczej o twórczość, niż o formę przyswajania. Jestem ciekawa Waszych opinii
Na koniec, życzę wszystkim spokojnego wieczoru.
  Sardegna

Różności, czyli jak czytam e-booki, dwa opowiadania Romualda Pawlaka i garść innych informacji


posted by Sardegna on , , , , ,

14 comments

Nie wiem jak u Was z przesileniem wiosennym, ale ja mam jakiś czytelniczy przestój. Nie jest w prawdzie tak tragicznie jak było w zeszłym roku, kiedy to w marcu przeczytałam tylko cztery książki, ale za dobrze też nie jest.
Parę dni temu, odsłuchałam do końca rewelacyjny audiobook "Służące". Za mną "Cudzoziemka" i "Dotknąć prawdy", a także "Do dwóch razy sztuka", czyli mój romans z trójkowego wyzwania marcowego "Trójka e -pik". Jeśli ktoś miałby jeszcze ochotę się przyłączyć, serdecznie zapraszam



Mam plan czytelniczy na ten miesiąc. Na liście jest "Świniobicie" Magdy Szabo i "Zabić drozda" Harper Lee. Ale jakoś mobilizacji do czytania brak...
Zaczęłam "Letnią akademię uczuć. Anna i wodorosty" Kowalewskiej, "Burza z krańców ziemi" Asa Larsson i dość długi e-book "Słodko - gorzko. Opowiadania o miłości".

Długo nie mogłam przemóc się do czytania e-booków, ale znalazłam na nie sposób. Drukuję treść na "starym" papierze i podczytuję sobie w chwilach wolnych tam, gdzie normalnie nie mam czasu ani możliwości poczytać normalnej książki tzn. w przerwach w pracy, wracając piechotą do domu, czekając na dziecko, aż zje podwieczorek, czekając aż zwolni się miejsce parkingowe przed przedszkolem itd. Zawsze mam jakieś wydruki w torebce, więc żadna minuta, przeznaczona na potencjalne czytanie, nie jest zmarnowana

Tym sposobem, zapoznałam się ostatnio z dwoma starymi, ale dla mnie nowymi, opowiadaniami Romualda Pawlaka. Niedawno, dzięki Wydawnictwu RW2010 przeczytałam pięć innych opowiadań autora, o których pisałam tutaj. Umknął mi jednak fakt, że wszystkich dostępnych opowiadań było siedem, więc musiałam szybko nadrobić zaległości.

Wydawnictwo: RW2010
Liczba stron: 37/38
Moja ocena : 4/6

Oba opowiadania przedstawiają losy rycerza Fillegana z Wake. Nie ma on łatwego życia. Jego rodzinna posiadłość została przejęta za długi przez bogatego kupca, a on sam musi zmagać się ze znienawidzonym zajęciem pasowania zwłok na szlachciców. Wałęsa się więc po świecie, ima różnych zajęć i przeżywa niesamowite przygody.

W pierwszym opowiadaniu "Rycerzu bezkonnym" poznajemy bliżej Fillegana i dowiadujemy się, jakim sposobem dołączył do niego giermek Duendain. Kolejne opowiadanie "Most demonów" to już osobna historia, w której rycerz pomaga pewnemu proboszczowi ochraniać most, łączący małe senne miasteczko Balisbury z resztą świata. Dlaczego zwykły most wymaga ochrony, spytacie. Otóż proboszcz umieścił w nim tajemnicze kamienie, które wabią okolicznych rabusiów. Działania ochronne trochę wymkną się z pod kontroli. Ale o tym przeczytajcie już sami

Opowiadania są całkiem przyjemne i przypadły mi do gustu. Jednak podsumowując moją nikłą (ale rozkręcam się:) znajomość twórczości Pana Pawlaka skłonię się do stwierdzenia, że najbardziej w moim typie są opowiadania grozy i historia Barona von Ott. Szanowny autorze, proszę o więcej historii z zamku w Hardwaldzie!

Na koniec prosiłabym jeszcze osoby, które nie oddały głosu w mojej ankiecie, o zaznaczenie swoich odpowiedzi . Bardzo wszystkim dziękuję. jest to dla mnie niezmiernie pomocne.

Miałam dzisiaj przyjemność dokonać osobistej wymiany książkowej z pewną blogerką, która okazała się być moją sąsiadką z pobliskiej miejscowości. Czyż świat nie jest mały?

A w niedzielę, miły akcent: szykuje się kolejny zjazd BiblioNetkowych książkofilów. Już się nie mogę doczekać. pozdrawiam wszystkich poniedziałkowo i oby do weekendu
Sardegna